WYŚWIETLENIA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUZUŁMAŃSKA MIGRACJA - 2015.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUZUŁMAŃSKA MIGRACJA - 2015.... Pokaż wszystkie posty

31 lipca 2026

UNIA POLSKO-LITEWSKO-MOSKIEWSKA - Cz. V

DYMITRIADY
Cz. III





KRÓL i CAR


ZYGMUNT II AUGUST 
(TEJ ROLI JERZY ZELNIK)




PS: Postanowiłem zrezygnować z dalszego przedstawiania losów młodego księcia Zygmunta (syna króla Szwecji Jana III Wazy), gdyż do tego tematu powrócę w serii: "Jestem królem Waszym prawdziwym, nie malowanym", a nie ma większego sensu aby te tematy się dublowały. Teraz zaś przejdziemy do bezpośrednich przyczyn rozpoczęcia "Dymitriad" i planów powiązania (na zasadzie Unii) Rzeczypospolitej polsko-litewskiej z państwem carów moskiewskich



 Do pierwszej realnej próby powiązania ze sobą dwuczłonowego państwa zwanego Rzeczpospolitą z Carstwem Moskiewskim, doszło wkrótce po śmierci ostatniego przedstawiciela dynastii Jagiellonów - króla Zygmunta II Augusta. To właśnie wtedy na Sejmie elekcyjnym z roku 1573 posłowie jak i szlachta litewska zaproponowała kandydaturę cara Moskwy Iwana IV Groźnego, lub ewentualnie jego syna Fiodora. Było to oczywiście spowodowane chęcią zakończenia co jakiś czas odnawianego konfliktu ze wschodnim sąsiadem, tym bardziej że w tamtym czasie Litwa (czy też Wielkie Księstwo Litewskie) zmagała się z zarazą (objęła również ona część  ziem polskich), która osłabiała kraj, a poza tym liczono że w takiej trójczłonowej monarchii uda się Litwie - przy wsparciu Moskwy - ponownie odzyskać na Koronie utracone w 1569 r. ziemie Ukrainy i Wołynia. Car Iwan początkowo bardzo entuzjastycznie podszedł do tej propozycji litewskich posłów, ale potem stwierdził że na polski tron wyśle (jako kandydata) swego syna Fiodora (zapewne uznał że prawno-ustrojowa pozycja polskiego monarchy w Rzeczpospolitej polsko-litewskiej znacznie krępowałaby jego władzę), ale uzależniał od tego zgodę strony polsko-litewskiej na oddanie Moskwie Kijowa, Inflant i Kurlandii. Oczywiście żądania te były niedorzeczne i nikt nawet się nad nimi nie pochylał, królem zaś obrano francuskiego księcia Henryka d'Valois, który realnie był królem tylko przez 13 miesięcy i w czerwcu 1574 r. (po otrzymaniu wiadomości o śmierci swego brata, króla Francji - Karola IX) uciekł z Polski (choć obiecał że wróci) i po dotarciu do Francji koronował się na tamtejszego króla. Teoretycznie tron w Rzeczypospolitej nadal był obsadzony, gdyż Walezy nie zrzekł się polskiego tronu, ale ponieważ nie chciał wrócić do kraju a kolejne poselstwa były odprawiane z kwitkiem, postanowiono w Polsce wybrać nowego króla (notabene zauważmy jak bardzo historia potrafi zatoczyć koło. Gdy bowiem w 1573 r. polscy posłowie przyjechali do Paryża żeby zaproponować Henrykowi Walezemu tron Polski i Litwy, zdawało im się jakby dotarli do jakiegoś na wpół dzikiego kraju, gdzie katolicy i protestanci (hugenoci) nieustannie się mordują, gdzie nie ma ani bezpieczeństwa ani spokoju a kraj wewnętrznie jest rozdarty. Jakże to kontrastowało ze spokojem panującym w Rzeczpospolitej, jakże to kontrastowało z faktem, że tolerancja religijna była w Polsce czymś naturalnym (jak powietrze którym się oddycha), dlatego też patrzono na Francuzów jak na jakichś dzikusów, którzy sami nie potrafią doprowadzić do pokoju wewnętrznego, natomiast niszczą się wzajemnie z pobudek egoistycznych lub też ideologicznych - bowiem doktryny religijne można traktować jako formę ideologii. Natomiast w relacjach Francuzów polscy posłowie byli uważani za jakiś dziwnych i tajemniczych książąt z niezwykłego, na wpół bajkowego kraju, o czym świadczył ich ubiór - niezwykle barwny i bogaty - znajomość języków obcych, oraz kultura osobista. Nie na darmo kilka lat temu otwarcie mówiło się że to Polacy - a raczej Henryk Walezy który wrócił do Francji - nauczyli Francuzów jeść nożem i widelcem, a przede wszystkim dbać o czystość osobistą, gdyż na francuskich dworach i w zamkach możnowładców nie było wówczas czegoś takiego jak łazienka. Henryk Walezy ujrzał łazienkę dopiero w Krakowie i tak się nią zafascynował że postanowił coś takiego zainstalować w Pałacu królewskim w Paryżu. Dzisiaj zaś, gdy widzimy te wszystkie podziwy zagranicznych turystów z Zachodniej Europy a także i ze Stanów Zjednoczonych nad bezpieczeństwem i czystością polskich miast i polskich ulic, wydaje się jakby historia zatoczyła koło).


WIZYTA POLAKÓW W PARYŻU 
(1573)





W czasie elekcji roku 1575 car Iwan IV również zaproponował swoją kandydaturę, która nie miała ponownie żadnych szans na sukces. Jedynym pozytywnym aspektem tego kroku było czasowe wstrzymanie walk w Inflantach i utrzymanie pokoju polsko-litewsko-moskiewskiego. Wybór księcia siedmiogrodzkiego - Stefana Batorego doprowadził oficjalnie do wznowienia wojen z Moskwą i odzyskania wszystkich inflanckich twierdz oraz ugruntowania północnej granicy litewsko-moskiewskiej (aż do pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej w 1772 r.) w rozejmie zawartym w Jamie Zapolskim w 1582 r. Po śmierci Batorego w czasie trzeciej elekcji w 1587 r. litewscy posłowie zaproponowali by na Sejmie elekcyjnym o tym kto zostanie nowym królem zadecydował ślepy los, czyli losowanie. Miano wybierać pomiędzy kandydatem szwedzkim, czyli królewiczem Zygmuntem (synem Jana III Wazy), kandydatem siedmiogrodzkim oraz moskiewskim (tym moskiewskim był car Fiodor I Iwanowicz). Jednak propozycję losowania króla jak w loterii odrzucono i ostatecznie wybrano na nowego polsko-litewskiego monarchę królewicza Zygmunta Wazę (po matce Katarzynie - wywodzącego się z dynastii Jagiellonów). Królewicz miał wówczas 21 lat i tak naprawdę nic nie wiedział o kraju rodzinnym swojej matki. Słyszał co prawda opowieści że Rzeczpospolita jest dwa razy większym krajem od Szwecji, że liczy sobie ok. 10 milionów mieszkańców (dwa razy więcej od ówczesnej Anglii), że szlachty jest tam mnogo (znacznie więcej niż w każdym innym kraju), że zamki tam są wspaniałe, że mówi się tam wieloma językami: po polsku, łacińsku, rusku, niemiecku, ormiańsku czy hebrajsku (notabene my dzisiaj zapominamy o tym, jak ogromną rolę w tamtym czasie stanowiła polszczyzna, język polski - bez którego znajomości nie można było realnie przemierzyć w celach handlowych ogromnych terenów pomiędzy Łabą na zachodzie, a Moskwą na wschodzie, pomiędzy Estonią na północy a Dunajem na południu. W języku polskim sporządzano dokumenty krążące pomiędzy dworem londyńskim a moskiewskim, pomiędzy paryskim a konstantynopolitańskim i pomiędzy Moskwą a Chinami. Dzisiaj wydaje nam się to nieprawdopodobne, ale język polski był językiem międzynarodowym, natomiast język niemiecki był uważany za język lokalny, język ograniczający się do krajów Rzeszy). Zapewne też młody szwedzki królewicz dowiadywał się od swojej matki o niezwykle kolorowym dworze krakowskim (podczas gdy na dworze szwedzkim panowała moda hiszpańska, gdzie głównie królowała czerń), o niezwykłej tolerancji polskiej szlachty i to zarówno w dziedzinie religijnej jak i intelektualnej (w końcu Mikołaj Kopernik to właśnie w Polsce w latach 30-tych i 40-tych XVI wieku zaczął twierdzić że Ziemia obraca się wokół Słońca, a nie jak dotąd sądzono - opierając się na heliocentrycznej teorii Ptolemeusza, iż to Słońce i inne planety krążą wokół Ziemi. W Szwecji nie można było tego powiedzieć publicznie aż do roku 1690, jeśli nie chciało się spłonąć na stosie za szerzenie herezji). To wszystko co młody królewicz szwedzki wiedział o Polsce, choć tak naprawdę nie znał nawet języka i gdy przyjechał do swego nowego Królestwa, nie został dobrze odebrany przez zarówno ogół szlachty jak i krakowskich mieszczan (a sam rzecznik jego wyniesienia na tron polski hetman i kanclerz wielki koronny Jan Zamoyski, wyraził się o nim dość lapidarnie, mówiąc: "Nieme diablę".


ZYGMUNT III WAZA



Przenieśmy się jednak teraz na Wschód, do Moskwy i sprawdźmy co też tam się dzieje po śmierci cara Iwana IV Groźnego. Jest to tyle ważne, że do dzisiaj budzi kontrowersje pochodzenie tzw: "łże-Dymitra" czy też Dymitra Samozwańca I. Nie ma oczywiście na to żadnych dowodów (te które były zapewne zostały zniszczone już na początku panowania Michała Romanowa i jego następców) ale istnieją poważne przesłanki że ów Dymitr Samozwaniec był w rzeczywistości ocalonym najmłodszym synem cara Iwana IV Groźnego (który miał oficjalnie zginąć w Ugliczu w maju 1591 r. gdy niefortunnie bawił się nożem, podrzucając go do góry i który miał mu się wbić w gardło). W tym temacie oczywiście przedstawię te wszystkie przesłanki przemawiające za carskim pochodzeniem Samozwańca, a także konsekwentne niszczenie wizerunku Dymitra przez Romanowów (w końcu gdyby okazało się że Dymitr nie był wcale żadnym mnichem ma o imieniu Grigorij Otriepiew, tylko prawdziwym synem Iwana Groźnego, prawo do tronu Romanowów byłoby uzurpacją, dlatego też należało usunąć wszelkie tego typu spisane knigi, które przemawiałyby za carskim pochodzeniem owego młodzieńca). Żeby jednak prześledzić Jak wyglądała ta sytuacja, i dlaczego Dymitr samozwaniec zdobył takie poparcie wśród wielu możnych zarówno polskich jak i moskiewskich, należy cofnąć się w czasie do młodzieńczych lat życia jego ojca (przyjmijmy że tak mogłoby być) Iwana Groźnego. Otóż z końcem 1546 roku w Moskwie odbył się pokaz panien, który miał wytypować kandydatkę na żonę dla młodego wielkiego księcia moskiewskiego (jeszcze nie cara, koronuje się on na pierwszego cara Moskwy dopiero kilka miesięcy później w roku 1547) Iwana IV, mającego wówczas lat 16. Oficjalny dokument nawołujący do wysłania bojarskich córek na konkurs piękności dla cara brzmiał następująco: "Ten, kto otrzyma niniejszy dokument, a ma w domu niezamężną córkę, winien natychmiast udać się z nią na przegląd do namiestnika w mieście. Pod żadnym pozorem nie wolno dziewcząt ukrywać. Kto zatai fakt posiadania córki i nie przywiezie jej do namiestnika, może spodziewać się mojego gniewu i srogiej kary. Dokument należy przed upływem godziny przesłać dalej". Ostatecznie wysłano ok. 1000 dziewcząt z których to nadobne małżonki bojarów wybrały kilkadziesiąt najładniejszych i niezbyt otyłych dziewcząt, które umieszczono w pałacyku przylegającym do Kremla, gdzie każdą z osobna odwiedzał młody wielki książę aby z nimi konwersować. W dniu wyboru każda z dziewcząt - pięknie uczesana i wystrojona - stawała przed obliczem monarchy siedzącego na tronie, musiała zbliżyć się do tronu, złożyć pokłon i czekać na dalszą decyzję wielkiego księcia. Ten miał zadecydować o wyborze swej małżonki, ofiarowując jej wyszywaną perłami chusteczkę. Wręczył ją dziewczynie o imieniu Anastazja Romanowa-Zacharina-Koszkina, którą już dawno sobie upodobał, a nawet można powiedzieć że zakochał się w niej po uszy i była to bodajże jedyna prawdziwa miłość w życiu tego niezwykle okrutnego moskiewskiego władcy.


MŁODY IWAN IV GROŹNY



Wzięli ślub dnia 3 lutego 1547 r. i było to niezwykle udane i zgodne małżeństwo. Młody car (Iwan koronował się nad cara 16 stycznia 1547 r. chociaż należy pamiętać że ten tytuł nie był uznawany w Rzeczypospolitej aż do roku 1667. Notabene poselstwo rosyjskie, które wysłane zostało do Rzeczpospolitej w roku 1650 - a o którym to pisałem w innym temacie - z żądaniem ukarania autorów książek, w których nie używano oficjalnej carskiej tytulatury władców Moskwy, nazywając ich tam "wielkimi kniaziami", miało również i swój drugi mniej oficjalny aspekt. W książkach tych bowiem udowadniano że Dymitr Samozwaniec miał prawo do tronu Moskwy, dlatego też posłowie ci domagali się zniszczenia owych książek oraz skazania na śmierć ich autorów - jak zakończyła się ta historia opowiem w temacie w którym ten wątek rozpocząłem), dla swej urodziwej młodej małżonki zrezygnował wszelkich innych uciech cielesnych (których się do tej pory oddawał pomiędzy jedną wizytą w monasterze a drugą wizytą w monasterze, innymi słowy z burdelu szedł się pomodlić, a potem znowu wracał do burdelu. Był bowiem niezwykle religijny, wręcz dewotyczny i często jak wracał z prowincji - gdzie spędzał letnie wakacje - do Moskwy, ubierał czapkę Monomacha, wdziewał strój pokutnika i boso szedł z biczem w dłoni - którym się okładał - do cerkwi żeby się pomodlić, a potrafił modlić się godzinami). Anastazja na młodego cara działała niezwykle uspokajająco, łagodziła jego wzburzony charakter i wielokrotnie pod wpływem swej małżonki car okazywał łaskę swym poddanym, których wcześniej zamierzał skazać na śmierć. Anastazja była bowiem nie tylko fizycznie atrakcyjna, ale również mądra i oczytana co w tamtym czasie było zjawiskiem tak rzadkim, jak znalezienie igły w stogu siana (bojarzy bowiem nie kształcili swoich córek, uważając że to nie ma najmniejszego sensu. Mało tego, często synów również nie kształcili i bywało tak, że zarówno bojarscy synowie, a często wysoko postawieni mnisi - nie potrafili czytać i pisać), Iwan był bowiem dobrze wykształcony. Wydaje się że Anastazja również potrafiła czytać i pisać i można było z nią porozmawiać nie tylko na tematy damsko-męskie. Doczekali się wspólnie sześciorga dzieci - trzech synów i trzech córek, przy czym Anastazja rodziła praktycznie co rok, dwa), ale ze wszystkich przeżyli tylko dwaj synowie Iwan i Fiodor (wszystkie inne dzieci umarły bardzo wcześnie, w wieku jednego lub półtora roku). W roku 1559 Anastazja poważnie zachorowała a medycy nie byli w stanie skutecznie jej wyleczyć. Choroba postępowała i gdy w lipcu 1560 r. w Moskwie zaczęły wybuchać pożary, car Iwan - w obawie o życie swej małżonki - wywiózł ją z miasta na prowincję, do Kołomienskoje, aby tam wróciła do zdrowia. Anastazja jednak zmarła tam 7 sierpnia 1560 r. w wieku zaledwie lat 28/29.




Iwan wręcz szalał z rozpaczy, to właśnie wtedy uznał bojarów za swoich wrogów i zaczął postępować z nimi w niezwykle okrutny sposób (na przykład porywał z domu bojarskie żony, po czym oddawał je w publicznych gwałtach swoim oprócznikom - wcześniej samemu je gwałcąc, a potem odsyłał mężowi z zakazem zbliżania się do żony, jako że ta miała już "przyjemność" z samym carem, więc żaden inny mężczyzna nie może się do niej zbliżyć. Inne przypadki były takie że kazał zabijać i wieszać żonę danego bojara np. nad stołem przy którym wspólnie jedli posiłki, z zakazem zdejmowania ciała dopóki nie zacznie on ognić). Nie wiadomo czy bojarzy mieli jakiś udział w śmierci Anastazji, w każdym razie sam car tak uważał i wydał na nich wyrok (współczesne badania ciała Anastazji wykazały znaczne ilości arszeniku, czyli można powiedzieć że była podtruwana- przez kogo? nie wiadomo, ale być może podejrzenia Iwana nie były całkiem bezpodstawne, w końcu bojarskie rody rywalizowały o to, która z ich córek urodzi następcę tronu). Po śmierci swojej umiłowanej małżonki car Iwan szybko szukał kolejnej żony, jako że miał tylko dwóch synów, a nie było pewności czy dożyją oni lat męskich, potrzebował więc kolejnych synów aby móc przedłużyć dynastię. Tylko kto ma być nową żoną cara, kogo wybrać? Może zorganizować kolejny pokaz panien? Taki myśli trafiły wówczas Iwana, ale ostatecznie uznał że lepsza dla niego będzie kandydatka z zagranicy, musiał się tylko przekonać która jest najładniejsza i najbardziej płodna. Ostatecznie jego wybór padł na dwie kandydatki, obie siostry Zygmunta II Augusta - Annę i Katarzynę Jagiellonki. Jeśli car kierował się urodą i płodnością, to trafił kulą w płot, jako że obie damy były już dość "stare" jak na tamte czasy, Anna liczyła sobie 37 lat, natomiast Katarzyna 34, poza tym Anna nie grzeszyła urodą. W każdym razie wysyłając w roku 1560 swego posła do Wilna, Iwan radził mu w liście: "Jadąc drogą do Wilna, zasięgaj języka o siostrach królewskich: ile mają lat, jakiego są wzrostu, jakiej budowy, jaki mają charakter i która z nich ładniejsza?". Był to czas, który mimo wszystko nie służył takim mariażom, jako że od 1558 r. Iwan IV prowadził wojnę w Inflantach z Zakonem Kawalerów Mieczowych, natomiast na ziemie inflanckie chrapkę mieli zarówno Szwecja, Dania jak i Rzeczpospolita. Wcześniej, bo jeszcze w roku 1554 car zmusił Zakon do podpisania niekorzystnego traktatu, na mocy którego przez kolejne 15 lat miał on nie wchodzić w żadne związki z Polską i Litwą, a wielki mistrz Zakonu przez dłuższy czas musiał wypełniać jego warunki (w 1556 r. uwięził nawet sprzyjającego Polsce arcybiskupa ryskiego Wilhelma Hohenzollerna). Pomiędzy Rzecząpospolitą a Moskwą w tamtym czasie panował pokój od roku 1537 (cyklicznie co 6 co 7 lat przedłużany, ostatni raz w roku 1556 na kolejne sześć lat). Plany przyłączenia Inflant do Rzeczpospolitej zostały dogadane z księciem pruskim Albrechtem Hohenzollernem już w roku 1552 gdy król Zygmunt II August udał się do Gdańska (gdzie na Krupiszkach i Braksztynach spotkał się z Albrechtem, tam miano uzgodnić że nowym księciem zsekularyzowanych Inflant zostanie jego kuzyn - dotychczasowy arcybiskup ryski Wilhelm Hohenzollern). Latem 1557 r. król Zygmunt August w obozie pod Oniksztami zgromadził 16 000 żołnierzy (w tym 5000 Polaków i 3000 Prusaków Albrechta Hohenzollerna, resztę stanowili Litwini). 19 sierpnia w obozie pod Pozwolem wypowiedziano wielkiemu mistrzowi Wilhelmowi Fürstenbergowi wojnę, ale nie trwała ona długo i nie wiązała się z żadnymi ofiarami. Już bowiem 14 września do Pozwola przybył Fürstenberg, który podpisał tam przymierze przeciwko Moskwie, zrywając tym samym układ z carem Iwanem. To nie mogło spodobać się krewkiemu Moskwicinowi.




W roku 1558 doszło do ataku na miasto i port w Narwie (leżącej w państwie Zakonu Kawalerów Mieczowych) przez mieszkańców sąsiedniego Iwanogrodu. A tak okazał się skuteczne i Narwa została zdobyta (car twierdził że mieszkańcy Iwanogrodu zrobili to, ponieważ ci z Narwy oszukiwali ich na handlu i dodatkowo upokarzali, wydaje się jednak bardziej prawdopodobne że ów atak był skoordynowanym uderzeniem moskiewskim, a nie przypadkowym napadem mieszkańców jednego grodu na drugi). Dzięki temu Moskwa zyskiwała wreszcie swój pierwszy port na Bałtyku (do tej pory bowiem posiadała jedynie skrawek ziem przy Newie - na którym w roku 1703 car Piotr I rozpocznie budowę Petersburga -  bez żadnego portu, a jedyny port jaki miała - Archangielsk na Morzu Białym, realnie pełnił swoją funkcję tylko przez cztery miesiące w roku, potem zamarzał. W takich warunkach rozwój skutecznego handlu był więc niemożliwy). Po upadku miasta bardzo szybko Rosjanie rozlali się po całych północno-wschodnich Inflantach, siejąc spustoszenie i panikę tamtejszej ludności (postępowali też niezwykle okrutnie, mordując zbiorowo wszystkich tych, którzy w jakikolwiek sposób stawili im opór a potem musieli się poddać). Było oczywiste że sam Zakon nie jest w stanie sprostać potędze moskiewskiej i bez wsparcia z zewnątrz upadnie. Arcybiskup ryski radził doprowadzić do pełniejszego sojuszu z Polską, czyli podporządkowania się królowi, do tego jednak trzeba było wybrać nowego wielkiego mistrza i tak też uczyniono, w 1559 r Wilhelma Fürstenberga zastąpił Gotthard Kettler. Ponieważ jednak pomiędzy Rzecząpospolitą a Moskwą panował pokój (przedłużony w 1556 roku o kolejne 6 lat), przeto nie można było oficjalnie wypowiedzieć wojny i ruszyć na Moskala nie łamiąc pokoju, ale postanowiono zastosować pewien myk, a mianowicie poradzono wielkiemu mistrzowi aby wpuścił do zamków polskie załogi i jeśli Moskale by je zaatakowali, to oznaczałoby że złamali pokój i Polska mogłaby wówczas wejść do wojny. 31 sierpnia 1559 r. Zakon Kawalerów Mieczowych oddał się oficjalnie pod opiekę polskiego króla, a ten zobowiązał się do przestrzegania dotychczasowych wolności i praw. Państwo zakonne jednak już się rozpadało, jeszcze bowiem w tym samym roku (1559) wyspy Dago i Ozylia a także zachodnia część Estonii została sprzedana Duńczykom, w tym czasie Moskale kontrolowali już nie tylko Narwę, ale również Dorpat i Felin a w roku 1560 zdobyli również Marienburg. Ostatecznie w 1561 r. północna część ziem Zakonu Kawalerów Mieczowych czyli Estonia, oddała się we władanie Szwedów, Dania zajęła Piltyń, Lipawa włączona została do Prus Książęcych (1560), a władza wielkiego mistrza odnosiła się jeszcze do pozostałych ziem rozdartego państwa. W każdym razie polskie załogi obsadziły kluczowe twierdze takie jak Dyneburg, Selburg, Lenward w rejonie Dźwiny idąc do Rygi, następnie twierdze na północy i na wschodzie państwa. Ostatecznie jesienią 1561 r. wielki mistrz Zakonu Gotthard Kettler w Wilnie zawarł układ z królem Zygmuntem Augustem, na mocy którego zakon sekularyzowano, Kettler otrzymał Kurlandię i Semigalię jako lenno dziedziczne (i z tych ziem złożył królowi hołd lenny), natomiast reszta kraju przeszła pod panowanie litewskie (a następnie stała się kondominium polsko-litewskim). W 1562 r wygasł pokój polsko-moskiewski i obie strony faktycznie znalazły się w stanie wojny.




W każdym razie w roku 1560, gdy poseł Iwana IV przybył do Wilna aby wybrać nową żonę dla cara, król Zygmunt August zamierzał ożenić go ze swą starszą siostrą Anną, ale ponieważ zdawał sobie sprawę że ona akurat nie jest zbyt urodziwa. Poseł moskiewski chciał aby w imieniu swego pana obejrzał obie królewny osobiście, ale Zygmunt August nie zamierzał prezentować swoich sióstr jak klacze na targu, dlatego też zorganizowano przedstawienie. Obie kobiety znajdowały się w jednej z komnat na zamku w Wilnie, gdzie obie przędły kądziel (miało to pokazać ich pokorę, uległość i kobiecość). Poseł mógł je ujrzeć przez dziurkę od klucza. Mimo tak niesprzyjających warunków udało mu się stwierdzić że bardziej urodziwa jest jednak Katarzyna i to właśnie o jej rękę poprosił w imieniu cara Iwana. Król jednak się na to nie zgodził, gdyż przede wszystkim chciał wydać za mąż starszą siostrę. Tak więc z mariaży nic nie wyszło, ale na osłodzenie łez król podarował carowi... dwa piękne konie. Ostatecznie Katarzyna w 1562 r. została żoną księcia Finlandii - Jana Wazy (późniejszego króla Szwecji), natomiast Anna do aż do 1573 r. pozostała panną, a następnie żoną najpierw Henryka Walezego, a potem Stefana Batorego. A tym czasem Iwan Groźny dalej szukał kandydatki na żonę.


CDN.

17 maja 2026

REWOLUCJA BEZ ŻADNYCH REWOLUCYJNYCH KONSEKWENCJI! - Cz. III

CZYLI MIĘDZYNARODOWE REAKCJE NA ZAMACH STANU JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO W POLSCE z 12 MAJA 1926 i PÓŹNIEJSZE RZĄDY OBOZU SANACYJNEGO





SANACJA
CZYLI IDEOLOGIA BEZ IDEOLOGII



Czym była Sanacja? Trudno to jasno sprecyzować i sądzę że ci, którzy używali tego słowa, również mieli problem ze zdefiniowaniem czym tak naprawdę była Sanacja. Nie była to bowiem żadna sformalizowana idea jak faszyzm czy komunizm, nie posiadała żadnego programu i nie miała swoich ściśle określonych założeń. Cały bowiem program sanacyjny sprowadzał się do jednego, do... idei Marszałka Józefa Piłsudskiego - i tyle, w zasadzie już moglibyśmy zakończyć ten temat - ale to byłoby zbyt proste. Nie było żadnego programu sanacyjnego, a ci, którzy byli u boku Marszałka i wprowadzali te założenia sanacyjne w życie - sami nie potrafiliby dokładnie odpowiedzieć na pytanie czym one właściwie są. Ideologia sanacyjna była reprezentowana przez ludzi z bliższego (i dalszego) otoczenia Marszałka Piłsudskiego, których nazywano piłsudczykami (ja sam uważam się również za piłsudczyka, choć mój pradziadek był hallerczykiem i pewnie nie pochwaliłby moich przekonań), mimo to postaram się obiektywnie zinterpretować tę ideologię, która tak naprawdę nie zawierała w sobie żadnej ideologii.

Czym bowiem była Sanacja? Był to ruch który stawiał sobie za cel wzmocnienie wewnętrzne i zewnętrzne Polski, uczynienie z niej centrum gospodarczego, militarnego, a co najważniejsze (wręcz kluczowe) kulturowego całego rejonu państw Międzymorza, czyli całej Europy Środkowo-Wschodniej. Jak w 1936 r. pisał na łamach "Prosto z Mostu" Stanisław Piasecki (notabene Piasecki był narodowcem a nie piłsudczykiem, ale jego tekst wpisuje się całkowicie w poglądy ludzi zwanych piłsudczykami i systemu zwanego "sanacyjnym"): "Musimy zbudować potęgę trzecią (co do Niemiec i Rosji), która tamtym materialistycznym poglądom przeciwstawi swój idealistyczny pogląd na świat. I skupić wokół niego wszystkich, którzy między Morzem Bałtyckim a Czarnym i Śródziemnym tak samo czują jak my, a są słabi i rozbici". Piasecki dodawał również: "W tym miejscu jesteśmy (...) na przeciągu wichrów ze wschodu i zachodu. Tu można być tylko albo czymś wielkim i potężnym, albo nie być (wcale)". Celem więc Sanacji, celem Marszałka Piłsudskiego i ludzi skupionych wokół Niego, było uczynienie z Polski (a raczej z Rzeczpospolitej - rozumianej co najmniej jako wspólne państwo polsko-litewsko-ruskie, ale nie na zasadzie centralizacji, tylko podobne do tego sprzed zaborów, w którym była Korona, była Litwa i była Ruś - choć ta ostatnia nie miała podmiotowości politycznej, ale wszystko spajała kultura polska i polski język, a najważniejsze decyzje praktycznie zawsze zapadały w Koronie) centrum cywilizacji duchowej, promieniującej na całą Europę Południową i Środkowo-Wschodnią (dziś widać np. że budzi się Wielka Brytania, budzi się również - a wiem to z potwierdzonych źródeł - Hiszpania i Francja, w tych bowiem krajach w ostatnim czasie było niezwykle wiele powrotów do Kościoła Chrystusowego i ten trend tam wciąż postępuje. Laicyzacja Europy to już przeszłość, teraz powstaje pytanie czy Europa będzie chrześcijańska czy będzie islamska. A ta iskra już wyszła z Polski i wystarczy sobie poczytać komentarze o naszym kraju jakie zamieszczają Brytyjczycy, Francuzi, Amerykanie, Hiszpanie, Włosi nawet Niemcy, wszyscy są wręcz zafascynowani Polską, tym jak tutaj jest bezpiecznie, jak jest... normalnie. I to jest dopiero początek, choć oczywiście są tacy, którzy pragną aby w tym naszym Domu również naśmiecić, aby upodobnić go do reszty z Zachodniej Europy. Tylko że coraz więcej Polaków też otwiera oczy i to zarówno na naszych sąsiadów zza wschodniej granicy, jak i na to co płynie z tego tak zwanego "postępowego" Zachodu). 










Celem Sanacji było stworzenie silnego, opartego na potędze militarnej Rzeczpospolitan/Polaków, potędze gospodarczej (od Bałtyku ku Morzu Czarnemu i Adriatykowi, tak jak to było od średniowiecza, gdy polscy władcy w prezentach ofiarowywali rzymskim cesarzom wielbłądy lub słonie, które to zwierzęta wówczas w Niemczech budziły prawdziwy zachwyt i zdumienie - a brało się to stąd, że główny kierunek gospodarczy ówczesnej Polski był skierowany na tereny Morza Czarnego, Bizancjum i Grecji a stamtąd ku Syrii, Lewantowi i Arabii, stąd takie zwierzęta jak waśnie słonie czy wielbłądy były dość częstym widokiem na polskich dworach. Czyli kierunek z północy na południe, a nie ze wschodu na zachód, jak to jest obecnie), a przede wszystkim potędze kulturowej i duchowej, która była najsilniejszym lepiszczem.

Sanacja za czasów Marszałka Piłsudskiego nie posiadała żadnych ściśle zorganizowanych struktur, żadnych organizacji młodzieżowych (jak to było np. w hitlerowskich Niemczech, faszystowskich Włoszech, frankistowskiej Hiszpanii, salazarowskiej Portugalii, austro-faszystowskiej Austrii, nie mówiąc już o komunistycznej Rosji). Oczywiście idea sanacyjna była bardzo silna w już istniejących organizacjach młodzieżowych (jak choćby w Harcerstwie), ale równie silne były tam idee narodowe (endeckie) czy nawet socjalistyczne, zaś wszelkie próby stworzenia młodzieżowych organizacji piłsudczykowskich były bardzo źle odbierane przez samego Marszałka. Marszałek Piłsudski - jako człowiek wychowany w tradycji Wielkiej Rzeczypospolitej, brzydził się wszelkimi spędami młodzieży i publicznymi przemowami do wiwatujących tłumów (które to elementy były nieodłącznym krajobrazem wszelkich totalitaryzmów). Sanacja była więc bodajże jedyną w świecie ideologią nie posiadającą żadnej sprecyzowanej ideologii i nie mającej ściśle podporządkowanych sobie kadr organizacyjnych. Nie znaczy to oczywiście że takich kadr nie było w wielu innych organizacjach, bowiem idea Marszałka Piłsudskiego, była ideą niezwykle popularną. W Wojsku Polskim np. istniał prawdziwy "kult" Marszałka (oczywiście rozumiany jako niezwykły szacunek, którym żołnierze otaczali twórcę polskiej Armii i tego, który wyprowadził Polskę z niewoli trzech "czarnych orłów" i rozgromił bolszewicką nawałę w 1920 r.), jednak poza wojskiem piłsudczycy już nigdzie nie dominowali. Należy też dodać - bo to bardzo ważne - że idea Marszałka Piłsudskiego była ideą niezwykle elitarną, zakładała bowiem że są ludzie, którzy dzięki przymiotom własnego umysłu, charakteru lub też w jakiś inny sposób są w stanie przewodzić innym ludziom i prowadzić ich ku wspólnemu dobru (no niestety, może ktoś się na to obrazić, ale ja również uważam że tak właśnie jest, że wpływ wielkich ludzi w historii był często niebagatelny na późniejsze wydarzenia, chociaż teoria "skrzydeł motyla" mówi że nawet... brak dobrego seksu może zmienić nasze dzieje 😉)




Jednym z nurtów idei piłsudczykowskiej był także Prometeizm - który choć narodził się jeszcze w XIX wieku, swoją ostateczną formę przybrał właśnie w latach 20-tych i 30-tych wieku XX. Czym był Prometeizm, który forsował (aktywnie do 1920 r., potem już nieco bardziej pasywnie) Marszałek Piłsudski? Jeśli mielibyśmy zdefiniować go w krótkich słowach, to powiedzielibyśmy że była to idea rozsadzenia Rosji poprzez oddzielenie od niej narodów nie-rosyjskich, które ona w ciągu wieków podbiła i ciemiężyła. Już w 1904 r. płynąc do Japonii (która toczyła wówczas wojnę z Rosją), Józef Piłsudski opracował "Memoriał" dla cesarza i rządu japońskiego, w którym zawarte zostały słynne słowa: "Rosję należy rwać po szwach narodowych". W 1908 r. Leon Wasilewski (również PPS-iak i bliski współpracownik Józefa Piłsudskiego) opracował tajną broszurę w której propagował ideę "rozbicia Rosji i utworzenia (na jej terenie) niepodległych państw narodowych". Jednak w swej pełni zaczął się ten nurt urzeczywistniać dopiero z chwilą wybuchu Rewolucji Październikowej (chyba tylko z przyzwyczajenia piszę o niej dużymi literami) 1917 r. Wówczas do działania przystąpiło wielu ukrytych prometeistów, jak choćby hrabia Bogdan Hutten-Czapski czy Feliks Dzierżyński. Prometeiści nie stanowili bowiem zwartej organizacyjnie grupy, lecz byli rozdzieleni i często wspierali ruchy wzajemnie się wykluczające. 

Właśnie tacy ludzie jak hrabia Hutten-Czapski i hrabia Harry Kessler (który spotkał Piłsudskiego jeszcze podczas I Wojny Światowej w okopach i po krótkiej z nim rozmowie stał się gorącym zwolennikiem nie tylko Prometeizmu jako ideologii rozbicia Rosji, ale także pełnej niepodległości Polski - o czym zresztą już pisałem), którzy przyczynili się do wysłania przez Niemcy do Rosji (w zaplombowanym wagonie kolejowym) Włodzimierza Lenina, zdając sobie sprawę że doprowadzi on do takiego wewnętrznego rozkładu Rosji, iż cel prometeizmu zostanie urzeczywistniony. Feliks Dzierżyński - ów wielki zbrodniarz, który za młodu dał swemu nauczycielowi po gębie, gdy ten zakazał mu mówić po polsku (notabene w młodym wieku Dzierżyński popełnił również zbrodnię, zabijając własną siostrę. Stało się tak, gdy wziął nabitą strzelbę swego ojca i bawiąc się z siostrą wymierzył do niej a następnie... strzelba wystrzeliła i dziewczyna padła martwa. Dzierżyński do końca życia nie mógł sobie tego wybaczyć), niszczył Rosję od środka, mordując najlepszych synów rosyjskiej ziemi. Znamienne są słowa, jakie w Rydze w 1921 r. wypowiedział Dzierżyński do swego przyjaciela z lat dziecinnych - Leona Wasilewskiego: "Ja nie zabijam ludzi, ja zabijam ruskich". A dziś Rosjanie uważają Dzierżyńskiego za jednego ze swoich bohaterów - no cóż, turański naród który w swych dziejach wielbił morderców i wszelkich degeneratów (podobnie jak banderowska Ukraina). Celem prometeizmu było więc dążenie do rozpadu Rosji wszelkimi możliwymi sposobami, ale oczywiście zaistniała pustka musiałby zostać wypełniona przez coś nowego. Tym nowym była również koncepcja polskiego Mesjanizmu, czyli innymi słowy: "koncepcja wypełnienia przez Polskę szczególnej roli na Wschodzie i konieczność stworzenia sobie warunków, aby kierować w znacznym stopniu przebiegiem zjawisk".




Największą popularność idea prometejska zyskała właśnie w środowisku piłsudczykowskim, a do jej realizacji miały posłużyć najróżniejsze inicjatywy wśród przedstawicieli narodów ciemiężonych przez Rosję: Gruzinów, Ormian, Tatarów, Azerów, Ukraińców czy nawet Białorusinów, wspieranych zarówno przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Wydział Wschodni, na którego czele stali zagorzali prometeiści (jak choćby Tadeusz Hołówko, Tadeusz Schaetzel czy Tadeusz Kobylański). Powstały więc takie inicjatywy jak "Związek Zbliżenia Narodów Odrodzonych" (1921-1923), "Ludowy Związek Obrony Ojczyzny i Wolności" - powołany do życia w styczniu 1921 r. przez przebywającego w Polsce, rosyjskiego antykomunistę Borysa Sawinkowa. Projekt ten upadł, gdy Sawinkow został podstępnie zwabiony w sierpniu 1924 r. do Rosji (całą tę misterną akcję zorganizowało OGPU - czyli sowiecki wywiad, którego członkowie podszyli się pod rosyjskich antykomunistów, wmawiając Sawinkowowi że cała Rosja wrze i czeka tylko na niego, jako przywódcy do walki z Czerwonymi. Po śmierci Lenina w styczniu 1924 r. Sawinkow, dotąd bardzo podejrzliwy i nieufny - nie ufał nikomu oprócz swego osobistego ochroniarza, który potem został zabity {przez sowiecki wywiad} - dał się wreszcie przekonać i pojechał do Rosji przejąć ster kontrrewolucji. Po przekroczeniu granicy - 15 sierpnia 1924 r. - natychmiast został aresztowany. W wiezieniu - aby uniknąć cierpień fizycznych - zgodził się przyznać do wszystkiego, jednocześnie w zamian za darowanie mu życia uznał władzę sowiecką i apelował do wszystkich Rosjan o to samo. Sowieci nie dotrzymali jednak danego słowa i 7 maja 1925 r. Sawinkow został zabity w niewinnej zdawałoby się sprzeczce między więźniami. Sowieci uzyskali to, co chcieli - po pierwsze wyeliminowali groźnego wroga, który mógł im napsuć krwi, po drugie upokorzyli go, zmuszając do deklaracji prokomunistycznych i piętnujących jego działania, a potem po prostu go zabili w dobrze zorganizowanym zamachu, tak aby wyglądało to na wypadek). Do 1927 r. Moskwa rozbiła lub zneutralizowała wszelkie rosyjskie grupy antykomunistyczne.




Polski wywiad (sławna "Dwójka" - Oddział II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego), a szczególnie Wydział Wschodni, odniosły jednak kilka znaczących sukcesów na polu prometejskiego rozbijania Rosji. Pierwszym, zdecydowanym sukcesem, było zawarcie sojuszu polityczno-wojskowego pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Ukraińską Republiką Ludową Symona Petlury 22 i 24 kwietnia 1920 r. Jej realizacją było wspólne zdobycie Kijowa 7 maja 1920 r. i przesunięcie linii frontu polsko-bolszewickiego daleko na południowy-wschód. Drugim sukcesem z okresu lat wojny z bolszewikami (1920 r.), był chociażby apel prezydenta Tatarskiego Zgromadzenia Narodowego na Krymie - Muhameda Ayaz Ishaki do Ligii Narodów o objęcie Krymu polskim protektoratem. W tym czasie zawiązane zostało szereg wzajemnych sojuszy pomiędzy przedstawicielami rządów państw takich jak Armenia czy Gruzja na uchodźstwie i to właśnie w Polsce ci ludzie przygotowywali się do ewentualnej wojny z Sowietami i wyzwolenia ich ojczyzn przy współdziałaniu Wojska Polskiego (o tym że wcześniej czy później dojdzie do wojny polsko-sowieckiej zarówno Piłsudski jak i korpus oficerski Wojska Polskiego zdawał sobie sprawę dosyć dobrze. Zresztą nie mogło być inaczej, Sowieci bowiem dążyli do wywołania rewolucji światowej a pierwszym etapem tej rewolucji i pierwszą przeszkodą było pokonanie Polski, która przed II Wojną Światową była w Sowietach największym złem jaki kiedykolwiek istniał - na temat Polski powstało w Sowietach ponad 70 filmów propagandowych, więcej niż na temat wszystkich innych państw świata... razem wziętych. Polska zresztą była zawalidrogą, przeszkodą na drodze do rewolucji europejskiej, zresztą Niemcy również nas w ten sposób postrzegali w projektowaniu swojej ekspansji na Wschód). W Polsce też szkoliły się kadry przyszłych narodowych armii państw przez Rosję podbitych i uciemiężonych, oraz takich, które byłyby w stanie przygotować antykomunistyczne (i antyrosyjskie - bo to się nie wykluczało) powstania w swoich krajach. Polacy, na prośbę reprezentantów innych krajów, delegowali własnych oficerów do kadr tworzących się armii (np. gruzińskiej, ormiańskiej czy białoruskiej), choć oficerowie ci musieli mieć korzenie z tych właśnie krajów. Polska łożyła też na utrzymanie oddziałów tworzących się armii sprzymierzonych (w przypadku wojny z Sowietami powołanoby do życia odpowiednie dywizje a nawet armie narodowe).




Prometeizm polski skupiał się w latach 20-tych i 30-tych XX wieku głównie na narodach kaukaskich, których przedstawiciele byli częstymi gośćmi zarówno w Sulejówku u Komendanta, jak i w sferach wojskowych i rządowych II Rzeczypospolitej. Tacy ludzie jak: Noe Rasziwili, Nikola Czcheidze, Dżafer Sejdamet, Kakutsa Czołokaszwili (przywódca sierpniowego powstania Gruzinów w 1924 r.), Władimir Żabotyński (założyciel Legionu Żydowskiego i twórca Betaru, który potem walczył z Arabami w Palestynie o niepodległość Izraela i... mordował Brytyjczyków) - wszyscy oni szkolili się i zdobywali swoje doświadczenie wojskowe, organizacyjne i konspiracyjne właśnie w Polsce. Polacy (a raczej polscy Żydzi) byli też twórcami państwa Izrael, którego pierwszym językiem był właśnie język polski (a gdy w latach 60-tych i 70-tych Izrael toczył wojny z państwami muzułmańskimi, w Polsce cieszono się że: "Nasi Żydzi biją ruskich Arabów" - kto by pomyślał że Żydzi się tak bardzo zdegenerują jako naród? Ale to nie dziwota, w końcu napłynęło tam wielu Żydów że w Związku sowieckiego i dzisiaj język rosyjski jest znacznie bardziej popularny w Izraelu niż hebrajski czy idisz). Nie będę rozpisywał się na temat poszczególnych akcji (tym bardziej że nie o wszystkich wiem) prometeistów, bowiem byłoby to zbyt długie i sądzę że chyba raczej nudne, w każdym razie warto zapamiętać że ruch prometejski (którego symbolem stał się właśnie zakuty w kajdany Prometeusz, któremu sęp wydziobywał wątrobę - a tym sępem była właśnie Rosja, zaś Prometeusz to symbol zniewolonych i cierpiących narodów pod rosyjskim butem. Według mitu sępa zastrzelił z łuku właśnie Herakles i takim Herkulesem wśród uciemiężonych narodów miała być sanacyjna Polska, która w 1920 roku pokazała jak powinno się zwyciężać Moskali) swoją ostateczną formę przybrał właśnie w Dwudziestoleciu Międzywojennym (a szczególnie po roku 1926).


"STAĆ BĘDZIE KRAJ NASZ CAŁY - 
STAĆ BĘDZIE PIASTÓW GRÓD
ZWYCIĘŻY ORZEŁ BIAŁY - ZWYCIĘŻY POLSKI LUD"



Kolejnym nurtem Sanacji, była również koncepcja kolonialno-mocarstwowa, dążąca do zdobycia dla Polski kolonii w Afryce lub Ameryce Południowej. Po zaledwie piętnastu latach od odzyskania niepodległości Polska już uważała się za lokalne mocarstwo, dążąc do uzyskania statutu mocarstwa regionalnego a nawet kontynentalnego. Silne wojsko, silna flota, Prometeizm, kolonie zamorskie, Międzymorze - to wszystko składało się na politykę ludzi tworzących rzeczywistość tamtej Polski, jakże różnych od wielu dzisiejszych polityków czy raczej politykierów. Tamci ludzie wyrośli w niewoli, a potrafili nie tylko myśleć jak wolni ludzie, ale i swoje myśli w czyn przekładać. Mało tego, oni nie tylko myśleli jak ludzie wolni, oni działali z pełną premedytacją jak ci, którzy tę wolność tylko własnej pracy i wysiłkowi zawdzięczają - i dzięki temu tworzyli podstawy potęgi tamtej naszej Ojczyzny. A jak jest dzisiaj... szkoda gadać, większość polityków myśli tak, jakby miała łańcuchy z tytanu których nie sposób rozerwać (a reszta nie myśli w ogóle). To są niewolnicy, zupełnie inna mentalność. Według mnie należy takich ludzi odseparować od polityki z wilczym biletem i jednocześnie doprowadzić do tego, aby coraz więcej młodych ludzi do niej wchodziło. Młodzi, zdrowo myślący, mający szczere patriotyczne poglądy - tacy ludzie są nam dziś potrzebni. Dlaczego bowiem Mojżesz błąkał się przez czterdzieści lat po Synaju nie wchodząc do Ziemi Obiecanej, choć odległość tę mógłby pokonać w kilka miesięcy? Dlatego że nie mógł znaleźć drogi? Nie, dlatego że musiało wymrzeć pokolenie niewolników, którzy co prawda już fizycznie byli wolni, ale mentalnie i psychicznie wciąż pozostawali niewolnikami. Nie sposób jest rozmawiać z niewolnikiem jak z człowiekiem wolnym i nie sposób budować z nimi wolnego narodu - bo to jest zupełnie inna mentalność - dlatego dopiero dzieci tych ludzi - nie mające doświadczeń ich rodziców, mogli stworzyć naprawdę niepodległe i wolne społeczeństwo.



"NIECH KAŻDY ŻOŁNIERZ, ZACZĄWSZY OD NAJWYŻSZEGO DOWÓDCY, KOŃCZĄC NA NAJŚWIEŻSZYM REKRUCIE, PAMIĘTA, ŻE OD JEGO SUMIENNOŚCI W PRACY, OD JEGO WYSIŁKU ZALEŻY, CZY ZABEZPIECZYMY NARODOWI TO, CZEGO PO NAS, ŻOŁNIERZACH, NARÓD SPODZIEWAĆ SIĘ MA PRAWO - NIEZALEŻNOŚĆ I PEŁNĄ SWOBODĘ URZĄDZENIA SIĘ PO SWOJEMU W WOLNEJ OJCZYŹNIE"


 "IM PRĘDZEJ POZOSTAŁOŚCI NIEWOLI ZOSTANĄ ZAPOMNIANE I WYRZUCONE POZA NAWIAS ŻYCIA POLITYCZNEGO POLSKI, TYM LEPIEJ DLA NIEJ I DLA PRACY ODBUDOWY OJCZYZNY"


"SĄ W ŻYCIU NARODÓW I PAŃSTW ZMAGANIA, KTÓRE NIGDY NIE USTAJĄ. POLSKĘ NA RÓWNI Z INNYMI NARODAMI OCZEKUJE WALKA WE WSZECHŚWIATOWYCH ZAPASACH O PIERWSZEŃSTWO W DZIEDZINIE ORGANIZACJI I KULTURY. POLSKA MUSI MIEĆ TRIUMFY I W TEJ POKOJOWEJ WALCE. ZDAĆ MUSI WIELKI EGZAMIN, BY NIE DAĆ SIĘ UBIEC W TYM KULTURALNYM WYŚCIGU"


"POLSKA MA PRZED SOBĄ WIELKĄ PRACĘ. POLSKA, TA WYŚNIONA, WYMARZONA, MA WSZELKIE ZEWNĘTRZNE CECHY, KTÓRYMI MY, WYCHOWANI W NIEWOLI, CIESZYĆ SIĘ MOŻEMY: WIELKIE WOJSKO, WIELKIE TRIUMFY, WIELKĄ ZEWNĘTRZNĄ SIŁĘ, WIELKĄ POTĘGĘ, KTÓRĄ I WROGOWIE I PRZYJACIELE SZANOWAĆ I UZNAWAĆ - CHOĆBY NIE CHCIELI - MUSZĄ. MAMY ORŁA BIAŁEGO, SZUMIĄCEGO NAD GŁOWAMI, MAMY TYSIĄCE POWODÓW, KTÓRYMI SERCA NASZE CIESZYĆ MOŻEMY. LECZ UDERZMY SIĘ W PIERSI. CZY MAMY DOŚĆ WEWNĘTRZNEJ SIŁY? CZY MAMY DOŚĆ TEJ POTĘGI DUSZY? CZY MAMY DOŚĆ TEJ POTĘGI MATERIALNEJ, ABY WYTRZYMAĆ JESZCZE TE PRÓBY, KTÓRE NAS CZEKAJĄ?"


"PRZED POLSKĄ LEŻY I STOI WIELKIE PYTANIE: CZY MA BYĆ PAŃSTWEM RÓWNORZĘDNYM Z WIELKIMI POTĘGAMI ŚWIATA, CZY MA BYĆ PAŃSTWEM MAŁYM, POTRZEBUJĄCYM OPIEKI MOŻNYCH. NA TO PYTANIE POLSKA JESZCZE NIE ODPOWIEDZIAŁA. TEN EGZAMIN Z SIŁ SWOICH JESZCZE ZDAĆ MUSI. CZEKA NAS POD TYM WZGLĘDEM WIELKI WYSIŁEK, NA KTÓRY MY WSZYSCY, NOWOCZESNE POKOLENIE, ZDOBYĆ SIĘ MUSIMY, JEŻELI CHCEMY ZABEZPIECZYĆ NASTĘPNYM POKOLENIOM ŁATWE ŻYCIE, JEŻELI CHCEMY OBRÓCIĆ TAK DALEKO KOŁO HISTORII, ABY WIELKA RZECZPOSPOLITA POLSKA BYŁA NAJWIĘKSZĄ POTĘGĄ NIE TYLKO WOJENNĄ, LECZ TAKŻE KULTURALNĄ NA CAŁYM WSCHODZIE. WSKRZESIĆ I TAK JĄ POSTAWIĆ W SILE I MOCY, POTĘDZE DUCHA I WIELKIEJ KULTURY MUSIMY, ABY SIĘ MOGŁA OSTAĆ W TYCH WIELKICH, BYĆ MOŻE, PRZEWROTACH, KTÓRE LUDZKOŚĆ CZEKAJĄ"


"W DZIECIŃSTWIE MOIM CIĄGLE MI SZEPTANO W USZY TAK ZWANE MĄDRE PRZYSŁOWIA: "NIE DMUCHAJ POD WIATR", "GŁOWĄ MURU NIE PRZEBIJESZ", "NIE PORYWAJ SIĘ Z MOTYKĄ NA SŁOŃCE". DOSZEDŁEM PÓŹNIEJ DO TEGO, ŻE SILNA WOLA, ENERGIA I ZAPAŁ MOGĄ TE WŁAŚNIE ZASADY ZŁAMAĆ"


 "SZUKAJ PRAWDY W DUSZY. PATRZ W OCZY, PRAWDA JEST SIŁĄ I JEST MOCĄ DUSZY"

 


CDN.

09 maja 2026

PRZYSZŁOŚĆ POLSKI I EUROPY WEDŁUG OBJAWIEŃ I PRZEPOWIEDNI - Cz. II

ZNANI I MNIEJ ZNANI JASNOWIDZE O TYM, CO W PRZYSZŁOŚCI WYDARZY SIĘ W POLSCE, EUROPIE I ŚWIECIE





PRZEPOWIEDNIA JOHANNSONA




"OD POLSKI ZALEŻEĆ BĘDZIE
PRZYSZŁOŚĆ EUROPY (...) 
ONA BĘDZIE JEDYNYM PAŃSTWEM,
KTÓRE ZE ŚWIATOWEGO KATAKLIZMU
WYJDZIE SILNIEJSZE, POTĘŻNIEJSZE 
I WSPANIALSZE (...) 
ONA BĘDZIE PRZYGARNIAĆ, 
CHRONIĆ, NIEŚĆ POMOC"


Anton Johannson, szwedzki rybak urodzony w 1858 r. długo wiódł żywot "normalnego człowieka". Dopiero na dwa lata przed swoją śmiercią zaczął mieć wizję dotyczącą przyszłości Europy i Świata. W roku 1907 Johannson wyjawił publicznie to, co wówczas ujrzał w swym umyśle.


III WOJNA ŚWIATOWA
"STRASZNA INWAZJA"




W 1907 r. Anton Johannson zapowiedział wybuch "Wielkiej Wojny w Europie". Ma ona wybuchnąć w 120 lat od ogłoszenia owej przepowiedni (2027 r.). W jej wyniku dojdzie do wielkich zniszczeń i śmierci 25 % populacji świata. Nim jednak owa wojna wybuchnie, według Johannsona, Europę czeka inna katastrofa, którą on nazywa "Straszną rewolucją" lub "Straszną inwazją". Ta wojna zacznie się na południu Europy, a będzie ona konfliktem chrześcijaństwa i islamu. Dojdzie do strasznych scen, walki będą się toczyły w centrach wielkich miast. Najeźdźcy użyją trujących oparów (chodzi tu zapewne o broń chemiczną), co zwiększy śmiertelność i spowoduje że większość ludzi albo ucieknie z miast w rejony górskie (lub morskie), albo też pochowa się w swych domach (niczym bunkrach). Walka będzie niezwykle krwawa a najeźdźcy przez długi czas będą odnosili zwycięstwa. W konsekwencji jednak przegrają i zostaną zmuszeni do ucieczki przez "Wielką Wodę" (zapewne Morze Śródziemne). Nim to się jednak stanie wymordują wielką liczbę Europejczyków. 

Gdy wojna ta będzie już zbliżać się do końca (lub jeszcze w jej trakcie, gdyż nie jest to wyjaśnione i oba konflikty częściowo się ze sobą pokrywają - jak choćby fakt, że według Johannsona - wybuch wojny rosyjsko-chińskiej będzie pretekstem do muzułmańskiej inwazji na Europę), wybuchnie wielka wojna w Azji. Stronami tego konfliktu będą Chiny i Rosja. Wojna ta właśnie ma wybuchnąć w roku 2027. Ale konflikt na Dalekim Wschodzie będzie wypadkową wojny w Europie, gdyż wcześniej (choć jeszcze prawdopodobnie w tym samym roku) Rosja ma zbrojnie najechać Finlandię, Szwecję, Norwegię, Litwę, Łotwę i Estonię. To właśnie w ich obronie (?) wystąpią Chiny, atakując ze wschodu Rosję. Będzie to również wojna atomowa, która pochłonie 1/4 ludności tych obu największych państw świata. Na "froncie zachodnim" (w Skandynawii i krajach bałtyckich) Rosja ma odnieść spory sukces, szybko opanowując te kraje. Jednak na Wschodzie, w walce z Chinami potęga rosyjskiej armii (mimo że wsparta bronią nuklearną) zacznie ustępować Chińczykom, którzy opanują spore tereny Syberii i rosyjskiego Dalekiego Wschodu.




Aby nie dopuścić do klęski i rozpadu Rosji, Moskwa zdobędzie nieoczekiwanego sojusznika. Będą nim Stany Zjednoczone, które początkowo dyplomatycznie, a potem również i militarnie zaczną wspierać Rosjan (choć bez osobistego zaangażowania militarnego). To spowoduje wypowiedzenie wojny USA - przez Chiny i inwazję armii chińskiej na Alaskę i Kanadę. Chińczycy w swej sile dotrą na amerykańską ziemię (prawdopodobnie Kalifornia -Waszyngton - Oregon - Idaho i Montana?), tutaj rozpocznie się wojna pozycyjna. Prawdopodobnie jednak Chińczycy nie dojdą dalej, niż do tych stanów. Wojna zakończy się klęską i rozpadem Rosji na Wschodzie, oraz klęską i ucieczką Chińczyków z USA, choć same Stany Zjednoczone tak bardzo osłabną, że nie będą w stanie przeprowadzić jakiejkolwiek większej akcji poza swoim terytorium (o ataku na same Chiny nie wspominając). Zniszczonych też zostanie wiele amerykańskich miast, oraz zginą miliony amerykańskich obywateli. Chiny też wyjdą z tego konfliktu bardzo mocno osłabione, ale będą w stanie wymusić na pokonanej Rosji oddanie większości jej dzisiejszych ziem na Wschodzie, które (prawdopodobnie) nie zostaną od razu wcielone do Chin, a otrzymają taką swoistą quasi-niezależność (jak np. Ludowa Republika Syberii?).


POLSKA
WOJNA z NIEMCAMI




Według Antona Johannsona, Niemcy nie wezmą udziału w owym konflikcie pomiędzy Rosją i Ameryką a Chinami, choć nie ominie ich tzw.: "Straszna Inwazja" z Południa. Prawdopodobnie jednak Niemcy (tak jak i inne narody zachodnioeuropejskie) wyjdą z niej ostatecznie zwycięsko i pragnąc wykorzystać nadażającą się okazję (w wyniku konfliktu dalekowschodniego), będą chcieli wymusić na Polsce jakieś koncesje (terytorialne lub materialne - nie jest to wyjaśnione). Polska odmówi i Niemcy ponownie ("ponownie" - bowiem wciąż pamiętamy 1939 r.) na nas uderzą i rozpocznie się nowa wojna w Europie Środkowej. Wojna jednak nie potrwa długo (może z miesiąc, może dwa?), gdyż na pomoc Polsce przyjdą Węgry, Rumunia, Czechy, Francja i Wielka Brytania. Niemcy zostaną pokonane i okupowane, lecz dopiero wówczas nastąpi niesamowity (według Johannsona) wzrost pozycji naszego kraju w Europie. 


POLSKA po WOJNIE




Polska zapoczątkuje nowy okres ładu europejskiego, stając się największym i najpotężniejszym mocarstwem w Europie. Pod polskim przewodem zjednoczy Ukrainę, Węgry, Czechy, Rumunię, Białoruś, Litwę, Łotwę, Estonię i... część zachodniej Rosji (która wówczas odłączy się już od Moskwy i ogłosi niepodległość). Na całym świecie nastąpi swoiste "przebiegunowanie", które oznaczać będzie koniec światowej dominacji narodów germańskich (która to trwa od co najmniej V wieku naszej ery) - czyli Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Niemiec (Francja ma się stać według Johannsona najpotężniejszym państwem Zachodu, ale jej potęga będzie znacznie przyćmiona potęgą "Imperium Polskiego"). Nastąpi dominacja narodów słowiańskich w Świecie, na których czele będzie stała Polska. Mimo to (jak twierdzi Johannson) ludność Aryjska (która miała nastąpić po tzw.: ludności Atlantydzkiej, która z kolei nastąpiła po ludności Lemuryjskiej), nadal będzie dominowała w świecie, z tą tylko różnicą, że nastąpi kolejne "przebiegunowanie" jej poszczególnych odłamów (szczepów). Johannson twierdzi że pierwszym szczepem aryjskim, który zdobył przewodzenie po zagładzie Atlantydy, był szczep praindyjski. Po nim nastąpił kolejny szczep aryjski - prairański, następnie chaldejsko-babiloński, potem grecko-rzymski i obecnie żyjemy pod panowaniem piątego szczepu aryjskiego - szczepu germańskiego (USA, Wlk. Brytania, Niemcy). Szóstym i ostatnim szczepem aryjskim ma być szczep słowiański, który przejmie władzę w Europie ok. 2045-2050 r.


PS: W kolejnej części tej serii przejdę do całkowicie już zapomnianej przepowiedni ojca eustachiusza dotyczącej przyszłości polski z ok. 1450 r., wizji Abrahama Lincolna na temat przyszłości Stanów Zjednoczonych, przepowiedni Wernyhory, ojca Czesława Klimuszko, i wielu innych (często już zapomnianych) jasnowidzów.




CDN.
 

11 sierpnia 2025

PRZYSZŁOŚĆ POLSKI I EUROPY WEDŁUG OBJAWIEŃ I PRZEPOWIEDNI - Cz. I

ZNANI I MNIEJ ZNANI JASNOWIDZE O TYM, CO W PRZYSZŁOŚCI WYDARZY SIĘ W POLSCE, EUROPIE I ŚWIECIE





"POLSKA STANIE SIĘ
NAJPOTĘŻNIEJSZYM IMPERIUM 
W EUROPIE"



W dzisiejszym temacie pragnę zaprezentować przepowiednie autorstwa kilku europejskich mistyków i jasnowidzów, dotyczące przyszłości Polski i innych krajów Europy w XXI wieku. Dysponuję relacjami kilkunastu jasnowidzów i co ciekawe ich relacje są w ogromnej mierze do siebie podobne. Wszystkie mówią na przykład o wielkiej katastrofie, jaka czeka Niemcy w wyniku: "Konfliktu zbrojnego z regionu arabskiego", który doprowadzi do: "Czegoś w rodzaju wojny domowej". Niemcy upadną! A początkiem tego procesu będzie upadek niemieckiej gospodarki, powiązany ze wzrostem pozycji krajów Europy Środkowo-Wschodniej (to relacja pewnego austriackiego mistyka, o którym zamierzam jeszcze sporo napisać), które przetrwają zarówno nadciągający kryzys gospodarczy, inwazję muzułmanów z Afryki i Bliskiego Wschodu oraz (co ciekawe), nadciągającą... III Wojnę Światową, po której to... "Polska odrodzi się jako europejskie mocarstwo" (poza tym owa przepowiednia mówi również o innych krajach naszego regionu, które przetrwają nadciągający kryzys i wojnę). 

Wszystkie (lub prawie wszystkie), przepowiednie mówią natomiast o ogromnym wzroście znaczenia i pozycji islamu w Europie, oraz o przyszłej wojnie domowej (a raczej religijnej) na ulicach europejskich miast. "Wojna wybuchnie na południu (...) Potem rakiety pomkną nad oceanem, skrzyżują się z innymi, spadną do morza, obudzą bestię. Ona się dźwignie z dna. Piersią napędzi ogromne fale (...) Ta góra wodna stanie ku Europie" - oto przepowiednia ojca Stanisława Klimuszko, która mówi o wydarzeniach związanych z III Wojną Światową oraz wojną z muzułmanami (imigrantami). Konsekwencją tych wojen ma być... III Wielki Światowy Potop (dwa pierwsze - w tym jeden wymieniony w Biblii - opiszę w innym temacie: "Historia Życia, Wszechświata, Wszelkiej Cywilizacji" - do którego to oczywiście podchodzę z pewnym dystansem, jako że część materiałów pochodzących z owych channelingów jest dla mnie niezrozumiała, lub - niekiedy - informacje wzajemnie sobie przeczą, ale mimo to jest dość spójna i opowiada o nieznanych wydarzeniach z czasów zarówno nam historycznie odległych i nieznanych, jak również z bliższej nam historycznie starożytności a nawet średniowiecza).

Otóż konsekwencją owego III Potopu ma być zalanie całej Hiszpanii, Portugalii, Włoch, ogromnych terenów Francji, Wlk. Brytanii i Niemiec, natomiast Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, mają ocaleć (według przepowiedni księdza Klimuszko - zalane ma zostać jedynie Wybrzeże i tamtejsze portowe miasta). To jednak spowoduje ogromną inwazję na nasz kraj uciekinierów z Zachodu. Po tej zagładzie i cofnięciu się wód Potopu, według ojca Klimuszko: "Polsce kłaniać się będą narody Europy (...) Polska jaśnieje jak słońce i blask ten pada naokoło (...) Gdybym miał żyć jeszcze pięćdziesiąt lat (ksiądz Stanisław Klimuszko zmarł w 1980 r.) i miał do wyboru stały pobyt w dowolnym kraju na świecie, wybrałbym bez wahania Polskę (...) Nad Polską bowiem (...) widzę (...) promienne blaski przyszłości". 

Ale w dzisiejszym temacie to nie o przepowiedniach księdza Klimuszko pragnę napisać, a o innych, równie ciekawych. Jako pierwsza, będzie to przepowiednia najbardziej znanego szesnastowiecznego jasnowidza, znanego jako Michel de Nostre-Dame (czyli Nostradamus) na temat XXI-wiecznej historii Europy, z uwzględnieniem również i naszego kraju (pamiętajmy jednak że jasnowidze odbierają jedynie pewne klisze z przyszłości, gdyż przyszłość, teraźniejszość i przeszłość istnieją obok siebie i są ludzie, którzy potrafią wyłapać zarówno to, co przynosi nam przyszłość, jak i to co było w przeszłości - o czym pisałem już w innym temacie. Są też różne warianty przyszłości i wszystko zależy od tego, jaką drogę obierzemy aby się one realnie urzeczywistniły). Zacznijmy więc:



NOSTRADAMUS 
o POLSCE i EUROPIE 
w XXI wieku



 "WIELKA WOJNA RELIGIJNA W EUROPIE"

 


Według Nostradamusa, który pisał w sposób dość niezrozumiały (czterowierszem grupowanym po sto centurii, które dzielił na tzw.: "persage" - numerowane rzymskimi cyframi. Tak na marginesie tylko jeszcze dodam, że cyfry arabskie które się upowszechniły na naszej planecie, a które po raz pierwszy do algebry miał wprowadzić perski uczony na dworze Kalifatu Abbasydów - Muhammad ibn Musa al-Khwarizmi ok. 820 r. realnie nie pochodzą z Ziemi. Cyfry o dosyć prostym zapisie: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9 mają być darem dla nas, z rodzinnego świata naszego Mistrza - Jezusa Chrystusa, czyli z planety TJahooba - a prawdopodobnie również z Plejad - o czym jeszcze opowiem w innym temacie. Oczywiście pisząc o Galaktycznej Ludzkości nieco popełniam błąd, gdyż musimy pamiętać że my, ludzie również nie jesteśmy tak do końca Ziemianami. Ta planeta jest po prostu naszym domem z konieczności, a żeby to sobie uświadomić wystarczy zobaczyć jak wpływa ona chociażby na nasz układ rozrodczy. Zauważmy że praktycznie wszystkie istoty żyjące na Ziemi {inna sprawa że reptilianie ziemscy którzy wyewoluowali z istot zwanych dinozaurami, uważają Ziemię właśnie za swój pierwotny dom, a nas za "uchodźców" którzy go bezprawnie przejęli. Nie należy też łączyć reptilian ziemskich z tymi pozaziemskimi, gdyż to są zupełnie inne gatunki}, mam tutaj oczywiście na myśli zwierzęta, które rodzą swoje młode praktycznie bez bólu, wręcz naturalnie. A zobaczcie jak wygląda to u człowieka - wpływ tej planety działa na nasze DNA {i to pomimo setek wieków jakie tutaj żyjemy}, wciąż negatywnie, a poród następuje w bólu. Zresztą mamy tego nawet jasną deklarację w Biblii, gdy Bóg mówi do Ewy iż po zerwaniu owocu z Drzewa Poznania Dobra i Xła "dzieci rodzić będzie w bólu"), w pierwszych latach XXI wieku, rozpocznie się potężny najazd wojowników islamu na Europę. Najazd ma być jednocześnie przeprowadzony w kilku kierunkach - 1) na Grecję i Bałkany, 2) na Włochy i Francję, oraz, 3) na Hiszpanię i Francję. Francja ma zostać dosłownie "zalana" muzułmanami, sterowanymi przez: "Kalifat Wielkiego Talibanu" (jak określał Nostradamus tereny Bliskiego Wschodu i Afryki, już zamieszkałe przez muzułmanów). 

Religijna wojna domowa, ma się właśnie rozpocząć we Francji, gdyż rząd francuski nie będzie mógł już sobie poradzić z najazdem, a przybysze, na już "zajętych" terenach, będą wymuszali wprowadzenie islamskiego prawa szariatu i wznoszenie meczetów. Zaczną się ataki na chrześcijan, kościoły będą palone a na terenach kontrolowanych przez "Kalifat Wielkiego Talibanu", wprowadzony zostanie specjalny podatek "dla niewiernych" (czyli dżizja). Część Francuzów w takich warunkach chwyci za broń i rozpocznie wojnę domową o "wyzwolenie kraju". Wojna ma ogarnąć cały kraj i doprowadzi do jego realnej likwidacji. Siła islamu ma być wielka, przystąpią oni do ofensywy i uda im się spalić Paryż. Francja rozpadnie się na dwie części (tereny kontrolowane przez muzułmanów i te, które zostaną od nich "wyzwolone").




Podobny los spotka Włochy i Hiszpanię (wróćmy tu na moment do przepowiedni księdza Klimuszko, który tak oto opisał ową inwazję: "Widziałem żołnierzy przeprawiających się przez morze, na takich małych, okrągłych stateczkach, ale po twarzach widać było, że to nie Europejczycy. Widziałem domy walące się i dzieci włoskie, które płakały. To wyglądało jak atak niewiernych na Europę. Wydaje mi się, że jakaś wielka tragedia spotka Włochy").






Na opanowanych przez "hordy Mahdiego" (jak nazywa najeźdźców Nostradamus) terenach, ma zostać wprowadzone prawo islamskie. Powróci niewolnictwo, które w Europie ponownie wprowadzą muzułmanie. To, co się na tych terenach będzie działo z chrześcijanami, Nostradamus kwituje takimi oto słowy: "To niesamowite, porażające... Nigdy przed III wojną i nigdy po nie było i nie będzie takich okropności". Można więc sobie wyobrazić, co czeka niemuzułmanów na terenach zajętych przez "Kalifat Wielkiego Talibanu". Wojna, którą rozpoczną muzułmanie, ma potrwać (według Nostradamusa), 27 lat. W trakcie tej wojny wszystkie (lub większość) muzułmańskich państw w Afryce i na Bliskim Wschodzie, ma się zjednoczyć we wspólnym celu, zniszczenia chrześcijaństwa i podboju Europy. Ręka w rękę staną dotychczasowi przeciwnicy religijni - sunnici i szyici, którzy odtąd będą walczyli wspólnie w imię Allaha. 

W trakcie trwania owej wojny, ma przyjść (według Nostradamusa) kataklizm z kosmosu, który spowoduje zalanie większości lądów na świecie (dokładnie to samo w swej przepowiedni mówił ksiądz Klimuszko, który jednakowoż stwierdził, że Potop wywołają ładunki nuklearne. Nostradamus nie znał tej broni, więc dla niego był to "kataklizm z kosmosu"). Gdy wody potopu ustąpią, rozpocznie się wielka chrześcijańska konkwista, która doprowadzi do wypędzenia muzułmanów z większości krajów Europy (ostatnimi mają zostać wyzwolone Hiszpania i Portugalia). 


PIERWSZA FAZA WOJNY
OPANOWANIE PRZEZ ISLAMISTÓW 
WIĘKSZOŚCI EUROPY



Podobne wydarzenia wojenne (lecz na większą skalę z udziałem ładunków nuklearnych) związane z inwazją muzułmańską, mają mieć miejsce w Niemczech i Austrii. Kraje te mają ostatecznie wyjść zwycięsko z tej wojny, ale spowoduje ona rozpad Niemiec i skażenie dużych obszarów niemieckiej ziemi - promieniowaniem radioaktywnym, który uniemożliwi tam jakiekolwiek osiedlenie.


TERENY KONTROLOWANE PRZEZ  
KALIFAT WIELKIEGO TALIBANU 
ok. 2040 r.
 



POLSKA WEDŁUG NOSTRADAMUSA


Stanie się najludniejszym krajem Europy, gdyż ominie ją strumień muzułmańskiej inwazji, a do tego przetrwa i Wielki Potop (zalane ma zostać Wybrzeże) i ominie nasz kraj III Wojna Światowa. Po nuklearnej zagładzie Niemiec, Turcji, Grecji i (w dużej mierze) Rosji - Polska, jako najludniejszy i najsilniejszy kraj powojennej Europy, ma zjednoczyć pod swą władzą wszystkie narody słowiańskie i stać się prawdziwym europejskim mocarstwem. Francja, której uda się wyzwolić spod muzułmańskiej okupacji, zjednoczy kraj i odbuduje swą pozycję najsilniejszego mocarstwa na Zachodzie, lecz przyszła imperialna Polska (być może chodzi tutaj o imperium rozumiane jako Międzymorze): "Wielka Lechia" (jak nazywa nas Nostradamus), będzie nieporównanie potężniejsza. Granicą obydwu państw będzie rzeka Łaba (Niemcy jako państwo przestaną istnieć). Berlin stanie się polskim miastem, zamieszkałym przez nieliczną ludność niemiecką (po powodzi, wojnie nuklearnej i wojnie z muzułmanami, liczebność Niemców spadnie o ponad połowę). Granicą polskiego imperium na Wschodzie będzie zaś Ural (ojciec Klimuszko opowiadał kiedyś o jednej ze swoich wizji: "Szedłem korytarzem i nagle patrzę, że podłoga przede mną zaczyna się rozpadać, a ściany przestają istnieć, ukazując ogrom terenu. Zrozumiałem że są to ziemie wschodu, i te ziemie należą do Polski, ale gdy starałem się objąć wzrokiem granicę tych ziem, nie byłem w stanie jej dostrzec")  Wszystkie państwa słowiańskie zostaną zjednoczone przez Polaków, a Rosjanie, Litwini, Ukraińcy i Czesi, staną się obywatelami nowego imperium - "Wielkiej Lechii" i jak mówił ksiądz Klimuszko: "Polska stanie się światową potęgą, a w języku polskim będą pisane przyszłe ustawy obowiązujące w świecie", choć nam dziś wydaje się to nieprawdopodobne a wręcz może nawet śmieszne. Ale na Boga, przecież już to było w historii. W języku polskim spisywano dokumenty umów, zawieranych np. przez Anglię w czasach królowej Elżbiety I Moskwę cara Iwana IV Groźnego (żeby być precyzyjnym i nie zostać potem oskarżonym o kłamstwo lub manipulację dodam, że dokument ten spisano w trzech językach: po włosku, po grecku i po polsku), albo tych umów które Rosjanie zawierali z Chińczykami, które również pisane były w języku mandaryńskim i polskim. Inna sprawa, czy gdybyśmy cofnęli się do okresu sprzed wybuchu I Wojny Światowej i powiedzieli ludziom tam żyjącym że w przyszłości wszystkie trzy mocarstwa zaborcze przegrają nadchodzącą wojnę i rozpadną się, a na ich gruzach odrodzi się niepodległa Polska, to puknęliby się w czoło i powiedzieliby że jesteśmy szaleni. A dlaczego? Chociażby dlatego że państwa zaborcze należały do dwóch wrogich sobie obozów: Rosja sprzymierzona z Francją i Wielką Brytanią w ramach ententy, i Niemcy oraz Austro-Węgry w ramach trójprzymierza. Logicznym byłoby więc, że jeśli przegra jedna strona, to wygra druga, albo wojna nie wyłoni żadnego zwycięzcy i sytuacja wróci do status quo sprzed 1914 roku. A tu taki klops, Rosja się rozpadła i wybuchła w niej rewolucja bolszewicka, podobnie rozpadły się Austro-Węgry, a Niemcy wojnę przegrały i były obarczone winą za jej rozpoczęcie. W takich warunkach odrodzenie Polski stało się możliwe - tylko w takich warunkach (notabene Piłsudski już w lutym 1914, jeszcze przed wybuchem tego konfliktu, gdzie nikt nie zakładał że w tym roku wybuchnie wojna - no, prawie nikt - wypowiedział znamienne słowa będąc w Paryżu: "Zwycięstwo w tej wojnie będzie szło z zachodu na wschód. Najpierw Niemcy i Austro-Węgry pokonają Rosję, a następnie Francja i Wielka Brytania, albo Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone pokonają Niemcy i Austro-Węgry". Inny przykład, w 1915 r. Piłsudski w gronie swoich legionowych towarzyszy często powtarzał dziwne i dla nich niezrozumiałe słowa, które brzmiały "Rewolucja w Rosji mi się spóźnia". Nie wydaje się aby Józef Piłsudski był aż takim geniuszem sam w sobie - choć może (🤔). Bardziej prawdopodobne że był jednym z tak zwanych "wtajemniczonych", czyli tych, którzy wiedzieli że wojna wybuchnie i jak ona się zakończy. Mało tego, wiedział też co czeka Polskę w przyszłości i na łożu śmierci w maju roku 1935 r. już praktycznie konając mówił do Becka: "Musisz wciągnąć Brytyjczyków do wojny, to jest nasza jedyna szansa!". Czy można więc teraz żyjąc dniem dzisiejszym twierdzić z całym pewnością i przekonaniem, że wyżej przedstawiono przepowiednia nigdy nie dojdzie do skutku? Ja bym się tego nie podjął.


Persage IX 44, 88: "Po 500 latach kraj Jagiellonów powstanie z kolan. Zastąpi na wschodzie Wielkiego Rusa. Razem z Francją w wielkim Przymierzu. Po III wojnie rządzić będą razem Europą".



TERENY ZAZNACZONE W KOLORZE CZARNYM, 
TO STREFY SKAŻONE W WYNIKU 
PROMIENIOWANIA NUKLEARNEGO



"W Polsce radość, na Rusi niepokój, w Germanii smutek i obawa!" - Nostradamus




CDN.

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...