WYŚWIETLENIA

12 maja 2026

REWOLUCJA BEZ ŻADNYCH REWOLUCYJNYCH KONSEKWENCJI! - Cz. I

CZYLI MIĘDZYNARODOWE REAKCJE NA ZAMACH STANU JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO W POLSCE z 12 MAJA 1926 i PÓŹNIEJSZE RZĄDY OBOZU SANACYJNEGO




 Temat rocznicowy, gdyż dziś właśnie mija dokładnie 100 lat od rozpoczęcia owego najsławniejszego polskiego zamachu stanu, czyli tzw: "zamachu majowego" z 12 maja 1926 r. Jak również dokładnie 91 lat od śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego, głównego autora owego zamachu (autora w cudzysłowie, realnie bowiem wojskami wspierającymi Marszałka kierowali jego najbliżsi współpracownicy, a nie On sam, Piłsudski bowiem w tym czasie kompletnie się załamał i to kompletnie, o czym postaram się opowiedzieć niżej). Ten oto rocznicowy temat postaram się poświęcić również na opisanie nie tylko samego "zamachu majowego", ale przede wszystkim międzynarodowych reakcji, jakie nastąpiły zarówno w jego trakcie jak i po zamachu i przejęciu władzy przez obóz piłsudczykowski, zwany również "obozem sanacyjnym". Wyjaśnię także czym była owa "sanacja", która w ciągu kolejnych dekad nabrała tak pejoratywnego skojarzenia (głównie dzięki wytężonej pracy komunistów i endeków) że do dziś wielu jeszcze (według mnie pseudo historyków) twierdzi, iż była to jakiś quazi-dyktatura. Mówcie co chcecie, Kochani, ale ja w tej serii zamierzam bronić nie tyle samego majowego zamachu stanu, co konieczności, jaka ten zamach wymusiła. Piłsudski bowiem nie pragnął przeprowadzać żadnego zamachu, wiedział bowiem że coś takiego może doprowadzić do wybuchu wojny domowej w Polsce, a to natychmiast uruchomi państwa nam jawnie wrogie czyli Związek Sowiecki i Niemcy do interwencji militarnej, a to zaś oznaczałoby upadek dopiero co z takim trudem i przy takiej hekatombie krwi odrodzonej (zaledwie 8 lat wcześniej) polskiej Niepodległości i Marszałek stwierdził, że: 
"tego już by nie przeżył". 
Przejdźmy zatem do tematu.



ZBAWIENNY GWAŁT
(12-14 maja 1926)




 Józef Piłsudski bez wątpienia był człowiekiem który najmocniej przysłużył się sprawie odzyskania przez Polskę Niepodległości zarówno w latach I Wojny Światowej, jak i przed jej rozpoczęciem (notabene i tutaj jako ciekawostkę tylko dodam że w ostatniej serii z zieloną poświatą u Krzysztofa "Atora" Woźniaka, w kolejnym liście od tzw: "Jednego z nich", czyli tajemniczej postaci która od co najmniej sześciu lat pisze listy do Atora - a przynajmniej on tak twierdzi - w których dokładnie mówi co wydarzy się w przyszłości i jak też powinniśmy postępować, aby wszelkie negatywne kwestie - które bez wątpienia są planowane przez tak zwanych "kreatorów świata", nie dotknęły bezpośrednio naszego kraju; tak więc ów "Jeden z nich" stwierdził, że, na zasadzie "efektu skrzydeł motyla" gdyby Józef Piłsudski w lipcu 1904 r. podczas pobytu w Tokio {gdzie starał się uzyskać japońskie wsparcie dla wybuchu w Polsce kolejnego powstania antyrosyjskiego w czasie trwania wojny japońsko-rosyjskiej} nie miał dobrego seksu, na drugi dzień nie chciałby spotkać się i porozmawiać z Romanem Dmowskim - czyli twórcą Narodowej Demokracji "Endecji" - a stało się to dokładnie 11 lipca 1904 r. gdy Piłsudski ujrzał Dmowskiego na jednej z tokijskich ulic {notabene Dmowski pojechał tam aby torpedować plany Piłsudskiego}, obaj panowie wówczas spotkali się i wzajemnie porozmawiali a nawet - co pozostaje tajemnicą poliszynela - udali się na masaż erotyczny, przeprowadzony przez piękne japońskie gejsze {zresztą Piłsudski i Tytus Filipowicz - z którym razem wybrali się przez Stany Zjednoczone w podróż do Japonii - spędzali tam całkiem przyjemnie czas.

Zachowała się korespondencja, jaką Tytus Filipowicz pisał jeszcze z pokładu "Campanii" przed przybyciem do Nowego Jorku, w liście do Aleksandra Malinowskiego. Tak więc 10 czerwca 1904 r. czytamy: "Swoją drogą żywot luksusowy: rozpoczynamy dzień kąpielą i prysznicem, następnie aż do nocy, je się i śpi na przemianę, w chwilach bezsenności - szachy (...) Wyżerka wspaniała - na podwieczorek befsztyk i pieczone śledzie, tea (...) Co do mnie jednak, mam już zupełnie dosyć tej drogi i z gustem powitałbym jutro Y(okohamę) zamiast New Yorku". 11 czerwca "Campania" dobiła do portu w Nowym Jorku, gdzie Piłsudski i Filipowicz zatrzymali się w Hotelu Lafayette (róg 5th Avenue i 8th Street, dziś mieści się tam duży budynek mieszkalny) na Manhattanie, niedaleko zjazdu z Mostu Brooklińskiego. Obaj panowie byli w Stanach nielegalnie, chociażby z tego powodu że podróżowali pod fałszywymi imionami (zgodnie z praktyką konspiracyjną) i tak Piłsudski to był Mieczysław Mieczysławski a Filipowicz Stefan Karski. "Wspaniałe miasto i dziwnie swojskie" - pisał Filipowicz do Malinowskiego. W hotelu spędzili trzy dni, w tym czasie Piłsudski wygłosił odczyt w Związku Socjalistów Polskich (13 czerwca), a także złapała go jakaś choroba, bo 13 czerwca pisał do Malinowskiego: "W drodze zaziębiłem się i od kilku dni mam szalony ból głowy i zębów (...) całej połowy głowy. Nic mi się robić nie chce i myśli zebrać okropnie trudno (...) W ogóle od tej gęby jestem w paskudnym pesymistycznym usposobieniu, które mnie doprowadza do pasji".})






({14 czerwca rano, obaj panowie opuścili Hotel Lafayette i wyjechali z Nowego Jorku, kierując się ku Zachodniemu Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Niesamowita podróż, zwiedzili w tym czasie Wodospad Niagara, następnie Chicago (z którego to miasta wyjechali 16 czerwca, spotykając się w międzyczasie z działaczami polonijnymi, m.in.: ze Stanisławem Adamkiewiczem, który oprowadzał ich po Chicago). Następnym punktem podróży było Colorado Springs, skąd ruszyli koleją mijając po drodze Denver, rozległe prerie oraz pokryte śniegiem szczyty Gór Skalistych w Kolorado. Byli w Salt Lake City i zwiedzili Wielkie Jezioro Słone, potem dalej koleją przez Wielką Kotlinę Nevady i Kalifornii. Byli w Reno, przemierzyli góry Sierra Nevada i dotarli do Sacramento. Filipowicz zanotował w tych dniach: "Frisco robi dość marne wrażenie - brudy i góry w samym mieście takie, że nigdzie na świecie nic podobnego nie tolerowano by (...) W dodatku jest dość mglisto i chłodno". Do San Francisco przybyli 21 czerwca 1904 r. Stamtąd Piłsudski zapisał, że już chciałby być w domu: "soli mnie chęć najprędszego powrotu (...) być tak daleko i nie wiedzieć nic, co się u was dzieje". W San Francisco (22 czerwca) wsiedli na mały statek "Coptic" należący do White Star Line - linii które potem wystawią Titanica. "Coptic" był stary, został zbudowany w 1861 r., a na trasie San Francisco-Japonia-Chiny pływał od 1882 r.})




({28 czerwca dotarli na Hawaje i zatrzymali się w Honolulu, skąd Filipowicz pisał: "Pogoda dobra (...) Spanie, wyżerka, szachy i trochę pisaniny (...) potem nudy (...) Zupełnie egzotyczny kraj - banany, daktyle, kokosy, brązowe małpy w europejskich kostiumach etc. W mieście większość Japończyków i Chińczyków". Obaj panowie wybrali się też na plażę w Honolulu, gdzie spędzili większość dnia, potem odbyli jeszcze wycieczkę do kraterów wygasłych wulkanów, a 29 czerwca wyruszyli w dalszą drogę na pokładzie "Coptica".})


CHILLOUT 
POLSKIE WAKACJE W AMERYKAŃSKIM STYLU 🤠






({Piłsudski, choć zwiedzał okolice, myślami był w Polsce, bardzo tęsknił już bowiem za powrotem. Zastanawiał się również nad planami spotkania z władzami Japonii, a gdy w jednej z gazet w Honolulu dowiedział się że japoński gen. Kodama, z którym mieli się spotkać, został przeniesiony na szefa sztabu armii czynnej do Mandżurii (bezpośrednio na linię frontu), zastanawiał się też czy przypadkiem nie będą musieli pojechać również i do Mandżurii (a tymczasem pieniądze na podróż były ściśle wyliczone). Na pokładzie "Coptica" sprecyzowano punkty ewentualnej umowy, jaka miała zostać podpisana z władzami Japonii, które głównie sprowadzały się do zakupu broni do dalszej walki z Rosją - broń ta miała zaś zostać kupiona za obiecane japońskie pieniądze, oraz co do planów utworzenia przy japońskiej armii Legionu Polskiego w Mandżurii. Do Jokohamy przypłynęli w nocy z 9 na 10 lipca 1904 r. ale z powodu ulewnego deszczu, statek stanął na redzie i dopiero rankiem 11 lipca na pokład "Coptica" weszli najpierw przedstawiciele japońskich służb medycznych, a następnie na małym stateczku podpłynął jakiś cywil. Był to major Saburo Inagaki ubrany w modny garnitur, który wszedł na pokład i poprosił o listy upoważniające (od Taro Utsunomiy). Następnie zaprosił obu panów - jako gości rządu japońskiego - na ląd. Razem, incognito udali się na stację kolejową, skąd odjechali pociągiem do Tokio. W pociągu rozmawiano na temat skierowania generałów: Kodamy i Fukushimy na front do Mandżurii, a także właśnie tam, z ofiarowanej przez majora Iganakiego gazety: "Japan Times", Piłsudski i Filipowicz dowiedzieli się o przebywającym już w Tokio od 15 maja Romanie Dmowskim z Narodowej Demokracji - był też na liście gości Hotelu Metropol - który przybył do Japonii aby pokrzyżować plany Piłsudskiego zawarcia sojuszu antyrosyjskiego z Japonią.})




({Gdy wysiedli w Tokio, przed dworcem kolejowym czekał już na nich powóz, w którym "z wielkim szykiem" - jak odnotował Filipowicz, przejechali przez miasto do Hotelu Seiyoken. Hotel położony był w ładnej okolicy - dokoła park, z okien widok na ogród i staw pokryty różowymi kwiatami lotosu i przebywali w nim głównie Europejczycy. Po południu 11 lipca obaj panowie udali się do miasta, wsiedli na riksze i pojechali w odwiedziny do... Romana Dmowskiego. Spotkali się dość przypadkowo, na ulicy dnia poprzedniego - Dmowski spacerował w towarzystwie Jamesa Douglasa, korespondenta lwowskiego "Słowa Polskiego". Potem Douglas stwierdził że na widok Piłsudskiego Dmowski wręcz "skamieniał". Przywitali się bardzo miło - "niemal czule" - jak zanotował Douglas, po czym Piłsudski zaprosił Dmowskiego i Douglasa do siebie do hotelu na obiad.})


PIERWSZE SPOTKANIE PIŁSUDSKIEGO I DMOWSKIEGO
(1893 r.)



({Rozmawiano o sytuacji politycznej i celach pobytu w Japonii, Dmowski twierdził że ofiarował Japończykom dwa memoriały o sytuacji w Królestwie Polskim - Kongresówka - i w Rosji, oraz że został przyjęty przez generałów Fukushimę i Kodamę (tych, których potem skierowano na front do Mandżurii), oraz że w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Japonii nikt nie był zainteresowany jego wizytą. Potem, aż do wyjazdu Dmowskiego, panowie widywali się niemal codziennie, spędzając razem całe popołudnia. Nazajutrz 12 lipca major Inagaki - tym razem ubrany już w swój mundur - zabrał Piłsudskiego i Filipowicza do Sztabu Generalnego, gdzie zostali bardzo miło powitani m.in.: przez gen. Atsusi Muratę. Po kilku kurtuazyjnych zwrotach i pytaniach o komfort hotelowy, panowie przeszli do rozmów o polityce i ogólnym położeniu Rosji i Polski.}) 


PIŁSUDSKI I DMOWSKI W JAPONII 
W TOWARZYSTWIE gen. MURATY
(Lipiec 1904 r.)


({Po rozmowie - która miała charakter badawczy i orientacyjny - do pokoju wszedł gen. Toshitsune Kawakami, który poprosił obu gości do restauracji. Tam Piłsudski poprosił Japończyka, aby treść ich rozmowy pozostała tajemnicą i aby nie wyjawiał jej obecnemu w Tokio Romanowi Dmowskiemu, na co oczywiście Kawakami przystał. Memoriał do rządu japońskiego z informacjami o Rosji i planem umowy wzajemnej, wręczono Kawakamiemu dopiero dnia następnego - 13 lipca, gdy ten osobiście przybył do Hotelu Seiyoken. Rozmawiano znów o Rosji i od razu dało się zauważyć, jak błędne jest przekonanie Japończyków o tym kraju, co odnotował w swym liście Filipowicz: "W ogóle wszyscy mają we łby wbite ogólnoeuropejski pogląd na Rosję". Następnie, we trójkę udano się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, tam zostawili list polecający od Hayashiego z Londynu - nie zastano bowiem gen. Yamazy, z którym miano się spotkać - i obaj panowie wrócili do hotelu, gdzie szybko otrzymali wiadomość o wyznaczeniu spotkania u Muraty na 15 lipca. Cały 14 lipca Piłsudski spędził w towarzystwie Dmowskiego, a Filipowicz w towarzystwie Douglasa, tego też dnia obaj panowie po raz pierwszy w życiu skosztowali sushi, czyli żywej ryby. Doszło wówczas do sytuacji, w wyniku której w towarzystwie Japończyków okazanaby została zniewaga, bowiem Piłsudski po skosztowaniu sushi, omal nie... zwymiotował {ja osobiście też nie znoszę sushi} i jedynie przepijając wodą zdołał przełknąć przygotowaną porcję.})

({15 lipca spotkano się z Muratą, z którym omawiano szczegółowo - punkt po punkcie - projekt memorandum i umowę z Japonią. Murata wyraził zdziwienie czy w ogóle istnieje możliwość bezpiecznego przewozu broni, tak, aby nie dowiedział się o niej rząd carski, ale Piłsudski stwierdził że odbiór broni leży w granicach możliwości partii socjalistycznej i jest na to kilka sposobów. Co zaś do kwestii finansowych, tutaj Murata nie miał żadnych zastrzeżeń gdy zażądano 10 000 funtów szterlingów teraz, drugie tyle po nowym roku i następnie tyle ile wymagać będzie rozwój wypadków, przy czym sumy te mogą wzrosnąć do 100 000 funtów szterlingów. Murata odrzucił tylko punkt trzeci o możliwości utworzenia Legionu Polskiego, stwierdzając krótko: "Konstytucja nie pozwala". Zgodził się również w kwestii udzielenia pomocy polskim dezerterom z armii rosyjskiej, którzy przejdą na stronę Japonii. Natomiast bardzo dobrze przyjął plany pracy informacyjnej PPS-u i przekazywanie wiadomości wywiadowczych o armii rosyjskiej Japończykom. Po spotkaniu Filipowicz pisał: "Przypuszczam że te trudności są specjalnie po to wymyślone, by później mogli robić wielkie ustępstwa (...) kręcą w drobiazgach, nadrabiając komplementami i ciągłym śmiechem - wesoły narodek". Po spotkaniu panowie ponownie udali się do swojego hotelu. W nocy z 15 na 16 lipca było małe trzęsienie ziemi które zarówno Piłsudskiego jak i Filipowicza postawiło na nogi, ale szybko przekonali się że nie robi ono na nikim z obsługi większego wrażenia. Jak potem zanotował Tytus Filipowicz: "Podobno taka "przyjemność" należy tu do tak zwykłych, że nikt nie zwraca na nią uwagi".




Cały 16 i 17 lipca panowie spędzili na zwiedzaniu Tokio (tajemnicą poliszynela była wizyta w salonie masażu, w którym piękne gejsze wykonały dla nich masaż erotyczny). 18 lipca udali się do Jokohamy, aby sprawdzić czy statek "Empress of Japan", który właśnie przybił do brzegu, nie przywiózł im spodziewanej przesyłki listowej. Okazało się jednak że niczego nie było. Nie dobrze, bowiem kończyły się pieniądze ["Hotel jeszcze nie płacony, drobne płyną jak woda" - notował Filipowicz]. Piłsudski zakładał że rozmowy potrwają do 2 sierpnia i tego dnia będą mogli wypłynąć w drogę powrotną na pokładzie "Mongolii". 20 lipca Dmowski wystosował swój ostatni memoriał do rządu Japonii - bowiem od miesiąca nikt z władz się z nim nie spotkał - w którym przekonywał że jakiekolwiek powstanie zbrojne w Polaków przeciwko Rosji w obecnym czasie wcale nie byłoby na korzyść Japonii, która nic by na tym nie zyskała, a jedynie na korzyść Rosji, która szybko by takie powstanie złamała, wprowadzając jeszcze większe represje. Memoriał ten też przeszedł bez echa ze strony Japończyków, dla których wizyta Dmowskiego nic w zasadzie nie wnosiła. Po późniejszym fiasku wizyty Piłsudskiego i Filipowicza w Japonii, Dmowski będzie twierdził - a za nim również późniejsza historiografia - że to on przyczynił się do niepowodzenia tych rozmów. W rzeczywistości jego rola w zasadzie była żadna, był powszechnie lekceważony i pomijany [czego dowodem jest fakt, że nikt z władz czy armii japońskiej nie chciał się z nim spotkać]}).

21 lipca doszło do kolejnego spotkania Piłsudskiego i Filipowicza u gen. Muraty, na którym rozmawiano na temat finansowania PPS-u i dalszej pracy konspiracyjnej partii i pozyskiwaniu informacji na temat Rosji i jej armii. Nawiązano wówczas ścisłe kontakty i pomimo niepowodzenia rozmów w owym czasie, tamte kontakty zaowocowały w przyszłości i już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. kontakty te odżyły z nową mocą (Japończycy bardzo często przyjeżdżali do Polski na szkolenia wywiadowcze, szczególnie ze sztuki dekryptażu, a jeden z japońskich oficerów walczył nawet podczas Bitwy Warszawskiej z bolszewikami w 1920, atakując moskiewskich żołdaków samurajskim mieczem). Co zaś się tyczy dalszej wizyty, to Dmowski wyjechał z Japonii 22 lipca przez Pacyfik, USA [zatrzymał się na krótko jedynie w Chicago 8 sierpnia] i do Krakowa wrócił 14 września 1904 r. Piłsudski i Filipowicz opuścili zaś Japonię 30 lipca [znaleźli jeszcze czas na zwiedzenie góry Fudżi 25-26 lipca] a na przyjęciu pożegnalnym znów pojawiła się żywa ryba - sushi, co ponownie przyprawiło Piłsudskiego o skręt żołądka. Obaj panowie wypłynęli z Jokohamy dnia 30 lipca na pokładzie małego statku "Tartar", który płynął do Kanady. Pożegnawszy się z gen. Kawakami, który ich odprowadził, odpłynęli w drogę powrotną.} Tak więc wracając do początku, ów "Jeden z nich" o którym wspomniałem {dziwna i tajemnicza postać, która dosyć skrupulatnie przewiduje to, co ma się wydarzyć - prawdopodobnie też nie jest to człowiek, choć potrafi przybierać ludzkie kształty, a przynajmniej tak twierdzi; choć jednocześnie nie mówi że nie jest człowiekiem, co zakrawa wręcz o paradoks} stwierdził że gdyby Piłsudski rankiem 11 lipca 1904 r nie miał dobrego seksu przed spotkaniem z Dmowskim, nie chciałoby się mu z nim rozmawiać, byłby smutny i przygnębiony, a co za tym idzie - z późniejszej współpracy obu panów nic by nie wyszło, w konsekwencji... Polska nie odzyskałaby Niepodległości w 1918 r. {Oto link do kanału atora: "JEDEN Z NICH: NIE UCIEKAJ Z POLSKI, TU BĘDZIE DOBRZE!"}. Niesamowite jak orgazm jednego faceta wpłynął na przyszły los polskich dziejów 😘👍. A co do Japonii to zawsze będę wdzięczny owym samurajom za to, że przyjęli polskie dzieci, które dotarły do Mandżurii, a potem do Korei, uwolnione z sowieckich sierocińców - które tak naprawdę były obozami zagłady dla dzieci. 





PONIEWAŻ NIECO ZBOCZYŁEM Z GŁÓWNEGO TEMATU (CO NIESTETY NIEKIEDY MI SIĘ ZDARZA 😉), POZWOLĘ SOBIE DZIŚ JESZCZE ZAMIEŚCIĆ KOLEJNĄ CZĘŚĆ TEJ SERII, W KTÓREJ JUŻ BEZPOŚREDNIO SKUPIĘ SIĘ NA SAMYM ZAMACHU MAJOWYM I MIĘDZYNARODOWYCH REAKCJACH NA TO WYDARZENIE


CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...