WYŚWIETLENIA

26 maja 2026

ANTYCZNE OPOWIEŚCI - Cz. II

 ŻYCIE SOKRATESA





"NA HERĘ, TEODOTO, PIĘKNY TO MAJĄTEK! STADKO PRZYJACIÓŁ TO COŚ ZNACZNIE LEPSZEGO OD KRÓW, KÓZ LUB OWIEC"

Tymi to słowy Sokrates podsumował odpowiedź sławnej ateńskiej hetery - Teodoty, która na pytanie z czego żyje, odpowiedziała że z pomocy ludzi "przyjaźnie do niej ustosunkowanych", którzy po prostu mają gest i ofiarowują jej swoje pieniądze. Stwierdzenie Sokratesa było w pewnym sensie komiczne, gdyż Teodota znana była w Atenach ze swej profesji.






ŚWIAT DZIECIŃSTWA I MŁODOŚCI
SOKRATESA
Cz. I



Najsławniejszy filozof świata, swoisty "ojciec filozofii" (który jednak paradoksalnie nie pozostawił po sobie żadnych dzieł pisanych, a wszystko co o nim wiadomo, wiadomo od jego uczniów) - Sokrates, przyszedł na świat w 469 r. p.n.e. w Atenach. Jego ojciec - Sofroniskos był kamieniarzem i rzeźbiarzem (potem, gdy Sokrates ukończył już wiek męski, pomagał ojcu w pracy i wykonał nawet kilka mniej sławnych rzeźb), matka zaś - Fainarete, pracowała jako położna. Sofroniskos był znanym i szanowanym człowiekiem w swoim demie (gminie) Alopeke, dzięki swej pracy dorobił się też sporego majątku, który następnie odziedziczył Sokrates (majątek ten musiał być doprawdy imponujący, skoro pozwolił młodemu Sokratesowi do końca życia nie podejmować już żadnej pracy zarobkowej, w tym również kamieniarstwa, które Sokrates zarzucił zaraz po śmierci ojca. A przecież nie mając żadnych innych dochodów, był w stanie z pozostawionych mu środków utrzymać żonę i troje dzieci).

Sokrates urodził się i dorastał w czasach wojen grecko-perskich, oraz w okresie kształtowania się i umacniania potęgi Związku Morskiego na czele którego stały właśnie Ateny - rodzinne miasto i ojczyzna Sokratesa. Już bowiem w zaledwie trzy lata po jego narodzinach (ok. 466 r. p.n.e.) jeden z najzdolniejszych ateńskich strategów (a do tego ogromny bogacz) - Kimon (syn Miltiadesa - zwycięzcy Persów spod Maratonu z roku 490 p.n.e.) rozgromił lądowo morskie siły inwazyjne Persów u ujścia rzeki Eurymedont w południowej Azji Mniejszej. Był to doprawdy helleński majstersztyk operacyjno-strategiczny, gdy Grecy - po wysadzeniu morskiego desantu w Pamfilii - rozbili zarówno perską flotę inwazyjną (która miała przeprawić nową armię Króla Królów Kserksesa I do Grecji centralnej, w tym głównie do Attyki), jaki całą zgromadzoną tam armię perską (ponoć Kserkses na wieść o utracie tej armii poważnie się rozchorował i zmarł w kilka miesięcy później, w sierpniu 465 r. p.n.e.). W prawie piętnaście lat po zwycięskich dla Greków bitwach pod Platejami (479 r. p.n.e.) i Salaminą (480 r. p.n.e.), po zdobyciu i spaleniu Aten, perski władca, król Kserkses po raz drugi w czasie swego panowania postanowił podporządkować sobie buńczuczną Helladę. W Pamfilii (dzisiejsza południowo-zachodnia Turcja) zgromadził on ogromną armię i flotę, złożoną z 350 okrętów wojennych. Dowódcami tych sił Kserkses mianował dwóch wodzów Ariomandesa i Titraustesa, armią lądową dowodził zaś Ferendates. Kimon, na czele 300 okrętów Związku Morskiego (w tym 200 wystawionych przez Ateny) podpłynął do ujścia rzeki Eurymedont z zamiarem zaatakowania tych sił. Wodzowie perscy zwlekali jednak z przyjęciem bitwy, gdyż spodziewali się posiłków wysłanych z Cypru (80 okrętów). Kimon, zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa połączenia sił, uderzył na perskie okręty z całą swą mocą i dzięki lepszemu usprawnieniu ateńskich trier (dodano np. szersze pokładniki umożliwiające hoplitom przechodzenie z parapetu na parapet, a nie stanie w jednym miejscu, jak było to na okrętach typu fenickiego czy egipskiego, które używali Persowie, dodatkowo okręty greckie były szybsze i znacznie zwrotniejsze), odniósł zdecydowane zwycięstwo (Persowie nie rozwinęli nawet szyku wojennego, okręty zaczęły na siebie wpadać i kierowały się w stronę brzegu, gdzie topili lub przechwytywali je Grecy, większość jednak sama roztrzaskała się o skały, lub wpadła na mielizny). Grecy zdobyli i zatopili łącznie ponad 200 okrętów. Następnie dokonano desantu i rozpoczęła się bitwa lądowa. Persowie walczyli tu ofiarnie i z determinacją, ale w końcu musieli ustąpić pola helleńskim hoplitom, którzy zdobyli perski obóz. 


MAPA AZJI MNIEJSZEJ Z CZASÓW RZYMSKICH (I - II wiek), 
MIMO TO DOKŁADNIE POKAZUJE UMIEJSCOWIENIE ZARÓWNO PAMFILI JAK I SAMEJ RZEKI EUROMEDONT





Perska armia przestała istnieć, lecz Kimon musiał jeszcze uporać się z cypryjską eskadrą, wysłaną na pomoc tym pierwszym. Gdy tego dokonał, całkowicie zlikwidował zagrożenie Grecji płynące ze strony Persji. Kserkses był załamany, ponoć zgodził się na haniebny pokój (podyktowany mu przez Kimona), w którym deklarował że jego armia i flota będzie się trzymać z dala od Morza Egejskiego. Pokój Kimona (potwierdzony potem w spisie Kraterosa) uczynił z niego swoistego "Zbawcę Hellady" i "Nowego Heraklesa", stał się natychmiast najpopularniejszym i najbardziej wpływowym politykiem nie tylko w samych Atenach, ale i w całej Grecji. Gdy powrócił do miasta, przywiózł z wojny takie łupy, że dzięki nim odbudowano południowy mur Akropolu ateńskiego (zniszczony w czasie inwazji i spalenia Aten przez Persów w 480 r. p.n.e.). Ale na tym nie koniec. To właśnie z owych łupów wojennych, które Kimon przywiózł po zwycięstwie nad Eurymedontem, sfinansowano budowę Plant na Agorze (sławnego miejsca wypoczynku Ateńczyków), odnowiono brudny rynek Akademosa - na którym zawsze pełno było nieczystości (po powrocie Ateńczyków do miasta w 479 r. p.n.e. i ponownej jego odbudowie, rynek Akademosa był właśnie tym miejscem, gdzie składowano wszelki żwir, gruz i inne nieczystości z innych obszarów miasta), czyniąc z niego nawodniony gaj, z licznymi strumieniami, ocienionymi chodnikami i kwietnymi alejami - nowy plac Akademosa stanowił dumę miasta i w czasach Peryklesa tylko najstarsi mieszkańcy pamiętali jeszcze, że pierwotnie było tu wielkie wysypisko śmieci.


RYNEK AKADEMOSA (ZWANY RÓWNIEŻ GAJEM AKADEMOSA, W KTÓRYM PLATON ZAŁOŻYŁ SWOJĄ SŁAWNĄ AKADEMIĘ) MIEŚCIŁ SIĘ ZA MURAMI MIASTA W PÓŁNOCNO-ZACHODNIEJ JEGO CZĘŚCI
(Nazwa tego bloga również odnosi się do tego właśnie miejsca)



Nie było zatem w Atenach polityka równie popularnego co Kimon, oczywiście prócz... wielkiego Temistoklesa, pogromcy Persów spod Salaminy i odnowiciela ateńskich murów obronnych. Ci dwaj wielcy mężowie rozpoczęli trwającą kilka lat walkę polityczną o zdobycie władzy nad miastem i poparcia jego obywateli. Oczywiście konflikt ten nie odnosił się jedynie do kwestii osobowości jednego czy drugiego polityka, lecz miał znacznie poważniejsze oblicze. Mianowicie zwycięstwo Kimona lub Temistoklesa mogło zaważyć na ustroju politycznym, na jaki ostatecznie zdecydują się Ateńczycy. Temistokles stał bowiem na czele stronnictwa demokratycznego (i anty-spartańskiego), natomiast Kimon był zwolennikiem sojuszu z Lacedemonem wymierzonego w Persję. Dodatkowo opowiadał się za wprowadzeniem ustroju oligarchicznego (czyli rządów nielicznych, najmajętniejszych obywateli miasta, sam zresztą posiadał olbrzymi majątek, którym - co należy przyznać - ochoczo dzielił się z najuboższymi mieszkańcami Aten - szczególnie jego ogrody były miejscem publicznym i dostępnym dla wszystkich obywateli). 


KIMON



Najpierw Kimonowi udało się pozbyć z ateńskiej polityki Arystydesa Sprawiedliwego, który, choć początkowo wrogi Temistoklesowi (Arystydes był twórcą Związku Morskiego, do którego zawarcia doszło w Byzantion na przełomie 478/477 r. p.n.e. Słynął też - a może przede wszystkim - ze swojej niesamowitej uczciwości, przez co właśnie nadano mu przydomek "Sprawiedliwy"), potem wsparł go w walce z Kimonem, ale już w roku 477 p.n.e. ostatecznie Arystydes Sprawiedliwy wycofał się z życia politycznego Aten i skupił jedynie na sprawach Związku Morskiego. Teraz przyszła pora na ostatnie starcie tych dwóch wielkich osobowości o ostateczny kształt ateńskiej polityki w przyszłości. A zmagano się dosłownie we wszystkich dziedzinach, nawet takich jak... podejście do historii. A czego dotyczył spór? Ot, choćby prostego pytania, kiedy w Atenach dobiegła końca tyrania Pizystratydów (braci Hippiasza i Hipparcha - synów Pizystrata, którzy rządzili miastem po śmierci ojca w latach 527 - 510 p.n.e.). Temistokles opowiadał się za rokiem 514 p.n.e. gdy doszło do zamachu na życie obu braci, podczas którego stracił je młodszy i łagodniejszy z braci (mniej dążący do władzy) - Hipparch. Jego zabójcy Harmodios i Aristogejton (obaj zabici - Harmodios w dniu zamachu, zaś Aristogejton po torturach z ręki samego Hippiasza), byli dla Temistoklesa przykładem męstwa i cnót obywatelskich (poświecenia się dla dobra wolności i demokratycznych swobód - i już nieważne było to, że obaj zamachowcy nie uczynili tego dla wprowadzenia demokracji, lecz z pobudek osobistych - Hippiasz miał wykorzystać i upokorzyć siostrę Harmodiosa, a zresztą byli oni członkami arystokracji i jeśli już, to dążyli do przywrócenia oligarchatu - który nazywano "ustrojem przodków". Potem, w czasach demokracji i Peryklesa uczniowie w ateńskich szkołach na pamięć recytowali wiersz, jak to z nożem w ręku będą bronić demokracji, niczym... Harmodios i Aristogejton - zresztą obaj byli kochankami. No cóż, historia lubi płatać figle, szczególnie tym, którzy jej nie znają). 


"TYRANOBÓJCY"
(HARMODIOS i ARISTOGEJTON)



Dlatego też w 476 r. p.n.e. na Akropolu ustawiono nowe posągi obu zamachowców (stare w 480 r. p.n.e. zostały zabrane przez Persów i powrócą ponownie do Aten dopiero ok. 330/329 r. p.n.e.), sfinansowane przez Temistoklesa. Natomiast Kimon twierdził (i miał rację) że ostateczny upadek władzy Pizystratydów miał miejsce dopiero w 510 r. p.n.e. (oczywiście zrozumiałym jest, że Grecy nie liczyli lat w taki sposób jak my je liczymy współcześnie). Wówczas to (511 r. p.n.e.) ateński ród Alkmeonidów (a konkretnie Klejstenes, członek tego rodu) poprosił o pomoc w obaleniu tyranii - Lacedemończyków. W 510 r. p.n.e. król Sparty - Kleomenes I ruszył na Attykę z wielką armią i wsparty przez Alkmeonidów, zdobył Akropol (na którym bronił się Hippiasz). Hippiasz został wygnany i udał się do Persji. Potem raz jeszcze powrócił do Attyki na czele perskich wojsk Datysa i Artafarnesa w dwadzieścia lat później (490 r. p.n.e.) i wziął udział w bitwie pod Maratonem (po stronie Persów), w którym to starciu najprawdopodobniej stracił życie. Kimon opowiadał się za tą wersją, gdyż sam poślubił członkinię rodu Alkmeonidów - Izodykę (miał z nią syna Tessalosa). Poza tym Kimon odznaczał się pro-spartańskim usposobieniem nawet w życiu prywatnym (swego pierworodnego syna, którego miał z pierwszą żoną, nazwał - Lakedajmoniosem - "Spartańczykiem").

Innym polem wzajemnego konfliktu pomiędzy Kimonem a Temistoklesem, był spór o pierwszeństwo w szeregu dwóch najsłynniejszych bitew, w wyniku których Ateńczycy rozgromili Persów. Kimon twierdził że największą wiktorią ateńską była bitwa pod Maratonem (Ateńczykami dowodził w tej bitwie sławny Miltiades - ojciec Kimona), natomiast Temistokles utrzymywał że była to bitwa pod Salaminą, w wyniku której ateńska flota (oczywiście pod wodzą Temistoklesa) rozgromiła potężną flotę Persów. Konkurowano na jeszcze innych polach. Temistokles np. chwalił się że to dzięki niemu Ateny ponownie otoczone zostały solidnymi murami (po bitwie pod Platejami i wygnaniu Persów z Hellady w 479 r. p.n.e. Spartanie nie chcieli aby greckie miasta odbudowywały swoje mury obronne, twierdząc że w przypadku kolejnego zagrożenia ze strony Persji, Grecy z całej Hellady będą mogli schronić się na Peloponezie, do którego dostępu broni niewielki górski przesmyk zwany korynckim, tym samym podkreślając swoją dominację w całej Grecji. Temistokles jednak wprowadził Spartan w błąd, deklarując im że mury ateńskie nie pozostaną odbudowane - zgodnie z ich życzeniem, jednocześnie polecił współobywatelom szybką ich odbudowę i wzmocnienie. Gdy wszystko wyszło na jaw, Ateny posiadały już solidne umocnienia i tym samym rzuciły Sparcie rękawicę w konfrontacji o dominację nad całą Helladą. W ślad za Atenami poszły i inne greckie polis, odbudowując swoje własne mury obronne).


TEMISTOKLES 



Natomiast Kimon chełpił się, że to on sprowadził do miasta kości sławnego greckiego mitologicznego herosa - Tezeusza, gdy w 475 r. p.n.e. zdobył wyspę Skyros (na której to miały znajdować się pogrzebane kości herosa). "Tezeusza" (a raczej jakieś odgrzebane kości nieznanego nieszczęśnika) z wielką pompą sprowadzono wówczas do Aten i złożono w nowo wybudowanym przybytku świątynnym - Tezejonie (wzniesionym oczywiście z prywatnych funduszy Kimona). Rywalizowano też o to, który z owych polityków wzniósł więcej budowli użyteczności publicznej i który bardziej przypodobał się ludowi. Kimon zbudował nie tylko Tezejon i wspomniane już wcześniej Planty na Agorze oraz plac Akademosa, lecz również mury Akropolu, Stoa Poikile ("Malowany Portyk") na Agorze, który to pokryty został malowidłami przedstawiającymi największe bitwy w historii Aten i Grecji (były tam ukazane: zdobycie Troi, bitwa Tezeusza z Amazonkami, bitwa pod Ojnoe i bitwa pod Maratonem), poza tym Portyk służył również celom handlowym i był dogodnym schronieniem przed deszczem. Temistokles skromniej (zresztą nie dysponował takim majątkiem jak Kimon), prócz murów obronnych Aten, wzniósł świątynię Artemidy Arystobule ("Najlepszej Rady").

Tak więc lata 70-te V wieku p.n.e. upływały w Atenach w cieniu konfliktu Kimona i Temistoklesa. Początkowo (od 480/479 r. p.n.e.) górę miał Temistokles, gdyż Kimon (młodszy od niego o prawie 15 lat) w latach swej młodości (a szczególnie pomiędzy pierwszym - 490 r. p.n.e. a drugim - 480 r. p.n.e. najazdem Persów na Grecję) prowadził dość hulaszczy tryb życia. Miał wówczas dwadzieścia jeden lat i już przejawiał słabość do dwóch rzeczy - alkoholu i kobiet. Zresztą w jego domu (który odziedziczył po śmierci ojca w 489 r. p.n.e.) pełno było różnych kobiet, od niewolnic (Miltiades był członkiem wpływowego i majętnego rodu Filaidów, który brał swój początek od Fileusa, syna Ajaksa Wielkiego, który według Homera wziął udział w wyprawie przeciw Troi), po hetery i zwykłe nałożnice. Zresztą w tym czasie Kimon był też podejrzewany o kazirodczy związek ze swą młodszą siostrą - Elpiniką, słynną z urody, którą potem wydał za mąż za Kalliasa. Pierwszą stałą kochanką Kimona miała zaś zostać niejaka Asteria z Salaminy, potem była Mnestra, która stała się jego pierwszą żoną i wreszcie Izodyka, którą poślubił po rozstaniu z Mnestrą.




Pomimo tych swoich słabości, Kimon potrafił w chwilach zagrożenia odzyskiwać trzeźwość umysłu i gdy w 480 r. p.n.e. Temistokles wezwał Ateńczyków by porzucili swe miasto i schronili się na Salaminie, deklarując że główna bitwa tej wojny nie odbędzie się na lądzie, lecz na morzu, Kimon jako pierwszy w świątyni Ateny na Akropolu złożył swój pas i uprząż konny, deklarując Temistoklesowi swe wsparcie i tym samym pokazując że walka na lądzie nie ma sensu i należy się przesiąść na okręty. W tym czasie Kimon miał już 30 lat. Zresztą rok 480 p.n.e. jest początkiem wielkiej kariery Kimona, od tego bowiem czasu będzie już tylko zdobywać kolejne godności i zaszczyty. Kimon był doskonałym żołnierzem i dowódcą (odznaczył się po raz pierwszy w bitwie pod Salaminą). Mężny, wysoki o bujnych i gęstych włosach, imponował zarówno innym mężczyznom jak i przede wszystkim kobietom. 


MŁODY KIMON SKŁADA W ŚWIĄTYNI ATENY NA AKROPOLU SWÓJ PAS I UPRZĄŻ KONNY
(Tym samym przekonuje resztę Ateńczyków że walka na lądzie nie ma sensu i trzeba przenieść się na Salaminę) 
480 r. p.n.e.



Szybko zdobył poparcie samego Arystydesa Sprawiedliwego (Ateńczycy zwali go też "najbardziej honorowym człowiekiem w mieście") i razem występowali politycznie przeciwko Temistoklesowi. Kimon zaprzyjaźnił się też z głównodowodzącym połączonymi siłami greckich polis, spartańskim wodzem - Pauzaniaszem. Wkrótce potem jednak Pauzaniasz został oskarżony o potajemne knowania z Persami (miał jakoby poślubić perską księżniczkę), oraz ciążyła nad nim ujma, jakiej się dopuścił w zdobytym przez niego w 478 r. p.n.e. Byzantion (tam bowiem wymusił na rodzicach przysłanie mu w nocy jako nałożnicy, ich córki - Kleoniki. Dziewczyna przyszła do jego komnaty gdy akurat spał i pogaszone były wszystkie świece. Kierując się w stronę łoża, potknęła się o świecznik, który wylądował na podłodze. Pauzaniasz, nagle rozbudzony, myśląc że to zamachowiec dybiący na jego życie, dobył miecza i wbił go w ciało owej nieszczęsnej Kleoniki. Potem bardzo to przeżywał, nawet wywoływał ducha tej dziewczyny, chcąc się dowiedzieć jak może odkupić swój czyn. W każdym razie dalsze dzieje Pauzaniasza nie są zbyt radosne (ostatecznie został zamurowany żywcem w jednej ze świątyń ok. 470 r. p.n.e.).


GRECKA FALANGA POD TERMOPILAMI 
(480 r. p.n.e.)



Arystydes natomiast doprowadził (pod Byzantion, gdzie doszło do pierwszej "konferencji" greckich polis) na przełomie 478/477 r. p.n.e. do zjednoczenia wielu greckich mniejszych i większych miast-państw na obszarze Morza Egejskiego, tworząc tzw.: Związek Morski. Ów Związek Morski (zwany też Delijskim, gdyż na wyspie Delos znajdował się związkowy skarbiec, potem zaś w 454/453 r. p.n.e. przeniesiony został na stałe do Aten) stanie się następnie podstawą stworzenia ateńskiego mini-imperium na wschodnim obszarze Morza Śródziemnego. Tak więc około 477 r. p.n.e. trzech było w Atenach najpopularniejszych mężów - Temistokles, Arystydes i Kimon. Arystydes piastował stanowisko sekretarza Związku Morskiego, a poza tym słynął w całym mieście ze swojej uczciwości i ofiarności ojczyźnie (wygnany sądem skorupkowym na 10 lat banicji w 482 r. p.n.e., powrócił do zagrożonej ojczyzny w dwa lata później i wziął udział w bitwie pod Salaminą u boku swego dawniejszego przeciwnika politycznego - Temistoklesa), a poza tym przestała go interesować walka o władzę w mieście.

Dlatego też na placu politycznego boju pozostało już tylko dwóch wielkich przeciwników - Temistokles i Kimon. Temistokles ustępował Kimonowi wielkością i znaczeniem rodu, pochodził bowiem z demu Frear, a jego ojciec - Neokles nie był nikim znanym, ni majętnym. Po matce miał jeszcze gorsze pochodzenie, była ona bowiem Traczynką, czyli nie tylko że nie Atenką, ale nawet nie Greczynką, po prostu kobietą z ludu Traków - barbarzyńców, jak określali ich Grecy. Jednak od roku 482 p.n.e. a już szczególnie od 480 p.n.e. stał się Temistokles niewątpliwie najpopularniejszym politykiem w Atenach i w całej Helladzie. Miał wówczas prawie 45 lat i wreszcie dostąpił zaszczytów, których tak zazdrościł dziesięć lat wcześniej Miltiadesowi, po jego zwycięstwie po Maratonem (ponoć nie mógł wówczas jeść i spać, a zapytany o przyczynę tego stanu rzeczy, odparł: "Miltiades i jego sława". Bardzo denerwowała go wówczas popularność Miltiadesa wśród ludu i to, że był na ustach praktycznie wszystkich obywateli. 




Od zwycięstwa pod Salaminą, Temistokles też już tylko zyskiwał na popularności. Jak już wspominałem w 476 r. p.n.e. ustawił nowe posągi Harmodiosa i Aristogejtona na Akropolu. W tym samym roku, w sierpniu, wziął udział w Igrzyskach Olimpijskich, gdzie został powitany jak bohater i "Zbawca Hellady" poprzez owację na stojąco. W tym też roku poeta Frynich wystawił w teatrze ateńskim swoją sztukę: "Fenicjanki", w której to wychwalał pod niebiosa cnoty Temistoklesa. Szybko jednak Temistokles roztrwonił to swoje poparcie - szczególnie wśród Greków z innych polis - gdy na czele ateńskiej floty podpływał do miast związkowych (Związku Morskiego), domagając się... kasy na zakup nowych okrętów wojennych do dalszej wojny z Persją. Mieszkańcom wyspy Andros - którzy nie mieli z czego zapłacić corocznego datku na Związek - powiedział że wiedzie ze sobą dwie boginie: Radę i Siłę, na co przedstawiciel miasta Andros odpowiedział że u nich też mieszkają dwie boginie: Nędza i Niedostatek i to one zabraniają mieszkańcom miasta dawać mu pieniądze. Mieszkańcy Andros mieli dużo odwagi by odpowiedzieć w taki sposób, wiedziano bowiem co spotkało najpierw Sestos (opanowane przez Arystydesa jeszcze w 478 r. p.n.e.), a potem Eion, Skyros, Karystos i Naksos (które również nie chciały płacić). Eion zdobył Kimon w 476 r. p.n.e., podobnie zresztą jak i Skyros w 475 r. p.n.e. (skąd potem przywiózł do Aten odgrzebane "kości herosa Tezeusza"), jak i następnie Karystos (473 r. p.n.e.) oraz Naksos (gdzie na przełomie 473/472 r. p.n.e. wybuchło prawdziwe powstanie anty-ateńskie i anty-związkowe). Tak oto zwycięskie Ateny pod władzą tych dwóch mężów stanu - "Obrońców i Zbawców Hellady", traktowały inne greckie polis - niczym zależnych od siebie poddanych, a to był dopiero wstęp, swoje prawdziwe oblicze pokażą dumne Ateny dopiero w latach 50-tych, 40-tych i 30-tych V wieku, gdy zamienią pozostałe, wolne przecież polis, w część składową ateńskiego Imperium egejskiego.




Tak więc, nim Sokrates przyszedł na świat, ateńską politykę zdominowały te dwie wielkie osobowości.


CDN.

25 maja 2026

WŁADYSŁAW IV I PLANY WIELKIEJ WOJNY Z IMPERIUM OSMAŃSKIM - Cz. XV

CZYLI JAK TO KRÓL
RZECZYPOSPOLITEJ WŁADYSŁAW IV
PLANOWAŁ ODBUDOWAĆ DAWNE
CHRZEŚCIJAŃSKIE PAŃSTWO
W KONSTANTYNOPOLU





1645 - (48)
RZECZPOSPOLITA
Cz. VI


FLAGA RZECZYPOSPOLITEJ W CZASACH PANOWANIA DYNASTII WAZÓW 
(1587-1668)



 Tymczasem król Władysław postanowił pobudzić do działania Kozaków, obiecując im wielkie łupy z wyprawy na Krym i przeciw Osmanom, jak i poszerzenie rejestru. Rejestr kozacki powstał w 1572 r. jeszcze za życia króla Zygmunta II Augusta, już po powstaniu Rzeczpospolitej Obojga Narodów i wcieleniu ziem Ukrainy do Korony (Polski) w 1569 r. Pierwszy rejestr na polecenie króla stworzył hetman polny koronny i wojewoda ruski - Jerzy Jazłowiecki i obejmował on tylko 300 Kozaków (w zamian za wypłacany przez państwo żołd, mieli oni strzec południowo-wschodnich kresów Rzeczypospolitej). Stanowili oni swoisty zakon, skupiający jedynie samych mężczyzn (na Siczy, założonej w 1562 r. na Wyspie Klasztornej na Porohach na Dnieprze, nie było bowiem żadnych kobiet). Na Sicz uciekali ci, którzy chcieli się uwolnić spod władzy pana i przestać odrabiać pańszczyznę na polu jak chłopi. I choć na Siczy nie rodziły się żadne dzieci (z wiadomych przyczyn), to jednak Kozaków przybywało tam w miarę, jak posuwała się do przodu kolonizacja południowo-wschodniej Ukrainy. Dzikie Pola, które jeszcze w początkach XVI wieku obejmowały ogromne obszary pomiędzy ziemiami Chanatu Krymskiego a Podolem, Kijowem aż do granic Wielkiej Ordy Mongolskiej, zostały skrupulatnie zasiedlone w drugiej połowie XVI wieku, wraz z napływem tam polskiej szlachty i magnaterii. Zaczęto karczować wielkie knieje, użyźniać ziemię, powstawały miasta, wsie, folwarki, futory i tam gdzie jeszcze przed kilku laty wałęsali się nomadowie, zaczęło kwitnąć nowe, miejskie i wiejskie osiadłe życie. Czerkasy były bowiem do 1569 r. ostatnim miastem-twierdzą w której mieszkali ludzie na południowo-wschodnich kresach wielkiego państwa polsko-litewskiego. W 1589 roku założony został Czehryń, wcześniej, bo już w 1579 r. hetman Jan Zamojski założył Szarogród, następnie powstały Kryłów i Krzemieńczuk, oraz wielkie latyfundia magnackie (głównie należące do Kalinowskich, Ostrogskich i Wiśniowieckich) których posiadłości wielokrotnie przewyższały obszary... włoskich czy niemieckich elektoratów, księstw i królestw.




Polski pług wbijał się w ukraińską ziemię, powodując iż stawała się ona urodzajna (a ziemia na Zaporożu i Dzikich Polach była bardzo urodzajna, znacznie bardziej niż na innych terenach Ukrainy, ze względu na licznie tam występujące czarnoziemy). Problem polegał jednak na tym, że aby dany majątek mógł prosperować, musiała być tam zatrudniona znaczna siła robocza, złożona głównie (choć nie jedynie) z ludności ruskiej. Dodatkowo stosowano dość nieuczciwe cenniki, gdy na przykład poddany Rusin wydawał swoją córkę za mąż, musiał zapłacić za to swemu panu, na którego ziemi pracował - 6 groszy, natomiast polscy poddani byli zupełnie zwolnieni z tego podatku, dodatkowo ruscy popi musieli płacić panom po 1 złoty rocznie za możliwość odprawiania kultu (księża katoliccy byli zwolnieni z tego podatku), dodatkowo (ci spośród popów, którzy nie zapłacili) tracili swoje świątynie, które polscy panowie często oddawali... Żydom na miejsca ich kultu (którzy - podobnie jak Polacy - też byli zwolnieni z wszelkich opłat), co tym bardziej powodowało niechęć ludności ruskiej do Żydów, którzy zaś swego oparcia znowu szukali wśród polskich panów. Nic więc dziwnego że wielu chłopów ruskich po prostu uciekało na Sicz, gdzie w tej "męskiej braci" żyli wolni, choć bez kobiet (dlatego tak licznie wyprawiali się grabić wybrzeża Morza Czarnego, bo tam prócz łupów mogli zdobyć kobiety). W 1590 r. Sejm ogłosił nowy rejestr, w którym kategorycznie zabroniono ludności ruskiej (i polskiej, bo Polacy też uchodzili na Sicz) uciekać na Sicz, a ci, którzy już się tam znajdowali, mieli przejść pod komendę mianowanego przez króla hetmana zaporoskiego (atamana), który miałby: "przysięgę czynili nam i Rzeczpospolitej". Zakazano również Kozakom - bez zgody Sejmu - dokonywać łupieżczych napadów na sąsiednie kraje. Konstytucja sejmowa roku 1590 oczywiście nie zapobiegła ucieczkom na Sicz, ale stworzyła wśród ludności ruskiej swoistą arystokrację (Kozacy rejestrowi), którzy sami siebie nazywali łycarami (rycerzami) i strzegli granic Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej, uważając się za lepszych od całej reszty nierejestrowej hołoty kozackiej (czerni).




Między innymi z tego powodu już w 1591 r. wybuchł pierwszy bunt kozacki na Ukrainie, zwany powstaniem Kosińskiego. Ale ten, jak i późniejsze powstania (1594-96, 1625, 1630, 1635, 1637 i 1638) kończyły się klęskami Kozaków. Ostatnie powstanie z 1638 r. pod wodzą Jacko Ostranicy i Andruszko Huni, zakończyło się klęską pod Żołninem i nad Dnieprem, co spowodowało zmniejszenie dotychczasowego rejestru (który z 8000 zmniejszono do 6000), a także zapowiedziano że starszym nie może być Kozak, tylko mianowany przez Sejm polski szlachcic. Poza tym powołano funkcję komisarza, który miał czuwać nad przestrzeganiem tej konstytucji (został nim Mikołaj Zaćwilichowski, który rezydował w Trechtymirowie). Zaraz po wydaniu tego prawa ci, spośród Kozaków, którzy zostali wykreśleni z listy rejestrowej, mieli zostać obróceni w chłopów. Tak więc panowie szlachta kazali im teraz orać w polu, dwór zamiatać, koni i psów doglądać oraz palić w piecach. Nierejestrowi utracili też wszystkie futory, łąki i młyny jakie dotąd posiadali, musieli też płacić czynsz swoim panom, nie mogli się żenić z córkami mieszczan a jedynie z ruskimi chłopkami. Za każde zaś nieposłuszeństwo karano ich wtrącaniem do lochów i obcinaniem wąsów. Te praktyki rodziły na Ukrainie wśród ludności ruskiej niechęć do "Lachów", którzy bogacili się i opływali w dostatki na krzywdzie Kozaków i ludności ruskiej. Teraz zaś, gdy rodziły się królewskie plany wielkiej wojny z bisurmanami, Kozacy uznali że oto nadarza się możliwość poprawy ich doli, zdobycia sławy, łupów i wyrwania się ze stanu chłopskiego. Król bowiem planował zwiększenie rejestru do 12 000 i nakazał zbudowanie 60 czajek, co powodowało wielką radość na Ukrainie, a Kozacy śpiewali na cześć króla, iż: "Z Lachiw by, jak z ridnymi bratami żyły i Tatariw wojuwały".




W maju 1646 r. do Warszawy na Sejm przybyli więc w tej sprawie atamani zaporoscy - Iwan Barabasz (zwany Barabaszenko), Iwan Iliasz (zwany Eliaszeńsko), Nostoreńsko oraz pisarz zaporoski Bohdan Chmielnicki. Rozmowa króla z nimi przebiegała w ścisłej tajemnicy i odbywała się nocą na Zamku Królewskim. O czym rozmawiali, nie wiadomo, choć w liście posła weneckiego Tiepola do Senatu i doży weneckiego z sierpnia 1646 r. można przeczytać, iż król sam mu się pochwalił że sprowadził Kozaków do Warszawy i dał im pieniądze (ponoć aż 18 000 złotych) i wydał odpowiednie rozkazy i przywileje (jeden dotyczący zbrojenia się Kozaków, a drugi zwiększający rejestr z 6000 do 12 000). W maju 1646 r. (jeszcze przed przybyciem Kozaków) król zwołał Senat na obrady. Chciał bowiem ujrzeć ilu zdoła zebrać sojuszników do planów przyszłej wojny z Tatarami i Osmanami. Udało mu się pozyskać do sprawy dwóch nowych hetmanów, wręczając im (ponoć jednego dnia - 18 kwietnia) buławy po wakujących urzędach hetmana wielkiego koronnego i hetmana wielkiego litewskiego. Hetmanem koronnym został wojewoda płocki i hetman polny - Janusz Kiszka, zaś hetmanem litewskim książę Janusz Radziwiłł, podkomorzy litewski (bez wątpienia król, wręczając im buławy, kazał im jednocześnie przysiąść iż będą wspierali plany wojny tureckiej, co zapewne uczynili). Mimo to na zwołanej radzie senackiej wiele było głosów sprzeciwu, nawet wśród ludzi, którzy wiele łask zawdzięczali królewskiej hojności, jak choćby Jakub Sobieski (ojciec przyszłego króla i pogromcy Turków spod Wiednia - Jana III Sobieskiego), który został kasztelanem krakowskim, oraz Jeremi Wiśniowiecki, wojewoda ruski. Najgłośniej jednak protestował Stanisław Lubomirski, który był obrażony na króla, bo ten co prawda powierzył mu najpierw kasztelaństwo krakowskie, ale Lubomirski odrzucił je gdy król odmówił nadania starostwa krakowskiego dla jego syna - Jerzego. Teraz najgłośniej optował przeciwko królewskim planom wojny tureckiej. Król musiał opanować wzburzenie Senatu, deklarując że niczego tajemnego bez zgody panów i Sejmu nie planuje i że zamyśla jedynie wyprawę na Przekop, o której to już wcześniej napominał posłów. Dzięki temu uspokoił nieco senatorów.




A tymczasem w Konstantynopolu sułtan Ibrahim jakby popadał w coraz większą paranoję. W czerwcu 1645 r. wyjechał do Edirne za namową dwóch ludzi, swego hodży (który przywrócił mu "moc męską" - o którym to pisałem we wcześniejszych częściach) oraz pewnej kobiety, nie należącej do jego haremu, o imieniu - Sekerpare, która zbiła ogromny majątek na doradzaniu władcy (ku rozpaczy sułtanki Kosem). Potem kazał zabić swego admirała - Jusufa Paszę, który zdobył dla niego silnie umocnioną kreteńską twierdzę Chanię i powrócił do Konstantynopola na leża zimowe. Sułtan oskarżył go o wzięcie łapówki, gdyż miał zdobyć całą Kretę a nie samą Chanię i nakazał mu w styczniu 1646 r. wyruszyć z flotą na Kretę i nie wracać puki jej nie podbije. Jusuf odmówił, zarzekając się że flota nie jest gotowa, poza tym w zimie nie jest możliwe zdobycie Krety, gdyż brakuje wioślarzy do galer. Gdy władca zagroził jego egzekucją, ten gotów był zrezygnować z funkcji admirała i prosić o to, by władca wybrał innego, który podoła zimowej ekspedycji na Kretę, ale Ibrahim się uparł. Ponieważ Jusuf wciąż nie widział możliwości wypłynięcia na morze w zimie, sułtan kazał go ściąć. Następnie sułtan wpadł na pomysł, by wszystkie swoje siostry uczynić... służącymi swoich haremowych niewolnic, co było ogromnym upokorzeniem dla kobiet z rodziny Osmanów i rzeczą dotąd niespotykaną w dziejach Imperium Osmańskiego. W haremie bowiem istniała od zawsze pewna niezmienna hierarchia ważności, która mówiła że za najważniejszą kobietę haremu uważa się matkę sułtana, następnie jego córkę bądź córki, potem siostrę bądź siostry, następnie główną żonę, potem drugą, trzecią i czwartą żonę, następnie główną nałożnicę, potem pozostałe nałożnice, a na końcu wszystkie haremowe niewolnice. Uczynienie z sułtańskich sióstr służących jego nałożnic - które same były niewolnicami - były potwornym upokorzeniem dla tych kobiet. 


RODZINA SUŁTANA BYŁA NIETYKALNA, CO OZNACZAŁO ŻE NAWET JEGO SIÓSTR - KTÓRE WYCHODZIŁY ZA MAŻ ZA POMNIEJSZYCH WIELMOŻÓW - NIE MOŻNA BYŁO OBRAZIĆ, NIE MÓWIĄC JUŻ O ZDRADZIE MAŁŻEŃSKIEJ Z INNYMI KOBIETAMI. DLATEGO TEŻ TO, CO UCZYNIŁ W 1541 r. WIELKI WEZYR LUTFI PASZA, KTÓRY PODCZAS SPRZECZKI UDERZYŁ SWĄ ŻONĘ - SUŁTANKĘ SAH, SIOSTRĘ SULEJMANA WSPANIAŁEGO - W TWARZ, KWALIFIKOWAŁO GO NIE TYLKO DO NATYCHMIASTOWEJ EGZEKUCJI, ALE TAKŻE DO KARY TORTUR. OCALIŁ ŻYCIE TYLKO DLATEGO ŻE SUŁTANKA SAH WSTAWIŁA SIĘ ZA NIM ZE WZGLĘDU NA DZIECI, JAKIE Z NIM MIAŁA. NIC WIĘC DZIWNEGO ŻE SIOSTRY IBRAHIMA MUSIAŁY CZUĆ SIĘ DO GŁĘBI UPOKORZONE, MUSZĄC SŁUŻYĆ JAKO SŁUŻĄCE JEGO NAŁOŻNICOM



Dlatego też Ayse, Fatma, Hanzade i Burnaz odmówiły Ibrahimowi podporządkowania się jego nałożnicom, co spowodowało że ten odebrał im cały dobytek, całą biżuterię i uwięził pod strażą (nie miały tam żadnych przywilejów, a były całkowicie kontrolowane). Gdy zaczął ograniczać im posiłki, interweniowała sama Kosem, ale to tylko jeszcze bardziej rozgniewało Ibrahima, który miał zagrozić że matkę też uwięzi. Wreszcie, pozbawione wszystkich przywilejów do jakich były przyzwyczajone, zgodziły się podporządkować woli swego brata i tak oto sułtanki-siostry panującego władcy stały się służącymi jego haremowych niewolnic (gdy np. Turhan czy Humasah szły do łaźni, sułtanki miały iść za nimi niosąc wodę i mydło, po czym namydlały je i polewały wodą. Musiały też kroczyć za nałożnicami, gdy te opuszczały pałac, co było dodatkowym upokorzeniem). Sułtan przyozdabiał sobie brodę perłami i oddawał przyjemnościom łoża ze swymi odaliskami, zupełnie zaniedbując sprawy państwa, nad którymi pieczę musieli mieć wielcy wezyrowie. Do Konstantynopola dochodziły wieści o "wojennej gorączce" panującej na polskim dworze (głównie od hospodara mołdawskiego, który korespondował z wielu polskimi panami, potem donosząc o tym na dwór sułtański, ale również poprzez szpiegów ormiańskich i greckich). Co prawda w liście z 24 marca 1646 r. kanclerz wielki koronny - Jerzy Ossoliński zapewniał Turków że "Rzeczpospolita o zaczepce nie myśli", jednocześnie jednak żądał, by sułtan powściągnął Tatarów od napadów rabunkowych na południowo-wschodnie kresy Rzeczypospolitej (choć od stycznia 1644 r. i wielkiego zwycięstwa hetmana wielkiego Koniecpolskiego pod Ochmatowem, do takiego najazdu nie doszło). Wkrótce przyszły listy od sułtana i od chana tatarskiego, w których obaj deklarowali chęć zachowania pokoju. 


SUŁTANKA MATKA BYŁA NAJWAŻNIEJSZĄ KOBIETĄ W HAREMIE, ZARAZ PO NIEJ BYŁY CÓRKI SUŁTANA I JEGO SIOSTRY



Król był jednak zdeterminowany i wojna już była postanowiona. Dojdzie do niej, choćby wbrew Sejmowi i panom szlachcie - tak zamyślał sobie król, nic nie mogło już teraz przeszkodzić jego planom. Tak więc na przełomie kwietnia i maja 1646 r. zaszła widoczna zmiana w postępowaniu króla. Dotąd bowiem monarcha starał się realizować swój cel w oparciu o prawo i stany Rzeczpospolitej, starał się przekonywać, nagradzać, prosić a niekiedy nawet nakazywać. Wszystko to jednak posiadało jakieś ramy prawno-ustrojowe. Z końcem kwietnia, po nieudanej debacie senackiej, król porzucił plany uzyskania zgody szlachty co do tej wojny. Był zdeterminowany stworzyć nawet odpowiednio zainscenizowane casus belli, aby tylko swój plan wprowadzić w życie. Pierwotnym terminem rozpoczęcia wojny był koniec kwietnia 1646 r. ale ponieważ ta data okazała się niemożliwa do zrealizowania, król postanowił w maju pójść już na całość.




CDN.

24 maja 2026

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. LI

OD EDENU KU INDIOM





SOJUSZ ENKI - ENLIL
ok. 48 750 r. p.n.e.





BUNT ADAMA 
i SPOTKANIE W LESIE


Kiedy dokładnie Enki, Ninhursag i Pelagon stworzyli biblijnego Adapę (Adama)? Prawdopodobnie miało to miejsce ok. 48 790 r. p.n.e. (a według channelingów stało się to dokładnie w 48 789 r. p.n.e.). Adam miał więc ok. 40 lat gdy podjął próby buntu, opanowania Edenu i podporządkowania "bogów" (Nibiruan) swej woli. Zatem biblijne "kuszenie" Ewy przez "węża" i "zerwanie" przez nią "owocu z Drzewa Poznania" - miało miejsce właśnie ok. 48 750 r. p.n.e. Nie wiadomo ile ona wówczas miała lat, ale można założyć że była o prawie połowę młodsza od Adama (swego męża i ojca). Wiadomo jednak jaki to był czas. Już od prawie 2000 lat Atlantydą rządzili Biali patriarchowie (wywodzący swe korzenie z Malony i Alpha Centauri) spod znaku "Synów Beliala", którzy przegnali stamtąd Czerwonoskórych Tolteków. Na wschodzie zaś poszerzało swe granice Imperium Ujghur. Edenem zaś wówczas władał Enlil - Nibiruanin o maloniańskich korzeniach, syn Anu i plejadiańskiej kobiety z planety/okrętu Nibiru - Antu. Bunt Adama doprowadził jednak że na pewien krótki czas Enlila utracił swe panowanie nad częścią Edenu. Enlil miał przyrodniego brata - Enkiego, genetycznego ojca Adama, który zawsze bardzo wspierał swego syna we wszystkich jego zamierzeniach, planach i przedsięwzięciach. Natomiast wzajemne relacje miedzy braćmi były dość burzliwe, aby nie powiedzieć wrogie, bowiem bracia ciągle ze sobą konkurowali. Enki pragnął też by w przyszłości Adam został władcą Edenu. Nie bardzo więc wiadomo dlaczego (gdy ten rozpoczął bunt przeciwko Enlilowi) nie wspomógł go w jego zamierzeniu?

Enki wykonał natomiast bardzo dziwny krok, a mianowicie sprzymierzył się wówczas ze swym bratem. Być może w planach Enkiego nie było by jego syn zdobywał władzę przemocą, wbrew zdaniu większości Nibiruan, a raczej by starał się uzyskać w tym zamierzeniu ich aprobatę. Występując zaś przeciwko swemu synowi, być może pragnął go ochronić przed gniewem i zemstą Enlila. W każdym razie doszło do potajemnego spotkania obu braci w lasach wokół Edenu. Tam Enki zaproponował zaskoczonemu Enlilowi swą pomoc w stłumieniu buntu Adama. Wspólnym wysiłkiem w ciągu kilku dni zmusili "buntownika" do poddania się. Enki zaproponował wygnanie Adama z Edenu, a Enlil nie nalegał za karą śmierci i przystał za propozycją brata. Zdławienie buntu i wspólny sojusz obaj bracia świętowali w posiadłościach Enlila w Edenie (Nippur). Sojusz trwał latami, a obaj bracia podjęli się rozbudowy Edenu i umocnienia jego wpływów w świecie (jednocześnie w tym samym czasie Enki opiekował się wygnanymi z Edenu Adamem i Ewą oraz ich potomstwem). W tym celu w wielu rejonach (jak choćby w tolteckim Egipcie) budowano faktorie handlowe i rozpoczęto nawiązywać współprace naukowo-badawcze z innymi okolicznymi państwami.




IMPERIUM NAGÓW
INDIE DRAWIDÓW
(SPRZED INWAZJI ARIÓW)
ok. 35 000 r. p.n.e. - 8 243 r. p.n.e.





I KOLONIZACJA INDII
(KATHOLI - DRUGA GRUPA KOLONISTÓW Z MU) 
ok. 50 000 r. p.n.e.


Ponad 70 000 lat temu pierwsza grupa kolonistów z MU dokonała inwazji Atlantydy i wyparła stamtąd dotychczasowych jej mieszkańców (Rmoahalów, Praturańczyków, Prasemitów i Akadyjczyków). Nowi władcy Atlantydy przybyli na wyspę w dwóch grupach jednocześnie. Pierwszą grupę stanowili Tlawatlowie (południowo-zachodnia inwazja), a drugą Toltekowie (północno-zachodnia inwazja). Obie grupy pochodzące z tego samego jądra rasowo-genetycznego, była to bowiem Czerwonoskóra rasa z kontynentu Lamar (Cesarstwo MU), wywodząca swe korzenie z planety Aremo. To była pierwsza grupa kolonistów z MU (nie licząc oczywiście kolonizacji Azji, która przeprowadzona została przez Białą ludność Cesarstwa, pochodzącą z innych światów niż Aremo - głównie Alpha Centauri i Malona). Drugą grupę Czerwonoskórych kolonistów stanowił lud, który nosił nazwę - KATHOLI. Ci zaś Lamarianie (w odróżnieniu od Tolteków i Tlawatlów którzy szli na Wschód), rozpoczęli kolonizację południowo-zachodnią. Tym sposobem dotarli na półwysep Dekan, do dzisiejszych Indii. 

Ale podobnie jak Atlantyda podczas inwazji Tolteków, tak i Dekan podczas najazdu Katholi był już zamieszkany. Pierwotnym ludem jaki żył na tych terenach, był lud Czarnoskórych DRAWIDÓW (potomków Czarnych kolonistów kontynentu Hyperborei, pochodzących z planety Bakaratini). Katastrofa, która doprowadziła do zagłady całej cywilizacji hyperboreańskiej (ok. 1 320 000 lat temu) spowodowała totalne rozbicie obu grup Bakaratinian (Czarnych i Żółtych). Drawidowie wywodzili się bowiem z terenów dzisiejszej Australii, potem dotarli na kontynent Lamar, skąd przedostali się na Wyspy Malajskie, a stamtąd dopiero dotarli na półwysep Dekan. Dziś potomkami Drawidów są ludy Tamilów, Malajalamów, Telugów i Tulu. Katholi nie dokonali jednak agresji na tereny zasiedlone przez Drawidów. Postanowili zawrócić i osiedlić się w rejonie dzisiejszej Birmy i całego półwyspu tajlandzkiego (który wówczas jeszcze nie istniał w dzisiejszej formie). Obie grupy żyły więc obok siebie, nie tworząc scentralizowanych państw, a raczej ograniczając się do niewielkich wodzostw terenowych. Taka koabitacja Czarnych i Czerwonych trwała przez blisko 15 000 lat, do 35 000 r. p.n.e.
 
 
II KOLONIZACJA INDII
(NAGOWIE - TRZECIA GRUPA KOLONISTÓW Z MU) 
ok. 35 000 r. p.n.e.


Ok. 35 000 r. p.n.e. z kontynentu Lamar wyszła trzecia grupa Czerwonoskórych mieszkańców z zamiarem dotarcia i opanowania Dekanu (Indii). Lud, który tym razem opuścił rodzinną Wyspę, zwał się - NAGAMI. Jak opisują tych kolonistów pisma Naacalów ("Świętych Braci") w jednym z tybetańskich klasztorów - byli to ludzie o śniadej lub czerwonawej cerze i ciemnych, przeszywających oczach. Nagowie najpierw dotarli na tereny dzisiejszej Birmy, gdzie już od ok. 15 000 lat istniały wodzostwa podzielone na szereg miast-państw (które jednak ze sobą nie walczyły a lokalnie się wspomagały) i bardzo szybko zdołali podporządkować je swej władzy. Nagowie zjednoczyli Birmę i wspólnie z ludem Katholi (ich dawnymi pobratymcami) ruszyli na podbój Dekanu. Mówienie o podboju jest może lekką przesadą, gdyż społeczeństwa Drawidów stały na o wiele niższej stopie rozwoju technologicznego, niż przybyli Katholi, nie mówiąc już o Nagach. O ile jednak ci pierwsi wycofali się i zasiedlili Birmę, o tyle ci drudzy postanowili narzucić swe zwierzchnictwo całemu Dekanowi. Drawidowie musieli ulec przybyszom i podporządkować się ich władzy.

Nagowie szybko opanowali żyzne doliny Gangesu i Indusu, lecz dalsza ekspansja w kierunku północnym nie była już możliwa ze względu na istniejące tam potężne aryjskie Imperium Ujghur. Nagowie skierowali się więc na południe i w ciągu kilkuset lat opanowali rejon całych dzisiejszych Indii. Na południu doszło jednak do poważniejszego starcia z istniejącym na tych terenach księstwem Dravi, zasiedlonym przez Czarnoskórych Drawidów. Dravi było najpotężniejszym ze wszystkich państw zasiedlonych przez Czarnoskórych potomków Hyperboreańczyków na terenach Indii. Jednak i ono nie miało szans z potęgą nowego mocarstwa, którego zaatakować obawiali się nawet władcy Imperium Ujghur. Po opanowaniu południa  Imperium Nagów sięgało od terenów dzisiejszej Birmy i Tajlandii na wschodzie, poprzez dolinę Gangesu i Indusu na północy, aż po Cejlon (wówczas nieistniejący) na południu i Iran na zachodzie. Powstało kolejne potężne państwo, zasiedlone przez rasę Czerwonoskórych, które będzie się rozwijało i umacniało aż do roku 8 243 p.n.e., czyli do inwazji na te ziemie plemion Aryjskich (Białych) przybyszy z terenów Iranu, Kaukazu i Himalajów, którzy jakiś czas przed inwazją zrzucili jarzmo niewoli Czarnych Bakaratinian z terenów dzisiejszego Iranu (Iran pozostanie opanowany przez Czarną rasę właśnie do czasów buntu Białych Ariów). Ariowie, dawni niewolnicy czarnoskórych Irańczyków, po owej dacie podboju stali się nowymi panami Indii (oczywiście zarówno o nich samych, jak i o rasie Czarnoskórych potomków dawnych Hyperborańczyków - która pierwotnie ich zniewoliła - również opowiem). 

  
STOLICA i USTRÓJ


NARMINI (MOHENDŻO DARO)
IDEALNE MIASTO



Nagowie założyli swą stolicę w środkowych Indiach i nadali jej nazwę - DEKKAN (jest to dzisiejsze miasto Nagpur w stanie Maharasztra w Indiach). Na czele państwa Nagów stał cesarz (zwany "Wielkim Nauczycielem"), który miał jedynie władzę sądowniczą i kontrolną nad realnie władającymi poszczególnymi prowincjami królami (zwanymi "Mistrzami"). Pańs
two nie było podporządkowane ani politycznie ani gospodarczo Imperium Matce, czyli MU. Były to już bowiem czasy, gdy poszczególne prowincje dawnego Imperium Czerwonoskórych przybyszy z planety Aremo dawno się wyemancypowały i wybiły na niepodległość (np. Atlantyda czy Ujghur). Powstające Imperium Nagów nie było więc uzależnione w żadnej kwestii od swej dawnej metropolii i nie musiało też płacić daniny cesarzowi z Savanasy. Cesarz, który rezydował w stolicy - Dekkanie, nie był jednak osobą świecką, był kapłanem. Prowincjami także zarządzali jedynie królowie-kapłani a całe państwo było jedną wielką teokracją, zaś religia (czy raczej duchowość) dotykały każdego aspektu ludzkiego życia.

Kapłanami byli zarówno mężczyźni jak i kobiety (zmieni się to po inwazji Ariów). Kobiety też (jako kapłanki oczywiście) mogły sprawować funkcje królowych danych prowincji (podobnie jak na MU, to cesarz wyznaczał kolejnego "Mistrza" lub "Mistrzynię", urząd ten nie był jednak dziedziczny i nie można go było przekazać swym potomkom). Nie było też ograniczeń w kwestii sprawowania przez kobiety najwyższego urzędu w państwie. Jednak podobnie jak królowie, tak i cesarze nie mogli przekazać swej władzy i funkcji w ręce potomków. O wyborze kolejnego władcy (lub władczyni) decydowało kolegium królów-kapłanów, zbierające się w stolicy na swoiste "konklawe". Cesarz był otaczany w społeczeństwie Nagów (zresztą podobnie jak w Cesarstwie MU) wielką czcią i poważaniem, choć nie miał dużej władzy politycznej. Państwo składało się z sześciu prowincji, których nazwy był jednakie z nawami stolic tych ziem. Były to: AYODHAYA, DEKKAN (stolica Imperium), MATHURA, NARMINI (po zagładzie tego miasta ok 8 450 r. p.n.e. nadano mu nową nazwę - Mohendżo Darmo, co w sanskrycie znaczy po prostu "Wzgórze Umarłych" ze względu na liczne ciała zabitych tam ludzi - w czasie toczącej się wówczas I Wojny Piramidowej - które przetrwały do naszych czasów w atomowym pyle), a także HARAPA i DWARKA.


ROZWÓJ IMPERIUM NAGÓW
(i to co po nim zostało po dzień dzisiejszy)




Największy rozkwit osiągnęło Cesarstwo Nagów ok. 34 000 r. p.n.e. Nagami władał wówczas drugi cesarz o imieniu MAY (lub MAYA). To właśnie za jego rządów Imperium osiągnęło najszersze granice, oraz uzyskało status jednego z pięciu ówczesnych światowych mocarstw. To właśnie on miał opracować najstarsze z istniejących po dziś dzień dzieł astronomicznych - "SOUYRA SIDHANTA". W tym celu udał się do Savanasy (jeszcze nim został wybrany na cesarza), gdzie miał studiować astronomię w Wielkiej Piramidzie. Podczas pobytu w Savanasie udało mu się uzyskać zgodę władcy MU na zabranie ze sobą do "Indii" - "WCZESNYCH WED" (drugiej księgi astronomicznej, która przetrwała do naszych czasów, a której wiek oblicza się na ok. 45 000 r. p.n.e.). Poza tym w czasach panowania cesarza Maya powstała znana także po dziś dzień joga.


PS: A teraz ponownie wróćmy na Atlantydę i przyjrzyjmy się konfliktowi tego Imperium z Cesarstwem Mu


 CDN.

22 maja 2026

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXVIII

FILARY SPOŁECZNEGO 
ROZWOJU LUDZKOŚCI 
I METODY PATOLOGIZACJI 
NA PRZESTRZENI WIEKÓW





TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI:
Cz. XXV



SŁOWIANIE I CELTOWIE
Cz. XXV



PIERWSZE EUROPEJSKIE CYWILIZACJE
SŁOWIANIE
(POLITYCZNY UPADEK FILISTEI - DOMINACJA IZRAELA I JUDY)
(ok. 925 r. p.n.e. - 738 r. p.n.e.)
Cz. III



FILISTEA
CZASY UPADKU
(ok. 925 r. p.n.e. - 738 r. p.n.e.)
Cz. III






EGIPSKI ARMAGEDDON
(925 r. p.n.e.)
Cz. III



Ponad 40-letnie rządy "Gwiazdy, która ukazała się nad miastem" - jak oficjalnie brzmiało imię Psusennesa I, były okresem spokoju i względnego dobrobytu. Nowy władca nie prowadził forsownych kampanii militarnych, tylko skupił się bezpośrednio na rozwoju wewnętrznym kraju (a raczej dwóch krajów - Dolnego i Górnego Egiptu) oraz na budowie nowych świątyń (łaska bogów była bowiem zawsze najważniejsza, gdyż bez niej nie mogło nic przetrwać - ani ziemia ani człowiek). Faraon ten osiadł w Tanis (podobnie jak wcześniej jego ojciec - Pinedżem I, a jeszcze wcześniej faraon Smendes, który rozpoczął wznoszenie tego miasta po wcześniejszym rozebraniu do fundamentów Pi-Ramzes - budowanego notabene od czasów Ramzesa II Wielkiego m.in. przez hebrajskich niewolników). Oficjalnie władzę dzielił on ze swym bratem, arcykapłanem Amona-Re w Tebach Królewskich w Górnym Egipcie - Mencheperre, realnie jednak (podobnie jak jego ojciec) zjednoczył obydwa kraje pod swoją władzą. W Tanis przyjął tytuł najwyższego kapłana Świętej Trójcy (Amona, Mut i Chonsu) i wzniósł nowy, okazały mur wokół świątyni poświęconej tym bóstwom (tak naprawdę była to głównie świątynia Amona-Re, świątynia bogini gwiazd i sklepienia niebieskiego - Mut znajdowała się na południowy wschód, zaś świątynia księżycowego boga Chonsu - na północ od świątyni Amona, leżącej tuż obok Świętego Jeziora). Psusennes przyjął również imię Ramzesa i zwał się odtąd Ramzes Psusennes I (było to nawiązanie do czasów Ramzesa XI, a zapewne również do wielkości Egiptu z czasów Ramzesa II Wielkiego). Podczas jego czterdziestoletniego panowania tak naprawdę nie wydarzyło się nic szczególnie istotnego (może poza faktem że w Tanis - jak również w kilku innych miastach Delty - coraz częściej zaczęli osiedlać się Libijczycy, głównie z plemienia Meszwesz, co budziło w Egipcjanach - szczególnie wśród kapłanów - pewne niezadowolenie, ale nie odnotowano żadnych radykalnych ku temu sprzeciwów).

Psusennes kazał sobie zbudować świątynię grobową na południowy zachód od kręgu Świętej Trójcy w Tanis (notabene z budowli Psusennesa wznoszonych głównie z wypalanego wapna w Świętym Kręgu pozostało niewiele, to, co tam się znajduje do dziś, powstało głównie w czasach późniejszych, szczególnie w epoce greckich Ptolemeuszy, którzy często rekonstruowali dawne budowle, świątynie i grobowce). Tam też miała spocząć małżonka (i jednocześnie młodsza siostra tego faraona) Mutnedżmet. Nie wiadomo czy była ona matką syna i następcy Psusennesa - księcia Amenemope, ale sam fakt, że ten właśnie władca kazał pochować się nie w specjalnie dla siebie przeznaczonej komorze grobowej w świątyni swego ojca, tylko w komorze Mutnedżmet, sugeruje że jednak mogła ona być jego matką. Poza tym niewiele więcej informacji o rządach tego władcy, następcy Pinedżema i prawnuka Herhora - można jeszcze dodać. Być może to nawet lepiej, bowiem jak mówi stare chińskie przysłowie (a raczej chińskie przekleństwo): "obyś żył w ciekawych czasach", jest to co prawda gratką dla historyków (gdy natłok zdarzeń dziejowych w krótkim czasie jest bogaty), natomiast te lata, gdzie przez dłuższy czas nie wydarzyło się nic szczególnie istotnego, nie należą do ulubionych przez dziejopisów epok historycznych (przykładem niech tutaj będą chociażby rządy w Imperium Rzymskim Antonina Piusa w latach 138-161, sam muszę przyznać że równie nudnego okresu próżno mi było spotkać w całych dziejach Imperium Rzymskiego, a jednocześnie był to jeden z najbardziej spokojnych, dostatnich i bezpiecznych okresów w historii Rzymu - oczywiście z punktu widzenia zwykłych ludzi). Egipt za Psusennesa nie przeżywał wielkich migracji, najazdów, czy choćby częstych napadów na świątynie grobowe (jak to miało miejsce za poprzedników tego władcy), a nawet jeśli do takowych sporadycznie dochodziło, to nie zostało to odnotowane (co raczej się nie zdarzało, ponieważ takie ataki rabunkowe musiały zostać gdzieś odnotowane i nawet jeśli pierwotne dokumenty - spisane albo na tablicach albo na papirusach - potem gdzieś zaginęły lub zostały zniszczone, to mogły przecież zostać odnotowane przez późniejszych historyków piszących o tych latach, którzy mieli do nich bezpośredni dostęp).


TANIS



Jedynym godnym jeszcze odnotowania wydarzeniem z tego okresu, była wielka inspekcja świątyń, przeprowadzonych w Górnym Egipcie (zapewne zaś głównie w Tebajdzie) przez arcykapłana Mencheperre w 40 roku panowania jego brata Psusennesa (ok. 1003/1002 r p.n.e.). Efektem tej kontroli była decyzja wybudowania muru na północ od świątyni Amona w Karnaku, aby oddzielić tę świątynię od coraz bardziej zbliżających się ku niej domów mieszkalnych "zwykłych ludzi" (kapłani najwidoczniej nie życzyli sobie ich wzroku, bowiem wstęp do świątyni i tak był zarezerwowany głównie dla kapłanów, a wierni składali dary i modlili się w przedsionku świątyni lub przed świątynią). Mur ten wzniesiono w osiem lat po dokonaniu owej inspekcji przez arcykapłana Mencheperre. Jednak w niedługi czas po dokonaniu owej inspekcji Mencheperre zmarł (Wikipedia podaje że Mencheperre przeżył swego brata, ale to mi się nie zgadza, biorąc pod uwagę fakt, że jego następca Smendes II wysłał do swego wuja - faraona Psenusennesa - złote bransolety, aby zakomunikować mu objęcie funkcji arcykapłana Amona-Re w Tebach po swym ojcu. Te same złote bransolety znaleziono potem w komorze grobowej Psenusennesa w Tanis). Miejsce zmarłego arcykapłana zajął teraz jego syn Smendes II. Faraon Psenusennes nie przeżył zbyt długo swego brata i zmarł wkrótce potem (ok. 1000 r. p.n.e.). Na tron po nim wstąpił jego pierworodny - Amenemope. Było to więc już piąte pokolenie rodu Herhora, czyli tak naprawdę Libijczyków z plemienia Meszwesz, którzy niepodzielnie władali Egiptem już od prawie stu lat (dokładnie od 90). Wkrótce po objęciu władzy przez nowego faraona z Tanis przyszła smutna wiadomość, arcykapłan Smendes II zmarł. Nie wiadomo co było przyczyną jego śmierci, ale należy założyć że Smendes nie był już młodzieniaszkiem i zapewne miał jakieś pięćdziesiąt lat, tak więc śmierć mogła nastąpić z przyczyn naturalnych. Pełnił on swą funkcję zaledwie przez dwa lata, a nowym arcykapłanem został jego młodszy brat Pinedżem II.

Amenemope niczym szczególnym się nie zasłużył i jego panowanie również nie należy uznać za wyjątkowo interesujące. Zmarł on po prawie dekadzie panowania (ok. 992 r. p.n.e.) i kazał się pochować w świątyni wzniesionej przez swego ojca, ale w komorze grobowej Mutnedżmet - zapewne swojej matki. Jego panowanie to ogromny wzrost potęgi Libijczyków z plemienia Meszwesz, którego książę o imieniu Acheperre Setepente (zwany też Osorkonem) przejął teraz władzę nad Egiptem, zapoczątkowując drugą dynastię libijską (to z niej właśnie będzie wywodził się Szeszonk I, który w 925 r. p.n.e. najedzie Palestynę i złamie potęgę Filistei). Osorkon I (Osochor?) był zaś synem libijskiego księcia Szeszonka (który sam był synem owego Paihutiego, o którym wspomniałem dwa tematy wcześniej - zapewne założyciela libijskiej dynastii ludu Meszwesz). Oczywiście ród Herhora nie wygasł jeszcze zupełnie, w Górnym Egipcie, w królewskich Tebach władał przecież jako arcykapłan Amona-Re - Pinedżem II wywodzący się właśnie z tego rodu. Deltę jednak teraz opanował już ród Paihutiego. Osorkon jednak nie władał zbyt długo i już ok. 985 r. p.n.e. zakończył swój żywot. Tron teraz przypadł (ożenionemu z córką Osorkona, księżniczką Karimali) rdzennemu Egipcjaninowi - Siamunowi. Był to pierwszy Egipcjanin na tronie Dwóch Krajów od prawie stu lat. Zapewne gdzieś na początku jego panowania miała miejsce ostatnia wielka grabież grobów królewskich w Tebach, co zmusiło arcykapłana Pinedżema do przeniesienia mumii królewskich do grobowca Inhapi. Siamun panował przez prawie dwadzieścia lat i były to aktywne rządy, co świadczy o fakcie iż Egipt przełamał dotychczasowy kryzys i zaczął odzyskiwać dawną siłę. Siamun podczas swoich rządów wzniósł drugą świątynię Amona w Tanis, rozbudował świątynię Horusa w Mesen, w Memfis kazał wznieść świątynię dla jednego z wcieleń Amona, budował też w Heliopolis i prawdopodobnie chciał odbudować dawne Pi-Ramzes (świadczy o tym inskrypcja, jaką tam znaleziono), ale to akurat mu się nie udało.




Nie wiadomo dokładnie jak układały się stosunki Siamuna z Pinedżem? W każdym razie do walk nie dochodziło, a sam faraon wszedł do libijskiego rodu panującego. Wiadomo jednak że Siamun oparł się nie na potędze kapłanów Amona i nie ich wspierał, a kapłanach boga Ptaha z Memfis. Jednak jego rzeczywista władza ograniczała się tylko do Delty, na południu zaś niepodzielnie władał Pinedżem. Za rządów Siamuna miało dojść (ok. 970 r. p.n.e.) do egipskiego ataku na miasto Gezer w Filistei (czego odniesienia mamy zarówno w Biblii, jak istnieje relief w Tanis ukazujący rytualną rzeź nieprzyjaciół). Jak już jednak wcześniej pisałem, nie wydaje mi się aby atak na Gezer miał miejsce wcześniej, niż w czasach Szeszonka I, czyli właśnie w owym 925 r. p.n.e. Relief z Tanis o niczym nie świadczy, mógł przecież powstać te 50 lat później, zaś wiadomości zawarte w Starym Testamencie często łączą ze sobą wydarzenia odległe o kilkanaście a nawet kilkadziesiąt lat. W tym przypadku bez wątpienia uważam że atak na Gezer nie nastąpił za rządów Siamuna a dopiero właśnie za Szeszonka (opieram się tutaj m.in. na badaniach archeologów izraelskich, którzy twierdzą że brak jest dowodów na podwójne zniszczenie miasta Gezer w odstępie kilkudziesięciu lat, tym bardziej że zniszczenie Gezer pociągnęło za sobą realną dominację Izraela i Judy na tych ziemiach, a próżno szukać takowych przed 925 r. p.n.e.). Oczywiście nie zabraniam nikomu wierzyć w to, że taka interwencja wówczas miała miejsce - ja po prostu tak nie uważam. Bez wątpienia jednak Egipt za czasów Siamuna odzyskał dynamikę polityczną, jakiej brakowało mu właściwie od śmierci Ramzesa III (ok. 1155 r. p.n.e.), czyli od jakichś dwustu lat. Na pewno złożyły się na to stabilne rządy Pinedżema I i jego syna Psusennesa I, które z pewnością pobudziły Egipt gospodarczo.


EGIPSKI NASTĘPCA TRONU POBIERA NAUKI STRZELANIA Z ŁUKU



Ok. 975 r. p.n.e w Tebach zmarł arcykapłan Pinedżem II (10 rok panowania Siamuna). Na tym stanowisku zastąpił go syn - Psusennes II. Pragnął on odbudować potęgę swego rodu i w tym celu nawiązał bliższe stosunki z Siamunem. Było bowiem jasne że Siamun nie ma potomka i po jego śmierci władza musi przypaść ponownie rodowi Herhora. Nie wiadomo jakie plany snuł w tej kwestii Siamun, wiadomo tylko że skoro nie wspierał kapłanów Amona-Re w Tanis (tak jak czynili to wcześniejsi władcy), to zapewne nie był z tego faktu zadowolony. Ale jaki inny miał wybór? Albo oddanie władzy w ręce Psusennesa II (potomka Herhora - libijskiego wojownika z plemienia Meszwesz, który stał się arcykapłanem), albo całkowita dominacja libijska potomków Paihutiego. Nie wiadomo co gorsze z punktu widzenia rdzennego Egipcjanina. Co prawda faraon Siamun założył sobie pokaźny harem (wypełniony dziewczętami z różnych krain - najwięcej było Egipcjanek ale równie sporo Libijek, Nubijek i Kananejek, a prawdopodobnie również Filistynek), nie wiadomo jednak nic aby zdołał spłodzić z nimi jakiekolwiek dzieci, nie mówiąc już o tym, że z królową Karimali też mu nie wychodziło. Ok. 967 r. p.n.e. wydał swoje ostatnie tchnienie na tej ziemi, a jego miejsce zajął teraz arcykapłan Psusennes II. Ten władał jeszcze przez kolejne ponad dwadzieścia lat, w coraz bardziej nerwowej atmosferze dworu, gdyż on również nie był w stanie spłodzić potomka (pisząc w ten sposób oczywiście mam na myśli męskiego potomka, gdyż córkę udało mu się spłodzić). Udało mu się ponownie zjednoczyć oba Kraje pod wspólnym panowaniem, ale nie miał komu tego przekazać. Ok. 943 r. p.n.e. przeniósł się do podziemnej krainy Ozyrysa (boga i opiekuna zmarłych) i wtedy Egipt wpadł w ręce rodu Paihutiego, dynastii libijskiej również (jak ród Herhora) wywodzącej się z plemienia Meszwesz, która z klasycznymi Libijczykami - odznaczającymi się ciemniejszym kolorem skóry (oczywiście nie czarnym, a jedynie ciemniejszym od egipskiego - chociaż w dzisiejszych czasach to nawet Helena trojańska może być murzynką, ciekawe tylko czy jakiś biały aktor zagrałby Nelsona Mandelę?), nie miała wiele wspólnego, a wręcz przeciwnie - wydawało się że Libijczycy, którzy przejęli władzę nad Egiptem, mieli bardziej białą skórę niż rdzenni Egipcjanie.




Władzę objął teraz Szeszonk I "pogromca Filistynów" (syn Nimlota - wodza plemienia Meszwesz i władcy Libii. Nimlot był młodszym bratem Osorkona - faraona o którym pisałem wyżej - a synem Szeszonka Starszego i wnukiem Paihutiego). Z chwilą objęcia władzy przez Szeszonka I (ok. 943 r. p.n.e.), rządy nad Egiptem przejęła nie-egipska arystokracja wojskowa (zmilitaryzowani wodzowie klanów plemienia Meszwesz), zaś libijski ród Paihutiego (Szeszonk był jego prawnukiem) zdominował najważniejsze i najbardziej intratne urzędy w kraju. Nowy faraon od razu wydał swego najstarszego syna Osorkona za córkę poprzedniego władcy - Psusennesa II, księżniczkę Maatkare, dając tym samym jasno do zrozumienia kogo uważa za swego następcę. Jego drugi syn - Iuput, objął funkcję arcykapłana Amona-Re w Karnaku (zapewne stało się to kilka, a być może nawet kilkanaście miesięcy przed objęciem tronu przez jego ojca), zaś po swojej koronacji Szeszonk mianował go naczelnym wodzem armii i namiestnikiem Górnego Egiptu. Najmłodszy zaś syn Nimlot, został komendantem miasta i twierdzy Heraklepolis - kluczowego miejsca pomiędzy Górnym i Dolnym Egiptem. Inny zaś Libijczyk (wrzeniony jednak w egipską rodzinę i zapewne mający jakieś związki z poprzednią dynastią) Dzedptahiuefanch - został mianowany trzecim kapłanem i prorokiem Amona-Re w Karnaku, zaś niejaki Nesy (wódz jednego z klanów libijskich) czwartym kapłanem boga Amona. Szoszonk rozdawał tytuły i urzędy libijskim wodzom z plemienia Meszwesz, starając się jednak aby jego własny ród utrzymał kluczowe stanowiska w państwie. Egipt stał się teraz krajem mocno zmilitaryzowanym. Zarówno w stolicy jak i na prowincji rządziły klany libijskie, które posiadały swoją własną drużynę wojskową. Rodzima ludność Egiptu wiodła zaś tradycyjne życie, zajmując się swoimi sprawami i będąc jakby obok wydarzeń dziejących się w kraju, bowiem przedstawiciele klanów bardzo często spierali się ze sobą i jedynie autorytet Szeszonka (jako wodza plemienia Meszwesz i faraona Egiptu) powstrzymywał ich przed próbą wzniecenia jakichś prywatnych wojenek. Bez wątpienia jednak Egipt ponownie - jak przed wiekami - stawał się potęgą militarną we wschodnim regionie Morza Śródziemnego.




CDN.

20 maja 2026

DEMETRIUSZ, PYRRUS, ARATOS... - Cz. IV

PRAWDZIWI "CELEBRYCI" 
EPOKI HELLENISTYCZNEJ





I
DEMETRIUSZ POLIORKETES
(337-283 r. p.n.e.)
Cz. IV






U BOKU OJCA
Cz. II


Po ponownym podzieleniu Imperium Aleksandra Wielkiego podczas zjazdu jego najbliższych dowódców w Tripadejsos (321 r. p.n.e.) w Syrii (pierwszy podział bowiem miał miejsce w Babilonie w 323 r. p.n.e. zaraz po śmierci wielkiego króla), wydawało się jakoby sytuacja została rozwiązana i do dalszych walk już nie dojdzie. Oczywiście należało jeszcze rozwiązać kwestię Eumenesa, Alketasa i Attalosa czyli współpracowników zamordowanego regenta Perdikkasa, a to zadanie otrzymał właśnie Antygon Jednooki, który jako dowódca armii królewskiej i najbardziej zaufany człowiek regenta Antypatra, miał właśnie za zadanie pojmanie i ukaranie (czyli uśmiercenie - bo do tego to się sprowadzało) owych ludzi. Sytuacja Eumenesa była wówczas nieciekawa. Po pierwsze - został wyjęty spod prawa, a to oznaczało wyrok śmierci; po drugie - nie miał pieniędzy, a wojsko którym dowodził, było wojskiem najemnym i walczyło za pieniądze; po trzecie wreszcie był on Grekiem, a to oznaczało że pozostali (równie wyjęci spod prawa) Macedończycy (czyli Alketas i Attalos) nie zamierzali słuchać jego poleceń, nawet jeśli oznaczałyby one ocalenie życia. Alketas w ogóle uważał że to właśnie on, jako młodszy brat Perdikkasa powinien przewodzić w tym gronie, zaś Attalos był głęboko urażony faktem że zamordowano mu żonę - Atalantę i to tylko dlatego że była siostrą Perdikkasa. Na jesieni 321 r. p.n.e. sytuacja Eumenesa i jego kompanów była już tragiczna, wojsko się buntowało i domagało wypłaty żołdu, a pieniędzy nie było. Eumenes jednak nie należał do ludzi którzy się szybko załamują i jako człowiek energiczny oraz pewny siebie (a jednocześnie z wyglądu fizycznego równie potężnie zbudowany), zdając sobie sprawę że jest za słaby aby się bronić, postanowił więc... atakować. Nim więc Antygon zebrał armię i wyruszył przeciwko niemu, ten skierował się właśnie do Frygii - której namiestnikiem oficjalnie był Antygon, a dotarłszy tam, obiecał żołnierzom że w ciągu trzech dni wypłaci im zaległy żołd. Wymógł na nich również przyrzeczenie, że jeśli spełni swoją obietnicę, pozostaną mu wierni bez względu na wszystko, jeśli zaś mu się to nie uda, mogą go wydać Antygonowi.


PODZIAŁ IMPERIUM ALEKSANDRA WIELKIEGO POMIĘDZY JEGO WODZÓW 
(323 - 321 r. p.n.e.)



Skąd jednak wziąć pieniądze, skoro kasa pusta i nie widać możliwości zdobycia nowych środków? Eumenes jednak (prócz intensywnym ćwiczeniom atletycznym jakich się poświęcał, utrzymując swoje ciało w sprawności dwudziestokilkulatka - pomimo faktu że miał wówczas ponad 40 lat) odznaczał się również dużą inteligencją, wiedzą i sprytem. Jako sekretarz Aleksandra Wielkiego miał dostęp do wielu oficjalnych pism i zdążył zapoznać się z bogactwami ziem zdobywanych na Persach. Frygia może nie należała do szczególnie bogatych krain dawnego Imperium Perskiego, ale tę ziemię działania wojenne ominęły i nadal mieszkali tutaj frygijscy wielmoże, którzy mieli tam swoje zamki i spore połacie ziemi. Teraz te zamki i tę ziemię Eumenes wystawił na licytację swoim oficerom, deklarując że jeśli wpłacą do jego kasy odpowiednią kwotę, staną się właścicielami danego zamku i przylegających doń terenów, a żeby je zdobyć - otrzymają od niego machiny oblężnicze i pomoc zbrojną. I teraz to oni będą panami Frygii. Tak też się stało, w ciągu trzech dni kasa Eumenesa zapełniła się złotem i srebrem, ponieważ oficerowie - żądni zdobycia frygijskich zamków - wpłacali masowo pieniądze aby uzyskać machiny oblężnicze i wsparcie przy zdobywaniu owych twierdz. Eumenes dotrzymał słowa, wypłacił żołnierzom żołd, a ci dumnie ogłosili go swym wodzem i przysięgli mu wierność. Wszyscy więc byli zadowoleni, zarówno Eumenes jak i jego dowódcy oraz oczywiście żołnierze (może poza panami frygijskimi, którzy nagle tracili własne posiadłości, ale ich akurat nikt o zdanie nie pytał). Eumenes tym samym ocalił własne życie (czego nie udało mu się uczynić wcześniej, gdy po zwycięstwie w bitwie z Kraterosem, wiadomość o tym fakcie dotarła dzień po zamordowaniu Perdikkasa nad Nil, ów jeden dzień który zadecydował o losie regenta - o czym pisałem już w poprzednich częściach), gdyż wkrótce po tym wydarzeniu w obozie Eumenesa znaleziono pismo, w którym obiecywano wypłacenie 100 talentów (znaczna była to suma) za głowę Eumenesa. I znów, gdyby pismo to trafiło wcześniej do żołnierzy, nim jeszcze Eumenes wypłacił im zaległy żołd, jego los byłby łatwy do przewidzenia (tym bardziej że macedońskim żołnierzom nie uśmiechało się toczenie bratobójczych walk w imię prywatnych interesów poszczególnych wodzów i jeśli tylko mieli taką możliwość, przechodzili na stronę silniejszego przeciwnika). Ale teraz, gdy dotrzymał słowa i gdy żołnierze złożyli mu przysięgę wierności, takie pismo doprowadziło tylko do gniewnych reakcji wśród wojska. Falangici spośród siebie samych wybrali tysiąc najdzielniejszych, którzy w dzień i w nocy mieli strzec swego wodza.




A tymczasem w obozie Antygona w Syrii (gdzie wciąż jeszcze przebywał on ze swą armią), nastąpiło znaczne uszczuplenie jego sił, gdy z końcem 321 r. p.n.e. regent Antypater postanowił powrócić do Macedonii, zabierając ze sobą oczywiście obu marionetkowych królów i Eurydykę (żonę króla Filipa III Arridajosa). Ta prawie 17-letnia dziewczyna, która próbowała wcześniej konkurować z Antypatrem i starała się podporządkować go swej władzy i woli, teraz była mu całkowicie uległa i posłuszna (w poprzedniej części pisałem że Zgromadzenie Macedończyków w Tripadejsos podjęło decyzję zabraniającą królowej Eurydyce krytykowania Antypatra, to jednak nie wspomniałem że nim do tego doszło, odbył on z nią rozmowę w cztery oczy, której to nikt nie był świadkiem i nie wiadomo co tam zaszło. Wiadomo tylko że królowa wyszła z tej rozmowy przestraszona i blada a potem nigdy już nie ośmieliła się sprzeciwić Antypatrowi. Można tylko dywagować czy aby nie spuścił on jej tam lania 😉). Zabranie królów i dużej części wojska do Macedonii nie było jednak dobrym krokiem regenta, gdyż z maleńkiej Macedonii nie można było rządzić całym rozległym Imperium, sięgającym aż po rzekę Indus na Wschodzie. Ten krok przyspieszył tylko realne rozbicie państwa Aleksandra Wielkiego. Antygon pozostał więc jedynie z 8000 falangitów, 5000 hetajrów, 5000 jazdy i 70 słoniami bojowymi (z tymi siłami musiał się zmierzyć z liczebnie dwukrotnie liczniejszą armią Eumenesa). Natomiast Attalos (który dowodził flotą) stacjonował początkowo w porcie w Pelusium w Egipcie, ale gdy dowiedział się o zamordowaniu Perdikkasa a następnie jego siostry a swojej żony - Atalanty, odpłynął w kierunku Tyru. Tam przyjął go i poddał mu miasto (zarządzający nim od czasów zdobycia Tyru przez Aleksandra Wielkiego w 332 r. p.n.e.) niejaki Archelaos - macedoński oficer wierny Perdikkasowi. Przekazał mu też spory skarbiec, liczący jakieś 800 talentów, a za te pieniądze Attalos sformował 10 000 piechoty i 800 żołnierzy jazdy.

Wraz z nastaniem wiosny 320 r. p.n.e. Antygon (u którego boku znajdował się 17-letni syn Demetriusz - który jest bohaterem tej części serii) wyruszył zbrojnie przeciwko Eumenesowi do Azji Mniejszej, przechodząc przez góry Taurus. Eumenes doskonale zdawał sobie sprawę że silne i wierne wojsko przede wszystkim musi mieć o co i za co walczyć. A za co mogli walczyć macedońscy najemni falangici? Za rodzinny dom, za ojczyznę, za groby przodków? Przecież to wszystko dawno porzucili. Macedoński żołnierz, który nie został zdemobilizowany od czasów kampanii Aleksandra w 334 r. p.n.e. swoją ojczyznę i swoją rodzinę miał w obozie. To tam się żenił, tam utrzymywał kochanki, tam gromadził łupy, tam zdobywał niewolników, tam płodził dzieci - obóz wojskowy to było całe jego życie, dlatego też tabory zawsze były najsłabszym elementem macedońskiej armii, gdyż to one właśnie spowalniały jej marsz i często zniechęcały do walki (żołnierze bowiem myśleli o bezpieczeństwie swych żon, dzieci czy konkubin, a nie o tym żeby wygrać bitwę, miało to później katastrofalne skutki gdy walczyli z rzymskimi legionami które nie były obciążone tym całym balastem). Poza tym jeśli żołnierze zdobyli zbyt wiele łupów, to zapał do dalszej walki również słabł, gdyż chcieli nacieszyć się tym co już mieli, a każda kolejna bitwa to było niebezpieczeństwo utraty życia. Oczywiście żołd i łupy były podstawą zapewnienia sobie wierności wojska, ale równie istotną kwestią było szczęście danego dowódcy i jego umiejętność postępowania z ludźmi (jak już pisałem w poprzednich częściach - kary fizyczne były całkowicie wykluczone w armii macedońskiej, a wódz, który ukarałby w taki sposób żołnierzy falangi, mógłby być pewien nie tylko buntu z ich strony, ale również szybkiego zakończenia swego ziemskiego żywota. Zupełnie inaczej wyglądało to w armii rzymskiej, gdzie surowa dyscyplina i kary cielesne były na porządku dziennym). Dlatego też w kampanii 320 r. p.n.e. Eumenes znacznie ograniczył do minimum podążanie taborów i aprowizacji za wojskiem, a co za tym idzie, prowadził raczej wojnę typu partyzanckiego, unikając decydującej bitwy i starając się szarpać przeciwnika pojedynczymi uderzeniami.




Część żołnierzy wyraziła swój sprzeciw wobec takiej taktyki, gdyż nie chcieli oni opuszczać swoich żon, dzieci i majątku jaki zdobyli podczas walk, obawiając się że mógłby on wpaść w ręce wojsk Antygona. Niejaki Perdikkas - jeden z lepszych oficerów Eumenesa - oficjalnie wypowiedział posłuszeństwo swemu wodzowi i przekonał do tego 3000 żołnierzy piechoty oraz 500 jazdy. Wszyscy oni opuścili obóz Eumenesa i stanęli trzy dni drogi marszu stamtąd. Taki bunt stanowił ogromne niebezpieczeństwo dla Eumenesa, który postanowił natychmiast działać, gdyż wojska Antygona przeszły właśnie góry Taurus i istniała obawa że siły Perdikkasa połączą się z armią Antygona. Posłał więc Eumenes przeciwko buntownikowi niejakiego Fojniksa z Tenedos (prawdopodobnie był on satrapą Frygii hellesponckiej, ale nie mam co do tego pewności, a źródła też tego nie wyjaśniają) z 4000 falangitów i 1000 jazdy. Fojniks dotarł do obozu Perdikkasa nocą (około "drugiej straży nocnej") i spadł na obóz buntowników jak sokół na ofiarę, całkowicie ich zaskakując. Żołnierze oczywiście natychmiast złożyli broń i zadeklarowali powrót pod dowództwo Eumenesa. Perdikkasa i jego najbliższych współpracowników skazał Eumenes na karę śmierci, ale żołnierzy potraktował łagodnie, przemieszał ich jedynie z innymi oddziałami nie wyciągając większych konsekwencji, czym kupił sobie ich wdzięczność. Wkrótce potem doszło do jeszcze jednego wydarzenia, które wyrobiło w żołnierzach przekonanie że ich wódz jest ulubieńcem bogów - a szczęście było zawsze cenione wśród żołnierzy, którzy musieli oddawać swoje życie w walce za niespełnione ambicje swoich oficerów. 




Otóż pewnego razu natknięto się na prawie zupełnie pozbawione ochrony tabory wojsk Antygona. Dla żołnierzy była to wspaniała zdobycz, którą zyskiwali bez większego wysiłku, a w taborach tych była zarówno żywność, broń, jak i kosztowności oraz oczywiście kobiety tych, z którymi dopiero mieli się zmierzyć. Wymarzona zdobycz, ale niestety... nie dla wszystkich. Najbardziej niezadowolony z takiego obrotu sprawy był jednak Eumenes, gdyż dobrze wiedział że jeśli żołnierze zdobędą zbyt łatwo łupy, to potem może odechcieć im się walczyć i żeby je zachować, zdecydują się przejść na stronę Antygona (po co się bić i ryzykować życie, skoro można się dogadać?), dlatego też postanowił działać. Dowiedziawszy się że dowódcą obrony taborów jest niejaki Menander, z którym się dobrze znał jeszcze z czasów gdy był sekretarzem Aleksandra, wysłał do niego nocą zaufanego człowieka, ostrzegając go żeby zwinął obóz i oddalił się, gdyż rankiem jego żołnierze zajmą tabory. Menander natychmiast zarządził odwrót i szybko połączył się z głównymi siłami Antygona, gdzie pod niebiosa wynosił szlachetność Eumenesa, który mogąc zdobyć ogromne łupy i kobiety należące do żołnierzy z jego armii, tego nie uczynił, a w imię dawnej przyjaźni ostrzegł go przed taką możliwością. Teraz to Antygon poczuł się niepewnie, słysząc jak jego żołnierze wznoszą okrzyki na cześć Eumenesa. Przemówił więc publicznie do wojska, mówiąc żeby nie myśleli iż uczynił to dla nich, a jedynie po to, aby tabory nie krępowały go w ruchu. W każdym razie sympatia do Eumenesa pozostała - szczególnie wśród kilku ważnych oficerów Antygona którzy już wcześniej go znali i z którymi się przyjaźnił. Natomiast w obozie Eumenesa zapanowało przygnębienie wśród żołnierzy. Sam Eumenes również chodził z posępną miną, mówiąc otwarcie iż nie wie jak to się mogło stać i obiecując żołnierzom że wynagrodzi im tę stratę, gdy po zwycięstwie zdobędą cały obóz Antygona. Do spotkania obu armii doszło więc pod Orkynią (?) w Kapadocji. Nim jednak doszło do starcia, Antygon posłał do dowódcy jazdy Eumenesa - niejakiego Apollonidesa - swoich ludzi, którzy obiecywali mu złote góry w zamian za dezercję podczas bitwy. Apollonides przyjął tę propozycję i zawarto porozumienie na mocy którego miał on opuścić pole bitwy w czasie ataku wojsk Antygona. W tym czasie zmieniła się też liczebność sił Jednookiego, dysponował on bowiem siłą 10 000 falangitów, 2000 jazdy i 30 słoniami bojowymi (większość słoni padła bowiem podczas ciężkiej przeprawy przez góry Taurus), były to więc siły znacznie mniej liczne od wojsk Eumenesa (20 000 piechoty i 5000 jazdy), dlatego też sojusz z Apollonidesem był dla Antygona tak ważny.




Do bitwy doszło na równinie orkińskiej w drugiej połowie 320 r. p.n.e. i początkowo przeważały siły Eumenesa, ale z chwilą ataku doborowej jazdy Antygona, Apollonides ze swoimi konnymi począł (zgodnie z umową) opuszczać pole bitwy. To przyczyniło się do klęski wojsk Eumenesa, a na placu boju poległo prawie 8000 jego falangitów, większość pozostałego zaś wojska przeszła na stronę zwycięskiego Antygona. Mimo to Eumenes podczas tej bitwy pokazał jak wiele ma w sobie energii i jak potrafi skutecznie manewrować aby oszukać nieprzyjaciela. Zdradziecki Apollonides nie nacieszył się obiecanym przez Antygona złotem, jeszcze w czasie odwrotu został doścignięty przez Eumenesa, który go schwytał, powiódł ze sobą i gdy znaleźli się w bezpiecznym miejscu kazał powiesić na najbliższym drzewie. Potem, zmyliwszy pogoń, powrócił na pole bitwy, gdzie... dokonał uroczystego pochówku poległych swoich żołnierzy, usypując im kopiec grobowy, a następnie wraz z 600 najwierniejszymi żołnierzami uszedł w góry Taurus, ku twierdzy Nora (Neroassos), leżącej na pograniczu ziem Kapadocji i Lykaonii w trudno dostępnych górskich przełęczach. Przewidując że wojsko może go opuścić, już wcześniej zadbał o to, aby w tej twierdzy były znaczne zapasy żywności i wody, co najmniej na kilka lat oblężenia. Gdy Antygon przybył tam ze swym wojskiem, szybko zdał sobie sprawę że zdobycie tej twierdzy jest praktycznie niemożliwe. Była ona co prawda niewielka (i owym sześciuset obrońcom rzeczywiście było w niej bardzo ciasno), ale tak usytuowana że podejście do niej, czy choćby podstawienie machin oblężniczych, prosiło się wręcz o katastrofę dla atakującego. Eumenes mógł się w tej twierdzy bronić i przebywać tam przez kilka następnych lat, co nie było na rękę ani Antygonowi ani Antypatrowi. Antygon posłał więc do Eumenesa swojego posła, który zagwarantował mu bezpieczeństwo, jeśli opuści twierdzę i spotka się z nim na rozmowy w cztery oczy. 

Wszystko wyglądało jakoby była to zastawiona na Eumenesa pułapka, ale ten, ku powszechnemu zdziwieniu, przyjął propozycję spotkania. Opuścił twierdzę i zszedł do obozu Antygona, który już na niego oczekiwał. Obaj wodzowie stanęli naprzeciw siebie i wówczas stało się coś jeszcze bardziej niewytłumaczalnego i dziwnego, a mianowicie... obaj padli sobie w ramiona. Należy bowiem pamiętać że ci wodzowie doskonale się znali, często się że sobą przyjaźnili, wszyscy bowiem służyli pod wodzą Aleksandra w wojnie z Persją (jako przykład powiem, że Attalos jeszcze w 325 r. p.n.e. służył pod wodzą Kraterosa - którego potem w bitwie pokonał Eumenes - w kampanii indyjskiej, a Antygon nigdy nic nie miał do Eumenesa, nie znosił tylko Perdikkasa). To spotkanie w obozie Antygona było dosyć dziwne, gdyż sam Antygon spodziewał się że Eumenes poprosi o gwarancję bezpieczeństwa dla siebie i swoich żołnierzy oraz złoży broń, natomiast tamten nie tylko że nie zamierzał o nic prosić, to jeszcze za opuszczenie Nory zażądał potwierdzenia jego praw jako zarządcy Kapadocji i utrzymania całego majątku jaki zdobył w czasie tej wojny (a był on niemały, poza tym Eumenes utrzymywał kilka kochanek, które teraz musiał zostawić). Podczas tych rozmów obecny zapewne był również młody Demetriusz, który już wówczas uczył się zarówno sztuki wojny jak i dyplomacji. W każdym razie obaj panowie nie doszli do porozumienia, Antygon stwierdził jedynie że sam nie może podjąć decyzji w sprawie Eumenesa i musi zasięgnąć rady regenta Antypatra do którego też zaraz napisał list w tej sprawie. Eumenes wrócił zaś do twierdzy w oczekiwaniu na odpowiedź, zaś Antygon otoczył Norę pasem podwójnych murów, fosą wypełnioną wodą i palisadą z zaostrzonymi drzewcami wystającymi z ziemi. Sam zaś wyruszył przeciwko dwóm pozostałym wyjętym spod prawa Macedończykom - Attalosowi i Alketasowi. Dla Eumensa zaś zaczęły się długie miesiące przebywania w ciasnej klatce jaką była twierdza Nora, w zupełnej bezczynności. Dla człowieka czynu, człowieka pełnego energii jakim był Eumenes, była to prawdziwa tortura, tym bardziej że w twierdzy tej nie było kobiet - przez co owa tortura bezczynności była jeszcze bardziej dotkliwa.




CDN.

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...