WYŚWIETLENIA

05 sierpnia 2026

WIELKA HISTORIA SEKSU - Cz. II

OD CZASÓW STAROŻYTNYCH 
PO NAM WSPÓŁCZESNE





PREHISTORIA
(do 3700 r. p.n.e.)




 Historia Ludzkości na Ziemi jest długa, zbyt długa bym miał się cofać do pierwszych (pozaziemskich) jej początków. Zresztą nie miałoby to większego sensu, gdyż np. channelingi na temat ludzkiej (i "boskiej") seksualności podają bardzo niewiele wiadomości. Tak naprawdę prawdziwa historia Ludzkości na Ziemi rozpoczyna się od ok. 3 700 r. p.n.e. wówczas to bowiem powstaje pierwszy kalendarz, liczony ziemską rachubą lat. Z wcześniejszego okresu (który dla większości ludzi jest okresem mitycznym lub pseudonaukowym, pseudo-historycznym), można chociażby coś powiedzieć o silnej pozycji kobiet (szczególnie kapłanek) w społeczności I Imperium Atlantydy. Od ok. 70 000 r. p.n.e. do ok. 50 700 r. p.n.e. kobiety dominowały w religijnej, kultowej i mistycznej tradycji cywilizacji I Imperium. 

Przykładem wielkiej pozycji tamtejszych kapłanek niech będą chociażby takie imiona (wymienione przez sławnego amerykańskiego jasnowidza i mistyka, zwanego "Śpiącym Prorokiem" - Edgara Cayce'a, podczas jego sesji z lat 20-tych i 30-tych XX wieku), jak Wielka Kapłanka ISHUMA (z Wielkiej Świątyni z I Sfery Atlantydy, żyła ok. 59/58 000 r. p.n.e.), która miała ponoć spółkować z wieloma mężczyznami, wśród których byli także jej niewolnicy. Przeszła do historii (a raczej została tak zapamiętana w sesjach Cayce'a), jako matka 17 synów, którzy również mieli zostać kapłanami. Kolejną postacią, wymienioną przez Cayce'a, była Wielka Kapłanka AJAHEL, która była prekursorką zwołania Kongresu Zjednoczeniowego Atlantów (według Cayce'a miało to miejsce dokładnie w 50 722 r. p.n.e.), musiała więc żyć w okresie 51/50 700 r. p.n.e. (należy bowiem pamiętać, że w tamtym czasie ludzie spokojnie dożywali tysiąca, a niekiedy tysiąca dwustu, trzystu lub nawet tysiąca pięciuset lat - te ostatnie to skrajne przypadki - było to oczywiście spowodowane brakiem śmiertelnie niebezpiecznego kosmicznego promieniowania, któremu wówczas zagradzała drogę do Ziemi bariera złożona z firmamentu wodnego, którego dziś już nie ma). Ajahel była ostatnią Wielką Kapłanką Świątyni przed wybuchem powstania Synów Beliala. Jej następczynią była Wielka Kapłanka (zwana przez Cayce'a - "Wojowniczą Kapłanką") AMENEE, która dowodziła obroną miasta Atlantydy (a szczególnie I Sfery), przez zwolennikami Zakonu Synów Beliala. W jej rękach skumulowana była też cała zarówno religijna jaki i polityczna władza (szczególnie po ucieczce ostatniego tolteckiego króla Atlantydy - AXTELLA). Amenee prawdopodobnie zginęła, podobnie jak reszta Czerwonoskórych obrońców miasta.

Cayce mówi nam również, że wraz z królem Axtellem - który zbiegł drogą morską w kierunku kraju ARANKA (będącym jedną z prowincji I Imperium Atlantydy - dziś ten kraj nosi nazwę Egipt), towarzyszyła mu m.in.: kapłanka ILAX, dzięki której powstała pierwsza świątynia "Jednego Prawa" na egipskiej ziemi i która dążyła do zjednoczenia Czerwonoskórych atlantydzkich panów z zamieszkującymi pierwotnie Arankę Czarnoskórymi plemionami dawnych Bakaratinian, żyjącymi na o wiele niższym stopniu rozwoju cywilizacyjnego. Cayce wspomina również o pierwszej (i zapewne jedynej) królowej-dyktatorce z I Imperium o imieniu - AMIEE, która miała zostać obalona w wyniku buntu ludności i stracona. Żyła i władała (według Cayce'a), ok. 60 000 r. p.n.e. Rok 50 712 p.n.e. jest według "Śpiącego Proroka" datą graniczną I i II Imperium Atlantydy. Wówczas to bowiem (po ośmioletnim powstaniu i wojnie domowej pomiędzy Czerwonoskórymi Toltekami - dotychczasowymi władcami Atlantydy, a Białymi osadnikami z różnych części Wszechświata - głównie z Malony, Alpha Centauri i Syriusza) skończyła się równoprawna (a często nawet i dominująca) pozycja kobiet w społeczeństwie Atlantów. Teraz, już do zagłady samej wyspy (ok. 12 500 r. p.n.e.) władzę będą piastować jedynie mężczyźni i to zarówno tę polityczną jak i religijną. 

Początkiem nowego okresu jest powstanie Patriarchatu Atlantydy, z Pierwszym Patriarchą (jednocześnie przywódcą powstania Zakonu Synów Beliala - ALTO z QUOAUDY). Patriarchat obali ok. 40 000 r. p.n.e. niejaki TORVALL, który koronuje się na pierwszego króla II Imperium Atlantydy. Monarchia (i trzy dynastie) II Imperium, to również okres całkowitego podporządkowania kobiet nowemu prawu. Utracą one jakąkolwiek możliwość pełnienia funkcji kapłańskich. Poza tym wprowadzony zostanie "OBOWIĄZEK POSŁUSZEŃSTWA", polegający na całkowitym podporządkowaniu się kobiety mężczyźnie i będzie on konsekwentnie przestrzegany aż do czasów ostatecznego zniszczenia Atlantydy (do. 12 500 r. p.n.e.). W międzyczasie narodzi się na Wyspie matriarchalny kult "AGNI" (ok. 15 000 r. p.n.e. - o czym jeszcze nie pisałem), częściowo nawiązujący do czasów I Imperium. Nie przetrwa jednak długo i swój kres odnotuje na ok. pięćset lat przed zatonięciem Atlantydy.

Ten obszerny temat dotyczy jedynie cywilizacji Atlantów, a przecież istniały jeszcze inne cywilizacje, jak choćby cywilizacja MU (toltecko-aryjska) na kontynencie Lamar, czy cywilizacja nibiruańska na Bliskim Wschodzie, częściowo w Egipcie czy w Indiach (po upadku aryjskiej cywilizacji Imperium Ramy). Nie ma sensu abym je tutaj teraz wymieniał, zresztą wkrótce piszę je wszystkie w temacie: "Historii Wszechświata", teraz powiem tylko tyle, że po katastrofie jaką dla ludzkich cywilizacji był zarówno I WIELKI POTOP (ten biblijny) - ok. 12 500 r. p.n.e. jak i II POTOP (ok. 8000 r. p.n.e.), czy WOJNY PIRAMIDOWE (I i II), pomiędzy Ariami i samymi Nibiruanami (ród Enkiego i Enlila), zakończone ostatecznie ok. 7370 r. p.n.e. konferencją pokojową skłóconych "bogów" na górze Harsag, nastąpiło nie tylko cofnięcie się ludzkich społeczeństw w rozwoju tak technologicznym jak i społeczno-politycznym, ale także nastąpiło znaczne skrócenie długości ludzkiego życia (ok. 8000 r. p.n.e. po zakończeniu I Wojny Piramidowej i katastrofie II Potopu). Zniszczenie FIRMAMENTU NIEBIESKIEGO (który ochraniał Ziemian przed szkodliwym promieniowaniem z głębi Kosmosu i umożliwiał dożywanie ponad tysiąca lat), spowodowało że w przeciągu kilku następnych pokoleń wiek Ludzi na Ziemi spadł najpierw o połowę, a następnie skrócił się do ok. 100 lat. W każdym razie z omawianego okresu nie ma szerszych informacji na temat ludzkiej seksualności. Datą graniczną, jaką przyjąłem, jest rok 3700 p.n.e. (czyli ostateczne przekazanie władzy nad Ziemią w ręce potomków Noego... spokrewnionych z Nibiruanami przez "boga" Ninurtę). Mniej więcej ten okres niech więc będzie datą graniczną pomiędzy tzw.: Prahistorią a Historią Starożytną (o stosunkach seksualnych pomiędzy prymitywnymi Lulusami pisać nie zamierzam, gdyż po pierwsze nie mam na ten temat większych informacji, a po drugie wydaje się to chyba mało ciekawe jak spółkowali np. Neandertalczycy).



STAROŻYTNOŚĆ
(ok. 7300 r. p.n.e. - ok. 3000 r. p.n.e.)
KULTY WIELKIEJ MACIERZY




 Po zakończeniu wielkich wojen (w tym wojen jądrowych, opisywanych chociażby w hinduskich księgach - Mahabharacie czy Ramajanie), oraz katastrof ekologicznych o skali globalnej (takich jak potopy czy utrata Firmamentu Niebieskiego, okalającego naszą planetę), Ludzkość na Ziemi powoli zaczęła odbudowywać swą populację, tak, że jeśli ok. 10 000 r. p.n.e. ludzi na Ziemi (ze wszystkich kultur i cywilizacji) były ok. trzy miliony, to już ok. 3000 r. p.n.e. Ludzkość liczyła... sto milionów. Był to niewątpliwy wielki skok demograficzny, który pozwolił zasiedlić i opanować prawie całą planetę. Okres po zakończeniu działań wojennych, był czasem odbudowy, znanym jako Neolit. Społeczeństwa które przetrwały wszelkie te katastrofy, zaczęły zamieszkiwać tereny, które niegdyś tętniły życiem (jak choćby rejon miast-państw Międzyrzecza, zwanego w Biblii - "Ogrodem Eden"). Były to jednak prymitywne związki plemienne (jak już wspominałem, po "wojnach bogów" Ludzkość cofnęła się w swym rozwoju do epoki prymitywizmu jakiego dotąd nie znano na naszej planecie). Podział ról pomiędzy mężczyznami a kobietami też był jasny - kobiety zajmowały się domostwem i dziećmi, mężczyźni dbali o zagrody ze zwierzętami domowymi i (od czasu do czasu) urządzali polowania na dzikiego zwierza. Kobiety jednak, jako te, które przedłużały byt danego szczepu czy plemienia, były uważane w społeczności za ważniejsze, bowiem gwarantowały przetrwanie. Stąd nabrało się tak wiele figurek neolitycznej "Wenus" z ewidentnie podkreślonymi cechami kobiecej płodności - (uwypuklonym łonem, dużą pupą i wielkimi piersiami), często w pozycji siedzącej. Bardzo wiele figurek symbolizowało boginię Inannę/Isztar/Aszterę, która była symbolem wybujałego erotyzmu (Nibiruanka Inanna - według przekazów channelingowych - miała być nawet założycielką "Szkoły Świętego Nasienia" w Mezopotamii i uprawiać stosunki z wieloma mężczyznami dziennie, a tych, którzy nie mogli jej zadowolić - kazała kastrować lub uśmiercać). 

Z czasem jednak, właśnie ok. 3000 r. p.n.e. pozycja kobiety, jako personifikacji Wielkiej Macierzy dającej życie i umożliwiającej przetrwanie, zaczęła się zmieniać. A miało to związek ze zmianą sposobu życia. Bardziej osiadły tryb życia, gdzie kobieta zajmowała się domem i dziećmi (i wciąż miała pełne ręce roboty), a mężczyzna obejściem, zwierzętami i (ewentualnie) polem - zrodził zręby współczesnej cywilizacji ludzkiej, dzięki temu że mężczyźni po pracy mogli dumać nad zawiłościami życia i uczynieniem go bardziej bezpiecznym. Zaczęto też tworzyć oddziały wojowników, które to miały chronić daną społeczność przed napadami sąsiednich plemion. Tak oto pozycja Wielkiej Matki (prawdopodobnie jakieś pozostałości z atlantydzkiego kultu "Agni") jako bogini oraz kobiety jako przywódczyni plemiennej społeczności przedłużającej życie, zaczęła się radykalnie zmieniać. Już ok. 3000 r. p.n.e. możemy mówić o powstaniu typowo męskich kultur "pierwszych" historycznych cywilizacji.



STAROŻYTNOŚĆ
(od ok. 3 000 r. p.n.e.)
UPADEK "WIELKIEJ MATKI
i DOMINACJA BOGA-KRÓLA




 Chciałbym od razu zaznaczyć, że system pierwotnych kultur matriarchalnych, nie miał wiele wspólnego z tak rozpropagowanym w naszych czasach Matriarchatem - czyli rządami kobiet. Kobieta była co prawda w tamtym czasie uważana za istotę lepszą od mężczyzn, ale tylko dlatego że dawała nowe życie i w ciężkich oraz niebezpiecznych warunkach, w jakich wówczas musieli żyć ludzie (głód, niebezpieczeństwa naturalne oraz dzikie zwierzęta), każde nowe dziecko w danym szczepie lub plemieniu było powodem do powszechnej radości, gdyż przedłużało byt owego plemienia. Kobiety, jeśli nawet pełniły funkcje publiczne, to nie dlatego że były kobietami, tylko dlatego że być może lepiej się do tego nadawały, zresztą ten okres nie był czasem panowania Matriarchatu, a raczej pewnego równouprawnienia mężczyzn i kobiet, z centralną rolą kobiety, jako tej, która przedłużała ciągłość rodu. Objawiało się to również w formie kultów kobiecych, jak choćby Wielkiej Macierzy (oczywiście nie wszędzie, były bowiem w tym czasie i kultury, które już zdominowali bogowie męscy - głównie na terenie Bliskiego Wschodu i Lewantu). Rola kobiet we wcześniej przeze mnie przytoczonym okresie była przewodnia nie pod względem politycznym, lecz głównie religijno-mistyczno-erotycznym. Tak, erotycznym - gdyż ów czas to okres rozpasanej poligamii seksualnej. Objawiało się to w taki sposób, że kobiety z reguły oddawały się kilku a nawet kilkunastu mężczyznom z wioski lub plemienia i nie posiadały (z reguły), jednego męża, lub partnera seksualnego. Monogamia małżeńska pojawiła się dopiero wraz z całkowitym upadkiem tych kultów, wierzeń (w boską moc kobiecego pierwiastka, dającego nowe życie) i zwyczajów, a zdominowaniem świata przez wielkich męskich bogów (którzy istnieli już wcześniej, ale z reguły byli jakby na uboczu kultów mistyczno-prokreacyjnych). 

Co ciekawe (i co pokazuje dobitnie że w okresie 7300 p.n.e. - 3000 p.n.e. nie istniał Matriarchat jako forma niepodzielnych rządów kobiet), odnaleziono z tego okresu groby niemowląt, zabitych najprawdopodobniej przez ich rodziców. Niemowlęta te były płci... żeńskiej. Dlaczego je zabito, czy z powodu "męskiego szowinizmu", jakbyśmy to dziś nazwali? Nie, dziewczynki zabito (i ten proceder przetrwał następne wieki) dlatego że właśnie zdawano sobie sprawę z "boskiej" natury kobiecości i z tego że z jej ciała narodzi się kolejny mały człowieczek. Dlaczego mordowano właśnie dziewczynki - ano dlatego, że w sytuacji gdy dane plemię cierpiało głód, lub nie mogło znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca do osiedlenia, dziewczynka, z której wyrośnie kobieta, która następnie da nową "buzię" do wykarmienia, nie była w takich warunkach pożądana. O chłopców natomiast się nie bano, wiedziano bowiem że i tak ok. 30-35 roku życia zginą albo w walce z dzikimi zwierzętami, albo w jakichś wzajemnych walkach i podjazdach. Zresztą byli potrzebni jako ochrona plemienia (co już w tamtym okresie też było niezwykle ważną kwestią). Nie był to wiec okres prawdziwego Matriarchatu, a raczej "okres płodnych heter", jak opisał ten okres Johann Jakob Bachofen, twórca pojęcia - "Matriarchatu". Matriarchat rzeczywiście pojawi się w późniejszym okresie, ale z reguły będzie ograniczony do niewielkich, lokalnych wspólnot lub instytucji.

Teraz (od ok. 3000 r. p.n.e.) nastaje okres rządów męskich bogów-królów, którzy całkowicie zdominują panteony największych historycznych cywilizacji ludzkich (jednocześnie niszcząc lub podporządkowując sobie te plemiona, które nadal wyznawały kult rodny Wielkiej Macierzy). Z chwilą gdy społeczeństwa plemienne zaczęły się ze sobą łączyć, tworząc bardziej scentralizowane związki polityczne, pozycja kapłanek, a co za tym idzie pozycja kobiet w owych społecznościach uległa znacznemu pogorszeniu. Przede wszystkim zmieniła się pozycja kobiety w relacjach erotycznych. Do tej pory kobiety w obrębie danego plemienia miały dużą swobodę seksualną i mogły oddawać się tym mężczyznom, z którymi chciały spółkować, a dzieci zrodzone z takich związków pozostawały pod opieką kobiety (i jej mężczyzny/mężczyzn), zaś ród z reguły liczono w matrylinearnym systemie pokrewieństwa (gdyż trudno było sprawdzić kto tak naprawdę jest ojcem danego dziecka). Teraz zaś, z chwilą gdy to mężczyźni zaczęli być gwarantem obrony, bezpieczeństwa i przetrwania rodu, plemienia czy państwa, poliandria (wielomęstwo) musiała na początku ustąpić miejsca monogamii, a następnie poligamii - (czyli wielożeństwu), by potem znów powrócić do związków monogamicznych.




Kobieta stała się teraz żoną (z uświęconym boską aprobatą związkiem, najczęściej w świątyni lub przed obliczem kapłana), oraz (bardzo szybko) własnością mężczyzny. Nie było już mowy o oddawaniu się wielu mężczyznom, gdyż zaczęto wprowadzać prawa, zabraniające takich praktyk i surowo każące kobiety które się nimi parały. Oczywiście pozostawiono wentyl w postaci prostytucji, jednak był to proceder wybitnie nie przynoszący chluby tym, które się nim parały. Jednak w omawianym teraz okresie pozycja kobiety (choć coraz słabsza), nie była jeszcze przesądzona, gdyż prawa dopiero się kształtowały. Jednak z czasem nawet język (z dodatkowymi żeńskimi końcówkami, takimi jak w sumeryjskim słowo - syn - brzmiało - "dumu", ale już córka, było jedynie przedłużeniem słowa dumu z żeńską końcówką - "dumu.mi". Podobnie słowo bogini - "dingir.ama" było jedynie przedłużeniem słowa bóg - "dingir". Podobnie w języku akadyjskim syn to - "mar-u" zaś córka to - "marn-t-u", brat to - "oh-u" a siostra to - "ah-at-il". I tak jest po dziś dzień w praktycznie każdym języku świata, po angielsku bóg to "God", zaś bogini to "Goddess" itd.), zaczął działać na niekorzyść kobiet.


BÓG MITRA 
JAKO SYMBOL MĘSKOŚCI I WŁADZY



Upadek pozycji kobiety, jako tej która daje życie, zaczął się zmieniać już od ok. 6000 r. p.n.e. i trwał przez następne trzy tysiące lat. Pozycja kobiet zaczęła się zmieniać z chwilą, gdy pierwotne (po-potopowe) ludzkie plemiona doszły do wniosku, że to wcale nie macierz jest najważniejsza w procesie dawania życia. Kobiety bowiem dotąd oddawały się wielu mężczyznom w plemieniu, mając zupełną swobodę w tym względzie, a krew menstruacyjna była uważana za coś niezwykłego i zarazem mistycznego. Brało się to z prostej kalkulacji (szczególnie dla ludów, które po I i II Potopie cofnęły się w swym rozwoju), że skoro krew jest częścią życia, a po zranieniu lub upływie krwi człowiek umierał, to skoro kobieta co miesiąc "oddawała krew" a mimo to nie umierała, musiała być w pewnym stopniu niezwykłą, wręcz na wpół-boską istotą. Dlatego też wiele plemion (nawet jeszcze istniejących współcześnie, choćby na terenie Tybetu) uważało że kobiety "oddające krew" są reprezentantkami Bogini Matki dającej życie i zasługują na to, by pełnić rolę kapłanek lub nawet przewodniczek plemienia (nie zmieniało się to nawet wówczas, gdy kobieta przestawała już miewać miesiączkę i była niezdolna do poczęcia nowego życia. Takie kobiety, często starsze, również piastowały funkcje kapłanek czy przywódczyń plemienia). 

Takie postrzeganie kobiety zaczęło się powoli zmieniać właśnie od ok. 6000 r. p.n.e. i trwało do ok. 3000 r. p.n.e. gdy mężczyzna ogłosił się niepodzielnym panem i władcą nie tylko wspólnych majętności, ale także rodziny jako takiej i żony jako części... inwentarza. Jak do tego doszło? Bardzo prosto. Pierwotne, po-potopowe społeczności traktowały umiejętność dawania życia, jako coś niezwykłego, do tego dochodziło comiesięczne krwawienie u kobiet, które jednak nie powodowało ani ich śmierci, ani nawet osłabienia - co tym bardziej budziło mistyczno-boskie skojarzenia. Wszystko to trwało do momentu, gdy ów zajmujący się trzodą zagrodową mężczyzna, nie zaczął łączyć pewnych faktów. Oto bowiem okazało się że owce oddzielone od barana (tryka), nie dają nie tylko mleka, ale też nie rodzą się małe owieczki, natomiast wpuszczenie barana do stada owiec powodowało iż był on w stanie pokryć nawet kilkadziesiąt z nich. Cóż za potęga - zauważył taki człowiek, jeśli baran może pokryć tyle owiec, to co dopiero ja. I tak oto pierwotne społeczności zaczęły sobie uświadamiać że bez męskiej siły, która strzegła danej zbiorowości, bez zwierząt, na które polowali przede wszystkim mężczyźni (czy też zwierząt domowych czy zagrodowych, którymi również oni się zajmowali), dane plemię jest skazane albo na śmierć głodową albo też na zagładę z rąk innego wojowniczego szczepu, teraz doszedł również element życiodajnej prokreacji i możliwość zapładniania wielu kobiet przez jednego mężczyznę - niesamowita moc, która zmieniła wszystko.




Ok. 3000 r. p.n.e. kobiety stały się już całkowicie zależne od mężczyzn. Było to nie tylko związane z elementami ekonomiczno-prokreacyjnymi, ale także z pewnymi cechami charakteru, którymi głównie obdarzona była płeć męska. A były to pewność siebie - arogancja i władczość, oraz satysfakcja z dobrze wykonanej pracy (ja na przykład mam tak, że jak zrobię coś w domu samemu od początku do końca - kiedyś na przykład {wraz z moim kumplem} samodzielnie położyliśmy kostkę chodnikową przy moim domu, chociaż ja sam nigdy wcześniej tego nie robiłem, podobnie było z ociepleniem domu - to potem jestem z tego niezwykle dumny, aż moja Pani nieraz mi to wypomina, zamiast mnie jeszcze podbudować jaki to jestem wspaniały i ile osiągnąłem, to mi umniejsza. Ale baby tak już mają, prawda? Jak to się mówi: "Mądra żona, męża korona" 👍), która urastała niekiedy do rangi symbolu męskości (a mogło to być choćby zwycięstwo w bitwie czy nawet ogrodzenie zwierząt hodowlanych specjalnym płotem, co jednak wybitnie świadczyło na korzyść mężczyzn). Gdy tylko mężczyźni zaczęli sobie uświadamiać, że to nie krew menstruacyjna jest symbolem przedłużania życia, tylko to, co oni mogą ofiarować kolejnym wybrankom, zmianie uległa forma rodziny, jaka dotąd funkcjonowała. Dotąd bowiem pokrewieństwo liczono w systemie matrylinearnym, gdyż wielość mężczyzn z którymi spółkowała kobieta, uniemożliwiał dokładne ustalenie ojcostwa. Dlatego, choć rodziny z reguły były monogamiczne, często jednak przybierały niestandardowe formy wielomęstwa z kobietą-matką w centrum. Teraz wszystko to dobiegło końca, gdyż mężczyźni - świadomi swej "mocy stwórczej" i możliwości jakie daje im ich siła fizyczna (i często umysłowa), zapragnęli ściśle kontrolować swe małżonki. Odtąd mężczyzna stawał się także oficjalnie ojcem, a to oznaczało że jego żona mogła mieć już tylko jednego męża, zaś on sam bardzo wiele kobiet. Małżeństwo stawało się podstawą życia rodzinnego, zaś głową rodziny stał się odtąd mężczyzna. Oczywiście zmieniło się też postrzeganie comiesięcznego krwawienia u kobiet, które odtąd coraz częściej stawało się... nieczyste.

Odtąd najważniejszą cechą kobiecości stawała się jej cnota (do zamążpójścia), będąca przykładem uświęconej moralności, a także płodność (po zamążpójściu). Mężczyzna zdobył całkowitą władzę nad swą żoną i dziećmi. W Syrii, Palestynie czy Mezopotamii mąż miał prawo np. oddalić swą małżonkę, jeśli uznał że ta uchybiła czymś (słowem lub czynem) jego męskości lub pozycji (co często było tożsame). W Egipcie zaś, pozycja kobiet była znacznie silniejsza i jeśli małżonek nie przyłapał swej połowicy na zdradzie małżeńskiej, nie miał prawa wyrzucić jej z domu ani pobawić majętności (kobiety w Egipcie miały prawo dziedziczyć nie tylko biżuterię czy złoto, lecz także domy i ziemię). Dodatkowo w Egipcie i Babilonii istniała (w omawianym okresie) już instytucja rozwodów, z tym że w Babilonii rozwód dla mężczyzny był jego dobrą wolą w stosunku do żony, mógł przecież (po udowodnieniu jej małżeńskiej zdrady) uznać ją za niewolnicę i np.... sprzedać do domu publicznego (W Egipcie małżonek czegoś takiego uczynić nie mógł). Ostatnia udokumentowana pisemnie forma poliandrii (wielomęstwa) na terenach Mezopotamii (Sumer), miała miejsce w roku 2350 p.n.e. Po tej dacie już nigdy na tych terenach kobieta nie mogła mieć więcej niż jednego męża. Przed ową datą poliandria miała być w Sumerze czymś... powszechnym (jak głoszą gliniane tabliczki z tego okresu), dopiero prawa reformatora Urukaginy, który pod groźbą kary śmierci zabronił kobietom poślubiania kilku mężczyzn jednocześnie, położyły ostateczny kres poliandrii na terenach Mezopotamii. Jej miejsce zastąpiła poligamia (wielożeństwo). W wielu kulturach (głownie Syria i Palestyna), oficjalna małżonka - jeśli nie potrafiła dać swemu mężowi potomstwa (z reguły płci męskiej), musiała postarać się o odpowiednie zastępstwo (co znamy chociażby z Biblii, gdy Sara, żona Abrahama nie mogąc dać mu potomstwa, każe swej niewolnicy Hagar sypiać z mężem, póki ta nie zajdzie w ciążę).





PS: W kolejnej części przeniesiemy się do starożytnego Egiptu i przyjrzymy się jaka realnie była pozycja tamtejszych kobiet i na co też mogli pozwolić sobie mężczyźni


CDN.

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...