WYŚWIETLENIA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CELTOWIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CELTOWIE. Pokaż wszystkie posty

20 lipca 2026

WINO, KOBIETY I... TRON WE KRWI - CZYLI PONURY CIEŃ BIZANCJUM - Cz. VIII

NIM JESZCZE 
NAD KONSTANTYNOPOLEM
ZAŁOPOTAŁ ZIELONY
SZTANDAR MAHOMETA





I
JAK AZJATKA Z AFRYKANEREM
(CZYLI PIERWSZA "BIZANTYJKA"
NA RZYMSKIM PALATYNIE)
Cz. VII






"FORTUNA REDUX"



I oto stała się rzecz niesłychana. Daleka prowincja, która zasiedlona barbarzyńskimi ludami, została włączona w skład Imperium Rzymskiego zaledwie sto pięćdziesiąt lat wcześniej, teraz nie tylko dała Rzymowi kolejnego imperatora, ale wręcz to właśnie stamtąd wyszła inwazja na resztę kontynentu. Oczywiście chodzi o Brytanię, odległą prowincję, która uważana dotąd była za jedną z najmniej ważnych i wciąż jeszcze w pełni nie zromanizowanych ziem Imperium. Teraz wszak to tam właśnie objawił się cesarz, który rzucił wyzwanie Septymiuszowi Sewerowi - temu, który niedawno pokonał Pescenniusza Nigra - władcę rzymskiego Wschodu. Trzy legiony które stacjonowały w Brytanii (wsparte kontyngentami uzupełniającymi), po stu pięćdziesięciu trzech latach przeprawiły się przez Kanał La Manche i dokonały odwróconej inwazji. Desant przeprowadzono z miejscowości Duorne (dziś: Dover) i wylądowano po drugiej stronie Kanału w miejscowości Gesoriacum (dziś: Boulogne-sur-Mer). Bardzo szybko opanowano całą Germanię Dolną (Germania Inferior) i jedynie miasto Augusta Treverorum (dziś: Trewir) zamknęło swe bramy przed wojskami Klodiusza Albina. Mieszkańcy Galii raczej pozytywnie odbierali Albina i nie próbowali w jakikolwiek sposób przeszkadzać w jego marszu ku Italii, ale Armia Renu dochowała jednak wierności Sewerowi, co było znaczną przeszkodą w skutecznym opanowaniu całej Galii. Gdy więc siły Albina oblegały Trewir, ten, z pozostałą armią zdążał na południe, ku najludniejszemu i najzamożniejszemu miastu w Galii - Lugdunum (dziś: Lyon). Była to najprawdziwsza stolica całej rzymskiej Galii, w której obradował swoisty galijski "parlament" - Zgromadzenie Trzech Galii. W tym mieście były już trzy akwedukty, amfiteatr (wzorowany na rzymskim Koloseum), wspaniały odeon (teatr miejski) oraz system kanałów odprowadzający brudną wodę z miejskich term (i domostw zamożnych Galo-Rzymian) do rynsztoków. Miasto jednak nie miało służby porządkowej (jedynie straż ogniową, formowaną przez osoby prywatne i wynajmowaną miastu za odpowiednie pieniądze. A pożary wybuchały wówczas dość często, o czym świadczy epitafium ku pamięci pewnego mieszkańca Lugdunum, który: "Wpół nagi wydostał się z pożaru, ale mniej ceniąc własne bezpieczeństwo, usiłuje wydrzeć coś płomieniom: zmiażdżony przez walącą się ścianę, oddaje ducha naturze, a ciało jego temu, z czego powstało, początkom"), zaś nocą spowite było w mroku, przesłanianym jedynie blaskami pochodni tych, którzy decydowali się na nocne wycieczki po mieście.






Mimo tego miasta rzymskiej Galii były raczej dość ładne i często znajdowały nawet swych apologetów, którzy wychwalali je w wierszach i pieśniach, jak choćby o Narbo (dziś: Narbona) pisał Sidonius Apollinaris: "Pozdrowiona bądź, Narbo o zbawiennym klimacie (...) pozdrowione niech będą twoje mury, mieszkańcy, sklepy, bramy i portyki, forum, teatr, twoje przybytki i świątynie bogate, twój pieniądz, twoje termy, łuki triumfalne, spichrze publiczne, rynki, łąki, studnie, wyspy, saliny i stawy, twój handel, most i głębokie morze (...) Dumna pośród warowni na wpół zrujnowanych, pysznisz się jeszcze zaszczytnymi śladami dawnych wojen, ukazujesz swe mury wyszczerbione uderzeniami taranów, bogatsza jesteś dzięki tym chlubnym szczątkom" (Apollinaris pisał swoją "Pochwałę Narbo" w V wieku, czyli w okresie gdy po Galii, Hiszpanii, Italii, i innych ziemiach tak sławnego niegdyś Imperium Romanum, teraz przemieszczały się armie najeźdźców z Północy, stąd właśnie wzmianka o "warowniach na wpół zrujnowanych" i "wyszczerbionych murach"). Zaś dwa wieki wcześniej o swym rodzinnym Bordeaux (Burdigali) tak pisał Auzoniusz: "Niebo tam jest łagodne, ziemia dobra i urodzajna dzięki deszczom, wiosna długa, zima cieplejsza dzięki powrotom słońca, rzeki mają tam bieg porywisty, który, trzymając się zasadzonych winną latoroślą pagórków, naśladuje wiry morskie. Mury obronne w kształcie kwadratu wyrastają wieżami tak wysokimi, że wierzchołki toną w chmurach. Wewnątrz podziwiać można ulice umiejętnie wytyczone, domy w równych szeregach, obszerne place godne swego rozgłosu, bramy otwierające się wprost na skrzyżowania dróg (...) Czy mam wspominać fontannę wyłożoną partyjskim marmurem? (...) Ileż wody w jej głębokościach (...) Pozdrowiona bądź, fontanno o nieznanym źródle, święta, dobroczynna, niewyczerpana, przejrzysta, zielona, głęboka, szumiąca, czysta i cienista! Pozdrowiona bądź, ty opiekuńcza bogini miasta, ty, której jeden łyk leczy chorobę, ty, którą Celtowie nazywają Divona, Boska!" Auzoniusz zapewne odnosi się tutaj do kultu bogini Higiei (od której pochodzi też słowo "higiena"), córki Eskulapa, której kult był bardzo rozpowszechniony w rzymskiej Galii (szczególnie na południu), a którą przedstawiano jako stojącą kobietę, trzymającą w ręku węża. Ona, jej boski ojciec i towarzyszący tej parze mały geniusz - Telesfor (który odpowiadał za szczęśliwy przebieg rekonwalescencji), byli jedną z częstych w Galii bóstw opiekuńczych, z którymi rywalizował jeszcze niejaki Borvo (bożek ochronny od którego wzięła się nazwa kraju, a następnie francuskiej dynastii Burbonów), tryskający ciepłym, kojącym źródłem - Grannus zwany "dobroczyńcą ludzi", oraz Tutiorix - "król uzdrowiciel" z terenów północnych (nadreńskich). Mimo to uniwersalnym bogiem uzdrowicielem i tak pozostawał Apollon.


LUGDUNUM (LYON)
(Należy zwrócić uwagę na fakt, że rzymskie miasta prowincjonalne w większości nie posiadały murów obronnych, gdyż nie były im one do niczego potrzebne. Stały się jednak koniecznością już od połowy wieku IV a szczególnie w wieku V)



ODEON (TEATR) W LUGDUNUM



Tak więc Klodiusz Albin wkroczył do Lugdunum i ustanowił w tym mieście swą kwaterę główną, oraz rozpoczął bicie monety z własnym wizerunkiem jako imperatora. A tymczasem Septymiusz Sewer szybko przerzucił swe główne siły ze Wschodu ku Galii, nie zważając przy tym na żadne trudy i niedogodności (podczas ciężkich przepraw przez zaśnieżone góry Taurus dawał przykład wytrwałości i odporności, idąc specjalnie podczas zawiei śnieżnych z odsłoniętą głową. Wymagał też od żołnierzy determinacji w pokonywaniu przeszkód i nie zezwalał na żadne dłuższe przerwy w marszu). Na wiosnę 196 r. legiony Sewera dotarły więc do Mezji, gdzie w obozie wojskowym w Viminacjum (na wschód od dzisiejszego Belgradu, wówczas nosił on nazwę - Singidunum) - 6 kwietnia - cesarz mianował cezarem swego najstarszego syna - ośmioletniego Marka Antoninusa Bassianusa, zwanego potem Karakallą). To wyniesienie było jawną deklaracją polityczną że oto august - jakim był Septymiusz Sewer, mianuje swym następcą i współrządcą swego syna, nadając mu tytuł cezara, a tym samym zakłada nową (a raczej kontynuuje starą, wywodzącą się od Marka Aureliusza z rodu Antoninów - jak brzmiała oficjalna propaganda) dynastię. Następnie jego wojska przeszły przez Panonię, Norikum i Recję i wkroczyły do północnej Italii. Tutaj cesarz (wraz z żoną i dziećmi) wyruszył na południe - do Rzymu, zaś swym wojskom polecił obsadzić alpejskie przejścia, czego niestety nie uczynił wcześniej Klodiusz Albin. W Rzymie natychmiast powitano Sewera z najwyższą czcią przynależną władcy. Senat polecił też wybić monety o napisach: "Adventui Aug(usti) felicissimo" ("Powrócił najwyższy August") oraz "Fortuna Redux" ("Przywrócona Pomyślność"). Sewer przybył do Rzymu aby dopilnować wprowadzenia w życie przez Senat co najmniej dwóch ustaw: uznania Klodiusza Albina wrogiem ludu rzymskiego, oraz własnej adopcji do szlachetnego rodu Antoninów (ta sztuczna "samoadopcja" była potem przedmiotem bardzo wyważonych, ale jednak żartów ze strony niektórych nobilów. Jeden z senatorów, z wyraźną kpiną w głosie miał się bowiem wyrazić o tym akcie w następujący sposób: "Jak to dobrze, że cesarz znalazł sobie wreszcie ojca". Wielu potem miało pożałować tych słów). 




Niestety, nie wszystkim było jednak do śmiechu, bowiem "adopcja" Sewera do rodu Marka Aureliusza niosła za sobą również i inną poważną przeszkodę, która musiała zostać naprawiona. Otóż synem Aureliusza był powszechnie znienawidzony Kommodus, który pamiętany był głównie ze swych występów w roli Herkulesa na arenie Koloseum, oraz swej niekompetencji i zbrodniach, jakich się dopuszczał. Stąd też, gdy został zamordowany, wielu odetchnęło z ulgą. Ale teraz ten zbrodniarz nie mógł przecież być "bratem" panującego cesarza, bo to by kładło się cieniem na jego rządach. Przeto należało nie tylko zrehabilitować Kommodusa, ale również zaliczyć go w poczet bogów. I tak też się stało - Lucjusz Eliusz Aureliusz Kommodus został deifikowany jako "Divus Commodus", oraz została wyznaczona świątynia i wybrani kapłani, mający zajmować się jego kultem. Tak oto Septymiusz Sewer gładko przeszedł z roli "mściciela Pertynaksa" (który objął przecież władzę po zamordowaniu Kommodusa) do roli "brata Boskiego Kommodusa" - a wszystko dla zainstalowania i zatwierdzenia u władzy swojej rodziny. Gdy już dokonał tych dynastycznych "ablucji" ponownie wyruszył na orężne spotkanie z Albinem. Wkrótce potem jego legiony przekroczyły Alpy i doliną Rodanu pomaszerowały ku Lugdunum. Do pierwszego starcia pomiędzy siłami tych "dwóch cesarzy", doszło pod miejscowością Tinturtium (dziś: Tournus) nad Ararem (dziś: Saoną). Albin poniósł w tym starciu klęskę i został zmuszony do pospiesznego wycofania się ku Lugdunum. Właśnie pod tym miastem, dnia 19 lutego 197 r. doszło do ostatecznego starcia. Według historyka Kasjusza Diona, siły obu armii były wyrównane i liczyły równo po 150 tys. żołnierzy (co wydaje się jednak liczbą znacznie przesadzoną i w dużej mierze nieprawdziwą). W każdym razie Klodiusz Albin dysponował siłami trzech legionów (ok. 30 000 żołnierzy), wspartych posiłkami zmobilizowanych kontyngentów galijskich, oraz wsparciem (zapewne niewielkim, jako że stacjonował tam tylko jeden legion) ze strony namiestnika prowincji Hiszpanii Tarrakońskiej - który, jako jedyny opowiedział się w tej wojnie po stronie Albina. Myślę więc że siły Klodiusza Albina nie przekraczały 50-60 000 żołnierzy. Natomiast Septymiusz Sewer prowadził armię legionów naddunajskich i wschodnich (uzupełnioną zaciągiem w Dacji), liczącą zapewne jakieś 90-100 000 żołnierzy.




 Do bitwy stanęły ludy Imperium, które można spokojnie podzielić na dwie części. Po stronie Klodiusza Albina walczył rzymski Zachód (Brytania, Galia, Hiszpania - ogólnie rzecz biorąc: Gallowie), zaś po stronie Septymiusza Sewera rzymski Wschód (Syria, Kapadocja, Mezja, Dacja, Panonia - ogólnie rzecz biorąc: Syryjczycy, Dakowie, Ilirowie). Kto okaże się lepszy, kto silniejszy, kto sprytniejszy? Stawką bowiem była nie tylko władza dla jednego z owych imperatorów, ale także los pokonanych żołnierzy i przyszłość krain, które wpadłyby w ręce wroga. Gdy więc doszło już do bitwy, siły Sewera zaczęły przeważać na swym prawym skrzydle i wojska Albina poczęły tam ustępować im pola. Natomiast na lewym skrzydle sewerian postępował śmiały atak albinianów, który o mało nie doprowadził do śmierci samego Septymiusza Sewera (zabity został pod nim koń i zapewne by tam zginął, gdyby nie odsiecz jaka wkrótce nadeszła). Z flanki uderzyła bowiem na siły Albina jazda jednego z najlepszych wodzów Septymiusza Sewera - Letusa, która przeważyła o wyniku tej bitwy. Zwycięstwo wojsk Sewera było całkowite. Klodiusz Albin zginął podczas panicznej ucieczki, a jego ciało (wcześniej rzucone psom na pożarcie) zostało pozbawione głowy (którą wysłano do Rzymu i wbito na pal na Forum Romanum - aby pochwalić się zwycięstwem), a następnie (wraz z jego zamordowaną na polecenie Sewera - żoną i dziećmi) wrzucone do Rodanu. Zamożne miasto Lugdunum bardzo liczyło na cesarską łaskę, bowiem Septymiusz Sewer był przecież namiestnikiem Galii Lugduńskiej (największej z trzech Galii) w latach 185-188 i zapisał się w pamięci mieszkańców jako dobry i sprawiedliwy administrator. Niestety, przeliczyli się. Sewer pozwolił żołnierzom (podobnie jak wcześniej Antiochię i Bizantion) doszczętnie złupić dzisiejszy Lyon - a miasto to nigdy już nie odzyskało swej dawnej świetności. Oczywiście zakazano zebrań lokalnego galijskiego "parlamentu" w sanktuarium pod wezwaniem "Trzech Galii" (taki tytuł nosiła bogini, która mogła być jedynie jedną z lokalnych personifikacji bogini Romy - uosabiającej Rzym). Następnie dokonał Sewer kadrowych i administracyjnych zmian, obsadzając wszystkie stanowiska swymi ludźmi (w Hiszpanii Tarrakońskiej tamtejszy namiestnik również stracił nie tylko urząd, ale i życie za swe wcześniejsze opowiedzenie się po stronie Albina), zaś prowincję Brytanię podzielił (podobnie jak wcześniej Syrię) na dwie, niezależne od siebie części.






W czerwcu 197 r. Septymiusz Sewer był już z powrotem w Rzymie, gdzie radośnie witany przez lud gałązkami oliwnymi, odbył wspaniały wjazd do miasta (oczywiście nie był to wjazd triumfalny, gdyż taki mógł się dokonać jedynie po zwycięstwie nad wrogiem zewnętrznym, ale w tamtych czasach przy niesamowitym przepychu i pochlebstwach ze strony senatorów oraz publicznie manifestowanej przez lud radości z powrotu władcy - niewiele się od niego różnił). Teraz był już jedynym i niepodzielnym panem Imperium i mógł spokojnie zakładać dynastię (oczywiście cały czas odwoływał się do związków z dynastią Antoninów, aby podkreślić swoje wyniesienie, nawiązać do bezpiecznych i spokojnych czasów "dobrych cesarzy" i przede wszystkim aby ukryć fakt, iż on i jego rodzina są po prostu parweniuszami). Podczas swej pierwszej po ostatecznym zwycięstwie, publicznej mowy do ludu - przedstawił dokładny program przyszłych rządów. Oto bowiem mocno krytykował takich polityków i władców w historii, jak Gnejusz Pompejusz, Juliusz Cezar, Oktawian August czy Trajan, zaś wychwalał i wynosił pod niebiosa takich władców jak Gajusz Mariusz, Korneliusz Sulla, Tyberiusz, Kaligula, Neron, Domicjan czy Kommodus - gdyż, jak twierdził, to właśnie oni swą bezwzględną polityką zapewnili sobie bezpieczne rządy, zaś tamci, tzw.: "miłosierni" wobec przeciwników politycznych władcy - sami zgotowali sobie zgubę. Mówił o swym podstępnie zamordowanym przez spiskowców "bracie" Kommodusie, czym tylko wywołał nagonkę na wszystkich żyjących jeszcze uczestników tamtego spisku (Narcyz - który tamtej grudniowej nocy 192 r. - udusił Kommodusa, został wytropiony i rzucony w Koloseum lwom na pożarcie), wkrótce też rozpoczęła się znacznie większa nagonka na senatorów (którzy w ogromnej większości należeli do wrogów tamtego władcy i często ciskali w niego najobrzydliwszymi obelgami wraz z objęciem władzy przez Pertynaksa). Wszyscy oni byli teraz pierwszymi, których miała zmielić nowa władza. Łącznie oskarżono o potajemne spiskowanie z Albinem (oraz niechęć do Kommodusa) ponad pięćdziesięciu senatorów (wśród nich był również niejaki Juliusz Solon - który stał się autorem senackiej ustawy... zabraniającej cesarzowi skazywania nobilów na śmierć bez zgody Senatu). Skazano ich na śmierć i skonfiskowano im majętności, które oczywiście zostały zajęte przez państwo (czyli de facto stały się własnością Sewera).




Swoją drogą należy tutaj dodać że wydarzenia, dziejące się w Imperium Rzymskim w latach 193-197, które historiografia niestety traktuje nieco po macoszemu (w sposób iście kronikarski - od bitwy do bitwy), były prawdziwym końcem świata dla wielu żyjących w tamtym czasie ludzi. To nastała bowiem dla nich prawdziwa apokalipsa i historyczne zwoje oraz książki w żaden sposób nie są w stanie oddać grozy tamtych dni. Bezpieczny i stabilny świat w przeciągu kilku miesięcy (a często tygodni lub nawet dni) został bezpowrotnie pogrzebany. Zginęły dziesiątki (może nawet setki) tysięcy ludzi, kompletnie zniszczono trzy wielkie i ludne miasta, nie mówiąc już o mniejszych miastach i tysiącach spalonych wsi. Nawet najstarsi mieszkańcy wschodnich i zachodnich krain Imperium nie pamiętali, aby ich dziadowie doświadczyli kiedykolwiek czegoś podobnego. I rzeczywiście, wojna domowa z lat 193-197 była apokalipsą na skalę ogólnoeuropejską i może zostać uznana za taki właśnie konflikt. Po raz ostatni bowiem doszło do wojny na taką skalę w czasach walk o władzę najpierw Cezara z Pompejuszem, a następnie Oktawiana z Markiem Antoniuszem (czyli w latach 49-30 r. p.n.e.). Upłynęło więc już ponad dwieście dwadzieścia lat od zakończenia ostatnich walk. Przez ten czas ziemie zarówno Orientu jak i Galii, Brytanii, terenów Małej Azji czy Bałkanów rozwijały się dynamicznie w sposób nieprzerwany. Nawet wojna domowa roku 69 nie mogła być w żaden sposób porównywalna do hekatomby ostatnich lat II wieku, gdyż po pierwsze była krótkotrwała, a po drugie ograniczała się jedynie do ziem północnej Italii. Nic więc dziwnego że czas, jaki nastał po zainstalowaniu u władzy dynastii Sewerów, gruntownie odmienił całe rzymskie społeczeństwo, które wkraczało teraz w okres niestabilności politycznej i coraz śmielszych ataków barbarzyńskich plemion z Północy. Należałoby więc w tym momencie powtórzyć za Zygmuntem Krasińskim w jego "Irydionie", iż oto: "Kres już się ma starożytnemu światu - wszystko co w nim żyło psuje się, rozprzęga i szaleje - bogi i ludzie szaleją". A tymczasem wzrok zwycięskiego cesarza skierował się teraz ponownie na Wschód, gdzie księstwo Osroene (prowincja północnej Mezopotamii, która wówczas rządzona była przez oddzielnych władców) ogłosiło swą niezależność od Rzymu i uzyskało w tym wsparcie króla Partów - Wologazesa V. Nowa wojna znów miała objawić się na horyzoncie dziejów i ponownie zmusić wymęczoną ludność Imperium do jeszcze jednej aktywności i kolejnych wyrzeczeń.


TO WŁAŚNIE ZA SEWERA NASTĄPIŁY ZMIANY, KTÓRE POGRZEBAŁY DAWNY SPOKOJNY I BEZTROSKI ŚWIAT ANTONINÓW... 



A NA JEGO GRUZACH NASTAŁ CZAS CZĘSTYCH UZURPACJI, ZMIAN WŁADZY, WOJEN DOMOWYCH I ATAKÓW BARBARZYŃCÓW Z PÓŁNOCY



CDN.

16 kwietnia 2026

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. XLVI

IMPERIUM UIGHUR




Ok. 70 000 r. p.n.e. Biali obywatele z MU (którzy przybywali na wyspę w kolejnych falach od ok. 74 000 r. p.n.e. zarówno ze zniszczonej planety Malona, jak i z konstelacji Alpha Centauri), rozpoczęli kolonizację terenów leżących na zachód od wyspy. Zasiedlili oni ziemie dzisiejszego Tybetu, Chin, pustyni Gobi (wówczas jeszcze nie istniejącej) oraz wielkich terenów dzisiejszej Syberii. Powstała tam Prowincja Ujghur, która była zależna od swej rodzimej metropolii - wyspy MU. Stolicą prowincji było miasto o nazwie Kara-Kota, leżące na terenach dzisiejszego Tybetu (na południe od jeziora Bajkał). Biali koloniści bardzo szybko zdominowali i podporządkowali sobie lokalne społeczności, złożone z przedstawicieli rasy Żółtej (przodków dawnych Bakaratinian). Z czasem zniewolili ich i całkowicie podporządkowali, stając się ich panami - ARYJCZYKAMI. Ok. 50 000 r. p.n.e. gdy na Atlantydzie władza przechodziła w ręce Białych z zakonu "Synów Beliala" (bardzo szybko po zdobyciu władzy ów zakon się zsekularyzował i przestał pełnić funkcje religijne a stał się ideologiczną podstawą nowych rządów), zaś na rodzinnej MU do głosu coraz częściej dochodzili Biali przybysze z Malony - wyspa ta postanowiła nadać całkowitą niezależność wszystkim swym dotychczasowym koloniom. Dotyczyło to przede wszystkim Prowincji Ujghur, jako największej i najpotężniejszej ze wszystkich dotychczasowych kolonii MU.



USTRÓJ POLITYCZNY IMPERIUM




Pierwotni koloniści, którzy przybyli z Mu na tereny dzisiejszej Azji Wschodniej, powierzali rządy nad zakładanymi przez siebie miastami w ręce Rad, wybieranych przez całą ludność napływową. Ponieważ Biali przybysze często wchodzili w związki małżeńskie z lokalnymi mieszkańcami i płodzili z nimi dzieci - również i ich zaczęto uważać za równorzędnych obywateli prowincji. Rady były najwyższą władzą ustawodawczą i wykonawczą w całej prowincji (MU nie wtrącała się do ustroju politycznego swych kolonii). Na czele Rady zaś stał jej przewodniczący. Zarówno członków Rady jak i Jej przewodniczącego - wybierał lud. Przewodniczący Rady pełnił głównie funkcję reprezentacyjną, gdyż jego głos liczył się na równi z innymi członkami, a dodatkowo mógł zostać odwołany w każdej chwili, jeśli tylko lud uznał że działa na jego szkodę, lub że ma ciągotki autorytarne. Nie wiadomo więc co się stało, że na czas nie odwołano człowieka, który skutecznie obalił cały ten system, wprowadzając ustrój monarchistyczny i zakładając swoją dynastię - Pierwszą Dynastię Ujghur. Prawdopodobnie powodem tego stanu rzeczy był fakt, że ów przewodniczący Rady był człowiekiem który w skuteczny sposób zmodernizował i rozbudował prowincję, jednocześnie polepszając życie współobywateli. Wdzięczni mieszkańcy nie protestowali więc, gdy zaczął ograniczać kompetencje Rady i powierzył je samemu sobie.

Nie protestowano też, gdy zniósł Radę i obwołał się królem - pierwszym monarchą niepodległego Imperium Ujghur (miało to miejsce właśnie ok. 50 000 r. p.n.e.). Pierwszy władca był człowiekiem mądrym i sprawiedliwym, obalił co prawda poprzedni demokratyczny system, ale jego rządy były korzystne dla współobywateli, dlatego też lud zaakceptował owe zmiany. Ale nie wszyscy okazali tyle zrozumienia dla nowego ustroju państwa. Były grupki, które zaczęły potajemnie się spotykać i snuć plany "obalenia tyrana". Należeli oni jednak do zdecydowanej mniejszości - większość obywateli było zadowolonych ze zmiany ustrojowej swego kraju, choć oznaczało to jednocześnie, że z obywateli stali się automatycznie poddanymi. Pierwszy władca nie był jednak tyranem, wprowadził pierwsze spisane prawo (wcześniej wszystko opierało się na tradycji i obyczaju i było prawem zwyczajowym, przekazywanym ustnie, oraz dowolnie interpretowanym). Pierwszy władca przeszedł więc do historii jako prawodawca. Jego syn, który wstąpił na tron po śmierci ojca - przeszedł zaś do historii jako zdobywca.



WIELKIE PODBOJE 
i POLITYCZNA HISTORIA IMPERIUM




Pierwszy król, który nadał społeczeństwu prawo pisane, jednocześnie ściśle określił kto i dlaczego może zostać uznany za obywatela Imperium. Mogli nimi być jedynie Biali - Aryjczycy, cała zaś ogromna reszta ludności (przodków dzisiejszych Chińczyków i Mongołów) uznana została za ludność niewolniczą. Pierwszy władca uściślił też kwestię granic, które opierały się na wschodzie - o Ocean Spokojny i linię brzegową dzisiejszych Chin (wówczas ukształtowanie kontynentu azjatyckiego wyglądało inaczej niż dziś), na północy granicę wyznaczały wielkie lasy Syberii, na południu dzisiejsze Indie i Półwysep Indochiński (wówczas także posiadał inną linię brzegową), na zachodzie zaś tereny dzisiejszego Iranu i Morza Kaspijskiego. Taka była granica za pierwszego króla. Jego syn - który stworzył potężną armię - rozpoczął politykę wielkich podbojów, które uczyniły z Imperium Ujghur najpotężniejsze państwo ówczesnego świata. Jego celem był zachód i tereny dzisiejszej środkowej oraz zachodniej Rosji. W swych kampaniach najdalej dotarł w rejon dzisiejszej Moskwy. Natomiast jego potomek, przeszedł do historii jako największy ze wszystkich monarchów Imperium Ujghur (należy pamiętać że ci władcy panowali od stu kilkudziesięciu, do ponad dwustu, trzystu, a nawet pięciuset lat. Jest to szczególnie ważne, gdyż średnia wieku wynosiła od ok. 900 do ponad 1000 lat, a wszystko za sprawą tego, że wówczas jeszcze istniał firmament niebieski o którym jest mowa w Biblii "Podwójny firmament" który miał stworzyć Bóg po oddzieleniu wód i firmamentu wodnego, który chronił ówczesnych mieszkańców naszej planety przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym. O tym dlaczego nie mamy obecnie tego firmamentu - co samo w sobie przekłada się również na nasz krótki, bo zaledwie ok. stuletni żywot - również opowiem w kolejnych częściach). 




Tak więc trzeci król Ujghur dotarł ze swą armią na tereny dzisiejszej Europy i granicę na zachodzie oparł o Ocean Atlantycki. Jego potomkowie zajęli jeszcze tereny Hiszpanii, Wyspy Brytyjskie i Irlandię (wówczas ziemie te stanowiły zbitą część kontynentu europejskiego i nie były oddzielone żadnym kanałem). Ciągłe wojny, brutalna eksploatacja i niewolenie kolejnych ras i ludów, wymagały utrzymywania przed dwór królewski potężnej i stale gotowej do walki - armii. Aby to uzyskać, królowie musieli nakładać na ludność wciąż nowe podatki. W tym okresie duża cześć obywateli opuściła ojczyznę i wyemigrowała do innych, jeszcze niepodległych państw - jak choćby na Atlantydę. Jednak do załamania gospodarczego i ogromnej ucieczki ludności z terenów Imperium Ujghur doszło dopiero ok. 27 000 r. p.n.e. Nim to jednak nastąpiło, pierwszy poważniejszy kryzys (który doprowadził do uniezależniania się od stolicy poszczególnych rejonów potężnego państwa) przeżyło Imperium już ok. 35 000 r. p.n.e. W tym też czasie powstało w Indiach potężne Cesarstwo Nagów, czemu osłabione Imperium nie było w stanie zapobiec (do Imperium Nagów i wielu innych cywilizacji jakie powstały w rejonie Indii i Iranu wkrótce też przejdę)

Kryzys (poprzedzany ciągłymi walkami o granice i wojnami domowymi), trwał blisko 2000 lat. Ok. 33 000 r. p.n.e. na tron Ujghur wstąpił król o imieniu - MURAS. Odnowił on Imperium i doprowadził do rozkwitu gospodarczego, oraz ponownie podporządkował swej władzy wszystkie zbuntowane rejony państwa. Jednocześnie zacieśnił przyjacielskie więzi z władcą Atlantydy - ATLASEM. Oddał mu też za żonę swą córkę - KARYATIDE i odnowił przyjacielskie stosunki z Wyspą/Matką - MU. Czasy panowania króla Murasa, to ponowny okres rozkwitu politycznego, gospodarczego i militarnego Imperium Ujghur.



RELIGIA


ŚWIĄTYNIA-BIBLIOTEKA UJGHURÓW



Ujghurowie wznosili co prawda świątynie, lecz nigdy nie uzyskały one w ich społeczeństwie roli choćby porównywalnej z tą, jaką cieszył się kler w społeczeństwie Atlantów I Imperium. Religia oparta była głównie na świadomości inkarnacji dusz - żadnych więcej informacji na temat religii i religijności Ujghurów nie posiadam. Należy jednak dodać, że choć budowali oni świątynie, to jednak nigdy nie wytworzyła się w ich społeczeństwie kasta kapłańska. Po prostu świątynie nie służyły Ujghurom jedynie do modlitw, lecz były miejscem powszechnych spotkań ludności, tam bowiem magazynowano księgi i dzieła o dużej wartości intelektualnej. Świątynie pełniły więc rolę zarówno przybytków religijnych, jak i bibliotek oraz miejsc, gdzie można było się spotkać i porozmawiać na najróżniejsze tematy trapiące obywateli. Król nie pełnił funkcji Najwyższego Kapłana, tak jak to było w społeczeństwach MU i Atlantydy. Król był co prawda władcą absolutnym (zupełnie inaczej niż w MU czy na Atlantydzie), lecz jego władza opierała się jedynie na doczesności i nie wkraczała w sferę przeżyć duchowych. Każdy obywatel Imperium był jednocześnie kapłanem i mógł pełnić obrzęd religijny według własnej woli i potrzeb.



ZAŁOŻENIE AGHARTY 
ok. 32 500 r. p.n.e.


PODZIEMNE MIASTA AGHARTY



Ok. 32 500 r. p.n.e miało miejsce w Imperium Ujghur niezwykłe wydarzenie pod względem politycznym i społecznym. Mianowicie wówczas wizytę w Kara-Kocie (i innych miastach Imperium) złożyła para królewska z Atlantydy - król Atlas i jego małżonka (a córka władcy Imperium Ujghur - Murasa) Karyatide. Było to niezwykłe wydarzenie, gdyż władcy bardzo rzadko odwiedzali inne kraje. Nie wiadomo jednak jak przebiegała uroczystość powitalna i którędy podróżowano, wiadomo jedynie że król Muras wraz z córką pojechał na tereny dzisiejszej pustyni Gobi i tam wspólnie założono nowe miasto, które na cześć Wyspy/Matki, otrzymało nazwę - MU. Ujgurskie MU rozwijało się z biegiem lat i rozrastało nie tylko zresztą na samej powierzchni, lecz również i pod nią. Powstały tam dwa potężne (podziemne) ośrodki miejskie, połączone kanałami z MU - AGHARTA I i AGHARTA II. Ośrodki te były od siebie oddalone o znaczną odległość i łączył je tylko jeden wspólny podziemny kanał. Miasta Agharty są o tyle ważne, że jako jedyne przetrwają wybuch wojny Ujghurów z Atlantami (ok. 18 000 r. p.n.e.) oraz militarnej agresji tych drugich na kontynent azjatycki, co zaowocuje definitywnym zniszczeniem Imperium Ujghur i całkowitym rozpadem tego państwa. W tym też czasie pociskami nuklearnymi - wysłanymi przez Atlantów, zostaje zniszczone ujghurskie miasto - MU. Ludność "aryjska" przetrwa jedynie w podziemnych metropoliach Agharty, gdzie spędzą prawie 10 000 lat (późniejsi władcy Chin będą również czerpać z tradycji Agarty. W najdawniejszych czasach będą jeszcze znali drogi wiodące ku tym miastom, choć będzie to podróż bardzo niebezpieczna, ale dzięki uzyskanej stamtąd technologii rozkwitnie następnie cywilizacja chińska - do czego też powoli dojdziemy. Natomiast Biali rozbitkowie po swoim Imperium w licznych migracjach będą kierowali się ku zachodowi i południu, prowadzeni przez wojowniczych przywódców którzy słuchać będą kapłanek wskazujących drogę owej migracji).


KARYATIDE z UJGHUR 
KRÓLOWA-MAŁŻONKA ATLANTYDY



W tym czasie dojdzie do szeregu wydarzeń, które doprowadzą do wytworzenia się znanych nam już z podręczników do historii - ludów i społeczeństw starożytności. Na przykład ok. 20 450 r. p.n.e. Ptah (potomek króla Atlasa i królowej Karyatide z Atlantydy), założy... pierwszą państwowość Starożytnego Egiptu. Ok. 12 500 r. p.n.e. ma miejsce biblijny Potop, który doprowadzi do zatopienia cywilizacji II Imperium Atlantydy. Ok. 12 000 r. p.n.e. na Ziemi rozbija się gwiazdolot z planety Hebra. Rozbitkowie z tego gwiezdnego okrętu (nie będąc w stanie naprawić uszkodzeń pojazdu) zostają zmuszeni do osiedlenia się na Ziemi. Potem migrują w rejon Mezopotamii i tam łączą się z nibiruańskim rodem Abrahama (pochodzącym od Adama i Ewy), tworząc nowy naród - Habiru/Hebrajczyków. Ok. 8770 r. p.n.e. wybucha wielki konflikt nuklearny, znany pod nazwą I Wojny Piramidowej, co powoduje kolejny kataklizm w postaci II Potopu (o którym Biblia nie wspomina - lub raczej łączy pierwszy i drugi Potop ze sobą razem, gdyż informacje na ten temat są rozproszone i bardzo nieliczne) ok. 8000 r. p.n.e, który kończy zmagania wojenne. W 500 lat później wybucha II Wojna Piramidowa, która trwa do ok. roku 7200 p.n.e. Natomiast Pierwsi Aghartianie, wyjdą ze swych podziemnych siedzib pod wodzą swego władcy - księcia RAMY, który poprowadzi ich przeciw indyjskiemu Cesarstwu Nagów. Po zniszczeniu tego państwa przez Aryjczyków z Agharty - powstaje pierwsza historyczna ziemska cywilizacja na terenie Indii - Cywilizacja Doliny Indusu.


LUDY POWSTAŁE PO ROZBICIU PRZEZ ATLANTÓW "KOLEBKI" 
IMPERIUM UJGHUR



CDN.
 

08 kwietnia 2026

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. XLV

I IMPERIUM ATLANTYDY
Cz. III





KONGRES ZJEDNOCZENIOWY ATLANTÓW
jako początek końca
I IMPERIUM ATLANTYDY
(ok. 50 000 r. p.n.e.)




Walki ze zwierzętami i ludzko-zwierzęcymi hybrydami (choć przynosiły sukcesy) pochłaniały dużo wysiłku, energii i środków. Coraz bardziej osłabione (w tym przez katastrofy naturalne) społeczeństwo I Imperium, nie miało już chęci toczyć tych walk samotnie. Postanowiono pogodzić się z Białymi przybyszami z zakonu "Synów Beliala", dopuścić ich do udziału w rządach i wymóc na nich pomoc w toczonej walce. Aby to osiągnąć postanowiono zwołać do Atlantydy - Kongres Zjednoczeniowy Atlantów (pod takim określeniem figuruje on w channelingach). Atlanci spod znaku "Jednego Prawa" zwracali zakonowi "Synów Beliala" posiadane przez nich wcześniej świątynie, oraz miasto Atla-Ra (które od czasów rebelii i zdobycia go przez siły królewskie - leżało w ruinie). Przedstawiciele jednej i drugiej "religii" mieli się spotkać w tej samej liczbie na kongresie i omówić najbardziej drażliwe i dzielące oba "zakony" kwestie. Większość spraw została załatwiona, ale pozostało kilka niewyjaśnionych kwestii jak charakter obronny Atla-Ra oraz oddzielność zakonu od państwa i stopień państwowej (ewentualnej) ingerencji w sprawy zakonu. Powołano więc nową agencję rządową, w skład której weszło 5 kapłanów (i kapłanek) z "Jednego Prawa", oraz 4 kapłanów z zakonu "Synów Beliala". Rada miała pełnić odtąd funkcję ustawodawczą i doradczą przy królu. Rada przetrwała tylko... dwa lata, aż do zdominowania Rady przez "Synów Beliala" i upadku I Imperium Atlantydy.



PROJEKT "DRUGIEGO KSIĘŻYCA
I WYBUCH II REBELII "SYNÓW BELIALA"




Dwa lata po Kongresie Zjednoczeniowym Atlantów doszło na Poseidii do wybuchu drugiej rebelii "Synów Beliala", która tym razem zakończyła się ich całkowitym zwycięstwem, oraz upadkiem i ucieczką Czerwonoskórych Aremonian z Atlantydy na kontynent amerykański. Nim jednak do tego doszło, należy parę słów powiedzieć o projekcie "Drugiego Księżyca", stworzoną przez rząd I Imperium, oraz do jego przejęcia przez "Synów Beliala", co stało się głównym powodem upadku I Imperium Atlantydy. Drugi Księżyc był ogromną, bezzałogową, krystaliczną konstrukcją wymyśloną i zrealizowaną przez inżynierów z Atlantydy, której średnica wynosiła 8000 metrów. Celem powstania tej konstrukcji była próba zapobiegania i kontrolowania zjawisk pogodowych (w tym powodzi), poprzez wysyłane wiązki odbitej (i przetworzonej) energii słonecznej. "Przetworzonej" na przykład w celu regeneracji i odbudowy komórek skórnych, gojenia ran etc. etc. A poza tym był on potężną bronią, którą można było zniszczyć dowolny ruchomy lub nieruchomy cel na planecie (począwszy od budynku, a skończywszy na niewielkich organizmach żywych). Drugi Księżyc miał więc posłużyć także jako broń wobec hybryd i ogromnych zwierząt. 

Program był monitorowany i kontrolowany przez naukowców z Atlantydy i samego monarchę, a od czasu jej powstania - także i Radę Królewską (w której skład wchodzili członkowie zakonu "Synów Beliala"). Nie można było też ukrywać przez zakonem ani samego istnienia, ani też celu Drugiego Księżyca, bardzo szybko więc naukowcy-kapłani z zakonu "Synów Beliala" zostali dopuszczeni do programu. Szybko go też zdominowali i opanowali. W tym samym czasie niejaki Tyberonn został mianowany przez króla przywódcą Rady. Był on członkiem zakonu, choć dążył do utrzymania zawartego dwa lata wcześniej kompromisu religijnego. Sytuacja jednak wymknęła się spod kontroli. Nie wiadomo dokładnie co doprowadziło do buntu i ponownej rebelii Synów Beliala? Czy był to sprzeciw przeciwko zawłaszczeniu przez zakon Drugiego Księżyca, czy też coraz silniejsza obecność zakonu w Radzie Królewskiej? Prawdopodobnie czynników stymulujących wybuch rebelii było kilka. W każdym razie jej wybuch zaskoczył nie tylko króla, jego dwór, kapłanów spod znaku "Jednego Prawa" oraz ogromną część społeczeństwa Atlantów, lecz także samych członków zakonu "Synów Beliala" - w tym Tyberonna, który opowiedział się przeciw rebelii. Jego głos (i kilku kapłanów z Rady wspierających go w tej kwestii) należał jednak do mniejszości. Bunt zakonu stał się teraz faktem i o tyle groźniejszym, że wzmocnionym potężną bronią, której siła przewyższała moc bomby atomowej zrzuconej przez Amerykanów na Hiroszimę w 1945 r.

Kapłani sterujący Drugim Księżycem naprowadzili wiązki przetworzonej energii słonecznej na określone cele w Atlantydzie - niszcząc je i powodując wybuch powszechnej paniki (tak zniszczono m.in.: Błękitną Świątynię z II Sfery stolicy). Rebelia trwała kilkadziesiąt dni i zakończyła się całkowitym zwycięstwem zakonu, choć ostatecznie udało się Toltekom unieszkodliwić Drugi Księżyc i doprowadzić do jego zniszczenia (odłamki w większości spadły do Atlantyku, oraz na tereny dzisiejszej Ameryki Południowej). Niewiele im to jednak pomogło - "Synowie Beliala" opanowali wszystkie najważniejsze ośrodki miejskie Poseidii - zakon triumfował na całej linii. Utrzymanie się na wyspie nie było już możliwe dla Czerwonoskórych Tolteków. Rozpoczął się więc ich kilkutygodniowy eksodus na kontynent amerykański (Ameryka Środkowa). Tak zakończyło swe istnienie sławetne I Imperium Atlantydy - odtąd nastały rządy Białych kolonistów z Malony - rządy zakonu "Synów Beliala". Tak powstało II Imperium Atlantydy, które zakończy swój żywot w morskich odmętach ok. 12 500 r. p.n.e.


ZNISZCZENIA DOKONANE W STOLICY 
PRZEZ "DRUGI KSIĘŻYC"




HISTORIA KOŃCA
 - I IMPERIUM i POCZĄTKÓW
 - II IMPERIUM ATLANTYDY
50 700 - 50 000 r. p.n.e.




Tutaj niestety, przy dokładnym omówieniu tych wydarzeń zaczynają się problemy. Nie wiem bowiem czy dane wydarzenie odnosi się jeszcze do czasów I Imperium, czy też mówi już ono o rządach "Synów Beliala" z II Imperium Atlantydy? Informacje są bowiem tak ze sobą pomieszane, że potrzeba wiele czasu, nim odnajdę choćby maleńki szczegół, który ułatwi mi czasowe uszeregowanie danego wydarzenia. Gdy więc - odkładając na razie channelingi - biorę do ręki zapiski Edgara Cayce'a (amerykańskiego jasnowidza i mistyka, niezwykle skutecznego - jeśli chodzi o przepowiednie - "śpiącego proroka"), mówiące o konflikcie pomiędzy zakonem "Synów Beliala" a zwolennikami "Jednego Prawa", mam właśnie ów problem z uszeregowaniem ich w czasie. Większość jego opisów dotyczy okresu sprzed zwołania Kongresu Zjednoczeniowego Atlantów i II Rebelii "Synów Beliala". Świadczy o tym fakt, że konflikt trwa, a i przywódcy Atlantydy (tak polityczni jak i religijni) starają się znaleźć jakiś "złoty środek", który zakończyłby spór, lub też dążą do zdecydowanej konfrontacji. W każdym razie, nawet jeśli opisy Cayce'a dotyczą również zagłady samej Atlantydy (która zatonęła w morskich odmętach ok. 12 500 r. p.n.e.), to ów konflikt zakonu i kapłanów "starej religii" miał miejsce do 50 000 r. p.n.e. Bowiem po tym okresie Czerwonoskórzy Toltekowie uciekli z wyspy, pozostawiając ją Białym osadnikom z Malony i Alpha Centauri. Dlatego też przyjąłem właśnie datację wydarzeń opisywanych przez Edgara Cayce'a, zamykającą się w latach 50 700 - 50 000 r. p.n.e.


WIELKA KAPŁANKA
AJAHEL




Od wyżej przeze mnie wymienionej reguły są jednak pewne wyjątki, jak choćby historia wielkiej kapłanki - AJAHEL, której życie i działalność zostały przez Cayce'a określone na lata 50 700 p.n.e. Były to czasy opisywanego przeze mnie wcześniej - moralnego upadku I Imperium Atlantydy, wojny ze zwierzętami, oraz prześladowań sekty "Synów Beliala". Ajahel była księżniczką, królewską córką, która została wybrana na kapłankę Wielkiej Świątyni z I Sfery Atlantydy. Był to okres, gdy mieszkańcy miasta nie mogli być bezpieczni nawet w jego granicach, gdyż ogromne zwierzęce bestie (czy to z powietrza, wody, czy też z lądu) atakowały ich tak w dzień jak i w nocy. Widząc cierpienia współobywateli i trudności jakie napotykają władze w walce z bestiami, Ajahel zaproponowała władcy Atlantydy zwołanie... Kongresu Zjednoczeniowego Atlantów, na którym miano uniewinnić zakon "Synów Beliala" za wcześniejszą próbę rebelii i uznać ich za pełnoprawnych obywateli Imperium. Postulowała zwrócenie im dawnych miejsc kultu, w tym ATLA-RA, oraz świątyń w samym mieście, a ich religię dopuścić do powszechnego kultu (jako jedną z religii państwowych). Sądziła że tylko w ten sposób uratuje się Atlantydę i jej mieszkańców, a poprzez zjednoczenie (i wsparcie udzielone przez kapłanów zakonu), skończy się wreszcie wojnę ze zwierzętami. 

Do zwołania Kongresu Zjednoczeniowego Atlantów, miało dojść (wg. Edgara Cayce'a) w 50 722 r. p.n.e. Dwa lata później doszło do II rebelii "Synów Beliala" i upadku I Imperium Atlantydy. Dalsze losy wielkiej kapłanki - Ajahel nie są już znane.


WOJOWNICZA KAPŁANKA
AMEENE




Cayce wspomina o wojowniczej kapłance AMEENE w swym odczycie z 6 marca 1935 roku. A kim ona była, należałoby spytać? Znów nie wiadomo, wiadomo jedynie że najprawdopodobniej była ona następczynią wielkiej kapłanki - Ajahel i sprawowała swą funkcję (a raczej dowodziła obroną Tolteków w I Sferze Atlantydy) w czasie II Rebelii i wojny domowej pomiędzy "Synami Beliala" a zwolennikami "Jednego Prawa". Ameene była ostatnią kapłanką starej religii Atlantydy, a w czasie walk, w jej rękach spoczęła cała władza królewska, łącznie z uprawnieniami wojskowymi, cywilnymi i religijnymi w całym mieście (a raczej w samej I Sferze, która broniła się najdłużej). Według Cayce'a, wielka kapłanka - Ameene początkowo była zwolenniczką zwołania Kongresu Zjednoczeniowego Atlantów i optowała za równouprawnieniem zakonu "Synów Beliala" i przyznaniem im prawa do praktykowania własnej religii. Potem jednak, wraz z wybuchem II Rebelii zmieniła swe stanowisko i stanęła na czele obrony stolicy. Najprawdopodobniej zginęła podczas walki lub już po zdobyciu I Sfery.


KRÓL AXTELL
 UCIECZKA NA WSCHÓD I WOJNA Z EGIPTEM 




O Axtellu Cayce wspomina po raz pierwszy podczas sesji z 31 lipca 1933 roku. Był to ostatni władca I Imperium Atlantydy. Król Axtell zebrał księgi "Jednego Prawa" z pozostałych jeszcze świątyń miejskich i wraz z dużą grupą współobywateli, rozpoczął wielki eksodus w kierunku wschodnim - ku Egiptowi. Gdy dotarli w rejon dzisiejszego Egiptu (który wówczas był jedną z prowincji Atlantydy), zarządzał nim brat Axtella - Ibex. Nie był on zadowolony z przybycia Atlantów, gdyż liczył że po upadku stolicy będzie mógł ogłosić się królem zarządzanej przez siebie prowincji (jeszcze wówczas nie nosiła ona nazwy - Egipt). Teraz, wraz z przybyciem Axtella i uciekinierów z ojczyzny, musiał podporządkować się i oddać władzę nad krajem - swemu bratu. Atlanci bardzo szybko zaczęli jednak traktować lokalnych mieszkańców jak własnych poddanych, co spowodowało wybuch buntu przeciwko prawom nowych panów. Bunt ten, Cayce nazywa "buntem Ibexa", gdyż to właśnie on stanął na jego czele. 




Początkowo Atlanci wzięli górę i wypędzili Ibexa na tereny późniejszej Nubii, lecz po jakimś czasie, gdy zebrał on nową armię i ruszył z nią na "Egipt", w większości odzyskał kraj. Nie był jednak w stanie definitywnie przepędzić stamtąd ani swego brata, ani też reszty Atlantów. Zawarto więc przymierze, którego rękojmią miał być ślub Axtella (pierwszego króla "Egiptu") z córką Ibexa. Tak też (poprzez wymieszanie Atlantów i lokalnej ludności) rozpoczęło się tworzenie nowego społeczeństwa, opartego na zasadzie "Jednego Prawa", które to stworzy potem jedną z największych (historycznych) ziemskich cywilizacji.


KAPŁANKA ILAX
 "JEDNO PRAWO" NA "EGIPSKIEJ" ZIEMI




Jedną z tych, którzy wyemigrowali pod wodzą Axtella z Atlantydy do "Egiptu", była kapłanka o imieniu ILAX, która została mianowana pierwszą wielką kapłanką "Egiptu" i rozpoczęła budowę Wielkiej Świątyni, w której czczono m.in.: Słońce (jak choćby, wspomniane przeze mnie w poprzednich tematach - Sale Wiecznego Ognia). Ta religia (oparta na zasadach "Jednego Prawa"), przemieni się po kilkunastu tysiącach lat w solarną religię egipską z bogiem słońca i ładu społecznego - RA na czele (ale do tego jeszcze dużo czasu upłynie, jeszcze dojdzie do wymieszania ludności "atlantyckiego Egiptu" z inną ludnością napływową, która się tam pojawi i która ostatecznie stworzy tzw.: społeczeństwo starożytnego Egiptu. Ale nim do tego dojdzie, czekają nas jeszcze Wojny Piramidowe i inne wydarzenia w kraju nad Nilem). Ale stanie się to dopiero w przyszłości, a w tym czasie dojdzie do wielu wydarzeń w samej Atlantydzie jak i poza jej granicami (jak choćby reforma religijna zakonu "Synów Beliala", wprowadzona przez kapłana Ozyrysa, za co zostanie on zamordowany). Tymczasem wielka kapłanka Ilax - widząc jak jej rodacy traktują lokalnych mieszkańców - opowiedziała się za prześladowanymi "Egipcjanami". Wielka Świątynia stała się wówczas miejscem schronienia dla uciekinierów, rannych i potrzebujących jakiejkolwiek pomocy. Ani Axtell, ani jego wojsko nie odważyli się zbezcześcić Wielkiej Świątyni, wkraczając w jej bramy (tym bardziej że Axtell ogłaszał się jako obrońca i odnowiciel "Jednego Prawa"). Po buncie Ilax została pierwszą kapłanką rządzonego przez Axtella - "Egiptu".



TO WSZYSTKO - JEŚLI CHODZI O POSTACIE Z TZW. OKRESU UPADKU I IMPERIUM ATLANTYDY. 
JEST JESZCZE KILKA CIEKAWYCH POSTACI Z OKRESU WCZEŚNIEJSZEGO
 (ok. 58 000? - 52 000? p.n.e.)


OTO ONE:


WIELKA KAPŁANKA 
ISHUMA
I JEJ 17 SYNÓW




12 kwietnia 1938 roku, podczas swej sesji Cayce wspomina o wielkiej kapłance ISHUMIE, która była matką 17 synów - każdy z nich był z innym mężczyzną. Cayce mówi, że gdy nie nastały jeszcze czasy wojen ze zwierzętami, rebelii i buntów zakonu "Synów Beliala" (a sam Belial jeszcze się nie narodził), żyła na Atlantydzie wielka kapłanka Ishuma, znana ze swego wielkiego seksualnego libida (prawdopodobnie ok. 58 000 r. p.n.e.). Temperament Ishumy wzbudzał sprzeciw kapłanów zarówno Wielkiej jak i Błękitnej Świątyni Atlantydy (jeszcze wówczas nie istniało określenie "Jedno Prawo", gdyż nie istniał zakon "Synów Beliala", nie było więc potrzeby odróżniać jednej religii od drugiej, była tylko jedna religia toltecko-tlawacka - pierwotna religia Aremonian z Mu), tym bardziej że wszystkich mężczyzn, z którymi miała dzieci - poślubiła (a co ciekawe i co powodowało największe oburzenie, niektórzy z nich byli świątynnymi niewolnikami. Zresztą Ishuma utrzymywała wielu niewolników - szczególnie mężczyzn, z którymi jednak nie posiadała potomstwa. Ciekawym jest też fakt, iż rodziła wyłącznie synów - których potem przygotowywała do funkcji kapłańskich). Rada Kapłańska nie wyciągnęła jednak wobec niej żadnych konsekwencji, gdyż okazało się że... popierają ją kapłani niższego szczebla (których była większość). Tak oto powoli postępował moralny upadek Atlantów I Imperium.


AMIEE
KRÓLOWA-DYKTATORKA




Jedyny bodajże przypadek władcy Atlantydy (który przetrwał do naszych czasów), a który został pozbawiony władzy, to przykład królowej AMIEE (bardzo liczna reprezentacja kobiet zarówno wśród kapłanek - gdzie bezwzględnie dominowały one w relacji 60:40, a także wśród władz cywilnych I Imperium Atlantydy - w tym również samej monarchii - nie powtórzy się już w II Imperium, całkowicie zdominowanym przez mężczyzn, w którym kobiety tak naprawdę zostaną sprowadzone do roli osób drugiej kategorii, zostanie nawet wprowadzone specjalny "obowiązek posłuszeństwa i milczenia" - dotyczący samych kobiet. Ale do tego jeszcze dojdziemy), o której wspomina Cayce podczas sesji z 19 września 1929 roku. Władczyni ta żyła zapewne ok. 60 000 roku p.n.e. (jest więc najstarszą wymienioną z imienia przedstawicielką społeczeństwa dawnej Atlantydy) gdyż w jej przypadku nie wspomina się nie tylko o powstaniu zakonu "Synów Beliala", lecz nawet o narodzinach samego jego twórcy. Królowa ta, według Cayce'a, dążyła do przewrotu stanu i wprowadzenia rządów dyktatorskich (co było sprzeczne z prawami Atlantydy). Aby to osiągnąć, dzieliła różne grupy społeczne i napuszczała je na siebie, jednocześnie skazując na śmierć (lub skrytobójczo uśmiercając) tych, którzy mogliby jej przeszkodzić w zdobyciu władzy absolutnej. Została obalona w wyniku sprzeciwu społecznego i i publicznie stracona.


AXELTAN
POGROMCA "SYNÓW BELIALA"
ZDOBYWCA ATLA-RA




Żył ok. 52 000 roku p.n.e. i był jednym z wodzów i bohaterów pogromu I Rebelii "Synów Beliala". Był wielkim wojownikiem Tolteków. Przyszedł na świat i wychowywał się w rodzinie kapłańskiej ("Jedno Prawo"). Kapłanką była jego matka, ojciec... nie jest znany (co może oznaczać że prawdopodobnie był niewolnikiem - a takie związki kapłanów z niewolnicami i kapłanek z niewolnikami były bardzo częste w społeczeństwie I Imperium Atlantydy). Według Edgara Cayce'a, AXELTAN - był jednym z tolteckich wodzów, którzy stłumili I Rebelię "Synów Beliala". On też zdobył silnie umocnione miasto i świątynię w Atla-Ra - głównej twierdzy zakonu. Potem wsławił się w walkach ze zwierzętami i ludzko-zwierzęcymi hybrydami. Był dość zdecydowanym wyznawcą "Jednego Prawa" i niszczył wszelkie przejawy buntu czy podważania zasad dawnej religii Atlantów.



TO TYLE, JEŚLI CHODZI O WŁADCÓW i BOHATERÓW I IMPERIUM ATLANTYDY. NIM JEDNAK PRZYJDĘ DO DZIEJÓW II IMPERIUM, HISTORII SAMEGO BELIALA (I TEGO DLACZEGO ZAŁOŻYŁ ON ZAKON, CO GO DO TEGO SKŁONIŁO), LISTY WŁADCÓW II IMPERIUM (KTÓRA JEST LEPIEJ OPISANA W CHANNELLINGACH, NIŻ TYCH NIELICZNYCH WŁADCÓW I IMPERIUM), W NASTĘPNEJ CZĘŚCI PRZEJDZIEMY SOBIE JEDNAK NA MOMENT DO KOLEBKI CYWILIZACJI SŁOWIAŃSKO-CELTYCKIEJ, CZYLI DO AZJATYCKIEGO (LEŻĄCEGO NA ZIEMIACH DZISIEJSZYCH CHIN, MONGOLII I TYBETU)
IMPERIUM UJGUR




CDN.

28 marca 2026

KOBIETA JEST UKORONOWANIEM STWORZENIA - Cz. VII

CZYLI KIEDY I GDZIE W HISTORII
ISTNIAŁ MATRIARCHAT?





III
(A)MAZONKI
STAROŻYTNY ZAKON 
KOBIET-WOJOWNICZEK
(ok. 1450 r. p.n.e. - ?)
Cz. II


KAPTORGA
(Pierwsza Amazonka)



Jak już wcześniej pisałem ("Hetycka legenda o Amazonkach"), Amazonki wywodziły się z plemienia Amazi (Mazonów - Mazowszan) i ok. 1450 r. p.n.e. wraz z ich mężami (którzy wówczas zarządzali plemieniem) wyruszyły z terenów środkowej Wisły, kierując się na południe, ku Dunajowi (takie migracje ludów w tamtym czasie nie należały do rzadkości, a niektóre z nich prowadziły do potwornych zniszczeń i historycznych zmian na danym obszarze, jak choćby w czasie eksodusu na południe tzw.: Ludów Morza, które ostatecznie osiadły w Palestynie, Azji Mniejszej i na Cyprze - najpopularniejszymi z tych słowiańskich ludów okazali się Filistyni, z którymi przez długie wieki musieli zmagać się Izraelici. Inny przykład to Cymbrowie i Teutonowie - wywodzący się z terenów wówczas wciąż słowiańskiej Danii, choć zapewne był to lud mieszany, słowiańsko-nordycki, gdyż Szwecja i Norwegia były wówczas ziemiami tzw.: ludów nordyckich, zupełnie nie spokrewnionych ani ze Słowianami ani z Celtami. Ich najazd na Europę zachodnią w latach 113-101 p.n.e. o mało co nie doprowadził do upadku państwa rzymskiego, zaś w południowej Galii poczynili oni takie zniszczenia, że dochodziło tam wręcz do przypadków kanibalizmu, o czym miał wspominać Wercyngetoryks w swej mowie do obrońców Alezji {52 r. p.n.e.}, tym samym potwierdzając plan wypędzenia z oblężonego miasta wszystkich kobiet, dzieci i starców jako darmozjadów, miał wówczas powiedzieć: "Dziadowie nasi zjadali swoje żony podczas walk z najeźdźcami, ja nie dopuszczę by to się powtórzyło". Wygnał więc wszystkie kobiety i dzieci poza mury Alezji, więc, aby nie pomrzeć z głodu, prosili oni Cezara by przyjął ich w niewolę i dał im jeść - ten jednak odmówił. Tak więc pomarli oni z głodu pomiędzy murami Alezji a rzymskimi umocnieniami contravallatio).




Mazoni dotarli do ziem zamieszkałych przez plemiona Chatów i Dachów, po czym osiedli w zniszczonej wcześniej osadzie - Bierle. Żyli w zgodzie i przyjaźni z tymi plemionami, ale w jakiś czas potem wybuchła krwawa wojna pomiędzy nimi i aby rozstrzygnąć spór, starszyzna obu plemion zwróciła się do Mazonów z prośbą o objęcie nad nimi przewodzenia przez wodza Mazonów. Pierwszym królem połączonych plemion został niejaki Hen, który panował długie lata. Po jego śmierci (zgodnie z jego życzeniem) na nowego władcę (po krótkiej wojnie domowej dwóch stronnictw) wybrano kobietę o imieniu Kaptorga. Kaptorga stała się więc drugim władcą i pierwszą królową trzech połączonych plemion: Mazonów, Chatów i Dachów. Była to też pierwsza władczyni tzw.: "Amazonek". Król Hen posiadał kilka żon - ten przywilej dotyczył władców, więc Kaptorga (jako królowa) wzięła sobie za mężów pięciu mężczyzn i z każdym z nich miała potomstwo. Dynastia Amazonek przetrwała jednak tylko w jednej linii, ze związku Kaptorgi z Ławdziwcem. Były to trzy córki - Węda, Łabęda-Leda i Maza. Matka, mając wiele córek z innych mężów, oddała te trzy dziewczynki na wychowanie do kapłana Łukomorza: Sadko ze Świętogór z rodu Światogora i jego żony, królowej - Jaśnieny II Istyjskiej z rodu Kuksów. Oboje przybrani rodzice dziewczynek, władali potężnym wówczas plemieniem Połuczan. To właśnie tam młode siostry miały założyć: "Bractwo Młodych Rysic", gdzie miały się szkolić w fechtunku i jeździe konnej. 




Następnie powróciły do rodzinnego miasta Bierle. W tym czasie ich matka już nie żyła i miastem władała starszyzna, mocno podzielona, gdyż poszczególne ludy znów zaczęły pałać do siebie niechęcią. Nie wszystkie jednak z trzech sióstr wróciły do Bierle, tak naprawdę uczyniła to jedynie... najstarsza z nich - Węda. To ona też objęła władzę nad miastem z rąk starszyzny, gdyż jej młodsza siostra Łabęda-Leda została porwana do Skryty i tam zapewne wyszła za mąż, zaś najmłodsza z sióstr - Maza, objęła przewodnictwo nad "Bractwem Młodych Rysic" i wraz z innymi kobietami - które szkoliły się w tym zgromadzeniu - osiedliła się na wschodnich terenach dzisiejszej Ukrainy - nad Donem. Panowanie w Bierle Wędy - drugiej królowej plemienia Mazonów, nie trwało zapewne zbyt długo, jako że wkrótce na tron wstąpiła jej przyrodnia siostra - Gontyna. Jednak rządy Wędy w Bierle skutkowały obwarowaniem miasta drewnianym murem i wykopaniem nasypów. Nowa królowa (córka Kaptorgi i Nura) - Gontyna, postanowiła jednak opuścić to miasto i skierować się na wschód. Tak też się stało, plemię Mazów i część plemion Chatów i Dachów opuściła stare siedziby, kierując się nad Don.


GONTYNA 



Ponieważ próby opowiedzenia historii Amazonek, bez odniesienia się do kwestii mitologicznych są praktycznie niemożliwe, dlatego też należy zrozumieć, że to, co opisuję, ma bardzo wiele odniesień mitologicznych, choć oczywiście staram się to wszystko jakoś racjonalnie posegregować. Tak więc opuszczając swoje siedziby w twierdzy Bierle, Gontyna - druga królowa plemienia Mazonów (z częścią plemion Chatów i Dachów) dołączyła nad Donem do siedlisk swej przyrodniej siostry - Mazy. Gontyna i Maza odtąd władały razem, aż do śmierci tej pierwszej, co spowodowało że również bezdzietna Maza wybrała sobie na (przybraną córkę i) swoją następczynię zbiegłą niewolnicę z krainy Bałtów - niejaką Ukrivolsę, która została czwartą królową plemienia (A)mazonów. To ona właśnie miała zamienić nad-dońską osadę Mazonów w miasto, które otrzymało nazwę - Temyscira. Ona też zapewne wzniosła inne miasto-świątynię ku czci bogini Vardavy (Dziewanny). Jej następczynią miała być jej córka - Tomyris (lub Tomira) I. To właśnie ona miała rozpocząć łupieżcze najazdy ludu Mazonów na okoliczne plemiona. Miała najechać ziemie Kolchidy (Gruzja), oraz plemiona Inhas i Hajastan (Armenia). Po niej na tron Mazonów (lub raczej już (A)mazonek, wstąpiły jej dwie córki - Arta i Daria, których panowanie przypadało na lata pokoju. Obie kobiety zrezygnowały jednak z władzy, wychodząc za mąż za władców okolicznych plemion, wówczas na tron Mazonek została wybrana ósma królowa - Udżakaravisa. Choć przeszła do legendy jako wielka władczyni (narzuciła swą władzę wielu plemionom Sarmatów i Scytów (zmuszając tamtejsze ludy do płacenia danin), to jednak po jej śmierci królestwo Mazonek ze stolicą w Temyscirze rozpadło się, choć jej córka - Selencja I starała się podtrzymać zdobycze matki, poniosła jednak ogromną klęskę w bitwie z sarmackim plemieniem (którego władcą był niejaki Atamras), czego skutkiem była jej śmierć, spalenie Temysciry, rozpad państwa (A)mazonek, jak również pochwycenie większości owych kobiet w niewolę. 


TOMIRA I



Rozpad pierwszego królestwa (A)mazonek spowodował, że przez kolejne kilkadziesiąt lat nie potrafiło się ono odrodzić. Dopiero prawie sto lat później, gdzieś w rejonie Morza Kaspijskiego niejaka Selencja II założyła osadę, wzorowaną na Temyscirze, której także nadała tę właśnie nazwę. Oczywiście nie wiadomo kim była Selencja II, wzorowała się jednak na ostatniej władczyni pierwszego królestwa znad Donu i pewnie dlatego przyjęła imię Selencji II. W każdym razie udało jej się obronić osadę przed atakami Słowian (szczególnie plemion prowadzonych przez wodzów-królów Wizymira i Jaskotela). Nie była jednak w stanie długo bronić swej niezależności i w bitwie z królem jednego ze słowiańskich plemion - Jurandem I, poniosła klęskę i musiała uznać jego zwierzchność oraz płacić daninę. Kolejne królowe - Lęgosępa, Kękaja i Miodewa były jedynie mianowanymi przez obcych władców figurantkami. Szczególnie ostatnia królowa - Miodewa okazała się zdrajczynią i została obalona przez niejaką Narcisę, której udało się zrzucić zależność, a nawet zająć tzw.: "Krainę Białych Pól" (?). Jej następczynią wybrana została Pentesilea, która ze swymi (A)mazonkami miała wziąć udział w Wojnie Trojańskiej (1194-1184 r. p.n.e.) - choć Homer nic na ten temat nie wspomina. Miała też zginać w walce z ręki Achillesa, który myślał że pojedynkuje się z mężczyzną i dopiero gdy zadał jej śmiertelny cios, zobaczył że zabił kobietę (w której notabene miał się zakochać). Po jej śmierci drugie królestwo (A)mazonek także miało się rozpaść. Niejaka Tamar miała z częścią plemienia powędrować do Saków, gdzie poślubiła tamtejszego władcę, a jej potomstwo miało częściowo odbudować dawne plemię. Natomiast inna Mazonka - Mirna powędrowała na południe i osiadła na Lesbos, zakładając tamtejsze miasto - Mitylenę. Trzecia z przywódczyń - Tugomira przeniosła się nad Don, gdzie z czasem została zmuszona do małżeństwa z jednym z wodzów lokalnego plemienia. Tak oto drugie państwo (A)mazonek także przestało istnieć.


MIRNA
(Założycielka Mityleny na Lesbos)



Potomkinią Tamary miała być też królowa Masagetów - Tomyris (II), która żyła w jakieś sześćset pięćdziesiąt lat po Wojnie Trojańskiej. Udało jej się pokonać i zabić (529 r. p.n.e.) króla Persów - Cyrusa II Wielkiego i z zemsty za zamordowanie przez niego jej synów, odcięła mu głowę i wrzuciła ją do pojemnika pełnego krwi, mówiąc: "Nasyć się krwią, którą tak kochałeś". Tomyris miała być ostatnią znaną władczynią dawnego królestwa (A)mazonek, choć zdarzały się jeszcze w różnych częściach świata kobiety, które odwoływały się do dawnej tradycji królestwa Mazonek (które z czasem zaczęto nazywać właśnie Amazonkami). Nie miały one już jednak żadnego związku z tamtym państwem i społeczeństwem kobiet-wojowniczek. W kraju (A)mazonek rządziły bowiem kobiety (ale nie było to społeczeństwo złożone tylko z kobiet). Każda wojowniczka musiała zabić w boju jednego mężczyznę by stać się kobietą. By jednak wyjść za mąż, musiała swojego męża pochwycić w niewolę. Mazonki bowiem poślubiały swoich niewolników. Jeśli zaś cudzoziemiec zapragnął poślubić jakąś Mazonkę, musiał ją najpierw pokonać w walce. Mężowie pozostawali niewolnikami swych żon, a te mogły ich karać fizycznie (choć nie mogły pozbawić ich życia). Mężowie żyli z dala od żon i spotykali się razem tylko od czasu do czasu. Każda niewolnica, która dotarła do tego królestwa, natychmiast odzyskiwała wolność. Nie jest jednak prawdą że (A)mazonki zabijały chłopców, a wychowywały same dziewczynki. Owszem, dziewczynki wychowywały matki i kształciły je na przyszłe wojowniczki, ale synów oddawały mężom, aby ci kształcili ich na niewolników. Mężowie uczestniczyli z żonami w wyprawach wojennych jako wsparcie. 




Taki oto obraz plemienia Amazonek wyłania się z dawnych (niesprawdzonych) bajkowych opowieści, które są wtłaczane w najdawniejsze czasy, gdy północna Europa aż do Uralu była zdominowana przez poszczególne plemiona Słowian i Celtów. Ja osobiście uważam te opowieści za dość mocno naciągane i jeśli rzeczywiście kiedykolwiek istniało społeczeństwo kobiet-wojowniczek, to z pewnością musiało się ono roztopić w większym liczebnie plemieniu, gdyż samo po prostu nie przetrwałoby długo. Przykłady małżeństw Mazonek z władcami innych plemion, są tutaj dość dobitnym potwierdzeniem tych słów - kobiety-wojowniczki musiały się wtopić w resztę społeczności i tylko na tej zasadzie mogła przetrwać o nich pamięć. Oczywiście nie można też wykluczyć że istniały ściśle kobiece zakony religijne, które oddając cześć Bogini-Matce (i innym boginiom), jednocześnie szkoliły się na wojowniczki. Takie rozumowanie jest dopuszczalne, jako że owe kobiety (jako kapłanki, coś na wzór krzyżowców czyli rycerzy-zakonników) były nietykalne. W każdym razie temat społeczeństwa Amazonek wydaje mi się zakończony. Można oczywiście do tego dokładać mitologię i inne opowieści, ale prawda jest taka, że jeśli w danej społeczności zaczyna brakować mężczyzn, wówczas część kobiet przejmuje męskie funkcje - tak po prostu jesteśmy skonstruowani (nie tylko jako ludzie, podobnie przecież postępują zwierzęta, gdy zaczyna brakować przedstawicieli jednej z płci). U mężczyzn działa ten sam proces, w przypadku braku kobiet, część mężczyzn (z reguły słabszych) zostaje zmuszona do przyjęcia na siebie roli kobiet - już Arystoteles mówił przecież: "Jeśli żołnierze nie mają kobiet, wykorzystują mężczyzn". I tak jest zawsze, w przypadku braku równowagi pomiędzy płciami.




CDN.
 

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...