WYŚWIETLENIA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PEDOFILIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PEDOFILIA. Pokaż wszystkie posty

16 maja 2026

KOBIETA JEST UKORONOWANIEM STWORZENIA - Cz. VIII

CZYLI KIEDY I GDZIE W HISTORII
ISTNIAŁ MATRIARCHAT?





IV
KOBIECY SENAT i
RZYMSKI MATRIARCHAT
(218 - 235)
Cz. I




Krótki, bo zaledwie siedemnastoletni okres istnienia "Senatulusa" (czyli "Małego Senatu" - jak w 1529 r. ów senat złożony z kobiet - nazwał Erazm z Rotterdamu), może co najwyżej posłużyć za pewną ciekawostkę w ciągu ponad tysiącletniej historii Imperium Rzymskiego. Był to bowiem organ niewielki (zatem prawidłowo nazwał go Erazm - "senatulusem"), pozbawiony wszelkiej realnej władzy politycznej i wojskowej, dlaczego zatem wart jest przytoczenia? Otóż dlatego, że był to jedyny organ który realnie miał wpływ na życie połowy społeczeństwa wciąż jeszcze ogromnego Imperium Romanum - oczywiście tej niewieściej połowy. Był to bowiem senat złożony z kobiet, który uchwalał przepisy i prawa obowiązujące jedynie kobiety. Przewodniczyła mu Julia Soemias - matka cesarza Heliogabala (Variusa Avitusa) i siostrzenica Julii Domny, żony cesarza Septymiusza Sewera i matki cesarza Karakalli oraz jego brata Gety. Senat ten zbierał się na Kwirynale (w przeciwieństwie do tego realnego - choć do prawdy trudno orzec który wówczas był bardziej realny, jako że Senat w omawianym okresie sprowadzał się jedynie do funkcji czysto reprezentacyjnych i zajmował się głównie zatwierdzaniem praw już stworzonych przez cesarza - który to zbierał się na Palatynie). Złożony był z matron z kręgów arystokracji dworskiej a jego głównym zadaniem było ustalanie elementów... damskiej etykiety i mody. Tak więc zbierały się owe damy na Kwirynale i radziły która kobieta może, a która nie może nosić butów przyozdobionych złotem i drogimi kamieniami, która może być noszona w lektyce, a która nie (a także z jakich materiałów powinny być wykonane damskie lektyki), której kobiecie wolno jeździć konno, a której nie (a jeśli tak, to która ma prawo do... konia osiodłanego, a która musi konia dosiadać bez siodła 🤭), która może jeździć wozem zaprzężonym przez osła, a która przez woła lub muła itd. Poza tym ustalano kolor oficjalnych szat w świątyniach i ilość biżuterii, z jaką kobiety (różnych stanów) mogą pojawić się poza domem.


SENATULUS 
(KOBIECY SENAT)



Tyle jeśli idzie o sam niewieści senat - zajmował się on tylko takimi "problemami", natomiast zupełnie inną kwestią jest stopień ogromnej już wówczas emancypacji kobiety rzymskiej i pojawienie się feminizacji (a co za tym idzie demoralizacji) społecznej. Dobitnym przykładem owej feminizacji Rzymian niech będzie przykład dwóch kolejnych panujących po sobie władców, których lata panowania nakładają się na istnienie owego "rzymskiego matriarchatu". Otóż zarówno Heliogabal jak i Aleksander Sewer - to byli władcy albo totalnie zdemoralizowani, albo mentalnie wykastrowani i tym samym niezdolni do podjęcia zdecydowanych decyzji. Weźmy Heliogabala - młody chłopak, który wcześniej pełnił funkcję kapłana świątyni boga Elagabala (Elah Gabal) w syryjskiej Emesie, po objęciu władzy (w wyniku knowań i ambicji swej babki - Julii Mezy i matki - Julii Soemias) w wieku lat 14, popadł w całkowitą deprawację i obłęd. Zaczął na przykład uważać się za kobietę, nosił damskie szaty, malował twarz i oddawał się mężczyznom (kazał nawet sprowadzać sobie takich, którzy mieli duże przyrodzenie), głównie gladiatorom, woźnicom itp. I zachowywał się w stosunku do nich jak kobieta w stosunku do mężczyzny. Ponoć pragnął nawet zmienić płeć i w tym celu studiował dawne tego typu odniesienia jeszcze z czasów cesarza Nerona, dotyczące niejakiego Sporusa - kastrata, którego Neron zamierzał przerobić na kobietę i którego poślubił. Sporus był niewolnikiem, młodym chłopakiem który spodobał się Neronowi, gdyż był niezwykle podobny do jego zmarłej żony Poppei Sabiny (którą Neron kopnął po pijanemu w brzuch, gdy ta była w widocznej ciąży, co spowodowało poronienie i w efekcie również przyniosło jej śmierć w 65 r.), zabrał go więc ze sobą na Palatyn, przebrał w szaty Poppei i poślubił (66 r.). Nim jednak to nastąpiło, kazał go wykastrować i zastanawiał się jak by na trwale przerobić go na kobietę (co przy ówczesnej medycynie nie było możliwe). Rozkazał jednak niejakiej Kalwii Kryspinilli (która pełniła w pałacu funkcję "magistra libidinum" - czyli mistrzyni rozkoszy cielesnych), by dbała o jego stroje i by malowała mu twarz niczym kobiecie. 


HELIOGABAL
(VARIUS AVITUS)



Kryspinilla była zwykłą burdelmamą, trudniącą się sprowadzaniem dla majętnych klientów najlepszych prostytutek, potem została zabrana na Palatyn do Pałacu i tam dbała o uciechy cesarza (Petroniusz w swym "Satiriconie" przedstawił ją pod imieniem - Kwartilla, jako kobietę wyuzdaną i bezkompromisową, która oddaje lubieżnikom nawet nieletnie dziewczęta i wkłada jej w usta takie oto słowa: "To ona niby młodsza, niż byłam ja, kiedy po raz pierwszy miałam mężczyznę? Niech mnie Junona znienawidzi, jeśli pamiętam, bym kiedykolwiek była dziewicą! Już jako niemowlę puszczałam się z rówieśnikami. A potem, gdy szły lata, przymierzałam się do większych chłopców"). Tak więc Krispinilla miała zadbać nad "kobiecym wychowaniem" Sporusa, począwszy od ubrań i malowania twarzy, a skończywszy na zachowaniu i manierach. Sporus miał zostać "nową żoną cesarza", więc ubierany był w dostojne szaty zmarłej Poppei Sabiny, a cały dwór musiał się do niego zwracać nie tylko jak do kobiety, ale również jak do żony władcy. Wykastrowany w młodym wieku i uczony kobiecych manier, z czasem Sporus zaczął naprawdę zachowywać się jak kobieta, poza tym bardzo przywiązał się do "swego męża" Nerona (który poślubił go podczas podróży do Grecji w 66 r. a rolę ojca "panny młodej" pełnił wówczas prefekt pretorianów - Offoniusz Tygellinus, człowiek na równi zdemoralizowany co Neron i Kryspinilla). Neron zmienił mu imię i odtąd nazywał "Poppeą". Sporus był z Neronem do końca i nawet opłakiwał go gdy ten popełnił samobójstwo, po czym przypadł kolejnemu prefektowi pretorianów - Nymfidiuszowi Sabinusowi, który również zrobił z niego swoją żonę. Po śmierci Sabinusa, Sporusa odziedziczył Othon - przyjaciel Nerona i kolejny cesarz (styczeń-kwiecień 69 r.), który także traktował go jak swoją kobietę. Po klęsce pod Bedriakum z armią nowego cesarza Witeliusza i samobójczej śmierci Othona, Sporus miał uświetnić urodziny Witeliusza po jego wkroczeniu do Rzymu i wystąpić na arenie podczas igrzysk... w roli dziewicy, którą porywają (i gwałcą) napastnicy. Do tego jednak nie doszło, gdyż wcześniej - nie mogąc znieść takiego upokorzenia - Sporus odebrał sobie życie




Teraz Heliogabal nawiązywał (m.in.) do przypadku Sporusa, gdy sam pragnął zmienić płeć. Ale tak naprawdę sam nie wiedział czego chce. Pokazywał się publicznie ludowi i Senatowi umalowany jak kobieta, w długich szatach syryjskiego kapłana boga Elagabala (w Senacie kazał zawiesić ogromnej wielkości obraz, przedstawiający jego samego ubranego w szaty kapłańskie, oddającego hołd swemu syryjskiemu bóstwu. Obraz ten zawieszono wysoko nad posągiem bogini Victorii, przed którym senatorowie składali ofiarę z wina na początku obrad). Kazał sprowadzać do Pałacu mężczyzn obdarzonych dużym przyrodzeniem, jak choćby niejakiego Hieroklesa - woźnicę rydwanów w Cyrku Wielkim, którego ponoć poślubił. Hierokles był oficjalnie uważany na dworze za "męża cesarza" (podobnie jak Sporus był traktowany jako "żona cesarza") i mógł go nawet... bić za niewierność (co zdarzało się niezwykle często, gdyż cesarz oddawał się wielu mężczyznom), a jego wpływy były znaczne. On, zwykły niewolnik, stał się teraz praktycznie drugą (a w zasadzie trzecią, bo drugą była najpierw babka a potem matka cesarza) osobą w państwie. Jak już wspomniałem, mógł nawet bić "swą żonę" za niewierność i nieposłuszeństwo, co skutkowało tym, że cesarz niekiedy pojawiał się publicznie z podbitymi oczami. W pewnym momencie jednak silna pozycja jaką miał na dworze Hierokles, zaczęła mu się wymykać z rąk, gdy sprowadzono cesarzowi (zapewne maczała w tym place jego babka - Julia Meza, która nie znosiła szarogęszącego się Hieroklesa) z małoazjatyckiej Smyrny tamtejszego atletę o imieniu - Aureliusz Zotikus. Od razu spodobał się też cesarzowi, choć gdy podczas powitania Zotikus powitał Heliogabala jako swego pana, cesarz przyjął pozę wstydliwej kobiety i odparł: "Nie nazywaj mnie panem, jestem panią". Zotikus otrzymał godność cubiculariusa (szambelana), po czym miała odbyć się noc próby i po wspólnej kąpieli, cesarz ubrany jak kobieta, chciał sprawdzić umiejętności Zotikusa. Niestety, ten jednak nie sprostał zadaniu (prawdopodobnie Hierokles musiał coś dodać mu do posiłku, gdyż Zotkius okazał się... impotentem), co spowodowało że zawiedziony cesarz nakazał wygnać go z Rzymu i Italii. Hierokles zaś znów wrócił do łask. 

Ale Heliogabal nie gustował jedynie w mężczyznach. Kazał sobie urządzić dwa haremy, jeden złożony z chłopców (których to on traktował jak kobiety), drugi z dziewcząt. Kilkukrotnie też był żonaty. Najpierw (zaraz po swym przyjeździe do Rzymu w czerwcu 219 r.) poślubił niejaką Kornelię Plautę z którą chciał spłodzić syna. Nie udało się i po roku cesarz rozwiódł się z żoną, zarzucając jej że ma skazę na ciele. Drugą żoną została Emilia Sewera, która akurat była... westalką - czyli kapłanką bogini Westy, a co za tym idzie musiała dochować dziewictwa, a wszelki stosunek z nią był świętokradztwem i obrazą bogini. Heliogabal tym się jednak nie przejmował, on oddawał cześć tylko swemu bogu Elagabalowi, którego uważał za najwyższego z bogów. A ponieważ był jego kapłanem, postanowił ożenić się z kapłanką. Ani Senat, ani lud (ani tym bardziej wojsko) nie zaprotestowali - Rzymianie zamienili się już bowiem w potulne owieczki, które dla świętego spokoju zniosą wszystko, byle tylko ich samych nie spotkała krzywda. Heliogabal dopuszczał się na niej częstych gwałtów, żądając by szybko zaszła w ciążę i by spłodziła z nim "boskie dzieci". Po kilkunastu miesiącach jednak ponownie wziął z nią rozwód (zakazując jej kontaktów z innymi mężczyznami), a sam poślubił dostojną Annię Faustynę - spokrewnioną z rodem Marka Aureliusza. Ponieważ jednak była ona już zamężna... kazał zabić jej męża, a ją samą sprowadził do Pałacu i tam poślubił. Nie spełniła jednak jego erotycznych wymagań i po kilku miesiącach ją oddalił, każąc ponownie wrócić... Emilii Sewerze, którą poślubił po raz drugi. Poza tym poślubił kilka dziewcząt ze swego haremu, co oznaczało że miał po kilka żon jednocześnie - on, który jak twierdził Kasjusz Dion "nie był nawet mężczyzną". Poziom deprawacji doszedł do tego stopnia, że cesarz miał jednocześnie po kilka żon i męża, a poza tym pracował jako... prostytutka (do Pałacu sprowadzano dla niego wybranych klientów, których on obsługiwał jak prostytutka, każąc sobie za to płacić ogromne pieniądze - które następnie wydawał na kolejne swoje ekstrawagancje). Tak właśnie wyglądały ponad trzyletnie rządy cesarza nad Rzymem i Imperium.




Realnie bowiem Imperium wówczas władały trzy kobiety. Pierwszą była babka cesarza - Julia Meza, kobieta niezwykle ambitna, a jednocześnie rozważna i mądra, była też siostrą Julii Domny (tej, o której piszę: TUTAJ ). To właśnie ona zadbała by dynastia Sewerów nie upadła po zamordowaniu jej bratanka - Karakalli w kwietniu 217 r. Przyzwyczajona do luksusu, żyjąca co prawda w cieniu swej siostry, ale równie ambitna, zorganizowała całą kampanię mającą wynieść do władzy jej wnuka - Heliogabala (a właściwie Variusa Avitusa jak się zwał nim został cesarzem). Ona też miała przekonać żołnierzy do dalszej walki, gdy natarcie wojsk dotychczasowego cesarza Makrynusa przełamywało linie wojsk Heliogabala. Wysłać miała ponoć na koniu swego wnuka z mieczem w dłoni, który udawał że naciera na nieprzyjaciół, co miało odnowić morale w jego armii i przypieczętować zwycięstwo. Ona też miała obiecać żołnierzom podwojenie żołdu, wypłacanego z jej majątku (co obiecali żołnierzom za dochowanie wierności Heliogabalowi jej ludzie - Eutychian i Gannys). Meza bardzo negatywnie odnosiła się też do poczynań swego wnuka. Starała się wytłumaczyć mu że Rzymianie nie cierpią "wschodniego zniewieścienia" i że powinien on zacząć ubierać się jak Rzymianin, a nie jak kapłan wschodniego bóstwa, którym już nie jest. Wiedząc jednak że nie zdoła przemówić mu do rozumu (jak to mówił Skipper zwracając się do króla Juliana: "spróbuję przemówić ci do rozumu", na co ten odpowiadał: "powodzenia życzę") i zdając sobie sprawę że jego dni są policzone, kazała mu adoptować swego kuzyna (syna drugiej córki Mezy - Julii Mamei) Basjanusa, co Heliogabal uczynił niechętnie w lipcu 221 r. Tym samym zamierzała Meza zabezpieczyć władzę w rękach swej rodziny, w przypadku zamordowania (co stawało się więcej niż pewne) swego zdeprawowanego wnuka.

Drugą kobietą władającą wówczas państwem, była matka Heliogabala - Julia Soemias. Była to kobieta równie ambitna i żądna władzy co jej matka, tylko mniej rozważna i podobnie jak syn rozpustna. To ona przewodziła senatowi niewieściemu, ona też wraz z matką - jako jedyne kobiety w historii Rzymu - zasiadała w Senacie prawdziwym (nie tak jak Agrypina Młodsza sprzed prawie dwóch stuleci, przysłuchująca się obradom zza kotary, ale bezpośrednio owe damy siedziały na ławach obok senatorów). Otaczała się przepychem i bogactwem (jedwabne suknie ponoć sprowadzała specjalnie z Chin), poza tym oddawała się rozpuście (tak jak syn gustowała w gladiatorach, których kazała sobie przyprowadzać do alkowy). Nie posiadała też instynktu samozachowawczego (którym obdarzona była chociażby jej matka) i nie myślała o przyszłości. Nie myślała co będzie, gdy szaleństwa jej syna przekroczą punkt krytyczny i co się wówczas z nią stanie? Żyła chwilą, bawiła się, do czasu jednak. Pierwszym powodem otrzeźwienia stała się (wymuszona przez Mezę) adopcja Basjanusa - 12-letniego syna jej siostry Julii Mamei. Teraz dopiero Soemias uświadomiła sobie, że będzie musiała podzielić się władzą z siostrą i że ostatecznie to Basjanus ma objąć władzę po jej zdeprawowanym synu. Nie wiadomo czy uczestniczyła w próbach zgładzenia Basjanusa (który z chwilą adopcji otrzymał imię Aleksander) podejmowanych przez Heliogabala, wiadomo jednak że nie były one skuteczne dzięki ochronie, jaką nad młodym Aleksandrem Sewerem objęły Julia Meza i Julia Mamea (kontrola posiłków, dobór odpowiednich sług, sprawdzanie co kto wnosi do komnat Aleksandra, oraz opłacenie żołnierzy gwardii pretoriańskiej by chronili również Basjanusa). Gra teraz szła o wielką stawkę - o przyszłość dynastii i przetrwanie jej przedstawicieli, której to przyszłości z pewnością zapewnić nie mógł ani zdeprawowany Heliogabal ani też jego równie rozwiązła matka. 


JULIA SOEMIAS 



CDN.

17 sierpnia 2025

WIELKA WOJNA NA WSCHODZIE - Cz. III

OSTATNIA WOJNA 
HELLEŃSKIEGO ŚWIATA





EGIPT PTOLEMEUSZY 
(RETROSPEKCJA)
Cz. III




Tak więc wiosną 381 r. p.n.e. perska flota wojenna złożona z 300 okrętów pod dowództwem Tiribazosa i Arondasa (zwanego też Orondesem), wyruszyła na podbój Cypru. Władający wyspą Ewagoras (panujący w samej Salaminie już prawie lat 30, natomiast od lat 10 niepodzielnie władający całą wyspą jako niezależny władca, zbuntowany przeciw perskiej dynastii Achemenidów), przygotował się dosyć dobrze do obrony. Sam dysponował 200 okrętami wojennymi (z czego cypryjskich, czyli jego własnych było 70, 50 dostał od faraona Achorisa z Egiptu, 20 z Tyru - który kontrolował na wybrzeżu fenickim, a pozostałe okręty od innych, sojuszniczych polis). Zebrał 6 000 hoplitów, wspartych kilkoma tysiącami jednostek sojuszniczych. Miał układ sojuszniczy zawarty z Egiptem, miastami Tyr i Sydon na wybrzeżu fenickim, oraz nieznanym z imienia pewnym arabskim władcą. Mimo to perska armia inwazyjna była potężna i zanosiło się na ciężką wojnę obronną. Persom udało się wysadzić desant w rejonie cypryjskiego miasta Kition, a Tiribazos przejął teraz dowództwo nad armią, natomiast Arondas dowodził flotą (nie wiadomo dlaczego Ewagoras nie zapobiegł wysadzeniu desantu na wyspie? Czy obawiał się konfrontacji w bitwie morskiej , co po utracie floty byłoby katastrofalne dla niego samego? Nie wiadomo, natomiast gdy już Persowie wysadzili desant, porozumiał się Ewagoras z piratami egejskimi, którym zapłacił, aby ci szarpali perskie linie aprowizacyjne i uniemożliwiali armii będącej już na Cyprze dowóz żywności). Persowie bez walki opanowali Kition i Idalion, gdzie ponownie zainstalowali na tronie (obalonego wcześniej przez Ewagorasa) króla Milkationa. Wydawało się że Salamina zostanie wzięta w śmiertelne kleszcze z lądu i morza i Ewagoras szybko będzie obalonym, a wraz z nim cały jego ród Teucerydów, ale szybko okazało się że nie jest to wcale takie proste. Sprzymierzeni z Ewagorasem piraci egejscy skutecznie zrywali dowóz żywności dla armii z Azji Mniejszej, co szybko doprowadziło do głodu w perskich oddziałach, a to zaś było powodem buntu. Żołnierze odmówili dalszej walki, póki nie dostaną jedzenia. Sprawa zaczęła się mocno komplikować, ale ostatecznie niejaki Glos dowiózł zaopatrzenie z Cylicji i bunt w perskich szeregach szybko stłumiono.

Ewagoras teraz postanowił przejść do ofensywy i stanąwszy na czele swej floty, wyprawił się na południe Cypru, do Kition, z zamiarem opanowania miasta i zamknięcia  Persów w cypryjskim kotle. Tam już jednak stała gotowa do walki perska flota pod dowództwem Arondasa (obecny był tam również, przybyły wcześniej z Cylicji Glos, który miał znacznie większe doświadczenie w walkach na morzu, niż spowinowacony z rodziną królewską Arondas). Ewagoras uderzył na Persów taktyką podobną do tej, którą 100 lat wcześniej zastosował Temistokles w bitwie pod Salaminą egejską w śmiertelnym wojnie o niepodległość Grecji z Persami. I rzeczywiście odniósł sukces, Arondas był całkowicie zaskoczony, część okrętów perskich zaczęła na siebie wpadać, inna część była spychana lub rozbijana (uderzeniem dziobowym) przez okręty cypryjskie. Widząc że bitwa zamienia się w klęskę Persów, dowództwo przejął Glos, który wycofał część okrętów, przegrupował je i ponownie uderzył na flotę Ewagorasa. Jego atak okazał się zbawienny, Ewagoras stracił pod Kition sporą część swej floty a z resztą wycofał się do Salaminy, która teraz została oblężona przez Persów z lądu i morza. Miasto co prawda było dobrze przygotowane do obrony, ale mijały kolejne miesiące, a siły obrońców wyczerpywały się. Ewagoras - zdając sobie sprawę że bez wsparcia z zewnątrz nie będzie w stanie długo się obronić - postanowił wymknąć się z okrążenia i popłynąć do Egiptu, do króla Achorisa, prosząc go o kolejne fundusze i okręty. Udało mu się to uczynić pod osłoną nocy na czele 10 okrętów. W Egipcie otrzymał pieniądze i bliżej nieznaną liczbę okrętów, ale pomoc ta okazała się niewystarczająca. W międzyczasie Tiribazos wyjechał do Suzy, aby przed obliczem króla królów Artakserksesa II zdać mu relację na jakim etapie są walki o Cypr. O ile siły Greków zamkniętych w Salaminie mocno odczuwały blokadę miasta, o tyle wojska Persów również malały. Skuteczne obrona, a nawet kontrataki greckich hoplitów powodowały, że Persowie tracili zapał do dalszej walki, która nie przynosiła efektów, a jedynie straty i kolejne trudy (nie bez znaczenia był też poważny konflikt pomiędzy dowódcami Tiribazosem i Arondasem). Jednak nie było możliwości zakończyć oblężenia i wycofać się, bo byłaby to klęska nie tylko militarna, ale polityczna, a przede wszystkim wizerunkowa całego Imperium, a perscy wodzowie zapewne zapłaciliby za to głową (nawet w sytuacji, gdy tak jak Arondas - byli mężami królewskich córek). 

I właśnie wówczas los się do nich uśmiechnął, gdyż powracający z Egiptu Ewagoras (zdając sobie sprawę że pomoc udzielona przez Achorisa jest niewielka) wysłał do Persów swych heroldów z prośbą o zakończenie wojny. Godził się na wiele, czyli na ponowny powrót pod władzę króla królów i płacenie daniny, pod warunkiem że Persowie pozostawią go na tronie Salaminy, a nawet całego Cypru. Tiribazos co prawda pozwolił Ewagorasowi pozostać na tronie Salaminy, ale tylko tego miasta, w innych miastach Cypru miano przywrócić lokalnych władców (obalonych dziesięć lat wcześniej przez Ewagorasa). Miał też zapłacić zaległą daninę, oraz przyjąć tytuł: "niewolnika króla królów". Ewagoras zgodził się na wszystko, z wyjątkiem przyjęcia owego tytułu, twierdząc że może płacić daninę władcy jako król, ale nie jako jego niewolnik. Gdy wydawało się że negocjacje rozbiją się o tę właśnie sprawę, Tiribazos ostatecznie wycofał swoją propozycję i dzięki temu zawarto porozumienie pokojowe (380 r. p.n.e.). Ewagoras następnie przez kolejne sześć lat wypełniał wszystkie obowiązki lennika króla Persji, nie myśląc już o buncie. Choć miał już prawie 80 lat, nie przestawał myśleć o przyjemnostkach. Jedną z nich był stosunek homoseksualny z pewnym młodym i pięknym chłopakiem, któremu Ewa gora skazał usunąć jądra, a ostatecznie nawet planował przerobić go na kobietę (takich przypadków przerabiania chłopców na kobiety w świecie starożytnym było kilka głośnych. Najsławniejszym bodajże jest przykład Sporusa - kochanka Nerona, któremu ten kazał nosić suknie swej zmarłej żony Sabiny Poppei, malować się i zachowywać jak kobieta. Tragiczna historia Sporusa - który po śmierci Nerona przechodził z rąk do rąk, a ostatecznie miał zostać publicznie zgwałconym na arenie w cyrku przy wiwatach zgromadzonej publiczności. Nie był w stanie już tego znieść i przed samą ceremonią popełnił samobójstwo {68 r.}. Inny przykład - choć może nie aż tak dramatyczny - to historia Antinousa - chłopca w którym zakochał się cesarz Hadrian. W wieku 12 lat został niewolnikiem cesarza {123 r.}, a ze względu na swą urodę i jasną skórę szybko stał się jego kochankiem. Ostatecznie utonął w nurtach Nilu {130 r.}podczas podróży cesarza do Egiptu. Hadrian tak bardzo po nim rozpaczał, że założył na jego cześć miasto w miejscu gdzie utonął, o nazwie Antinoopolis, oraz jeszcze bardziej zaczął upokarzać i znęcać się psychicznie nad swą małżonką - Vibią Sabiną, ostatecznie doprowadzając ją do samobójstwa {137 r.}. Gdy sam umierał kilka miesięcy później w ogromnych bólach mówiono, że to za sprawą klątwy, jaką Vibia Sabina rzuciła na niego na łożu śmierci. Natomiast co się tyczy Antinousa to można przypuszczać, że jego utonięcie było wyzwoleniem z objęć zdegenerowanego, starego pedofila - chociaż Hadrian jako cesarz, nie jako człowiek ale jako cesarz, zapisał się złotymi zgłoskami w historii Rzymu a jego rząd to jeden z najlepszych okresów w dziejach Imperium). Tak więc niewolnik którego Ewagoras kazał pozbawić męskości i chciał zamienić w kobietę, zemścił się na nim, mordując go podczas kąpieli (374 r. p.n.e.). Władzę w Salaminie (również jako lennik króla królów) objął jego syn - Nikokles II.


AGNIESZKA WAGNER JAKO ŻONA NERONA 
SABINA POPPEA w QUO VADIS 





Porażka i ponowne podporządkowanie się Persom władcy Salaminy cypryjskiej (najpotężniejszego greckiego miasta na Cyprze), co prawda nie było korzystne dla Egiptu, ale Achoris nie mógł wcale narzekać. Po pierwsze: stworzona przez ateńskiego generała Chabriasa armia, a przede wszystkim egipska flota i jej zwycięstwo nad Persami po dwuletniej walce nadgranicznej (o czym pisałem pierwszej części tej serii) w roku 383 p.n.e. dawało nadzieję na spokojniejsze czasy przyszłości. Tym bardziej że Chabrias po zwycięstwie nie wrócił do Aten, tylko wciąż pozostawał w Egipcie, a w samej Helladzie - a szczególnie w Atenach - było wielu takich, którzy nawoływali do podjęcia kolejnej wielkiej krucjaty antyperskiej. Największym wrogiem Persów w tym okresie był bez wątpienia niejaki Isokrates - strateg i polityk ateński, który najpierw głosił konieczność natychmiastowej pomocy Ewagorasowi ("przyjacielowi wszystkiego, co helleńskie"), a potem już otwarcie nawoływał do nowej krucjaty antyperskiej, powołując się nie tylko na doświadczenia z przeszłości (ze zwycięstw pod Maratonem - 490 r. p.n.e., Salaminą, Platejami i Mykeleami - 479 r. p.n.e. i na wielką kampanię strategia Kimona z roku 469 p.n.e. - w wyniku której zniszczył nową wielką inwazyjną armię i flotę perską nad brzegiem rzeki Eurymedon w południowej Azji Mniejszej), ale również ze zwycięstw Greków nad Persami z lat ubiegłych. W czasie 100 igrzysk olimpijskich w roku 380 p.n.e. (które notabene zwyciężył w biegu stadionowym Dionizodor z Tarentu) wygłosił swą sławną mowę, zamieszczoną następnie w "Panegiryku" swego autorstwa. Powoływał się w niej na zwycięską wyprawę 10 000 Greków (perska wojna domowa i bitwa pod Kunaksą z 401 r. p.n.e. - o czym pisałem w poprzednich częściach) i ich ciężki, ale szczęśliwy powrót do ojczyzny. Isokratesa bez wątpienia dziś nazwalibyśmy rasistą, gdyż nie tylko nazywał Persów barbarzyńcami i odmawiał ich im jakiejkolwiek inteligencji, ale wręcz mówił o nich, że nie są ludźmi. Rozpaczał co prawda nad faktem, że armia którą przywiedli na Cypr Tiribazos i Arondas - choć oficjalnie zwała się perską - była złożona głównie z Greków, greckich najemników ściągniętych z Jonii i Karii; to jednak podkreślał, że Persowie nie są w stanie nawet stanąć w szranki greckich hoplitów, gdyż ich barbarzyńskie serca napełniają się wtedy strachem. Podkreślał że kampania przeciwko Persji będzie łatwa i szybka, a Grecy wyzwolą mnie tylko te miasta i wyspy, które stracono w pokoju Antalkidasa (387/386 r. p.n.e.) ale całą Azję Mniejszą, a być może i inne ziemie. Notabene Isokrates miał trochę pecha, gdyż swoją słynną mowę wygłaszał wcześnie rano, gdy w Olimpii nie było jeszcze zbyt wielu ludzi i praktycznie nikt go nie słuchał. 

Jego rodzinne polis - Ateny, też nie zamierzały wchodzić w nową wojnę z Piersią i aby podkreślić swe pokojowe zamiary, wysłały posła do przebywającego w Egipcie Chabriasa, z rozkazem aby natychmiast wracał do Aten (było to spowodowane oficjalnym protestem wystosowanym przez satrapę północnej Frygii - Farnabazosa II, w  którym ten stwierdzał, że obecność Chabriasa w Egipcie stanowi pogwałcenie pokoju Antalkidasa z 387/386 p.n.e.). Na nic zdały się przekonania i krasomówcze mowy Isokratesa, nawołujące do pozostawienia Chabriasa w Egipcie i odrzucenia skargi Farnabazosa, Ateńczycy na Zgromadzeniu Ludowym zdecydowali o jego powrocie (379 r. p.n.e.). A tymczasem Persji Arondas publicznie oskarżył Tiribazosa przed królem o dążenie do buntu, czego dowodem miał być fakt, iż zawarł z Ewagorasem haniebny pokój, pozostawiając go u władzy w Salaminie. Artakserkses II zawezwał Tiribazosa do Suzy, a gdy ten przybył kazał go uwięzić, zakuć w kajdany i odesłać do Sardes, na dwór tamtejszego satrapy Lidii - Autofradatesa; Arondas zaś został głównodowodzącym "perskiej" armii na Cyprze (380/379 r. p.n.e.). Po tym wszystkim Glos (który był mężem córki Tiribazosa) główny autor zwycięstwa w bitwie morskiej pod Kition, opuścił Cypr i udał się do Jonii, którą wkrótce opanował, wszczynając bunt przeciwko królowi królów (zawarł też układ z faraonem Achorisem oraz starał się uzyskać wsparcie Sparty). Dodatkowo w tym właśnie czasie (379 r. p.n.e.) wybuchł bunt Kadusjów - górskiego plemienia, którego siedziby znajdowały się południowo-zachodnich regionach Morza Kaspijskiego. Powstanie to okazało się na tyle poważne, że sam Artakserkses postanowił stanąć na czele armii, która miała je zgnieść. Sytuacja polityczna sprzyjała więc temu, co twierdził Isokrates, w sojuszu z Egiptem i zbuntowanymi satrapiami, można było odnieść sukces nad tym "więzieniem ludów" - jak Grecy zwali Imperium Perskie. Ale zarówno w Atenach, Lacedemonie i w innych greckich polis nie zamierzono wszczynać nowej wojny, ciesząc się okresem pokoju, który niestety nie dla wszystkich był sprawiedliwy (biorąc pod uwagę, że Grecy małoazjatyccy musieli ponownie - po prawie stu latach - przejść pod władzę króla królów).




Wyprawa na Kadusjów była niezwykle ciężka. Był to lud przywykły do walk partyzanckich, a poza tym niezwykle wprawny w górskich zasadzkach, gdzie też miał swe siedziby (w czasie pokoju schodzono w doliny, ale w przypadku zagrożenia znów uciekano w góry). Poza tym wycofując się, Kadusjowie spalili wszystko, co tylko mogło pomóc Persom wyżywić się na ich ziemi, a to zaś spowodowało, że bardzo szybko w perskich oddziałach pojawił się głód. Nie mając innego wyjścia musiano zjeść swoje konie, co spowodowało że perska jazda przestała istnieć. Głód i ciągłe partyzanckie ataki Kadusjów powodowały, że ta kampania zamieniała się w prawdziwe piekło, czego osobiście doświadczył również sam król królów. Gdy sytuacja stawała się wręcz dramatyczna, postanowiono posłać po uwięzionego w Sardes Tiribazosa, który wcześniej miał pewne kontakty z władcami dwóch plemion kaduzyjskich. Uwolniony z lochu, przybył na miejsce i przekonał dwóch - obozujących oddzielnie - królów tego plemienia, aby zawarli pokój z Artakserksesem, na co ostatecznie się zgodzili. Wreszcie można było wrócić, ale wieści o tej tragicznej kampanii górskiej obiegły już ziemie Imperium i to do tego stopnia, że Artakserkses bał się, do czego jeszcze może to doprowadzić. Obawiając się reakcji swych poddanych w Suzie,  Persepolis i Babilonie, wracał do stolicy (Persja miała cztery oficjalne stolice, w tym przypadku chodzi o Suzę) idąc pieszo na czele armii "żywych trupów" (378 r. p.n.e.). Nie był to dobry prognostyk na przyszłość, gdyż zapowiadał on kolejne bunty, a być może również nowe ciężkie wojny. Natomiast bez wątpienia to, co uczynił dla króla, jego armii a także dla całego Imperium Tiribazos - zaważyły na jego dalszym losie. Został oficjalnie oczyszczony z wszelkich zarzutów, wcześniej kierowanych przeciwko niemu przez Arondasa, król przywrócił mu skonfiskowane majątki i obdarował nowymi (obsypał go też złotem i kosztownościami). Arondas zaś został skreślony z listy oficjalnych "przyjaciół króla", a jego żona, królewska córka Rodogunda była namawiana, aby go porzuciła (odmówiła).




Przywrócenie Tiribazosa do łask nie oznaczało jednak, wbrew pozorom uczynieniu tego samego wobec jego zięcia - Glosa, który już od prawie roku władał zbuntowaną Jonią, walcząc z satrapą Lidii - Autofradatesem (w którego lochach w Sardes do niedawna siedział jeszcze Tiribazos). Glos został zgładzony skrytobójczo przez podstawionego człowieka, a jego armia (stojąca obozem w Leukajach, nad którą przywództwo objął teraz niejaki Tachos) walczyła jeszcze przez parę miesięcy, ostatecznie jednak Tachos poległ w jednej z bitew z Autofradatesem, jeszcze z końcem 378 r. p.n.e. Rozwiązanie sprawy zbuntowanej Jonii, tak naprawdę nie oznaczało końca problemów króla królów. Trzeba bowiem powiedzieć, że persy satrapowie w swoich prowincjach byli tak naprawdę udzielnymi królami i tylko nominalnie uznawali władzę króla z Persepolis i Suzy. Ogromną satrapią Kapadocją władał niejaki Datames, który w Pterii zachowywał się jak udzielny monarcha, tworząc własny dwór, harem i do pełni władzy brakowało mu już tylko korony królewskiej. Jego kuzyn Tys władał  przygraniczną Paflagonią i zachowywał się podobnie niezależnie (potem ta dwójka się nieco poróżni. Datames pierwotnie zapewne dążył do niezależności, ostatecznie jednak opowie się za królem, Tys zaś będzie chciał uzyskać suwerenność, a wzajemna animozja tych dwóch mężczyzn ostatecznie określi drogi ich politycznych wyborów. Na razie jednak, w omawianym przeze mnie okresie, to właśnie Datames był uważany za jednego z najpoważniejszych buntowników przeciwko królewskiej władzy i choć nie zbuntował się, to jednak władza jaką sprawował i kontrola nad dużą satrapią którą posiadał, mogła nastręczać takie myśli). Ale nie jesteśmy tu teraz po to, aby omawiać problemy Monarchii Achemenidów. Są one istotne tylko dlatego, aby  uświadomić sobie, czy w danym okresie niepodległość Egiptu ponownie miała zostać zagrożona, czy też nie oraz czy rodzimi władcy, panujący teraz w Kraju nad Nilem - mogli spać spokojnie?. Opiszę to w kolejnej części.




CDN.
 

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...