Konkurs ten odbył się (finałowa gala) 5 lutego 1930 roku w Paryżu. Była to już trzecia taka impreza na skalę europejską, począwszy od pierwszego konkursu Miss Europy z 1928 r. W konkursie uczestniczyło 19 dziewcząt, reprezentujących swoje kraje (reprezentantka Szwajcarii - wycofała się z konkursu).
Koronę najpiękniejszej Europejki, zdobyła 17-letnia Aliki Diplarakou, reprezentująca Grecję. Co ciekawe - koronę wicemiss Europy zdobyła Polka - pochodząca ze Lwowa, 22-letnia Zofia Batycka.
Oto zdjęcia z tej imprezy, pokazujące wszystkie uczestniczki konkursu
JAK ZMIENIAŁY SIĘ PRZEZ LATA I CO JE DETERMINOWAŁO
I
STAROŻYTNY EGIPT
SYMBOLE URODY I SEKSAPILU:
KOBIETY - DŁUGIE, GĘSTE WŁOSY I PIĘKNE OCZY
MĘŻCZYŹNI - SZEROKIE RAMIONA
Cz. III
Nagość była bardzo częsta i naturalna wśród Egipcjan i to zarówno wśród mężczyzn jak i kobiet. Oczywiście "nagość" była zupełnie inaczej definiowana nie tylko w zależności od płci, ale także i od okresu w dziejach Egiptu. I tak już od Starego Państwa (ok. 2 700 r. p.n.e. - ok. 2 200 r. p.n.e.) pojawiają się na reliefach świątynnych postaci półnagich, tańczących kobiet - choć okres ten cechuje jeszcze dość duża hierarchizacja i wzajemne rozdzielenie mężczyzn od kobiet. Dość popularnym strojem kobiecym w czasach Starego Państwa była tunika okrywająca ciało i sięgająca ud, ukazująca przy tym jedną pierś. Oczywiście były też tuniki zakrywające całe ciało, ale sam fakt istnienia wówczas takich sukien jest znamienny, bowiem w późniejszych okresach historycznych (łącznie z niezwykle liberalnymi pod względem erotyki czasami XVIII Dynastii), takie suknie już się nie pojawiały, stąd łatwiej jest ten okres przyporządkować chronologicznie. W Średnim Państwie (ok. 2 050 r. p.n.e. - ok. 1 760 r. p.n.e.) nie wprowadzono pod względem ubioru jakichś szczególnych innowacji i dopiero wraz z nastaniem Nowego Państwa (ok. 1 550 r. p.n.e. - ok. 1 070 r. p.n.e.) nastały czasy dość różnorodnej mody. Natomiast nagość była obecna wówczas choćby wśród niewolnic i służących, pracujących w kuchniach majętnych Egipcjan. Kucharki bowiem najczęściej nosiły jedynie krótką tunikę wokół bioder, która całkowicie odkrywała ich piersi oraz plecy. Poza tym nago chadzały zarówno młode dziewczęta na wsiach (szczególnie muzykantki i tancerki, które szykowały się do uczczenia dni świątecznych), jak i kobiety w haremie faraona - które za jedyne swe okrycie posiadały pasek przypięty wokół bioder (choć wydaje się że nago chadzały tylko w towarzystwie władcy). Co zaś się tyczy mężczyzn, to mniej zamożni Egipcjanie nosili jedynie krótkie przepaski biodrowe (zwane szendżot) okrywające genitalia. Nago (lub w cienkich, lnianych, prześwitujących tunikach do stóp) występowały również muzykantki, przygrywające biesiadnikom do uczt. Jak już wspominałem w poprzedniej części, od czasów XVIII Dynastii kobiety zaczęły występować obok mężczyzn na grobowych malowidłach przyjęć i bankietów, a ich strój stopniowo stawał się coraz "swobodniejszy".
Można powiedzieć że dopiero od panowania Amenhotepa II (ok. 1425 r. p.n.e. - 1397 r. p.n.e.) swoboda seksualna podczas uczt staje się powszechna. Pojawiają się nagie niewolnice, usługujące do stołów (już za Totmesa III, panującego w latach 1458 p.n.e. - 1425 p.n.e.). Oczywiście damy ukazane są w długich sukniach (podobnie jak i żona pana domu), z tym że nie siedzą już na podłodze w swoim gronie (jak w czasach Starego i Średniego Państwa), a na krzesłach, na równi z mężczyznami i są z nimi wymieszane. Nagość jest powszechna w czasach panowania XVIII Dynastii również (a może przede wszystkim) w sztuce sakralnej. Nagie dziewczęta myją i malują swoją panią (która co prawda ubrana jest w tunikę, ale lekko okrywającą piersi i łono), półnadzy niewolnicy szykują łoże dla swojego pana lub pani, półnagie muzykantki tańczą wokół świętej barki Amona-Re lub w czasie święta ku czci boga-byka Apisa. Nawet królowe przywdziewają suknie, które ukazują i podkreślają wszystkie ich kształty (a szczególnie piersi, często prześwitujące zza cienkiej tuniki). Te czasy swobody obyczajowej skończyły się, gdy na tron wstąpiła XIX Dynastia. Co prawda już w latach reformy religijnej Amenhotepa IV (Echnatona - panującego: ok. 1351 r. p.n.e. - 1334 r. p.n.e.), zaprzestano ukazywać nagość biesiadników podczas uczt prywatnych, a skupiono się jedynie na czci oddawanej jedynemu bogu Atonowi (choć królowa Nefretete również nosiła cienkie i prześwitujące suknie podczas oddawania czci temu solarnemu bóstwu), to jednak dopiero z upadkiem tejże doktryny religijnej i powrotem do starych kultów, w czasie tzw.: "restauracji horemhebiańskiej", nastąpił znaczny purytanizm w sztuce sakralnej. Nie było już mowy o zbytnim spoufalaniu się, kobiety noszą zakrywające ciało tuniki (a tam, gdzie świątynie grobowe zachowały się od czasów XVIII Dynastii i przetrwały z pokolenia na pokolenie do XIX Dynastii, zamalowywano kobietom piersi, zasłaniano łona, domalowując dłuższe suknie. Podobnie w przypadku mężczyzn, starano się całkowicie zasłonić nagość. Tak więc w czasach panowania sławnego Ramzesa II Wielkiego (bodajże najpopularniejszego władcy Starożytnego Egiptu), panującego w latach 1279 p.n.e. - 1213 p.n.e., panowała już ścisła i powszechna purytańska obyczajowość, nakazująca całkowicie wyeliminować ze sztuki jakiekolwiek przejawy nagości, które mogły jednoznacznie kojarzyć się z seksem.
Również w poprzedniej części pisałem, że Egipcjanie byli niezwykłymi czyściochami, przy których zarówno Grecy ze swymi wannami i Rzymianie z publicznymi łaźniami - to zwykłe brudasy. Zamożni Egipcjanie (szczególnie kobiety) kąpali się kilka razy dziennie (z reguły przed i po posiłku), dbając szczególnie o włosy (były one bowiem największym afrodyzjakiem - o czym też już pisałem). O swą fryzurę dbały w równym stopniu arystokratyczne damy jak i muzykantki i tancerki (nie mówiąc już oczywiście o depilacji całego ciała, jakiemu to poddawały się kobiety i kapłani). Poza tym niezwykle dbano o ręce i stopy, a także usta i oczy (malowanie oczu przez Egipcjan służyło przede wszystkim ich ochronie, a w znacznie mniejszym stopniu urodzie, gdyż w tamtejszym regionie palące słońce w ciągu dnia niejednokrotnie doprowadzało do ślepoty i aby zneutralizować szkodliwe promienie słoneczne, nakładano na powieki specjalne mazidło). Ciekawym faktem jest erotyczne utożsamianie określonych zwierząt, z cechami przynależnymi do danej płci. Bardzo silnie oddziaływającym symbolem seksualnym, a jednocześnie niezwykle cenionym ze względu na swe piękno, był - koń. Często utożsamiano męską witalność z tym szlachetnym zwierzęciem, które w Egipcie pojawiło się dopiero w II Okresie Przejściowym (ok. 1 760 r. p.n.e. - ok. 1 550 r. p.n.e.). Dlatego też utożsamiano często szybkość i piękno konia (ogiera) do wprawnego w łożu kochanka. Koń jednak był zwierzęciem szlachetnym, w przeciwieństwie do udomowionego jeszcze w okresie przeddynastycznym - osła, który również posiadał bardzo silne - niekiedy nawet silniejsze niż koń - odniesienia erotyczne. Mówiąc o ośle i porównując go z mężczyzną, chwalono duży penis tego zwierzęcia, choć stwierdzenie: "Niech osioł wychędoży twoją żonę" było bez wątpienia obelgą, odnoszącą się do mało rozgarniętego, choć dobrze zbudowanego mężczyzny. Osioł był też pewną skazą na ambicji mężczyzn, gdyż potrafił szybko się podniecać i wiecznie być gotowy do seksualnej sprawności, co dla wielu pozostawało niedoścignionym wzorcem (stąd niekiedy w domach publicznych prezentowano figurki osłów uprawiających seks z kobietami).
Podobnym symbolem męskich sił chaosu i nieposkromionych żądz, był poświęcony Anubisowi i Setowi - szakal. To zwierzę stało się uosobieniem samca, wiecznie dążącego do zaspokajania swych seksualnych żądz - swoistego rozpustnika i kobieciarza. Już młodych chłopców, którzy wciąż oglądali się za dziewczętami, nazywano "małymi szakalami". Krewniakiem szakala w kulturowym odbiorze - był pies, który podobnie jak koń, uważany był za zwierzę szlachetne, ale... nie na tyle, aby się np. z nim bawić (żadna scena nagrobna nie ukazuje Egipcjan w czasie pieszczot - takich jak głaskanie czy tulenie psa), trzymano więc je do polowań na dzikie gęsi, lisy a nawet wilki, ale najprawdopodobniej ich odbiór zbliżony był do symbolu szakala, z tą wszakże różnicą, że pies był takim "udomowionym i wyuczonym" szakalem (poskromionym rozpustnikiem?). Natomiast koty w kulturze Egiptu bez wątpienia utożsamiano z boginią Bastet (jednym z wcieleń bogini Hathor - Felinianki? 😉) i żeńskim temperamentem seksualnym. Koty bowiem są zarówno miłymi mruczkami, jak i potrafią stać się naprawdę niebezpiecznymi bestiami (lwy, tygrysy), stąd częste utożsamianie kotów ze zmiennością kobiecego nastroju i niestałością emocjonalną kobiet. Kot był zdecydowanym symbolem kobiecej seksualności, a podczas święta ku czci bogini Bastet w Bubastis, kobiety, aby przyciągnąć do siebie mężczyzn, podnosiły do góry suknie, ukazując swe łona (tyle wieków minęło i nic się nie zmieniło, dzisiaj kobiety czynią to samo, tylko że głównie na Tinderze). Święto kończyło się z reguły powszechnym pijaństwem i orgiami. Koty, jako bardzo trudno poddające się tresurze i kontroli, utożsamiano właśnie z kobiecą naturą, która co prawda podporządkowuje się nakazom (np. koty wracają do domów swych właścicieli), ale stanowi prawdziwą studnię bez dna najróżniejszych nastrojów. Poza tym kocie lenistwo również utożsamiano z kobiecym umiłowaniem do nazbyt przesadnego upiększania ciała, oraz żerowania na osiągnięciach mężczyzn (np. żona, która dzięki swej urodzie zdobywa i następnie wykorzystuje swego męża do własnych celów, niczym kot, który wraca do domu, a właściciel łudzi się że to on posiada kota, a nie kot posiada darmowego żywiciela, na którym żeruje. Notabene - przypomniał mi się jeden z odcinków "Rodziny zastępczej" w której Alutka Kosoń podjęła się nauki hipnozy i potem przez przypadek zahipnotyzowała swego męża - Jędrzeja zwanego Jędrulą. Stwierdziła: "To jest niesamowita broń w ręku kobiety, powinni tego uczyć na jakichś kursach przedmałżeńskich". Każe mu w hipnozie robić pompki, wmawia mu że nie znosi whisky i bierze od niego jego karty kredytowe na zakupy - "Taki ważny producent, całkowicie w moich rękach, jak jakiś żuczek" - mówi Alutka. Gdy Jędrula dowiaduje się od sąsiada że żona go hipnotyzuje i że to ona wmówiła mu że alkohol cuchnie, ten w przypływie złości mówi: "Ja ją normalnie zastrzelę i każdy sąd mnie uniewinni", sąsiad daje mu jednak zatyczki do uszu, a na drugi dzień ten sprowadza mistrza hipnozy, który hipnotyzuje Alutkę, po czym Jędrula mówi jej: "Alutka, nie umiesz hipnotyzować, nigdy nie uczyłaś się hipnozy... i codziennie rano będziesz mi podawała do łóżka śniadanie i kawę - Codziennie!"). Dlatego do kobiet, które przesadnie dbały o urodę, mawiano iż mają "koci wygląd". Zwierzęta te były bardzo popularne w Starożytnym Egipcie i hodowane były w praktycznie każdym domu.
RADEMENES?
🤭😉
Innym, bardzo wyraźnym symbolem seksualnym, odwołującym się do kobiet był... skorpion. Co prawda zwierzę to dziś nie budzi żadnych seksualnych odniesień, ale dla Egipcjan był silnym afrodyzjakiem, związanym właśnie z kobiecą naturą. Najpopularniejszym skorpionim bóstwem Egiptu, była bogini Selkis - której główna świątynia znajdowała się w szóstym nomie Delty (szósty nom, to jednocześnie miejsce, gdzie istniały jedne z najstarszych miast w Egipcie - Pe, Dep, Buto). Skorpion właśnie dlatego stał się personifikacją kobiecości, gdyż zauważono że samica tego gatunku bardzo długo opiekuje się swoimi małymi (nosząc je na swym grzbiecie), a poza tym jad skorpiona jest bardzo niebezpieczny i najczęściej kończy się śmiercią ofiary. Macierzyństwo połączone z niebezpieczeństwem zmienności kobiecych nastrojów, oraz jadem, jakim jest kobiecy sex appeal, który potrafi zatruć serce mężczyzny, czyniąc z niego posłusznego niewolnika miłości - oto dlaczego Starożytni Egipcjanie uważali skorpiona za erotyczny symbol żeński. Również małpa była uosobieniem kobiecości, gdyż jej sprawne i giętkie ciało, przywodziło na myśl zmysłowe przyjemności. Nawet porównywano żeńską chuć do małpich figli, a mędrzec Anchszeszonk twierdził że erotycznie rozbudzona kobieta, znajdująca się w towarzystwie przystojnego mężczyzny, podobna jest do skaczącej z podniecenia małpki (🤭). O ile koty znajdowały się w prawie każdym egipskim domu, psy towarzyszyły mężczyźnie na polowaniu, to małpki były nieodłącznymi towarzyszami kobiet - towarzyszyły swym paniom nawet podczas porannej toalety. Symbolem "małpiej witalności" był też karłowaty bóg Bes z dużym penisem - patron kobiet, którego wizerunek niektóre z nich (najczęściej tancerki i muzykantki) tatuowały sobie na przedramieniu lub na udzie.
Natomiast symbolem czystej (nie mającej podtekstów seksualnych) miłości, była... kaczka (oraz gęś nilowa). Była ona zarówno uosobieniem miłości i przywiązania kobiety do jej ukochanego, jako daru czystej miłości (stąd czasem portretowano nagie dziewczęta, trzymające w dłoniach małe kaczuszki - symbol ofiarowanej miłości), jak również zarówno kaczka (jak i gęś) były też symbolami płodności i macierzyństwa (w jednym z mitów o stworzeniu świata w które wierzyli Egipcjanie - a były trzy takie mity - pojawia się postać Wielkiej Gęsi pływającej po bezmiarach wód ciemności - chaosu. Zniosła ona wielkie jajo, z którego wykluł się bóg słońce - Re i nadał światu kształt. Był to bodajże najpopularniejszy ze wszystkich innych, egipski mit o stworzeniu świata. W innych Re miał się narodzić z kwiatu niebieskiego lotosu wyrosłego z mułu chaosu, lub pojawił się jako skarabeusz toczący słońce na wschodnim horyzoncie świata). O ile kaczka (lub gęś) jest symbolem czystej dziewczęcej miłości do ukochanego, małpka symbolizuje kobiecą chuć do wybranka, szakal lub koń są symbolami męskiej witalności, to ryba była tutaj uosobieniem owocu miłości, jaki powstaje ze związku kobiety i mężczyzny - czyli dziecka. Oczywiście ryby uważano też za zwierzęta nieczyste (jako że po morderstwie Ozyrysa, dokonanym przez Seta - ten podzielił na kawałki ciało swego brata i wyrzucił je na różne strony świata. Małżonka Ozyrysa - Izyda, niestrudzenie szukała wszystkich "części" swego męża i gdy "złożyła" go już z powrotem, zabrakło tylko jednej rzeczy - penisa. Okazało się że połknęła go ryba. Tak oto odrodzony Ozyrys stał się wykastrowanym bogiem Królestwa Umarłych), ale i tak ryba była bodajże najpopularniejszą potrawą na egipskich stołach oraz jako symbol miłości i nowego życia (szczególnie tilapia - która po złożeniu jaj, chowa je w swym pysku, gdzie następuje też zapłodnienie ich przez samca i tam małe tilapie się wykluwają z jaj, oraz z powrotem chowają do pyska matki w razie niebezpieczeństwa) wzrastającego w kobiecie po zespoleniu się z ukochanym mężczyzną.
To tyle jeśli idzie o kanony piękna, urody i sex appealu Starożytnych Egipcjan (można by jeszcze nieco dodać o erotycznych symbolach roślinnych, ale nie są one już nazbyt istotne, poza tym niektóre z nich przedstawiłem w poprzednich częściach). Tak więc od kolejnej części przejdziemy do Starożytnej Mezopotamii (Babilonii, Asyrii) i przyjrzymy się jakie tam dominowały symbole kobiecej i męskiej urody oraz oczywiście seksualnej witalności obojga płci.
JAK ZMIENIAŁY SIĘ PRZEZ LATA I CO JE DETERMINOWAŁO
I
STAROŻYTNY EGIPT
SYMBOLE URODY I SEKSAPILU:
KOBIETY - DŁUGIE, GĘSTE WŁOSY I PIĘKNE OCZY
MĘŻCZYŹNI - SZEROKIE RAMIONA
Cz. II
"NIECH MI PRZYPROWADZĄ DWADZIEŚCIA NIEWIAST O PIĘKNYCH KSZTAŁTACH, O PIERSIACH WYNIOSŁYCH, O WŁOSACH SPLECIONYCH MISTERNIE, O ŁONACH NIE OTWARTYCH JESZCZE RODZENIEM, A TAKŻE NIECHAJ PRZYNIOSĄ PRZEJRZYSTE I LUŹNE SZATY I NIECHAJ DADZĄ JE TYM NIEWIASTOM, GDY ZDEJMĄ SUKNIE SWOJE"
"OPOWIADANIE O CUDOWNYCH ZDARZENIACH"
(PAPIRUS WESTCAR)
ŻYCZENIE FARAONA SNOFRU
Starożytni Egipcjanie bardzo dbali o higienę własnego ciała. W rodzinach arystokratycznych myto się nawet po kilka razy dziennie i nie ograniczano się przy tym do mycia rąk czy twarzy, ale całego ciała - szczególnie zaś dbano o oczy. Oczy były dla Egipcjan "lustrami duszy" i miały niezwykle ważne znaczenie duchowe oraz estetyczne (podobnie jak nos, uszy i usta), dlatego też ich stała ochrona należała do najważniejszych zadań każdego Egipcjanina który nie tylko chciał się podobać płci przeciwnej za życia, ale również dostąpić nieśmiertelności w Zaświatach. Uszkodzenie oczu, uszu, ust lub nosa, w zasadzie eliminowało taką osobę z kręgu nieśmiertelności, co też tłumaczy dlaczego faraonowie - chcąc się zemścić na swych poprzednikach - niszczyli ich wizerunki z kartuszy i malowideł świątynnych, każąc wykuć lub zamazać szczególnie całą twarz. Ochrona oczu stała się jednak koniecznością ze względu na warunki pogodowe w jakich przyszło żyć Egipcjanom. Palące słońce było zabójcze dla oczu, które niezabezpieczone (a przecież nie znano ani okularów przeciwsłonecznych ani nawet kapeluszy słomkowych - te pojawiły się znacznie później) często prowadziły do ślepoty nawet w młodym wieku. Dlatego też ochrona oczu była nie tylko elementem dekoracyjnym twarzy, mającym upiększyć daną sylwetkę, ale służyła przede wszystkim celom praktycznym - ochronie własnego zdrowia. Dziś, gdy widzimy egipskie malowidła, na których zarówno kobiety jak i mężczyźni mają silnie podmalowane oczy, może nam się wydawać że jest to element swoistej pedanterii graniczącej ze zniewieścieniem - nic podobnego. Egipcjanie malowali sobie powieki właśnie dlatego by chronić oczy przed zabójczym promieniowaniem UV i nie utracić własnego wzroku.
Malowano więc oczy specjalnym tuszem (lub jak kto woli mazidłem), w skład którego wchodziła brązowa ochra, galenit, malachit, antymon, ruda miedzi, tlenek magnezu, tlenek żelaza i bitum. Dzięki temu uzyskiwano znaczne zmniejszenie negatywnego wpływu promieniowania UV na oczy (choć oczywiście go całkowicie nie eliminowano), umożliwiając normalne funkcjonowanie. Jak już wspomniałem - oczy malowały sobie zarówno kobiety jak i mężczyźni, ale o ile kobiety nakładały również czerwoną ochrę na usta i używały różu do policzków, mężczyźni już tego nie czynili. Jednak dbanie o higienę osobistą było wręcz oczywistością w kraju o takim klimacie i co ciekawe, mimo że Egipcjanie kąpali się nawet kilka razy dziennie (przed posiłkiem i po posiłku), nie uchroniło ich to od nieprzyjemnych konsekwencji związanych z pasożytami (w sarkofagach trumiennych nawet faraonowie mieli we włosach lub na ciele jajeczka najróżniejszych wszy lub innego robactwa), nie dziwi więc tak częsta higiena, która również bardziej wynikała z konieczności niż z estetyki. Kobiety (jak już wspomniałem w poprzedniej części) goliły i depilowały sobie całe ciało (zapewne aby ustrzec się wszelkich pasożytów), niektóre ścinały nawet zupełnie włosy do gołej skóry, jako że i tak najczęściej nosiły peruki. Mężczyźni nie depilowali swego ciała (z wyjątkiem kapłanów, którzy pozbywali się wszelkich włosów na ciele ze względów kultowych), aczkolwiek dbali o krótko przyciętą fryzurę i o pozbycie się zarostu na twarzy. Codzienna toaleta w zamożnym domu zabierała sporo czasu i to zarówno mężczyznom jak i kobietom. Służący lub niewolnicy musieli bowiem obciąć swemu panu włosy (najczęściej bardzo krótko), ogolić go, natrzeć wonnymi olejkami (które maskowały przykre zapachy wydostające się z ciała), obciąć mu paznokcie u rąk i nóg, podmalować oczy (oczywiście wszystko to działo się po porannej kąpieli, umyciu twarzy oraz zębów) i dopiero wówczas pomagano mu się ubrać.
Kobietom higiena osobista zajmowała znacznie więcej czasu niż mężczyznom. Niewolnice depilowały swą panią całkowicie, usuwając wszelkie możliwe włoski z ciała (czasami kobiety goliły również głowę a czasami nie, ale peruk używały wszystkie eleganckie i zamożne damy). Oczywiście kompletny manicure, pedicure, układanie włosów w modne loczki i warkoczyki (najczęściej więc damy po prostu przywdziewały gotowe peruki, które wkładały albo na ogoloną głowę, albo na swoje włosy), których zaplatanie było niezwykle czasochłonne i trwało nawet kilka godzin. Potem przychodził czas na malowanie twarzy (oczu, ust, policzków), nacieranie wonnymi olejkami i masaż całego ciała. Egipcjanie korzystali z całego rezerwuaru wszelakich flakoników z pudrami, różami, szminkami do ust - wiele czyniono aby upiększyć swoje ciało i nadać mu odpowiednią gibkość. Następnie przechodzono do ubioru. W Starym Państwie (III - VI Dynastia) stroje nie należały do wyszukanych. Mężczyźni nosili raczej przepaskę na biodra zwaną szendżot, która okrywała genitalia (i wierzono że ma magiczną moc wzmacniającą męską potencję, dlatego też szendżot mogli nosić jedynie mężczyźni po osiągnięciu pełnoletności). Poza tym okrywano się również lnianą spódniczką owiniętą wokół bioder. Kobiety zaś nosiły proste, jasne sukienki na ramiączka (chyba że pracowały fizycznie, to wtedy nosiły również krótkie spódniczki okrywające łono). Po okresie zawirowań wewnętrznych (I Okres Przejściowy - Dynastie VII - X) i nastaniu Średniego Państwa (XI - XII Dynastia), stroje się nieco zmieniły. Suknie nabrały większego kolorytu i barwy, ale największa rewolucja modowa nastąpiła za czasów Nowego Państwa (XVIII - XX Dynastia).
Mężczyźni (z arystokracji) wciąż nosili szendżot, ale okrywali ją już długą, lnianą szatą (wkładano również cienkie płaszcze). Kobiety zaś nosiły plisowane suknie o kształcie i krojach znacznie bardziej finezyjnych niż w okresach poprzednich. Zresztą czasy Nowego Państwa to również okres swoistej rewolucji obyczajowej. Wcześniej bowiem jakiekolwiek formy biesiad i zabaw, które przedstawiano w sztuce sakralnej, były niezwykle pruderyjne. Mężczyźni i kobiety oddzieleni od siebie rzędami, siedzieli przykucnięci na podłodze wokół gospodarza - często był też pokazany moment składania ofiary bóstwu. Natomiast od XVIII Dynastii następuje zdecydowana zmiana w przedstawianiu bankietów, do czego musiała doprowadzić jakaś rewolucja obyczajowa (najprawdopodobniej powstała z większego otwarcia się Egiptu na inne ludy, z podbojów i napływu ogromnych ilości dotąd luksusowych towarów i wielkich rzesz niewolników). To spowodowało, że dawne obyczaje uległy rozluźnieniu, a przykład szedł z góry, od faraona i możnych. W zasadzie aż do czasów panowania królowej Hatszepsut sceny biesiad elity władzy przedstawiane w świątyniach grobowych były wciąż jednoznacznie pruderyjne. Postać centralną wypełniał zmarły, jako pan domu i najważniejsza osoba, reszta gości siedziała w pozycji przykucniętej rzędami na podłodze. Postacie były sztuczne, pozbawione uczuć i stanowiły jedynie tło dla zmarłego gospodarza. Jednak od rządów Hatszepsut (ok. 1479 r. p.n.e. - ok. 1458 r. p.n.e.) uległo to powolnej zmianie. Ta kobieta-faraon wprowadziła (to znaczy nie ona sama, po prostu za jej rządów zaistniały pewne dodatkowe elementy upiększające świątynie grobowe scenami przyjęć i bankietów odprawianych za życia zmarłej osoby) indywidualność (postacie nie były już tak bardzo do siebie podobne), uczucia (twarze nie są już jednakowe) i pojawia się też więcej kobiet, zarówno wśród gości, jak i wśród gospodarzy przyjęcia.
Kolejna duża zmiana następuje za rządów jej bratanka - Totmesa III Wielkiego (ok. 1458 r. p.n.e. - ok. 1425 r. p.n.e.). Ukazane zostają wówczas (po raz pierwszy) postaci nagich niewolnic (czego wcześniej nie było), usługujących gościom. Za jego czasów mężczyźni podczas przyjęć mogą już usiąść na niskich krzesłach wraz z gospodarzem (kobiety wciąż przedstawiano w pozycji przykucniętej na podłodze). Dopiero za rządów syna Totmesa III - Amenhotepa II Mocnego (był to bodajże najsilniejszy faraon w dziejach, który dodatkowo lubił popisywać się swoją siłą. Panował w latach ok. 1425 r. p.n.e. - ok. 1397 r. p.n.e.), po raz pierwszy posadzono kobiety na krzesłach obok mężczyzn. Rządy jego zaś syna - Totmesa IV (ok. 1397 r. p.n.e. - ok. 1388 r. p.n.e. To był ten władca, który odkopał Sfinksa - przysypanego piaskami pustyni) i wnuka - Amenhotepa III (ok. 1388 r. p.n.e. - ok. 1351 r. p.n.e.), to już rozkwit pełnego równouprawnienia w sztuce, oraz ukazywania wszelkich, nawet najbardziej intymnych szczegółów (wzajemne obejmowanie się par - przy czym to najczęściej kobieta obejmuje mężczyznę - pocałunki, pieszczoty a nawet ukazane zostały... wymioty, gdyż Egipcjanie uważali wymiociny za symbol naprawdę dobrej zabawy). Taka nieskrępowana swoboda w pokazywaniu piękna ludzkiego ciała i wszelkich z tym związanych naturalnych zjawisk, będzie trwała w sztuce aż do czasów rewolucji amerneńskiej i wstąpienia na tron syna Amenhotepa III - Amenhotepa IV, który zaprowadzi w kraju rewolucję religijną i przyjmie imię Echnatona (na cześć swego solarnego boga Atona. Panował w latach ok. 1351 r. p.n.e. - ok. 1334 r. p.n.e.). Co prawda erotyka przyjęć nie została ograniczona, ale podporządkowana jedynie celom kultowym nowej, monoteistycznej religii "Światła Atona". I choć intymne części ciała Nefretete (małżonki Echnatona) były w sztuce amarneńskiej podkreślone jeszcze bardziej niż wcześniej odnośnie kobiet z arystokracji, to jednak zniknęła zupełnie cała radość, którą teraz zastąpiło religijne dostojeństwo. Zniknął taniec, alkohol, stoły uginające się od jadła, muzyka, nagie niewolnice usługujące gościom, a wszedł religijny purytanizm, który co prawda pozwalał ukazywać piersi i łono królowej, ale tylko podczas składania ofiar i modlitw kierowanych do Atona, a nie podczas publicznych zabaw.
Kontrrewolucja kapłanów spod znaku Amona-Re obaliła monarchę i całą jego rewolucję religijną, która dla zwykłego Egipcjanina była nie tylko niezrozumiała, ale wręcz podważała wyznaczony, pokoleniami ustalony porządek świata. Kapłani wiedzieli że za nimi stoi istniejący już od prawie dwóch tysięcy lat tradycyjny system religijny. Wiedział o tym i sam Echnaton, który odizolował się od całego świata w swym mieście-twierdzy w Achetaton ("Horyzont Atona" - dzisiejsze Tell el-Amarna), wraz z małżonką i garstką zwolenników. Przyparty do muru, próbował faraon pertraktacji z klerem Amona-Re, ale bezskutecznie. Wreszcie opuściła go nawet sama Nefretete (ponoć miała romans ze swym młodym zięciem Semenchkare lub Tutenchatonem). Gdy Echnaton umarł, kapłani i korpus oficerski mianowali nowym władcą najpierw Semenchkare (który został wyznaczony współwładcą jeszcze przez Echnatona ok. 1336 r. p.n.e.), zmarł on jednak już w 1334 r. p.n.e. w kilka miesięcy po swym teściu. Następnie nowym władcą został młody Tutenchaton, któremu natychmiast zmieniono imię na Tutenchamon ("Żywy obraz Amona"). Żonaty był on z młodszą córką Echnatona - Anchesenaton (której również zmieniono imię na Anchesenamon - "Ona żyje w Amonie"). Natychmiast usunięto imię Atona z wszelkich inskrypcji i nazw i powrócono do dawnej religii (mimo to 10-letni okres rewolucji religijnej, odcisnął swoje świadectwo w historii tego kraju). Na krótko wróciły też stare czasy radości i zabawy prezentowanej w sztuce, ale krótkie rządy Tutenchamona (ok. 1334 r. p.n.e. - ok. 1325 r. p.n.e.) i wezyra Aj (ok. 1325 r. p.n.e. - ok. 1319 r. p.n.e.), niewiele wniosły. Nastały czasy odnowy religijnej założyciela nowej - XIX Dynastii, generała Horemheba (ok. 1319 r. p.n.e. - ok. 1292 r. p.n.e.), za jego rządów rozpoczęło się powolne odchodzenie od swobody w sztuce XVIII Dynastii i powróciły czasy "pruderii".
Za rządów Ramesydów (szczególnie Setiego I - panował od ok. 1290 r. p.n.e. - ok. 1279 r. p.n.e. i jego syna Ramzesa II Wielkiego - panował od ok. 1279 r. p.n.e. - ok. 1213 r. p.n.e.) dochodziło do scen... zamalowywania dekoracji i malowideł świątynnych ze wcześniejszych okresów (mężczyznom domalowywano dłuższe szaty, a kobietom suknie zakrywające piersi i ramiona). Zniknęła też nagość tancerek i niewolników. Zmieniano inskrypcje nawołujące do używania życia i miłości, takie jak np.: "Przyłącz się do święta w domu szczęśliwości", zastępując je formułkami religijnymi. Pruderia dotknęła społeczeństwo egipskie czasów XIX Dynastii w sposób bardzo podobny do tego, jak zmieniło się społeczeństwo brytyjskie od XVIII wieku do panowania królowej Wiktorii w wieku XIX. Swoboda seksualna czasów przedrewolucyjnej Europy była czymś naturalnym, ale rewolucja i późniejsze wojny, a co za tym idzie zmiana postrzegania świata, spowodowała nawrót do konserwatywnej i niezwykle pruderyjnej epoki, zwanej wiktoriańską (oczywiście szczególnie w Wielkiej Brytanii). Notabene pruderia zawsze rodzi rozwiązłość i tak było w czasach królowej Wiktorii (te wszystkie sławne opowiadania erotyczne z "Wenus w futrze" z 1870 r. autorstwa Leopolda von Sacher-Masocha - od którego to nazwiska wzięło się określenie Sado-Maso), tak też było i w Egipcie Ramesydów. To wówczas właśnie, w czasach panującej powszechnie seksualnej pruderii, powstał najbardziej erotyczny, wręcz kipiący i ociekający seksem Papirus Turyński nr. 55001 (którego jednak pozwolę sobie pominąć). Warto tutaj jeszcze wspomnieć o alkoholu. Otóż za Dynastii Totmesydów, w czasach swoistego "równouprawnienia" - kobiety i mężczyźni pijali alkohol wspólnie (przynajmniej tak byli przedstawiani na wizerunkach w świątyniach grobowych). Alkoholem tym było oczywiście wino, gdyż piwo uważano za napój plebejski (nawet wypłacano robotnikom wynagrodzenie w piwie). Natomiast w epoce Ramesydów obie płcie są już widocznie rozdzielone (podobnie jak było to przed XVIII Dynastią). Nie wzięło się to znikąd, po prostu wino było dla Egipcjan silnym afrodyzjakiem i takie wspólne libacje z reguły kończyły się potem prawdziwymi orgiami, dlatego rozdzielenie kobiet od mężczyzn miało temu skutecznie przeciwdziałać (tym bardziej że samo pijaństwo nie było potępiane, a zresztą wino - choć znacznie rozcieńczone - pijali Egipcjanie praktycznie cały czas i dawali je również dzieciom. To również miało na względzie kwestie zdrowotne i higieniczne - o czym wspominałem już wcześniej).
Prócz wina (i winorośli), rośliną silnie stymulującą i pobudzającą seksualnie była mandragora (sprowadzana z okolic Syrii i Palestyny), zwana też "jabłkiem miłości". Sadzono ją w przydomowych ogrodach wielmożów i w altanach królewskich od początków Nowego Państwa (XVIII Dynastia). Spożywano nie tylko rozłupany korzeń mandragory (który rzeczywiście działa stymulująco i nie potrzeba żadnej wiagry czy tego typu chemicznych specyfików), ale również owoce (które to nie mają żadnych pobudzających męskość właściwości), również suszono ją i wąchano. Często kobiety ofiarowywały zerwaną mandragorę swym oblubieńcom (notabene kobietom nie wolno było zrywać winogron, gdyż wierzono że to przyniesie pecha). Ten afrodyzjak znika też ponownie w czasach XIX Dynastii z wszelkich wyobrażeń w sztuce nagrobnej (jedyny obraz mandragory z czasów Ramesydów, pochodzi z haremu Ramzesa II, gdzie kobiety przynoszą siedzącemu na tronie władcy misę pełną owoców granatu i mandragory). Usuwanie wszelkich skojarzeń z seksem, radością i pewną taka swobodą obyczajową za Ramesydów było tak powszechne, iż nie można już się dziwić temu, że ostatecznie Mojżesz wyprowadził wówczas Żydów z ziemi egipskiej do Palestyny (taki żarcik 😄). To tyle na dziś, w kolejnej części przejdę już bezpośrednio do nagości, jaka była powszechna wśród kobiet niepochodzących z arystokracji, a szczególnie służby i niewolnic, oraz do (często dziwnych) skojarzeń, z jakimi Egipcjanie łączyli płeć męską i płeć żeńską.
JAK ZMIENIAŁY SIĘ PRZEZ LATA I CO JE DETERMINOWAŁO
Temat ten zamierzałem podjąć już jakiś czas temu, gdyż wydaje mi się interesującą kwestia zmiany kanonu piękna ludzkiego ciała i tego, co dla różnych kultur w różnych okresach historycznych było symbolem urody i piękna. Co stanowiło o urodzie w starożytnym Egipcie, a co w Babilonii? Jaki był kanon piękna w antycznej Grecji a jaki w starożytnym Rzymie? Jak do kwestii ciała, piękna i seksualności podchodzono w średniowieczu i w wiekach następnych? - to wszystko wydaje mi się niezwykle ciekawe, gdyż stanowi część barwnej palety ludzkich dzieł, zachowań i postaw - jakie ogólnie doprowadziły do powstania naszej (w rozumieniu ludzkiej) cywilizacji. Dziś, gdy "świerszczyki" z roznegliżowanymi paniami sprzedają się coraz gorzej (gdyż cały dostępny seks i tak jest już w sieci), należy pamiętać że takie erotyczne pisemka istniały zarówno w Grecji jak i w Rzymie. Oczywiście była to sztuka, którą można dziś nazwać "kloaczną", ale stanowi ona (prócz żywych przykładów ludzkiego piękna, uwypuklonych w rzeźbach i malowidłach ) ciekawą wiedzę na temat tego, co starożytnym się podobało w kształcie ludzkiego ciała (i co ich podniecało). Temat długi, bo dotyczący różnych kanonów piękna w wielu cywilizacjach i kręgach kulturowych, począwszy od starożytnego Egiptu, a skończywszy na czasach nam współczesnych (rygorystycznych dietach, cudownych preparatach na schudnięcie i tego typu kwestiach, którymi torturują się głównie nasze panie). Zacznijmy zatem.
I
STAROŻYTNY EGIPT
SYMBOLE URODY I SEKSAPILU:
KOBIETY - DŁUGIE, GĘSTE WŁOSY I PIĘKNE OCZY
MĘŻCZYŹNI - SZEROKIE RAMIONA
Cz. I
Egipcjanie mieli prawdziwego "fioła" na punkcie włosów, szczególnie kobiecych. Stanowiły one bowiem niezwykle silny afrodyzjak, jeśli były odpowiednio uczesane i ukształtowane. Natomiast jeśli były rozpuszczone i w nieładzie, taka kobieta właściwie traciła cały swój seksapil i była uważana za wybitnie nieatrakcyjną. Ale nim przejdę do włosów, zajmijmy się inną, równie ważną częścią kobiecego ciała, która stanowiła o jej urodzie i podkreślała piękno w Egipcie faraonów. Chodzi oczywiście o... dłonie. Tak, kobiece dłonie były niezwykle ważnym afrodyzjakiem (co pokazuje choćby egipska sztuka). W dłoniach była ulokowana "boska esencja sprawcza Atuma" dlatego musiały być czyste i zadbane. O swe dłonie musiały szczególnie dbać Boskie Małżonki Amona-Re (wywodzące się głównie z królewskiego lub kapłańskiego rodu), które dzień w dzień miały za zadanie "pobudzać boga". Każdy dzień Boskiej Małżonki wyglądał tak samo, z chwilą pierwszego blasku słońca opuszczała ona swoją siedzibę i udawała się do tebańskiej świątyni Amona-Re zwanej Ipet-sut. Tam, pośród chłodnych i wypełnionych dymem z kadzideł sal, zażywała kąpieli w "Świętej Sadzawce", po czym przy pomocy Boskich Adoratorek (kapłanek będących na usługach świątyni, które namaszczały jej ciało olejkami), przywdziewała białą, cienką (prześwitującą) "liturgiczną" szatę z czystego lnu, po czym kierowała się do "Świętego Świętych", czyli miejsca, w którym przebywał bóg. Gdy weszła do owego mrocznego, ciemnego (symbolizującego kobiece łono) pomieszczenia, oświetlanego jedynie blaskiem pochodni, towarzyszył jej arcykapłan Amona-Re w otoczeniu kapłanów niższej rangi (jednak wraz z nią do owego pomieszczenia mógł wejść jedynie arcykapłan lub sam faraon).
Boskie Adoratorki nie mogły się zbytnio zbliżyć do tego pomieszczenia i zostawały w sali obok. Potrawy dla boga (mleko, mięso, chleb, ciasto) wnosili kapłani niższego rzędu, po czym opuszczali pomieszczenie przed otwarciem połyskującego złotem i lapis-lazuli sanktuarium w którym przebywał bóg. Arcykapłan (lub król) otwierał drzwiczki sanktuarium i z wielką starannością wyciągał posąg boga na zewnątrz. Za drzwiami rozlegał się dźwięk bębnów, piszczałek i sistrów, mający odpędzić zły urok. Arcykapłan spalał następnie w ogniu woskowe figurki wrogów Egiptu i teraz wkraczała Boska Małżonka ze złotym sistrum w ręku, potrząsając nim aby "obudzić" boga. Następnie rozchylała szatę, ukazując mu swoje wdzięki i "karmiła" boga przygotowanymi potrawami. Po skończonym posiłku, brała do ręki boskiego fallusa i recytując pieśni religijne, miała za zadanie rozładować jego "napięcie seksualne" do czasu aż... "nie poczuła na sobie jego orgazmu". Kobieca dłoń była jednak ważna nie tylko ze względu na "liturgiczną posługę" Boskich Małżonek Amona-Re, ale również ze względów kulturowych. Na przykład Egipcjanie całowali swoje kobiety w dłonie na powitanie, a nie w usta lub policzki. Wiele reliefów pokazuje też przechadzające się po ogrodach pary, trzymające się za ręce. Dłonie jednak największe zastosowanie miały w symbolice erotycznej - bogini Hathor była nazywana "Ręką Atuma" a jej wcielenia (lub oddzielne boginki) Jusaas i Nebet-hetepet zwano "Paniami Zaspokojenia". Dlatego też kobiece dłonie miały niezwykle silną erotyczną symbolikę (samo sistrum - czyli klepaczka - było uformowane w kształcie kobiecej dłoni).
Kolejnym symbolem urody (i silnym afrodyzjakiem dla Egipcjan) były usta. To właśnie przez usta przechodziło "życiodajne tchnienie Szu" i było jednym z głównych elementów zmartwychwstania. Usta musiały więc być zadbane (co nie zawsze było łatwe, szczególnie w kraju, gdzie wiatr nieustannie wciskał drobinki piasku do oczu, ust i nosa, a usta szybko wysychały i trzeba je było regenerować odpowiednimi olejkami z oliwek). Kobiety malowały sobie usta szminką z czerwonej ochry (startej na proszek i zmieszanej z wodą), mężczyźni natomiast ust nie malowali. W bogatszych domach były nawet łazienki, gdzie można było się umyć i umalować. Usta jednak dla Egipcjan nie służyły do całowania, a do... wąchania i podziwiania (kochankowie całowali się pocierając sobie wzajemnie nosy), niewątpliwie jednak służyły jako narzędzie rozkoszy (egipskie słowo "sepet" - czyli usta, było tożsame ze słowem wagina i w zasadzie dla Egipcjanina nie miało większej erotycznej różnicy czy "sepet" to są usta czy też to, co znajduje się między kobiecymi nogami). Gdy więc kochanek mówił: "Gdy ją całuję, usta swe rozchyla" (dzbanek z Deir el-Medina - XVIII Dynastia), nie wiadomo dokładnie czy naprawdę ma na myśli usta. Oczywiście nieskazitelne usta były tak samo ważne dla kobiet jak i dla mężczyzn, jednak nazwa ta była utożsamiana jedynie z kobiecym przyrodzeniem.
Kolejny afrodyzjak stanowił nos. Był on jeszcze ważniejszy od ust, a pozbawienie człowieka nosa, w praktyce uniemożliwiało mu ponowne zmartwychwstanie, gdyż "życiodajne tchnienie Szu" dokonywało się właśnie ustami przez nos - "Powietrze jest w moich nozdrzach, nasienie w moim fallusie" (Papirus Harris 500). Nos służył do doświadczania świata za pomocą zmysłu powonienia a Egipcjanki i Egipcjanie używały całej palety perfum, zaś sam pocałunek pomiędzy kochankami odbywał się właśnie przez nos (nie powinno to zresztą dziwić, jako że egipskie słowo "sen" - czyli "wąchać" lub "czuć zapach", było tożsame ze słowem "całować"). Perfumy były jednak bardzo drogie (niekiedy kosztowały tyle co kilka wołów - które same w sobie już stanowiły majątek), ich cena nieco spadła dopiero po sławnej wyprawie królowej Hatszepsut do krainy Punt (ok. 1470 r. p.n.e.), skąd sprowadzono do Egiptu wiele sadzonek olejkodajnych roślin, które odtąd były uprawiane w Egipcie, oraz mirrę, olibanum i opopanax. Olejki eteryczne (na bazie tłuszczów) Egipcjanie wcierali sobie głównie we włosy, usta i miejsca intymne, co przy większym ruchu powodowało spalanie się tłuszczu i wydzielanie tym samym przyjemnej woni (perfumy wkładano również zmarłym do grobu, a także używano ich podczas balsamowania ciała). Nos był więc nie tylko potężnym afrodyzjakiem, ale również symbolem przetrwania duszy w Zaświatach.
Przejdźmy teraz do uszu. Stanowiły one (wraz z ustami i nosem) swoistą "świętą triadę" gdyż to właśnie przez uszy (według Egipcjan) dusza opuszczała ciało. Ucho stanowiło też silny afrodyzjak i zdarzało się (dość często) że kochankowie uprawiali seks, poprzez... wzajemne lizanie sobie uszu, a nawet były próby wkładania penisa do ucha wybranki (zdarzały się przypadki "gwałtu przez ucho" 🥴). Wiedziano że ucho jest tak samo erogenną strefą, jak choćby piersi czy okolice podbrzusza kobiety, wierzono też że zapłodnienie może odbyć się również przez... ucho. Kobiety nie nosiły kolczyków na uszach aż do czasów Nowego Państwa (XVIII Dynastia). Egipcjanie przykładali więc szczególną uwagę do czystości tych miejsc (nie tylko zresztą tych, w starożytnym Egipcie myto się bardzo często, z reguły dwa razy dziennie - rano i wieczorem, przed snem szczególnie myto ręce i nogi (biorąc pod uwagę fakt, że piasek i kurz często wpadał z wiatrem do domów), płukano usta, czyszczono zęby specjalną paletką, obcinano paznokcie i przede wszystkim (co czyniły głównie kobiety) - rozczesywano włosy i dopiero wówczas kładziono się do łoża. Uszy, nos, usta oraz dłonie nie stanowiły jednak aż tak silnego afrodyzjaku jak...
Piersi i narządy rodne. Odsłonięte kobiece piersi były ewidentnym zaproszeniem do odbycia stosunku miłosnego. Od czasów Nowego Państwa, dobrze urodzonych dam nigdy nie przedstawiano zupełnie nago, zawsze posiadały jakieś okrycie wierzchnie. Niewolnice zaś i tancerki z reguły przedstawiano albo zupełnie nago, albo jedynie z niedużą przepaską na biodra (jak choćby na grobowcu wezyra Rechmire z czasów panowania faraona Totmesa III - ok. 1458-1425 r. p.n.e.). Również służące, pomagające pani przy codziennej toalecie, są zawsze (na reliefach czy ostrakonach) ukazywane nago. Obnażone kobiece piersi były więc czymś zupełnie naturalnym dla Egipcjan, z tym że członkinie rodziny królewskiej i arystokratki unikały ukazywania swych piersi ze względów religijnych (jako istoty dobrze urodzone, co dla nich samych znaczyło bliższe bogom, nie powinny zniżać się do uciech godnych prostego ludu ani sprowadzać boskiego piękna do zwykłego popędu seksualnego). Dziewczęta służebne były zaś zupełnie pozbawiane odzieży (na jednej z fajansowych miseczek do wina, pochodzących z okresu Nowego Państwa, ukazana jest klęcząca w stóp swej pani lutnistka, której jedynym okryciem jest nieduża przepaska na biodra, w którą dodatkowo włożony jest kwiat lotosu - zapach kwiatu lotosu był uważany za afrodyzjak. Lotosy wplecione są również w jej włosy a na czubku głowy lutnistki znajduje się stożek z wonnymi maściami, które służą jej pani do upiększania ciała. Pani - co ciekawe - też jest tu ukazana nago jedynie z przepaską na biodrach - zapewne jest to fragment porannej toalety). Genitalia oczywiście też były niezwykle erogenną strefą, a nabrzmiały męski fallus stanowił zaproszenie do aktu miłości, na równi z odsłoniętymi kobiecymi piersiami (zdarzało się też, że kobiety chwytały mężczyzn za penisa lub jądra, co dla Egipcjan nie stanowiło zgorszenia, ale już np. dla Żydów czy Asyryjczyków, jeśli kobieta złapała mężczyznę za genitalia, jej ręka musiała zostać odcięta - "Jeśli (...) żona (...) wyciągnie rękę i chwyci go za części wstydliwe, odetniesz jej rękę, nie będzie twe oko miało litości" (Pwt.25, 11-12), przy czym Asyryjczycy miast ręki obcinali kobiecie palec i... obie piersi. Niekiedy ograniczano się "tylko" do obcięcia sutków. W Egipcie fallus w stanie wzwodu jest symbolem seksapilu i potwierdzeniem męskiej witalności.
I przechodzimy wreszcie do włosów, jako niezwykle silnego symbolu kobiecej (i męskiej) urody. Depilacja całego ciała (prócz włosów na głowie i brwi) w Egipcie faraonów była wręcz obowiązkiem każdej kobiety. Depilowały się więc praktycznie wszystkie dziewczęta. Mężczyźni zaś (prócz zarostu) nie usuwali owłosienia z ciała (jedynym wyjątkiem byli tutaj kapłani, którzy golili całe ciało wraz z głową ze względów kultowych). Włosy stanowiły ogromny majątek kobiety, a te, które miały słabsze owłosienie, używały wykwintnych peruk. Zamożne damy spędzały długie godziny w otoczeniu swych służących nad upiększaniem włosów, szczególnie modne (od okresu Nowego Państwa) były włosy plecione w liczne warkoczyki i kręcone w loczki. Jeśli kobieta pojawiła się przed mężczyzną nieuczesana lub z rozpuszczonymi włosami, oznaczało to ogromny spadek jej fizycznej atrakcyjności, dlatego też o włosy dbały wszystkie kobiety, nie tylko zamożne arystokratki, ale i muzykantki, tancerki czy nawet niewolnice. Oczywiście również kapłanki w świątyniach (szczególnie w świątyni Hathor) nosiły niezwykle wyszukane fryzury (w ogromnej większości były to odpowiednio stylizowane i upiększane peruki ścinane niewolnicom). Oczywiście peruki nosili również mężczyźni, którzy (podobnie jak ich żony) oblegali zakłady fryzjerskie czy perukarskie. Egipcjanie strzygli się na krótko (często zupełnie na łyso, w celu nałożenia peruki), Egipcjanki wręcz przeciwnie - posiadały długie, ciemne, zaplatane loki, które były ówczesnym symbolem seksu i niezwykle mocno działały na męskie libido (przeto żadna kobieta, która chciała przyciągnąć do swego łoża kochanka, nie pokazałaby się przed nim bez zrobionej wykwintnej fryzury lub bogato ufryzowanej peruki).
Silnym afrodyzjakiem dla kobiet były zaś szerokie i silne ramiona u mężczyzn. Ramiona i włosy to były główne symbole urody mężczyzn w starożytnym Egipcie. Na temat męskiej urody mam co prawda znacznie mniej informacji, ale i tak można je zamknąć w stwierdzeniu, że realnie największym powodzeniem wśród kobiet cieszyli się ci mężczyźni, którzy... mieli pokaźne przyrodzenie i potrafili przyprzeć partnerkę do ściany i utrzymać ją w powietrzu bez pomocy rąk (dosłownie). Ale to już są takie drobne szczegóły, przejdźmy zatem teraz do erotycznych ubiorów i pozostałych afrodyzjaków na czele z oczami, które stanowiły "źródło duszy".