WYŚWIETLENIA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPORT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPORT. Pokaż wszystkie posty

16 listopada 2025

WIELKA WOJNA NA WSCHODZIE - Cz. XIII

OSTATNIA WOJNA 
HELLEŃSKIEGO ŚWIATA





EGIPT PTOLEMEUSZY
(RETROSPEKCJA)
Cz. XIII


EFOROWIE 



 Dorieus - spartański książę który teraz (511 r. p.n.e.) płynął z lacedemońskimi kolonistami aby założyć osadę w zachodniej Sycylii, był synem króla Sparty z rodu Agiadów (Eurystenidów) - Anaksandridasa II, który wstąpił na tron w Lacedemonie ok. 560 r. p.n.e. Ponieważ Anaksandridas nie miał potomków ze swoją pierwszą żoną, przeto eforowie (w antycznej Sparcie było pięciu eforów wybieranych każdego roku, którzy pełnili rolę władzy wykonawczej, innymi słowy rządu spartańskiego) zaproponowali mu aby rozwiódł się ze swoją żoną i wziął sobie inną, skoro tamta nie może dać mu synów. Król Anaksandridas kochał jednak swoją małżonkę i odmówił oddalenia jej, wówczas to (w obawie przed realnym wygaśnięciem linii Agiadów, zapoczątkowanej przez Eurystenesa - wnuka Hyllosa, który sam miał być z synem Heraklesa) eforowie zaproponowali mu, aby wziął sobie drugą żonę. Poligamia co prawda nie była uznawana w Sparcie, ale w tym jednym przypadku postanowiono zrobić wyjątek, aby ocalić dynastię. Anaksandridas przystał na ten pomysł i wziął sobie drugą żonę, a była nią córka Prinetadesa, spokrewniona z niezwykle wówczas wpływowym eforem spartańskim (roku 556 p.n.e.) - Chilonem (jej imię, podobnie jak imię pierwszej żony Anaksandridasa nie zostało uwiecznione na kartach dziejów). Nowa, młoda małżonka szybko zaszła w ciążę, a w międzyczasie król wrócił do łoża swej pierwszej małżonki, która... również wówczas zaszła w ciążę. Druga małżonka urodziła pierworodnego syna Anaksandridasa który otrzymał imię Kleomenes. Wkrótce potem urodził się również syn z pierwszej małżonki Dorieus a w kilka lat później kolejni dwaj synowie - Leonidas i Kleombrotos. Dorieus był niewiele młodszy od Klemenesa, ale za to fizycznie znacznie nad nim górował. Był przystojny (o jasnych włosach), sprawny fizycznie, dzielny i odważny, ideał prawdziwego spartańskiego władcy. Jednak gdy król Anaksandridas zakończył swój ziemski żywot (ok. 525 r. p.n.e.) Dorieus sądził że to właśnie on obejmie tron po swym ojcu, ale stało się inaczej. Eforowie - kierując się prawem pierworództwa - wybrali królem jego starszego przyrodniego brata Klemenesa (który miał pewne niewielkie fizyczne ułomności). Dorieus był zawiedziony, uznał że ukradziono mu tron i wówczas to postanowił znaleźć dla siebie własne królestwo.




Zebrał wokół siebie grupę zwolenników i wraz z nimi postanowił założyć nowe miasto gdzieś w Afryce, miasto w którym będzie mógł władać jak król. Wyprawa ruszyła wczesnym latem 524 r. p.n.e. i kierowała się ku wybrzeżom Libii (Trypolitanii). Wylądowawszy u ujścia rzeki Kinyps (dziś Qued Cam) rozpoczęto budowę osady na zasadach apoikia (czyli zrywając stosunki z miastem macierzystym, w tym przypadku ze Spartą). Lacedemończycy Dorieusa odebrali również żyzne rolnicze tereny libijskiemu plemieniu Maków. Ci postanowili się bronić i zawarli przymierze z trzema punickimi koloniami na wybrzeżu Trypolitanii, były to: Sabratha, Oea i Leptis, które również posłały gońców do Kartaginy z prośbą o przesłanie wsparcia. Rada Możnych (Rzymianie nazywali ich Senatem, Grecy zaś Geruzją, w ogóle często się zdarza że zarówno greccy jak i rzymscy historycy przykładają jeden do jednego własne systemy ustrojowe czy religijne do kartagińskich) czyli H'drm (możni) - jak zwano ich w języku punickim, co można przetłumaczyć jako Hederim; zdecydowała się przyjść z odsieczą fenickim koloniom na wybrzeżu afrykańskim i posłała tam swoje siły. Dorieus co prawda zyskał sojuszników w postaci Greków osiadłych w Cyrenajce (konkretnie zaś w zasiedlonej również przez Dorów/Gorów kolonii Thery - Cyrenie). Cyreną władał wówczas król Arkesilaos III (syn króla Battusa III Kulawego, za którego to panowania 550-530 r. p.n.e. przybył do Cyreny reformator polityczny Demonaks z Mantinei, który wprowadził w mieście podział na trzy grupy: Greków z Thery, Greków z Peloponezu i Krety, oraz Greków z innych wysp Morza Egejskiego, a także utworzył Radę (Geruzję) oraz wprowadził na wzór spartański eforów, czym osłabił władzę królewską (w 85 r. p.n.e. gdy Lucjusz Lukullus przybył do Cyreny aby szukać wsparcia dla swego wodza Lucjusza Korneliusza Sulli, toczącego w Grecji wojnę z wodzami króla Pontu Mitrydatesa VI Eupatora - o czym pisałem w innej serii - społeczeństwo Cyreny dzieliło się na cztery grupy: obywateli, rolników, cudzoziemców zamieszkałych w Cyrenie oraz Żydów, którzy stanowili niespokojną mniejszość i często wszczynali bunty {trudno się jednak dziwić, byli oni bowiem pozbawieni praw politycznych podobnie jak inni cudzoziemcy i o ile w czasach gdy Cyrenajka należała do Egiptu Ptolemeuszy mieli oni równe prawa z Grekami, to od chwili gdy Cyrena stała się częścią rzymskiego Imperium - 74 r. p.n.e. greccy mieszkańcy znów uzyskali większość, odbierając ludności żydowskiej prawa polityczne}). Arkesilaos III udzielił Dorieusowi wsparcia w zbliżającej się konfrontacji z koalicją miast punickich (wzmocnionych posiłkami z Kart Hadaszt) i libijskim plemieniem Maków. Dorieus jednak zdawał sobie sprawę że jego własne siły są zbyt nieliczne aby mogły oprzeć się tej koalicji i nim doszło jeszcze do zbrojnej konfrontacji, postanowił opuścić założoną przez siebie kolonię i odpłynął z powrotem do Sparty (ok. 522 r. p.n.e.). Tym samym punickie miasta na wybrzeżu trypolitanii pozbyły się ewentualnej greckiej konkurencji, ale jednocześnie od tego też czasu Kartagina (czyli miasto bogini Tanit), sprawowało hegemonię nad całym tym regionem, podporządkowując sobie również owe trzy punickie miasta i dzięki temu dochodząc prawie do granic Imperium Perskiego, które rozszerzyło się na zachód po zdobyciu Egiptu (525/524 r. p.n.e.), oraz nawiązując z Persami pierwsze kontakty dyplomatyczne.




Wróciwszy do Lacedemonu kolejne lata Dorieus spędził w cieniu swego starszego brata Kleomenesa I, który bardzo rozsądnie kierował polityką Sparty, rezygnując z awanturniczej polityki międzynarodowej. 517 r PNE odmówił wsparcia dla Majandriosa z Samos, który chciał zająć miejsce tyrana Samos Sylosonta (brata sławnego Polikratesa, który zdobył władzę na wyspie ok. 540 r. p.n.e. i sprawował ją przez kolejne 20 lat do 522 r. p.n.e. za jego rządów Samos stało się jednym z najbogatszych greckich miast i jednym z najsilniejszych {Herodot pisze że posiadał on 100 pentekonterów floty i 1000 łuczników} ostatecznie Polikrates zginął, gdy pomimo ostrzeżeń własnej córki, dał się namówić na wizytę w Sardes, u tamtejszego perskiego satrapy Lidii - Orojtesa {który poprzysiągł mu zemstę za to, że tamten wcześniej miał upokorzyć wysłanego przezeń posła}. Polikrates liczył że uda się mu zawrzeć sojusz z Orojtesem i grubo się przeliczył, gdy po przybyciu do Sardes został obezwładniony, zakuty w łańcuchy a następnie przewieziony na przylądek Mycale - który wychodzi bezpośrednio na zatokę, a po jej drugiej stronie leży miasto Samos, dobrze widoczne z przylądka. Tam miał zostać ukrzyżowany z głową skierowaną w stronę swojej wyspy. Władzę po nim w Samos przejął jego brat Sylosont. W 514 r. p.n.e. Kleomenes odrzucił propozycję Scytów, którzy z pomocą innych Helenów chcieli odciąć wojska króla Persji Dariusza I Wielkiego w Tracji. Dorieus spędził więc lata w Sparcie, czekając okazji na zdobycie swojego królestwa. Wreszcie postanowił działać i w roku 511 p.n.e. udawszy się do świątyni Apollina w Delfach (czego nie uczynił przed swoją pierwszą wyprawą i co też mu zarzucano, że przez to właśnie zakończyła się ona niepowodzeniem) uzyskał przepowiednię iż może wypływać ku zachodnim brzegom Sycylii i że Bóg (Apollon)mu dopomoże (przynajmniej taka była jego interpretacja słów Pytii). Znów zebrał grupę chętnych do takiej podróży, której celem stało się z założenie miasta Heraklea na zachodnich rubieżach Sycylii, a ponieważ mieli oni boże wsparcie, postanowiono czym prędzej ruszać. Tak też się stało, wylądowano u stóp góry Eryks w kraju Elymów (o których pisałem w poprzedniej części), nieopodal ich miasta które również nosiło nazwę Eryks. Natychmiast też przystąpiono do budowy Heraklei, a Dorieus twierdził, że jako potomek Heraklesa ma prawo do tych ziem, jako że jego przodek miał niegdyś pokonać Eryksa - herosa Elymów. Podobnie jak Makowie w Trypolitanii zawarli sojusz z trzema punickimi osadami, tak teraz Elymowie na Sycylii zawarli sojusz również z trzema punickimi miastami: Motye, Panormus i Solus, które również nie chciały w tym regionie greckiej konkurencji. Ponoć wsparcia punickim ośrodkom na Wyspie udzielić miała również Kartagina, ale realnie nie ma żadnych namacalnych śladów zwiększenia nie tylko kartagińskiego władztwa na Sycylii w wyniku tej akcji (tak jak choćby objęli oni swoją hegemonią miasta punickie w Trypolitanii po wypędzeniu stamtąd Dorieusa), ale również znacząco nie wzrasta znaczenie fenickich kolonii na wyspie. Wydaje się że punickie wsparcie dla Elymów (jeżeli w ogóle zostało udzielone) było niewielkie, być może nawet symboliczne, a główny ciężar walki z Hellenami spoczął właśnie na barkach Elymów z Eryksu i Segesty (co ciekawe grecki konkurent handlowy Segesty czyli Selinus, nie udzielił Dorieusowi żadnego wsparcia w tej walce, tamtejszy bowiem tyran - Pejtagoras uznał, że w jego interesie również nie leży powstanie kolejnego greckiego miasta w tym regionie). Ostatecznie doszło do bitwy w rejonie góry Eryks, która zakończyła się całkowitą klęską Hellenów i śmiercią Dorieusa oraz wielu Lacedemończyków którzy przybyli tu wraz z nim (510 r. p.n.e.). Dwadzieścia lat później po śmierci króla Kleomenesa I, tron w Sparcie obejmie młodszy rodzony brat Dorieusa - Leonidas, który po kolejnej dekadzie również polegnie w bitwie w wąwozie Termopile, próbując powstrzymać perskich najeźdźców.




Kolejna próba greckiej kolonizacji zachodnich wybrzeży Sycylii nie powiodła się. Starsza historiagrafia określa te zmagania "500-letnią wojną" Greków z Kartaginą. Jest to jednak określenie zupełnie nie na miejscu, gdyż realnie konflikt greckich miast na Sycylii z Kartagińczykami rozpoczął się dopiero w czasie inwazji Hazdrubala w roku 480 p.n.e. wcześniej do konfliktów o takiej skali nie dochodziło, więc nie można też mówić o "500-letniej wojnie". Owszem, istniała oczywista konkurencja handlowa Hellenów i mieszkańców grodu bogini Tanit, jak również innych punickich kolonii na Sycylii, która czasem przeradzała się w zbrojny konflikt, ale która jednak przez większość tej "500-letniej wojny" miała charakter pokojowy (czasem dochodziło też do pewnych wzajemnych napadów na okręty, podpalania ich lub przejmowania, aby tym samym pozbawić przeciwnika środków uprawiania handlu - jak miało to miejsce chociażby w Massalii, czyli dzisiejszej Marsylii - ale w żaden sposób nie można tego nazywać wojną, a raczej "radykalną walką o klienta"). Do poważniejszego konfliktu - i w zasadzie jednego dużego Greków z Kartagińczykami przed rokiem 480 p.n.e. - doszło ok. 535 r. p.n.e. pod Alalią. Alalia została założona przez kolonistów (a raczej uciekinierów) z Fokai, którzy 10 lat przed tą bitwą opuścili swoje rodzinne miasto w Jonii w obawie przed perską armią Harpagosa (pisałem o tym w serii "Wielka trwoga"). Potem, pod osłoną nocy część uciekinierów wróciła do miasta, wymordowała perską załogę, a następnie przysięgła że nigdy już tu nie wrócą. Jednak spora część mieszkańców miasta ponownie osiedliła się w Fokai i jedynie część (w obawie przed zemstą Harpagosa i Persów) popłynęła dalej, w kierunku Korsyki, gdzie założono Alalię (Strabon twierdzi że wyemigrowali tylko najbogatsi mieszkańcy Fokai, inni zaś historycy nie stosują takiego podziału). Grecy którzy osiedli w założonej przez siebie kolonii na Korsyce, szybko zaczęli stanowić konkurencję handlową nie tylko dla Fenicjan i Kartagińczyków, ale również dla Etrusków. Problem bowiem był tego typu, że ich główną działalność stanowiło piractwo, po prostu atakowali okręty handlowe i przejmowali ich ładunki. Nic więc dziwnego że szybko doszło do sojuszu kartagińsko-etruskiego i połączona flota tych dwóch ludów (licząca 120 okrętów) ruszyła przeciwko Alalii. Tamtejsi Grecy mogli wystawić jedynie 60 okrętów, co też doprowadziło ich do klęski w tej bitwie. Nie mogła być ona jednak tak całkowita, gdyż pokonani Grecy mieli czas aby powrócić do miasta, zabrać stamtąd swoje rodziny i odpłynąć (ku zachodzącemu słońcu 😉) szukając szczęścia w innym miejscu. Dotrzeć mieli i osiedlić się w Massalii - mieście założonym ok. 600 r. p.n.e. również przez kolonistów z Fokai (pod przewodnictwem niejakiego Protisa, do którego - jak pisał Plutarch: "Galowie znad Renu byli bardzo przywiązani"). Alalia zaś została zajęta przez Kartagińczyków i zasiedlona przez kolonistów z Kart Hadaszt. Tak więc nie było żadnej 500-letniej wojny Greków Kartagińczykami czy Fenicjanami, była po prostu konkurencja handlowa która czasem przeradzała się krótkotrwałe "gorące" momenty. 

Warto też nadmienić że w roku, w którym Dorieus poniósł klęskę i zakończył życie, miało miejsce w południowej Italii inne ciekawe wydarzenie nad którym warto się pochylić. Doszło bowiem wówczas do wojny pomiędzy Sybaris a Krotonem. Sybaris było najstarszym miastem Wielkiej Grecji (jak zwano helleńskie kolonie w Italii), zostało bowiem założone ok. 720 r. p.n.e. przez Isosa z Helicji nad Zatoką Tarencką, pomiędzy rzekami Kratis i Sybaris. Pierwotnie prócz mieszkańców Helicji w Achai wśród założycieli Sybaris było wielu Trojzeńczyków, ale wkrótce potem ci Dorowie/Gorowie zostali wypędzeni z miasta. Co prawda był to zapewne wypadek przy pracy, element wewnętrznej walki o władzę w założonej osadzie, gdyż polityka Sybaris w kolejnych dekadach była niezwykle liberalna pod względem przyjmowania wszystkich tych, którzy chcieli się w mieście osiedlić, aby tu żyć, pracować i bogacić się. Tereny na których założono miasto (choć obecnie nie należą do zbyt urodzajnych) w starożytności były niezwykle żyzne, a do tego dochodził jeszcze ożywiony handel jaki prowadziło miasto z innymi ośrodkami w Wielkiej Grecji jak również w Grecji kontynentalnej. Miasto zaczęło też zakładać własne kolonie, jak choćby Posejdonia (rzymskie Pestum, miasto leżące km na południowy wschód od Neapolu), Laus i Scidrus. Sława miasta i jego mieszkańców bardzo szybko stała się wręcz legendarna, a słowo "Sybaryci" przez długi czas (praktycznie do dnia dzisiejszego) było synonimem wyuzdanych bogacz, którzy spędzają swój żywot otoczeni luksusem i wygodami. I rzeczywiście Sybaris w VI wieku p.n.e. stało się miastem, z którym mało które w greckim świecie mogło konkurować. Bogactwo Sybaris było tak wielkie, że w mieście powstała sieć kanalizacyjna odprowadzająca nieczystości, a także za pomocą specjalnych rur dostarczająca wodę do większości domostw (była tam woda zimna i ciepła, czyli musiała być podgrzewana za pomocą skonstruowanych już wówczas bojlerów). Sybaryci kąpali się w wygodnych wannach, w których mieli również podgrzewaną wodę (doprowadzaną rurami). Bogactwo i przepych mieszkańców stał się tak wielki, że wkrótce zaczął budzić zazdrość, a tym samym nienawiść innych greckich polis i to ostatecznie doprowadziło Sybaris do katastrofy.




Ok. 511 r. p.n.e. demokraci przejęli władzę w Sybaris i wypędzili stamtąd dotychczas rządzących oligarchów. Ci znaleźli schronienie w Krotonie (konkurencie handlowym Sybaris) i uprosili tamtejsze władze aby pomogły im przepędzić demokratów (ogromną rolę w tej sprawie uczynił sam Pitagoras mieszkający w Krotonie, który jako wielki przeciwnik demokracji, w swych mowach do władz napominał je, aby ocalili mieszkańców Sybaris przed "rządami motłochu"). Tak też się stało, w roku 510 p.n.e. mieszkańcy Krotonu wystawili armię, którą dowodził Milon-atleta (jeden z największych zapaśników w dziejach Grecji, który swe pierwsze zwycięstwo odniósł na 60 Igrzyskach Olimpijskich jeszcze w kategorii dla chłopców, w kategorii mężczyzn swe pierwsze zwycięstwo odniósł na 62 Igrzyskach w roku 532 p.n.e. i potem odnosił zwycięstwa w kolejnych Igrzyskach Olimpijskich aż do roku 516 p.n.e. Pierwszy raz przegrał zawody zapaśnicze na 67 Igrzyskach w roku 512 p.n.e., walcząc z dużo młodszym od siebie Timasiteusem również z Krotonu, który początkowo bał się nawet do niego zbliżyć. Po tej porażce definitywnie wycofał się z dalszej kariery sportowej I zajął polityką. Milon był bardzo popularny nie tylko w swoim rodzinnym mieście, ale w całej Wielkiej Grecji, nazywano go "Nowym Heraklesem", gdyż z wyglądu rzeczywiście przypominał takowego. Aby podkreślić własną siłę i wytrzymałość chodził po mieście praktycznie nago, ledwo owinięty w skórę lamparta, w ręku dzierżył zaś potężną maczugę. Sam jego wygląd budził przerażenie, a co dopiero walka z nim. Lubił się też popisywać, np ściskając w dłoni owoc granatu tak, że nikt nie był w stanie mu go wyrwać, a jednocześnie nie uszkodził samego owocu. Poza tym nosił na rękach kilka dziewczyn i kobiet jednocześnie przerzucając je sobie z jednej na drugą. Dzięki swym zwycięstwom i sławie jaką przez to zyskał, stał się też bardzo majętny. Potrafił również dużo zjeść - ponoć zjadał 8 kg mięsa dziennie. Prywatnie był on przyjacielem Pitagorasa - Milon miał ocalić życie Pitagorasowi, gdy zwalił się na niego dach budowanego przez niego domu. Milon następnie poślubił córkę Pitagorasa Miję i stał się jego zięciem oraz uczniem - oprócz zapasów milion zajmował się również poezją i muzyką. Goli ciekawostki warto jeszcze dodać w jaki sposób zginął ów sławny zapaśnik. Otóż zginął zagryziony przez wilki, gdy nieopatrznie włożył rękę do dziury w drzewie, która potem tam utknęła i nie mógł jej wyjąć. Próbował wyrwać całe drzewo, ale mu się to nie udało, aż wreszcie pojawiły się wilki i nie mogąc bronić się jedną dłonią wreszcie został powalony i zagryziony). Armia milona atlety - choć była mniej liczna od hoplitów z Sybaris, to jednak pełna nadziei na zwycięstwo, gdyż prowadzona przez niezwyciężonego Milona. Krotonianie odnieśli całkowite zwycięstwo, zdobyli Sybaris i zniszczyli kompletnie miasto (wygnani oligarchowie nie mieli więc już gdzie wracać). 


MILON z KROTONU



Nie dość na tym, aby miasto to nigdy już nie zostało odbudowane, skierowali wody pobliskiej rzeki Kratis tak, aby płynęła teraz przez centrum dawnego Sybaris. Spora część mieszkańców tego miasta zdołała uciec na okrętach do swych kolonii (głównie do Laus i Skidrus) a ci, którzy pozostali, wiedli odtąd marne życie (w porównaniu z tym, które mieli przed agresją Krotonu). James Berard pisał że w Sybaris nastały teraz "Czarne noce pod jarzmem Krotonu". Tak wyglądała sytuacja na Sycylii i w południowej Italii, nim w 505 r. p.n.e. w Geli władzę przejął pierwszy tyran - Kleander z Geli (a tyrani Geli wkrótce potem objęli władzę również w Syrakuzach).


CDN.
 

12 października 2025

WIELKA WOJNA NA WSCHODZIE - Cz. IX

OSTATNIA WOJNA 
HELLEŃSKIEGO ŚWIATA





EGIPT PTOLEMEUSZY
(RETROSPEKCJA)
Cz. IX


LIKURG PRAWODAWCA




"STRZEŻ SIĘ, O SPARTO, CHOĆ WIELKA TY I DUMNA.
PROSTO STÓJ! KRÓLÓW NIECH MOC CI NIE SZKODZI UŁOMNA!
BO NIESPODZIANIE CIĘ BĘDĄ GNIEŚĆ DŁUGI CZAS ZNOJE,
LUDZI NISZCZĄCE BAŁWANY PORWĄ CIĘ DO WOJEN!"

DIOPEITES
(spartański wieszcz)
V/IV wiek p.n.e.
 

 Gdy przyszła wiosna roku 376 p.n.e. i przybyli sojusznicy Sparty ze Związku Peloponeskiego, gotowi na kolejną wyprawę do Beocji w celu poskromienia Teb, gdy wszystko było już przygotowane do wymarszu, okazało się nagle że sam wódz tej wyprawy - król Sparty Agesilaos II nie mógł wziąć w niej udziału. Nie mógł, ponieważ rozchorował się tak bardzo, iż nie był w stanie wstać z łoża. Zapewne bardzo pragnął poskromić Teby, gdyż żywo nienawidził tego miasta i jego mieszkańców (pisałem w poprzednich częściach o wydarzeniu w Aulidzie, które miało miejsce 20 lat wcześniej i które wpłynęło w sposób niebagatelny na stosunek Agesilaosa do Tebańczyków). Niestety jednak choroba odmówiła mu możliwości wzięcia udziału w tej wyprawie. Nie była to oczywiście katastrofa, był przecież drugi król - Kleombrotos I który teraz został nowym wodzem wyprawy anty-tebańskiej. Nim jednak udamy się ponownie do Beocji wraz z lacedemońskim i sprzymierzonym wojskiem, warto słów kilka powiedzieć również o samym królu Agesilaosie, który dochodził już do wieku lat 70. Urodził się on ok. 445 r. p.n.e. jako syn króla Sparty Agisa II (który panował w latach 427-401 p.n.e.). Agesilaos nie był najstarszym synem swego ojca, miał starszego brata Leotychidesa, który był uważany za następcę tronu, tym bardziej że sam Agesilaos miał pewną ułomność która go dyskwalifikowała jako króla Sparty, a mianowicie był kulawy. Oczywiście tą ułomność starał się ukrywać, ale jednak była ona widoczna. Zgodnie bowiem ze zwyczajem wprowadzonym przez Likurga Prawodawcę, ułomne, chore lub słabe niemowlęta oddawano do obejrzenia starcom, którzy decydowali czy dane dziecko nadaje się do życia w społeczeństwie Lacedemonu. Jeśli uznali że jest zbyt słabe i niewydolne, zrzucano je w dół z pewnego wąwozu w górach Tajget, który to pokryty był kośćmi zabitych w ten sposób niemowląt. Nie wiadomo dokładnie kiedy żył Likurg. Jego obecność w dziejach datuje się od XI do VIII wieku p.n.e. Najbardziej prawdopodobne są podane przez historyków daty lat 80-tych i 70-tych, oraz 20-tych i 10-tych wieku IX. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że Likurg był opiekunem i doradcą króla Sparty Charilaosa - który zapewne panował ok. 780-750 r p.n.e. - to właśnie {według mnie}w tym czasie należy datować jego działalność. Na pewno jego reformy zostały wprowadzone przed I wojną meseńską, która wybuchła w roku 743 p.n.e. 




Likurg był autorem Wielkiej Rhetry - czyli zbioru praw obowiązujących w Sparcie, które miały stworzyć eunomię {dobry porządek}. Oprócz posiadania podwójnej monarchii: Eurystenidów i Proklidów {która istniała od czasów przybycia Dorów/Gorów na Peloponez}, Likurg wprowadził również radę starszych, zwaną Geruzją - złożoną z 28 najbardziej szanowanych obywateli, którzy ukończyli 60 rok życia {do grona gerontów oczywiście wchodzili również dwaj królowie, co oznaczało że było ich łącznie 30}. Był to swoisty parlament oligarchiczny, który ustalał poszczególne prawa i decydował o wojnie i pokoju. Najważniejsze sprawy przyjęte przez gerontów królowie przedstawiali następnie do akceptacji na Zgromadzeniu Ludowym (Apelli), na którym głosować mogli wszyscy spartiaci po ukończeniu 30 roku życia (oczywiście sami mężczyźni, to zapewne nie ulega żadnej wątpliwości). Głosowanie odbywało się nie za pomocą zapisanych ostrakonów czy wrzucanych do pojemnika kamyków, a za pomocą siły głosu. Po prostu decydowano która ustawa zostanie przyjęta lub odrzucona poprzez jej akceptację werbalną. Poza tym wprowadził urząd pięciu wybieralnych na rok eforów, którzy pełnili rolę rządu i wprowadzali owe ustawy w życie. To Likurg ograniczył liczbę obywateli Lacedemonu do 9000 (w czasach o których piszę, ta liczba była już dawno nieosiągalnym marzeniem, jako że liczba spartiatów znacznie spadła, co też uwidaczniało się w czasie kampanii wojennych i tego, że sprzymierzeńcy twierdzili, iż to właśnie na ich barkach leży główny trud kolejnych wojen. Dlatego też Agesilaos urządził pokaz {o którym pisałem w poprzedniej części} dzieląc zebranych na sprzymierzeńców i Lacedemończyków, a następnie pytając się o ich zawody i ostatecznie twierdząc że to właśnie Spartanie mają najwięcej żołnierzy, gdyż wszyscy inni trudnili się na co dzień innymi niż wojaczka zajęciami). Podzielił też Likurg pomiędzy te 9000 obywateli nieliczną ziemię w Lakonii (a potem także w Mesenii), na równe działki tak, aby wszyscy byli wobec siebie równi i nikt nie był bogatszy od drugiego. Ponoć ten pomysł (jak również wszystkie prawa Wielkie Rhetry) zostały mu objawione w czasie jego pielgrzymki do Delf, w świątyni Apollina przed samego boga (a raczej przez jego kapłankę, zwaną pytią). To właśnie miało być owe "społeczeństwo eunomiczne" czyli kierujące się dobrym porządkiem. Spartanie nie mogli posiadać zbyt wartościowych rzeczy, pieniądze (nieznane jeszcze w czasach Likurga) były zakazane (o czym też już pisałem, przytaczając tutaj bogactwa, jakie napłynęły do Sparty po zwycięstwie w wojnie peloponeskiej i problem jaki się zaraz po tym narodził - co z nim zrobić). To właśnie Likurg wprowadził również obowiązek, że chłopiec jest wychowywany w domu rodzinnym do 7 roku życia, następnie jest zabierany do koszar wojskowych i żyje w gronie innych chłopców w jego wieku, szkoląc się w sztuce wojennej od najmłodszych lat. Spartanie nie kształcili się w innych sztukach, paranie się handlem, rzemiosłem czy rolnictwem było zakazane dla spartiaty. W ogóle całe miasto przypominało jeden wielki obóz wojskowy, w którym również uczono dziewczęta jak być dobrymi matkami (co prawda one pozostawały w domach rodzinnych aż do zamążpójścia, ale również musiały chodzić do przeznaczonych dla siebie miejsc, gdzie przebywały w gronie innych dziewcząt i gdzie uczono je biegów, a także miotania dyskiem, włócznią oraz z zapasów.

Kobiety w Sparcie miały znacznie więcej praw niż inne Greczynki, aczkolwiek one również były poddane owemu  proto-komunistycznemu społeczeństwu w którym żył każdy spartiata (a także helota i częściowo również periojek). Każdy spartiata miał swoją działkę ziemi i przypisaną sobie z tego żywność na własne utrzymanie (oczywiście żyjąc we wspólnym obozie wraz z innymi towarzyszami, wnosił do tego obozu odpowiednią ilość chleba, sera, oliwek itd. tak aby wszyscy mieli co jeść, jadając zawsze razem, w męskim gronie). Oczywiście sam nie uprawiał własnej ziemi, a czynili to za niego państwowi niewolnicy - heloci, którzy byli maksymalnie eksploatowani, wyniszczani a nawet eksterminowani fizycznie (przykład "ćwiczeń" o nazwie krypteia o których wspominałem, jest tutaj szczególnie symboliczny, bo było to mordowanie całych helockich wiosek... dla sportu). Co prawda mężczyźni i kobiety w społeczeństwie Lacedemonu żyli jakby obok siebie, w zupełnie innych środowiskach i spotykali się tylko od czasu do czasu (najczęściej aby spłodzić potomstwo), ale według praw ustanowionych przez Likurga małżeństwo w Sparcie było obowiązkowe, bezrzenni byli traktowani jako nieobywatele. Ci, którzy nie ożenili się i nie spłodzili potomstwa, nie mogli liczyć na to, że na starość ktokolwiek w Sparcie okaże im szacunek. Oficjalnie młodzi spartiaci byli uczeni że należy ustępować miejsc gdy wchodzili starsi, ale tylko żonaci. Bezrzędnym nigdzie się miejsc nie ustępowało (niekiedy powodowało to konflikty, jak choćby w przypadku niejakiego Derkilidasa - dobrego żołnierza i czcigodnego człowieka oraz szanowanego obywatela, któremu pewien młody człowiek nie chciał ustąpić miejsca, gdyż Derkilidas był nie żonaty i bezdzietny, mówiąc mu wprost: "Ty nie zrodziłeś tego, który mógłbym mnie na starość wyświadczyć podobną cześć"). Były również pozytywne aspekty życia w takim społeczeństwie, jak choćby darmowa edukacja (nigdzie indziej w greckim świecie edukacja nie była darmowa, zawsze trzeba było za nią płacić, tylko nie w Sparcie). Jednak głównie sprowadzała się ona do nauki matematyki (a raczej rachowania), pisanie zaś należało do rzadkości i nawet prawa Wielkiej Rhetry nie zostały spisane (retry czyli powiedzenia), lecz były przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie. Dzieci w Lacedemonie uczono, że należy wysławiać się prosto i jasno, bez owijania słów w bawełnę (stąd wzięło się potem określenie "lakonizm" - czyli zwięzła prosta mowa). Gadulstwo było piętnowane, należało bowiem skupiać się tylko na faktach jasno sprecyzowanych. Natomiast bezwzględnie Spartanie kochali się w muzyce, którą uwielbiali (pochody ku czci bogów w czasie świąt, były niezwykle huczne i melodyjne). Według legendy Likurg (udając się ponownie do Delf), wziął przyrzeczenie od swych współobywateli, że do jego powrotu nie zmienią nic, z ustanowionych przez niego praw. Oni przysięgli, a Likurg już z Delf nie powrócił. Po drodze zamorzył się głodem, pragnąc aby jego prawa były niezmienne po wsze czasy. Spartanie uznali że tak niezłomny i zasłużony obywatel zasługuje na ubóstwienie i twierdzili że po śmierci dostąpił on obecności bogów na Olimpie i wsparcie wystawili mu nawet świątynię. Tak oto prawa Likurga miały pozostać niezmienne, gdyż inaczej Lacedemończycy złamaliby dane słowo.




W takim to społeczeństwie przyszedł na świat kulawy następca tronu (choć jeszcze wówczas nim nie był) Agesilaos - syn Agisa II. Był jednak niezwykle mężny od najmłodszych lat, pierwszy rzucał się do boju i (prawie) zawsze wygrywał. Dzięki temu wyrobił sobie szacunek wśród współobywateli, którzy nie traktowali go już jak kulawego i sprawcę nieszczęścia Sparty (sławny lacedemoński wieszczek Diopejtes twierdził bowiem, iż kulawy król przyniesie Sparcie wojny, nieszczęścia i zagładę - wielce się nie pomylił, ale do tego dojdziemy). Następcą tronu był starszy brat Agesilaosa - Leotychides, tylko że on też miał pewien efekt. Mianowicie twierdzono iż nie był on z synem Agisa, gdyż jego żona Eupolia miała go zdradzić (oficjalnie twierdzono że z ateńskim politykiem i strategiem, a wówczas wygnańcem Alkibiadesem, ale... to się w ogóle kupy nie trzyma. Skoro bowiem przyjmiemy że Agesilaos urodził się ok. roku 445 p.n.e. a jego brat Leotychides był od niego starszy, natomiast Alkibiades urodził się ok. 450 r p.n.e. to w jaki sposób mógł on spłodzić Leotychidesa, skoro... zapewne był jego rówieśnikiem. Wydaje się więc że jeśli doszło do zdrady Eupolii to z kimś innym, jako że Alkibiades znalazł się w Sparcie w roku 415 p.n.e. gdy sam Agesilaos miał już lat 30.). Wiadomo tylko że Agis zupełnie na poważnie brał te podejrzenia i niedbał o Leotychidesa, uważając go za dziecko poczęte z małżeńskiej zdrady. Dopiero na łożu śmierć uległ prośbom i błaganiom swego najstarszego syna i uznał go również za swego następcę. Leotychides miał więc zostać nowym królem, ale w tym właśnie czasie niezwykle popularny strateg Lizander (o którym już wielokrotnie pisałem) na Zgromadzeniu Ludowym stwierdził, że apokaliptyczne przepowiednie wieszczka Diopejtesa o zagładzie Sparty gdy będzie nią władał kulawy król, są źle interpretowane. Nie chodzi bowiem o rzeczywistą ułomność królewską, a raczej o ułomność władzy królewskiej, gdy na tronie zasiądą pseudo-Heraklidzi (rody królów Sparty wywodziły się bowiem od Hyllosa, syna Heraklesa, stąd byli oni Heraklidami). Dlatego też to nie Leotychides powinien zostać królem - gdyż jego pochodzenie jest niepewne, a właśnie Agesilaos. Tak też się stało (401 r. p.n.e.), zarówno Geruzja jak i Apella przyjęły jego giętką przemowę (zupełnie nie lacedemońskiego chowu). I tak oto królem z rodu Eurypontydów (których założycielem był Prokles - czyli inaczej Proklidów) został właśnie Agesilaos II - bodajże najsławniejszy po Leonidasie król Lacedemonu (i również sprawca upadku spartańskiej hegemonii, co spowodowało że przepowiednia Diopejtesa jednak się sprawdziła).




Agesilaos (jak już wcześniej wspomniałem) był niezwykle dzielnym człowiekiem. Swoją fizyczną ułomność starał się przykryć odwagą (często graniczącą z brawurą - bo jak to mówił pułkownik Jerzy Michał Wołodyjowski - samemu będąc niskiego wzrostu: "Jeśli ludzie nie będą się ciebie bali, to się będą z ciebie śmiali" 😉), oraz umiejętnościami w walce. Był też skutecznym wodzem, niezwykle rozważnym i jak trzeba ostrożnym. Ale też był człowiekiem przebiegłym, co w polityce nie jest wcale uważane za coś negatywnego. Całe życie kierował się prawami Likurga, żyjąc (również jako król) bardzo skromnie. Z kampanii wojennych potrafił przywieźć znaczne łupy, samemu jednak nic z tego nie brał dla siebie, co powodowało że często był po takich kampaniach jeszcze biedniejszy niż przed wyprawą (podobnie Cyceron opisał ojca Oktawiana Augusta - Gajusza Oktawiusza Starszego, który będąc namiestnikiem Macedonii był tak uczciwy, że wrócił do Rzymu uboższy, niż z niego wyjechał, podczas gdy takie prowincje to była żyła złota dla ambitnych polityków, gdzie można było po powrocie z takiego namiestnictwa stać się prawdziwym milionerem - patrząc z naszej perspektywy). Agesilaos wierzył w pradawne spartańskie obyczaje, wierzył również w to, że właśnie Lacedemończycy są powołani do tego, aby zjednoczyć wszystkich Hellenów i narzucić im wspólne prawa. Wierzył w potęgę Sparty i był jej całkowicie oddany (podobnie zresztą jak wcześniej Lizander). Agesilaos miał też dwoje dzieci, syna Archidamosa (swego następcę na tronie), oraz córkę która przeszła do historii pod imieniem (a raczej przezwiskiem, bo nie wydaje się aby określenie dosłownie: "szczeniak suki" mogło być imieniem własnym) Kyniska (Cynisca). O Archidamosie pisałem (w poprzedniej części) w związku z jego romansem z synem Sfodriasa Kleonymosem (raczej nie było w nim nic zbyt przyciągającego uwagę). Natomiast bardzo ciekawa wydaje się postać córki Agesilaosa - Kyniski, jednej kobiety (przed okresem hellenistycznym), która zwyciężyła na Igrzyskach Olimpijskich... i to dwukrotnie.




Kobiety z antycznej Grecji bardzo rzadko przeszły do historii inaczej, niż jako sławne kurtyzany (żony praktycznie zawsze pozostają anonimowe i bardzo rzadko znamy ich imiona). Zdarzało się jednak że kobiety odrzucały ograniczenia własnej płci (oraz norm jakie wówczas istniały) i pary się typowo męskimi zajęciami. Przykładem niech będzie tutaj przyrodnia siostra Aleksandra Wielkiego - Kynane, która nienawidziła niewieścich sukien oraz gardziła niewieścimi zajęciami (głównie przędzeniem oraz zajmowaniem się domem i dziećmi. Tutaj też przypomniał mi się stosunek, jaki miała sławna królowa Szwecji Krystyna Wazówna - panująca w latach 1632-1654 - do przedstawicielek własnej płci. W czasach gdy była królową, gardziła nie tylko niewieścimi zajęciami, ale kobietami w ogóle, uważając je powszechnie za istoty niezdolne do samodzielnego myślenia, głupie i zajmujące się jedynie plotkami oraz strojeniem się. Sama ubierała się po męsku, nosiła albo męski strój cywilny albo wojskowy, ścinała włosy na krótko, albo wiązała je tak, że nie było ich widać. W ogóle nie chciała aby utożsamiano ją z kobiecością. Jednak gdy abdykowała i wyjechała z kraju, najpierw nawiązała romans z pewnym kardynałem {w którym się zakochała, ale ich związek był niemożliwy}, a potem... została lesbijką 🤭, nawiązując romans z pewną dziewczyną). Kynane doskonale posługiwała się zarówno mieczem, włócznią jak i łukiem, a nawet osobiście dowodziła oddziałem wojskowym swego króla-brata (często też podwiązywała sobie piersi, tak, aby mogły one wejść do męskiego pancerza). Kyniska co prawda nie była wojowniczką (w takim rozumieniu jak Kynane, natomiast żyjąc w Sparcie zapewne również doskonaliła się w łucznictwie i i innych męskich zajęciach, przygotowujących do wojennego życia). Ponoć to właśnie jej brat Archidamos (sam hodujący konie i psy) namówił ją, aby zajęła się hodowlą koni pod wyścigi rydwanów. Z czasem pokochała ona to tak bardzo, że osobiście powoziła rydwanem i czyniła to tak sprawnie i dobrze, że niejeden mężczyzna nie dawał jej rady. Urodzona ok. 420 r. p.n.e., zwyciężyła w wyścigach rydwanów na 96 Igrzyskach Olimpijskich w 396 r. p.n.e. Powtórzyła swój wyczyn 4 lata później na 97 Igrzyskach w roku 392 p.n.e. W Olimpii stanął jej posąg (wśród innych zwycięzców - oczywiście samych mężczyzn) dłuta Apellasa. Kyniska była pierwszą kobietą w dziejach antycznej Grecji, która zwyciężyła na Igrzyskach Olimpijskich (potem bowiem, w czasach hellenistycznych zdarzały się kobiety które również zwyciężały, jak choćby kochanka króla Egiptu Ptolemeusza II Filadelfosa - Bilistiche {w 268 r. p.n.e. na 128 Igrzyskach - gdzie zdobyła pierwsze miejsce w wyścigu konnym oraz drugie w wyścigu rydwanów, również jako faworycie samego króla, przyznano jej zwycięstwo całych Igrzysk {chociaż oficjalnie zwycięstwo należało do tego, kto zwyciężył w biegu stadionowym, a w tamtym roku był to niejaki Seleukos z Macedonii}. Cztery lata później na 129 Igrzyska udała się z ogromną pompą królewskim okrętem, płynąc tam jako nowa Artemida zwycięska. Ponownie odniosła zwycięstwo w wyścigach konnych - osobiście dosiadając swego ulubionego rumaka, natomiast w wyścigach rydwanów zajęła trzecie miejsce. Ale podobnie jak cztery lata wcześniej - ze względu na znajomość z królem Ptolemeuszem (😘) przyznano jej zwycięstwo w całych Igrzyskach. Planowała również udać się na kolejne Igrzyska w roku 260 p.n.e., ale to już jej się nie udało).




Przykład Kyniski i Bilistiche (a także królowej Egiptu Arsinoe II - siostry Ptolemeusza II) był jednak bardzo rzadki. Od początku bowiem istnienia Igrzysk Olimpijskich kobiety zamężne nie tylko nie miały prawa w nich uczestniczyć osobiście, ale również jako widzowie na trybunach - działo się to oczywiście dlatego, że atleci występowali tam zupełnie nago. Kobiety niezamężne też były rzadkością, gdyż najczęściej były młode (czyli musiały przyjechać do Olimpii w towarzystwie mężczyzn, swych ojców lub braci). Ogólnie rzecz biorąc zdarzało się że jakaś młódka pojawiła się na trybunach, ale bardzo rzadko, natomiast kobiety zamężne zupełnie nie miały prawa uczestniczyć w Igrzyskach, a złamanie tego zakazu karane było śmiercią (przez ukamienowanie lub zrzucenie ze skały). Jedyną kobietą która stale mogła uczestniczyć w tych Igrzyskach i się im przyglądać, była kapłanka bogini Demeter (która zasiadała przy ołtarzu bogini, znajdującym się obok miejsca głównego sędziego igrzysk). Po raz pierwszy zamężna kobieta pojawiła się na Igrzyskach Olimpijskich w roku 404 p.n.e. (94 igrzyska). Była to niejaka Ferenika, która co prawda była już wówczas wdową, ale nie miało to żadnego znaczenia, gdyż od chwili zamążpójścia kobieta nie mogła pojawić się na Igrzyskach i nie zmieniał tego faktu jej obecny stan cywilny. Przybyła tam jednak ze swym synem, który uczestniczył w Igrzyskach jako bokser. Będąc jednak dość przebiegłą, postanowiła oszukać system i przebrała się za mężczyznę, za sędziego (hellanodika). W tym też stroju uczestniczyła w Igrzyskach, ale gdy doszło do walki jej syna i ostatecznie pokonał on wszystkich swoich konkurentów, ona nie była w stanie ukryć swojej radości, podeszła do niego i objęła go ramionami, tym samym odkrywając własną płeć. Prawo mówiło jasno, w tym przypadku zasługiwała na śmierć, ale hellanodikowie będąc pod wrażeniem jej miłości do syna oraz entuzjazmu (a także przebiegłości), oraz tego że zarówno ona jak i jej potomek zostali wygnani z Rodos. A także biorąc pod uwagę że ta rodzina teraz i wcześniej poszczycić się mogła kilkoma zwycięzcami Igrzysk, uniewinnili ją (w ogóle zapis o karze śmierci dla zamężnych kobiet wydaje się tylko straszakiem, gdyż nie ma w całej historii Igrzysk żadnego przypadku, aby jakąkolwiek kobietę ukarano śmiercią). Należy też pamiętać że prócz oficjalnych Igrzysk, były również w Olimpii konkurencje dla kobiet niezamężnych. Igrzyska tak zwano hierariami na cześć bogini Hery (małżonki Zeusa Gromowładnego). Uczestniczyły w nich młode dziewczęta, a organizatorkami było 16 kobiet (po osiem delegatek z miast Elida i Pisa). Według mitów twórczynią hierarii była Hippodamia - córka króla Pisy Ojnomaosa i matka króla Myken - Agamemnona, (organizatora wyprawy przeciwko Troi w roku 1193 p.n.e.). Dziewczęta  uczestniczyły w tych igrzyskach (które składały się z trzech biegów sprinterskich, o znacznie skróconych odległościach w porównaniu z tymi dla chłopców i mężczyzn) ubrane w krótkie sukienki, które jednak odkrywały całe lewe ramię i lewą pierś. Według legendy pierwszą zwyciężczynią tych biegów była Chloris córka Niobe.


KAPŁANKA DEMETER



Co się jeszcze tyczy faktu starożytnych Igrzysk Olimpijskich, to oficjalnie uznajemy, że rozpoczęły się one w roku 776 p.n.e., bo z tego właśnie roku pochodzi pierwsza lista z imionami zwycięzców owych Igrzysk (bieg stadionowy, czyli zwycięstwo w całych Igrzyskach przypadło wówczas niejakiemu Korojbosowi z Elidy i w ten sposób stał się on pierwszym, oficjalnie poznanym zwycięzcą Igrzysk Olimpijskich). Ale wydaje się bardzo mało prawdopodobne, że w ogóle Igrzyska zaczęły się właśnie wówczas. Jeśli oprzemy się o mity, to dowiemy się że pierwszej Igrzyska organizowane były jeszcze "przed Heraklesem" na górze Ida na Krecie. Pierwszym organizatorem Igrzysk w Olimpii był (według mitów) niejaki Aetlios - pierwszy król Elidy, który je zorganizował jako wyzwanie dla swoich synów. Następnie to dziedzictwo przejął jego syn Epejos, potem brat tego ostatniego Endymion. Następnie Aleksin i Ojnomaos - ojciec Hippodami, potem Pelops a następnie Herakles. Po Heraklesie a przed Ifitosem minęło dziesięć pokoleń, wszystkie one jednak wydają się mitologiczne i nawet jeśli jest tam ziarnko prawdy, to już raczej tego nie dojdziemy. Ifitos zaś był obywatelem Elidy, który żył na początku IX wieku p.n.e. Niepokoiła go sytuacja w Helladzie i ciągłe zbrojne konflikty pomiędzy poszczególnymi polis. Postanowił więc temu zaradzić i udał się do świątyni Apolla w Delfach, aby uzyskać bożą radę co ma czynić w tej sprawie. Uzyskał taką odpowiedź: "Wy, którzy mieszkacie na Peloponezie, zbierzcie się wokół ołtarza;
składajcie ofiary i słuchajcie poleceń proroków. Eleanie, słudzy bogów, którzy podtrzymujecie wasze rodowe rytuały, chrońcie waszą ojczyznę i powstrzymujcie się od wojny. Prowadźcie Greków we wzajemnej, sprawiedliwej przyjaźni, aż do nadejścia zgromadzenia w roku dobrej woli". Kierując się tym przekazem, Ifitos postanowił w okresie przesilenia letniego (lipiec-sierpień) ogłosić "Pokój Boży" i wezwać najlepszych przedstawicieli polis Hellady do Olimpii, aby w sportowej rywalizacji (amatorskiej - co należy podkreślić) walczyli oni o honor własnych miast w bezkrwawej, sportowej rywalizacji (wówczas jeszcze jedyną konkurencją olimpijską był bieg stadionowy). Arystodem z Elidy twierdzi, że nazwiska pierwszych zwycięzców owych igrzysk olimpijskich zaczęto rejestrować dopiero... na 28 Olimpiadzie (licząc od pierwszej, zwołanej przez Ifitosa). Wychodzi więc na to, że nazwisko pierwszego zwycięzcy Igrzysk Olimpijskich które znamy z roku 776 p.n.e. (Korojbos z Elidy) nie jest pierwszym w ogóle, a pierwsze Igrzyska Olimpijskie zwołane przez Ifitosa (licząc co 4 lata), zapewne odbyły się w roku 884 p.n.e. 




W ciągu kolejnych dekad dodawano nowe konkurencje olimpijskie, i tak na 14 Olimpiadzie (licząc od 776 r. p.n.e.) w 724 r. p.n.e. dodano podwójny bieg stadionowy. Na 15 Olimpiadzie (720 r. p.n.e.) dodano długi bieg, na którym po raz pierwszy zawodnicy byli nadzy. Na 18 Olimpiadzie (708 r. p.n.e.) dodano zapasy i pięciobój. Na 23 Olimpiadzie (688 r. p.n.e.) dodano boks (jego zasady opracował pierwszy zwycięzca tej kategorii - Onomastos że Smyrny). Na 25 Olimpiadzie (680 r. p.n.e.) dodano wyścigi rydwanów ciągniętych przez cztery konie. Na 33 Olimpiadzie (648 r. p.n.e.) dodano pankration (czyli łączone zawody zapaśnicze i bokserskie), oraz wyścigi konne. Na 37 Olimpiadzie (632 r. p.n.e.) dodano zawody zapaśnicze dla chłopców i bieg stadionowy dla chłopców. Na 38 Olimpiadzie (628 r. p.n.e.) dodano pankration dla chłopców, ale już na kolejnej Olimpiadzie wycofano tę konkurencję dla chłopców. Na 41 Olimpiadzie (616 r. p.n.e.) dodano boks dla chłopców. Na 54  Olimpiadzie (564 r. p.n.e.) po raz pierwszy przyznano zwycięstwo w konkurencji pankration zmarłemu zawodnikowi. Był to Arichion z Figalii w Elidzie, który podczas zapasów został uduszony, ale wcześniej złamał nogę swemu przeciwnikowi i tamten uznał swoją przegraną. Na 65 Olimpiadzie 520 r. p.n.e.) dodano bieg w pełnej zbroi. Na 93 Olimpiadzie (408 r. p.n.e.) dodano wyścigi rydwanów zaprzężonych w dwa konie. Podczas tych zawodów pankration zwyciężył nijaki Polidamas ze Skotussy w Tesalii, potężny zapaśnik którego sam widok budził przerażenie. Popisywał się walcząc z lwami, z kilkoma uzbrojonymi mężczyznami, podczas gdy on nie miał żadnej broni - wszystkich pokonywał. Ponoć nawet zatrzymywał w biegu pędzące rydwany. Na 96 Olimpiadzie (396 r. p.n.e.) dodano konkurs dla trębaczy i heroldów. Na 99 Olimpiadzie (384 r. p.n.e.) dodano wyścigi rydwanów ciągniętych przez cztery źrebaki. Na 129 Olimpiadzie (264 r. p.n.e.) wprowadzono wyścigi rydwanów ciągniętych przez dwa źrebaki.
Na 131 Olimpiadzie (256 r. p.n.e.) wprowadzono wyścig rydwanów ciągniętych przez jedno źrebię. Na 145 Olimpiadzie (200 r. p.n.e.) ponownie wprowadzono pankration dla chłopców. W roku 80 p.n.e. po raz pierwszy w dziejach 175 Igrzyska Olimpijskie nie odbyły się dla dorosłych, jedynie dla chłopców, ponieważ rzymski dyktator Lucjusz Korneliusz Sulla wezwał wszystkich zawodników do Rzymu.




Tak oto w tej przydługawej nieco wyliczance na temat Igrzysk Olimpijskich oraz informacji co do osoby samego króla Agesilaosa II, wróćmy do roku 376 p.n.e. i wyruszmy z lacedemońską armią do Beocji na tę jakże żałosną kampanię króla Kleombrotosa I.


CDN.
 

02 września 2025

NA LUZIE... - 1

ZABAWNE RÓŻNOŚCI


W tym temacie przypomnę krótkie, zabawne filmiki które ostatnimi czasy ponownie mi się przypomniały, a które mają już co najmniej kilka a nawet kilkadziesiąt miesięcy. Pierwszy filmik pochodzi z 2021 r i przedstawia próbę zatrzymania przez policję i kobiety, która swym samochodem staranowała drzwi stacji benzynowej w Rymaniu i próbowała stamtąd uciec (ostatecznie jej się to nawet udało, została z zatrzymana dopiero potem). Z tego czasu już do powszechnego języka przeszły słowa owej próby zatrzymania, zarejestrowane na poniższym filmiku czyli: sławne: "Strzelaj w opony, strzelaj w opony, człowieku" i "tylko nie strzel w instrybutor, w instrybutor żebyś nie strzelił" 🤭. Powstała na ten temat nawet piosenka którą również tutaj umieszczę. 

Drugi filmik to sławne (czy też niesławne) zatrzymanie przez policję złodzieja samochodowego w Bolkowie pod Biedronką z czerwca tego roku. Owa próba zatrzymania doprowadziła do tego, że jeden z policjantów strzelił drugiemu w stopę (normalnie to by się tam pozabijali podczas próby ujęcia jednego złodzieja zamkniętego w swoim aucie i próbującego wyjechać stamtąd - wiem że to nie jest śmieszne, ale jednak mnie to śmieszy 😂). Profeska pełną gębą. Ja tylko się zastanawiam czy ci policjanci w ogóle przeszli jakiekolwiek kursy i szkolenia, bo przecież na chłopski rozum można było zapobiec temu wszystkiemu, wystarczyło tylko podjechać bezpośrednio policyjnym autem w taki sposób, aby tamten nie miał manewru wycofania, a następnie wybicie okna z prawej czy nawet z lewej strony i po prostu wyciągnięcie gościa na zewnątrz. A to, co oni pokazali to było żałosne, to jest gorzej niż dzieci bawiące się w wojnę w piaskownicy.

Trzeci zaś filmik to też niedawna gównoburza, związana z rezygnacją z wystąpień w kadrze narodowej Roberta Lewandowskiego, który obraził się na odebranie mu opaski kapitana przez trenera Rafała Probierza. Na początku tylko dodam że Probierz jako trener kadry narodowej nie pasuje mi i uważam że nigdy nie powinien on pełnić tej funkcji. Z drugiej jednak strony Robert Lewandowski to jest zwykły gwiazdorek, któremu się w dużej mierze w "du...e" poprzewracało. Kilkanaście lat już jest kapitanem drużyny narodowej i jakoś nie widać specjalnych sukcesów, w klubach (czy to w Bayernie, czy teraz w FC Barcelonie) jakoś potrafi strzelać gole, a w kadrze narodowej nie umie, zapomina? No cóż, swoje już zarobił, także może teraz gwiazdorzyć. 



PRÓBA Z ZATRZYMANIA PRZEZ POLICJĘ KOBIETY NA STACJI BENZYNOWEJ W RYMANIU 
(2021)




TO WYDARZENIE STAŁO SIĘ PRAWDZIWYM MEMEM I NAWET POWSTAŁA Z TEJ OKAZJI PIOSENKA




ZNALAZŁO TEŻ SWÓJ ODDŹWIĘK W "BLOK EKIPIE" CZYLI: "STRZELAJ W OPONY", "INSTRYBUTOR" i "WSPARCIE, WSPARCIE WZYWAJ!"
🤭 😉







TA SAMA AKCJA SPARODIOWANA W "BEZBEKI"







I NA ZAKOŃCZENIE RAZ JESZCZE "BEZBEKI"

"OPASKĘ MU ZABIERZ!", "PO NOGACH CAŁUJ!" 😂😂🤭
 

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...