WYŚWIETLENIA

05 czerwca 2026

SUŁTANAT KOBIET - Cz. XI

HAREMY (WYBRANYCH) WŁADCÓW 
Z DYNASTII OSMANÓW
OD MEHMEDA II ZDOBYWCY 
DO ABDUL HAMIDA II





SERAJ 
MEHMEDA II ZDOBYWCY
Cz. VII



KRÓLESTWO WĘGIER




PIERWSZE PANOWANIE
(1444 - 1446)
Cz. VI


 Wkrótce po powrocie ze zwycięskiej kampanii bałkańskiej przeciwko Turkom Osmańskim do Budy (połowa lutego 1444 r.), na węgierski dwór króla Władysława III (I) Jagiellończyka, przybyło poselstwo z Polski, czyli z jego kraju rodzinnego, z ogromną prośbą do króla aby czym prędzej wrócił już do Krakowa, gdyż kraj potrzebuje króla, a rządzić na odległość dłużej już nie można. "Matka twa panie stęskniona jest bardzo" - jak stwierdzić miał kierownik poselstwa koronnego, a kraj cały również oczekiwał czym prędzej powrotu swego monarchy. Tym bardziej że problemów od czasu wyjazdu Władysława III na Węgry (kwiecień 1440 r.) namnożyło się co nie miara. Przede wszystkim Tatarzy nieustannie pustoszyli południowo-wschodnie ziemie Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego i od czasu wielkiego najazdu chana Sid Ahmeda (którego orda leżała pomiędzy stepami Dniepru a Donu) w 1438 r. (W wyniku którego Tatarzy spustoszyli Podole i Ruś Czerwoną biorąc liczny jasyr, a następnie rozbijając w bitwie na mokradłach u źródeł Smotryczy - 1 czerwca - pospolite ruszenie starosty Halickiego Michała Mużyły Buczackiego. Ciężka konnica polska nie była bowiem w stanie rozwinąć szyku na podmokłym terenie, gdzie kopyta koni wręcz zapadały się w bagna, a gdy Tatarzy wyszli na ich tyły wybuchła panika, w wyniku czego - w trakcie ucieczki - większość polskiego rycerstwa została wycięta w pień). Kolejny raz Sid Ahmed najechał Podole i Ruś cztery lata później, w 1442 r., już w czasie gdy król Władysław przebywał na Węgrzech. Ten najazd również zakończył się sukcesem Tatarów, którzy w swym niszczycielskim pochodzie doszli pod Lwów (próbował ich zatrzymać dzierżawca Glinian Władyka ze swoim prywatnym pocztem i nawet udało mu się rozbić jedną z grup zbierających jasyr oraz uwolnić ludzi z owego jasyru, ale wkrótce potem został otoczony przez przeważające siły Tatarów i doszczętnie rozbity). Spodziewano się więc że w tymże roku (1444) ponownie nastąpi najazd tatarski (i nie pomylono się, rzeczywiście miał on wówczas miejsce, podobnie jak w roku 1445 i 1447-1448. Wyprawy te w większości kończyły się sukcesem Tatarów aż do roku 1448, gdy udało się kasztelanowi kamienieckiemu Teodorykowi Buczackiemu częściowo rozbić wracających z jasyrem ordyńców Sit Ahmeda).




Najazdy tatarskie to jedno, ale były też i inne problemy, jak choćby wojna, która wybuchła pomiędzy Wielkim Księstwem Litewskim a Księstwem Mazowieckim w roku 1440. Młody książę warszawski Bolesław IV (panujący w Księstwie od roku 1429), wnuk i następca wielkiego władcy Mazowsza Janusza I (m.in. był on twórcą pierwszego zamku książęcego, na którego podstawie potem wzniesiono Zamek Królewski, który obecnie stoi na Starym Mieście w Warszawie; to on też był twórcą pierwszych murów obronnych, powstałych wokół Starego Miasta w Warszawie; poza tym lokował wiele miast w swoim Księstwie, utrzymywał pokój z Litwą - dzięki swemu małżeństwu z Anną Danutą, córką wielkiego księcia Kiejstuta - ojca księcia Witolda, kuzyna Władysława Jagiełły; w Księstwie Mazowieckim rozwijał również handel, co powodowało że mieszkańcy żyli w długim okresie pokoju - szczególnie po roku 1410 - i zamożności). Młody książę Bolesław IV (zaledwie trzy lata starszy był od króla Władysława III Jagiellończyka), pragnąc zasłużyć na miano swego dziadka (którego już za życia nazywano "Wielkim"), postanowił odzyskać Podlasie, które w 1391 r. król Władysław II Jagiełło przekazał jego dziadkowi (Janusz I Mazowiecki panował bowiem długo bo aż 56 lat, od 1373 r.). W 1408 r. wielki książę Witold zajął zbrojnie Podlasie (wówczas jednak konflikt nie wybuchł) i dopiero w roku 1440 Bolesław postanowił odzyskać tę ziemię dla Mazowsza. Wojna litewsko-mazowiecka trwała przez kolejne 4 lata (z tym że nie była to wojna z bitwami i najazdami, po prostu były to mniejsze lub większe podjazdy, które jednak dla lokalnej ludności stanowiły większą uciążliwość, bo choć były czynione na niewielką skalę, to jednak dosyć częste). Brat królewski (władający wówczas Wielkim Księstwem  Litewskim) Kazimierz Jagiellończyk w większości opanował Podlasie już w roku 1443, natomiast w roku 1444 oficjalnie przyłączył je ponownie do Litwy. 




Ale i Litwa miała swoje problemy na Wschodzie. Panujący w Wilnie (od 29 czerwca 1440 r.) 17-letni (oczywiście w roku 1444) Kazimierz Jagiellończyk toczył wojnę z Moskwą (rozpoczętą w roku 1442). Ostatnia wojna litewsko-moskiewska wybuchła w roku 1408 i zakończyła się spustoszeniem ogromnych terenów moskiewskich przez wojska litewskie księcia Witolda (Wasyl I uznał wówczas granicę Litwy wzdłuż rzeki Ugry daleko na wschodzie i praktycznie pod murami Moskwy, a Witold z tej kampanii wrócił obładowany łupami). Co prawda do kolejnej interwencji wschodniej Witolda doszło w latach 1426-1428, ale kierunek tych ataków był już inny (w 1426 r. był to Psków, który w zamian za odwrót wojsk litewskich musiał zapłacić sporą daninę w klejnotach, futrach a nawet niewolnikach - gdzie na wschodzie jeszcze utrzymywano niewolnictwo - 1427 r Witold podporządkował sobie Księstwa riazańskie i prońskie, a także sam wielki książę moskiewski Wasyl II uznał się jego lennikiem, zaś w roku 1428 - wraz z polskimi posiłkami, dowodzonymi przez Wincentego z Szamotuł i Jakuba z Kobylan - zmusił Witold Nowogród Wielki do zapłacenia sporego okupu. Nic dziwnego że po tych wielkich zwycięstwach nieco mu palma odbiła do głowy na stare lata i "przekonany" przez cesarza rzymsko-niemieckiego Zygmunta Luksemburskiego na wielkim zjeździe monarchów w Łucku w roku 1429, aby Witold przyjął z jego rąk koronę królewską I koronował się na króla Litwy. Witold początkowo się wzbraniał, twierdząc że najpierw papież musi się zgodzić na koronację, na co Zygmunt stwierdził że papieża... bierze na siebie, następnie Witold stwierdził że: "Po co mi korona, nie mam synów, a córka jest z Wasylem Moskiewskim, co będzie z tą Unią gdy on wniesie roszczenia?" i dodawał: "Bez zgody Jagiełły korony nie przyjmę!". Wówczas próbę przekonania króla Władysława podjął się sam Zygmunt, a w zasadzie jego małżonka Barbara Cylejska (kobieta niezwykle rozwiązła, która zdradzała swego małżonka z wieloma rycerzami i dworakami, miała nawet "ciekawy" pomysł, aby po śmierci Zygmunta wyjść za mąż za... 5-letniego w 1429 r. Władysława III Jagiellończyka). Barbarze udało się uzyskać zgodę Jagiełły na koronację Witolda, ale koronacja Litwy to było zerwanie Unii z Polską i do tego też dążył Zygmunt Luksemburski, do rozerwania tej Unii. Jagiełło musiał potem z tego wychodzić okrakiem, gdy na zebraniu możnych panów Witold mówił mu "Bracie, przecież powiedziałeś tak, króluj!", Jagiełło stwierdził że nie pamięta, jest już stary i przechyla się do zdania panów Rady, że korona dla księcia Witolda jako wodza, władcę i człowieka bezwzględnie się należy, ale korona dla niego to zerwanie Unii, a zarówno w Polsce jak i na Litwie winni panować synowie króla Władysława i królowej Sonki Holszańskiej. Witold próbował postawić na swoim i nawet zamówił dla siebie koronę, która miała dotrzeć do Wilna i w której miał się koronować, koronę tę przejęli Polacy na granicy ostatecznie w roku 1430 Witold zapadł na zdrowiu i wkrótce potem zmarł (Jagiełło był wówczas w Wilnie, czyli obaj kuzyni musieli jeszcze ze sobą rozmawiać tuż przed śmiercią Witolda).




Tak więc teraz Kazimierz Jagiellończyk prowadził nową wojnę z Moskwą. W roku 1442 Moskwa zajęła Wiaźmę, Możajsk, Kaługę i Kozielsk, ale bardzo szybko utraciła te grody ponownie na korzyść Litwy, a dowodzący wojskami litewsko-polskimi Stanisław Kiszka przy okazji złupił jeszcze pogranicze moskiewskie (rejon Werei). Wojna ta trwała do roku 1445, a w 1449 zawarto pokój, który przetrwał zaledwie do roku 1454. W każdym razie teraz król Władysław III był potrzebny w kraju i członkowie poselstwa koronnego apelowali o jego jak najszybszy powrót do Krakowa. Król zarzekał się że wróci, ale po Sejmie, jaki miał wkrótce zostać zwołany na Węgrzech, natomiast zarówno Jan Hunyadi jak i panowie węgierscy prosili Władysława, aby nie opuszczał Węgier w sytuacji ciągłego zagrożenia tureckiego na południu. Nie teraz, gdy Węgry wciąż są zagrożone osmańską inwazją. Ale wkrótce okazało się... że niekoniecznie. Z początkiem marca 1444 r. do Budy przybyło bowiem poselstwo wysłane przez sułtana Murada II, które deklarowało zakończenie tej wojny i zawarcie trwałego pokoju, na satysfakcjonujących obie strony warunkach. Ogromną rolę w dojściu do skutku tych pertraktacji, poczyniła małżonka Murada, sułtanka Mara (w zasadzie nie była ona sułtanką, gdyż pozostała chrześcijanką, czyli była po prostu żoną sułtana). Ta córka Jerzego Brankovicia już od dłuższego czasu korespondowała ze swym ojcem, deklarując mu że sułtan jest przychylnie usposobiony do niego i gotów mu oddać rządy nad Serbią. Korespondencja ta była utrzymywana za pośrednictwem chrześcijańskiego mnicha, który odwiedzał Marę (a któremu ona przekazywała listy do ojca). Sułtan Murad II był gotów pójść na daleko idące ustępstwa, aby tylko zawrzeć pokój z Węgrami, w zależności od woli króla Władysława pokój tymczasowy lub też "wieczny" (te "wieczne" pokoje z reguły nie przetrwały dłużej niż 10 lat i niczym też nie różniły się od pokoju tymczasowego, albo nawet zwykłego rozejmu, które najczęściej trwały dłużej niż same pokoje). Przede wszystkim sułtan ofiarował 40 000 czerwonych złotych (jakieś 100 000 dukatów) za uwolnienie swego szwagra Mahmuda Celebiego (który dostał się do niewoli, po zwycięskiej dla Węgrów bitwie pod Niszem - 2 stycznia 1444 r., o czym pisałem w poprzedniej części). Król Władysław wyraził na to zgodę, a intensywne rozmowy pokojowe trwały przez cały marzec.




Ostatecznie dnia 1 kwietnia 1444 r. zawarto niezwykle korzystny dla Węgier traktat pokojowy, na mocy którego oddawał koronie św. Stefana całą Serbię (a w zasadzie oddawał ją Jerzemu Brankoviciowi, który był lennikiem Węgier) oraz część Albanii (północną część wraz ze Szkodrą. Notabene pod wpływem zwycięskiej kampanii bałkańskiej Władysława Jagiellończyka z roku 1443, z tureckiego wojska uciekł niejaki Jerzy Kastriota - syn Jana, księcia Amathii, który przed laty wydany wraz z braćmi przez ojca do tureckiej niewoli, szybko zyskał uznanie na dworze sułtańskim dzięki swej sile i odwadze w walce, następnie przyjął islam i wstąpił do tureckiej armii. Ale teraz, pod wpływem zwycięstw Władysława Jagiellończyka (a w zasadzie Jana Hunyadiego) Kastriota - wraz z 300 kompanami - uciekł z tureckiego wojska i dotarł do Albanii, gdzie też powrócił do chrześcijańskiego wyznania swego ojca. Z końcem listopada 1443 r. zdobył zamek Kruja, skąd wezwał okolicznych mieszkańców do oporu i dalszej walki z Turkami. Pod koniec zimy 1444 Jerzy Kastriota stał już na czele 12 000 powstańców, na czele których wyparł Turków z górzystych obszarów wybrzeża Adriatyku. Turcy nadali mu przezwisko Skanderbeg czyli "Aleksander Wielki" a on walczył z nimi aż do swej śmierci w styczniu roku 1468 i do końca pozostał niezwyciężony. Dziś Skanderbeg jest nazywany "Ojcem Narodu Albańskiego"). Poza tym sułtan Murad II zobowiązywał się zwrócić 24 twierdze za Dunajem, które miały pierwszorzędne znaczenie dla obrony Węgier, a także oddać wszystkich jeńców. Mało tego, deklarował że gotów jest również przekazać 25 000 żołnierzy na wezwanie króla Władysława, który mógłby ich użyć w każdej swojej wyprawie. Taki pokój był wręcz wymarzony i spełniał wszystkie warunki żądania zarówno Węgrów jak i Serbów (a także Albańczyków i poniekąd również... Polaków, którzy dzięki temu liczyli że król czym prędzej powróci do kraju). Ale właśnie wówczas, gdy już wydawało się że wojna jest zakończona i to zakończona na tak świetnych warunkach, zaczęły dziać się rzeczy doprawdy dziwne i niepokojące których patronem był zły duch kampanii roku 1443, papieski legat na Węgrzech - Julian Cesarini.


KRÓLESTWO POLSKI 



WIELKIE KSIĘSTWO LITEWSKIE 



To właśnie pod jego wpływem już 3 dni po podpisaniu owego pokoju - 4 kwietnia 1444 r. większość możnych panów węgierskich (wraz z Janem Hunyadim) na zwołanym właśnie do Budy Sejmie, opowiedziała się za kontynuowaniem wojny z Osmanami. Szaleństwo jakieś ogarnęło możnych, tym bardziej że Cesarini deklarował iż papież już gromadzi flotę, dzięki której krzyżowcy z całej Europy pomogą inwazji lądowej i wspólnie  przepędzą Turków z Europy. Nie było to do końca kłamstwo, co najwyżej niepełna prawda, gdyż papież Eugeniusz IV rzeczywiście dogadał się z Republiką św. Marka (a raczej za pośrednictwem swych posłów z dożą Francesco Foscarim) i na mocy tego porozumienia Wenecja miała wystawić 10 galer, które miały zostać obsadzone za pieniądze Stolicy Apostolskiej. Poza tym chęć podjęcia nowej wyprawy krzyżowej ogarnęła wówczas zupełnie niespodziewany region, a mianowicie... Burgundię. Władający tym krajem od roku 1419 książę Filip III Dobry żywo interesował się krajami zarówno Europy Środkowo-Wschodniej jak i Orientu, a przede wszystkim przyświecała mu chęć pomszczenia klęski i hańby jego ojca Jana I Nieustraszonego, który wziął udział w kampanii Zygmunta Luksemburskiego przeciwko Turkom i dostał się do niewoli po katastrofalnej dla rycerstwa zachodniego bitwie pod Nikopolis z roku 1396. Teraz księciu Filipowi marzyła się nowa wielka wyprawa krzyżowa, która odrodzi chrześcijaństwo na ziemiach zajętego wcześniej przez islam Orientu (należy bowiem pamiętać że takie ziemie jak Syria, Palestyna, Egipt czy Afryka Północna przed inwazją Arabów pod wodzą Mahometa i jego następców, to były najbardziej chrześcijańskie ziemie ówczesnego świata, to tam rodziły się prądy chrześcijańskiej odnowy religijnej, to tam powstawały najwspanialsze dzieła chrześcijańskie. A dziś te ziemie są już uważane za od wieków islamskie - niesamowite). Filip pragnął więc odrodzenia chrześcijaństwa na tych ziemiach, a wcześniej finansował i wspierał wszystkich poetów, którzy tworzyli dzieła o dawnym chrześcijańskim Wschodzie, lub których przekaz był anty-turecki (np. romanse rycerskie takie jak: "Piękna Helena z Konstantynopola" z 1448 czy "Trzej synowie królów" z 1463 r. autorstwa Dawida Auberta). Książę kolekcjonował wszelkie utwory o Wschodzie (jak choćby "Informacje" Tebaldiego o oblężeniu Konstantynopola), a także kazał tworzyć nowe utwory o tematyce skrajnie antytureckiej (zajmował się tym biskup Chalon - Jan Germain).




W tej pasji mocno wspierała księcia Filipa jego małżonka Izabela Portugalska (siostra księcia Portugalii Henryka Żeglarza - który uważany jest za twórcę portugalskiego Imperium kolonialnego, i córka króla Portugalii Jana I Dobrego). Oczywiście w tym wszystkim nie chodziło tylko o względy historyczne czy religijne, równie silne były pragnienia polityczne, a mianowicie książę Filip Dobry uważał że zwycięska kampania wschodnia zapewni mu powodzenie w staraniach o tron francuski, natomiast bratanek Izabeli Jan z Coimbry poślubił Karolinę z Lusignan - dziedziczkę tronu cypryjskiego, co w przypadku powodzenia tej krucjaty pozwalało Filipowi rozciągnąć swój protektorat na wyspę Cypr. Zresztą ówczesna Burgundia była doskonałym przykładem późno-średniowiecznego królestwa (chociaż królestwem nie była). Dwór w Dijon był wzorem dla innych dworów europejskich, był przykładem średniowiecznej poezji, kultury, ogłady, sztuki. Teraz do pełni szczęścia Filipowi Dobremu brakowało tylko miana pogromcy Turków. Był też wielkim darczyńcą, finansował budowę i restaurację kościołów oraz kaplic w Ziemi Świętej, słał pieniądze rycerzom Szpitalnikom na Rodos i werbował najemników do przyszłej wyprawy krzyżowej przeciwko Turkom Osmańskim. Po raz pierwszy budowę burgundzkiej floty wojennej rozpoczął Filip Dobry w portach L'Ecluse, Brukseli i Anvers w roku 1438. Na prośbę Joannitów wysłał cztery statki tej floty w roku 1441 na Wschód, ale niczego tam nie działał i okręty te wróciły w roku następnym do Villefranche. Gdy jednak z początkiem roku 1444 na dworze w Dijon zjawiło się poselstwo cesarza bizantyjskiego - Jana VIII Paleologa z prośbą o ponowne przesłanie okrętów, uczynił to znów, posyłając cztery statki na Wschód, które - wraz z dziesięcioma okrętami weneckimi - miały wspomóc inwazję bałkańską Władysława III Jagiellończyka (ostatecznie ta wyprawa zakończy się wielkim blamażem dla Filipa III Dobrego i oprócz ogromnych kosztów które będzie generowała, niczego nie osiągnie).


KSIĘSTWO BURGUNDII 



Tymczasem na kwietniowym Sejmie budzyńskim król Władysław III (I) zachęcony przez Hunyadiego planami zwiększenia władzy monarszej, zadeklarował że będzie prowadził dalszą wojnę z Osmanami, aż do osiągnięcia ostatecznego zwycięstwa. Zarówno drobna szlachta węgierska jak i węgierska magnateria przyjęły te zapewnienia niezwykle radośnie. Ale król jednocześnie działał w dwójnasób, a mianowicie 25 kwietnia 1444 r. podpisał (zawarty 1 kwietnia) traktat z Osmanami, czym czynił go prawnie wiążącym. Teraz ten traktat został odwieziony do Adrianopola aby swój podpis złożył pod nim sułtan Murad. Wkrótce potem do Budy dotarło poselstwo z Konstantynopola od cesarza Jana VIII, które gratulowało Władysławowi zwycięstwa w roku poprzednim i deklarowało jak najszybszą potrzebę podjęcia nowej krucjaty, aż do ostatecznego wypędzenia Turków z Bałkanów (jednocześnie papież Grzegorz IV słał swe pisma, w których naglił króla by czym prędzej ruszał na Turków. Papieżowi jak i cesarzowi bizantyjskiemu bardzo zależało na czasie, natomiast Węgrzy tego czasu akurat mieli pod dostatkiem i mogli te walki rozłożyć nie tylko na lata, ale wręcz na dziesięciolecia, nie śpieszyć się, na spokojnie. Tym bardziej że warunki zawartego pokoju były więcej niż dobre, były wręcz wyśmienite). Posłowie bizantyjscy deklarowali że przyszła kampania okaże się jeszcze większym triumfem niż ta poprzednia i nie należy zwlekać z jej podjęciem, a twierdzili tak, gdyż przed jedną z bram Konstantynopola (tą wychodzącą ku Macedonii) miał ukazać się dziwny młodzieniec na białym koniu z mieczem w dłoni. Zjawa ta, w białej szacie początkowo zaniepokoiła mieszkańców stolicy Bizancjum (w zasadzie ówczesne Bizancjum sprowadzało się tylko do samego Konstantynopola i niewielkich terenów wokół niego, oraz ziem Peloponezu czyli Morei), ale potem uznano już jest to właśnie zwiastun zwycięstwa i deklarowano: "Królu Władysławie, ciebie Bóg wybrał, abyś poprowadził chrześcijan do ostatecznej bitwy z poganami!" Poddany takiej zarówno ze strony wewnętrznej jak i zewnętrznej Władysław nie był w stanie długo się opierać i musiał ulec tej presji wojennej gorączki. Postanowiono więc że nowa kampania ruszy z końcem wiosny lub początkiem lata tego roku. A tymczasem do Adrianopola przybyło poselstwo z dokumentem traktatowym na którym sułtan miał złożyć swój podpis. (W kolejnej części przejdę też nieco bardziej do opisania wydarzeń dziejących się w samym Konstantynopolu, jak choćby relacji młodego Mehmeda Celebiego - następcy tronu osmańskiego {i bohatera tej części serii} z sułtańską małżonką Marą, i jak układały się relacje zarówno tego chłopca jak i jego matki z tą chrześcijanką).




CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...