WYŚWIETLENIA

31 lipca 2026

UNIA POLSKO-LITEWSKO-MOSKIEWSKA - Cz. V

DYMITRIADY
Cz. III





KRÓL i CAR


ZYGMUNT II AUGUST 
(TEJ ROLI JERZY ZELNIK)




PS: Postanowiłem zrezygnować z dalszego przedstawiania losów młodego księcia Zygmunta (syna króla Szwecji Jana III Wazy), gdyż do tego tematu powrócę w serii: "Jestem królem Waszym prawdziwym, nie malowanym", a nie ma większego sensu aby te tematy się dublowały. Teraz zaś przejdziemy do bezpośrednich przyczyn rozpoczęcia "Dymitriad" i planów powiązania (na zasadzie Unii) Rzeczypospolitej polsko-litewskiej z państwem carów moskiewskich



 Do pierwszej realnej próby powiązania ze sobą dwuczłonowego państwa zwanego Rzeczpospolitą z Carstwem Moskiewskim, doszło wkrótce po śmierci ostatniego przedstawiciela dynastii Jagiellonów - króla Zygmunta II Augusta. To właśnie wtedy na Sejmie elekcyjnym z roku 1573 posłowie jak i szlachta litewska zaproponowała kandydaturę cara Moskwy Iwana IV Groźnego, lub ewentualnie jego syna Fiodora. Było to oczywiście spowodowane chęcią zakończenia co jakiś czas odnawianego konfliktu ze wschodnim sąsiadem, tym bardziej że w tamtym czasie Litwa (czy też Wielkie Księstwo Litewskie) zmagała się z zarazą (objęła również ona część  ziem polskich), która osłabiała kraj, a poza tym liczono że w takiej trójczłonowej monarchii uda się Litwie - przy wsparciu Moskwy - ponownie odzyskać na Koronie utracone w 1569 r. ziemie Ukrainy i Wołynia. Car Iwan początkowo bardzo entuzjastycznie podszedł do tej propozycji litewskich posłów, ale potem stwierdził że na polski tron wyśle (jako kandydata) swego syna Fiodora (zapewne uznał że prawno-ustrojowa pozycja polskiego monarchy w Rzeczpospolitej polsko-litewskiej znacznie krępowałaby jego władzę), ale uzależniał od tego zgodę strony polsko-litewskiej na oddanie Moskwie Kijowa, Inflant i Kurlandii. Oczywiście żądania te były niedorzeczne i nikt nawet się nad nimi nie pochylał, królem zaś obrano francuskiego księcia Henryka d'Valois, który realnie był królem tylko przez 13 miesięcy i w czerwcu 1574 r. (po otrzymaniu wiadomości o śmierci swego brata, króla Francji - Karola IX) uciekł z Polski (choć obiecał że wróci) i po dotarciu do Francji koronował się na tamtejszego króla. Teoretycznie tron w Rzeczypospolitej nadal był obsadzony, gdyż Walezy nie zrzekł się polskiego tronu, ale ponieważ nie chciał wrócić do kraju a kolejne poselstwa były odprawiane z kwitkiem, postanowiono w Polsce wybrać nowego króla (notabene zauważmy jak bardzo historia potrafi zatoczyć koło. Gdy bowiem w 1573 r. polscy posłowie przyjechali do Paryża żeby zaproponować Henrykowi Walezemu tron Polski i Litwy, zdawało im się jakby dotarli do jakiegoś na wpół dzikiego kraju, gdzie katolicy i protestanci (hugenoci) nieustannie się mordują, gdzie nie ma ani bezpieczeństwa ani spokoju a kraj wewnętrznie jest rozdarty. Jakże to kontrastowało ze spokojem panującym w Rzeczpospolitej, jakże to kontrastowało z faktem, że tolerancja religijna była w Polsce czymś naturalnym (jak powietrze którym się oddycha), dlatego też patrzono na Francuzów jak na jakichś dzikusów, którzy sami nie potrafią doprowadzić do pokoju wewnętrznego, natomiast niszczą się wzajemnie z pobudek egoistycznych lub też ideologicznych - bowiem doktryny religijne można traktować jako formę ideologii. Natomiast w relacjach Francuzów polscy posłowie byli uważani za jakiś dziwnych i tajemniczych książąt z niezwykłego, na wpół bajkowego kraju, o czym świadczył ich ubiór - niezwykle barwny i bogaty - znajomość języków obcych, oraz kultura osobista. Nie na darmo kilka lat temu otwarcie mówiło się że to Polacy - a raczej Henryk Walezy który wrócił do Francji - nauczyli Francuzów jeść nożem i widelcem, a przede wszystkim dbać o czystość osobistą, gdyż na francuskich dworach i w zamkach możnowładców nie było wówczas czegoś takiego jak łazienka. Henryk Walezy ujrzał łazienkę dopiero w Krakowie i tak się nią zafascynował że postanowił coś takiego zainstalować w Pałacu królewskim w Paryżu. Dzisiaj zaś, gdy widzimy te wszystkie podziwy zagranicznych turystów z Zachodniej Europy a także i ze Stanów Zjednoczonych nad bezpieczeństwem i czystością polskich miast i polskich ulic, wydaje się jakby historia zatoczyła koło).


WIZYTA POLAKÓW W PARYŻU 
(1573)





W czasie elekcji roku 1575 car Iwan IV również zaproponował swoją kandydaturę, która nie miała ponownie żadnych szans na sukces. Jedynym pozytywnym aspektem tego kroku było czasowe wstrzymanie walk w Inflantach i utrzymanie pokoju polsko-litewsko-moskiewskiego. Wybór księcia siedmiogrodzkiego - Stefana Batorego doprowadził oficjalnie do wznowienia wojen z Moskwą i odzyskania wszystkich inflanckich twierdz oraz ugruntowania północnej granicy litewsko-moskiewskiej (aż do pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej w 1772 r.) w rozejmie zawartym w Jamie Zapolskim w 1582 r. Po śmierci Batorego w czasie trzeciej elekcji w 1587 r. litewscy posłowie zaproponowali by na Sejmie elekcyjnym o tym kto zostanie nowym królem zadecydował ślepy los, czyli losowanie. Miano wybierać pomiędzy kandydatem szwedzkim, czyli królewiczem Zygmuntem (synem Jana III Wazy), kandydatem siedmiogrodzkim oraz moskiewskim (tym moskiewskim był car Fiodor I Iwanowicz). Jednak propozycję losowania króla jak w loterii odrzucono i ostatecznie wybrano na nowego polsko-litewskiego monarchę królewicza Zygmunta Wazę (po matce Katarzynie - wywodzącego się z dynastii Jagiellonów). Królewicz miał wówczas 21 lat i tak naprawdę nic nie wiedział o kraju rodzinnym swojej matki. Słyszał co prawda opowieści że Rzeczpospolita jest dwa razy większym krajem od Szwecji, że liczy sobie ok. 10 milionów mieszkańców (dwa razy więcej od ówczesnej Anglii), że szlachty jest tam mnogo (znacznie więcej niż w każdym innym kraju), że zamki tam są wspaniałe, że mówi się tam wieloma językami: po polsku, łacińsku, rusku, niemiecku, ormiańsku czy hebrajsku (notabene my dzisiaj zapominamy o tym, jak ogromną rolę w tamtym czasie stanowiła polszczyzna, język polski - bez którego znajomości nie można było realnie przemierzyć w celach handlowych ogromnych terenów pomiędzy Łabą na zachodzie, a Moskwą na wschodzie, pomiędzy Estonią na północy a Dunajem na południu. W języku polskim sporządzano dokumenty krążące pomiędzy dworem londyńskim a moskiewskim, pomiędzy paryskim a konstantynopolitańskim i pomiędzy Moskwą a Chinami. Dzisiaj wydaje nam się to nieprawdopodobne, ale język polski był językiem międzynarodowym, natomiast język niemiecki był uważany za język lokalny, język ograniczający się do krajów Rzeszy). Zapewne też młody szwedzki królewicz dowiadywał się od swojej matki o niezwykle kolorowym dworze krakowskim (podczas gdy na dworze szwedzkim panowała moda hiszpańska, gdzie głównie królowała czerń), o niezwykłej tolerancji polskiej szlachty i to zarówno w dziedzinie religijnej jak i intelektualnej (w końcu Mikołaj Kopernik to właśnie w Polsce w latach 30-tych i 40-tych XVI wieku zaczął twierdzić że Ziemia obraca się wokół Słońca, a nie jak dotąd sądzono - opierając się na heliocentrycznej teorii Ptolemeusza, iż to Słońce i inne planety krążą wokół Ziemi. W Szwecji nie można było tego powiedzieć publicznie aż do roku 1690, jeśli nie chciało się spłonąć na stosie za szerzenie herezji). To wszystko co młody królewicz szwedzki wiedział o Polsce, choć tak naprawdę nie znał nawet języka i gdy przyjechał do swego nowego Królestwa, nie został dobrze odebrany przez zarówno ogół szlachty jak i krakowskich mieszczan (a sam rzecznik jego wyniesienia na tron polski hetman i kanclerz wielki koronny Jan Zamoyski, wyraził się o nim dość lapidarnie, mówiąc: "Nieme diablę".


ZYGMUNT III WAZA



Przenieśmy się jednak teraz na Wschód, do Moskwy i sprawdźmy co też tam się dzieje po śmierci cara Iwana IV Groźnego. Jest to tyle ważne, że do dzisiaj budzi kontrowersje pochodzenie tzw: "łże-Dymitra" czy też Dymitra Samozwańca I. Nie ma oczywiście na to żadnych dowodów (te które były zapewne zostały zniszczone już na początku panowania Michała Romanowa i jego następców) ale istnieją poważne przesłanki że ów Dymitr Samozwaniec był w rzeczywistości ocalonym najmłodszym synem cara Iwana IV Groźnego (który miał oficjalnie zginąć w Ugliczu w maju 1591 r. gdy niefortunnie bawił się nożem, podrzucając go do góry i który miał mu się wbić w gardło). W tym temacie oczywiście przedstawię te wszystkie przesłanki przemawiające za carskim pochodzeniem Samozwańca, a także konsekwentne niszczenie wizerunku Dymitra przez Romanowów (w końcu gdyby okazało się że Dymitr nie był wcale żadnym mnichem ma o imieniu Grigorij Otriepiew, tylko prawdziwym synem Iwana Groźnego, prawo do tronu Romanowów byłoby uzurpacją, dlatego też należało usunąć wszelkie tego typu spisane knigi, które przemawiałyby za carskim pochodzeniem owego młodzieńca). Żeby jednak prześledzić Jak wyglądała ta sytuacja, i dlaczego Dymitr samozwaniec zdobył takie poparcie wśród wielu możnych zarówno polskich jak i moskiewskich, należy cofnąć się w czasie do młodzieńczych lat życia jego ojca (przyjmijmy że tak mogłoby być) Iwana Groźnego. Otóż z końcem 1546 roku w Moskwie odbył się pokaz panien, który miał wytypować kandydatkę na żonę dla młodego wielkiego księcia moskiewskiego (jeszcze nie cara, koronuje się on na pierwszego cara Moskwy dopiero kilka miesięcy później w roku 1547) Iwana IV, mającego wówczas lat 16. Oficjalny dokument nawołujący do wysłania bojarskich córek na konkurs piękności dla cara brzmiał następująco: "Ten, kto otrzyma niniejszy dokument, a ma w domu niezamężną córkę, winien natychmiast udać się z nią na przegląd do namiestnika w mieście. Pod żadnym pozorem nie wolno dziewcząt ukrywać. Kto zatai fakt posiadania córki i nie przywiezie jej do namiestnika, może spodziewać się mojego gniewu i srogiej kary. Dokument należy przed upływem godziny przesłać dalej". Ostatecznie wysłano ok. 1000 dziewcząt z których to nadobne małżonki bojarów wybrały kilkadziesiąt najładniejszych i niezbyt otyłych dziewcząt, które umieszczono w pałacyku przylegającym do Kremla, gdzie każdą z osobna odwiedzał młody wielki książę aby z nimi konwersować. W dniu wyboru każda z dziewcząt - pięknie uczesana i wystrojona - stawała przed obliczem monarchy siedzącego na tronie, musiała zbliżyć się do tronu, złożyć pokłon i czekać na dalszą decyzję wielkiego księcia. Ten miał zadecydować o wyborze swej małżonki, ofiarowując jej wyszywaną perłami chusteczkę. Wręczył ją dziewczynie o imieniu Anastazja Romanowa-Zacharina-Koszkina, którą już dawno sobie upodobał, a nawet można powiedzieć że zakochał się w niej po uszy i była to bodajże jedyna prawdziwa miłość w życiu tego niezwykle okrutnego moskiewskiego władcy.


MŁODY IWAN IV GROŹNY



Wzięli ślub dnia 3 lutego 1547 r. i było to niezwykle udane i zgodne małżeństwo. Młody car (Iwan koronował się nad cara 16 stycznia 1547 r. chociaż należy pamiętać że ten tytuł nie był uznawany w Rzeczypospolitej aż do roku 1667. Notabene poselstwo rosyjskie, które wysłane zostało do Rzeczpospolitej w roku 1650 - a o którym to pisałem w innym temacie - z żądaniem ukarania autorów książek, w których nie używano oficjalnej carskiej tytulatury władców Moskwy, nazywając ich tam "wielkimi kniaziami", miało również i swój drugi mniej oficjalny aspekt. W książkach tych bowiem udowadniano że Dymitr Samozwaniec miał prawo do tronu Moskwy, dlatego też posłowie ci domagali się zniszczenia owych książek oraz skazania na śmierć ich autorów - jak zakończyła się ta historia opowiem w temacie w którym ten wątek rozpocząłem), dla swej urodziwej młodej małżonki zrezygnował wszelkich innych uciech cielesnych (których się do tej pory oddawał pomiędzy jedną wizytą w monasterze a drugą wizytą w monasterze, innymi słowy z burdelu szedł się pomodlić, a potem znowu wracał do burdelu. Był bowiem niezwykle religijny, wręcz dewotyczny i często jak wracał z prowincji - gdzie spędzał letnie wakacje - do Moskwy, ubierał czapkę Monomacha, wdziewał strój pokutnika i boso szedł z biczem w dłoni - którym się okładał - do cerkwi żeby się pomodlić, a potrafił modlić się godzinami). Anastazja na młodego cara działała niezwykle uspokajająco, łagodziła jego wzburzony charakter i wielokrotnie pod wpływem swej małżonki car okazywał łaskę swym poddanym, których wcześniej zamierzał skazać na śmierć. Anastazja była bowiem nie tylko fizycznie atrakcyjna, ale również mądra i oczytana co w tamtym czasie było zjawiskiem tak rzadkim, jak znalezienie igły w stogu siana (bojarzy bowiem nie kształcili swoich córek, uważając że to nie ma najmniejszego sensu. Mało tego, często synów również nie kształcili i bywało tak, że zarówno bojarscy synowie, a często wysoko postawieni mnisi - nie potrafili czytać i pisać), Iwan był bowiem dobrze wykształcony. Wydaje się że Anastazja również potrafiła czytać i pisać i można było z nią porozmawiać nie tylko na tematy damsko-męskie. Doczekali się wspólnie sześciorga dzieci - trzech synów i trzech córek, przy czym Anastazja rodziła praktycznie co rok, dwa), ale ze wszystkich przeżyli tylko dwaj synowie Iwan i Fiodor (wszystkie inne dzieci umarły bardzo wcześnie, w wieku jednego lub półtora roku). W roku 1559 Anastazja poważnie zachorowała a medycy nie byli w stanie skutecznie jej wyleczyć. Choroba postępowała i gdy w lipcu 1560 r. w Moskwie zaczęły wybuchać pożary, car Iwan - w obawie o życie swej małżonki - wywiózł ją z miasta na prowincję, do Kołomienskoje, aby tam wróciła do zdrowia. Anastazja jednak zmarła tam 7 sierpnia 1560 r. w wieku zaledwie lat 28/29.




Iwan wręcz szalał z rozpaczy, to właśnie wtedy uznał bojarów za swoich wrogów i zaczął postępować z nimi w niezwykle okrutny sposób (na przykład porywał z domu bojarskie żony, po czym oddawał je w publicznych gwałtach swoim oprócznikom - wcześniej samemu je gwałcąc, a potem odsyłał mężowi z zakazem zbliżania się do żony, jako że ta miała już "przyjemność" z samym carem, więc żaden inny mężczyzna nie może się do niej zbliżyć. Inne przypadki były takie że kazał zabijać i wieszać żonę danego bojara np. nad stołem przy którym wspólnie jedli posiłki, z zakazem zdejmowania ciała dopóki nie zacznie on ognić). Nie wiadomo czy bojarzy mieli jakiś udział w śmierci Anastazji, w każdym razie sam car tak uważał i wydał na nich wyrok (współczesne badania ciała Anastazji wykazały znaczne ilości arszeniku, czyli można powiedzieć że była podtruwana- przez kogo? nie wiadomo, ale być może podejrzenia Iwana nie były całkiem bezpodstawne, w końcu bojarskie rody rywalizowały o to, która z ich córek urodzi następcę tronu). Po śmierci swojej umiłowanej małżonki car Iwan szybko szukał kolejnej żony, jako że miał tylko dwóch synów, a nie było pewności czy dożyją oni lat męskich, potrzebował więc kolejnych synów aby móc przedłużyć dynastię. Tylko kto ma być nową żoną cara, kogo wybrać? Może zorganizować kolejny pokaz panien? Taki myśli trafiły wówczas Iwana, ale ostatecznie uznał że lepsza dla niego będzie kandydatka z zagranicy, musiał się tylko przekonać która jest najładniejsza i najbardziej płodna. Ostatecznie jego wybór padł na dwie kandydatki, obie siostry Zygmunta II Augusta - Annę i Katarzynę Jagiellonki. Jeśli car kierował się urodą i płodnością, to trafił kulą w płot, jako że obie damy były już dość "stare" jak na tamte czasy, Anna liczyła sobie 37 lat, natomiast Katarzyna 34, poza tym Anna nie grzeszyła urodą. W każdym razie wysyłając w roku 1560 swego posła do Wilna, Iwan radził mu w liście: "Jadąc drogą do Wilna, zasięgaj języka o siostrach królewskich: ile mają lat, jakiego są wzrostu, jakiej budowy, jaki mają charakter i która z nich ładniejsza?". Był to czas, który mimo wszystko nie służył takim mariażom, jako że od 1558 r. Iwan IV prowadził wojnę w Inflantach z Zakonem Kawalerów Mieczowych, natomiast na ziemie inflanckie chrapkę mieli zarówno Szwecja, Dania jak i Rzeczpospolita. Wcześniej, bo jeszcze w roku 1554 car zmusił Zakon do podpisania niekorzystnego traktatu, na mocy którego przez kolejne 15 lat miał on nie wchodzić w żadne związki z Polską i Litwą, a wielki mistrz Zakonu przez dłuższy czas musiał wypełniać jego warunki (w 1556 r. uwięził nawet sprzyjającego Polsce arcybiskupa ryskiego Wilhelma Hohenzollerna). Pomiędzy Rzecząpospolitą a Moskwą w tamtym czasie panował pokój od roku 1537 (cyklicznie co 6 co 7 lat przedłużany, ostatni raz w roku 1556 na kolejne sześć lat). Plany przyłączenia Inflant do Rzeczpospolitej zostały dogadane z księciem pruskim Albrechtem Hohenzollernem już w roku 1552 gdy król Zygmunt II August udał się do Gdańska (gdzie na Krupiszkach i Braksztynach spotkał się z Albrechtem, tam miano uzgodnić że nowym księciem zsekularyzowanych Inflant zostanie jego kuzyn - dotychczasowy arcybiskup ryski Wilhelm Hohenzollern). Latem 1557 r. król Zygmunt August w obozie pod Oniksztami zgromadził 16 000 żołnierzy (w tym 5000 Polaków i 3000 Prusaków Albrechta Hohenzollerna, resztę stanowili Litwini). 19 sierpnia w obozie pod Pozwolem wypowiedziano wielkiemu mistrzowi Wilhelmowi Fürstenbergowi wojnę, ale nie trwała ona długo i nie wiązała się z żadnymi ofiarami. Już bowiem 14 września do Pozwola przybył Fürstenberg, który podpisał tam przymierze przeciwko Moskwie, zrywając tym samym układ z carem Iwanem. To nie mogło spodobać się krewkiemu Moskwicinowi.




W roku 1558 doszło do ataku na miasto i port w Narwie (leżącej w państwie Zakonu Kawalerów Mieczowych) przez mieszkańców sąsiedniego Iwanogrodu. A tak okazał się skuteczne i Narwa została zdobyta (car twierdził że mieszkańcy Iwanogrodu zrobili to, ponieważ ci z Narwy oszukiwali ich na handlu i dodatkowo upokarzali, wydaje się jednak bardziej prawdopodobne że ów atak był skoordynowanym uderzeniem moskiewskim, a nie przypadkowym napadem mieszkańców jednego grodu na drugi). Dzięki temu Moskwa zyskiwała wreszcie swój pierwszy port na Bałtyku (do tej pory bowiem posiadała jedynie skrawek ziem przy Newie - na którym w roku 1703 car Piotr I rozpocznie budowę Petersburga -  bez żadnego portu, a jedyny port jaki miała - Archangielsk na Morzu Białym, realnie pełnił swoją funkcję tylko przez cztery miesiące w roku, potem zamarzał. W takich warunkach rozwój skutecznego handlu był więc niemożliwy). Po upadku miasta bardzo szybko Rosjanie rozlali się po całych północno-wschodnich Inflantach, siejąc spustoszenie i panikę tamtejszej ludności (postępowali też niezwykle okrutnie, mordując zbiorowo wszystkich tych, którzy w jakikolwiek sposób stawili im opór a potem musieli się poddać). Było oczywiste że sam Zakon nie jest w stanie sprostać potędze moskiewskiej i bez wsparcia z zewnątrz upadnie. Arcybiskup ryski radził doprowadzić do pełniejszego sojuszu z Polską, czyli podporządkowania się królowi, do tego jednak trzeba było wybrać nowego wielkiego mistrza i tak też uczyniono, w 1559 r Wilhelma Fürstenberga zastąpił Gotthard Kettler. Ponieważ jednak pomiędzy Rzecząpospolitą a Moskwą panował pokój (przedłużony w 1556 roku o kolejne 6 lat), przeto nie można było oficjalnie wypowiedzieć wojny i ruszyć na Moskala nie łamiąc pokoju, ale postanowiono zastosować pewien myk, a mianowicie poradzono wielkiemu mistrzowi aby wpuścił do zamków polskie załogi i jeśli Moskale by je zaatakowali, to oznaczałoby że złamali pokój i Polska mogłaby wówczas wejść do wojny. 31 sierpnia 1559 r. Zakon Kawalerów Mieczowych oddał się oficjalnie pod opiekę polskiego króla, a ten zobowiązał się do przestrzegania dotychczasowych wolności i praw. Państwo zakonne jednak już się rozpadało, jeszcze bowiem w tym samym roku (1559) wyspy Dago i Ozylia a także zachodnia część Estonii została sprzedana Duńczykom, w tym czasie Moskale kontrolowali już nie tylko Narwę, ale również Dorpat i Felin a w roku 1560 zdobyli również Marienburg. Ostatecznie w 1561 r. północna część ziem Zakonu Kawalerów Mieczowych czyli Estonia, oddała się we władanie Szwedów, Dania zajęła Piltyń, Lipawa włączona została do Prus Książęcych (1560), a władza wielkiego mistrza odnosiła się jeszcze do pozostałych ziem rozdartego państwa. W każdym razie polskie załogi obsadziły kluczowe twierdze takie jak Dyneburg, Selburg, Lenward w rejonie Dźwiny idąc do Rygi, następnie twierdze na północy i na wschodzie państwa. Ostatecznie jesienią 1561 r. wielki mistrz Zakonu Gotthard Kettler w Wilnie zawarł układ z królem Zygmuntem Augustem, na mocy którego zakon sekularyzowano, Kettler otrzymał Kurlandię i Semigalię jako lenno dziedziczne (i z tych ziem złożył królowi hołd lenny), natomiast reszta kraju przeszła pod panowanie litewskie (a następnie stała się kondominium polsko-litewskim). W 1562 r wygasł pokój polsko-moskiewski i obie strony faktycznie znalazły się w stanie wojny.




W każdym razie w roku 1560, gdy poseł Iwana IV przybył do Wilna aby wybrać nową żonę dla cara, król Zygmunt August zamierzał ożenić go ze swą starszą siostrą Anną, ale ponieważ zdawał sobie sprawę że ona akurat nie jest zbyt urodziwa. Poseł moskiewski chciał aby w imieniu swego pana obejrzał obie królewny osobiście, ale Zygmunt August nie zamierzał prezentować swoich sióstr jak klacze na targu, dlatego też zorganizowano przedstawienie. Obie kobiety znajdowały się w jednej z komnat na zamku w Wilnie, gdzie obie przędły kądziel (miało to pokazać ich pokorę, uległość i kobiecość). Poseł mógł je ujrzeć przez dziurkę od klucza. Mimo tak niesprzyjających warunków udało mu się stwierdzić że bardziej urodziwa jest jednak Katarzyna i to właśnie o jej rękę poprosił w imieniu cara Iwana. Król jednak się na to nie zgodził, gdyż przede wszystkim chciał wydać za mąż starszą siostrę. Tak więc z mariaży nic nie wyszło, ale na osłodzenie łez król podarował carowi... dwa piękne konie. Ostatecznie Katarzyna w 1562 r. została żoną księcia Finlandii - Jana Wazy (późniejszego króla Szwecji), natomiast Anna do aż do 1573 r. pozostała panną, a następnie żoną najpierw Henryka Walezego, a potem Stefana Batorego. A tym czasem Iwan Groźny dalej szukał kandydatki na żonę.


CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...