WYŚWIETLENIA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PREHISTORIA ZIEMI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PREHISTORIA ZIEMI. Pokaż wszystkie posty

17 września 2026

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. LXII

 EGIPT POD RZĄDAMI NIBIRUAN
"CZASY BOGÓW"
Cz. II





RZĄDY MARDUKA/RA
ok. 11 420 r. p.n.e. - ok. 10 420 r. p.n.e.






REBELIA ATLANTÓW 
i PRZYBYCIE KAPŁANA RA-TA
ok. 11 420 r. p.n.e.


 Enki abdykował, jednak nie uczynił tego z własnej woli, został do tego zmuszony dwoma czynnikami - wybuchem jawnej rebelii Białych Atlantów w kraju Hem-Ta, oraz silnym naciskiem ze strony swego syna - Marduka, który w tym czasie powrócił ze swego wygnania (rejony dzisiejszej Palestyny i Libanu) i zażądał od ojca by zrzekł się tronu na jego korzyść, gdyż tylko on wie jak położyć kres rebelii. Tak właśnie się stało i Marduk koronowany został (jako RA Wszechwiedzący) na kolejnego władcę Górnego Egiptu z dynastii Nibiruan z Edenu. Tymczasem rebelia Białych Atlantów przerodziła się w krwawą wojnę domową pomiędzy zwolennikami kultu Ozyrysa, a wyznawcami religii "Synów Beliala". Podobnie jak niegdyś na Atlantydzie, tak teraz na egipskiej ziemi walczyli ze sobą zwolennicy obu religijnych nurtów (te tradycje przetrwają w pamięci późniejszych starożytnych Egipcjan, a ich efektem będzie chociażby czasowe zdobywanie wpływów przez kapłanów wywodzących się od boga RA, lub też boga Ozyrysa. Odnowienie kultu Ozyrysa w społeczności egipskiej nastąpi po I Okresie Przejściowym - od ok. 2 200 r. p.n.e., gdy kraj ponownie zostanie ogarnięty wojną domową i walkami o władzę).

Żadna jednak ze stron nie potrafiła zwyciężyć w tych krwawych wojennych zmaganiach. W tym właśnie "gorącym" okresie wewnętrznych waśni, przybył do Górnego Egiptu pewien mężczyzna. Był to stary kapłan zakonu "Synów Beliala" o imieniu RA-TA. Urodził się on jeszcze na Atlantydzie (przed zagładą wyspy), lecz nie dane mu było się tam wychowywać. Jego ojciec (również kapłan), tuż przed katastrofą udał się z całą rodziną na tereny dzisiejszej Hiszpanii (a raczej na północne tereny wokół Pirenejów), gdzie otrzymał zadanie wzniesienia świątyni zakonu i objęcia tam swego patronatu. Według channelingów, ojciec kapłana Ra-Ta wprowadził na tych ziemiach sprawiedliwe prawa i zasady i dopomógł wielu ludziom, jednocześnie przyciągając ich do wiary zakonu "Synów Beliala". Gdy Atlantyda zatonęła (ok. 12 500 r. p.n.e.), przyjmował kolejnych uciekinierów, zapewniając im wikt i opierunek. Ojciec Ra-Ta był nie tylko kapłanem, lecz także naukowcem (a konkretnie matematykiem), który dzięki swym doświadczeniom uratował wielu rozbitków, próbujących przedostać się (po zagładzie Poseidii) na kontynent europejski. Potem przeniósł się do Egiptu (kraj Magan).




Tam też dorastał i wychowywał się Ra-Ta, który od początku przeznaczony został do stanu kapłańskiego. Po ojcu odziedziczył zamiłowanie do nauki i nowych odkryć (okazał się doskonałym inżynierem i budowniczym maszyn ułatwiających pracę robotnikom). Gdy został już kapłanem, sam projektował i rozbudowywał świątynie zakonu na terenie Dolnego Egiptu. W czasach rządów Enkiego wielokrotnie podróżował do kraju Hem-Ta. Podczas tych wojaży częstokroć odwiedzał świątynie "Jednego Prawa" i przybytki kultu Ozyrysa (uczestniczył również w mszach). Dążył do pojednania obu zwaśnionych religii. Dzięki temu zyskał sobie wielki szacunek Czerwonoskórych Tolteków (a potem również Nagów), oraz Białych Atlantów. Nie wszystkim się jednak podobały jego wezwania do pojednania i moralne napominania. Atlanci coraz bardziej zatracali się w niczym nie skrępowanych dewiacjach seksualnych (kazirodztwo, seks z nieletnimi, ze zwierzętami itd.). Panował wszechobecny kult ciała, a seksualność została podniesiona do formy religijnej konieczności (i wręcz nakazu każdego człowieka, gdyż piękno stało się nie tylko wizytówką, ale wręcz wyznacznikiem osobowości). 

Ra-Ta nawoływał, upominał i błagał o opamiętanie się oraz powrót do duchowych zasad moralności i wewnętrznej samodyscypliny. Nie dzielił nikogo ze względu na wyznanie, kolor skóry czy płeć, apelował do wszystkich i (jeśli uznawał to za konieczne) ostro karcił. Był wrogiem wszelkich odhumanizowanych praktyk seksualnych (szczególnie seksu z nieletnimi i stosunków ze zwierzętami), był też wielkim wrogiem niewolnictwa. Enki bardzo cenił jego rady i wielokrotnie zapraszał go do swego pałacu. Teraz, gdy w Górnym Egipcie wybuchła rebelia, Ra-Ta postanowił powrócić do tego kraju i dopomóc nowemu władcy w rozwiązaniu napięć trapiących mieszkańców obu tamtejszych ras. Jednak srogo się zawiódł - Marduk nie tylko nie życzył sobie jakichkolwiek rad, ale wręcz otwarcie sprzeciwił się wizycie kapłana w jego kraju, a gdy ten mimo wszystko przybył - czynił wszystko by podważyć jego wiarygodność i nauki.


REFORMA RELIGIJNA KAPŁANA RA-TA 
PRZYWRÓCENIE POKOJU I ŁADU MORALNEGO 
W PAŃSTWIE


KAPŁAN RA-TA



 Tak więc kapłan Ra-Ta - przybywając do Górnego Egiptu (wówczas ten kraj nosił nazwę HEM-TA), nie spotkał się ani z życzliwością, ani ze wsparciem króla Marduka/Ra, który nie życzył sobie jakiejkolwiek pomocy w rozwiązaniu konfliktu wewnętrznego w kraju w którym panował. Mimo to ogromny szacunek i poważanie jakim cieszył się w Górnym (i Dolnym) Egipcie kapłan Ra-Ta, spowodował że jego powrót do kraju Hem-ta stał się zaczątkiem poważnych zmian. Kapłan po przybyciu spotkał się z przedstawicielami dwóch walczących stron, starając się namówić ich do zaprzestania bratobójczej walki. Ponieważ początkowo jego zabiegi nie osiągały sukcesu (również ze względu na knowania samego Marduka), Ra-Ta zaczął ponownie wychodzić do ludzi. Na jego kazaniach gromadziły się ogromne tłumy i to zarówno zwolenników kultu Ozyrysa, jak i wyznawców religii "Synów Beliala" (Wyspa, która stworzyła te dwa kulty już wówczas nie istniała, natomiast można było pogodzić zwaśnionych stronników jednej i drugiej strony na nowej ziemi, właśnie w Górnym Egipcie). Odbył szereg bezpośrednich spotkań, przeprowadził mnóstwo przemówień i odprawił wiele kazań i dopiero wówczas jego zabiegi zaczęły przynosić skutek. Obie skonfliktowane ze sobą strony zaprzestały dalszych walk. To był dopiero pierwszy krok, gdyż kapłan Ra-Ta zamierzał odnowić dawne (w dużej mierze zapomniane już) prawa z odległych czasów I Imperium Atlantydy. Nie chodziło tu jednak o prawa polityczne, a moralne, chodziło o odnowę duchową społeczeństwa kraju Hem-Ta.

Ra-Ta zaczął więc wokół siebie gromadzić osoby, które powszechnie uchodziły za duchowe autorytety i prowadziły wybitnie moralne życie (co ciekawe, nie oznaczało to jednak całkowitej absencji seksualnej, tylko nie oddawaniu się wynaturzonym praktykom z udziałem dzieci, zwierząt lub członków własnej rodziny). Ra-Ta nie patrzył ani na wyznanie danego "wybrańca", ani na to, skąd pochodził, ani na jego rasę ani też płeć. Chodziło mu o zebranie ludzi, którzy swym intelektem i moralnym prowadzeniem się odnowią duchowe zasady dawnego społeczeństwa Atlantów. Dzięki takiej, skrupulatnie prowadzonej misji, doprowadził (chyba po raz pierwszy od czasów powstania na Atlantydzie zakonu "Synów Beliala" ok. 58 000 r. p.n.e.) do zjednoczenia obu wyznań. Było to wydarzenie epokowe, które przetrwało (pomimo pewnych różnic, odrębności a nawet niesnasek z lat późniejszych) do czasów historycznych. Starożytni Egipcjanie będą tak samo oddawać cześć bogu Ra (który później połączony z lokalnym bóstwem Teb - Amonem, stanie się wielkim bogiem Amonem-Ra), jak i Ozyrysowi (do którego świątyni w czasach wojen i kryzysów wewnętrznych państwa egipskiego, wyruszały ogromne pielgrzymki). To zjednoczenie trwać będzie aż do pojawienia się pierwszych skupisk chrześcijańskich na terenie Egiptu (czyli po zakończeniu plejadiańsko-tjehoobańskiej misji "Syna Człowieczego" - Jezusa Chrystusa). 


OZYRYS z MITOLOGII EGIPSKIEJ
(KULT OZYRYSA BYŁ BARDZO SILNY W KRAJU HEM-TA i PRAKTYCZNIE JEDNAKI Z KULTEM "JEDNEGO PRAWA")



Gdy więc tylko kapłanowi Ra-Ta udało się zażegnać konflikt wojny domowej i wprowadzić nowe moralne prawa, na których czele stanęli nowi kapłani (i kapłanki) zarówno zakonu "Synów Beliala" jak i "Jednego Prawa" czy kultu Ozyrysa (kult Ozyrysa był w dużej mierze jednaki z zasadami "Jednego Prawa"), przyszedł teraz czas na rozprawienie się z systemem niewolniczym (którego wielkim przeciwnikiem był właśnie Ra-Ta). W celu wymuszenia na władzach zniesienia niewolnictwa, przybyły kapłan ustanowił (i sam zaprojektował) dwie świątynie (które jednocześnie były głównymi centrami nowego ruchu odnowy duchowej i zjednoczenia religijnego). Pierwszą była Świątynia Ofiary (która była głównym centrum pomocy niewolnikom i w której murach mogli się oni schronić przez swymi właścicielami, jak również przed srogim prawem tego kraju), drugą zaś Świątynia Piękna (główne miejsce odnowy religijnej).

Niewolnicy którzy schronili się w Świątyni Ofiary (aby nie zostać ponownie wydanymi swym właścicielom), musieli przyjąć prawa świątynne, oczyścić swe ciała w specjalnej fontannie oraz przyjąć obowiązki pomocników kapłanów. Stali się więc kapłanami niższego rzędu, lecz każdy z nich mógł awansować w tej hierarchii, jeśli tylko zdołał wykazać się odpowiednim podejściem i zdecydowaniem. Tych niewolników, którzy przyjęli prawa świątyni, nie można już było ruszyć, stawali się bowiem członkami duchowego zgromadzenia i nie podlegali prawu państwowemu (prawu króla Marduka/Ra). W świątyni byli niewolnicy zdobywali też najróżniejsze umiejętności, jak choćby uczyli się matematyki, geologi oraz biogenetyki, (tradycja naukowa - często wypaczona, jak wówczas gdy tworzyli oni symbioty ludzko-zwierzęce jeszcze na Atlantydzie - "Synów Beliala"), a także ziołolecznictwa, medycyny i nauk społecznych (tradycja "Jednego Prawa"). Tak więc niewolnik któremu udało się zbiec od swego pana i dostać do Świątyni Ofiary, był już od tego momentu chroniony, jednak jeśli mu się to nie udało i został złapany - kończył swój żywot po straszliwych mękach. Przy końcu tej reformy religijnej Marduk/Ra zostanie obalony przez lokalną parę Egipcjan, pochodzących (choć już urodzonych w Egipcie) z zatopionej Atlantydy - SZU i jego małżonkę TEFNUT.




Ale nim do tego dojdę, powróćmy znów na Atlantydę i prześledźmy ostatnie lata (tysiąclecia) II Imperium Atlantydy przed całkowitym zniszczeniem Poseidii w wyniku agresywnych działań Atlantów, skierowanych przeciwko Ionom z Hellady.


CDN.

31 sierpnia 2026

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. LXI

EGIPT POD RZĄDAMI NIBIRUAN
"CZASY BOGÓW"
Cz. I





GENEZA


 Pierwszą wielką cywilizacją jaka pojawiła się na terenach dzisiejszego Egiptu - była cywilizacja kraju Aranka, stworzona przez Czerwonoskórych uciekinierów z Atlantydy. Miało to miejsce (według Edgara Cayce'a) dokładnie w 50 712 r. p.n.e. czyli wraz z upadkiem ostatniej atlantydzkiej twierdzy Czerwonoskórych Tolteków w Bel-Ra i ucieczce króla Axtella (ostatniego władcy I Imperium Atlantydy) do ówczesnej prowincji Egiptu (zwanej Aranka). Władza Tolteków nad Egiptem trwała ponad 30 000 lat, do roku (ok.) 20 450 p.n.e. gdy ostatni Czerwonoskóry Atlant - król Usertsen - nie mając synów - przekaże tron w ręce Enkiego z Edenu. Koronuje się on w Egipcie pod imieniem PTAHA i zapoczątkuje długą linię nibiruańskich władców, których pamięć przetrwa w legendach starożytnych Egipcjan, jako czasy panowania bogów na ziemi. Dynastia Enkiego osobiście będzie władać Egiptem przez ok. 17 340 lat (do ok. 3 111 r. p.n.e., gdy na tron Egiptu wstąpi Marduk. Jako pierwszy z Nibiruan postanowi on oddać władzę nad Egiptem w ręce jednego z członków rodu Adama - o imieniu Neteru - nazwanego potem Skorpionem. Obejmie on władzę nad krajem HEM-TA - czyli późniejszy Górny Egipt. Na północy zaś, czyli nad "krajem rzeki spadającej kaskadami" - znanym nam jako Dolny Egipt, władzę obejmą potomkowie białych kolonistów z Atlantydy, którzy przybędą do kraju zwanego wówczas MAGAN ok 16 000 r. p.n.e.). 

Marduk jednak nie zrezygnuje z władzy nad krajem. Powierzając rządy potomkom Kaina nad Egiptem, zdawał sobie doskonale sprawę, że wiek ludzi, którzy urodzili się już poza planetą/okrętem Nibiru (a do tego po Wojnach Piramidowych i zniszczeniu firmamentu niebieskiego, wiek ten jeszcze znacznie się obniżył, choć trwało to stopniowo, co pokolenie), nie może dorównać długości życia istot, urodzonych na tej planecie - a do takich należał właśnie Marduk. Zatem, oddajac władzę polityczną w ręce rodu Kaina, jednocześnie obwołał się bogiem i wszechwładcą całej ziemi - RA Wszechwiedzącym i nakazał władcom oraz ludności tej ziemi czcić siebie jako największego z bogów. Tak też się stanie, ale na razie wróćmy do początków tej dynastii, czyli do objęcia władzy przez Enkiego z Edenu. 



RZĄDY ENKIEGO/PTAHA
(ok. 20 450 r. p.n.e. - ok. 11 420 r. p.n.e.) 




PROBLEM OŻENKU MARDUKA


 Te ponad 9000 lat panowania Enkiego nad Egiptem, obfitują w wiele ciekawych wydarzeń, które doprowadzą w konsekwencji do wykrystalizowania się społeczeństwa starożytnych Egipcjan, których znamy już z epoki historycznej. Od czasów historycznego sojuszu Enki-Enlil (zawartego ok. 48 750 r. p.n.e. przeciwko buntowniczemu synowi Enkiego i Ninhursag - Adapie, w Biblii zwanego Adamem), władzę nad miastami Edenu sprawował Enlil. Enki pracował w swym laboratorium i nie wtrącał się do rządów, zaś Ninhursag, jako kobieta (według praw pochodzących jeszcze ze starej planety - Malony) nie mogła przewodzić społeczeństwu Nibiruan. Głównym zadaniem i zajęciem tych istot, było zapobieżenie zagładzie planety/okrętu Nibiru, tak więc wciąż potrzebowali oni złota, więcej złota, by dostarczać go z księżycowej bazy IGGI na Nibiru. Pracami tymi kierował oczywiście Enlil. 

Nibiruanie mieszkający na stałe w Edenie, zauważyli też w tym czasie coś, co bardzo ich zaniepokoiło. Mianowicie okazało się, że im dłużej przebywali na "Niebieskiej Planecie" (jak często w channelingach określa się Ziemię), tym szybciej się starzeli. Szczególnie odbijało się to na ich skórze, która gdzieniegdzie zaczęła się marszczyć (co wcześniej było nie do pomyślenia). O ile jednak Nibiruanie przybyli lub zrodzeni na Nibiru starzeli się dość wolno (co kilka tysięcy lat), o tyle ich potomstwo, zrodzone już na Ziemi, w bardzo szybkim tempie (szczególnie Ningiszzida czyli późniejszy toltecki "bóg" Quatzelcoatl - o którym już pisałem, oraz Dumuzin - dzieci Enkiego i Enlila). Pewnym rozwiązaniem (a raczej spowalnianiem procesu starzenia) była reinhalacja monoatomowa komórek ciała, której podejmowali się Nibiruanie w ośrodku medycznym Ninhursag w Shuruppak. Nie przynosiło to jednak takich efektów, jakie by sobie oni życzyli, jedynie na pewien czas spowalniano proces starzenia się komórek skóry. Ale nie to było największym zmartwieniem tych istot. 

W tym też czasie (nie wiadomo dokładnie kiedy miało to miejsce, na pewno jednak przed udaniem się Enkiego do Egiptu), Marduk poinformował swych rodziców (ojca Enkiego i matkę Damkinę), że pragnie się ożenić. Jego wybór padł jednak na zwykłą Ziemiankę, kobietę która nigdy nie była na Nibiru, ani też nie miała żadnych związków z Nibiruanami. Była ona mieszkanką Imperium Ujghur, czyli Aryjką, lecz dla Enkiego i Damkiny taki mariaż ich syna ze "zwykłą śmiertelniczką" (biorąc pod uwagę różnicę ich genetycznego wieku, oraz możliwości regeneracji skóry - tak różnej dla Nibiruan i urodzonych już na Ziemi innych kolonistów - w tym chociażby mieszkańców Atlantydy, czy Ujghurów) w ogóle nie wchodził w rachubę. Matka nawet zagroziła mu, że jeśli poślubi ją bez zgody rodziny - utraci wszelkie prawa jako książę i pierworodny następca swego ojca, zapowiedziała również że dziewczyna nigdy nie może odwiedzić ich planety - Nibiru. Enlil też wpadł w gniew i zamierzał (jako władca Edenu) zabronić Mardukowi tego ożenku, a w przypadku złamania przez niego zakazu - surowo go ukarać. 

Marduk jednak nie dawał za wygraną. Ostatnią instancją do której mógł się zgłosić, był jego dziadek - Anu, który przebywał na Nibiru. Anu stwierdził że nikt nie może zabronić Mardukowi poślubienia jego wybranki, lecz zaznaczył jednocześnie że wraz z małżeństwem utraci on prawa księcia, oraz nie będzie mógł już nigdy pretendować do władzy nad Edenem, Nibiru czy Iggi. Marduk przystał na te warunki (lecz w sercu zachował wielką urazę, która w przyszłości zaowocuje Wojnami Piramidowymi m.in.: o tron Edenu), poślubił swą wybrankę i nadał jej nowe imię - SARPANITU. W tym też czasie król Usertsen zapytał Enkiego, czy by nie zechciał zająć jego miejsca jako kolejny władca kraju Aranka. Enki wyraził zgodę i udał się do Egiptu wraz ze swym synem Mardukiem i jego nową żoną - Sarpanitu.


II EKSPANSJA ATLANTÓW I ZAJĘCIE DELTY EGIPTU
(POWSTANIE KRAJU MAGAN)
ok. 16 000 r. p.n.e.




Ok. 16 000 r. p.n.e. już po zniszczeniu Imperium Ujghur, Imperium Atlantydy było największym i najpotężniejszym mocarstwem ówczesnego świata. Władcy rządzący Wyspą, nie zamierzali jednak na tym poprzestać, pragnęli całkowicie opanować (lub uzależnić od siebie i zdominować) inne kontynenty świata. Teraz ich wzrok padł na kraj Aranka, który zamierzali podporządkować i zasiedlić. Nim jednak doszło do wielkiej wyprawy na Egipt, w okresie 20 000 r. p.n.e. - 16 000 r. p.n.e. mało miejsce jeszcze jedno wydarzenie, związane bezpośrednio z ożenkiem Marduka. Mianowicie w tym właśnie czasie ok. 200 mieszkańców księżycowej bazy Iggi, porzuciło ją (ze względu na trudne warunki) i powróciło do Edenu. Ci ludzie -zachęceni przypadkiem Marduka, postanowili poślubić kobiety z innych państw (nie pochodzące z Nibiru). 

Zażądali oni od Enlila aby zaakceptował ich wybór, tak, jak uczynił to w przypadku Marduka. Enlil - który miał dość gwałtowny i wybuchowy charakter, ani myślał podporządkowywać się szantażystom. Doszło więc do kolejnych walk w Edenie, które jednak zakończyły się klęską buntowników i zamknięciem ich w specjalnych celach, umieszczonych na terenach dzisiejszego Babilonu. Natomiast Marduk wraz z żoną wyjechał z Egiptu i osiedlił się na ziemiach dzisiejszej Palestyny i Libanu (będzie tam żył do 11 420 r. p.n.e., gdy zastąpi swego ojca na tronie Egiptu). 

Wracając zaś do Egiptu, to właśnie ok. 16 000 r. p.n.e. wyruszyła wielka wyprawa Atlantów na Egipt, prowadzona przez człowieka o imieniu THOT. Była to wyprawa zbrojna, ale w zasadzie nie dochodziło do większych walk. Po prostu Enki oddał Thotowi całą Deltę w zamian za utrzymanie władzy nad południem kraju. Thot widocznie nie był typem wojownika-zdobywcy, a raczej odkrywcy i kolonizatora, więc szybko przystał na taki scenariusz. Cała Delta została opanowana przez Atlantów, wraz z dawną stolicą Tolteków w Sais (gdzie Thot utworzył swą stolicę). Thot był synem jednego z najwyższych kapłanów zgromadzenia "Synów Beliala" i bardzo szybko na kontrolowanym przez siebie terenie (najpierw w Sais, a potem w całej Delcie) rozpowszechnił tę religię. Mamy tu więc prawdziwy galimatias - gdyż na południu obowiązywała nadal religijność wywodząca się z "Jednego Prawa" i kultu Ozyrysa, natomiast Północ zdominowali kapłani zgromadzenia, które przed wiekami doprowadziło wyznawców Południa do opuszczenia ich dawnej ojczyzny. Tak powstały dwa kraje - północne (późniejszy Dolny Egipt) - czyli królestwo Magan, a potem (po inwazji Nagów z Indii) południowe - królestwo Hem-Ta.


EKSPANSJA NAGÓW I KOLONIZACJA 
GÓRNEGO EGIPTU
(POWSTANIE KRAJU HEM-TA)
ok. 16 000 r. p.n.e.




 Jeszcze w czasach swej świetności (przed inwazją Ariów księcia Ramy na obszar dzisiejszych północnych Indii, który miał miejsce ok. 15 000 r. p.n.e.) Nagowie przeprowadzili jedną z największych swych kolonizacji w dziejach - zajęli Górny Egipt. To właśnie Nagowie z MU (mieszając się z lokalnymi Toltekami z Atlantydy) stworzyli późniejszą ciemniejszą rasę Egipcjan (która to, po zasymilowaniu się z białymi Atlantami z Północy, doprowadziła do powstania kultury, cywilizacji i rasy starożytnych Egipcjan). Nagowie nie od razu zasiedlili tolteckie tereny Egiptu, którymi władał Enki/Ptah, początkowo założyli swe kolonie na przylądku Cuardefui, a stamtąd rozeszli się na całe wschodnie wybrzeże Afryki. Ich przybycie do Egiptu nie miało charakteru agresji zbrojnej, było raczej elementem stopniowego napływu Czerwonoskórej ludności z Indii (pochodzącej z MU) na tereny zasiedlone wcześniej przez ich pobratymców z Atlantydy. 

Ich przybycie przyniosło lokalnej społeczności wiele nowinek, tak technologicznych jak i społecznych. Oni to założyli nad Morzem Czerwonym największe miasto i ówczesną stolicę Górnego Egiptu - MAYOU. Kładli też wielki nacisk na edukację i rozwój duchowy człowieka (rozbudowali religię "Jednego Prawa" i kultu Ozyrysa o swoje własne, wyniesione jeszcze z MU - tradycje i zwyczaje). To właśnie pod wpływem Nagów kraj zwany dotąd Aranka, otrzymał nową nazwę HEM-TA ("Kraj Zachodu" lub "Zachodni Kraj" - nazwa ta odnosiła się do kierunku ekspansji kolonizacyjnej Nagów, która wiodła ze wschodu - Indie, na zachód - Afryka, w tym właśnie Egipt).


WIELKA ATLANTYCKA KOLONIZACJA 
GÓRNEGO EGIPTU (HEM-TA)
(od ok. 16 000 r. p.n.e. - 11 420 r. p.n.e.)




 Prócz wschodniego kierunku napływu Czerwonoskórych kolonizatorów z Indii, od ok. 16 000 r. p.n.e. (czyli od zajęcia Delty Egiptu przez Atlantów pod wodzą Thota i stworzenia przez nich na północy kraju MAGAN), trwała intensywna (pokojowa) kolonizacja Górnego Egiptu przez białych Atlantów spod znaku "Synów Beliala". Atlanci przybywali drogą lądową z północy na południe, lub też drogą morską - na okrętach, które przybijały do portu w Mayou. Bardzo szybko ich napływ na tereny Górnego Egiptu stawał się dla Czerwonoskórej ludności Tolteków i Nagów wielkim problemem. Dzieliło ich bardzo wiele, przede wszystkim religia (oraz fakt, że Biali Atlanci nie chcieli zasymilować się z Czerwonoskórymi pod ich wiarą i prawami). Zaczęły też wybuchać pierwsze niesnaski, które szybko przerodziły się w prawdziwe niepokoje społeczne. Mianowicie Atlanci, świadomi swej pozycji (i tego że stoi za nimi potęga największego mocarstwa ówczesnego świata - Imperium Atlantydy), poczynali sobie w Górnym Egipcie coraz zuchwalej. 

Atlanci mianowicie nie zamierzali podporządkowywać się prawom innym, niż wywodzące się z ich ojczyzny, ani też religii innej niźli zakonowi "Synów Beliala". Dochodziło do ataków na świątynie "Jednego Prawa" i przybytki kultu Ozyrysa, a kraj stanął na pograniczu prawdziwej wojny religijnej, która przed wiekami dosięgnęła Atlantydę. Poza tym Atlanci nie respektowali nie tylko nakazów tzw.: poprawności obyczajowej (wielu z nich wiodło rozwiązłe życie, co bardzo gorszyło Tolteków i Nagów), lecz także praw politycznych, ustanawianych przez Enkiego/Ptaha i jego lokalnych przedstawicieli. Te walki wewnętrzne trwały dość długo i nie powstrzymała ich nawet zagłada samej wyspy Poseidii, która zniknie w głębinach Oceanu Atlantyckiego ok. 12 500 r. p.n.e., niszcząc cywilizację atlantycką. Wręcz przeciwnie, dopiero właśnie zagłada Atlantydy spowodowała zwiększenie napływu Białych kolonistów na ziemie zarówno Dolnego jak i Górnego Egiptu. Sytuacja była tak niebezpieczna, a Biali Atlanci czuli się tak silni, że postanowili wywołać powstanie zbrojne i przejąć władzę nad krajem. Tego było już za wiele dla Enkiego/Ptaha, który nie mogąc poradzić sobie z Atlantami, ustąpił z tronu. Jego następcą oczywiście został Marduk.  


CDN.

21 sierpnia 2026

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. LX

IRAN POD RZĄDAMI ARIÓW
i PIERWSZA WOJNA Z NAGAMI O INDIE
15 000 r. p.n.e.





RAM I 
PRAWODAWCA




 Po zdobyciu stolicy Czarnych Amazirów - Hazarty, cały teren dzisiejszego Iranu został zajęty przez plemiona Białych i Żółtych koczowników z północy, oraz Białych niewolników z południa. Wodzem ich wszystkich obrany został Ram, którego po zwycięstwie ogłoszono pierwszym królem Ariów. Ram I postanowił stworzyć nowe społeczeństwo, oparte na całkowitej dominacji Białej rasy. W tym celu wprowadził ustrój kastowy, tworząc klany kapłanów, wojowników, rolników i rzemieślników (z tym że ziemię mogła posiadać jedynie ludność Biała). Podzielił państwo na prowincje (zasiedlone wcześniej przez poszczególne plemiona) i zezwolił przywódcom klanowym (przez siebie mianowanym) wybrać poszczególnych wodzów, sędziów i kapłanów dla danych prowincji. Sam zamieszkał w zbudowanej stolicy Imperium Ariów - VERZE, który szybko rozrósł się do znacznych rozmiarów. Choć po zwycięstwie teraz Czarnoskórzy Amazirowie stali się niewolnikami Białych, Ram nawoływał do humanitarnego ich traktowania (sam odnalazł i poślubił kobietę, która pomogła mu kiedyś uciec z niewoli i ją poślubił. To znaczy jako jedną z wielu kobiet z jego haremu). Zabronił też zabijania Amazirów i znakowania ich niczym bydło (czego wcześniej doświadczyli Ariowie).

Wprowadził też na terenie państwa religię "Jednego Prawa", połączoną z kultem Ozyrysa. Przekazy channelingowe informują, że Ram nie wprowadził tych wszystkich zmian sam. Był tam ktoś jeszcze, kogo określa się mianem "Deva Nahusha" (czyli "Boski Rozum"). Tym mianem w latach późniejszych Hindusi określali kogoś, kto odznaczał się ponadprzeciętną inteligencją, wiedzą i mądrością, oraz kto miewał wizje. Czy Ram miewał wizje? Nie wiadomo, wiadomo jednak że określono go właśnie tym przydomkiem. Być może (tak ja sądzę) za owym przydomkiem "Deva Nahusha" krył się ktoś, kto przybył z księciem Ramą z Agharty. Być może był to człowiek wysłany z podziemnych miast, celem podniesienia poziomu życia koczowników (poprzez wpływ na Ramę), by nowo utworzone państwo nie nabrało u swych narodzin prymitywnego kształtu. Uważam że takie wytłumaczenie można uznać za właściwe (channelingi tego nie precyzują), gdyż sam fakt przyjęcia przez Ramę religii "Jednego Prawa", oraz kultu ozyryjskiego (którego przecież nie mógł znać ktoś urodzony od dziecka w niewoli, wśród Czarnych panów wyznających zupełnie inne kulty. Jedynym logicznym wytłumaczeniem jest fakt, że Ram poznał wiedzę o tej religii właśnie w Agharcie).  



WIELKIE PODBOJE W AZJI 




 Prócz Veru, bardzo szybko powstały i inne miasta na terenie dzisiejszego Iranu. Czarni Amazirowie co prawda zostali zniewoleni, ale dzięki prawom i opiece jaką objął ich Ram - ich pozycja była o wiele lepsza, niźli Białych Aryjczyków w czasach, gdy to tamci władali tą ziemią. Jednak były tereny które wciąż pozostawały w rękach Amazirów. Takim terenem był Kaukaz, gdzie dawne twierdze wojenne Amazirów wciąż były przez nich kontrolowane. Ram zjednoczył swe plemiona raz jeszcze, tym razem pod hasłem: "Podboju ziem północy" (głównie chodziło o Kaukaz). Tamtejsze twierdze należały do bardzo potężnych, jednak technologia Agharty - którą dysponował Ram - była tak wielka, że rozświetlała drogę maszerującej armii Ariów również i w nocy w postaci wielkiego słupa ognia (skąd my to znamy?). Amazirowie nie mieli szans w starciu z Ariami i technologią Agharty, ich twierdze padały, jedna po drugiej, aż wreszcie cały Kaukaz opanowany został przez wojska Ramy. Kolejnym kierunkiem ekspansji Ariów były Himalaje, które też zostały przez nich opanowane. Następnie Ram wyszedł ze swą armią na wielkie stepy azjatyckie i opanował wiele terenów dawnego Imperium Ujghur. Przedsięwziął też kilka mniejszych wypraw na tereny opanowanej przez Atlantów - Europy, bez większego jednak powodzenia. Prawdziwym celem ekspansji Rama stały się jednak Indie, zasiedlone przez Czerwonoskórych Nagów z zatopionego kontynentu Lamar.



I WOJNA ARIÓW Z NAGAMI O INDIE
15 000 r. p.n.e.




 Wszystkie te wyżej wymienione wyprawy i podboje, dokonane zostały za życia i pod bezpośrednim przywództwem króla Rama. Nagowie spodziewali się ataku, gdyż już od dłuższego czasu rejon przygraniczny był polem zbrojnych aryjskich zagonów. Dodatkowo w Indiach schroniło się wielu zbiegłych z niewoli Czarnoskórych Amazirów. Wielu też się tam osiedliło i wstąpiło do armii Nagów z zamiarem dalszej walki z Białymi Aryjczykami. Wojna wybuchła niespodziewanie (bez żadnych dyplomatycznych ceregieli). Po prostu Ram zgromadził znaczne siły zbrojne na obszarze południowo-wschodniego Iranu i na ich czele przekroczył granicę z Indiami w rejonie dzisiejszego Beludżystanu, który zajęto bez walki. Szybko opanowano też rejon rzeki Indus (Nagowie nie podejmowali walki, wycofując się w kierunku południowym - ku własnej stolicy Dekkan) i Ganges. Na tych zdobyczach wojna (która w zasadzie wojną nie była, a raczej pokojowym wchłonięciem tych ziem do Imperium Ramy) się zakończyła, gdy władca Imperium Nagów poprosił Ramę o zaprzestanie dalszej walki, jednocześnie oddając mu już zajęte ziemie. II Wojna Ariów z Nagami będzie miała miejsce już po biblijnym Wielkim Potopie i będzie o wiele intensywniejsza.



PS: A w kolejnej części o tym, jak to Biali Nibiruanie z Edenu przejmą władzę nad Egiptem - czyli krajem Aranka - rządzonym dotąd przez Czerwonoskórych Tolteków, zbiegłych z I Imperium Atlantydy


CDN.

09 sierpnia 2026

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. LIX

II IMPERIUM ATLANTYDY 
Cz. VIII





OKRES IMPERIALNY
i WIELKIE PODBOJE
25 000 r. p.n.e. - 12 500 r. p.n.e.
Cz. IV






DRUGA WOJNA ATLANTÓW 
Z IMPERIUM UJGHUR
(ok. 18 000 r. p.n.e.)



 Biali Ujghurowie - mieszkańcy Imperium o tej samej nazwie, byli ludźmi dość spokojnymi i pokojowo nastawionymi do całej reszty powstających u ich granic nowych państw i imperiów. Żyli w rodzinach o silnej pozycji ojca jako głowy rodu, lecz kobiety miały tam o wiele więcej do powiedzenia, niż w II Imperium Atlantydy pod rządami sekty "Synów Beliala". Ich kraj podzielony był na dziesięć prowincji, każda pod rządami lokalnego rządcy, który miał obowiązek na kontrolowanym przez siebie terytorium dbać o bezpieczeństwo obywateli, rozwój sieci dróg i formowanie lokalnych jednostek wojskowych. Taki rządca prowincjonalny musiał również zapewnić swym mieszkańcom codzienne minimalne wyżywienie (tak ponoć było w miastach). Rolnictwo stało na wysokim poziomie, o czym świadczy staroirańskie słowo "Arianin" (lub "Arian"), które znaczyło tyle co: "Oracz". Armia Ujghurów nie była liczna, ok. 18 000 r. p.n.e. (czyli na początku drugiego konfliktu z Atlantami), liczyła 100 000 żołnierzy, podzielonych jeszcze pomiędzy dziesięć prowincji Imperium. Za to ich flota była dość silna. 

Byli ludźmi pobożnymi i wyznawali wiarę w jednego uniwersalnego Boga Stwórcę wszechrzeczy. Ich świątynie jednak bardzo przypominały dawne świątynie kapłanów "Jednego Prawa" z I Imperium Atlantydy, gdyż centralnym ich punktem był wielki płomień, zwany "AGNI". Był to więc w dużej mierze kult solarny, podobny "Jednemu Prawu". Ludność gromadziła się rankiem w świątyniach, by obejrzeć swoisty rytuał rozpalenia ognia. W czasie tej ceremonii kapłanom towarzyszył chór, który wyśpiewywał pieśni religijne i pochwalne ku czci Boga Stwórcy, który stworzył wszelką żywą istotę i pozwolił jej się cieszyć ciepłem i światłem płynącym od "Agni" (utożsamiano to też ze słońcem). Gdy kapłan rozpalił już specjalnie przygotowaną paletę na której płonął ogień, uderzał kilka razy laską w podłogę, aby przepędzić nią mrok i chłód. 

Na początku wojny z Atlantami Imperium Ujghur rządził cesarz Martus. Atlantydą rządził wówczas król Kling, który był synem poprzedniego władcy Atlantydy z III dynastii - króla Armana i księżniczki pochodzącej właśnie z Imperium Ujghur - Namest. Gdy Kling wstąpił na tron Atlantydy (ok. 18 000 r. p.n.e.), uznał, że po matce (która była królewską córką) ma również prawo do tronu Ujghurów. Tym bardziej że od dłuższego czasu Imperium Ujghur przeżywało poważny kryzys wewnętrzny. Rozpoczął się on już ok. 27 000 r. p.n.e. i towarzyszyły mu jakieś do końca niewyjaśnione klęski żywiołowe, a co za tym idzie ruina gospodarcza wielu mieszkańców Imperium. Postanowili oni wówczas poszukać szczęścia gdzie indziej, a w swych eskapadach dotarli do Ameryki Północnej (którą przeszli całą z północy na południe) i wkroczyli do Ameryki Południowej, by potem przedostać się na Atlantydę (pisałem o tym w części mówiącej o cywilizacjach amerykańskich). 


FLOTA INWAZYJNA ATLANTÓW 



Po tym pierwszym kryzysie gospodarczym na Imperium Ujghurów spadł atak Atlantów, rozpoczynający I Wojnę z Imperium Ujghur (ok. 25 000 r. p.n.e.), zakończony utratą Europy i wycofaniem się Ujghurów do Azji. Teraz Kling rozpoczynał II Wojne, która miała się skończyć upadkiem państwowości Ujghurów i ich rozdzieleniem. Część pozostała na zamieszkiwanych dawniej terenach, lecz utraciła dawną technologię i wiodła żywot prymitywnych nomadów. Część przeszła do Europy, zakładając tam aryjskie państwa, część weszła do Iranu a część zeszła do podziemnych miast Agharty, gdzie wiedli życie takie, jak dawniej, z tym tylko że teraz już nie wychodzili na zewnątrz (w obawie przez odkryciem Agharty przez Atlantów). 

Teraz potężna flota inwazyjna Atlantów wysadziła desant na terenach dzisiejszej Syrii (która nie należała do Ujghurów) i maszerowała na północny-wschód w kierunku Kara-Koty - stolicy Imperium. Walki był intensywne (channelingi nie opisują ich przebiegu), ale przewaga technologiczna Atlantów, wzmocnionych Kryształami Mocy - generującymi energię kilkakrotnie większą od siły obu bomb atomowych które spadły w 1945 r. na Hiroszimę i Nagasaki, spowodowała, że Ujghurzy cofali się na całym froncie walki. Tak oto armia Klinga zbliżyła się do Kara-Koty, gdzie umocnił się cesarz Martus wraz z niedobitkami swej armii. Walki o Kara-Kotę były bardzo krwawe i długie, Ujghurzy bowiem doskonale się bronili i podejmowali ataki ofensywne na pozycje Atlantów. Wreszcie Kling stracił nadzieję na opanowanie miasta, nakazał więc zniszczyć je za pomocą Kryształów - i tak też się stało. Miasto zostało zniszczone taką ilością energii nuklearnej, że nie tylko ono zniknęło, lecz i cała okoliczna flora i fauna. Tereny, na których niegdyś stała potężna stolica Ujghurów - dziś oblewają piaski pustyni Gobi, która powstała po zniszczeniu miasta i okolicznych terenów. Ruiny zaś tego, czym niegyś była Kara-Kota, są zakopane głęboko pod powierzchnią tych piasków.




W 1804 r. ruiny Kara-Koty miała odnaleźć grupa brytyjskich badaczy, którzy na podstawie mapy otrzymanej w jednym z tybetańskich klasztorów, szukali miasta pod zwałami piasku i kamieni. Mieli się dokopać na głębokość 15 metrów, lecz dalszych prac musieli zaniechać z powodu braku dalszych funduszy. Natrafili jednak na pewne ruiny i dziwne napisy. Potem, jeszcze w XIX wieku prace na tym terenie kontynuowali Rosjanie, pod przewodnictwem niejakiego Kozłowa. Ponoć on też miał dokopać się na sporą głębokość i odkrył pozostałości murów dawnych budynków które zostały stopione pod niewyobrażalnie wielkim ciśnieniem, którego to nie wytworzyłoby nic, co on znał ze swoich czasów. Tak zakończyła się historia pierwszego azjatyckiego Imperium Białej (aryjskiej), ludności, pochodzącej niegdyś z Atlantydy (I Imperium). 



WIELKA MIGRACJA BIAŁEJ LUDNOŚCI 
z IMPERIUM UJGHUR
(ok. 18 000 r. p.n.e.)




Po całkowitym zniszczeniem azjatyckiego Imperium Ujghurów przed zwycięskich Atlantów, ci pierwsi ratowali się na dwa sposoby - uciekając do podziemnych miast Agharty (wzniesionych ok. 32 500 r. p.n.e. przez ich dawnego władcę - cesarza Murasa i jego córkę, wówczas już małżonkę króla Atlasa I z Atlantydy - Karyatide), lub też uciekając na wyludnione i nieprzystępne tereny, powstałe w wyniku działań zbrojnych (użycia ładunków nuklearnych Kryształów Mocy), jak choćby Pustynia Gobi, która powstała właśnie po tej wojnie. Życie na tych spalonych terenach nie było jednak możliwe, dlatego też grupy Ujgurów rozpoczęły II wielką migrację kontynentalną (pierwsza miała miejsce ok. 27 000 r. p.n.e. i dotyczyła głównie kontynentu amerykańskiego). Jedni w swych pochodach udali się do niezasiedlonej, ani też nie kontrolowanej przez Atlantów Europy, tworząc tam społeczeństwa słowiańsko-celtycko-nordyckie. Inni zaś, w poszukiwaniu lepszego życia skierowali się na południe, do Ionii, na Kaukaz i do Iranu. Ci, którzy dotarli do Ionii (Hellady) połączyli się z lokalnymi buntownikami z Atlantydy i współtworzyli późniejsze społeczeństwo Hellenów. Największa tragedia spotkała jednak tych, którzy weszli na ziemie zasiedlone przez Czarnoskórych Amazirów. 



CZARNOSKÓRE SPOŁECZEŃSTWO
DZISIEJSZEGO
IRANU, TURKMENISTANU i KAUKAZU




 Dzisiejsze ziemie Iranu, Turkmenistanu i Kaukazu, ok. 50 000 r. p.n.e. zasiedlone zostały przez potomków dawnego społeczeństwa Czarnoskórych Bakaratinian z kontynentu Hyperborei, zniszczonego przez Reptilian na początku III Wielkiej Wojny Galaktycznej (ok. 1 320 000 lat temu). Nie ma zbyt wielu informacji na ich temat, jednak z początku nie wytworzyli żadnych większych struktur państwowych - żyli po prostu w plemionach na dość niskiej stopie rozwoju cywilizacyjnego. Zmieniło się to ok. 35 000 r. p.n.e. gdy wojownicze plemię Amazirów podporządkowało swej władzy lokalne Czarnoskóre plemiona i narzuciło im swą polityczno-administracyjną zwierzchność. Społeczeństwo Amazirów, to bodajże jedyny taki przykład przedhistorycznego, silnego, scentralizowanego ośrodka państwowego, zasiedlonego przez Czarnoskórych mieszkańców, które było zdolne do ekspansji i narzucania innym ludom swej władzy - po zagładzie cywilizacji hyperboreańskiej. Channelingi nie mówią nic o jakimkolwiek innym państwie, które doszłoby do tej wielkości (od granicy z Imperium Ujghur na północy - Kaukaz i dzisiejszy Turkmenistan oraz Uzbekistan, tereny kontrolowane przez Nibiruan z Edenu na zachodzie, Imperium Nagów na wschodzie po rejon irańskiego wybrzeża morskiego). Channelingi już nie wspominają o drugim tak wielkim Imperium, zasiedlonym przez Czarnoskórych mieszkańców i zdolnym do ekspansji militarnej w omawianym przeze mnie okresie.

Zjednoczycielem wszystkich Czarnoskórych ludów z rejonu dzisiejszego Iranu, miał być niejaki - MASAS, murzyn, który miał (po matce, białej kobiecie pochodzącej z Imperium Ujghur) lekko jasną karnację (był prawdopodobnie mulatem?). Założył on stolicę przyszłego imperium - HAZARTĘ (prawdopodobnie na terenach zachodniego lub północno-zachodniego Iranu). Jego następcy sukcesywnie rozszerzali granice państwa, aż doszli do granic z innymi (które wymieniłem wyżej) Imperiami. Społeczeństwo to było zmilitaryzowanym mini-mocarstwem a ich wojownicy zakładali do walki pancerze, przypominające późniejsze zbroje rycerskie. Stolica - Hazarta, wzniesiona była na wzgórzu i przypominała wielki, cyklopiczny gród (inne miasta budowane były na tej samej zasadzie z zastosowaniem techniki fortyfikacyjno-obronnej). Każdy obywatel Imperium był zaznajamiany z bronią i wojaczką od najmłodszych lat. W szkołach uczono taktyki kamuflażu i działań podjazdowych, choć preferowano starcia bezpośrednie, zresztą społeczeństwo Amazirów odznaczało się wielką odwagą i bitnością. Nie wiadomo nic na temat religijności tego ludu, ani też innych (nie wojskowych) osiągnięć plemienia. Wiadomo tylko że mieli wysokie czoła, duże czarne oczy, gęste brwi, spiczaste nosy, szerokie usta oraz grube, czarne włosy. Wiadomo jeszcze że ich kobiety, miały odznaczać się szczególną urodą.



AMAZIROWIE ZNIEWALAJĄ ARIÓW



 Według channelingów, Biali przybysze długo przedzierali się przez gęste lasy, pełne niebezpiecznych zwierząt, pustynie spowite w słońcu, oraz rzeki, które należało przekraczać budując tratwy zdolne przewieźć sporą grupę ludzi. Grupom tym mieli przewodzić najodważniejsi z mężów, którzy wybrani zostali wodzami swoich wędrownych społeczeństw. Owi mężczyźni zaś (w doborze kierunku podróży i miejsc przyszłego osiedlenia) korzystali z pomocy jasnowidzących kobiet. W taki właśnie sposób przedzierali się przez niebezpieczne tereny, wiodąc ze sobą psy i renifery. Byli to ludzie jasno i rudowłosi o niebieskich oczach. Gdy więc z terenów dzisiejszego Turkmenistanu weszli na ziemie Iranu, napotkali na swej drodze dobrze zorganizowane społeczeństwo Amazirów, które ich zaatakowało. Pierwszy atak został odparty, jednak Amazirowie przewyższali Białych przybyszy zarówno pod względem uzbrojenia jak i wyszkolenia bojowego. Biali nie mieli praktycznie żadnej innej broni, poza prowizorycznymi łukami, włóczniami i tzw.: bronią białą (którą to robili sami, jako broń służąca do polowań na dzikie zwierzęta i do zdobywania pokarmu dla wspólnoty). Bardzo szybko więc zostali okrążeni i zmuszeni do poddania się. Od tej chwili zaczęła się ich niewola, trwająca prawie 3000 lat.

Amazirowie pozbawili ich wszelkiej własności, a także odbierali dzieci rodzicom lub rozdzielali ze sobą małżonków, sprzedając ich na targach swych miast jako niewolników. Traktowano ich w sposób okrutny, mężczyzn kierując głównie do ciężkich prac nad budową umocnień ziemnych ich miast i fortec, kobiety zaś przeznaczając do służby domowej lub do "publicznych domów rozrywki". Wszystkich niewolników znakowano rozpalonym żelazem, a większość traktowano gorzej niż zwierzęta. Ich niewola miała trwać ok. 3000 lat (czyli mniej więcej przez trzy ówczesne pokolenia). W tym też czasie narodził się tajny (podziemny) język Białej, zniewolonej ludności, który otrzyma później nazwę - Runów. Biali uczyli się przez trzy pokolenia, obserwowali swych Czarnych panów i czekali sposobności do zrzucenia jarzma niewoli. Ponieważ Biała rasa jest niezwykle uzdolniona (ta opinia nie jest moja, pochodzi z przekazów channelingowych), bardzo szybko opanowali technologię, którą posiadali ich właściciele. Stworzono nie tylko tajny język, lecz także potajemnie przygotowywano broń i szkolono się do walk z Czarnymi Władcami. Czekano teraz już tylko na kogoś, kto poderwie zniewolonych do walki z ich okrutnymi panami i poprowadzi ich do zwycięstwa.  



INWAZJA RAMA
(ok. 15 000 r. p.n.e.)




 Przez prawie 3000 lat Biała, aryjska ludność rozrosła się do niespotykanych rozmiarów. Ich liczebność zaczęła przewyższać wszystkie skupiska Amazirów na terenie Iranu. To tam właśnie narodził się też późniejszy Wielki Prawodawca Ariów, pogromca Amazirów i zdobywca Iranu oraz okolicznych terytoriów (gdzie stworzy państwo zdominowane przez Białą ludność) - RAM. Jego potomek - RAM II, ok 8243 r. p.n.e. zniszczy Imperium Nagów, zajmując Indie i tworząc tam Białą społeczność (Czerwonoskórych Nagów, tak jak wcześniej Czarnoskórych Amazirów po udanym powstaniu Rama I, zmieniono w niewolników. Dawni władcy staną się więc potem sługami swych niewolników - ale do Indii Nagów jeszcze powrócimy). Życie Ramy I było dość bujne, przyszedł na świat (jak wszyscy Biali na tych terenach) w rodzinie niewolniczej i przez pierwsze lata wiódł żywot oznakowanego niewolnika lokalnego amazirskiego satrapy. Podejmował się kilku prób nieudanych ucieczek, za co musiał nosić żelazną obręcz na szyi oraz miał łańcuchami skrępowane nogi. Nie wiadomo w jaki sposób udało mu się uciec, wiadomo jedynie że córka (bądź żona) lokalnego władcy, była oczarowana jego umiejętnościami i podziwiała jego odwagę (być może to właśnie ona dopomogła mu w ucieczce, ale na ten temat nie ma żadnych informacji). W każdym razie Ram uciekł od swego pana i udało mu się wydostać z Imperium Amazirów na ziemie północy.

Tam zaprzyjaźnił się z plemionami Białych koczowników (którzy po upadku Imperium Ujghur żyli w dość marnych warunkach) którzy też byli prześladowani, najeżdżani i brutalnie pacyfikowani przez Amazirów. Nie sprawiło mu więc większej trudności namówienie ich do walki z ich Czarnymi ciemiężycielami, zresztą nie tylko ich namówił. Także wiele szczepów równie prymitywnych Żółtych potomków dawnych Żółtoskórych Bakaratinian, którzy po upadku Imperium Ujghur odzyskali wolność (Biali-Aryjczycy z Imperium traktowali Żółtoskórych mieszkańców terenów Azji jak niewolników - pisałem już o tym w temacie o Imperium Ujghur), teraz zaś też byli najeżdżani przez swych Czarnych pobratymców. Tak więc Ram zmobilizował pod swymi rozkazami potężną armię, złożoną z wielu zjednoczonych plemion Białych i Żółtych mieszkańców Azji (począwszy od terenów dzisiejszej Syberii). Nim jednak zjednoczył je w jedną całość, wcześniej udał się na poszukiwanie podziemnych miast Agharty, o których słyszał od mieszkańców tamtych plemion. Opowiadali oni, że w podziemnych miastach zachowała się w swej niezmienionej formie cała cywilizacja Imperium Ujghur, wraz z ogromną technologią tamtego państwa. Było tylko jedno ale - nie wiedziano gdzie dokładnie mieściła się Agharta i jak można było się tam dostać (tym bardziej że mieszkańcy Agharty nie wychodzili na zewnątrz).

Ram jednak odnalazł drogę wiodącą do tego miejsca i dotarł do miast Agharty (o samej cywilizacji i technologii Agharty opowiem w innym temacie), posiadł tam wiedzę techniczną i zdobył broń, potrzebną w walce z Amazirami. Broń, jakiej ci Czarni mieszkańcy Iranu nie posiadali, ani nawet nie wiedzieli o jej istnieniu. Wsparty siłą zjednoczonych plemion i broni z Agharty, ruszył na Iran. Już pierwsze starcia z Amazirami upewniły go w przekonaniu, że nie mają oni najmniejszych szans w walce z tą technologią (oraz z masami najezdniczych i wrogich im plemion). Bardzo szybko wybuchły też lokalne powstania Białych niewolników, co jeszcze bardziej ułatwiło zadanie Ramowi. Czarni przegrywali i cofali się na całym froncie. Ostatnia padła ich stolica (którą uważali za nie do zdobycia) - Hazarta. Po jej utracie Amazirowie złożyli broń i uznali swą przegraną. Tylko że teraz Ram postanowił stworzyć w Iranie państwo nowego typu, z dominującą Białą ludnością, jako "rasą panów", natomiast dotychczasowych Czarnoskórych władców - zmienił w niewolników. Wzniósł tam nową stolicę Białej ludności i wprowadził nowe prawa - ale o tym w kolejnej części.


CDN.

23 lipca 2026

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. LVIII

KONTYNENT AMERYKAŃSKI 
HISTORIA POLITYCZNA
ok. 25 000 r. p.n.e. - 12 500 r. p.n.e.
Cz. III





CZICZIMEKOWIE 
i KOLONIE DOLINY MISSISIPI




 Cziczimekowie byli ludem pochodzącym z Atlantydy, potomkami Czerwonoskórych mieszkańców I Imperium Atlantydy. Po roku 50 712 p.n.e. i II rebelii "Synów Beliala" uciekli z Wyspy, wybierając kierunek zachodni (a nie wschodni, jak na przykład król Axtell). Dotarli na kontynent amerykański i osiedlili się na terenach Doliny Missisipi i dzisiejszych Wielkich Równin. Czerwonoskórych uciekinierów z Atlantydy (którzy przyjęli ogólną nazwę - Cziczimeków) było tak wielu, że zaczęli się oni dzielić na poszczególne ludy i plemiona, oraz zasiedlać znaczny rejon Ameryki Północnej. Najbardziej zasiedlony był cały pas rzeki Missisipi, rejon dzisiejszego parku Yellowstone, cały stan Oregon, dopływy rzeki Missouri, a także dzisiejsze Ohio aż do jeziora Michigan. Poza tym dalej zasiedlone były dzisiejsze stany: Minnesota, Dakota, Iowa i Indiana. Channelingi mówią wręcz o gęstym zaludnieniu tych ziem. Główny ośrodek polityczny Cziczimeków (jeszcze sprzed podziału), mieścił się w rejonie rzek Ohio i Missisipi. Ten pierwszy (bardzo długi) okres zasiedlania Ameryki Północnej przez Cziczimeków (ok. 50 700 r. p.n.e. - ok. 700 r. n.e.), charakteryzował się powstaniem megalitycznych ośrodków kultowych (i tworzonych wokół nich ośrodków miejskich, o których jednak zarówno channelingi jak i inne źródła milczą zupełnie), a z których najsłynniejszy jest kopiec Cahokia (wzorowany zapewne na Wielkiej Piramidzie z Atlantydy czy z MU), o wysokości ok. 2900 m. n.p.m. Kopiec Cahokia jest więc znacznie większy niż Wielka Piramida w Gizie. 




Podobnych kopców wybudowano na całym terenie rzeki Missisipi, jej dopływów i rejonu jeziora Michigan (przez te całe 50 000 lat cziczimeckiej tam obecności) - setki tysięcy (w samym stanie Ohio, naliczono ponad 10 000 kopców). Na wielu kopcach (jak choćby w Marietta w stanie Ohio) widoczny jest symbol ... krzyża. Nie powinno to dziwić, gdyż jak już wcześniej pisałem, kapłani I Imperium Atlantydy (oraz późniejsi wyznawcy "Jednego Prawa", czy religii ozyryjskiej) stosowali ten symbol (jako jeden z wielu ważniejszych symboli), jako formę powitania wiernych w świątyniach, oraz jako symbol zgody. Są też i inne symbole (pochodzące również z Atlantydy), jak trójząb (symbol wyspy Poseidii, a potem, już w Helladzie, symbol jednego z Ionów - z I Buntu, potem, po wiekach zapomnianego i zamienionego w boga - Posejdona). Jest tam też jeszcze jeden ciekawy symbol (który notabene występuje również i na tolteckich świątyniach z Teotihuacanu czy Choluli, choć przecież chodzi tutaj o dwa odrębne "plemiona", przybyłe z dwóch różnych kontynentów), mianowicie występują tam symbole zwierząt (przede wszystkim ryb i ptaków), zwróconych tyłem do czegoś, co można uznać za ukwieconą ziemię. Te właśnie symbole często powtarzają się zarówno wśród Tolteków jak i Cziczimeków. Dlaczego? Zapewne jest w nich zawarta opowieść o przeszłości obu Czerwonoskórych plemion, które musiały opuścić swe wyspy (stąd wizerunki zwierząt odwrócone tyłem do ukwieconej ziemi), uciekając przed czymś, lub kimś w pośpiechu (symbole ryb świadczą o ucieczce z wysp drogą morską, zaś symbole ptaków drogą powietrzną). Symbole te opisał James Churchward.




Wszelkie dokładniejsze wiadomości na temat kultury Cziczimeków przez te 50 000 lat... prawie nie istnieją (channelingi bliżej zajmują się tymi kulturami już po rozpadzie, a szczególnie po podboju przez nich tolteckiego Teotihuacanu i narodzinach historycznych cywilizacji, wyrosłych właśnie z kultury Cziczizmeków). Szczególnie ciekawa jest implementacja tradycji religijnej (już wówczas bardzo wykoślawionej) Quetzalcoatla wśród zwycięskich Cziczimeków z północy (a szczególnie wśród jednej grupy plemiennej wchodzącej w ich skład - Mechikanów/Azteków), ale ten temat należy napisać w innej części, gdyż mówił będzie o wydarzeniach dziejących się długo po Wielkim Potopie, Wojnach Piramidowych, Aferze Babel, "Boskiej Dynastii Egiptu", oddaniu władzy nad światem w ręce pierwszych ludzi z rodu Adama z Edenu i powstaniu pierwszych historycznych cywilizacji (jak np.: sumeryjskiej, czy akadyjskiego Imperium Sargona Wielkiego, który panował w latach 2334 - 2279 r. p.n.e.).



KARASOWIE
 PÓŁNOCNA KOLONIZACJA 
AMERYKI POŁUDNIOWEJ


WŁADCZYNI IMPERIUM KARASÓW
KRÓLOWA MOO
(16 000 r. p.n.e.)



 Karasowie, twórcy cywilizacji południowoamerykańskich, przybyli na ten kontynent ok. 25 000 r. p.n.e., czyli już po zagładzie Imperium MU. Przed tą datą nie ma praktycznie żadnych śladów ludzkiej bytności w Ameryce Południowej (może poza wielką migracją ludności z Imperium Ujghur ok. 27 000 r. p.n.e., zmierzających w kierunku Atlantydy, która nie ominęła też i tego kontynentu). Przez pierwsze 5000 lat Karasowie nie wytworzyli żadnych wielkich cywilizacji. Przez ten czas zdołali jednak podzielić się na wiele mniejszych plemion i zasiedlić północną część południowoamerykańskiego kontynentu. Budowano oczywiście miasta, ale nie były one ani imponujące, ani też nazbyt ludne, gdyż nie zachowały się nawet ich nazwy. Pierwsze millenia po katastrofie MU żyła ludność Karasów pamięcią tamtego strasznego wydarzenia i budowaniu wspólnoty. Ludzie opowiadali sobie relacje z tragedii Wyspy/Matki, które z czasem zaczęły stanowić element mitologii plemion południowoamerykańskich. Te relacje (przekazywane z pokolenia na pokolenie) zostały w XVI wieku spisane w księdze "POPOL VUH" (czyli "Księdze Wspólnoty"). Jest tam relacja zagłady kontynentu Lamar i upadku Cesarstwa MU, oto ona:

"Wola Huracana, który jest panem nieba, wzburzyła fale i przyszedł potop na głowy stworzenia. Zostali oni pochłonięci, oblicze ziemi ściemniło się, a ciężki ciemny deszcz zaczął padać. Usłyszeli nad głową wielki szum jak przy pożarze (o "wielkim szumie", który mieli słyszeć mieszkańcy Imperium MU tuż przed katastrofą, pisałem już wcześniej. Temat "wielkiego szumu" pojawia się we wszystkich kulturach indiańskich wyrosłych z kontynentu Lamar. Natomiast ów "szum" spowodowany był zrzuceniem na Wyspę asteroidy, oraz części zniszczonego księżyca z naszego Układu Słonecznego), a potem widziano ludzi biegnących, popychających jedni drugich, ogarniętych przerażeniem. Drapali się na dachy domów, ale gmachy waliły się w gruzy. Umykali do schronów kutych w skale i ziemi, ale jaskinie te zamykały się nad nimi i grzebały ich w sobie. Wspinali się na drzewa, ale drzewa strząsały ich z siebie. Woda i ogień złączył się w ogólnym zniszczeniu". Oto relacja katastrofy Wyspy/Matki spisana w latach 50-tych XVI wieku, już po upadku Imperium Inków.




Prawdziwa historia plemienia Karasów, zaczyna się dopiero ok. 20 000 r. p.n.e. Wówczas to powstaje na terenach Doliny Amazonki potężne imperium, zwane Karyjskim. Należy też dodać, że wówczas ani dolina Amazonki, ani sama rzeka jeszcze nie istniały. Istniało natomiast ogromne morze w centralnej części Ameryki Południowej, dookoła otoczone lądem stałym (góry Andy musiały jednak już wówczas istnieć, chociaż przekaz channelingowy mówi, iż kontynent miał w większości strukturę nizinną). W czasach istnienia Imperium Karyjskiego (ok. 20 000 r. p.n.e. - ok. 12 500 r. p.n.e.) pobudowano dwa wielkie kanały, umożliwiające morską żeglugę przez cały południowoamerykański kontynent (z Azji i Oceanu Spokojnego do Atlantydy). Tam, gdzie dziś istnieje Dolina Amazonki, w ukwieconych terenach południa, tuż nad brzegami owego "amazońskiego morza", powstało potężne miasto-państwo, stolica całego Imperium, dorównujące swym pięknem i wspaniałością zarówno zniszczonej Savanasie jak i Atlantydzie. Miasto nosiło nazwę - MANOA. 


USTRÓJ i HISTORIA 
POLITYCZNA IMPERIUM
20 000 r. p.n.e. - 16 000 r. p.n.e.


MANOA
STOLICA IMPERIUM KARASÓW



 Ustrojem politycznym Imperium Karyjskiego była oczywiście monarchia. Władcy nosili dziedziczny
tytuł: "AYAR" (co znaczyło "Ten, który nas prowadzi"). Założycielem państwa i budowniczym monumentalnej stolicy imperium - Manoi, był niejaki - MANCO-TOPA, który piastował wcześniej jedną z funkcji kapłańskich (niższego rzędu), natomiast wywodził się z rodziny, której tradycje kapłańskie sięgały jeszcze czasów Imperium MU (jego przodkowie ponoć mieli należeć do elitarnego Kolegium Naacalskiego w Savanasie, grupującego najwyższych kapłanów i kapłanki z Wyspy/Matki). On to ok. 20 000 r. p.n.e. zjednoczył szczepy Karasów znad "morza amazonki" i założył pierwsze potężne imperium na tych terenach. On też rozpoczął budowę Manoi. Pierwszy "Ayar" był wielkim budowniczym i prawodawcą (przywrócił np. równość kobiet i mężczyzn w kwestiach politycznych i religijnych), jego syn i następca Chaki (czy też Ayar-Chaki), rozbudował i upiększył stolicę, natomiast jego syn - Aucca, ok. 17 000 r. p.n.e. podbił i podporządkował swej władzy całą północno-wschodnią część Ameryki Południowej, oraz część terenów za wielkim "morzem amazonki". Miał też dwóch synów - starszego Pirhua-Manca (zwanego również PIREM), oraz młodszego - Uyussa. Po śmierci ojca, wybuchła w królestwie wojna o tron pomiędzy braćmi.

Początkowo przewagę zdobył starszy z braci, który zajął stolicę, lecz nie udało mu się jej obronić i w bitwie pod miastem, poniósł całkowitą klęskę. Młodszy brat zwyciężył w tej wojnie i został nowym władcą Imperium, starszy zaś - Pir, musiał (wraz ze swymi zwolennikami i rodziną) uciekać z kraju. Zajęli okręty stojące w porcie w Manoi i załadowawszy na nie swój dobytek, pożeglowali w kierunku wielkich lasów zachodu. Po dotarciu do południowych granic "Morza Amazonki", już pieszo wędrowali kilkanaście lat, aż dotarli w rejon jeziora Titicaca i tam się osiedlili. Nadal określali się mianem Karasów i stali się elitą panującą nad lokalnymi plemionami Ajmarów. Z czasem jednak swych władców Ajmarowie zaczęli nazywać nie Karasami, a Keczuanami. Keczuanie (w sposób pokojowy) zjednoczyli wszystkie plemiona Ajmarów na wzór Imperium Karyjskiego z północy, tworząc tam pierwsze potężne Imperium, zwane - Tiwanaco. Z rodu Pira, z dynastii panującej w Tiwanaco wokół jeziora Titicaca (po wielu tysiącach lat), narodzi się założyciel historycznego Imperium Inków - MANCO CAPAC (ale o tym w innym temacie).

A tymczasem Imperium Karyjskie weszło w swój złoty wiek rozwoju. Po śmierci Ayar-Uyussa na tron wstąpiła jego jedyna córka - królowa Moo (ok. 16 000 r. p.n.e.). Jej panowanie to najwspanialszy okres w dziejach Imperium, które rozpoczęło akcję kolonizacyjną wschodnich wybrzeży Ameryki Południowej i Środkowej (dzisiejszy obszar Morza Karaibskiego), m.in.: podbijając i niszcząc królestwo Mayax (zasiedlone przez Czerwonoskórych kolonistów zbiegłych z Atlantydy po zdobyciu władzy przez "Synów Beliala"). Więcej informacji na temat Imperium Karyjskiego, samych Karasów i rządów królowej Moo - niestety brak, jednak po jej panowaniu Imperium już nie będzie się rozszerzać, a katastrofa, która spotka Atlantydę ok. 12 500 r. p.n.e., pogrąży też i tę indiańską cywilizację.



AJMAROWIE
ZACHODNIA KOLONIZACJA
AMERYKI POŁUDNIOWEJ




 Ajmarowie (przed przybyciem Karasów), nie stworzyli jednego, zjednoczonego państwa. Dzielili się na kilka, czy nawet kilkanaście mniejszych plemion, które jednak ze sobą nie wojowały i utrzymywały dość ożywione kontakty polityczno-handlowe, nie zamierzali jednak jednoczyć się w większą całość. Społeczeństwo Czerwonoskórych Ajmarów pochodziło oczywiście z zatopionej Wyspy/Matki MU i w sposób o wiele większy przejęło dawne tradycje i umiejętności. Karasowie pod wodzą Pira, którzy przybyli tu z północy (ok. 16 000 r. p.n.e.), byli zaskoczeni zarówno poziomem życia, jak i nowinkami technologicznymi Ajmarów, znacznie wyprzedzającymi to, co oni sami posiadali w swym królestwie. Ajmarowie budowali miasta, które oświetlali energią elektryczną (Karasowie najprawdopodobniej zatracili pamięć o tych wynalazkach z Wyspy/Matki, gdyż według przekazów, byli tym mocno zdziwieni). Ajmarowie posiadali też dużą wiedzę duchową i żyli w zgodzie z naturą. Słabością Ajmarów była ich niechęć do zjednoczenia się w jeden wspólny naród, który mógłby na przykład poważnie zagrozić potędze Imperium Karyjskiego.  


USTRÓJ POLITYCZNY 
i POWSTANIE IMPERIUM TIWANACO


TIWANACO/TIAHUANACO



 Pierwsze Imperium powstało na ziemiach zasiedlonych przez Ajmarów, dopiero ok. 16 000 r. p.n.e., czyli dopiero z chwilą przybycia Karasów z północy. Było to tzw.: Imperium Tiwanaco, choć do historii przeszło pod inną nazwą, zaczerpniętą z języka przybyszy (języki z MU czy Atlantydy były jednakie, lecz pod wpływem późniejszych kolonizacji i łączeń, wiele określeń zaczęło brzmieć inaczej wśród ludów Atlantydy i kontynentu Lamar, choć język nadal był ten sam. Podobnie było po zagładzie MU i ucieczce poszczególnych grup mieszkańców Wyspy. Mimo że pochodzili z tego samego członu etniczno-językowego, ich język zaczął różnić od siebie poszczególne plemiona, choć w stopniu niewielkim - prawdopodobnie takim, jaki różnił np. plemiona zachodniosłowiańskie od wschodniosłowiańskich). Tak więc oficjalnym językiem Ajmarów stał się język Karasów, który zwano Keczua (stąd też późniejsza nazwa całej elity rządzącej, panującej nad Ajmarami). W języku Keczua zaś stolica Tiwanaco zwała się Tiahuanaco i pod tą też nazwą figuruje po dziś dzień na kartach historii.

Przed przybyciem Karasów, Ajmarowie rządzili się poprzez wybieralne organa rządców. Rządcy (jest to moje określenie, gdyż nie ma oryginalnej nawy na nazwanie ich przywódców), byli wybierani na okres kilku lat (z możliwością odwołania, jeśli rządzili niegodnie, bądź ich działania godziły w interesy ludu danego miasta-państwa). Z chwilą przybycia Karasów, księcia Pira wybrano kolejnym rządcą, lecz on zdołał ich przekonać do wprowadzenia monarchii dziedzicznej na kształt Imperium Karyjskiego. Tak też uczyniono i najpierw Pir, a potem jego potomkowie władali potężnym miastem-państwem (które to uczyniono stolicą całego Imperium Ajmarów) - Tiahuanaco. Przeniesiono też wiele innych wzorców z północy (głównie tyczących się ustroju społeczno-politycznego, organizacji administracyjnej i obrony militarnej kraju). Implementowano zaś inne wzorce lokalne (które pod pewnymi względami stały na o wiele wyższym poziomie niż w państwie Karasów). Tak oto powstało społeczeństwo Ajmarów (z których później narodzi się lud Inków), rządzone przez elitę polityczną Karasów (która potem stanie się również elitą Imperium inkaskiego, a ich władcy przyjmą tytuł: "Sapa Inka" (co oznacza: "Jedyny Pan Dwóch Ludów").


PS: W kolejnej części zaprezentuję drugą ostatnią wojnę Atlantów z Imperium Ujghur, upadek tego Imperium i wielką wędrówkę Ludów (które później  zamienią się w szczepy słowiańskie, celtyckie, nordyckie, a także romańskie) z ich "KOLEBKI". Postaram się także zabrać nas w podróż do zamieszkałego przez Czarnoskórą ludność Iranu i zniewolenie przez nich Białej ludności Ujghurów, szukających własnego miejsca po upadku Kolebki.


CDN.

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...