WYŚWIETLENIA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZEPOWIEDNIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZEPOWIEDNIE. Pokaż wszystkie posty

02 września 2026

MEMORIAM - Cz. XXIV

VIRGINES VESTALES i 
TRZY CIOSY





UMIŁOWANY POKÓJ
I ZŁUDNE NADZIEJE 
SIEDEMDZIESIĄTYCH LAT
Cz. IX






CO Z TYM WSCHODEM? 
Cz. IV



 Po uzyskaniu upragnionej prowincji Cylicji (upragnionej tylko i wyłącznie z powodu chęci objęcia dowództwa w wojnie z Pontem, nie zaś ze względu na bogactwa owej prowincji, której ona nie posiadała), Lucjusz Licyniusz Lukullus przystąpił czym prędzej do formowania legionu z którym wyruszy na Wschód, na wojnę z Mitrydatesem Eupatorem. A w tym czasie (symultanicznie) toczyły się inne wojny. O hiszpańskiej wojnie prowadzonej przez mariańczyka (który stał się prawdziwym, acz samozwańczym "królem Hiszpanii") Kwintusa Sertoriusza z rzymskimi wodzami: Kwintusem Cecyliuszem Metellusem Piusem (przezwisko "Pobożny" uzyskał on nie ze względu na swoją gorliwość religijną, a z powodu miłości ojcowskiej i starań, jakie przedsięwziął w sprawie powrotu swego ojca z wygnania, na które ten został skazany decyzją Gajusza Mariusza w roku 100 p.n.e. Metellus przez dwa lata pisał petycje i błagał o pozwolenie na powrót swego ojca do Rzymu, co ostatecznie zakończyło się sukcesem w roku 98 p.n.e. a od tej chwili otrzymał on przydomek "Pobożny") i Gnejuszem Pompejuszem (obaj byli przeciwnikami Mariusza, obaj też walczyli w armii Korneliusza Sulli, nic więc dziwnego że pałali niechęcią do mariańczyka jakim był Sertoriusz) i o ich walkach w Hiszpanii pisałem już w poprzednich częściach tej serii, warto jednak dodać jeszcze parę słów na temat samego Kwintusa Sertoriusza, a szczególnie powiedzieć coś na temat jego życia prywatnego i tego, jakim był człowiekiem.

Przede wszystkim należy stwierdzić, że Sertoriusz był człowiekiem niezwykle pobożnym, lub też raczej zabobonnym. Będąc jednocześnie wykształconym i znając język grecki, znał również pisma Eratostenesa (greckiego geografa i matematyka, działającego głównie w Aleksandrii i żyjącego w III wieku p.n.e.), który kierując się wyznaczoną przez siebie datą upadku Troi (którą obliczył - przykładając tutaj naszą rachubę czasu - na 1183 r. p.n.e.), stwierdził że koniec świata nastąpi w 1000 lat po upadku Troi, (czyli lekko licząc wypadałby to rok 183 p.n.e.). Owszem, wówczas doszło do śmierci dwóch wybitnych wodzów i polityków: Publiusza Korneliusza Scypiona Afrykańskiego - pogromcy Hannibala spod Zamy, oraz właśnie samego Hannibala, ale poza tym nic więcej się nie wydarzyło, świat się nie skończył (co prawda w tymże roku było kilka ciekawych znaków, zwiastujących nadejście czasów ostatecznych, aczkolwiek nic takiego wielkiego się nie wydarzyło. Wiosną tego roku wybuchła ogromna burza wraz z wichurą, która zniszczyła kilka świątyń i budynków prywatnych w Rzymie; zwaliła brązowe posągi w Świątyni Jowisza Najlepszego Największego na Kapitolu, zniszczyła drzwi świątyni Luny na Awentynie - roztrzaskując je o ściany świątyni Cerery, zniszczyła również posągi wraz z postumentami w Cyrku Wielkim oraz zniszczyła dachy w kilku innych świątyniach Rzymu - ta nawałnica mocno przeraziła Rzymian i spodziewano się w niej właśnie oznak końca czasów. Zaś z końcem tego roku twierdzono że w świątyni Concordii przez dwa dni padał krwawy deszcz, a w pobliżu Sycylii miała wyłonić się z morskich odmętów nowa wysepka. Zorganizowano więc publiczne moduły o wstawiennictwo do bogów). 




W tym momencie wielu Rzymian (oczywiście tylko tych znających język grecki, bo cała pozostała masa rzymskich obywateli w ogóle się tym nie przejmowała, bo o tym nawet nie wiedziała, chociaż złowróżbne znaki były oczywiście zapowiedzią boskiej kary i dlatego składano masowo krwawe ofiary ze zwierząt na ołtarzach rzymskich świątyń, ale nie interpretowano przyszłej zagłady Rzymu w kategoriach dziejów Troi) zaczęło się zastanawiać czy to właśnie Eratostenes popełnił błąd w obliczeniach, czy też Sybilla (a raczej jej księgi), która również wyznaczyła koniec świata na tenże rok, wprowadziła ich w błąd? Ani jedna, ani druga opcja nie mogła zostać przyjęta, gdyż rzymska rachuba liczenia lat "od założenia miasta" pochodziła właśnie z obliczeń Eratostenesa, tak więc jeśliby uznano że popełnił błąd, należało również odrzucić ową rachubę. Więc może to Sybilla? Ale nie, to też nie wchodziło w grę, ona przecież nigdy nie oszukała dumnych synów grodu wilczycy. Uznano więc że źle zinterpretowano lata, które wyznaczył Eratostenes i wiek eratostenesowych lat to nie było 100 a 110 lat. Kierując się tą datą, uznano że Rzym został założony w 440 lat od chwili rozpoczęcia wojny trojańskiej (1193-440=753), a to oznacza że koniec świata nastąpi nie w tysiąc, a w 1100 lat po upadku Troi (rok ten zaś przypadał na 83 r. p.n.e.) i wówczas to właśnie - opierając się tą rachubą czasu - i przewidując upadek znanego świata (rzymskiego świata), Kwintus Sertoriusz (wraz z kilkunastoma towarzyszami) wypłynął daleko na morze, aż za "Słupy Herkulesa" (czyli Cieśninę Gibraltarską) kierując się ku "Wyspom Szczęśliwym", które według przepowiedni obiecać miał Jowisz wybrańcom wieku żelaza (Sertoriusz dotarł do Wysp Kanaryjskich, które uznał właśnie za owe "Wyspy Szczęśliwe", jako że klimat tam był ciepły, roślinność bujna - niczym w raju - a poza tym udało mu się pochwycić białą łanię lernejską - symbol bogini Diany, greckiej Artemidy). Do podróży owej dojść musiało właśnie w roku 671 od założenia Miasta (czyli w 83 r. p.n.e.), ale ponieważ była to podróż odkrywcza, a podróżnicy nie byli przygotowani na to, żeby od razu osiąść na owych wyspach, postanowiono powrócić tam wraz z zapasami, ekwipunkiem i resztą tych, którzy chcieli ocaleć z pogromu końca świata.




Tylko że do powrotu już nigdy nie doszło, jako że minął rok 671 od założenia Miasta (83 p.n.e.), a zapowiadany przez Eratostenesa i Sybillę koniec świata ponownie nie nastąpił. Zresztą Sertoriusz (z początkiem 82 r. p.n.e.) otrzymał namiestnictwo Hiszpanii (nastąpiło to jeszcze przed usunięciem reżimu popularów przez przybywającego ze Wschodu Korneliusza Sullę po zakończeniu I wojny z Mitrydatesem Eupatorem, który zdobył Rzym i krwawo rozprawił się ze swoimi przeciwnikami politycznymi, wprowadzając optymatyczny {a dziś byśmy nazwali go raczej konserwatywnym} reżim), potem zajęty był Sertoriusz walkami w północno-zachodniej Afryce (dzisiejsze Maroko), a ostatecznie (od roku 80 p.n.e.) rzucił wyzwanie reżimowi Sulli i wypowiedział posłuszeństwo Rzymowi. Warto oczywiście od razu zaznaczyć (gwoli uporządkowania wiedzy), że wydarzenia (roku 83 p.n.e.) związane właśnie z przepowiednią końca świata (oraz późniejszego zdobycia Rzymu przez Sullę w 82 r. p.n.e.) są traktowane jako pierwszy - wymieniony w tytule - cios, zadany rzymskiej Republice. Drugi cios (miał miejsce w roku 73 p.n.e.) związany był z wybuchem powstania Spartakusa, co było efektem uniewinnienia westalek (o czym już wcześniej wspominałem, ale pozwolę sobie jeszcze dokładniej to streścić), podejrzanych o złamanie ślubów czystości złożonych bogini Wescie. Trzeci zaś (w roku 63 p.n.e.) gdy doszło do zamachu stanu Lucjusza Sergiusza Katyliny, stłumionego następnie przez Cycerona (notabene niektórzy historycy uważają, że niechęć - a nawet nienawiść - Marka Antoniusza do Marka Tullusza Cycerona wzięła się stąd, że jego wuj - Gajusz Antoniusz Hybryda {konsul roku 63 p.n.e.} który pomógł Cyceronowi w stłumieniuwłaśnie Katyliny i z tego powodu otrzymał przy jego poparciu zarząd nad prowincją Macedonią, został z niej usunięty właśnie na wniosek Cycerona już w roku 60 p.n.e. Antoniusz uważał bowiem że Cyceron okazał się oszustem i że celowo pozbawił namiestnictwa jego wuja. W rzeczywistości jednak wydaje się bardziej prawdopodobne, że Antoniusz Hybryda został po prostu usunięty stamtąd ze względu na swoje zdzierstwa i bezwzględne łupienie podatkami mieszkańców owej prowincji). Tak oto nawiedziły Rzym owe trzy ciosy, które umieściłem w podtytule owej serii.

Wracając zaś do Sertoriusza, należy od razu dodać, że prywatnie był to prawdziwy... maminsynek. Jego miłość do matki była tak wielka, że gdy dostał wiadomość o jej śmierci - będąc już w Hiszpanii (a było to zapewne jakiś czas po 82 r. p.n.e.) to przez tydzień nie wychodził ze swego namiotu, cały czas ją opłakując. Pozostał by tam dłużej, ale jego żołnierze zmusili go do działań i zakończenia stanu wewnętrznej i zewnętrznej apatii. Po utracie matki przerzucił się na wiarę w opatrzność bogini Diany, której symbolem stała się biała łania lernejska, sprowadzona z "Wysp Szczęśliwych" i ona dodawała mu nie tylko otuchy, ale przede wszystkim ogromnej wiary w zwycięstwo. I rzeczywiście, kierując się tą wiarą (i zamykając się na długie godziny w jednym pokoju ze swą łanią, długo z nią rozmawiając oraz nasłuchując, co bogini przez owe zwierzę ma mu do przekazania) Sertoriusz był nie do pokonania przez prawie 8 lat zmagań wojennych. Bowiem zapał i ogromna wiara w opatrzność bogini udzielała się też jego hiszpańsko-rzymskiemu wojsku, a niestety walka z fanatykami często jest bardzo trudna, a wręcz niemożliwa do wygrania, jeśli druga strona również nie będzie fanatycznie przekonana o swoich celach i ostatecznym zwycięstwie (przykładem niech będą niesamowite wręcz zwycięstwa Arabów, prowadzonych przez Mahometa i jego następców w walkach z Rzymiano-Bizantyjczykami i Persami, czyli armiami które miały wielowiekowe tradycje, a były znoszone z pola niczym zboże latem. Armie koczowników rozbijały tamte wojska, kierując się właśnie niespożytą wiarą w życie pozagrobowe w Raju, u boku Allaha). I rzeczywiście, Sertoriusz pozostał niepokonany aż do swej śmierci. A zginął w wyniku zdrady, podstępnie zamordowany przez człowieka, który chciał zająć jego miejsce, a który nie miał ani jego charyzmy, ani jego wiary, ani jego autorytetu. Gdy więc tylko objął dowództwo nad pozostałościami armii Sertoriusza, Pompejusz nie miał już większych problemów z zakończeniem tego buntu (72 r. p.n.e.).




Tak więc (według Plutarcha - bo tylko on podaje imię matki Sertoriusza) miała ona zwać się Rhea (Reja) i pochodziła z zamożnej rodziny rzymskiej, zapewne (choć nie ma tutaj żadnej pewności) o korzeniach etruskich (jej imię zostało bowiem podane w różnych formach np. Rhaia lub Rahia). Sertoriusz w młodym wieku stracił ojca i tak naprawdę nigdy go nie znał, całe życie zaś wychowywała go matka (Plutarch przedstawia ją jako nową Kornelię, matkę braci Grakchów, która poświęciła swoje życie aby wychować synów na dobrych Rzymian, poświęcając przy tym swoje szczęście osobiste). Oczywiście nie ma żadnej informacji na temat tego, czy Reja ponownie wyszła za mąż, ale sugestia Plutarcha o tym, że poświęciła się wychowaniu syna, świadczy że prawdopodobnie nie. (Plutarch pisze też że) Sertoriusz po powrocie z "Wysp Szczęśliwych" (i potem, gdy był już w Hiszpanii) zawsze pragną wrócić do Rzymu, a jego jedynym celem powrotu była właśnie miłość do matki (rola matek od czasów Koriolana, poprzez właśnie braci Grakchów, po Sertoriusza, Nerona i Aleksandra Sewera, była niezwykle istotna w dziejach Rzymu). Niemiecki historyk - Theodor Mommsen (jeden z najsłynniejszych dziejopisów historii starożytnego Rzymu) tak oto pisał o Sertoriuszu: "Ten wspaniały człowiek, (...) miał naturę łagodną, a nawet czułą, czego dowodem jest jego niemal marzycielska miłość do matki Rei". Matka jednak nie była jedyną kobietą w życiu Sertoriusza, drugą była jego hiszpańska żona (informacje o niej - choć bez imienia, a także o zrodzonym z niej synu, poda jedynie Waleriusz Maximus). Jeśli istniała (a wydaje się że nie należy w to wątpić), to była możną kobietą z jednego z kluczowych hiszpańskich plemion (w przeciwnym razie Sertoriusz nie miałby powodu aby się z nią żenić). Jeżeli bowiem uznamy że dla Hiszpanów Sertoriusz był strategiem-autokratą - a takim samym tytułem określani byli dawni kartagińscy wodzowie, sprawujący kontrolę nad Hiszpanią, m.in.: Hazdrubal, Hamilkar Barkas, czy Hannibal Barkas, to od razu trzeba sobie uświadomić że oni wszyscy również poślubili dobrze urodzone kobiety, wywodzące się z różnych plemion iberyjskich. Wydaje się więc że poślubiając Hiszpankę, Sertoriusz szedł w ślady kartagińskich wodzów, tym samym wtapiając się w lokalne środowisko i stając się jego częścią. 




Należy bowiem dodać, że to, co uczynił w Hiszpanii Sertoriusz, było przełomowym aktem w kwestii romanizacji Hiszpanii i tworzenia jednego społeczeństwa spośród ludów zamieszkujących ówczesne Imperium. Szczególnie na polu edukacji poczynił on niesamowity postęp, który długo jeszcze nie został powtórzony. W każdym razie celem Sertoriusza było stworzenie wspólnego rzymsko-hiszpańskiego państwa, w którym nie będzie lepszych i gorszych (oczywiście mam tutaj na myśli narodowości, natomiast różnice majątkowe i stanowe oczywiście nadal istniały, byli też niewolnicy. Pod tym względem nic nie uległo zmianie, a jedynie przestano uznawać Hiszpanów za ludność podległą). Żeby to sobie uświadomić, warto wyjaśnić jak działał rzymski system sprawowania władzy w prowincjach. Otóż na czele prowincji stał prokonsul lub propretor, który wylosował, lub też uzyskał (przykład Lukullusa - o którym pisałem w poprzedniej części) daną prowincję. Taki namiestnik był na prowincji "panem i Bogiem" życia i mienia mieszkańców tamtych ziem. Od niego zależał pobór podatków, on wyznaczał ich skalę i liczbę (często bywało tak, że w ciągu roku pobierano podatki kilka, a nawet kilkanaście razy, gdyż pierwsze podatki musiały zasilić kabzę namiestnika i jego otoczenia, a dopiero następne szły do Rzymu. Oczywiście kto nie mógł zapłacić podatków był brutalnie prześladowany, więziony, a nawet uśmiercany). Dlatego bogate prowincje były szczególnie łakomym kąskiem dla kończących urząd polityków rzymskich, którzy w czasie wyborów często się zadłużali, a zdobycie intratnej prowincji, to było jak skok do basenu pełnego krystalicznie czystej wody na środku pustyni. Innymi słowy ci, którzy w Rzymie utracili rodowe majątki lub też zadłużyli się po uszy, uzyskawszy taką prowincję wracali ponownie jako bogacze (nie wszystkim to się podobało. Ostro zwalczał tego typu praktyki Cyceron- co pokazałem chociażby na przykładzie Antoniusza Hybrydy - wuja Marka Antoniusza. Natomiast z chwilą ugruntowania się pryncypatu i przejęcia władzy przez Oktawiana Augusta oraz jego następców, stopień łupienia prowincji przez namiestników uległ znacznemu zahamowaniu. Przykład cesarza Tyberiusza jest tutaj dosyć wymowny, bo istnieje taka anegdota, która mówi że jeden z namiestników prowincji wysłał pewnego razu do Rzymu znaczne kwoty, sądząc że tym samym uzyska cesarską akceptację ze względu na swoje dokonania. Cesarz jednak zdjął go ze stanowiska, mówiąc przy tym: "Owce należy strzyc, a nie obdzierać ze skóry").




Namiestnik do pomocy w zbieraniu podatków i przeprowadzaniu audytów miał przy sobie kwestora (który również był zastępcą namiestnika na prowincji). Poza tym jego "dwór" składał się również z trybunów wojskowych, legatów, specjalistów cywilnych, oraz służby - która była niezbędna, aby umilić życie przedstawicielowi grupy społecznej nierobów nobilitas (potem również ekwitów, czyli rzymskiej klasy średniej). Rolę sądu najwyższego na prowincji pełniła rada sędziów, wybierana spośród ludzi mianowanych na to stanowisko przez namiestnika, a składających się z kwestora, legatów, trybunów wojskowych i kohorty "przyjaciół" ("amicorum"). Oczywiście rzymskie władze centralne (które rezydowały w największym lub najważniejszym mieście danej prowincji), nie mogły się zajmować wszystkim (zresztą było to niemożliwe), dlatego też większość spraw scedowano na samorządy, złożone albo z przedstawicieli lokalnych miast, albo lokalnych plemion. Sertoriusz umocnił władzę lokalnych plemion, wprowadzając ich przedstawicieli do stworzonego przez siebie Senatu, złożonego zarówno z Rzymian jak i Hiszpanów (co było wówczas nieakceptowalne społecznie, trzeba bowiem podkreślić jak wielkie oburzenie wywołało w Rzymie wprowadzenie do Senatu przedstawicieli galijskiego plemienia Eduów przez Gajusza Juliusza Cezara w 45 r. p.n.e.). Poza tym otworzył on szkoły dla dzieci z rodzin hiszpańskich (oczywiście były to rodziny możne, bo tylko takie wówczas się liczyły, ale jednak) umożliwiając im darmową naukę łaciny i greki i tym samym starając się skonsolidować swoje "hiszpańskie królestwo". Innymi innowacjami wprowadzonymi przez Sertoriusza było mianowanie dwóch kwestorów w miejsce jednego, dodanie stanowiska pretora sprawującego pieczę nad sądami, stworzenie nowej administracji hiszpańskiej w sytuacji ciągle trwającej wojny oraz ustanowienie nowego Senatu (w miejsce tego "legalnego", istniejącego w Rzymie).




Tak wyglądały sprawy hiszpańskie. Ale nim Lucjusz Lukullus zebrał legion (na czele którego pomaszerował na Wschód, przeciw Mitrydatesowi), warto też zobaczyć jakie postępy w walkach z piratami poczynił ojciec późniejszego triumwira Marka Antoniusza, noszący to samo imię. 




CDN.

09 maja 2026

PRZYSZŁOŚĆ POLSKI I EUROPY WEDŁUG OBJAWIEŃ I PRZEPOWIEDNI - Cz. II

ZNANI I MNIEJ ZNANI JASNOWIDZE O TYM, CO W PRZYSZŁOŚCI WYDARZY SIĘ W POLSCE, EUROPIE I ŚWIECIE





PRZEPOWIEDNIA JOHANNSONA




"OD POLSKI ZALEŻEĆ BĘDZIE
PRZYSZŁOŚĆ EUROPY (...) 
ONA BĘDZIE JEDYNYM PAŃSTWEM,
KTÓRE ZE ŚWIATOWEGO KATAKLIZMU
WYJDZIE SILNIEJSZE, POTĘŻNIEJSZE 
I WSPANIALSZE (...) 
ONA BĘDZIE PRZYGARNIAĆ, 
CHRONIĆ, NIEŚĆ POMOC"


Anton Johannson, szwedzki rybak urodzony w 1858 r. długo wiódł żywot "normalnego człowieka". Dopiero na dwa lata przed swoją śmiercią zaczął mieć wizję dotyczącą przyszłości Europy i Świata. W roku 1907 Johannson wyjawił publicznie to, co wówczas ujrzał w swym umyśle.


III WOJNA ŚWIATOWA
"STRASZNA INWAZJA"




W 1907 r. Anton Johannson zapowiedział wybuch "Wielkiej Wojny w Europie". Ma ona wybuchnąć w 120 lat od ogłoszenia owej przepowiedni (2027 r.). W jej wyniku dojdzie do wielkich zniszczeń i śmierci 25 % populacji świata. Nim jednak owa wojna wybuchnie, według Johannsona, Europę czeka inna katastrofa, którą on nazywa "Straszną rewolucją" lub "Straszną inwazją". Ta wojna zacznie się na południu Europy, a będzie ona konfliktem chrześcijaństwa i islamu. Dojdzie do strasznych scen, walki będą się toczyły w centrach wielkich miast. Najeźdźcy użyją trujących oparów (chodzi tu zapewne o broń chemiczną), co zwiększy śmiertelność i spowoduje że większość ludzi albo ucieknie z miast w rejony górskie (lub morskie), albo też pochowa się w swych domach (niczym bunkrach). Walka będzie niezwykle krwawa a najeźdźcy przez długi czas będą odnosili zwycięstwa. W konsekwencji jednak przegrają i zostaną zmuszeni do ucieczki przez "Wielką Wodę" (zapewne Morze Śródziemne). Nim to się jednak stanie wymordują wielką liczbę Europejczyków. 

Gdy wojna ta będzie już zbliżać się do końca (lub jeszcze w jej trakcie, gdyż nie jest to wyjaśnione i oba konflikty częściowo się ze sobą pokrywają - jak choćby fakt, że według Johannsona - wybuch wojny rosyjsko-chińskiej będzie pretekstem do muzułmańskiej inwazji na Europę), wybuchnie wielka wojna w Azji. Stronami tego konfliktu będą Chiny i Rosja. Wojna ta właśnie ma wybuchnąć w roku 2027. Ale konflikt na Dalekim Wschodzie będzie wypadkową wojny w Europie, gdyż wcześniej (choć jeszcze prawdopodobnie w tym samym roku) Rosja ma zbrojnie najechać Finlandię, Szwecję, Norwegię, Litwę, Łotwę i Estonię. To właśnie w ich obronie (?) wystąpią Chiny, atakując ze wschodu Rosję. Będzie to również wojna atomowa, która pochłonie 1/4 ludności tych obu największych państw świata. Na "froncie zachodnim" (w Skandynawii i krajach bałtyckich) Rosja ma odnieść spory sukces, szybko opanowując te kraje. Jednak na Wschodzie, w walce z Chinami potęga rosyjskiej armii (mimo że wsparta bronią nuklearną) zacznie ustępować Chińczykom, którzy opanują spore tereny Syberii i rosyjskiego Dalekiego Wschodu.




Aby nie dopuścić do klęski i rozpadu Rosji, Moskwa zdobędzie nieoczekiwanego sojusznika. Będą nim Stany Zjednoczone, które początkowo dyplomatycznie, a potem również i militarnie zaczną wspierać Rosjan (choć bez osobistego zaangażowania militarnego). To spowoduje wypowiedzenie wojny USA - przez Chiny i inwazję armii chińskiej na Alaskę i Kanadę. Chińczycy w swej sile dotrą na amerykańską ziemię (prawdopodobnie Kalifornia -Waszyngton - Oregon - Idaho i Montana?), tutaj rozpocznie się wojna pozycyjna. Prawdopodobnie jednak Chińczycy nie dojdą dalej, niż do tych stanów. Wojna zakończy się klęską i rozpadem Rosji na Wschodzie, oraz klęską i ucieczką Chińczyków z USA, choć same Stany Zjednoczone tak bardzo osłabną, że nie będą w stanie przeprowadzić jakiejkolwiek większej akcji poza swoim terytorium (o ataku na same Chiny nie wspominając). Zniszczonych też zostanie wiele amerykańskich miast, oraz zginą miliony amerykańskich obywateli. Chiny też wyjdą z tego konfliktu bardzo mocno osłabione, ale będą w stanie wymusić na pokonanej Rosji oddanie większości jej dzisiejszych ziem na Wschodzie, które (prawdopodobnie) nie zostaną od razu wcielone do Chin, a otrzymają taką swoistą quasi-niezależność (jak np. Ludowa Republika Syberii?).


POLSKA
WOJNA z NIEMCAMI




Według Antona Johannsona, Niemcy nie wezmą udziału w owym konflikcie pomiędzy Rosją i Ameryką a Chinami, choć nie ominie ich tzw.: "Straszna Inwazja" z Południa. Prawdopodobnie jednak Niemcy (tak jak i inne narody zachodnioeuropejskie) wyjdą z niej ostatecznie zwycięsko i pragnąc wykorzystać nadażającą się okazję (w wyniku konfliktu dalekowschodniego), będą chcieli wymusić na Polsce jakieś koncesje (terytorialne lub materialne - nie jest to wyjaśnione). Polska odmówi i Niemcy ponownie ("ponownie" - bowiem wciąż pamiętamy 1939 r.) na nas uderzą i rozpocznie się nowa wojna w Europie Środkowej. Wojna jednak nie potrwa długo (może z miesiąc, może dwa?), gdyż na pomoc Polsce przyjdą Węgry, Rumunia, Czechy, Francja i Wielka Brytania. Niemcy zostaną pokonane i okupowane, lecz dopiero wówczas nastąpi niesamowity (według Johannsona) wzrost pozycji naszego kraju w Europie. 


POLSKA po WOJNIE




Polska zapoczątkuje nowy okres ładu europejskiego, stając się największym i najpotężniejszym mocarstwem w Europie. Pod polskim przewodem zjednoczy Ukrainę, Węgry, Czechy, Rumunię, Białoruś, Litwę, Łotwę, Estonię i... część zachodniej Rosji (która wówczas odłączy się już od Moskwy i ogłosi niepodległość). Na całym świecie nastąpi swoiste "przebiegunowanie", które oznaczać będzie koniec światowej dominacji narodów germańskich (która to trwa od co najmniej V wieku naszej ery) - czyli Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Niemiec (Francja ma się stać według Johannsona najpotężniejszym państwem Zachodu, ale jej potęga będzie znacznie przyćmiona potęgą "Imperium Polskiego"). Nastąpi dominacja narodów słowiańskich w Świecie, na których czele będzie stała Polska. Mimo to (jak twierdzi Johannson) ludność Aryjska (która miała nastąpić po tzw.: ludności Atlantydzkiej, która z kolei nastąpiła po ludności Lemuryjskiej), nadal będzie dominowała w świecie, z tą tylko różnicą, że nastąpi kolejne "przebiegunowanie" jej poszczególnych odłamów (szczepów). Johannson twierdzi że pierwszym szczepem aryjskim, który zdobył przewodzenie po zagładzie Atlantydy, był szczep praindyjski. Po nim nastąpił kolejny szczep aryjski - prairański, następnie chaldejsko-babiloński, potem grecko-rzymski i obecnie żyjemy pod panowaniem piątego szczepu aryjskiego - szczepu germańskiego (USA, Wlk. Brytania, Niemcy). Szóstym i ostatnim szczepem aryjskim ma być szczep słowiański, który przejmie władzę w Europie ok. 2045-2050 r.


PS: W kolejnej części tej serii przejdę do całkowicie już zapomnianej przepowiedni ojca eustachiusza dotyczącej przyszłości polski z ok. 1450 r., wizji Abrahama Lincolna na temat przyszłości Stanów Zjednoczonych, przepowiedni Wernyhory, ojca Czesława Klimuszko, i wielu innych (często już zapomnianych) jasnowidzów.




CDN.
 

21 kwietnia 2026

PRZEPOWIEDNIA...

...z TĘGOBORZA!





Dnia 23 września 1893 r. we wsi Tęgoborze (w dzisiejszym powiecie nowosądeckim) odbył się seans spirytystyczny z udziałem hrabiego Władysława Wielogłowskiego. Hrabia spisał ową przepowiednię, podobnie jak i wcześniejsze swe "rozmowy z duchami" i zamknął w swym prywatnym archiwum. Tekst przepowiedni po raz pierwszy został upubliczniony w roku 1912 w "Gazecie Narodowej" wychodzącej we Lwowie. Ponownie powtórzony został 27 marca 1939 r. w przedwojennym IKC-u (Ilustrowanym Kurierze Codziennym)
Oto ona.

Poniżej prezentuję jej tekst - wraz z własną interpretacją słów po każdej zwrotce:



"W dwa lat dziesiątki nastaną te pory,
Gdy z nieba ogień wytryśnie.
Spełnią się wtedy pieśni Wernyhory,
Świat cały krwią się zachłyśnie"


Słowa te można interpretować jako zapowiedź nadciągającej katastrofy, którą dla tamtego świata tzw.: "ancien regime'u" stanowił wybuch I Wojny Światowej. Wybuchła ona bowiem w "dwa lat dziesiątki" licząc od 1893 r. czyli w 1914 r. I Wojna Światowa była prawdziwą hekatombą i pochłonęła życie milionów ludzi i to zarówno żołnierzy jak i cywilów (była to bowiem pierwsza nowoczesna wojna, w której wrogami byli nie tylko żołnierze przeciwnych armii, lecz także cywilni obywatele wrogich państw).






"Polska powstanie ze świata pożogi,
Trzy orły padną rozbite,
Lecz długo jeszcze los jej jest złowrogi,
Marzenia ciągle niezbyte"


Polska odzyskała swą niepodległość w listopadzie 1918 r. w chwili gdy wszystkie trzy zaborcze imperia "padły rozbite" (godłem wszystkich trzech państw Prus/Niemiec, Austrii/Austro-Węgier i Rosji był dwugłowy, czarny orzeł stylizowany w różnych formach w zależności od państwa). "Lecz długo jeszcze los jej jest złowrogi" - po zakończeniu I Wojny Światowej jeszcze przez kilka lat odrodzona Rzeczpospolita musiała walczyć o swój byt, o "prawo do życia" pośród innych narodów Europy.






"Gdy lat trzydzieści we łzach i rozterce
Trwać będą cierpienia ludu,
Na koniec przyjdzie jedno wielkie serce
I samo dokona cudu"


"Gdy w lat trzydzieści..." - te słowa można interpretować począwszy od roku w którym owa przepowiednia została wygłoszona, czyli od 1893 przez "30 lat" (przepowiednie mają to do siebie, że nie zawsze odnoszą się konkretnie do zjawisk, miejsc czy dat, tak, jak to formułują), zatem owe 30 lat można odnieść do roku 1920, zaś stwierdzenie "Na koniec przyjdzie jedno wielkie serce i samo dokona cudu" - jako odniesienie do postaci Józefa Piłsudskiego i stworzonej przez niego Armii, która rozbiła bolszewicki marsz na Europę u bram Warszawy w sierpniu 1920 r.



"Gdy czarny orzeł znak krzyża splugawi,
Skrzydła rozłoży złowieszcze,
Dwa padną kraje, których nikt nie zbawi,
Siła przed prawem jest jeszcze"


Tutaj mamy już oczywiste odniesienie do hitlerowskiej swastyki, którą jako swój symbol przyjęli niemieccy narodowi socjaliści - "Gdy czarny orzeł znak krzyża splugawi" (swastyka - splugawiony krzyż - a "czarny orzeł" to oczywiście Niemcy których jest godłem). "Skrzydła rozłoży złowieszcze" - odniesienie do nazistowskiej idei Lebensraumu (przestrzeni życiowej dla Niemiec). "Dwa padną kraje, których nikt nie zbawi, Siła przed prawem jest jeszcze" - ta część przepowiedni odnosi się niewątpliwie do upadku "dwóch państw" - aneksji Austrii przez hitlerowskie Niemcy w marcu 1938 r. oraz upadku Czechosłowacji od października 1938 r. do marca 1939 r. Hitler stosował politykę "faktów dokonanych", twierdząc że "silnego nikt z jego działań rozliczał nie będzie".



"Lecz czarny orzeł wejdzie na rozstaje;
Gdy oczy na wschód obróci
Krzyżackie szerząc swoje obyczaje,
Z złamanym skrzydłem powróci"


"Lecz czarny orzeł wejdzie na rozstaje, Gdy oczy na wschód obróci" - odnosi się zapewne do wojny na dwa fronty, przeciwko Wielkiej Brytanii, a potem Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom, oraz przeciw Związkowi Sowieckiemu, którego zaatakują Niemcy 22 czerwca 1941 r. "Krzyżackie szerząc swoje obyczaje" - chodzi tutaj zapewne o przytoczenie dawnych krwawych najazdów i gwałtów zadawanych przez rycerzy Zakonu Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, czyli "Krzyżaków" w czasie ich podboju Prus, Pomorza, Kujaw i porównanie ich z niewyobrażalnymi zbrodniami dokonywanymi przez "bohaterski Wehrmacht" na wschodzie Europy. "Z złamanym skrzydłem powróci" - zapowiedź niemieckiej klęski ataku na Związek Sowiecki.


 
"Krzyż splugawiony razem z młotem padnie.
Zaborcom nic nie zostanie.
Mazurska ziemia Polsce znów przypadnie,
A w Gdańsku port nasz powstanie"


"Krzyż splugawiony razem z młotem padnie" - jest to zapewne zapowiedź klęski dwóch największych totalitaryzmów w historii ludzkości - Niemiec w 1945 r. - "splugawiony krzyż" i Związku Sowieckiego w latach 1989/1991 - "młot". Dalsza część zwrotki odnosi się do wskrzeszenia Polski po II Wojnie Światowej.



"W ciężkich zmaganiach z butą Teutona
Świat morzem krwi się zrumieni.
Gdy północ wschodem będzie zagrożona
W poczwórną jedność się zmieni"


"W ciężkich zmaganiach z butą Teutona (Niemcy) Świat morzem krwi się zrumieni" - kolejne odniesienie do tragedii II Wojny Światowej, Holocaustu i masowych mordów Polaków, Rosjan i innych Słowian w Europie Środkowo-Wschodniej. "Gdy północ wschodem będzie zagrożona" - tu już mamy zapowiedź "zimnej wojny", zaś "północ" to tzw.: kraje NATO, Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych (czyli "półkuli północnej" - czyli Sojuszu Północnoatlantyckiego), zaś "wschód" to oczywiście Związek Sowiecki. "W poczwórną jedność się zmieni" - odniesienie do powstania Organizacji Narodów Zjednoczonych, które grupują państwa ze wszystkich czterech kontynentów naszej planety (choć obecnie ONZ już wyczerpało swoją formułę i nie spełnia swej pierwotnej roli).



"Lew na zachodzie nikczemnie zdradzony
Przez swego wyzwoleńca
Złączon z kogutem dla lewka obrony
Na tron wprowadzi młodzieńca"


"Lew na zachodzie" - prawdopodobnie określenie odnoszące się do Wielkiej Brytanii, choć sądzę iż raczej chodzi tu o USA. "Nikczemnie zdradzony" - trochę pogmatwane, jak to w przepowiedniach, sądzę jednak że mowa tu jest o porzuceniu USA i koncepcji euroatlantyckiej "przez swego wyzwoleńca", czyli przez Francję (Francja bowiem, wraz z objęciem prezydentury przez Charlesa de Gaulle'a, wystąpiła ze struktur wojskowych NATO w 1966 r. i zaczęła zbliżać się ku Wschodowi, realizując koncepcję de Gaulle'a tzw.: "Europy od Atlantyku do Uralu" i "Trzeciej drogi", lub też "Trzeciej siły". Chodziło oczywiście o zbudowanie państw u boku Francji, jako tzw.: "trzeciej drogi", która byłaby siłą mogącą konkurować zarówno z NATO jak i z Układem Warszawskim). Oczywiście stwierdzenie "wyzwoleniec" odnosi się do wyzwolenia Francji głównie przez siły amerykańsko-brytyjskie podczas II Wojny Światowej (Amerykanie i Brytyjczycy dwa razy w XX wieku pomogli Francuzom uniknąć niemieckiej niewoli, być może dlatego dzisiaj Francuzi tak bardzo za to nienawidzą USA. Nikt bowiem nie lubi mieć długów wdzięczności). "Złonczon z kogutem dla lewka obrony Na tron wprowadzi młodzieńca" - prawdopodobnie chodzi tu o objęcie władzy przez prezydenta USA Johna F. Kennedyego i jego próby ponownego "pozyskania" Francji. Może się to też odnosić do zniesienia francuskiego weta dla wejścia Wielkiej Brytanii do dzisiejszej Unii Europejskiej, a ówczesnych Wspólnot Europejskich. (Wlk Brytania weszła do WE w 1973 r. już po śmierci de Gaulle'a, głównego przeciwnika jej obecności we Wspólnocie).






"Złamana siła mącicieli świata
Tym razem będzie na wieki.
Rękę wyciągnie brat do swego brata,
Wróg w kraj odejdzie daleki"


Prawdopodobnie zapowiedź długiego okresu pokoju, który nastał po zakończeniu II Wojny Światowej i trwał do 28 lutego 2026 r. czyli dnia w którym rozpoczęła się III wojna światowa (w której obecnie żyjemy), oraz powstanie wszelkich międzynarodowych instytucji kontrolujących i stabilizujących światowe reżimy (już dawno te instytucje przestały pełnić swoje pierwotne zadania, a dziś głównie służą do wdrażania różnych form zniewolenia ludzkości, jak choćby powszechna pandemia Covid 19) - "Złamana siła mącicieli świata Tym razem będzie na wieki" - jak widać, to jeszcze nie jest ten czas.



"U wschodu słońca młot będzie złamany.
Pożarem step jest objęty.
Gdy orzeł z młotem zajmą cudze łany
Nad rzeką w pień jest wycięty"


Kolejne odniesienie do II Wojny Światowej (tak mi się przynajmniej wydaje, lub też mowa o przyszłych wydarzeniach o których jeszcze nie mamy pojęcia) - "Gdy orzeł z młotem zajmą cudze łany" - niemieckie i sowieckie agresje przeciwko różnym państwom europejskim, także odniesienie do paktu Ribbentrop-Mołotow i podziału Europy pomiędzy "orła i młota" - 23 sierpnia 1939 r. "Pożarem step jest objęty (...) Nad rzeką w pień jest wycięty" - zapowiedź "niemieckiej zdrady" i ataku na ZSRS, zaś drugi człon tej przepowiedni odnosi się do niemieckiej klęski w bitwie pod Stalingradem, położonym nad wielką rzeką Wołgą, gdzie Niemcy zostali "w pień wycięci". "U wschodu słońca młot będzie złamany" - upadek i rozpad Związku Sowieckiego w czasie tzw.: "Jesieni Ludów" - 1989/1991 r.






"Bitna Białoruś, bujne Zaporoże,
Pod polskie dążą sztandary.
Sięga nasz orzeł aż po Czarne Morze
Wracając na szlak swój prastary"


To stwierdzenie nie odnosi się już do wydarzeń historycznych, lecz jest prawdopodobnie zapowiedzią przyszłych wydarzeń, które być może są jeszcze przed nam. "Bitna Białoruś, bujne Zaporoże pod polskie dążą sztandary. Sięga nasz orzeł aż po Czarne Morze" - może odnosić się to do wskrzeszenia piłsudczykowskiej koncepcji Międzymorza, zjednoczenia państw Europy Środkowej od Finlandii, przez Białoruś i Ukrainę, po Węgry a nawet może i Grecję, w tzw.: "Unii Jagiellońskiej" (to już kolejna przepowiednia która mówi o tym, że w niedalekiej przyszłości - co bardzo ważne - w drugiej połowie XXI wieku, Polska będzie jednym z największych potęg na świecie, nie tylko w Europie, a w języku polskim będą pisane prawa obowiązujące w świecie i ta przepowiednia nie jest jedyna, podobną miał ojciec Czesław Klimuszko i śpiący prorok Marian Węcławek - który swoje przepowiednie dostawał w czasie snu. Wyślił nawet dokładnie rok, miesiąc i dzień własnej śmierci i tak też się stało. Swoją drogą to trochę przerażające wiedzieć dokładnie kiedy umrzesz, ale z drugiej strony możesz do tego czasu zdążyć się pożegnać i załatwić sprawy, których do tej pory nie zdążyłeś uporządkować. W końcu przybywamy tutaj tylko na chwilę i to nie jest nasz Dom - musimy to sobie uświadomić, ale ponieważ przybywamy tutaj często po naukę i doświadczenia, musimy o to miejsce dbać). Byłby to sojusz wolnych i równych państw, zjednoczonych ideą środkowoeuropejską i połączonych wspólnymi, nazwijmy je - jagiellońskimi korzeniami historycznymi (choć bardziej wydaje mi się że te państwa się po prostu zjednoczą z Polską na zasadzie wspólnego tworu zwanego Rzeczpospolitą, ale podobnie jak tamten twór z czasów Wielkiej Rzeczypospolitej Obojga Narodów - będzie to ponownie projekt polski) - "Wracając na szlak swój prastary". Cóż historia kołem się toczy - "To, co jest, już było, a to, co ma być kiedyś, już jest" - jak mówi Księga Koheleta (Koh 3:15)



"Witebsk, Odessa, Kijów i Czerkasy
To Europy bastiony,
A barbarzyńca aż po wieczne czasy
Do Azji ujdzie strwożony"


Zapowiedź przyszłych wydarzeń - Ukraina, a za nią prawdopodobnie Białoruś wejdą w skład Unii Jagiellońskiej czyli nowej Rzeczypospolitej, zaś pozycja Rosji będzie malała - "A barbarzyńca aż po wieczne czasy do Azji ujdzie strwożony". Odpadniecie Ukrainy i Białorusi a także innych państw np. na Kaukazie, spowoduje że Rosja zostanie "zepchnięta w głąb Azji" a i tam będzie miała sporo problemów.



"Warszawa środkiem ustali się świata,
Lecz Polski trzy są stolice.
Dalekie błota porzuci Azjata,
A smok odnowi swe lice"


"Warszawa środkiem ustali się świata" - powtarzam, to już kolejna z wielu przepowiedni które mówią o tak wielkim wywyższeniu naszego kraju, który ma nastąpić po zakończeniu owego okresu "walk i niepokojów" a przede wszystkim po zakończeniu obecnie trwającej III wojny światowej. "Lecz polski trzy są stolice" - jest to ponowne odniesienie do "Unii Jagiellońskiej" czyli nowej Rzeczpospolitej o granicach sięgających daleko na Wschód, oraz tych na zachodzie opartych o Odrę i Nysę (w czasie jednej wizji ojca Klimuszko, opowiadał on, że idąc korytarzem swojego klasztoru, nagle zobaczył że podłoga i ściany rozstępują się w cudowny sposób i ukazuje mu się widok niesamowitych pól, ciągnących się hen na Wschód, stwierdził że to jest Polska, i dawał że nie może dostrzec końca naszej granicy na Wschodzie. Ojciec Czesław Klimuszko zmarł w 1980 r.). Trzy stolice mogą oznaczać tzw.: "Twarde Jądro Unii", czyli np.: Warszawę, Kijów i Wilno. Kto wie? "Dalekie błota porzuci Azjata A smok odnowi swe lice" - to są właśnie owe kłopoty które czekają Rosję w Azji. Pozycja Chin, czyli "smoka" będzie wzrastała, wreszcie może dojść do oderwania od Rosji Syberii (już teraz osadnictwo chińskie stanowi bardzo poważny problem dla Rosji, a cóż dopiero w przyszłości). Wcześniej czy później "chińska Syberia" może ogłosić niepodległość, lub przyłączyć się do Chin. Jest to bardzo prawdopodobna wizja.



"Niedźwiedź upadnie po drugiej wyprawie.
Dunaj w przepychu znów tonie.
A kiedy pokój nastąpi w Warszawie,
Trzech królów napoi w nim konie"


Czyli Rosja wcześniej czy później zostanie pokonana - "Niedźwiedź upadnie po drugiej wyprawie". "A kiedy pokój nastąpi w Warszawie" - "Polska będzie decydować o losach świata" - jak twierdził Marian Węcławek. "Trzech królów napoi w nim konie" - mowa zapewne o nieznanych jeszcze uczestnikach przyszłej konferencji pokojowej, zwycięskich uczestnikach oczywiście.



"Trzy rzeki świata dadzą trzy korony
Pomazańcowi z Krakowa,
Cztery na krańcach sojusznicze strony
Przysięgi złożą mu słowa"


Wydarzenia są pomieszane, tutaj znów mamy odniesienie do czasów "zimnej wojny" (tak mi się przynajmniej wydaje). "Trzy rzeki świata dadzą trzy korony Pomazańcowi z Krakowa" - mowa tu jest o Karolu Wojtyle, który "z Krakowa" został wybrany jako "boży pomazaniec" na papieża w 1978 r. (trzy korony są na papieskiej tiarze). "Cztery na krańcach sojusznicze strony Przysięgi złożą mu słowa" - jest to zapowiedź misyjnej i misjonarskiej działalności Jana Pawła II/Karola Wojtyły, który odwiedził wszystkie kontynenty świata, a jego pontyfikat był bez wątpienia unikalnym w najnowszej historii papiestwa.



"Węgier z Polakiem, gdy połączą dłonie,
Trzy kraje razem z Rumunią.
Przy majestatu polskiego tronie
Wieczną połączą się unią".


Kolejne odniesienie do koncepcji "Międzymorza", czy też jak ja to widzę "Idei Jagiellońskiej" - "Przy majestatu polskiego tronie Wieczną połączą się unią" - Jagiellonowie panowali nad ogromnymi ziemiami Polski, Litwy, Ukrainy, Białorusi, Łotwy, Estonii, Czech i Węgier, a także podporządkowane im były ziemie dzisiejszej Rumunii (Mołdawia i Wołoszczyzna). Przyjaźń polsko-węgierska też jest już bowiem legendarna, nasze kraje są w jakiś przedziwny sposób ze sobą związane i nie sposób "rozerwać" tego przymierza



"A krymski Tatar, gdy dojdzie do rzeki,
Choć wiary swojej nie zmieni,
Polski potężnej uprosi opieki
I stanie się wierny tej ziemi"


Czyżby na Krymie w przyszłości powstało państwo tatarskie?Kto wie co przyniesie przyszłość, sądzę jednak że Krym długo nie będzie przyłączony do Rosji. Czyżby więc Krym też miał wejść w skład "Unii Jagiellońskiej?"



"Powstanie Polska od morza do morza.
Czekajcie na to pół wieku.
Chronić nas będzie zawsze łaska boża,
Więc cierp i módl się człowieku"


"Polska od morza do morza" - bez wątpienia zapowiedź Unii Międzymorza, czy też "Unii Jagiellońskiej". "Czekajcie na to pół wieku" - na pewno nie odnosi się to do roku 1893, być może chodzi tu o jakąś inną datę, może 1989 - co wydaje się bardziej prawdopodobne. 



To tyle jeśli chodzi o przepowiednię z Tęgoborza, na koniec - dla podkreślenia tego faktu (zresztą powrócę jeszcze do serii o przepowiedniach, gdyż wydaje mi się ona bardzo interesująca, szczególnie w obecnym czasie) zapraszam na kanał Krzyśka Woźniaka "Atora" i przepowiedni śpiącego proroka Mariana Węcławka o tym, jak będzie wyglądała przyszła Wielka Polska



24 września 2025

PIŁSUDSKI WIEDZIAŁ - ZNAŁ PRZYSZŁOŚĆ!

NIESAMOWITA PRZEPOWIEDNIA
STEFANA OSSOWIECKIEGO





"WY TEJ POLSKI NIE UTRZYMACIE. TA BURZA, KTÓRA NADCIĄGA JEST ZBYT WIELKA (...) JA PRZEGRAŁEM SWOJE ŻYCIE. NIE UDAŁO MI SIĘ POWOŁAĆ DO ŻYCIA DUŻEGO ZWIĄZKU FEDERACYJNEGO, Z KTÓRYM ŚWIAT MUSIAŁBY SIĘ LICZYĆ"

MARSZAŁEK JÓZEF PIŁSUDSKI
(Grudzień 1924 r. w rozmowie z pułkownikiem 
JANUSZEM GŁUCHOWSKIM)



Cóż to ja mam z tymi przepowiedniami. Zauważyłem bowiem rzecz zdumiewającą, mianowicie ludzie którzy zajmowali się przepowiadaniem przeszłości przed rokiem 1939, mówili o okrutnych klęskach i cierpieniach, jakie spadną na naród polski i całą Europę w przyszłości. My to znamy, to wszystko się spełniło w czasach II Wojny Światowej czy z późniejszych lokalnych wojen i zawirowań politycznych. Co się zaś tyczy XXI wieku to jakąkolwiek bym nie odnalazł przepowiednię mówiącą o przyszłości Polski, to muszę powiedzieć że KAŻDA ona w taki lub inny sposób stwierdza o niezwykłym wzroście znaczenia i pozycji naszego kraju na arenie światowej - jasnowidz ojciec Czesław Klimuszko (zmarły w 1980 r.), w swych przepowiedniach mówi na przykład o wielkiej katastrofie, która w XXI wieku nawiedzi Europę:


"Widziałem żołnierzy przeprawiających się przez morze, na takich małych, okrągłych stateczkach, ale po twarzach widać było, że to nie Europejczycy. Widziałem domy walące się i dzieci włoskie, które płakały. To wyglądało jak atak niewiernych na Europę. Wydaje mi się, że jakaś wielka tragedia spotka Włochy"


Oto wizja nadciągającej od południa na Europę islamskiej inwazji, która ukazała się w widzeniu księdza Klimuszko, mówiącej o pierwszych dekadach XXI wieku. Co ciekawe przepowiednia mówi, że cała Europa zostanie dotknięta tą inwazją. Niemcy na przykład w wizji księdza Klimuszko zostaną terenem ... skażonym na długie stulecia. Czyżby efekt III wojny światowej i użycia pocisków nuklearnych? W wizji księdza Klimuszko nie ma o tym mowy, chodzi raczej o... próbę zatrzymania muzułmańskiej inwazji na Niemcy, poprzez użycie właśnie ładunków nuklearnych, które doprowadzą kraj do ruiny i na długie stulecia uczynią go (na dużych obszarach) niezdolnym do ponownego zasiedlenia. Przepowiednia jest pozytywna przede wszystkim dla Francji, która ponoć ma odbudować swoją mocarstwową pozycję w Europie, obejmując swoją protekcją i pomocą duże, poatomowe tereny w Niemczech, a granicą Francji ma być rzeka Łaba. Będzie to jednak "strefa zakazana", czyli tereny nienadające się do zamieszkania z powodu zbyt dużego promieniowania. W ogóle przepowiednia ojca Klimuszko dotycząca samych Niemiec, jest pesymistyczna. Niemcy mają zostać rozbite i podporządkowane politycznie dwóm krajom - Francji oraz Polsce.

Co się tyczy Polski, ojciec Klimuszko mówi o tym, że nasz kraj wyjdzie z tej "muzułmańskiej inwazji" (jak ją nazywa), znacznie wzmocniony i zwycięski. Co najbardziej mnie jednak dziwi (choć może wyraziłem się nieściśle - dość długo mnie to dziwiło, jednak już przestało, gdyż przepowiednie innych jasnowidzów potwierdzają tylko to, co przewidział ojciec Klimuszko) to stwierdzenie, jakiego użył ksiądz, a brzmi ono: 


"Polska stanie się światową potęgą, a w języku polskim będą pisane przyszłe ustawy obowiązujące w świecie


Właśnie w ten sam sposób wypowiadają się o naszym kraju inni jasnowidze, o których jeszcze napiszę w kolejnych tematach. Teraz wszakże chciałbym przejść bezpośrednio do osoby Marszałka Józefa Piłsudskiego i Jego niezwykłych wprost geopolitycznych spostrzeżeń, które ziszczały się po kilku latach, lub nawet... po kilku miesiącach.

Przewidział nadciągającą I Wojnę Światową w czasie, gdy nic jeszcze na nią nie wskazywało. 21 lutego 1914 r. w sali paryskiego Towarzystwa Geograficznego, wygłosił on odczyt, w którym wskazywał że zwycięstwo w przyszłej wojnie będzie szło z zachodu na wschód. Najpierw Niemcy i Austro-Węgry mają pobić Rosję, a następnie koalicja Francji i Anglii (lub Francji, Anglii i USA - to też ciekawe, skąd na początku 1914 r. mógł przypuszczać że Stany Zjednoczone wejdą do wojny w Europie) pokona Niemcy i Austro-Węgry. Nakreślił też kierunek, którym w tej wojnie mieli podążać Polacy: "Najpierw idziemy z Niemcami i Austriakami przeciwko Rosji, a następnie w odpowiednim momencie zmieniamy front i stajemy po stronie mocarstw zachodnich". Tak też właśnie się stało, Niemcy byli nam potrzebni tylko do tego, aby z ziem polskich wypędzić Rosjan, ale gdy to się już dokonało, dalsza z nimi współpraca stawała się niepotrzebna, a nawet niekorzystna dla sprawy niepodległości Polski. Dlatego też w 1917 r. Józef Piłsudski zabronił stworzonym przez siebie Legionom Polskim składać przysięgę na wierność cesarzowi niemieckiemu, mówiąc: "Nasza wspólna droga z Niemcami skończyła się". Został za to uwięziony w twierdzy w Magdeburgu, a Legiony rozwiązane, ale klęski Niemiec już nic nie mogło powstrzymać, zaś Austro-Węgry rozpadły się w ciągu kilkunastu listopadowych dni roku 1918. Rosja zaś została pobita i szalała w niej rewolucja bolszewicka - Polska więc odradzała się na gruzach dawnych mocarstw zaborczych. I właśnie o to Piłsudskiemu chodziło.

Zresztą Marszałek przewidział też i rewolucję w Rosji. W 1915 r. do swoich współpracowników mówił słowa, które były dla nich niezrozumiałe, a mianowicie: "Rewolucja w Rosji mi się spóźnia". Do wyzwolenia Polski z niewoli potrzeba było bowiem nie tylko pokonania Rosji i wygnania ich z polskiej ziemi, którą wówczas rozumiano inaczej niż dzisiaj. Dziś bowiem jeśli mówimy Polska, mamy na myśli ziemie pomiędzy Odrą i Nysą Łużycką na zachodzie, a rzeką Bug na wschodzie. Nasi przodkowie przed I Wojną Światową mówiąc "Polska", mieli na myśli również ogromne tereny na Wschodzie, podchodzące pod Smoleńsk i Kijów - lub nawet obejmujące te miasta. Polska dla nich, to były ziemie dawnego Imperium Jagiellonów. Jak bowiem pisał Stanisław Cat Mackiewicz:


"W dzień ślubu Jadwigi z Jagiełłą (18 lutego 1386 r.), państwo liczyło tylko sto tysięcy kilometrów kwadratowych. W dzień zgonu największego z naszych królów, Kazimierza Jagiellończyka (7 czerwca 1492 r.), państwo polskie liczyło już milion sto tysięcy kilometrów kwadratowych, nie licząc krajów lennych. W ciągu stu lat dom Giedymina ujedenastokrotnił terytorium naszego państwa"




Tak więc "Polska" to nie były ziemie ograniczające się jedynie do rdzennych ziem zamieszkałych przez Polaków, ale także ogromne tereny Liwy i Rusi. Bez tych ziem na wschodzie, Polska ograniczona do ziem "rdzennie polskich" i zamknięta w ciasnych piastowskich granicach, byłaby maleńkim państewkiem typu Węgry lub Czechy, bez wielkich doświadczeń, bez pamięci o dawnej mocarstwowości, o potędze jakiej nie miało żadne z chrześcijańskich państw europejskich przez ponad 300 lat. To co uczynił litewski książę Jogaiła, żeniąc się z królową Jadwigą, to było podłożenie fundamentów pod przyszłe europejskie mocarstwo. Bez tego nie byłoby ani polskich chorągwi na Kremlu w latach 1610-1612 r. (Polacy jako jedyny naród w Europie aż dwukrotnie zdobywali stolicę Rosji), ani cara rosyjskiego w niewoli, bijącego pokłony przed polskim królem na Sejmie warszawskim - 29 października 1611 r., ani króla Jana Sobieskiego pod Wiedniem (1683 r.), ratującego monarchię Habsburgów od zagłady i tureckiej niewoli, nie byłoby Żółkiewskiego, Mickiewicza, Słowackiego, Sapiehów, Radziwiłłów, nie było by niezwykłej w Europie polskiej wolności słowa i sumienia, owego "Kraju bez stosów", jak określano Rzeczpospolitą w XVI i XVII wieku. 


 OTO JAK PRZED I WOJNĄ ŚWIATOWĄ WYOBRAŻANO SOBIE PRZYSZŁĄ, ODRODZONĄ Z NIEWOLI POLSKĘ



Jednak siłę "rdzennie polskiego" narodu, wykuł nie Władysław Jagiełło (Jogaiła), 
lecz król Kazimierz III zwany Wielkim. 
Panujący w latach 1333 - 1370






Tak więc Polska to nie była ta niewielka, piastowska ziemia, która przypominała współczesne granice naszego kraju. To było prawdziwe Imperium, łączące w sobie ziemie polskie, litewskie, łotewskie, estońskie, ukraińskie, białoruskie i część rosyjskich. Za polskiego króla wznoszono modły na tym ogromnym terenie nie tylko w kościołach, lecz w cerkwiach i synagogach, przez Polaków, Litwinów, Rusinów, Żydów, Niemców, Holendrów, Szkotów, Anglików, Tatarów i wielu innych narodowości. Wszyscy oni, choć pochodzili z różnych krajów, mówili różnymi językami oraz wyznawali różne religie - uważali się za obywateli polskich. Mawiano bowiem np. "Z urodzenia Litwin (Rusin, Niemiec etc. etc.), z serca i obowiązku Polak". Dlaczego Mickiewicz, urodzony na Litwie i piszący: "Litwo, Ojczyzno moja", uważał się za Polaka i tylko za Polaka. On był Litwinem bowiem w takim samym znaczeniu, jakby w USA ktoś powiedział że pochodzi z Georgii lub Teksasu, a przecież jest Amerykaninem. Nic dziwnego że w polskich szkołach nauczano Inwokacji Mickiewicza (a niezrozumienie budziły te słowa tylko w ciasnych głowach, które nie pojmowały, że wielkość to jedność i można mówić: "Litwo, Ojczyzno moja", lub opisywać piękno ukraińskich czy białoruskich ziem, pisząc o nich "Polska" - nie w sensie etnicznym czy narodowościowym, a państwowym i obywatelskim, a przede wszystkim... twórczym).


TAK ZMIENIAŁY SIĘ GRANICE PAŃSTWA POLSKIEGO od ok. 990 r. po rok 2025



I teraz właśnie historia zatoczyła koło - Polskę czeka okres wielkości. Tutaj pragnę wrócić do wspomnianego w podtytule Stefana Ossowieckiego i jego przepowiedni. Stefan Ossowiecki był inżynierem i wynalazcą (asystentem sławnego Dimitrija Mendelejewa - twórcy układu okresowego pierwiastków, znanym nam z chemii pod nazwą - "Tablicy Mendelejewa"), urodzonym w 1877 r. Był on również jasnowidzem. Wydarzenie o którym chciałem tu napisać, miało miejsce w ostatnich dniach sierpnia 1939 r. Oto relacja ze spotkania, spisana przez Juliusza T. Dybowskiego - przyjaciela i asystenta mistrza Ossowieckiego:


"Była już druga w nocy, gdy odprowadziłem mojego gościa (Stefana Ossowieckiego) do jego pokoju. W bibliotece usiedliśmy na chwilę i zapaliliśmy cygara. Stefan puścił kilka kłębów dymu, nagle zasłonił oczy ręką, ale spostrzegłem, że lecą mu po twarzy łzy. 
- Mistrzu, co się stało, na Boga - spytałem. Ossowiecki blady i spięty spojrzał mi w oczy
- Nieszczęście (...) Jesteśmy w przededniu wojny i już dzielą nas od niej jedynie dni.
- Przecież Pan mówił nam przed chwilą co innego.
- A co miałem powiedzieć? - odparł inżynier. 

- Był u mnie pół roku temu marszałek Rydz-Śmigły i powiedziałem mu dokładnie to samo, co powiedziałem marszałkowi Piłsudskiemu w 1934 roku, kiedy podpisywaliśmy z Niemcami traktat o nieagresji. Jeden i drugi wziął ode mnie przyrzeczenie, że nikomu o tym publicznie nie powiem.

- Jak daleko dojdą Niemcy?
- Cała Polska zajęta, gruzy, krew i mord! Idą dalej, wgłąb Rosji, daleko, daleko. 
- Do Uralu? - Ossowiecki zastanowił się przez chwilę.
- Do Kaukazu. Państwa osi przegrają wojnę, Niemcy i Japonia będą okupowane, Włochy wyzwolone. Zwycięzcy: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Rosja spotkają się na konferencji i ustalą nowy ład w Europie. 

- A co z Polską? 
- Będzie Polska! Ale za jaką cenę (...) Najpierw będą nią władali komuniści, a potem szubrawcy i świnie. Na koniec powstanie jeszcze większa niż teraz. Tego ani ja, ani Ty nie doczekamy, dopiero wnukowie. Warto jednak wiedzieć że tak się stanie"


"NA KONIEC POWSTANIE JESZCZE WIĘKSZA NIŻ TERAZ"


Te ostatnie słowa Ossowieckiego brzmią podobnie jak ojca Klimuszko: "Polska stanie się światową potęgą, a w języku polskim będą pisane przyszłe ustawy obowiązujące w świecie", oraz wielu innych europejskich jasnowidzów, o których zamierzam napisać w kolejnych tematach.


Co się zaś jeszcze tyczy osoby Marszałka Józefa Piłsudskiego, to na łożu śmierci (maj 1935 r.) siarczyście przeklinał on Francuzów - dlaczego? Czy znał przyszłość, o której miał mu powiedzieć w 1934 r. Stefan Ossowiecki? Myślę że tak właśnie było.


PS: Ciekawym jest również stwierdzenie Ossowieckiego, że na początku będą Polską rządzić komuniści, a potem "szubrawcy i świnie". Tak się zastanawiam - przypominając sobie czasy rządów po roku 1989 aż do dzisiaj, jak bardzo to wszystko jest prawdziwe.


"CZY WY SOBIE ZDAJECIE SPRAWĘ Z NIEBEZPIECZEŃSTW GROŻĄCYCH POLSCE, OD ZEWNĄTRZ I WEWNĄTRZ (...) JEŻELI POLACY, WSZYSCY POLACY, ROZUMIECIE, CO MÓWIĘ, WSZYSCY POLACY, NIE WEZMĄ SIĘ DO ROBOTY W OBRONIE INTERESÓW KRAJU, A MNIE ZABRAKNIE, TO ZA DZIESIĘĆ LAT POLSKI NIE BĘDZIE"

JÓZEF PIŁSUDSKI w rozmowie z pułkownikiem Romanem Michałowskim - attache wojskowym polskiej ambasady w Bukareszcie. Bukareszt - Jesień 1931 r. Według relacji Michałowskiego, gdy skończył mówić te słowa twarz zakrył rękoma, jakby chciał się rozpłakać.



A TAK MA WYGLĄDAĆ POLSKA PRZYSZŁOŚCI 
Według wyżej wymienionych i ... 
tych niewymienionych przepowiedni


11 sierpnia 2025

PRZYSZŁOŚĆ POLSKI I EUROPY WEDŁUG OBJAWIEŃ I PRZEPOWIEDNI - Cz. I

ZNANI I MNIEJ ZNANI JASNOWIDZE O TYM, CO W PRZYSZŁOŚCI WYDARZY SIĘ W POLSCE, EUROPIE I ŚWIECIE





"POLSKA STANIE SIĘ
NAJPOTĘŻNIEJSZYM IMPERIUM 
W EUROPIE"



W dzisiejszym temacie pragnę zaprezentować przepowiednie autorstwa kilku europejskich mistyków i jasnowidzów, dotyczące przyszłości Polski i innych krajów Europy w XXI wieku. Dysponuję relacjami kilkunastu jasnowidzów i co ciekawe ich relacje są w ogromnej mierze do siebie podobne. Wszystkie mówią na przykład o wielkiej katastrofie, jaka czeka Niemcy w wyniku: "Konfliktu zbrojnego z regionu arabskiego", który doprowadzi do: "Czegoś w rodzaju wojny domowej". Niemcy upadną! A początkiem tego procesu będzie upadek niemieckiej gospodarki, powiązany ze wzrostem pozycji krajów Europy Środkowo-Wschodniej (to relacja pewnego austriackiego mistyka, o którym zamierzam jeszcze sporo napisać), które przetrwają zarówno nadciągający kryzys gospodarczy, inwazję muzułmanów z Afryki i Bliskiego Wschodu oraz (co ciekawe), nadciągającą... III Wojnę Światową, po której to... "Polska odrodzi się jako europejskie mocarstwo" (poza tym owa przepowiednia mówi również o innych krajach naszego regionu, które przetrwają nadciągający kryzys i wojnę). 

Wszystkie (lub prawie wszystkie), przepowiednie mówią natomiast o ogromnym wzroście znaczenia i pozycji islamu w Europie, oraz o przyszłej wojnie domowej (a raczej religijnej) na ulicach europejskich miast. "Wojna wybuchnie na południu (...) Potem rakiety pomkną nad oceanem, skrzyżują się z innymi, spadną do morza, obudzą bestię. Ona się dźwignie z dna. Piersią napędzi ogromne fale (...) Ta góra wodna stanie ku Europie" - oto przepowiednia ojca Stanisława Klimuszko, która mówi o wydarzeniach związanych z III Wojną Światową oraz wojną z muzułmanami (imigrantami). Konsekwencją tych wojen ma być... III Wielki Światowy Potop (dwa pierwsze - w tym jeden wymieniony w Biblii - opiszę w innym temacie: "Historia Życia, Wszechświata, Wszelkiej Cywilizacji" - do którego to oczywiście podchodzę z pewnym dystansem, jako że część materiałów pochodzących z owych channelingów jest dla mnie niezrozumiała, lub - niekiedy - informacje wzajemnie sobie przeczą, ale mimo to jest dość spójna i opowiada o nieznanych wydarzeniach z czasów zarówno nam historycznie odległych i nieznanych, jak również z bliższej nam historycznie starożytności a nawet średniowiecza).

Otóż konsekwencją owego III Potopu ma być zalanie całej Hiszpanii, Portugalii, Włoch, ogromnych terenów Francji, Wlk. Brytanii i Niemiec, natomiast Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, mają ocaleć (według przepowiedni księdza Klimuszko - zalane ma zostać jedynie Wybrzeże i tamtejsze portowe miasta). To jednak spowoduje ogromną inwazję na nasz kraj uciekinierów z Zachodu. Po tej zagładzie i cofnięciu się wód Potopu, według ojca Klimuszko: "Polsce kłaniać się będą narody Europy (...) Polska jaśnieje jak słońce i blask ten pada naokoło (...) Gdybym miał żyć jeszcze pięćdziesiąt lat (ksiądz Stanisław Klimuszko zmarł w 1980 r.) i miał do wyboru stały pobyt w dowolnym kraju na świecie, wybrałbym bez wahania Polskę (...) Nad Polską bowiem (...) widzę (...) promienne blaski przyszłości". 

Ale w dzisiejszym temacie to nie o przepowiedniach księdza Klimuszko pragnę napisać, a o innych, równie ciekawych. Jako pierwsza, będzie to przepowiednia najbardziej znanego szesnastowiecznego jasnowidza, znanego jako Michel de Nostre-Dame (czyli Nostradamus) na temat XXI-wiecznej historii Europy, z uwzględnieniem również i naszego kraju (pamiętajmy jednak że jasnowidze odbierają jedynie pewne klisze z przyszłości, gdyż przyszłość, teraźniejszość i przeszłość istnieją obok siebie i są ludzie, którzy potrafią wyłapać zarówno to, co przynosi nam przyszłość, jak i to co było w przeszłości - o czym pisałem już w innym temacie. Są też różne warianty przyszłości i wszystko zależy od tego, jaką drogę obierzemy aby się one realnie urzeczywistniły). Zacznijmy więc:



NOSTRADAMUS 
o POLSCE i EUROPIE 
w XXI wieku



 "WIELKA WOJNA RELIGIJNA W EUROPIE"

 


Według Nostradamusa, który pisał w sposób dość niezrozumiały (czterowierszem grupowanym po sto centurii, które dzielił na tzw.: "persage" - numerowane rzymskimi cyframi. Tak na marginesie tylko jeszcze dodam, że cyfry arabskie które się upowszechniły na naszej planecie, a które po raz pierwszy do algebry miał wprowadzić perski uczony na dworze Kalifatu Abbasydów - Muhammad ibn Musa al-Khwarizmi ok. 820 r. realnie nie pochodzą z Ziemi. Cyfry o dosyć prostym zapisie: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9 mają być darem dla nas, z rodzinnego świata naszego Mistrza - Jezusa Chrystusa, czyli z planety TJahooba - a prawdopodobnie również z Plejad - o czym jeszcze opowiem w innym temacie. Oczywiście pisząc o Galaktycznej Ludzkości nieco popełniam błąd, gdyż musimy pamiętać że my, ludzie również nie jesteśmy tak do końca Ziemianami. Ta planeta jest po prostu naszym domem z konieczności, a żeby to sobie uświadomić wystarczy zobaczyć jak wpływa ona chociażby na nasz układ rozrodczy. Zauważmy że praktycznie wszystkie istoty żyjące na Ziemi {inna sprawa że reptilianie ziemscy którzy wyewoluowali z istot zwanych dinozaurami, uważają Ziemię właśnie za swój pierwotny dom, a nas za "uchodźców" którzy go bezprawnie przejęli. Nie należy też łączyć reptilian ziemskich z tymi pozaziemskimi, gdyż to są zupełnie inne gatunki}, mam tutaj oczywiście na myśli zwierzęta, które rodzą swoje młode praktycznie bez bólu, wręcz naturalnie. A zobaczcie jak wygląda to u człowieka - wpływ tej planety działa na nasze DNA {i to pomimo setek wieków jakie tutaj żyjemy}, wciąż negatywnie, a poród następuje w bólu. Zresztą mamy tego nawet jasną deklarację w Biblii, gdy Bóg mówi do Ewy iż po zerwaniu owocu z Drzewa Poznania Dobra i Xła "dzieci rodzić będzie w bólu"), w pierwszych latach XXI wieku, rozpocznie się potężny najazd wojowników islamu na Europę. Najazd ma być jednocześnie przeprowadzony w kilku kierunkach - 1) na Grecję i Bałkany, 2) na Włochy i Francję, oraz, 3) na Hiszpanię i Francję. Francja ma zostać dosłownie "zalana" muzułmanami, sterowanymi przez: "Kalifat Wielkiego Talibanu" (jak określał Nostradamus tereny Bliskiego Wschodu i Afryki, już zamieszkałe przez muzułmanów). 

Religijna wojna domowa, ma się właśnie rozpocząć we Francji, gdyż rząd francuski nie będzie mógł już sobie poradzić z najazdem, a przybysze, na już "zajętych" terenach, będą wymuszali wprowadzenie islamskiego prawa szariatu i wznoszenie meczetów. Zaczną się ataki na chrześcijan, kościoły będą palone a na terenach kontrolowanych przez "Kalifat Wielkiego Talibanu", wprowadzony zostanie specjalny podatek "dla niewiernych" (czyli dżizja). Część Francuzów w takich warunkach chwyci za broń i rozpocznie wojnę domową o "wyzwolenie kraju". Wojna ma ogarnąć cały kraj i doprowadzi do jego realnej likwidacji. Siła islamu ma być wielka, przystąpią oni do ofensywy i uda im się spalić Paryż. Francja rozpadnie się na dwie części (tereny kontrolowane przez muzułmanów i te, które zostaną od nich "wyzwolone").




Podobny los spotka Włochy i Hiszpanię (wróćmy tu na moment do przepowiedni księdza Klimuszko, który tak oto opisał ową inwazję: "Widziałem żołnierzy przeprawiających się przez morze, na takich małych, okrągłych stateczkach, ale po twarzach widać było, że to nie Europejczycy. Widziałem domy walące się i dzieci włoskie, które płakały. To wyglądało jak atak niewiernych na Europę. Wydaje mi się, że jakaś wielka tragedia spotka Włochy").






Na opanowanych przez "hordy Mahdiego" (jak nazywa najeźdźców Nostradamus) terenach, ma zostać wprowadzone prawo islamskie. Powróci niewolnictwo, które w Europie ponownie wprowadzą muzułmanie. To, co się na tych terenach będzie działo z chrześcijanami, Nostradamus kwituje takimi oto słowy: "To niesamowite, porażające... Nigdy przed III wojną i nigdy po nie było i nie będzie takich okropności". Można więc sobie wyobrazić, co czeka niemuzułmanów na terenach zajętych przez "Kalifat Wielkiego Talibanu". Wojna, którą rozpoczną muzułmanie, ma potrwać (według Nostradamusa), 27 lat. W trakcie tej wojny wszystkie (lub większość) muzułmańskich państw w Afryce i na Bliskim Wschodzie, ma się zjednoczyć we wspólnym celu, zniszczenia chrześcijaństwa i podboju Europy. Ręka w rękę staną dotychczasowi przeciwnicy religijni - sunnici i szyici, którzy odtąd będą walczyli wspólnie w imię Allaha. 

W trakcie trwania owej wojny, ma przyjść (według Nostradamusa) kataklizm z kosmosu, który spowoduje zalanie większości lądów na świecie (dokładnie to samo w swej przepowiedni mówił ksiądz Klimuszko, który jednakowoż stwierdził, że Potop wywołają ładunki nuklearne. Nostradamus nie znał tej broni, więc dla niego był to "kataklizm z kosmosu"). Gdy wody potopu ustąpią, rozpocznie się wielka chrześcijańska konkwista, która doprowadzi do wypędzenia muzułmanów z większości krajów Europy (ostatnimi mają zostać wyzwolone Hiszpania i Portugalia). 


PIERWSZA FAZA WOJNY
OPANOWANIE PRZEZ ISLAMISTÓW 
WIĘKSZOŚCI EUROPY



Podobne wydarzenia wojenne (lecz na większą skalę z udziałem ładunków nuklearnych) związane z inwazją muzułmańską, mają mieć miejsce w Niemczech i Austrii. Kraje te mają ostatecznie wyjść zwycięsko z tej wojny, ale spowoduje ona rozpad Niemiec i skażenie dużych obszarów niemieckiej ziemi - promieniowaniem radioaktywnym, który uniemożliwi tam jakiekolwiek osiedlenie.


TERENY KONTROLOWANE PRZEZ  
KALIFAT WIELKIEGO TALIBANU 
ok. 2040 r.
 



POLSKA WEDŁUG NOSTRADAMUSA


Stanie się najludniejszym krajem Europy, gdyż ominie ją strumień muzułmańskiej inwazji, a do tego przetrwa i Wielki Potop (zalane ma zostać Wybrzeże) i ominie nasz kraj III Wojna Światowa. Po nuklearnej zagładzie Niemiec, Turcji, Grecji i (w dużej mierze) Rosji - Polska, jako najludniejszy i najsilniejszy kraj powojennej Europy, ma zjednoczyć pod swą władzą wszystkie narody słowiańskie i stać się prawdziwym europejskim mocarstwem. Francja, której uda się wyzwolić spod muzułmańskiej okupacji, zjednoczy kraj i odbuduje swą pozycję najsilniejszego mocarstwa na Zachodzie, lecz przyszła imperialna Polska (być może chodzi tutaj o imperium rozumiane jako Międzymorze): "Wielka Lechia" (jak nazywa nas Nostradamus), będzie nieporównanie potężniejsza. Granicą obydwu państw będzie rzeka Łaba (Niemcy jako państwo przestaną istnieć). Berlin stanie się polskim miastem, zamieszkałym przez nieliczną ludność niemiecką (po powodzi, wojnie nuklearnej i wojnie z muzułmanami, liczebność Niemców spadnie o ponad połowę). Granicą polskiego imperium na Wschodzie będzie zaś Ural (ojciec Klimuszko opowiadał kiedyś o jednej ze swoich wizji: "Szedłem korytarzem i nagle patrzę, że podłoga przede mną zaczyna się rozpadać, a ściany przestają istnieć, ukazując ogrom terenu. Zrozumiałem że są to ziemie wschodu, i te ziemie należą do Polski, ale gdy starałem się objąć wzrokiem granicę tych ziem, nie byłem w stanie jej dostrzec")  Wszystkie państwa słowiańskie zostaną zjednoczone przez Polaków, a Rosjanie, Litwini, Ukraińcy i Czesi, staną się obywatelami nowego imperium - "Wielkiej Lechii" i jak mówił ksiądz Klimuszko: "Polska stanie się światową potęgą, a w języku polskim będą pisane przyszłe ustawy obowiązujące w świecie", choć nam dziś wydaje się to nieprawdopodobne a wręcz może nawet śmieszne. Ale na Boga, przecież już to było w historii. W języku polskim spisywano dokumenty umów, zawieranych np. przez Anglię w czasach królowej Elżbiety I Moskwę cara Iwana IV Groźnego (żeby być precyzyjnym i nie zostać potem oskarżonym o kłamstwo lub manipulację dodam, że dokument ten spisano w trzech językach: po włosku, po grecku i po polsku), albo tych umów które Rosjanie zawierali z Chińczykami, które również pisane były w języku mandaryńskim i polskim. Inna sprawa, czy gdybyśmy cofnęli się do okresu sprzed wybuchu I Wojny Światowej i powiedzieli ludziom tam żyjącym że w przyszłości wszystkie trzy mocarstwa zaborcze przegrają nadchodzącą wojnę i rozpadną się, a na ich gruzach odrodzi się niepodległa Polska, to puknęliby się w czoło i powiedzieliby że jesteśmy szaleni. A dlaczego? Chociażby dlatego że państwa zaborcze należały do dwóch wrogich sobie obozów: Rosja sprzymierzona z Francją i Wielką Brytanią w ramach ententy, i Niemcy oraz Austro-Węgry w ramach trójprzymierza. Logicznym byłoby więc, że jeśli przegra jedna strona, to wygra druga, albo wojna nie wyłoni żadnego zwycięzcy i sytuacja wróci do status quo sprzed 1914 roku. A tu taki klops, Rosja się rozpadła i wybuchła w niej rewolucja bolszewicka, podobnie rozpadły się Austro-Węgry, a Niemcy wojnę przegrały i były obarczone winą za jej rozpoczęcie. W takich warunkach odrodzenie Polski stało się możliwe - tylko w takich warunkach (notabene Piłsudski już w lutym 1914, jeszcze przed wybuchem tego konfliktu, gdzie nikt nie zakładał że w tym roku wybuchnie wojna - no, prawie nikt - wypowiedział znamienne słowa będąc w Paryżu: "Zwycięstwo w tej wojnie będzie szło z zachodu na wschód. Najpierw Niemcy i Austro-Węgry pokonają Rosję, a następnie Francja i Wielka Brytania, albo Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone pokonają Niemcy i Austro-Węgry". Inny przykład, w 1915 r. Piłsudski w gronie swoich legionowych towarzyszy często powtarzał dziwne i dla nich niezrozumiałe słowa, które brzmiały "Rewolucja w Rosji mi się spóźnia". Nie wydaje się aby Józef Piłsudski był aż takim geniuszem sam w sobie - choć może (🤔). Bardziej prawdopodobne że był jednym z tak zwanych "wtajemniczonych", czyli tych, którzy wiedzieli że wojna wybuchnie i jak ona się zakończy. Mało tego, wiedział też co czeka Polskę w przyszłości i na łożu śmierci w maju roku 1935 r. już praktycznie konając mówił do Becka: "Musisz wciągnąć Brytyjczyków do wojny, to jest nasza jedyna szansa!". Czy można więc teraz żyjąc dniem dzisiejszym twierdzić z całym pewnością i przekonaniem, że wyżej przedstawiono przepowiednia nigdy nie dojdzie do skutku? Ja bym się tego nie podjął.


Persage IX 44, 88: "Po 500 latach kraj Jagiellonów powstanie z kolan. Zastąpi na wschodzie Wielkiego Rusa. Razem z Francją w wielkim Przymierzu. Po III wojnie rządzić będą razem Europą".



TERENY ZAZNACZONE W KOLORZE CZARNYM, 
TO STREFY SKAŻONE W WYNIKU 
PROMIENIOWANIA NUKLEARNEGO



"W Polsce radość, na Rusi niepokój, w Germanii smutek i obawa!" - Nostradamus




CDN.

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...