WYŚWIETLENIA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EPOKA 1 - OKRES NAJNOWSZY (1989 - 202...). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą EPOKA 1 - OKRES NAJNOWSZY (1989 - 202...). Pokaż wszystkie posty

31 lipca 2026

ŚMIECH TO ZDROWIE - Cz. III

"ŻYCIE JEST ŚMIECHU WARTE, 
WIĘC SIĘ ŚMIEJĘ"
GAJUSZ PETRONIUSZ


TROCHĘ NIE POWIĄZANEGO ZE SOBĄ HUMORU



"I'M TOURIST FROM BELGIUM"
 
"BENDZIUM?" 😅
 
"I'M GOING TO THE HOTEL, WILL YOU HELP ME WITH MY SUITCASE?"

"MAM CIĘ ZŁAPAĆ ZA TWOJE SUTKI?" 😂




Z LODEM, CZY BEZ LODA? 😉




SMACZNY PALUSZEK?




OPTYMIŚCI NAJWIDOCZNIEJ MAJĄ LŻEJSZE ŻYCIE 😊



 
😂




KAŻDY PRAWDZIWY FACET MUSI Z CZASEM WYRZEŹBIĆ SOBIE MIĘSIEŃ... PIWNY 💪




TRZYMAM CIĘ AZOR, TRZYMAM CIĘ, TRZYMAM... 😅



 
😄




RÓŻNICE MIĘDZY MATKĄ A OJCEM




WSZYSTKIE PĄCZKI ZJEDZONE - TŁUSTY CZWARTEK ODWOŁANY 🍩




JAK JEŚĆ LODA PRZY KOLEGACH




ŻYCIE TO SĄ CHWILE, CHWILE...




PAMIĘTAJ - PATRZYSZ W LEWO, W PRAWO I POTEM JESZCZE RAZ W LEWO 😅




A NA ZAKOŃCZENIE JESZCZE 
"STACJA WARSZAWA"

(STARE, ALE WCIĄŻ ŚMIESZY)






GENIALNY AMERYKAŃSKI CZARNOSKÓRY KOMIK - 
ERICK BLAKE, 
DEMASKUJE OBŁUDĘ 
POPRAWNOŚCI POLITYCZNEJ


28 lipca 2026

UMIERAMY I CO DALEJ? - czyli co się z nami dzieje po śmierci? - Cz. XV

DUCHOWE "SPECJALIZACJE"





PRZEWODNICY NAJMŁODSZYCH DUSZ


 Temat o którym jeszcze nie pisałem, a który wydaje mi się ważny do uzupełnienia i dopełnienia całości tego, o czym teraz piszę. Ile jest "specjalizacji" w "Świecie Dusz"? Sporo, postaram się je (w większości) opisać, choć niektóre zostały już przeze mnie wymienione we wcześniejszych częściach w kontekście różnych wydarzeń o których pisałem. Główną specjalizacją o której pisałem (i wciąż w różny sposób do niej powracam), to oczywiście rola naszego - PRZEWODNIKA. Nie będę już rozpisywał się o tej specjalizacji, gdyż napisałem na ten temat dość dużo we wcześniejszych tematach. Teraz jednak pozwolę sobie wyjaśnić różnicę pomiędzy Przewodnikami zajmującymi się duszami już inkarnującymi (średnimi i starymi, a nawet młodymi - lecz nie takimi które niedawno zostały stworzone - mam tutaj na myśli stworzenie naszego indywidualnego "Ja", gdyż my sami nie mamy początku i nie mamy końca, podobnie jak Bóg, od którego pochodzimy), a takimi którzy zajmują się "dziećmi" prosto z "porodówki", czyli z miejsca w którym powstają wszystkie dusze (jako część indywidualnego jestestwa -  które to miejsce także wcześniej opisywałem). Praca z duszami rozwiniętymi jest o wiele łatwiejsza niż praca z "dzieciakami" (jak Przewodnicy i starsze dusze nazywają tych, którzy dopiero rozpoczynają swój cykl inkarnacyjny). Istnieje jednak oddzielna specjalizacja - "Przewodnik Najmłodszych Dusz". Dusze, które wybierają tę specjalizację, raczej nie pragną już zajmować się duszami starszymi, gdyż praca z "dziećmi" stanowi prawdziwe wyzwanie i... ogromną przyjemność dla tych, którzy wybierają właśnie ten typ działalności w "Świecie Dusz".

Zajmowanie się "dzieciakami" bywa pasjonujące, ale i niezwykle trudne, gdyż wiele młodych dusz może po prostu "utknąć" gdzieś na drodze dalszego rozwoju i nie być w stanie pójść dalej w swej inkarnacyjnej "fizycznej" ścieżce. Dlatego też praca Przewodników Najmłodszych Dusz jest tak szalenie ważna, a te dusze, które się jej podejmują, muszą odznaczać się komunikatywnością i cierpliwością. Jeden z takich przykładów - mężczyzna poddany hipnozie, jest właśnie takim Przewodnikiem Najmłodszych Dusz i opiekuje się nimi oraz czuwa nad ich doskonaleniem. Hipnoterapeuta zapytuje go - "Jesteś już w swojej grupie, którą się zajmujesz, powiedz co się dzieje dalej - co widzisz?" "Jest tu jedenaścioro "moich dzieciaków", skupionych w gromadę. Ich energia nie jest tak intensywna jak innych, a raczej rozproszona, wzorce energetyczne są krótkie, dzieciaki świecą na biało. Teraz cieszą się na mój widok". "Sam zajmujesz się całą jedenastką?" - zapytuje hipnoterapeuta", "Nie, pomaga mi w tym dwóch kolegów, którzy jednak nie pochodzą z mojej grupy docelowej", w tym momencie jednak głos mężczyzny się zmienia, gdyż wśród owych "dzieciaków" dostrzegł on... swoje obecne dziecko z tego wcielenia. Gdy już się z nim przywitał, kontynuowano dalszą rozmowę - "Co się teraz dzieje?", "Nic takiego, dzieciaki śmigają na wszystkie strony, zajęte wzajemnym płataniem sobie figli i kawałów. Teraz jeszcze pasjonują ich takie wygłupy, lecz już wkrótce się to zmieni - gdy tylko wszystkie zaczną inkarnować".

Praca z takimi "dzieciakami" jest trudna i odpowiedzialna, gdyż należy przekonać ich do podjęcia pracy nad własnym duchowym samodoskonaleniem i nad wyciąganiem konsekwencji z przeżytych właśnie wcieleń po to, by nie powodować w nich uczucia rozżalenia czy niechęci do fizycznych inkarnacji. Przykładem tej, jakże trudnej pracy, niech będzie hipnoza starszej kobiety, która w "Świecie Dusz" jest właśnie młodą, "dziecinną" jeszcze duszą, mającą za sobą zaledwie kilka inkarnacji. W swym pierwszym "fizycznym" wcieleniu - urodziła się jako dziewczynka w Syrii w 1255 r. Wszystko było dla niej niezwykłe i niezrozumiałe, w tym odczuwanie bólu fizycznego i innych niedogodności naszego życia. Dziewczynka ta została zabita w wieku 5 lat, podczas mongolskiego najazdu na Syrię w 1260 r. Gdy powróciła do "Świata Dusz" była... oburzona na swego Przewodnika głównie za to, że (jak sama twierdziła) ją oszukał. Skazał ją bowiem na to "dziwne" życie (jak to określiła), gdzie doznała jedynie bólu i nieszczęścia. "Po co to było, dlaczego mnie nie ostrzegł, nigdy bym nie przyjęła takiego życia. Dlaczego On mi to zrobił?" - to były główne pytania, jakie owa kobieta poddana hipnozie zadawała sobie i swemu Przewodnikowi. Gdy jednak hipnoterapeuta zapytał ją czy to życie było całkowicie nieudane i niczego się w nim nie nauczyła, ona odparła: "Zaczęłam, uczyć się... miłości. Ja, mój brat, moja rodzina - to takie cudowne uczucie". Mimo to, ta młoda dusza nie potrafiła powstrzymać się od uczucia rozżalenia do swego Przewodnika za to że skazał ją na życie w tak potwornym miejscu i czasie, oraz że to życie było... tak krótkie.

To są właśnie podstawowe błędy, które zdarza się popełniać Przewodnikom Najmłodszych Dusz. Pewna kobieta, również będąca Przewodnikiem dla takich dusz, tak opowiada hipnoterapeucie o swojej "próżniaczej" grupie: "Zajmuję się siedmiorgiem próżniaków. Zależy im jedynie na zabawie i rozrywkach, a podczas swych inkarnacji pragną tylko cieszyć się ziemskimi przyjemnościami i nie chcą zajmować się niczym trudnym ani istotnym. Jedyne co ich interesuje, to aby w kolejnym wcieleniu wyglądać ładnie, wiodąc dostatnie i spokojne życie. Mój Przewodnik twierdzi że to moja wina, że za nadto ich rozpieszczam, że ich psuję. Prawda, przyznaję odnoszę się do nich z ogromną czułością i pobłażaniem, lecz uważam że moja metoda nauczania również może odnieść sukces. Zwłaszcza gdy "dzieciaki" wejdą już w ten etap rozwoju, który umożliwi im zrozumienie błędów jakie popełniali, bez jednoczesnego doświadczania zbyt ciężkich i trudnych przeżyć i życiowych porażek". Sam Przewodnik tej kobiety stwierdził, że jej metoda wychowawcza skłania te "dzieciaki" ku przyjemnościom życia, które są mało ważne w dalszym stadium rozwoju duchowego, zaś zamyka je na sprawy naprawdę ważne. Ona jednak uważa że jej metoda wychowawcza również może przynieść efekt - tylko w późniejszym stadium nauki. Ja osobiście jestem sceptyczny co do takiego kierunku rozwoju duszy, ale... ponoć Rada Założycieli (choć interesuje się jej metodami) nie jest z nich niezadowolona.



ETYCY


 Etycy w "Świecie Dusz" należą do grona najważniejszych specjalizacji (choć tak naprawdę wszystkie są ważne i wszystkie bardzo potrzebne), przygotowujących dusze do kolejnego fizycznego wcielenia na Ziemi. Bardzo często Etycy (szczególnie początkujący Etycy) co jakiś czas inkarnują na innych planetach po to, by zdobyć doświadczenie i zapoznać się z nowymi systemami wartości i moralnymi zasadami obowiązującymi wśród różnych istot w całej Galaktyce. Przyznam się że z Etykami mam pewien problem. Być może jest to problem językowy (tłumaczenie), a być może kwestia zrozumienia na czym tak naprawdę polega ich zadanie. Postaram się jednak przedstawić to - co ja osobiście zrozumiałem z tego opisu. Etycy inkarnują (jak już wspomniałem) na różnych planetach w całej Galaktyce, jednak nie jest tak, że czynią to co wcielenie - raczej wówczas, gdy pragną zapoznać się z innym systemem wartości, z innymi przekazami moralnymi oraz inną specyfiką racjonalnych i irracjonalnych zachowań. Pewien mężczyzna poddany hipnozie opowiedział że na Ziemi inkarnuje od niedawna, pierwszy raz pojawił się na naszej planecie w czasach świetności starożytnej Babilonii epoki Nabuchodonozora II (czyli ok. 605 - 562 r. p.n.e.). Wcześniej inkarnował na planecie, której społeczeństwo pozbawione było uczuć, a skupiało się jedynie na logice i racjonalności. Ta rasa wymierała, pozbawiona umiejętności odczuwania, nie mogła się dalej rozwijać.

Zaś pomiędzy wcieleniami Etycy pracują zarówno z "młodzieżą" (czyli z młodymi duszyczkami, które niedawno rozpoczęły proces inkarnacyjny - tych mogą nauczać jedynie doświadczeni Etycy), lub też z duszami średnimi i starszymi (tutaj początkujący Etycy mają większe pole do popisu, gdyż doświadczenia tych dusz są zbliżone do poziomu ich możliwości a także osobistych przeżyć, jednak by nauczać "młodzież" - trzeba już lepszego przygotowania i "większego stażu"). Prócz nauczania innych dusz (spotkania te nie są nazbyt częste, gdyż kwestie etyczne po części są wyjaśniane duszom przez ich własnych Przewodników, jedynie pewne zawiłości zostają przedstawiane i objaśniane przez samych Etyków) Etycy zajmują się również wpływem planetarnej energii magnetycznej na rozwój inteligencji w całej Galaktyce. Aby sobie dopomóc w poznaniu tych zawiłości, sami (w ramach ćwiczeń) tworzą tkanki mózgowe istot zwierzęcych (chodzi tutaj o stworzenie siatki energetycznej, która umożliwi badanie reakcji i zachowań już ukształtowanych fizycznych istot). Te działania nie należą do obowiązków Etyków sensu stricte - są raczej elementem szkolenia i wprawiania się w swej specjalizacji. Nauka etyczna jest o tyle ważna, że pozwala duszom już inkarnującym pomóc trzymać się w życiu raz obranej ścieżki, nie zbaczać na manowce, które mogą zaprowadzić duszę do ciemnego zaułka własnego fizycznego zatracenia się i braku samokontroli - praca Etyków w tym względzie w "Świecie Dusz" jest więc niezwykle ważnym elementem wspomagającym dusze już inkarnujace w świecie fizycznym.

Niekiedy spotykamy się z takim stwierdzeniem: "Dlaczego on tak postąpił, dlaczego (np.) wyrzucił swoją starszą matkę z mieszkania? Gdzie ona się teraz na starość podzieje, jak syn mógł postąpić w taki sposób - czy on nie ma sumienia?" - no właśnie, tu niezbędny byłby Etyk. Oczywiście Etycy nie wspomagają ludzi już inkarnujących, ich zadanie ogranicza się jedynie do kontaktów z duszami w "Zaświatach", nie na planetach inkarnacyjnych (czyli np. na Ziemi). Dlatego sytuacja taka jak wyżej przeze mnie opisana, stanowi problem dopiero po śmierci owego syna. Będzie omawiana przez Etyków dopiero, gdy wróci on do "Świata Dusz", a teraz, za życia tym problemem zajmują się Przewodnicy i Rada Założycieli. Właśnie, zapomniałbym - wśród członków Rady przy każdym ze spotkań o których już wcześniej pisałem - zawsze znajduje się jeden Etyk. Dlaczego? Nie wiem, ale widocznie jest On tam niezbędny. Rozwijanie elementarnego dobra i poświęcenie się sprawie prawości duchowego umysłu jako zarodka mocy Jaźni duszy, a także cierpliwość i kontrolowanie właściwego rytmu fizycznego ciała w taki sposób, by ten fizyczny świat nie zdominował prawdziwej natury nieśmiertelnej duszy - oto główna nauka jaka płynie od Etyków do dusz przygotowujących się do kolejnych narodzin na tej i na innych planetach. Trudność w realizacji tych nauk już za życia, może spowodować na przykład nieumiejętność zsynchronizowania się duszy i ciała noworodka, co potem doprowadzić może do takich patologii jak syn, który wyrzuca swą matkę na bruk i nie dba co się dalej z nią stanie.

Brak dobrej synchronizacji może zablokować dążenie naszej Wolnej Woli do dokonywania właściwych wyborów w życiu i powodowania cierpienia oraz bólu dla innych, nawet bliskich nam osób. Stąd może właśnie brać się problem tzw.: "ludzi bez sumienia", bo przecież jak inaczej nazwać kogoś, dla kogo matka poświeciła całe swoje życie (nawet zadłużyła się finansowo), a ten później odpłaca jej w taki a nie inny sposób. Pamiętajmy jednak że rozwiązanie tego problemu też jest możliwe jeszcze podczas tego życia. Po prostu musimy skupić się na nieustannej ewolucji naszej duchowej Jaźni, zamiast koncentrować się na wygodach tego ciała, którego trwałość ogranicza się do jednego życia - powinniśmy raczej skupić się na rozwoju naszej duszy i poznawaniu naszej duchowej mocy. Kiedy to uczynimy i skupimy się na kwestiach duchowych - wówczas wykształci się w nas zdolność do łączenia się z innymi ludźmi, do trwania przy nich i pomagania im. Często spotykam ludzi, którzy mówią mi że o wiele większą radość sprawia im dzielenie się z innymi ludźmi czymkolwiek, lub dawanie im tego, czego pragną - niż otrzymywanie samemu takich darów.

No cóż - ja mam tak samo, ale to chyba nie jest żadna tajemnica, że gdy tylko obdarujesz inną osobę i sprawisz jej tym samym przyjemność - to... jakbyś w swoim ciele, we wnętrzu własnego "Ja" rozpalił płomień, który niezwykle miło łaskocze cię w podbrzusze i rozprowadza się po całym ciele. Przynajmniej ja to odczuwam w taki sposób. Dlatego też praca Etyków jest tak niezbędna. Myślę że przedstawiłem dogłębnie sens tej niezwykle zawiłej specjalizacji duchowej.



DUSZE ŁAGODZĄCE


Kim są Dusze Łagodzące? Cóż, nim postaram się to wytłumaczyć pragnę najpierw powiedzieć że Dusze Łagodzące, gdy inkarnują - z reguły stają się przywódcami (politycznymi lub religijnymi, mężami stanu, prorokami, lekarzami, genialnymi artystami, muzykami, pisarzami lub natchnionymi mędrcami). Ich podstawowym zadaniem jakie muszą tu spełnić, jest utrzymanie równowagi energii planetarnej pomiędzy wydarzeniami związanymi ze sferą międzyludzką a tzw.: "czynnikami naturalnymi" (lub też jedynie pomiędzy ludzkimi relacjami). Dusze Łagodzące albo zajmują się jednym (czyli łagodzeniem następstw naturalnych sił fizycznych na życie i działalność człowieka i innych istot fizycznych), albo też skupiają się tylko na relacjach międzyludzkich. Ta pierwsza grupa zajmuje się eliminowaniem wpływu negatywnej energii na życie istot inkarnujących, poprzez wrzucanie do tej negatywnej energii (wytworzonej w wyniku jakiejś katastrofy) - ziaren energii spoistej, które neutralizują dalsze negatywne skutki wszelkich katastrof. Jednocześnie wykorzystują energię pola magnetycznego planety by uzdrowić "uszkodzone" (w wyniku danej katastrofy) ludzkie energie. Po prostu wsysają negatywne oddziaływania, pozostawiając odnowioną i "odkurzoną" ludzką energię, dzięki czemu ludziom łatwiej jest "dojść do siebie", nawet po największej tragedii, wywołanej czynnikami naturalnymi (powodzie, pożary, trzęsienia ziemi itd.).

Druga grupa Dusz Łagodzących neutralizuje zaś wszelką negatywną energię wywołaną bezpośrednią działalnością człowieka. A jak to wygląda w praktyce? Otóż Dusze Łagodzące "wpływają" (nie oznacza to jednak wpływania na ich Wolną Wolę i zmuszania ich do takiego a nie innego postępowania, raczej jest to łagodna aluzja - pozytywne fale które docierają) do umysłu ludzi "poczciwych" (w podobny sposób można łatwo zneutralizować swojego wroga lub przeciwnika z którym ciężko nieraz sobie poradzić czy to w pracy, czy w szkole. Wystarczy bowiem na spokojnie, ale szczerze, całkowicie szczerze i z pełnym oddaniem bez żadnego udawania zacząć bombardować go pozytywną energią wysyłaną od nas samych, typu: "bardzo Cię lubię, dlaczego jesteś dla mnie taki niemiły, przestań, bądźmy przyjaciółmi" i tym podobne. Jeśli będziemy to powtarzać konsekwentnie, to nie ma siły żeby ta osoba nagle nie zmieniła do nas swojego stosunku i nie zaczęła na nas patrzeć w pozytywny sposób. Pamiętajmy bowiem że zła nigdy nie pokonamy złem, zło możemy zawsze zwyciężyć tylko dobrem). Nie każdy jest bowiem w stanie "odebrać" te sygnały (zaś umysły "szaleńców" są całkowicie zamknięte na wszelkie aluzje). Przekazywanie tych fal można porównać do tamy, którą raz na jakiś czas się otwiera by dostarczyć dolinie niezbędnej wody, potrzebnej na użyźnienie pól. Dodatkowo owe Dusze Harmonizujące (Łagodzące) muszą porządkować i zharmonizować nieskoordynowane i rozproszone ludzkie myśli, które co chwila są generowane przez ludzki umysł (chodzi o zrównoważenie oscylacyjnej dysharmonii). Harmonizowanie ludzkich myśli jest bardzo ważnym (wręcz kluczowym) zadaniem ich pracy, gdyż ułatwia "przesył" i ekspresję harmonijnego myślenia i pozytywnej energii. Ale nie tylko myśli znajdują się w kręgu ich bezpośrednich zainteresowań - również dźwięki werbalne - mowa, poprzez którą ludzie są w stanie powodować ból i cierpienie drugiej osobie - stanowią cześć ich pracy. Poza tym Dusze Łagodzące przesyłają również w swych falach - nadzieję, która rozprasza negatywne skupiska energetyczne (takie jak na przykład - niewiara czy rozczarowanie).

Należy jednak pamiętać że Dusze Łagodzące nie działają po to, aby cokolwiek wymusić na ludzkich umysłach, tylko po to, by to sami ludzie wpadli na podsuwane im pomysły - to ludzie mają sami sobie pomóc, Oni jedynie dostarczają im motywacji i rozpraszają negatywne myślenie, niczym chmury wiodące ku Słońcu. Ludzie inkarnują i istnieją po to, by radzić sobie w trudnych sytuacjach, w obrębie "matrycy" własnej inteligencji - egzystując w (bardzo często) niesprzyjających im warunkach, które wywołują cierpienia i ból. Lecz to nasze doczesne życie, te miejsca gdzie przyszliśmy na świat, czego doznaliśmy, co odkryliśmy, twarze naszych bliskich i znajomych - to wszystko jest częścią otaczającego nas piękna i harmonii - i to zostanie z nami już na wieczność (choć wydaje się że - przynajmniej niektórzy - ludzie mają pewne opory przed uznaniem faktu, że jesteśmy nieśmiertelni i że nie mieliśmy nigdy początku oraz nigdy też nie będziemy mieli końca, dla niektórych z nich wydaje się to dosyć przerażające. No cóż - to już ich problem 😊). To daje nam nadzieję do dalszej pracy i do dalszego życia (w owych niesprzyjających warunkach). To jest właśnie to koło wzajemnie występujących obok siebie przeciwieństw, które stanowi część naszego "szkolenia" na tym świecie. Dusze Łagodzące mają nam jedynie przypomnieć i rozjaśnić w głowach że sami jesteśmy w stanie dokonać wielu dobrych rzeczy. Że jesteśmy w stanie wygenerować wiele pozytywnej energii, która co prawda może "sąsiadować" też i z negatywną, ale nasze działania powinniśmy skupić na niwelowaniu skutków naszych własnych negatywnych oddziaływań i wyborów. Powinniśmy też nauczyć się cieszyć z wszelkich dobrodziejstw jakie otrzymujemy od losu i z powagą przyjmować spotykające nas niedole (zbytnia radość z odniesionego sukcesu wydaje się niewskazana, chyba że lubimy cieszyć się z błyskotek, podobnie też wielki smutek w chwilach nieszczęścia jest niepotrzebny, gdyż wszystko można odwrócić, a my sami mamy ku temu klucze, tylko musimy to sobie jeszcze uświadomić).
 

CDN.

24 lipca 2026

O RETY - KABARETY! - Cz. VII

KOLEJNE SKECZE KABARETOWE


DZIŚ CZTERY ZABAWNE SKECZE KABARETOWE PARANIENORMALNI I MICHAŁ CZARNECKI ORAZ MIKOŁAJ CIEŚLAK



KABARET PARANIENORMALNI


PRODUCENT WASZCZYKOŃSKI


- STASIU, PRZYPOMNIJ MI PROSZĘ JA CIEBIE, DLACZEGO MNIE ŚCIĄGNĄŁEŚ DO TEGO PROGRAMU?

- ŻEBY OCIEPLIĆ PANA WIZERUNEK, SZEFIE 

(...)

0:25 - A CO MY TAM KRĘCIMY, PRZYPOMNIJ MI? 

- "SIŁACZKĘ" STEFANA ŻEROMSKIEGO, HISTORIĘ STEFANI BOZOWSKIEJ

- CZYLI CZYJA JEST TA HISTORIA? 

- HISTORIA STEFANI BOZOWSKIEJ, STEFANA ŻEROMSKIEGO.

- STASIU, ZAPYTAM CIĘ JESZCZE RAZ, ALE JUŻ OSTATNI, CZYJA JEST TA HISTORIA? 🤭

- SIŁACZKI 

- SIŁACZKA, STEFANIA I STEFAN, CO TO JEST? JAKIŚ TRÓJKĄT EROTYCZNY 🥴

3:35 - PANOWIE SĄ JUŻ GOTOWI?

- JA JESTEM ZAWSZE GOTOWY, A STASZEK NIGDY NIE BĘDZIE, TAKŻE ZACZYNAJMY 😄

4:10 - STASZKA AKURAT PRZEDSTAWIAĆ NIE TRZEBA, PONIEWAŻ NIKT GO NIE ZNA. W FILMIE "ŻYCIE" POJAWIA SIĘ W NAPISACH KOŃCOWYCH JAKO "I INNI" - NA TEJ ZASADZIE 🤣 (...) MOMENCIK, MUSZĘ COŚ ZDIAMENTOWAĆ, PONIEWAŻ JA JESTEM CZŁOWIEKIEM ZAMOŻNYM, W ZWIĄZKU Z TYM JA NIE PRACUJĘ, MAM OD TEGO LUDZI KTÓRYM PŁACĘ ZA ICH PRACĘ, A I TEŻ NIE ZAWSZE - PRAWDA STASZEK 





CASTING


0:30 - MUSIMY SIĘ UZUPEŁNIAĆ, ROZUMIESZ MNIE - JA MÓWIĘ TY MILCZYSZ!

1:40 - O, A CO TO ZA GRUBAS? 😆

3:10 - WZRUSZA MNIE GRUBASEK, ZAPISZ GO DO FILMU 😂





KRĘCIMY KRZYŻAKÓW


0:15 - STOP KAMERA. JURAND ILE RAZY MAM POWTARZAĆ - NIE PATRZEĆ SIĘ W KAMERĘ, NIE PATRZEĆ SIĘ W KAMERĘ!

TO GDZIE MAM SIĘ PATRZEĆ?

NIGDZIE, JESTEŚ ŚLEPY (...) GRASZ JURANDA ZE SPYCHOWA - JESTEŚ ŚLEPY! 🤭

1:25 - CO TO JEST ZA SCENA STASIU, POWIEDZ MI? 

- TO JEST WJAZD DO MALBORKA 

- O, TO JEST WŁAŚNIE TA SCENA, W KTÓREJ POJAWIA SIĘ SMOK 😭🤣 MOJA KOSMETYCZNA ZMIANA W SCENARIUSZU 

- ALE W KRZYŻAKACH SIENKIEWICZA NIE MA MOWY O SMOKU 

- TAK MYŚLAŁEM ŻE TAK BĘDZIESZ GŁUPIO GADAŁ 😄 PROSZĘ BARDZO, JEST KSIĄŻKA PROSZĘ MI POKAZAĆ FRAGMENT, W KTÓRYM SIENKIEWICZ NAPISAŁ ŻE NIE MA SMOKA 🤓






CIEŚLAK I CZARNECKI


WÓJT


0:45 - WCZORAJ ŻEŚMY KRĘCILI "BĄCZKI" NOWĄ BEEMĄ PROBOSZCZA. TYLKO TRZEBA BYŁO PRZERWAĆ, BO PROBOSZCZ POWIEDZIAŁ ŻE OD TEGO KRĘCENIA TO PRZYJDZIE NA BUDDYZM 🤣 MÓWI ZATRZYMAJ SIĘ BO MI KARMA WRACA 🤭

2:05 - SZWAGIER, BĘDZIESZ DOBRYM WÓJTEM. DLA OSOBY KTÓRA SYPIA Z MOJĄ SIOSTRĄ, MOIM ZDANIEM NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH 😄 (...) JEST TO NASZ WSPÓLNY SUKCES, PONIEWAŻ JAK WIESZ OD POCZĄTKU CIĘ WSPIERAŁEM 

- JAK TY MNIE WSPIERAŁEŚ, PRZECIEŻ STARTOWAŁEŚ JAKO MÓJ KONKURENT?!

- WŁAŚNIE, TAK CIĘ WSPIERAŁEM, W KONTRAŚCIE DO MNIE WYGLĄDAŁEŚ JAK RÓŻA NA KOMPOŚCIE. LUDZIE PORÓWNYWALI NASZE KANDYDATURY I WIDZIELI PIJAKA, ŁAPOWNIKA, ZŁODZIEJA I WOLELI JEGO NIŻ MNIE 🤣

3:45 - TERAZ JESTEŚ TAKI NASZ WIOSKOWY TRUMP (...) A JAKIE MIAŁEŚ HASŁO WYBORCZE - POWIEDZ?

- MAKE STAROŹREBY GREAT AGAIN 🤭 A TY JAKIE MIAŁEŚ? 

- JUŻ ZAPOMNIAŁEM. KRÓTKIE I CHWYTLIWE - "MOŻE GNÓJ ALE SWÓJ" 😊

5:45 - CHCIAŁBYM OTWORZYĆ WARSZTAT SZEWSKI. W ZWIĄZKU Z TYM POTRZEBUJĘ OD CIEBIE KONCESJĘ NA ALKOHOL 🍻

- BĘDZIESZ SPRZEDAWAŁ ALKOHOL W ZAKŁADZIE SZEWSKIM? 

- A CO MAM BUTY NAPRAWIAĆ, PRZECIEŻ NIE UMIEM. TO BY BYŁO NIEUCZCIWE 😙

6:30 - JESZCZE NIESPEŁNA ROK TEMU PIJANY W SZTOK I CAŁKIEM GOŁY BIEGAŁEŚ KOŁO INTERNATU ŻEŃSKIEGO I KRZYCZAŁEŚ ŻE JESTEŚ "CZŁOWIEKIEM PUKAWKĄ". A FILMIK ZOSTAŁ 

- NAGRAŁEŚ TO ŚWINIO! 

- SAM KAZAŁEŚ, MÓWIŁEŚ NAGRYWAJ, NAGRYWAJ, DLA WNUKÓW, ŻEBY WIEDZIAŁY ŻE DZIADZIUŚ MIAŁ FANTAZJĘ 🤣

8:05 - CO TO JEST KASYNO I AGENCJA TOWARZYSKA, ZWYKŁY BURDEL?!

- TAK JEST SZWAGIER, ZROBIMY W STAROŹREBACH POLSKIE LAS VEGAS 🤭

9:25 - SZWAGIER, SZWAGIER, SZWAGIER NIE PANIKUJ. JAKO TWÓJ ŚWIEŻO UPIECZONY DORADCA POWIEM CI TAK: JAK SIĘ PCHASZ NA ŚWIECZNIK, TO NAJPIERW SPRAWDŹ KTO TRZYMAM ZAPAŁKI 😂




DOBREJ NOCY!

14 lipca 2026

COŚ DO ŚMICHU 🤭

SEANS FILMOWY


PONIEWAŻ PO OSTATNIM MOIM WPISIE ZROBIŁO SIĘ NIECO PONURO (A PRZYNAJMNIEJ JA ODNOSZĘ TAKIE WRAŻENIE), POSTANOWIŁEM ZAPODAĆ COŚ, PRZY CZYM MOŻNA ODSAPNĄĆ I SIĘ ZRELAKSOWAĆ A PRZY OKAZJI ZABAWIĆ (BO JAK MÓWI KOMIK DO KOMINKA: "MNIE TO BAWI" 😂).

ZAPRASZAM WIĘC NA SEANS FILMOWY AMERYKAŃSKIEJ CZARNEJ KOMEDII z 2010 pt: "PORĄBANI". NIESAMOWITY ZBIEG OKOLICZNOŚCI KTÓRY PROWADZI DO NIEFORTUNNYCH ZDARZEŃ A PRZY OKAZJI DAWKA DOBREGO HUMORU. 
ZAPRASZAM


 

ANTYPOLONIZM...

... "NASZYCH" ELIT




 Tego tematu nie planowałem, dlatego też nie będzie on długi, ale uznałem że muszę go napisać i wyrzucić z siebie to, co czuję, bo inaczej dosłownie się zaduszę. Oczywiście chciałbym tutaj napomknąć o wydarzeniu, które miało miejsce w miniony weekend w Bielsku-Białej w jednym z tamtejszych autobusów, gdzie dwie (lub też trzy - gdyż zdania są podzielone) młode ukraińskie dziewczynki nagrały filmik, na którym obraża je jakiś niezidentyfikowany wówczas mężczyzna - Polak. 




Na tym filmie tak naprawdę nic nie widać, oprócz tego że jakiś mężczyzna jest mocno zirytowany postępowaniem ukraińskich dziewczyn. Co doprowadziło go do tej frustracji? nie wiadomo. Nie mamy bowiem początku całego nagrania (jest ono albo ucięte, albo też nagrano tę część którą chciano nagrać) i nie wiemy co takiego się tam dokładnie wydarzyło, że ten mężczyzna tak bardzo się zdenerwował na owe ukraińskie dziewczyny. Ale jedno, co od razu mi się rzuciło w oczy, i to od razu gdy po raz pierwszy obejrzałem ten filmik z tytułem: "Polak zaatakował ukraińskie dziewczynki", I co zapaliło pierwszą czerwoną lampkę w mojej głowie, to zupełny brak strachu wśród tych dziewczyn. W normalnej sytuacji będąc młodą dziewczyną i będąc zaczepiana przez jakiegoś dorosłego mężczyznę, raczej bym się bał tego mężczyzny i starałbym się szukać pomocy wśród innych pasażerów (bo nie wiadomo też co takiemu może strzelić do głowy). A tutaj nic, nie tylko nie zauważyłem najmniejszego strachu wśród tych dziewczyn, ale wręcz przeciwnie - widziałem uśmieszki, prowokowanie tego mężczyzny i tak jakby dążenie do eskalacji. To nie wygląda na normalne zachowanie zaczepianych w autobusie młodych kobiet przez starszego mężczyznę. 

Ale okazało się że ten weekendowy filmik, wrzucony do sieci dopiero w poniedziałek rano (bo wiadomo że w weekend niewielu ludzi by go obejrzało, tym bardziej że była rocznica Ludobójstwa Polaków na Wołyniu), nagle stał się najważniejszym tematem w kraju. Okazało że polscy politycy, którzy na co dzień mają w dupie to, jak zachowują się Ukraińcy w Polsce, jakie mają tutaj przywileje, a nawet na co sobie pozwalają (o czym niżej), nagle jak jeden mąż ze świętym oburzeniem że jakiś Polak ośmielił się zwrócić uwagę ukraińskim dziewczynom - zaczęli powielać od góry do dołu ten sam wcześniej przygotowany przekaz (to nawet nie był przekaz taki, sam on był TEN SAM co do słowa). Nikt mi nie powie że ludzie, którzy na co dzień ledwie przekraczają 80 punktów ilorazu inteligencji, nagle zaczęli pisać wymyślne posty na X. I wszyscy oczywiście byli oburzeni jak jeden mąż. 

Nikt z nich jednak nie zadał sobie pytania, dlaczego filmik (który był nagrany w sobotę) czekał dwa dni na upublicznienie, nikt się nie zainteresował dlaczego owe dziewczynki nie boją się tego mężczyzny (bo nie widać po nich najmniejszych nawet oznak strachu, za to widać bezczelność, cwaniactwo i wyrachowanie), nikt też się nie oburzył na samo stwierdzenie że one zostały "zaatakowane", a jeśli tak, to za co, bo przecież nic nie dzieje się w próżni i zawsze jedno wyrasta z drugiego. Nikogo to jakoś dziwnym trafem nie interesowało wśród tzw: polskich politykierów, dziennikarzyn i całej maści tego tałatajstwa? Nikogo nie zainteresował fakt, że owe dziewczyny wcześniej trzymały nogi na siedzeniu i ów mężczyzna zwrócił im kulturalnie i grzecznie uwagę aby je zdjęły, bo nie są u siebie na Ukrainie, a w Polsce są inne wymogi kulturowe i takich rzeczy się nie robi. Oczywiście nie wiemy co dokładnie się wówczas stało ale istnieją przecieki (nie wiadomo czy prawdziwe, czy nie) że owe dziewczyny zaczęły mu wówczas ubliżać, a nawet został przez jedną z nich opluty. Mówcie co chcecie, ale według mnie tak nie zachowuje się młoda, przestraszona dziewczyna którą nagabuje obcy mężczyzna. Te gówniary ewidentnie go prowokowały i nagrały filmik od momentu od którego było im to wygodne Aby następnie umieścić go w sieci. 

Oczywiście za całą akcją (w tej czy innej formie, a na pewno w formie nagłośnienia tego na całą Polskę) stała Natalia Panczenko - osoba wybitnie odrażająca, która powinna mieć zakaz przebywania na terytorium Rzeczypospolitej i przyjść natychmiastową procedurę ekstradycji na Ukrainę, po uprzednim oczywiście odebraniu jej obywatelstwa polskiego (które niechybnie przyznał tej osobie niejaki Andrzej Duda pełniący funkcję prezydenta Rzeczypospolitej), i to chociażby za fakt iż stwierdziła że jeżeli Ukraińcy nie utrzymają dotychczasowych przywilejów - które posiadali po lutym 2022 r w Polsce - to zaczną się podpalenia i... oczywiście się zaczęły, co jakiś czas płonie jakaś fabryka, jakiś zakład pracy. I oczywiście za każdym razem sprawcami podpaleń są Ukraińcy, ale oczywiście wiem, wiem, wiem że oni to robią, bo im każe Putin (😂). Jakżeby inaczej prawda, Putin karze Ukraińcy wykonują.




 Od rana przeglądałem sobie internet, X-a i inne media społecznościowe i przyznam się szczerze, że o ile od czasu do czasu lubię wchodzić na te wszystkie około silno-razemowe strony (aby zobaczyć jaki tam jest na daną chwilę poziom stężenia debilizmu, bo inaczej tego nazwać nie można, tym bardziej że zauważyłem że ci ludzie w ogóle nie weryfikują źródeł. Jeżeli dostaną jakikolwiek przekaz ze swoich mediów, to jest to dla nich prawda objawiona, a przecież oni mają się za tych inteligentnych, wykształconych z wielkich ośrodków, a tak naprawdę są bandą przygłupów prowadzonych za postronek tam, gdzie chcą ich panowie - żałosne, doprawdy żałosne), to tym razem nie dałem rady, stężenie bowiem antypolonizmu było tam tak duże, że nawet moje możliwości przerobowe nie dały temu rady. Tym bardziej że przy takich właśnie akcjach widać dokładnie kto jest kim, widać ilu mamy w Polsce potencjalnych członków 5 kolumny, antypolskiej 5 kolumny. Ci ludzie bowiem wręcz zapluwają się ze swej nienawiści do polskości, a przecież są to ludzie, którzy mają polski paszport, którzy posługują się polską mową (a język polski jest tą siłą, która według mnie pozwala nam co kilka pokoleń odradzać nasze elity. Wielokrotnie bowiem w naszej historii było tak, że te elity były mordowane i to nie tylko podczas ostatniej wojny światowej, bywało tak w różnych okresach historycznych i w ciągu jednego, góra dwóch pokoleń mieliśmy z powrotem odrodzoną elitę. Wystarczy to sobie porównać do ostatnich dekad wieku XVIII, gdzie kompradorska, całkowicie zaprzedana i podporządkowana obcym dworom elita szlachecka doprowadziła kraj do upadku, ale już ich potomkowie a z całą pewnością ich wnukowie -  przelewali krew w powstaniach aby odzyskać Najjaśniejszą Niepodległą. Siła ta - według mnie - tkwi w języku, którym wielokrotnie zarówno zaborca jak i okupant zabraniał nam mówić we własnym domu, aby nie dopuścić do ponownego odrodzenia polskości. To się nigdy nie udawało). Tak więc ci ludzie wychowali się na polskim chlebie, wyrośli tutaj, posługują się naszą mową (choć nie znają jej siły i ją lekceważą), mają nasze obywatelstwo a nawet deklarują się jako Polacy, a jednocześnie najbardziej na świecie nienawidzą wszystkiego co jest związane z Polską, Polskością a przede wszystkim z Polakami. Ludzie którzy (z przyczyn ideologicznych lub genetycznych) szczerze nienawidzą Polski a przede wszystkim nienawidzą Polskości, tacy ludzie według badań przeprowadzonych przez prof. Andrzeja Nowaka to jakieś 15% społeczeństwa. Jeśli dodamy do tego kolejne 20% tych, którym coś się nie udało, którym coś nie wyszło i którzy nieustannie psioczą na Polskę, to już mamy dość duży procent ludzi gotowych wziąć udział we wszelkich antypolskich akcjach, a dodajmy do tego jeszcze jakieś 15% tych, którym wszystko wisi, to wychodzi nam że połowa obywateli naszego kraju jest podatna na antypolski przekaz.

Dlatego jedyne o co chciałbym tutaj zaapelować, to przede wszystkim nie dajmy się sprowokować, nie dajmy sobie wmówić że Polskość jest czymś podejrzanym, że należy się tego pozbyć odrzucić w imię jakichś ogólnych wartości europejskich czy światowych, że Polacy - którzy zapisali nieprawdopodobną wręcz kartę w czasie II Wojny Światowej (i to zarówno wśród bohaterów jak i wśród ofiar), że to my mamy za coś się kajać, w ogóle jesteśmy komukolwiek cokolwiek winni. Kraj który pierwszy rzucił wyzwanie Hitlerowi i Stalinowi, Naród który walczył w obronie Francji (notabene dziś jest 237 rocznica zdobycia Bastylii) i Wielkiej Brytanii (przecież to dopiero polscy lotnicy pokazali brytyjczykom jak należy bić się o własny kraj i jak należy strącać niemieckie maszyny), Naród który rozszyfrował Enigmę (dzięki czemu skrócono wojnę o co najmniej dwa do trzech lat), Naród który bił się na wszystkich kontynentach II wojny światowej poza Pacyfikiem, byliśmy w Północnej Afryce, w Syrii, w Iranie, w Palestynie (państwo Izrael powstało przecież głównie dzięki temu, że gen. Anders zwolnił ze swoich szeregów wyprowadzonych wcześniej z niewoli sowieckiej z domu niewoli polskich Żydów, a język polski był pierwszym językiem powstałego w 1948 r. państwa Izrael - to jednak był inny Izrael niż dziś), walczyliśmy na morzach - dostarczając i ochraniając konwoje do Związku Sowieckiego, aby ten mógł dalej prowadzić wojnę z hitlerowskimi Niemcami, walczyliśmy na plażach Normandii, we Włoszech (Monte Cassino Ankona), w Norwegii - praktycznie wszędzie, gdzie tylko swą stopę postawił niemiecki żołnierz. 




A przy tym wszystkim byliśmy jedną z największych ofiar II Wojny Światowej (Polska w liczbach bezwzględnych, pod względem ludnościowym jak również gospodarczym została najbardziej dotknięta zniszczeniami II Wojny Światowej ze wszystkich państw biorących udział w tym konflikcie). Mordowali nas nie tylko Niemcy i Sowieci (Rosjanie) i Ukraińcy, ale również Litwini, Żydzi ile (ile było denuncjacji żydowskich do sowieckich władz pod okupacją Związku Sowieckiego w latach 1939-41, ale również i pod okupacją niemiecką o czym wie niewielu. Żydzi wręcz masowo wydawali swoich polskich sąsiadów w ręce sowieckich katów). I ten właśnie Naród bohaterów i ofiar ma teraz za coś przepraszać? Bo naszym przeciwnikom (a często jawnym wrogom) nie podoba się, że jako jedyny naród w czasie II Wojny Światowej realnie się nie skurwiliśmy (co było częste wśród różnych narodów, mniej lub bardziej upapranych łajnem tamtego czasu, np. Francuzi sami z siebie - powtarzam bez niemieckiej inspiracji - skatalogowali swoich żydowskich obywateli i wysłali ich do Niemiec do obozów zagłady, żeby tam zginęli. Ja wiem że to może wielu boleć, ale to już nie jest mój problem ani problem moich rodaków. Myśmy zapisali czystą kartę w tamtej wojnie i to jest nasz wielki kapitał, ogromny kapitał na przyszłość, gdyż Polacy - niestety wychodząc z dosyć głupkowatego, ale jakże szlachetnego przekonania - często walczyli w obronie innych a dopiero potem myśleli o własnej Ojczyźnie (chociażby o we hasło: "Za wolność Waszą i Naszą"). Jedyny człowiek z Zachodu który realnie, powtarzam realnie dał nam coś pozytywnego, to był cesarz Francuzów Napoleon Bonaparte, cała reszta miała nas i ma nas głęboko w dupie. 

Dlatego też trzeba usunąć kompradorską elitkę, całkowicie zaprzedaną "obcym dworom" i dokonać jej podmiany na tą elitę która już się wykrystalizowała. Ona już jest wśród ludzi chodzących na Marsze Niepodległości, Marsze Powstania Warszawskiego, wśród patriotów, młodych odważnych ludzi w których sercach Polska jest zawsze na pierwszym miejscu (ale bez szowinizmu narodowego którego u nas nigdy nie było, o czym świadczy chociażby to wyżej przywołane hasło: "Za wolność Waszą i Naszą"). Ci ludzie już czekają w blokach startowych, to już jest nowa elita nowej Polski, pytanie tylko jak dojdzie do tej wymiany, w sposób dobrowolny i pokojowy czy może... w jakiś inny.





PS: Jak już kilkukrotnie wspominałem, ja sam posiadam niemieckie korzenie od strony ojca, ale moim mottem - które przyjąłem sobie kilka lat temu - jest owe jasne i czytelne stwierdzenie, które kształtuje mój charakter, moje poglądy i moją umysłowość, a brzmi ono: 


"POLSKI ORZEŁ SREBRNOPIÓRY 
W MOJĄ DUSZĘ WBIŁ PAZURY"




A na zakończenie jeszcze kilka słów mojego ulubionego pisarza Mariana Hemara (notabene żydowskiego pochodzenia): "Nikt z nas z Ojczyzną umów nie zawierał. Z nikim ją pacta nie wiążą conventa (...) Jednakże wiano, łaska Jej jednaka, złożyła w każdej kołysce dziecięcej muśnięciem świętych warg: miano Polaka (...) Kto raz ochrzczony niewidzialnym znakiem, błogosławiony potem, czy przeklęty, będzie Polakiem (...) Już nim zostanie, choćby sam się burzył, choćby nie chciał sam. Choćby stchórzył", oraz: "Nie pamiętam od kiedy (...) Od mojego pojedynku z Bohunem? Czy byłem zaczęty, od mojej śmierci w ciele Longina Podbipięty? Mogłem urodzić się w Pińsku, w Radomiu czy w Leżajsku, mógłbym dziś Horacjusza przekładać po hebrajsku. Mógłbym być w Izraelu satyrycznym gwiazdorem - w tym sęk, że bym nie mógł, bo jestem Polakiem amatorem. Z miłości od pierwszego wejrzenia a nie z przymusu tym bardziej muszę strzec mego amatorskiego statusu"




A także innego Wielkiego polaka o żydowskich korzeniach - Juliana Tuwima: "Jestem Polakiem, bo tak mi się podoba (...) bo się w Polsce urodziłem, wzrosłem, chowałem, nauczyłem; bo w Polsce byłem szczęśliwy i nieszczęśliwy; bo z wygnania chcę koniecznie wrócić do Polski, choćby mi gdzie indziej rajskie rozkosze zapewniano (...) pragnę, aby mnie po śmierci wchłonęła i wessała polska ziemia, nie żadna inna. Polak - bo mi tak w domu rodzicielskim po polsku powiedziano, bo mnie tam polską mową od niemowlęctwa karmiono, bo mnie matka uczyła polskich wierszy i piosenek (...) Polak dlatego także, że brzoza i wierzba są mi bliższe niż palma i cytrus, a Mickiewicz i Chopin drożsi niż Szekspir i Beethoven. Drożsi z powodów, których znowu żadną racją nie potrafię uzasadnić".





ORZEŁ BIAŁY
SYMBOL POTĘGI I CHWAŁY


10 lipca 2026

WIELKA HISTORIA SEKSU - Cz. I

OD CZASÓW STAROŻYTNYCH 
PO NAM WSPÓŁCZESNE





ZAPOWIEDŹ


 Miłość i seks - to jedne z kluczowych elementów ludzkiej natury, bez których zapewne nie bylibyśmy ludźmi tylko jakimiś sterowalnymi organicznymi maszynami. Jednak nie o Miłości tutaj pragnę mówić (a raczej nie o jej duchowej - czyli naturalnej nam formie), tylko o miłości cielesnej - o miłości seksualnej, która jest częścią wszystkich ludzkich kultur na Ziemi. Ludzie są niezwykle podatni na wszelkie zmysłowe formy ekspiacji cielesnych, gdyż tak właśnie zostaliśmy stworzeni. Jesteśmy istotami seksualnymi i dlatego sporą część naszego życia kierujemy wokół marzeń, praktyk i form erotycznej ekspiacji, która ma za zadanie doprowadzić nas do stanu seksualnego spełnienia, który w naszych warunkach niekiedy zbliżony jest ze stanem medytacji duchowej (z tą jedynie różnicą, że spełnienie erotyczne jest jedynie krótkotrwałe i wciąż musimy je odkrywać na nowo). Erotyka jest częścią ludzkiej natury i tak było od zawsze. Na przykład mężczyźni - których dzieła często były odzwierciedleniem ich ukrytych pragnień seksualnych wobec ich wybranki (najbardziej tego wyrazistym przykładem jest literacka postać Don Kichota z La Manchy, który dla swej Dulcynei podejmuje się nawet walki z wyimaginowanymi smokami, za które bierze okoliczne wiatraki).

Daleko nie trzeba szukać - weźmy moją skromną osobę. Często na tym blogu dotykam problematyki historyczno-społecznej (głównie zaś historycznej). Sądzicie może że tak bardzo pociąga mnie historia, że pragnę ją tu opisywać? Nie, moi drodzy, nie sama historia - ale tworzący ją Ludzie są tymi, którzy zasługują (w mojej opinii na pamięć i szacunek). A wśród tych ludzi dominują... kobiety. Tak, kobiety są centrum moich zainteresowań w każdej epoce historycznej i głównie dla nich (czy raczej dzięki nim) poznawanie najdawniejszych dziejów jest dla mnie tak fascynujące. To również (w pewnym sensie) erotyka. Mężczyźni i Kobiety są do siebie bardzo podobni i od zawsze, niczym połówki tego samego jabłka dążą ku sobie, szukając owej Jedności właśnie poprzez erotyczne Spełnienie. Tłumienie tej Jedności, tego Spełnienia zawsze powoduje nieprzewidywalne dla zdrowia zarówno fizycznego, jak i psychicznego - skutki. 

Wszędzie tam, gdzie seksualność była odsądzana od czci i wiary i spychana na margines, wszędzie tam dochodziło do niekontrolowanych zaburzeń w sferze seksualnej, prowadzących chociażby do gwałtów czy... tortur (przykładem niech będzie chociażby Związek Sowiecki, gdzie w latach 30-tych i 40-tych erotyka była zakazana, a mimo to armie wypasionych komsomolców - przed oczyma stoi mi tutaj sowiecki plakat propagandowy, wydany z "okazji" 17 września 1939 r. na którym pod zdjęciem młodego, uśmiechniętego, pucułowatego Ruska w sołdackim mundurze, wybijał się wielkimi literami napis: "Wczoraj kołchoźnik, dziś czerwonoarmista" - nie dopisali tylko: "Na pohybel pańskiej Polsze", w brutalny sposób zdeflorowało setki tysięcy kobiet połowy Europy {w tym młode, kilkuletnie dziewczęta i stare, zniedołężniałe kobiety}). A seksualne praktyki inkwizytorów "Świętej Inkwizycji" - o tym też zapominamy (kiedyś jeszcze napiszę coś na ten temat). Wszędzie, gdzie mamy odgórny zakaz praktykowania naturalnej potrzeby seksualnego spełnienia - wszędzie tam tworzą się dewiacje i zaburzenia od normy (zaburzenia psychiczne).




Dlatego też w tej serii zamierzam opisać ludzką seksualność od najdawniejszej (znanej nam) starożytności, po czasy współczesne, te w których żyjemy. A jakie to są te nasze czasy - należałoby zapytać? Jak je nazwać? Ja mam dla nich wspaniałą nazwę, która pasuje doń w sposób idealny. Dzisiejsze czasy nazwałem: "Rasistowskim, Feministycznym Purytanizmem" - zastanówcie się czy ta nazwa nie pasuje idealnie? 

Zacznijmy może od ostatniego członu, dlaczego purytanizmem? Dlatego, że choć jesteśmy (zwracam się tutaj do mężczyzn) na okrągło bombardowani wszelkimi obrazkami i reklamami z roznegliżowanymi kobietkami, to jednak oficjalnie panującym dyskursem jest: "Nie dotykaj mnie, nie wolno". Przekaz jest klarowny, kobieta może doprowadzić mężczyznę do stanu seksualnego podniecenia, ale to ona zadecyduje czy pozwoli mu na erotyczne spełnienie (dlatego też feministki wprowadzają zasadę - jeśli kobieta nie powie zdecydowanego: "Tak", to nie wolno ci nawet jej musnąć za rękę, bo inaczej zostaniesz okrzyknięty podłym seksistowskim gwałcicielem). Panujący obecnie Feministyczny Purytanizm służy jedynie (co prawda symbolicznemu) kastrowaniu mężczyzn, poprzez wprowadzanie dla nich zakazów i nakazów nad którymi pieczę sprawuje kobieta (a przynajmniej tak jej wmówiono i tak jej się wydaje). Feminizm bowiem nie służy kobietom. Feminizm służy jedynie utrzymaniu kontroli, jest elementem zniewolenia, w tym przypadku zniewolenia mężczyzn (czyli najbardziej buntowniczej, najsilniejszej i najniebezpieczniejszej z płci). Cele tej kontroli są jasne: demografia (czytaj biedni mają robić do usranej śmierci na bogate elyty tego świata, a przy okazji należy kontrolować ich populację, gdyż elyty nie potrzebują nas zbyt dużo, o tyle o ile i najlepiej skoszarowanych w wielkich 15-minutowych miastach, żebyśmy nie przeszkadzali im w normalnym życiu), "wyzwolenie kobiet" (kobiety mają również do śmierci zapie...lać na tych samych warunkach i w tych samych zawodach co mężczyźni, bo "time is money", a im więcej pracowników wytworzy dany produkt, tym więcej się tego niepotrzebnego badziewia sprzeda, a elyty na tym zarobią). Natomiast przymiotnik "rasistowski" jest tutaj kluczowy, bowiem odnosi się w ogromnej mierze do populacji BIAŁYCH, młodych mężczyzn, przy niedostrzeganiu realnego zagrożenia "seksualnej erupcji" w innych kulturach, w tym przede wszystkim w kulturze islamu, gdzie (tak jak w komunizmie, czy zamkniętych zakonach Świętej Inkwizycji) panuje całkowita seksualna cenzura, która oczywiście powoduje efekt "Armii Czerwonej". 





Dlatego też tak ważne jest zdrowe (normalne) podejście do kwestii seksualności, o czym dogłębnie postaram się opowiedzieć już w kolejnej części - która obejmować będzie czasy od oficjalnego wprowadzenia kalendarza czyli ok. 3 700 r. p.n.e. (od tego bowiem czasu należy datować rządy ludzi na Ziemi i ustąpienie "bogów" z Edenu - co prawda jeszcze nie całkowite, ale wówczas doszło już do przekazania władzy w ręce potomków Adama)


 
ZABAWNE FRAGMENTY O EROTYCZNYM PODTEKŚCIE ZE STAND-UP KOMIKA
MACIEJA BRUDZEWSKIEGO


CO SIĘ DZIEJE GDY MAMA NAKRYJE NASTOLATKA W INTYMNEJ SYTUACJI SAM NA SAM Z... PORNOSEM NA KOMPUTERZE 😂



CO SIĘ DZIEJE GDY PRZEZ PRZYPADEK WYPADNIE CI SPRZĘT PODCZAS SEKSU Z KOLEŻANKĄ, A NASTĘPNIE WŁOŻYSZ GO SZYBKO W NIE TO MIEJSCE W KTÓRE POWINIENEŚ - CZYLI NIECHCIANY ANAL





CDN.

02 lipca 2026

O RETY - KABARETY! - Cz. VI

KOLEJNE ZABAWNE SKECZE KABARETOWE


KABARET ZDOLNI I SKROMNI 


"ŚLĄSKA RANDKA W CIEMNO"


1:50 - "Powiedz od jak dawna szukasz miłości?"

"Od kiedy matka mi fucy: masz 30 lat na karku jesteś staro ema, nie mosz chopa" 🤭

2:30 - "Panowie, na początek dwa zdania o sobie, zacznijmy od kandydata numer jeden"

"Mom na imię Darek, je żech biznesmenem, mam żonę i trójkę dzieci (...) Ona nie wie żech tu jest (...) 😄. Widzę że ty też masz takie fajne poczucie humoru, jak moja kochanka" 😂

4:00 - "Sorry, ja żech się dupnął, wczoraj żech był na castingu do tego programu "Magia nagości". Ale mnie nie wybrała, ty, zaczęła marudzić "co to ma być za pulok, takie małe" 🤣. Moja wina że tam było zima".

7:40 - "Pytanie do kandydata numer dwa. Jaki żeś w swoim życiu odniósł największy sukces?"

"Największy sukces to mistrzostwo Europy w boksie"

"To musisz być niezły paker!?"

"Nie, ja to bez treningu, wystarczyło się za babę przebrać" 😂

9:20 - "Jakie jest twoje największe, ukryte marzenie łóżkowe? I pierwszy niech odpowie kandydat numer dwa"

"W sumie to mam takie jedno marzenie, że chciołbym być w trójkącie. Znaczy ja już raz miął, ale teraz chciołbym żeby była chociaż jedna baba" 😭

10:15 - "dobra, to ten trzeci niech też coś wymamle, jak już musi"

"Ja mam takie jedno marzenie, żebyś się złożyła w literę "O", ja bym się wtedy złożył w literę "I" i wspólnie ruchami posuwisto-zwrotnymi sprowokowalibyśmy łóżko do skomentowania naszej przyjemności. "io", "io" 😉

12:25 - "Co to ma być, miały być same ciacha, a jest jeden wafel i dwa zakalce" 🥳





FORMACJA CHATELET


"REKLAMA"


3:35 - "WITAM PANI WANDO, ALE SPÓŹNIŁA SIĘ PANI TROSZECZKĘ"

"WIDZI PAN, BO U MNIE Z ZEGARKIEM TO TAK JAK Z BIELIZNĄ - NIE NOSZĘ" ☺️

5:25 - "KOCHANI DO ROBOTY, MAMY DO ZROBIENIA REKLAMĘ NA PODSTAWIE LEGENDY O WANDZIE, CO NIE CHCIAŁA NIEMCA. PROSTA RZECZ, DWIE ROLE DO OBSADZENIA TAKŻE ZACZNIJMY"

"A KOGO JA BĘDĘ GRAŁA?" 😄

"PANI WANDO, JA MAM TAKĄ PROPOZYCJĘ, MOŻE BY PANI ZAGRAŁA WANDĘ, TO SIĘ PANI NIE BĘDZIE MYLIĆ" 🥴

6:10 - "OCZYWIŚCIE PAN GRA NIEMCA!"

"DLACZEGO JA ZNOWU GRAM NIEMCA?"

"JAK SIĘ MA MORDĘ FASZYSTY" 😆

8:55 - "WANDA! ICH LIEBE DICH, CHCE TWOJA RĘKA!"

"NIE, NIE, NIE, NIE KOCHAM CIĘ I NIE WYJDĘ ZA NIEMCA!"

"JEŚLI TEGO NIE ZROBISZ, SPALĘ TWÓJ LUD!" 🥵

"WYBIERAM ŚMIERĆ I RZUCAM SIĘ W RZEKI TOŃ, HOP-HOP"

(...)

14:15 - "ALE PAN SAM POWIEDZIAŁ ŻEBY DODAĆ TROCHĘ EROTYKI"

"TROCHĘ EROTYKI, A PANI MI TUTAJ PORNOSA Z NIEMCEM ODWALA" 🤣

"CZYLI ŻE CO... MAM SIĘ ZAPIĄĆ?" 😭🤭

15:20 - "A CZYJ BŁĄD?"

"MÓJ, MÓJ BŁĄD, WY DOBRZE, JA ŹLE TŁUMACZĘ!!!"

"KOMPLETNIE PAN SOBIE NIE RADZI PANIE REŻYSERZE" 😂





KABARET JURKI


"ZDJĘCIE ŚLUBNE"


1:45 - "PROSZĘ PAŃSTWA ZDJĘCIA BĘDZIEMY ROBIĆ TUTAJ!"

"TUTAJ? ALE OBIECAŁ PAN SZLACHECKI DWOREK, FONTANNY, SZETLANDZKIE KUCE, ANTYCZNE RZEŹBY?"

"OWSZEM PROSZĘ PANA, OBIECAŁEM, ALE POTEM DOSZEDŁEM DO WNIOSKU ŻE NIE MA TAKIEGO MIEJSCA" 🤭 (...) JA TU JESTEM ARTYSTĄ I PROSZĘ MI WIERZYĆ - PAŃSKA TWARZ NIE PASUJE DO SZLACHECKIEGO DWORKU. PAŃSKA TWARZ PASUJE DO ROZPADAJĄCEJ SIĘ CHATY, DO KOPCA BURAKÓW, DO KARTOFLISKA I DO KRZAKÓW WYTARTYCH PRZEZ DZIKI" 😝

2:45 - "CO JEST GRANE, MIAŁ BYĆ DWOREK, MIAŁY BYĆ FONTANNY. A TU NIE MA DWORKA, NIE MA FONTANIEN!" ☺️

"OD RAZU PANA POLUBIŁEM I BĘDĘ Z PANEM SZCZERY... NIE STAWIA SIĘ ŚWINI NA TLE SZKLANEGO WIEŻOWCA! CO INNEGO PAN. PAN MA KLASĘ BELGIJSKIEGO KSIĘCIA" 😂

(...)

4:27 - "JA KIEDYŚ CHCIAŁAM BYĆ MODELKĄ"

"NAPRAWDĘ? LUDZIE MAJĄ RÓŻNE DZIWNE MARZENIA" 🤭

5:15 - "WYEKSPONUJ KWIATY, MUSI BYĆ COŚ ŁADNEGO NA ZDJĘCIU" 🤭🤣

6:17 - "PIĘKNE REKINIE OCZY, KOŃSKIE ZĘBY" 👍

7:15 - "ŚLINA MI CIEKNIE" 😭

"PRZYKRYJ TO KWIATAMI" 🤭

10:10 - "WEDŁUG MNIE WSZYSCY SIĘ UŚMIECHAJĄ, A "DZIKI" SZCZERZY KŁY" 😬

10:40 - "O NIE, TO MOI RODZICE ZAPŁACILI ZA TE ZDJĘCIA I NIE BĘDZIESZ SIĘ NA MOICH ZDJĘCIACH SZCZERZYŁ" 🤓





21 czerwca 2026

WIADOMOŚCI TECHNICZNE

 UWAGA!!!




CHCIAŁBYM POINFORMOWAĆ WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW TEGO BLOGA, ŻE JEST ON JEDYNYM AKTYWNYM BLOGIEM KTÓRY OBECNIE PROWADZĘ. POPRZEDNI BLOG JEST JUŻ MARTWY I TAM NIE POJAWIĄ SIĘ JUŻ NIGDY ŻADNE NOWE WPISY.

SŁUŻYĆ ON MI BĘDZIE JESZCZE PRZEZ JAKIŚ CZAS JAKO PLATFORMA DO PRZENIESIENIA TEMATÓW KTÓRE UZNAM ZA CIEKAWE, A NASTĘPNIE POSTARAM SIĘ CAŁKOWICIE I NIEODWOŁALNIE USUNĄĆ TAMTEGO BLOGA.

JEŚLI WIĘC SZANOWNI CZYTELNICY CHCECIE POZNAĆ ZARÓWNO STARE JAK I ZUPEŁNIE NOWE TEMATY, TO ZAPRASZAM WŁAŚNIE DO "GAJU AKADEMOSA", NIE MA BOWIEM SENSU ODWIEDZAĆ MIEJSC KTÓRE JUŻ SĄ MARTWE!


POZDRAWIAM 

12 czerwca 2026

KONCEPCJE MITTELEUROPY - Cz. I

JAK ONE WYGLĄDAŁY W TEORII
I JAK PRÓBOWANO
(I NADAL PRÓBUJE SIĘ)
REALIZOWAĆ JE W PRAKTYCE




 "Polska kultura prawna i przemiany po 1989 r. zostały zainspirowane i były wspierane przez niemiecką myśl prawniczą. Na tym opierało się konstruowanie w Polsce nowoczesnego państwa prawa, mechanizmów ochrony praw człowieka i demokracji. Na tym opieraliśmy naszą integrację europejską. Ale to powoduje - po stronie mentora - także szczególną odpowiedzialność. Jak w przypowieści z "Małego Księcia". Jeśli oswoi się zwierzątko, to nie można go później porzucić" - oto mądrości Adama Bodnara (byłego już Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego), który na spotkaniu w Getyndze w roku 2021 (wówczas jeszcze jako Rzecznik Praw Obywatelskich), na którym odebrał nagrodę Dialogpreis - przyznawaną przez Federalny Związek Towarzystw Polsko-Niemieckich, wygłosił takie właśnie zdanie, i dalej: "Aktualny kryzys w Polsce już teraz oznacza wiele złego dla Polaków, sędziów, prokuratorów, działaczy społecznych. Ale on może stać się także zarzewiem kryzysu egzystencjalnego dla Unii Europejskiej. Właśnie ze względu na tragiczne doświadczenia historyczne, właśnie na Niemcach i na Republice Federalnej Niemiec spoczywa szczególna odpowiedzialność za przyszłość Unii Europejskiej - całej Europy, w tym państw na wschód od dawnej Żelaznej Kurtyny". Oto właśnie, w najczystszej konsystencji został przedstawiony wytwór polskiej elity, stworzonej po roku 1989. Ja oczywiście rozumiem aluzje do tego, że Polska po 1989 r. została "ukształtowana" na nowo przez Niemcy, jako: "kraj taniej siły roboczej" - o czym wspominał kilka lat temu niemiecki ekonomista - Reinhard Petzold (oto link do artykułu na ten temat: "Zbudowaliśmy Polskę jako kraj taniej siły roboczej"), ale nie pojmuję ile można mieć w sobie niechęci, czy wręcz nienawiści do Narodu Polskiego, aby płaszczyć się przed tymi, od których (w takiej lub innej formie) jesteś zależny - tego nie rozumiem (inna sprawa że mamy w kraju od 14 do 17% obywateli, którzy realnie... nienawidzą Polski i wydaje mi się że to jest poważny kłopot który należy rozwiązać w ciągu kolejnych lat, jeśli nie chcemy mieć poważnych problemów). Przecież za komuny wielu Polaków wysługiwało się Moskwie dla władzy i pozycji, ale i tak ogromna większość z nich nie wchodziła Sowietom do tyłka, a i często krytykowała "porządki" panujące w Kraju Rad. Wcześniej było podobnie - magnaci i szlachta, którzy brali pieniądze od obcych dworów (by na sejmach forsować plany zgodne z linią polityczną swoich mocodawców), wcale nie byli ślepo zapatrzeni ani w Prusy, ani w Austrię, ani tym bardziej w Rosję (choć do carycy Katarzyny II odwoływano się, jako do obrończyni "wolności szlacheckich" w Rzeczpospolitej). A teraz mamy przypadki takiego skundlenia, bo przecież Adam Bodnar to nie jedyna osoba publiczna, która w sposób wręcz upokarzający wchodzi Niemcom (a obecnie również Ukraińcom) w tyłek.

Kilkanaście lat temu przeczytałem (zdaje się na łamach "Polityki") tekst prawdopodobnie Ireneusza Krzemińskiego (choć dziś już nie mam pewności czy on był jego autorem), który zatytułowany został następująco: "Mijają wieki mijają lata, a Polak ma za Odrą brata" i odnosił się do braterstwa, jakie zapanowało po upadku komunizmu między Polakami a Niemcami. Już wtedy wydało mi się to mocno naciągane (jak przysłowiowa plandeka na Żuka, w końcu Jak to mówił Bogdan Łazuka w filmie "Halo Szpicbródka": "Myśmy już różnych braci znali, Kain i Abel z Biblii, znasz?") i jakoś tak mocno podejrzane.




A potem przyszły jasne deklaracje panów: Radosława Sikorskiego - który jako Minister Spraw Zagranicznych w rządzie Donalda Tuska, wygłosił 28 listopada 2011 r. w Berlinie swoisty hołd poddańczy wobec Niemiec, twierdząc że: "... z racji rozmiarów i historii Waszego kraju, ponosicie specjalną odpowiedzialność, aby chronić pokój i demokrację na naszym kontynencie. Jak mądrze stwierdził Jurgen Habermas, "Jeśli projekt europejski upadnie, pojawi się pytanie jak wiele trzeba będzie czasu, aby odzyskać status quo. Przypomnijmy sobie rewolucję niemiecką z 1848 r.: po jej klęsce potrzeba było stu lat, aby doprowadzić do tego samego poziomu demokracji". Co, jako minister spraw zagranicznych Polski, uważam za największe zagrożenie dla bezpieczeństwa i dobrobytu Europy dziś, w dniu 28 listopada 2011 roku? Nie jest to terroryzm, nie są to Talibowie, i już na pewno nie są to niemieckie czołgi. Nie są to nawet rosyjskie rakiety, którymi groził Prezydent Miedwiediew, mówiąc, że rozmieści je na granicy Unii Europejskiej. Największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i dobrobytu Polski byłby upadek strefy euro. I domagam się od Niemiec tego, abyście - dla dobra Waszego i naszego - pomogli tej strefie euro przetrwać i prosperować. Dobrze wiecie, że nikt inny nie jest w stanie tego zrobić. Zapewne jestem pierwszym w historii ministrem spraw zagranicznych Polski, który to powie: Mniej zaczynam się obawiać niemieckiej potęgi niż niemieckiej bezczynności. Niemcy stały się niezbędnym narodem Europy. Nie możecie sobie pozwolić na porażkę przywództwa". Zaś potem, gdy były podnoszone (jak zwykle w dość nieudolny sposób) kwestie odszkodowania, jakie Niemcy winni są Polsce za II Wojnę Światową, za zniszczenia, obozy, za deportacje ludności, za  kradzież i germanizację polskich dzieci, a przede wszystkim za masowe zbrodnie i śmierć milionów ludzkich istnień (Ja jestem przekonany że - poczynając od dziś, aby nie doprowadzić do całkowitej katastrofy niemieckiego budżetu - lekko licząc przez kolejne tysiąc lat Niemcy nie byliby w stanie spłacić swoich win wobec Polski), to wówczas pan Sikorski stwierdził również że: ""Niemcy stracili na naszą rzecz 20 proc. swego przedwojennego terytorium"". Argument zupełnie niepasujący do kontekstu i nielogiczny.




Po pierwsze - to Niemcy (i Sowieci) rozpętali II Wojnę Światową, przy całkowitej uległości wielu innych państw Europy i Świata, zaś Polska jako pierwsza stanęła na drodze postępu totalitarnego zamordyzmu nazistów i komunistów. Po drugie - Niemcy tę wojnę przegrały; gdyby jednak ją wygrały, nie tylko nasze granice wyglądałyby dziś inaczej, ale żadnej Polski (i kilku innych krajów - głównie Europy Wschodniej) już by nie było; zresztą nie tylko krajów ale i ich narodów - które zostałyby fizycznie eksterminowane przez "europejską" i "cywilizowaną" niemiecką "Rasę Panów". Po trzecie - Polska sama straciła znacznie większe tereny na Wschodzie, kosztem Związku Sowieckiego i krajów które powstały na gruzach "sowieckiego imperium", a ziemie zachodnie miały być (według Stalina) zrekompensowaniem tych strat. Natomiast, co się tyczy zniszczeń i zbrodni, jakie Niemcy popełnili w Polsce na Polakach i Żydach, sprawiedliwości nigdy nie stało się zadość - NIGDY, aż do dziś. Zresztą ziemie, które Niemcy stracili po II Wojnie Światowej, to tak naprawdę były ziemie polskie, które Niemcy podbili i konsekwentnie przez wieki germanizowali, więc ich odzyskanie, to był zwykły powrót do Macierzy (same Niemcy tak naprawdę należałoby cofnąć jeszcze bardziej na Zachód - za Łabę, gdyż tamte tereny również należały do Słowian, którzy zostali przez to "cywilizowane" germańskie plemię po prostu wymordowani - to samo Hitler i jego banda chcieli uczynić po wojnie z Polakami, Rosjanami, Ukraińcami, Białorusinami i kilkoma innymi narodami, których po części zamieniono by w niewolników pracujących na rozległych latyfundiach nowej, nazistowskiej elity, oraz w gospodarstwach niemieckich chłopów; po części próbowano by zgermanizować; a po części po prostu by wymordowano w obozach zagłady i w ten sposób zbudowano by nową, "niemiecką Europę" - w morzu krwi i cierpienia, ładny akt założycielski - prawda? 😔).

Ale Radosław Sikorski i Adam Bodnar to nie jedyni tacy "podległościowcy", którym marzy się współcześnie powrót do koncepcji niemieckiej Mitteleuropy i w ogóle niemieckiej Europy. Kolejnym jest jeszcze choćby prezydent Warszawy - Rafał Czaskoski Trzaskowski, który przed wyborami prezydenckimi w 2020 r. stwierdził że: "Mamy gigantomanię Premiera Mateusza Morawieckiego, który proponuje lotnisko w szczerym polu. W Berlinie udało się po latach i będziemy mieli lotnisko, które... no trudno będzie z nim konkurować". Innymi słowy - po co nam polskie lotnisko (Centralny Port Komunikacyjny - mający być największym tego typu portem lotniczym w całej Europie Środkowo-Wschodniej, łącznie z Niemcami), skoro w Niemczech, w Berlinie budowane jest podobne? Dla mnie wypowiedzi tych panów można podsumować następująco: mentalność kolonialnego niewolnika, który wykształcony w szkołach swego pana, uważa się teraz za lepszego od pozostałych swych rodaków - zwanych tubylcami - i za przywilej służenia panu, jest gotów pluć na własny kraj bez zastanowienia się i bez końca. 




Oczywiście największy pro-niemiecki polityk, pół-Niemiec (w końcu jego ciotka od strony babki zginęła na Wilhelm Gustloff w 1945 r., gdzie wpuszczano tylko Niemców, Polak nie miał szans dostać się na ten statek żeby zostać ewakuowanym. Babka zaś do końca życia mówiła tylko po niemiecku, i do końca życia żałowała że Gdańsk jest polski, oraz wspominała listy pisane do jej męża przez cesarza Wilhelma II i syna przez Hitlera, jako coś niezwykle wzniosłego) Donald Tusk. Ten człowiek jest ewidentnym szkodnikiem, ewidentnym i zastanawiam się co trzeba mieć w głowie (mam tutaj oczywiście na myśli wyborców całej tej Platformy czy też Koalicji Obywatelskiej - która z obywatelskością ma tyle wspólnego, co ja czarną Afryką), żeby raz jeszcze sprowadzić nam takie zło (nie bójmy się tego słowa), skoro w 2015 r pozbyliśmy się go raz na zawsze. Oczywiście rozumiem że PiS należało ukarać za to co robił w pandemii i potem jako "słudzy narodu ukraińskiego", ale ta kara jest zbyt duża, zbyt bolesna dla całego naszego Państwa i Narodu. Brak słów, ale może społeczeństwo wreszcie przejrzy na oczy, jakie to "cywilizowane" towarzystwo nami zarządzało przez te wszystkie lata (przecież Adam Bodnar wprost porównał Polaków do zwierząt, nad którymi stoi niemiecki treser z batem w ręku i szkoli całe to "polskie bydło") i nareszcie odeśle te osoby do ich mocodawców, za Odrę, czy może za Bug - gdziekolwiek, byle z dala od naszego kraju.




Jednak idąc tropem mentalności volksdeutscher'ów, postanowiłem zająć się niemiecką koncepcją Mitteleuropy i wszystkimi jej wprowadzanymi w życie realiami (począwszy od Generalnego Gubernatorstwa z czasów I Wojny Światowej, poprzez Polskę stworzoną pod niemiecką kontrolą w akcie dwóch cesarzy - Wilhelma II i Franciszka Józefa I z 5 listopada 1916 r., której żywot był dość krótki i zakończył się wraz z kapitulacją Niemiec - 11 listopada 1918 r. i odradzaniem się niepodległej Polski; następnie Generalne Gubernatorstwo tworzone od 26 października 1939 r. na okupowanych przez Niemcy ziemiach Środkowej Polski - zachodnie ziemie zostały bowiem przyłączone do Rzeszy, a wschodnie do kraju "wszelkiej szczęśliwości" czyli do ZSRS. Jako ciekawostkę opowiem także o planach stworzenia na ziemiach polskich - szczególnie podczas I Wojny Światowej, lecz również i w czasie Drugiej - niemiecko-żydowskiego państwa, zwanego umownie "Judeopolonią" - ale to już tylko na marginesie. Na końcu przejdę wreszcie do tego, co nastąpiło po tzw.: "transformacji ustrojowej", czyli po umownym i całkowicie kontrolowanym (oczywiście wiadomo jest że wszystkiego się do końca nie dopilnuje i w pewnym momencie te procesy zaczynają żyć własnym życiem, więc "całkowicie kontrolowane" tylko do pewnego etapu) "upadku komuny" i początkach naszej III Rzeczpospolitej Polski. Swoją drogą zastanawiające jest, że tyle sił - zarówno w przeszłości jak i obecnie - było i jest nam wrogich, a my wciąż żyjemy, wciąż trwamy na tym skrawku Środkowej Europy. Mało tego - ośmielamy się również myśleć o stworzeniu nowego "Imperium Intermare" - czyli centrum Idei Polskiej, promieniującej nie tylko na całą Europę, ale również na cały świat (jak bowiem brzmiały słowa błogosławionego ojca Bronisława Markiewicza, które wypowiedział on podczas wizji przyszłości, jaka została mu ukazana w 1863 r.: "Wy, Polacy, przez niniejszy ucisk oczyszczeni i miłością wspólną silni, nie tylko będziecie się wzajem wspomagali, nadto poniesiecie ratunek innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogim. I tym sposobem wprowadzicie dotąd niewidzialne braterstwo ludów, Bóg wyleje na was wielkie łaski i dary, wzbudzi między wami ludzi świętych i mądrych i wielkich mistrzów, którzy zajmą zaszczytne stanowiska na kuli ziemskiej. Języka waszego będą się uczyć w uczelniach na całym świecie". Nieznana zaś z imienia mistyczka z Podlasia w podobnej wizji przyszłości rzekła w 1932 r.: "Nie do Germanów, lecz do Słowian należy przyszłość Europy. Polska jest wezwana do wielkiej misji i dlatego powinna stać się wzorem dla innych narodów"). Cesarz Napoleon Wielki stwierdził niegdyś (do swego sekretarza Bourrienne'a) iż: "Bez niezawisłej Polski nigdy nie będzie trwałego pokoju w Europie", ale nie tylko - należy bowiem dodać, że Europa przyszłości (wolna Europa przyszłości, już bez ciągłego zagrożenia islamskiego i bez dyktatury antykulturowych marksistów) to bez wątpienia Europa "Ducha Idei Polskiej" - i skorzystają na tym wszyscy: Niemcy, Francuzi, Włosi, Szwedzi, Brytyjczycy i Rosjanie. Amen!


Zatem do dzieła z nową serią tematyczną




CDN.

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...