CZYLI MIĘDZYNARODOWE REAKCJE NA ZAMACH STANU JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO W POLSCE z 12 MAJA 1926 i PÓŹNIEJSZE RZĄDY OBOZU SANACYJNEGO
SANACJA
CZYLI IDEOLOGIA BEZ IDEOLOGII
Czym była Sanacja? Trudno to jasno sprecyzować i sądzę że ci, którzy używali tego słowa, również mieli problem ze zdefiniowaniem czym tak naprawdę była Sanacja. Nie była to bowiem żadna sformalizowana idea jak faszyzm czy komunizm, nie posiadała żadnego programu i nie miała swoich ściśle określonych założeń. Cały bowiem program sanacyjny sprowadzał się do jednego, do... idei Marszałka Józefa Piłsudskiego - i tyle, w zasadzie już moglibyśmy zakończyć ten temat - ale to byłoby zbyt proste. Nie było żadnego programu sanacyjnego, a ci, którzy byli u boku Marszałka i wprowadzali te założenia sanacyjne w życie - sami nie potrafiliby dokładnie odpowiedzieć na pytanie czym one właściwie są. Ideologia sanacyjna była reprezentowana przez ludzi z bliższego (i dalszego) otoczenia Marszałka Piłsudskiego, których nazywano piłsudczykami (ja sam uważam się również za piłsudczyka, choć mój pradziadek był hallerczykiem i pewnie nie pochwaliłby moich przekonań), mimo to postaram się obiektywnie zinterpretować tę ideologię, która tak naprawdę nie zawierała w sobie żadnej ideologii.
Czym bowiem była Sanacja? Był to ruch który stawiał sobie za cel wzmocnienie wewnętrzne i zewnętrzne Polski, uczynienie z niej centrum gospodarczego, militarnego, a co najważniejsze (wręcz kluczowe) kulturowego całego rejonu państw Międzymorza, czyli całej Europy Środkowo-Wschodniej. Jak w 1936 r. pisał na łamach "Prosto z Mostu" Stanisław Piasecki (notabene Piasecki był narodowcem a nie piłsudczykiem, ale jego tekst wpisuje się całkowicie w poglądy ludzi zwanych piłsudczykami i systemu zwanego "sanacyjnym"): "Musimy zbudować potęgę trzecią (co do Niemiec i Rosji), która tamtym materialistycznym poglądom przeciwstawi swój idealistyczny pogląd na świat. I skupić wokół niego wszystkich, którzy między Morzem Bałtyckim a Czarnym i Śródziemnym tak samo czują jak my, a są słabi i rozbici". Piasecki dodawał również: "W tym miejscu jesteśmy (...) na przeciągu wichrów ze wschodu i zachodu. Tu można być tylko albo czymś wielkim i potężnym, albo nie być (wcale)". Celem więc Sanacji, celem Marszałka Piłsudskiego i ludzi skupionych wokół Niego, było uczynienie z Polski (a raczej z Rzeczpospolitej - rozumianej co najmniej jako wspólne państwo polsko-litewsko-ruskie, ale nie na zasadzie centralizacji, tylko podobne do tego sprzed zaborów, w którym była Korona, była Litwa i była Ruś - choć ta ostatnia nie miała podmiotowości politycznej, ale wszystko spajała kultura polska i polski język, a najważniejsze decyzje praktycznie zawsze zapadały w Koronie) centrum cywilizacji duchowej, promieniującej na całą Europę Południową i Środkowo-Wschodnią (dziś widać np. że budzi się Wielka Brytania, budzi się również - a wiem to z potwierdzonych źródeł - Hiszpania i Francja, w tych bowiem krajach w ostatnim czasie było niezwykle wiele powrotów do Kościoła Chrystusowego i ten trend tam wciąż postępuje. Laicyzacja Europy to już przeszłość, teraz powstaje pytanie czy Europa będzie chrześcijańska czy będzie islamska. A ta iskra już wyszła z Polski i wystarczy sobie poczytać komentarze o naszym kraju jakie zamieszczają Brytyjczycy, Francuzi, Amerykanie, Hiszpanie, Włosi nawet Niemcy, wszyscy są wręcz zafascynowani Polską, tym jak tutaj jest bezpiecznie, jak jest... normalnie. I to jest dopiero początek, choć oczywiście są tacy, którzy pragną aby w tym naszym Domu również naśmiecić, aby upodobnić go do reszty z Zachodniej Europy. Tylko że coraz więcej Polaków też otwiera oczy i to zarówno na naszych sąsiadów zza wschodniej granicy, jak i na to co płynie z tego tak zwanego "postępowego" Zachodu).
Celem Sanacji było stworzenie silnego, opartego na potędze militarnej Rzeczpospolitan/Polaków, potędze gospodarczej (od Bałtyku ku Morzu Czarnemu i Adriatykowi, tak jak to było od średniowiecza, gdy polscy władcy w prezentach ofiarowywali rzymskim cesarzom wielbłądy lub słonie, które to zwierzęta wówczas w Niemczech budziły prawdziwy zachwyt i zdumienie - a brało się to stąd, że główny kierunek gospodarczy ówczesnej Polski był skierowany na tereny Morza Czarnego, Bizancjum i Grecji a stamtąd ku Syrii, Lewantowi i Arabii, stąd takie zwierzęta jak waśnie słonie czy wielbłądy były dość częstym widokiem na polskich dworach. Czyli kierunek z północy na południe, a nie ze wschodu na zachód, jak to jest obecnie), a przede wszystkim potędze kulturowej i duchowej, która była najsilniejszym lepiszczem.
Sanacja za czasów Marszałka Piłsudskiego nie posiadała żadnych ściśle zorganizowanych struktur, żadnych organizacji młodzieżowych (jak to było np. w hitlerowskich Niemczech, faszystowskich Włoszech, frankistowskiej Hiszpanii, salazarowskiej Portugalii, austro-faszystowskiej Austrii, nie mówiąc już o komunistycznej Rosji). Oczywiście idea sanacyjna była bardzo silna w już istniejących organizacjach młodzieżowych (jak choćby w Harcerstwie), ale równie silne były tam idee narodowe (endeckie) czy nawet socjalistyczne, zaś wszelkie próby stworzenia młodzieżowych organizacji piłsudczykowskich były bardzo źle odbierane przez samego Marszałka. Marszałek Piłsudski - jako człowiek wychowany w tradycji Wielkiej Rzeczypospolitej, brzydził się wszelkimi spędami młodzieży i publicznymi przemowami do wiwatujących tłumów (które to elementy były nieodłącznym krajobrazem wszelkich totalitaryzmów). Sanacja była więc bodajże jedyną w świecie ideologią nie posiadającą żadnej sprecyzowanej ideologii i nie mającej ściśle podporządkowanych sobie kadr organizacyjnych. Nie znaczy to oczywiście że takich kadr nie było w wielu innych organizacjach, bowiem idea Marszałka Piłsudskiego, była ideą niezwykle popularną. W Wojsku Polskim np. istniał prawdziwy "kult" Marszałka (oczywiście rozumiany jako niezwykły szacunek, którym żołnierze otaczali twórcę polskiej Armii i tego, który wyprowadził Polskę z niewoli trzech "czarnych orłów" i rozgromił bolszewicką nawałę w 1920 r.), jednak poza wojskiem piłsudczycy już nigdzie nie dominowali. Należy też dodać - bo to bardzo ważne - że idea Marszałka Piłsudskiego była ideą niezwykle elitarną, zakładała bowiem że są ludzie, którzy dzięki przymiotom własnego umysłu, charakteru lub też w jakiś inny sposób są w stanie przewodzić innym ludziom i prowadzić ich ku wspólnemu dobru (no niestety, może ktoś się na to obrazić, ale ja również uważam że tak właśnie jest, że wpływ wielkich ludzi w historii był często niebagatelny na późniejsze wydarzenia, chociaż teoria "skrzydeł motyla" mówi że nawet... brak dobrego seksu może zmienić nasze dzieje 😉)
Jednym z nurtów idei piłsudczykowskiej był także Prometeizm - który choć narodził się jeszcze w XIX wieku, swoją ostateczną formę przybrał właśnie w latach 20-tych i 30-tych wieku XX. Czym był Prometeizm, który forsował (aktywnie do 1920 r., potem już nieco bardziej pasywnie) Marszałek Piłsudski? Jeśli mielibyśmy zdefiniować go w krótkich słowach, to powiedzielibyśmy że była to idea rozsadzenia Rosji poprzez oddzielenie od niej narodów nie-rosyjskich, które ona w ciągu wieków podbiła i ciemiężyła. Już w 1904 r. płynąc do Japonii (która toczyła wówczas wojnę z Rosją), Józef Piłsudski opracował "Memoriał" dla cesarza i rządu japońskiego, w którym zawarte zostały słynne słowa: "Rosję należy rwać po szwach narodowych". W 1908 r. Leon Wasilewski (również PPS-iak i bliski współpracownik Józefa Piłsudskiego) opracował tajną broszurę w której propagował ideę "rozbicia Rosji i utworzenia (na jej terenie) niepodległych państw narodowych". Jednak w swej pełni zaczął się ten nurt urzeczywistniać dopiero z chwilą wybuchu Rewolucji Październikowej (chyba tylko z przyzwyczajenia piszę o niej dużymi literami) 1917 r. Wówczas do działania przystąpiło wielu ukrytych prometeistów, jak choćby hrabia Bogdan Hutten-Czapski czy Feliks Dzierżyński. Prometeiści nie stanowili bowiem zwartej organizacyjnie grupy, lecz byli rozdzieleni i często wspierali ruchy wzajemnie się wykluczające.
Właśnie tacy ludzie jak hrabia Hutten-Czapski i hrabia Harry Kessler (który spotkał Piłsudskiego jeszcze podczas I Wojny Światowej w okopach i po krótkiej z nim rozmowie stał się gorącym zwolennikiem nie tylko Prometeizmu jako ideologii rozbicia Rosji, ale także pełnej niepodległości Polski - o czym zresztą już pisałem), którzy przyczynili się do wysłania przez Niemcy do Rosji (w zaplombowanym wagonie kolejowym) Włodzimierza Lenina, zdając sobie sprawę że doprowadzi on do takiego wewnętrznego rozkładu Rosji, iż cel prometeizmu zostanie urzeczywistniony. Feliks Dzierżyński - ów wielki zbrodniarz, który za młodu dał swemu nauczycielowi po gębie, gdy ten zakazał mu mówić po polsku (notabene w młodym wieku Dzierżyński popełnił również zbrodnię, zabijając własną siostrę. Stało się tak, gdy wziął nabitą strzelbę swego ojca i bawiąc się z siostrą wymierzył do niej a następnie... strzelba wystrzeliła i dziewczyna padła martwa. Dzierżyński do końca życia nie mógł sobie tego wybaczyć), niszczył Rosję od środka, mordując najlepszych synów rosyjskiej ziemi. Znamienne są słowa, jakie w Rydze w 1921 r. wypowiedział Dzierżyński do swego przyjaciela z lat dziecinnych - Leona Wasilewskiego: "Ja nie zabijam ludzi, ja zabijam ruskich". A dziś Rosjanie uważają Dzierżyńskiego za jednego ze swoich bohaterów - no cóż, turański naród który w swych dziejach wielbił morderców i wszelkich degeneratów (podobnie jak banderowska Ukraina). Celem prometeizmu było więc dążenie do rozpadu Rosji wszelkimi możliwymi sposobami, ale oczywiście zaistniała pustka musiałby zostać wypełniona przez coś nowego. Tym nowym była również koncepcja polskiego Mesjanizmu, czyli innymi słowy: "koncepcja wypełnienia przez Polskę szczególnej roli na Wschodzie i konieczność stworzenia sobie warunków, aby kierować w znacznym stopniu przebiegiem zjawisk".
Największą popularność idea prometejska zyskała właśnie w środowisku piłsudczykowskim, a do jej realizacji miały posłużyć najróżniejsze inicjatywy wśród przedstawicieli narodów ciemiężonych przez Rosję: Gruzinów, Ormian, Tatarów, Azerów, Ukraińców czy nawet Białorusinów, wspieranych zarówno przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Wydział Wschodni, na którego czele stali zagorzali prometeiści (jak choćby Tadeusz Hołówko, Tadeusz Schaetzel czy Tadeusz Kobylański). Powstały więc takie inicjatywy jak "Związek Zbliżenia Narodów Odrodzonych" (1921-1923), "Ludowy Związek Obrony Ojczyzny i Wolności" - powołany do życia w styczniu 1921 r. przez przebywającego w Polsce, rosyjskiego antykomunistę Borysa Sawinkowa. Projekt ten upadł, gdy Sawinkow został podstępnie zwabiony w sierpniu 1924 r. do Rosji (całą tę misterną akcję zorganizowało OGPU - czyli sowiecki wywiad, którego członkowie podszyli się pod rosyjskich antykomunistów, wmawiając Sawinkowowi że cała Rosja wrze i czeka tylko na niego, jako przywódcy do walki z Czerwonymi. Po śmierci Lenina w styczniu 1924 r. Sawinkow, dotąd bardzo podejrzliwy i nieufny - nie ufał nikomu oprócz swego osobistego ochroniarza, który potem został zabity {przez sowiecki wywiad} - dał się wreszcie przekonać i pojechał do Rosji przejąć ster kontrrewolucji. Po przekroczeniu granicy - 15 sierpnia 1924 r. - natychmiast został aresztowany. W wiezieniu - aby uniknąć cierpień fizycznych - zgodził się przyznać do wszystkiego, jednocześnie w zamian za darowanie mu życia uznał władzę sowiecką i apelował do wszystkich Rosjan o to samo. Sowieci nie dotrzymali jednak danego słowa i 7 maja 1925 r. Sawinkow został zabity w niewinnej zdawałoby się sprzeczce między więźniami. Sowieci uzyskali to, co chcieli - po pierwsze wyeliminowali groźnego wroga, który mógł im napsuć krwi, po drugie upokorzyli go, zmuszając do deklaracji prokomunistycznych i piętnujących jego działania, a potem po prostu go zabili w dobrze zorganizowanym zamachu, tak aby wyglądało to na wypadek). Do 1927 r. Moskwa rozbiła lub zneutralizowała wszelkie rosyjskie grupy antykomunistyczne.
Polski wywiad (sławna "Dwójka" - Oddział II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego), a szczególnie Wydział Wschodni, odniosły jednak kilka znaczących sukcesów na polu prometejskiego rozbijania Rosji. Pierwszym, zdecydowanym sukcesem, było zawarcie sojuszu polityczno-wojskowego pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Ukraińską Republiką Ludową Symona Petlury 22 i 24 kwietnia 1920 r. Jej realizacją było wspólne zdobycie Kijowa 7 maja 1920 r. i przesunięcie linii frontu polsko-bolszewickiego daleko na południowy-wschód. Drugim sukcesem z okresu lat wojny z bolszewikami (1920 r.), był chociażby apel prezydenta Tatarskiego Zgromadzenia Narodowego na Krymie - Muhameda Ayaz Ishaki do Ligii Narodów o objęcie Krymu polskim protektoratem. W tym czasie zawiązane zostało szereg wzajemnych sojuszy pomiędzy przedstawicielami rządów państw takich jak Armenia czy Gruzja na uchodźstwie i to właśnie w Polsce ci ludzie przygotowywali się do ewentualnej wojny z Sowietami i wyzwolenia ich ojczyzn przy współdziałaniu Wojska Polskiego (o tym że wcześniej czy później dojdzie do wojny polsko-sowieckiej zarówno Piłsudski jak i korpus oficerski Wojska Polskiego zdawał sobie sprawę dosyć dobrze. Zresztą nie mogło być inaczej, Sowieci bowiem dążyli do wywołania rewolucji światowej a pierwszym etapem tej rewolucji i pierwszą przeszkodą było pokonanie Polski, która przed II Wojną Światową była w Sowietach największym złem jaki kiedykolwiek istniał - na temat Polski powstało w Sowietach ponad 70 filmów propagandowych, więcej niż na temat wszystkich innych państw świata... razem wziętych. Polska zresztą była zawalidrogą, przeszkodą na drodze do rewolucji europejskiej, zresztą Niemcy również nas w ten sposób postrzegali w projektowaniu swojej ekspansji na Wschód). W Polsce też szkoliły się kadry przyszłych narodowych armii państw przez Rosję podbitych i uciemiężonych, oraz takich, które byłyby w stanie przygotować antykomunistyczne (i antyrosyjskie - bo to się nie wykluczało) powstania w swoich krajach. Polacy, na prośbę reprezentantów innych krajów, delegowali własnych oficerów do kadr tworzących się armii (np. gruzińskiej, ormiańskiej czy białoruskiej), choć oficerowie ci musieli mieć korzenie z tych właśnie krajów. Polska łożyła też na utrzymanie oddziałów tworzących się armii sprzymierzonych (w przypadku wojny z Sowietami powołanoby do życia odpowiednie dywizje a nawet armie narodowe).
Prometeizm polski skupiał się w latach 20-tych i 30-tych XX wieku głównie na narodach kaukaskich, których przedstawiciele byli częstymi gośćmi zarówno w Sulejówku u Komendanta, jak i w sferach wojskowych i rządowych II Rzeczypospolitej. Tacy ludzie jak: Noe Rasziwili, Nikola Czcheidze, Dżafer Sejdamet, Kakutsa Czołokaszwili (przywódca sierpniowego powstania Gruzinów w 1924 r.), Władimir Żabotyński (założyciel Legionu Żydowskiego i twórca Betaru, który potem walczył z Arabami w Palestynie o niepodległość Izraela i... mordował Brytyjczyków) - wszyscy oni szkolili się i zdobywali swoje doświadczenie wojskowe, organizacyjne i konspiracyjne właśnie w Polsce. Polacy (a raczej polscy Żydzi) byli też twórcami państwa Izrael, którego pierwszym językiem był właśnie język polski (a gdy w latach 60-tych i 70-tych Izrael toczył wojny z państwami muzułmańskimi, w Polsce cieszono się że: "Nasi Żydzi biją ruskich Arabów" - kto by pomyślał że Żydzi się tak bardzo zdegenerują jako naród? Ale to nie dziwota, w końcu napłynęło tam wielu Żydów że w Związku sowieckiego i dzisiaj język rosyjski jest znacznie bardziej popularny w Izraelu niż hebrajski czy idisz). Nie będę rozpisywał się na temat poszczególnych akcji (tym bardziej że nie o wszystkich wiem) prometeistów, bowiem byłoby to zbyt długie i sądzę że chyba raczej nudne, w każdym razie warto zapamiętać że ruch prometejski (którego symbolem stał się właśnie zakuty w kajdany Prometeusz, któremu sęp wydziobywał wątrobę - a tym sępem była właśnie Rosja, zaś Prometeusz to symbol zniewolonych i cierpiących narodów pod rosyjskim butem. Według mitu sępa zastrzelił z łuku właśnie Herakles i takim Herkulesem wśród uciemiężonych narodów miała być sanacyjna Polska, która w 1920 roku pokazała jak powinno się zwyciężać Moskali) swoją ostateczną formę przybrał właśnie w Dwudziestoleciu Międzywojennym (a szczególnie po roku 1926).
"STAĆ BĘDZIE KRAJ NASZ CAŁY -
STAĆ BĘDZIE PIASTÓW GRÓD
ZWYCIĘŻY ORZEŁ BIAŁY - ZWYCIĘŻY POLSKI LUD"
Kolejnym nurtem Sanacji, była również koncepcja kolonialno-mocarstwowa, dążąca do zdobycia dla Polski kolonii w Afryce lub Ameryce Południowej. Po zaledwie piętnastu latach od odzyskania niepodległości Polska już uważała się za lokalne mocarstwo, dążąc do uzyskania statutu mocarstwa regionalnego a nawet kontynentalnego. Silne wojsko, silna flota, Prometeizm, kolonie zamorskie, Międzymorze - to wszystko składało się na politykę ludzi tworzących rzeczywistość tamtej Polski, jakże różnych od wielu dzisiejszych polityków czy raczej politykierów. Tamci ludzie wyrośli w niewoli, a potrafili nie tylko myśleć jak wolni ludzie, ale i swoje myśli w czyn przekładać. Mało tego, oni nie tylko myśleli jak ludzie wolni, oni działali z pełną premedytacją jak ci, którzy tę wolność tylko własnej pracy i wysiłkowi zawdzięczają - i dzięki temu tworzyli podstawy potęgi tamtej naszej Ojczyzny. A jak jest dzisiaj... szkoda gadać, większość polityków myśli tak, jakby miała łańcuchy z tytanu których nie sposób rozerwać (a reszta nie myśli w ogóle). To są niewolnicy, zupełnie inna mentalność. Według mnie należy takich ludzi odseparować od polityki z wilczym biletem i jednocześnie doprowadzić do tego, aby coraz więcej młodych ludzi do niej wchodziło. Młodzi, zdrowo myślący, mający szczere patriotyczne poglądy - tacy ludzie są nam dziś potrzebni. Dlaczego bowiem Mojżesz błąkał się przez czterdzieści lat po Synaju nie wchodząc do Ziemi Obiecanej, choć odległość tę mógłby pokonać w kilka miesięcy? Dlatego że nie mógł znaleźć drogi? Nie, dlatego że musiało wymrzeć pokolenie niewolników, którzy co prawda już fizycznie byli wolni, ale mentalnie i psychicznie wciąż pozostawali niewolnikami. Nie sposób jest rozmawiać z niewolnikiem jak z człowiekiem wolnym i nie sposób budować z nimi wolnego narodu - bo to jest zupełnie inna mentalność - dlatego dopiero dzieci tych ludzi - nie mające doświadczeń ich rodziców, mogli stworzyć naprawdę niepodległe i wolne społeczeństwo.
"NIECH KAŻDY ŻOŁNIERZ, ZACZĄWSZY OD NAJWYŻSZEGO DOWÓDCY, KOŃCZĄC NA NAJŚWIEŻSZYM REKRUCIE, PAMIĘTA, ŻE OD JEGO SUMIENNOŚCI W PRACY, OD JEGO WYSIŁKU ZALEŻY, CZY ZABEZPIECZYMY NARODOWI TO, CZEGO PO NAS, ŻOŁNIERZACH, NARÓD SPODZIEWAĆ SIĘ MA PRAWO - NIEZALEŻNOŚĆ I PEŁNĄ SWOBODĘ URZĄDZENIA SIĘ PO SWOJEMU W WOLNEJ OJCZYŹNIE"
"IM PRĘDZEJ POZOSTAŁOŚCI NIEWOLI ZOSTANĄ ZAPOMNIANE I WYRZUCONE POZA NAWIAS ŻYCIA POLITYCZNEGO POLSKI, TYM LEPIEJ DLA NIEJ I DLA PRACY ODBUDOWY OJCZYZNY"
"SĄ W ŻYCIU NARODÓW I PAŃSTW ZMAGANIA, KTÓRE NIGDY NIE USTAJĄ. POLSKĘ NA RÓWNI Z INNYMI NARODAMI OCZEKUJE WALKA WE WSZECHŚWIATOWYCH ZAPASACH O PIERWSZEŃSTWO W DZIEDZINIE ORGANIZACJI I KULTURY. POLSKA MUSI MIEĆ TRIUMFY I W TEJ POKOJOWEJ WALCE. ZDAĆ MUSI WIELKI EGZAMIN, BY NIE DAĆ SIĘ UBIEC W TYM KULTURALNYM WYŚCIGU"
"POLSKA MA PRZED SOBĄ WIELKĄ PRACĘ. POLSKA, TA WYŚNIONA, WYMARZONA, MA WSZELKIE ZEWNĘTRZNE CECHY, KTÓRYMI MY, WYCHOWANI W NIEWOLI, CIESZYĆ SIĘ MOŻEMY: WIELKIE WOJSKO, WIELKIE TRIUMFY, WIELKĄ ZEWNĘTRZNĄ SIŁĘ, WIELKĄ POTĘGĘ, KTÓRĄ I WROGOWIE I PRZYJACIELE SZANOWAĆ I UZNAWAĆ - CHOĆBY NIE CHCIELI - MUSZĄ. MAMY ORŁA BIAŁEGO, SZUMIĄCEGO NAD GŁOWAMI, MAMY TYSIĄCE POWODÓW, KTÓRYMI SERCA NASZE CIESZYĆ MOŻEMY. LECZ UDERZMY SIĘ W PIERSI. CZY MAMY DOŚĆ WEWNĘTRZNEJ SIŁY? CZY MAMY DOŚĆ TEJ POTĘGI DUSZY? CZY MAMY DOŚĆ TEJ POTĘGI MATERIALNEJ, ABY WYTRZYMAĆ JESZCZE TE PRÓBY, KTÓRE NAS CZEKAJĄ?"
"PRZED POLSKĄ LEŻY I STOI WIELKIE PYTANIE: CZY MA BYĆ PAŃSTWEM RÓWNORZĘDNYM Z WIELKIMI POTĘGAMI ŚWIATA, CZY MA BYĆ PAŃSTWEM MAŁYM, POTRZEBUJĄCYM OPIEKI MOŻNYCH. NA TO PYTANIE POLSKA JESZCZE NIE ODPOWIEDZIAŁA. TEN EGZAMIN Z SIŁ SWOICH JESZCZE ZDAĆ MUSI. CZEKA NAS POD TYM WZGLĘDEM WIELKI WYSIŁEK, NA KTÓRY MY WSZYSCY, NOWOCZESNE POKOLENIE, ZDOBYĆ SIĘ MUSIMY, JEŻELI CHCEMY ZABEZPIECZYĆ NASTĘPNYM POKOLENIOM ŁATWE ŻYCIE, JEŻELI CHCEMY OBRÓCIĆ TAK DALEKO KOŁO HISTORII, ABY WIELKA RZECZPOSPOLITA POLSKA BYŁA NAJWIĘKSZĄ POTĘGĄ NIE TYLKO WOJENNĄ, LECZ TAKŻE KULTURALNĄ NA CAŁYM WSCHODZIE. WSKRZESIĆ I TAK JĄ POSTAWIĆ W SILE I MOCY, POTĘDZE DUCHA I WIELKIEJ KULTURY MUSIMY, ABY SIĘ MOGŁA OSTAĆ W TYCH WIELKICH, BYĆ MOŻE, PRZEWROTACH, KTÓRE LUDZKOŚĆ CZEKAJĄ"
"W DZIECIŃSTWIE MOIM CIĄGLE MI SZEPTANO W USZY TAK ZWANE MĄDRE PRZYSŁOWIA: "NIE DMUCHAJ POD WIATR", "GŁOWĄ MURU NIE PRZEBIJESZ", "NIE PORYWAJ SIĘ Z MOTYKĄ NA SŁOŃCE". DOSZEDŁEM PÓŹNIEJ DO TEGO, ŻE SILNA WOLA, ENERGIA I ZAPAŁ MOGĄ TE WŁAŚNIE ZASADY ZŁAMAĆ"
"SZUKAJ PRAWDY W DUSZY. PATRZ W OCZY, PRAWDA JEST SIŁĄ I JEST MOCĄ DUSZY"
CDN.

.webp)

















