WYŚWIETLENIA

13 czerwca 2025

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. XIX

II WIELKA KOLONIZACJA WSZECHŚWIATA
CZASY POKOJU (MIĘDZYWOJNIE)


Czasy "zbrojnego pokoju" Federacja Galaktyczna wykorzystała na odbudowę ludzkiej kolonizacji w zniszczonych wojną Galaktykach i zasiedlenie nowych, nieznanych miejsc we Wszechświecie. Tymczasem Gady, konsolidowały już posiadane imperium i...usilnie pracowały nad stworzeniem i ulepszeniem nowych rodzajów śmiercionośnych broni, tak by w odpowiednim czasie unicestwić całą ludzkość (część planowano zachować przy życiu jako niewolników). Federacja zaś przestała obawiać się Reptilian. Zbyt długi okres względnego zawieszenia broni, spowodował iż galaktyczna ludzkość przestawiła się na zupełnie pokojowe formy egzystencji, sądząc że zagrożenie ze strony Gadów to już odległa przeszłość, czasy które nigdy nie wrócą. To błąd, który będzie później bardzo drogo kosztował Federację, gdyż klęski których doświadczą po ponownym ataku Reptilian, doprowadzą nieomal do klęski Ludzkości w tej wojnie. W zasadzie po tak długim okresie zawieszenia broni, trudno mówić o jednej wojnie galaktycznej, bardziej prawdopodobne byłoby określenie dwie wojny galaktyczne II, która zakończyła się nieudanym atakiem Federacji na planetę Gadów Maldek - pozostała nierozstrzygniętą i III, która wybuchnie potem. A tymczasem ludzka kolonizacja trwała w najlepsze.

Teraz zamierzam opisać największe ludzkie społeczeństwa, jakie powstały po zakończeniu II Wojny Galaktycznej, które to będą miały potem decydujące znaczenie (w Radzie Federacji, ale nie tylko tam), przed i po zakończeniu III Wielkiej Wojny Galaktycznej. Na początek omówię więc społeczeństwo Plejad (a konkretnie cywilizację plejadiańską, jaka powstała na planecie ERRA).



CYWILIZACJA PLEJAD
 PLANETA ERRA


"Musicie zrozumieć, że jest wiele ras we Wszechświecie, które tylko czekają by Was zniszczyć!
(...) Te istoty są równie barbarzyńskie i okrutne jak Wy.
Zniszczyły już wiele światów - ich ludność uprowadziły w niewolę.
Teraz zapragnęli zdobyć Wasz świat.
(...) Możemy Was chronić tylko tak długo, póki trzymacie się swojej Galaktyki.
Jeśli ją przekroczycie - musicie przygotować się na to co Was tam czeka
(...) Musicie być gotowi do walki - inaczej zginiecie!"

Z przekazu chennelingowego Plejadian
(lipiec - październik 1975r.)


Plejady zostały po raz pierwszy zasiedlone przez Galaktyczną Ludzkość, po katastrofie Syriusza B (w czasie I Wielkiej Wojny Galaktycznej). Wówczas to ocaleli z wojennej pożogi (wywołanej eksplozją-implozją Syriusza B, mieszkańcy tamtej galaktyki, zostali ewakuowani przez flotę liriańską, ze sławnym krążownikiem Pelegai na czele. Ci szczęśliwcy dotarli w okolice Plejad i postanowili zasiedlić tę gromadę gwiazd. Główną planetą, która zdominowała wówczas "cywilizację plejadiańską", został Avyon (nazwany tak, na cześć Avyonu liriańskiego - kolebki rodzaju ludzkiego, zniszczonej w czasie trwania działań wojennych). Społeczeństwo Avyonu, całkowicie wyeliminowało ze swego życia wszelką przemoc. Spolaryzowali się jedynie wokół pierwiastka żeńskiego, prawie całkowicie eliminując męski (co znaczy że ich społeczeństwo oparte było na wzajemnej harmonii, zgodzie i współpracy, unikali natomiast jakichkolwiek konfliktowych sytuacji). Doszło do tego, że całkowicie wyparli się utrzymywania własnych sił zbrojnych, co spowodowało że stali się zupełnie bezbronni w przypadku konfliktu międzygalaktycznego. Gdy wybuchła II Wojna Galaktyczna, największą jej ofiarą padły właśnie Plejady, a szczególnie planeta Avyon, która została całkowicie zniszczona (podobnie było z planetą Wenus, gdzie pokojowa cywilizacja Noborin, została zniszczona na początku III Wojny z Gadami - o tym jednak wspomnę innym razem). Po zakończeniu wojny, gromada Plejad została ponownie zasiedlona przez Galaktyczną Ludzkość, lecz stworzono tam już zupełnie inne społeczeństwo.

Największą i najsilniejszą planetą nowej cywilizacji plejadiańskiej, stała się planeta - ERRA. Erranie czują (do końca niewytłumaczalną), bliskość z nami - ludźmi z Ziemi i potrzebę opieki niczym nad małymi dziećmi. Dzieje się tak być może dlatego, że linia rodowa ADAMA (ta z której pochodzimy na Ziemi), posiada sporą część genów plejadiańskich przybyszów z Erry. Poza tym ich rodzima planeta - Erra, bardzo przypomina naszą Ziemię, zarówno pod względem wielkości, składu atmosfery, jak i cykliczności obrotów wokół Słońca. Można by wręcz rzec, że Ludzie z Ziemi to tacy trochę na w półbarbarzyńscy Plejadianie. Można by ich także nazwać naszymi starszymi kuzynami. Plejadianom udało się obronić swoją planetę, podczas III Wojny z Gadami (było to pierwsze zwycięstwo Federacji Galaktycznej w tej wonie), dzięki czemu ich pozycja w Radzie Federacji znacznie wzrosła. A wraz z Andromedanami i innymi ludzkimi rasami we Wszechświecie, ostatecznie zniszczyli Orion i Maldek, czym przypieczętowali zwycięstwo Galaktycznej Ludzkości nad Gadami. Potem konkurowali o przewodnictwo w wyścigu zbrojeń z wojowniczym społeczeństwem Malony (dawnym Maldekiem, zasiedlonym po wojnie ludzkimi kolonistami. To właśnie z Malony, będą pochodzili głowni twórcy pierwszej biblijnej ludzkiej pary - Adama i Ewy). Po samozagładzie Malony (opiszę to w kolejnych częściach), Erranie z Plejad, stali się niekwestionowanymi liderami większej części galaktyk (w tym również i naszego Układu Słonecznego). Planeta weszła na tę drogę, wraz z wstąpieniem na tron Erry (panuje tam ustrój monarchiczny), Asaela, który rozpoczął tworzenie plejadiańskiego (gwiezdnego) imperium Erry. Potem tę politykę kontynuowała również i jego córka - Pleja, oraz jej potomkowie.


HISTORIA PLANETY


Po zagładzie planety Malona, Erranie przejęli dawne malońskie kolonie, założyli także bazę na Marsie. Jednym z potomków Pleji, był król Pelagon. To właśnie on rozpoczął realizację "Wielkiego Projektu", którego finałem miało być stworzenie Adama i Ewy w ogrodzie Eden. Objął władzę nad Errą i Plejadami ok. 58 000 lat temu. ok. 48 700 lat temu współuczestniczył w stworzeniu ADAMA (tego o którym mówi Biblia). Wnuk Pelagona (JEHOWAH - syn ARUSA II), ok. 9450r. p.n.e. objął władzę nad Ziemią i władał nią aż do Wielkiego Potopu ok. 8100 r. p.n.e. Był to jednak okres krwawych wojen (I i II wojny Piramidowej), oraz powstania "boskich" dynastii w dorzeczu Mezopotamii, Indusu i Huang-Ho. Po okresie wstrząsów i obalenia jego ojca, władzę ponownie odzyskał syn Jehowaha - JEHAV (ok. 5000 r. p.n.e.). W tym samym czasie na tron Mezopotamii wstąpił syn Enkiego - Marduk, który obalił Jehava (Marduk, toczył długie wojny o władzę, ze swym przyrodnim bratem Ninurtą - synem Enlila - to właśnie była ta rasa ludzka, pochodząca z Malony, która założyła Eden i rozpoczęła "stwarzanie" Adama i Ewy, co objaśnię w kolejnych częściach.)

Jehav powrócił na Errę, gdzie objął tron, lecz wkrótce został zamordowany przez swego syna (i rzeczywistego władcę planety) ARUSA III (ok. 1320 r. p.n.e.). Arrus zaś został obalony w wyniku buntu swego syna - Salema (ok. 1010 r. p.n.e.). Salem został nowym władcą Imperium Plejadiańskiego. Jednak ok. 500 r. naszej ery - wybuchła nowa wojna, gdy Gady zaatakowały kilka planet w konstelacji Liry - uśmiercając i uprowadzając w niewolę miliony mężczyzn i kobiet (ok. 50 mln.). Plejadianie pod wodzą Salema proponują na Radzie Federacji Galaktycznej wypowiedzenie wojny Gadom (wspierają ich w tym Andromedanie), lecz gdy przychodzi do wyboru przywódców tej kampanii - rozpoczynają się konflikty wewnętrzne (podsycane przez Reptilian), które w konsekwencji ograniczają się do wymuszenia na Gadach wycofania się z zajętych przez nich planet konstelacji Liry, oraz przekazania uprowadzonych w niewolę Lirian. Gady czynią tak by uniknąć wojny - zaś uwolnieni Lirianie osiedlają się głównie w Plejadach oraz (w mniejszej części), w odległej galaktyce Andromedy. Ale to już dość odległa historia, i na razie nie wyprzedzajmy faktów.


RZĄD


Pierwszym plejadiańskim monarchą na Erze, był ASAEL. Przybył on tutaj po zakończeniu II Wojny Galaktycznej z konstelacji Liry. On i cała jego grupa (licząca 360 000 osób, podróżując na 183 wielkich okrętach gwiezdnych i 250 mniejszych statkach międzygalaktycznych), to byli Lirianie, dlatego też Plejadianie są bezpośrednimi potomkami Lirian. Asael był wodzem tych Lirian, którzy postanowili osiedlić się w gromadzie gwiezdnej Plejad, a szczególnie na jednej z tamtejszych planet - ERZE. Zaraz po przybyciu na nią i osiedleniu się, został wybrany przez całą społeczność na pierwszego ISHWISH-a, czyli króla Erry (liriańskie określenie monarchy - ISHWISH, potem przemianowano na IHWH, co brzmiało bardziej z "plejadiańska"). Przez 300 kolejnych lat panował on na tej planecie i rozwijał potęgę i cywilizację Erry. Przez ten czas opanował on całą gromadę Plejad (po śmierci Asaela i wstąpieniu na tron jego córki - Pleji - zbuntuje się planeta ALCYON w Plejadach, która wypowie posłuszeństwo macierzystej Erze i ogłosi niezależność - do dziś ten świat dystansuje się od poczynań Erran w Federacji Galaktycznej). Po 300 latach konsolidacji cywilizacji plejadiańskiej pod hegemonią Erry, Asael rozpoczął dalsze próby kolonizacji, poza tą gromadą gwiezdną. Pierwszym światem które tak zajął - był system Hesperyd. Rozpoczął zakrojony na wielką skalę program kolonizacji niezasiedlonych (lub wyludnionych w wyniku działań wojennych), światów. W ten sposób dotarł również na Ziemię, gdzie założył pierwszą plejadiańską placówkę.

70 lat po przybyciu na Ziemię (na której byli już koloniści z Liry, Syriusza oraz Felinianie i Karianie, pracujący nad genetycznym ulepszeniem rodzimych zwierząt), Asael zmarł. Nie pozostawił po sobie męskich potomków, miał tylko jedną córkę - Pleję i to ona została jego następczynią. Nie wszyscy jednak zgodzili się na rządy kobiety. Pierwszy zbuntował się (wspomniany wyżej) Alcyon. Pleja zdołała jednak utrzymać jedność "państwa" swego ojca i rozpoczęła dalsze ekspedycje badawcze i kolonizacyjne. Królowa Pleja, początkowo dążyła do tego by stworzyć na Ziemi posłusznego "ludzkiego" niewolnika, który będzie na tyle bystry by mógł wykonywać najprostsze polecenia (oraz najcięższe prace fizyczne), lecz nic poza tym. Taki był plan Asaela i do tego też dążyła Pleja. To ona zaproponowała Lirianom i Felinianom stworzenie bardziej rozumnego małpoluda, którego znamy pod nazwą Homo Erectus. Jej panowanie trwało tylko 6000 lat, ale zdołała znacznie rozszerzyć kolonialne imperium plejadiańskie Asaela. Jej potomkowie jeszcze bardziej wzmocnili tak samą Errę, jak i całą gromadę Plejad. Gdy więc ok. 1 320 000 lat temu, wybuchła III Wielka Wojna Galaktyczna i Gady zniszczyły trzy wielkie planety naszego Układu Słonecznego (Mars - Wenus i Ziemię), oraz pokonały liriańską odsiecz w bitwie gwiezdnej (niszcząc jednocześnie zbrojną placówkę Federacji na Plutonie), Erra była już sporym mocarstwem. Gdy Reptilianie ruszyli na podbój Plejad, to właśnie na Erze ponieśli swą pierwszą porażkę w tej wojnie. Plejadianie nie byli jednak w stanie przełamać blokady Gadów wokół ich planety i dopiero odsiecz z Andromedy i połączenie sił - dało Federacji Galaktycznej zwycięstwo a Plejadom pozycję lidera w Radzie Federacji (wraz z Andromedanami).

Do dziś na Erze panuje ustrój monarchiczny. Obecnie panuje tam król SALEM. TJehooba opiekują się mniej rozwiniętymi ludzkimi rasami we Wszechświecie (o nich również napiszę), Plejadianie zaś...czynią tak jedynie w stosunku do Ziemi i do nas - Ludzi. To właśnie oni zaproponowali TJehooba, wspólną misję duchową, polegającą na wprowadzeniu Ziemian w wyższy stopień wibracji i odrzuceniu niektórych wierzeń i religii (które albo oni sami albo TJehooba wcześniej zainstalowali na Ziemi). Tak powstał projekt "Syna Człowieczego" - Jezusa Chrystusa. Wybrano do tego celu (a w zasadzie to zgłosił się sam), TJehoobanina - JImmanuela. To On stał się późniejszym Chrystusem Odkupicielem, który miał umrzeć na krzyżu za ludzkie grzechy. Cały projekt był monitorowany i nadzorowany zarówno przez TJehooba jak i przez Plejadian. Wszystko zostało zaplanowane - narodziny, nauki, śmierć na krzyżu, zmartwychwstanie i późniejsze wniebowstąpienie. Chodziło o to by ludzkość otworzyła się na sprawy uniwersalnej duchowości, a mniej poświęcała swą uwagę takim kwestiom jak ofiary dla danego boga/bogów, czy przestrzeganie spożywania określonych potraw w takie a takie dni. Projekt jak widać powiódł się, choć...po śmierci swego Nauczyciela, uczniowie Jezusa Chrystusa, nie mogąc pewnych rzeczy pojąć i zrozumieć, zamknęli to w pewien kanon "rzeczy boskich - niewytłumaczalnych", jednocześnie oddalając się od nauk Jimmanuela i znów przechodząc do bardziej materialistycznych form kultu (jak widać, pewnie bliższym ludzkiemu pojęciu). Mimo to pamięć o Nauczycielu trwa do dziś.


"To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali"

Ewangelia św. Jana 15, 17





KULTURA - SPOŁECZEŃSTWO - MODA


Na Erze używa się jednego języka, zwanego - SERAT. Język ten obowiązuje tylko na Erze, na pozostałych planetach gromady gwiezdnej Plejad - ludzie mówią innymi językami. Nie ma to jednak większego znaczenia, gdyż i tak wszystkie (będące członkami Federacji Galaktycznej), rasy ludzkie we Wszechświecie, mówią językiem uniwersalnym, o nazwie KOSAN, lub też...komunikują się za pomocą myśli, a nie słów. Oczywiście posługują się też translatorami, które tłumaczą inną niż ludzka mowę, lub używają specjalnych urządzeń, do porozumiewania się na odległość za pomocą myśli. Rozwody są zakazane, ponieważ jest to przestępstwo przeciwko prawom Kreacji. Ludzie więc, nim dojdzie do małżeństwa długo wzajemnie się poznają, tak by nie było potem żadnych zastrzeżeń. Zresztą małżeństwo też nie jest obowiązkiem - decydują się na nie jedynie ci, którzy są już całkowicie pewni tego, kogo pragną poślubić. Wiele par żyje ze sobą w konkubinacie. Mężczyzna na Erze może posiadać więcej niż jedną żonę - zaś kobieta ma tylko jednego męża. Plejadianie w swoich chennelingach, twierdzą że nie są wcale super-ludźmi, za jakich my możemy ich uznawać. Przyznają że są bardzo podobni do nas, tylko...o wiele bardziej rozwinięci tak technologicznie, jak i duchowo.

Rok na Erze trwa 365 dni (co cztery lata rok przestępny zupełnie jak na Ziemi). Doba podobnie trwa 24 godziny, a zarówno minuty jak i sekundy odpowiadają naszym - ziemskim. Erra posiada ponad 32% tlenu (Ziemia ok. 30 %). Na planecie zamieszkuje 400 milionów ludzi, a każde kolejne dziecko (od poczęcia do narodzin), jest monitorowane. Plejadianie potrafią też genetycznie kształtować płeć dziecka jeszcze przed jego narodzinami. Poród odbywa się zupełnie bezboleśnie, a spowodowane jest to...ich wolą. Po prostu skupiają się przed porodem na bezbolesnych narodzinach i...tak się dzieje (Siła Naszego Umysłu jest naprawdę n-i-e-s-a-m-o-w-i-t-a, aby więc zapewnić sobie długie i szczęśliwe życie - wystarczy...myśleć pozytywnie). Życie na Erze upływa w sposób spokojny i harmonijny, jest bardzo dużo wolnego czasu, który Plejadianie wykorzystują na wszelkiego rodzaju rozrywki, takie jak gry, zabawy, kąpiele czy...miłostki. Ich strój jest bardzo wygodny, składa się gównie z luźnych i przewiewnych tunik lub sukni (istnieje podział na stroje męskie i żeńskie). Kobiety i mężczyźni noszą jednak podobne skafandry międzygwiezdne gdy są "w pracy" (mam tutaj na myśli pracę jako astronauci, gdyż istnieje wiele innych zawodów na Erze). Prawie nie chorują (wyjątek stanowią kontakty z Ziemianami, gdzie mogą się zarazić jakimś naszym "choróbskiem", dlatego się z nami nie kontaktują w sposób bezpośredni. Mają też niezwykle rozwiniętą medycynę. Do tego stopnia, że są w stanie...wskrzesić zmarłych, jeśli śmierć nastąpiła nie dłużej niż do kilku (coś około trzech?) dni.


"Królestwo moje nie jest z tego świata (...)
 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie"

(Ewangelia według. św. Jana 18, 36-37)




CDN.

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. XVIII

II WIELKA WOJNA GALAKTYCZNA
ZBROJNY POKÓJ I PONOWNA "LUDZKA" KOLONIZACJA WSZECHŚWIATA 
Ok. 250 000 000 lat temu



"I inny znak się ukazał na niebie:
Oto wielki Smok barwy ognia,
mający siedem głów i dziesięć rogów
- a na głowach jego siedem diademów.
I ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba:
i rzucił je na ziemię"

(APOKALIPSA ŚW. JANA 12:3-4)



ELOHIM
"ANIOŁOWIE" (BOGOWIE) z NIEBA


Opierając się na przekazach chennelingowych można by podjąć próbę przyporządkowania ich do poszczególnych galaktycznych ras. I tak kierując się od góry do dołu i od lewej do prawej strony (pomijając piąty - środkowy obrazek):


TJEHOOBA (TIAOOUBA i HOOVA) - 1 i 4 obrazek

PLEJADY (ERRA) - 2 i 7 obrazek

LIRA - 3, 8 i 9 obrazek

SYRIUSZ - obrazek nr. 6





Flota Federacji Galaktycznej, po wielkim zwycięstwie w bitwie gwiezdnej, skierowała się teraz przeciwko dwóm pozostałym placówkom Gadów w naszym Układzie Słonecznym - Maldekowi i Chowcie. Maldek już wówczas liczył ok. 20 milionów gadzich mieszkańców i był potężnie uzbrojoną bazą wojskową, Chowta zaś był jej księżycem a w rzeczywistości potężną twierdzą, zamienioną w okręt gwiezdny na zwór planety Nibiru. Atak nie był więc łatwy i Federacja musiała liczyć się z ogromnymi stratami. Mimo to podjęto próbę ataku. Okazało się jednak że silna obrona planety, to nie ostatni kłopot Federacji, kolejnym było wsparcie, jakie otrzymał Maldek z systemu galaktycznego Smoka - nowa flota gwiezdna zmierzała na odsiecz planecie. W tych warunkach po początkowej blokadzie Maldeka, Federacja postanowiła wycofać swoje okręty. Nie można było bowiem ryzykować utraty floty w walkach z tak dobrze ufortyfikowaną placówką. Federacja nie potrafiła zakończyć tej wojny zdecydowanym zwycięstwem, ale...Gady także nie dysponowały taką zdolnością. Poważnie osłabione reptiliańskie imperium, nie było w stanie przedsięwziąć żadnej poważniejszej akcji zaczepnej i skazane było jedynie na obronę już posiadanego terenu. Od tej chwili wojna realnie się zakończyła, choć oficjalnie trwała cały czas. Jednak ani Federacja, ani Imperium nie przeprowadziło już żadnych działań zaczepnych przez blisko...200 milionów lat. Przez cały ten czas panował w Galaktyce zbrojny pokój - oficjalnie nie zawarty, jednak respektowany przez obie strony.

Wojna zostanie wznowiona dopiero ok. 1 320 000 lat temu, gdy Gady odbudują swoją siłę i ponownie zaatakują Ziemię i inne ludzkie kolonie w naszym Układzie Słonecznym. Tymczasem w owym niesłychanie długim okresie "zbrojnego pokoju" (prawie 200 milionów lat), miało miejsce kilka bardzo ciekawych wydarzeń, związanych nie tylko z Naszą Ziemią, lecz także z innymi galaktykami we Wszechświecie. Federacja Galaktyczna w owym czasie podjęła się na przykład zadania odbudowania ludzkiej kolonizacji w systemie gwiezdnym Plejad, gdyż w czasie działań wojennych Gady zniszczyły największą z tamtejszych planet Avyon plejadiański i zaatakowały inne planety tego układu, niszcząc je a ludność mordując lub uprowadzając w niewolę. Nie wszystkie jednak planety spotkał taki los. Gady nie dotarły do gwiazdy Taygeta, która posiadała w swoim układzie 10 planet. Wcześniej ten system nie był bowiem skolonizowany i dzięki temu przetrwał atak. Odtąd właśnie zamierzała Federacja rozpocząć odbudowę cywilizacji plejadiańskiej - zasiedlono więc 4 z 10 planet w układzie Taygety w tym planetę Erra, a następnie inne planety całego systemu gwiezdnego Plejad. Nie poprzestano na tym, zasiedlono system gwiezdny Centaura - w tym planetę Bakaratini, z której koloniści utworzą potem pierwszą ludzką cywilizację na Ziemi, zwaną hyperboreańską. Rozpoczęto też kolonizację zasiedlonej przez upadłe Gady - (czyli dinozaury), pozostałość po planecie Tiamat - naszą Ziemię.

Najpierw na planecie pojawili się Felinianie (Lwi-Ludzie). Nie zamierzali tu jednak pozostać, a jedynie odbudować tutejszą zwierzęcą cywilizację ssaków, z której będą mogły powstać inne człekopodobne gatunki w przyszłości. W tym celu przeszukiwano najróżniejsze Galaktyki w poszukiwaniu odpowiedniego stworzenia i na czwartej planecie w systemie gwiezdnym Wegi znaleziono gatunek zwierząt, które wykształciło już własny system porozumiewania się i tworzenia zorganizowanych społeczności obronnych, myśliwskich i społecznych. Istoty te podobne były do dzisiejszych lwów morskich i żyły w oceanach. Zostały przetransportowane na Ziemię po ok. 3 milionach lat, od zawiązania się "zbrojnego pokoju" i zasiedlenia Ziemi przez Felinian. Zwierzęta te zostały przez Felinian genetycznie "ulepszone", tak by ich prymitywizm, zaczął nabierać cech mniej zwierzęcych a bardziej humanoidalnych (części na przykład umożliwiono poruszanie się po lądzie stałym i "wyjście ze środowiska wodnego", a część przystosowano do ziemskich warunków życia oceanicznego) - Mimo to - to nadal były zwierzęta. Istoty te zaczęły następnie się krzyżować z istniejącymi już na naszej planecie gatunkami zwierzęcymi i dzięki temu powstały niektóre późniejsze gatunki - jak na przykład małpy. To właśnie gatunek zwierząt z Wegi, był praprzodkiem dzisiejszych ludzi, choć nie wywodzimy się bezpośrednio od małp, a nasza ewolucja przebiegała w stopniu rewolucyjnym i "genetycznie przyspieszonym".


Po ulepszeniu tego zwierzęcego gatunku z Wegi, Felinianie opuścili Ziemię i powrócili do swojego rodzinnego świata


CDN.
 

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. XVII

II WIELKA WOJNA GALAKTYCZNA 
WYBUCH ok. 252 000 000 lat temu



Bitwa o ALN i zniszczenie planety przez flotę Federacji 
(Rysunek z Gwiezdnych Wojen - z bitwy o Coruscant - Wizja artysty)





 "Czy połączysz gwiazdy Plejad
Rozluźnisz więzy Oriona"
  
KSIĘGA HIOBA (Hi 38,31)



Atak Federacji Galaktycznej na gadzie skupiska na Tiamat, był oczywistym wypowiedzeniem wojny całej reptiliańskiej rasie. I nie miało w tym momencie żadnego znaczenia, że ten atak, był jedynie atakiem prewencyjnym - wyprzedzającym uderzenie Gadów. Zniszczenie Tiamat (wraz z Gadami, zginęły miliardy innych zwierzęcych stworzeń, zasiedlających planetę), było oficjalnym wypowiedzeniem wojny i Federacja Galaktyczna dobrze o tym wiedziała. Wysyłając okręt-planetę Nibiru do naszego Układu Słonecznego, jednocześnie zdawano sobie sprawę, że taki krok spowoduje kontrakcję ze strony Reptilian - postanowiono więc ponownie uderzyć prewencyjnie. Tym razem, celem floty Federacji, było samo "gadzie jądro", czyli ich pierwotna planeta na której wyewoluowali - Aln. Postanowiono działać z zaskoczenia i tak, nim wiadomość o zniszczeniu gadzich osiedli na Tiamat, dotarła do Rady Reptilian na Aln, w kierunku tej planety, już zmierzała bojowa jednostka Federacji, która dokonała zniszczenia Tiamat - okręt-planeta Nibiru.

Nibiru leciała w towarzystwie gwiazdolotów Federacji, których zadaniem było (w miarę możliwości), wylądowanie na planecie i ewakuowanie stamtąd ludzkich niewolników z dawnej Czarnej Ligii Oriona, a pierwotnie kolonistów z systemu gwiezdnego Syriusza. Akcja ta, jednak zakończyła się fiaskiem. Co prawda pojawienie się Nibiru i potężnej floty wojennej Federacji w systemie gwiezdnym Oriona, całkowicie zaskoczył Reptilian, to jednak lądowanie na planecie, wielkich okrętów, którymi miano ewakuować stamtąd ludność - udało się tylko w kilku miejscach (większość takich prób została już na samym początku unieszkodliwiona przez reptiliańską obronę). Okrętom, które wylądowały na powierzchni planety - udało się ewakuować niewielką część ludności, poza tym, niektóre zostały zniszczone już na planecie. Ocalało tylko kilka gwiazdolotów, które ewakuowały garstkę ludzkich niewolników z Aln, a i to było dużym sukcesem, jako że już rozpoczęła się bitwa gwiezdna o planetę i wydostanie się stamtąd, też graniczyło z cudem.

Nie podejmowano już więcej takich prób, postanowiono to jak najszybciej zakończyć. Tutaj do akcji wkroczyła planeta Nibiru, która skierowała w stronę Aln, potężną wiązkę energii o niespotykanej mocy. Siła tej broni, była tak wielka że przebiła skorupę Aln i dotarła do jądra planety, rozsadzając ją na kawałki. Planeta Aln - pierwotny świat Gadów, na których wyewoluowali, stworzeni przez Karian, ich pierwotna ojczyzna - przestała istnieć. Klęska Gadów była totalna, a jeszcze większe było zaskoczenie i przerażenie tak błyskawiczną ofensywą Federacji. Nie spodziewano się ataku i nie przygotowywano się na jego odparcie. Nie oznaczało to jednak że Gady dały za wygraną. Po krótkim szoku i niepewności, rozpoczęto przygotowania do kontruderzenia. Teraz jednak, celem nie było już opanowanie jak największej liczby galaktyk (jak miało to miejsce podczas I Wojny Galaktycznej), teraz celem była - całkowita zagłada Ludzkości we Wszechświecie.

Federacja Galaktyczna sądziła, że zadała Gadom tak wielką klęskę i wyrządziła im takie zniszczenia, po których długo nie będą mogli się podnieść. Liczono również na to, że po zniszczeniu ich głównego, macierzystego świata, Reptilianie będą zmuszeni się poddać (tak bowiem było podczas I Wojny Galaktycznej, gdy po zniszczeniu Avyonu w systemie gwiezdnym Liry, kolebki ich narodzin - Galaktyczna Ludzkość dążyła do pokoju z Reptilianami), pomylili się jednak w swych założeniach. Doszło do wielkiej kontrofensywy Gadów, zaatakowali oni wiele galaktyk, w tym system gwiezdny Plejad. Główną planetą tego systemu, pozostawał Avyon (nazwany tak, przez osadników ze zniszczonego w czasie I Wojny - Syriusza B, na cześć ich rodzimego świata w konstelacji Liry). Społeczeństwo plejadiańskiego Avyonu rozwijało się już od pokoleń, na drodze harmonii i całkowitego wyrzeczenia się przemocy. Stworzyli cywilizację pozbawioną społecznych różnic, świat całkowicie pozbawiony przemocy. Teraz w ich kierunku zmierzała potężna, złowroga flota Reptilian.

Avyon plejadiański został zniszczony w podobny sposób, jak Aln, z tą jedynie różnicą, że do jego unicestwienia użyto ognia z dział wszystkich okrętów. Nie poprzestano na tym, rozpoczął się prawdziwy pogrom konstelacji Plejad, z tym tylko, że Reptilianie nie ograniczali się jedynie do niszczenia, postanowili także zdobyć kolejnych niewolników. Tak oto spustoszone zostały - Eta, Alcyone, Merope, Maia, Sterope i Pleione, a inne planety tego systemu w mniejszym stopniu. Ludność tych planet, została w większości wybita, część jednak porwano, z zamiarem ich zniewolenia. Kolejnym krokiem Gadów, była próba opanowania naszego Układu Słonecznego. Federacja posiadała tu już jedną placówkę, którą był Pluton, jeden z dawnych księżyców Saturna, teraz Reptilianie postanowili stworzyć tu swoją uzbrojoną placówkę wartowniczą. Wybrali na ten cel część rozbitej dawnej Tiamat, na której wylądowali i którą umocnili. Planeta ta otrzymała nazwę - Maldek.

Maldek został zasiedlony (planeta nie od razu nadawała się do zamieszkania), przez gadzich kolonistów z systemu gwiezdnego Sagittariusa. Przypomnieli sobie również o pozostawionych na Tiamat pobratymcach i postanowili ich także przewieźć na planetę Maldek. Tiamat wówczas przypominała jeszcze mocno "nadgryziony owoc". Wylądowano wszakże na tej jej części,która nie uległa "rozłupaniu" i poszukiwano żywych gadzich istot. Wygląd planety sprawiał przerażające wrażenie - prawie wszystko było zniszczone. Znaleziono bardzo nieliczne jednostki, którym udało się ocaleć w specjalnych schronach - tych ewakuowano na Maldeka, jednak Reptilianie nie wiedzieli, że część ich towarzyszy, ukryła się głęboko pod ziemią, dlatego też odlecieli sądząc że nikt już więcej nie przeżył tej katastrofy. Ocalonych przesiedlono na Maldek, który stał się potężnie uzbrojoną gadzią bazą, zagrażającą bezpieczeństwu naszego Układu Słonecznego. Stąd bowiem Reptilianie wysyłali swe jednostki rozpoznawcze i bojowe, by patrolowały cały nasz Układ.

Bardzo często dochodziło do bitew, z jednostkami Federacji, które stacjonowały w swej bazie na Plutonie. Gady postanowiły więc zniszczyć wrogą bazę Galaktycznych Ludzi. Atak na placówkę na Plutonie nie doszedł do skutku, gdyż drogę reptiliańskiej flocie, zastąpiła potężna eskadra floty Federacji. Doszło do jednej z największych bitew tej wojny (i największej bitwy w naszym Układzie Słonecznym). Bitwa zakończyła się całkowitą klęską Reptilan, ich potęga została złamana. Teraz zagrożony atakiem Federacji był Maldek.


Bitwa o PLUTON - 
Wielkie zwycięstwo Federacji i wstęp do "Zbrojnego Pokoju"




CDN.

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. XVI

ZAGŁADA TIAMAT 
PRELUDIUM WOJNY



Planeta TIAMAT - pramatka ZIEMI - przed katastrofą
(Wizja artysty)




Okręt-planeta Nibiru, znalazła się na orbicie Tiamat, jakieś 252 miliony lat temu. Gady na planecie stworzyły potężne umocnienia obronne, dodatkowo byli wspierani przez reptiliańską flotę z systemu gwiezdnego Oriona. Załoga Nibiru do ataku użyła także...jednego z księżyców Saturna, obsadzając go i przekształcając w uzbrojoną jednostkę bojową. Wspólnymi siłami, wykorzystując ogromną siłę ognia, zniszczono większość gadzich stanowisk obronnych, oraz pola siłowe, napędzane przez reaktory, znajdujące się w rejonie dzisiejszego Tybetu (wówczas na Tiamat/Ziemi był tylko jeden wielki kontynent). Połączone ze sobą reaktory eksplodowały, niszcząc większość życia na planecie.


"Pan zatrzymał się, by popatrzeć na jej ciało bez życia. Potem zaplanował przemyślnie, jak podzielić potwora. Potem, jak małża, rozszczepił na dwoje"

 Fragment starosumeryjskiego mitu o początkach Ziemi, spisanego na tabliczkach z pismem klinowym - ZECHARIA SITCHIN



Zagłada TIAMAT ok. 252 mln. lat temu



 
W tym czasie, jak już wspomniałem - Pra-Ludzie ponownie "weszli do oceanu", odpowiednio wcześniej przystosowując swoje organizmy do życia pod wodą. Ich ewolucja w tym zmienionym kształcie, trwała następne 4 miliony lat, a zakończyła się, gdy ci ludzie całkowicie przystosowali się do życia pod powierzchnią wody i jako ssaki wyewoluowały w to, co dziś znamy pod postacią delfinów, wielorybów i innych waleni. Nie jest bowiem żadną tajemnicą, że wszystkie walenie, a szczególnie delfiny różnią się znacznie od innych zwierząt. Nie jest też tajemnicą, że...posługują się mową (choć dla nas niezrozumiałą), oraz mają wiele innych cech wspólnych z ludźmi - jak choćby łączą się w pary na całe życie, zakochują się w sobie, oraz uprawiają stosunek, nie tylko dla przedłużenia gatunku, lecz podobnie jak my, również dla...przyjemności. Tak nie zachowują się żadne, znane nam zwierzęta - nawet najbliżej z nami spokrewnione ssaki, które zwykliśmy nazywać "człekopodobnymi".

Atak Nibiru był prawdziwą katastrofą, dla żyjących na Tiamat istot - prawie wszyscy, którzy nie zeszli w morskie głębiny - zginęli. Gady zostały wybite (w większości wyparowały, pod wpływem bardzo silnego promenowania), przeżyła tylko garstka Reptilian (ok. 3 % wcześniejszej populacji). Ale największa katastrofa spotkała samą planetę. Została ona bowiem rozbita na dwie części, z których jedna część rozpadła się na kolejne trzy części, tworząc pas asteroidów w naszym Systemie Słonecznym, mniejszą skałę, która z czasem przeobraziła się w planetę - Maldek, oraz...planetę Merkury. Z większej części, która pozostała po rozpadzie Tiamat z czasem ukształtowała się nasza Ziemia. Satelita Saturna, którego Federacja użyła do osłony swego głównego ataku - został w większości zniszczony przez reptiliańską flotę, a to co z niego pozostało, zostało umieszczone na odległej orbicie naszego Systemu Słonecznego i stało się z czasem planetą Pluton. Pluton pełnił funkcję uzbrojonej, stałej placówki Federacji, mającej ciągle monitorować wydarzenia dziejące się w naszej Galaktyce. Zresztą nazwa Pluton, w języku Sumerów znaczy - "Szu-pa" ("Wartownik nieba").

Katastrofa, która spotkała Tiamat, przed 252 milionami lat, oddziałuje do dziś na naszą Ziemię. Wystarczy tylko przyjrzeć się bliżej geologicznej budowie naszej planety, która nie posiada jednolitej skorupy zewnętrznej. Ziemia posiada taką skorupę, jedynie na...jednej trzeciej swojej powierzchni. Amerykańscy naukowcy, badający ten ewenement (większość planet w naszym Układzie Słonecznym, posiada jednolitą skorupę zewnętrzną, ale taką skorupę, mogą posiadać tylko planety, które od momentu ich powstania stygły równomiernie), doszli do wniosku, że część ziemskiej skorupy zalega na głębokości 400 km w jej półpłynnej sferze. Mimo to i tak jest to tylko niewielka cześć, tego, co powinna posiadać Ziemia. Inną anomalią w budowie skorupy ziemskiej, jest jej niejednolita struktura i grubość. Pod kontynentami jest gruba na 20, do ponad 70 km, natomiast pod oceanami jej grubość wynosi zaledwie od 5 do 7 km. Oznacza to, że litosfera pod oceanami, jest tylko "cieniutką płytką", która przypomina...wciąż niezabliźnioną ranę, po jakimś wielkim urazie.


Graficzne przedstawienie katastrofy TIAMAT




Do takiego "urazu" rzeczywiście doszło, jakieś 252 miliony lat temu, po którym nasza planeta wyglądała niczym "nadgryziony owoc". Rana ta z czasem się zabliźniała, choć trwało to bardzo wolno (do dziś proces ten nie został zakończony), a jak wyglądał ów proces "gojenia rany"? Część wód potężnego oceanu, okalającego Tiamat, w chwili pęknięcia planety, została wyrzucona w przestrzeń kosmiczną. Tam trafiła na obszar wysokiej temperatury, który spowodował powstanie bardzo dużej ilości pary wodnej, poprzez skroplenie wód. Para wracając z powrotem, wymieszała się z pozostała częścią pierwotnej atmosfery. Tak wytworzona, pierwotna atmosfera ziemska, posiadała bardzo dużą ilość dwutlenku węgla, zaś para wodna, obracając się - stygła, zamieniając się w półpłynną koegzystencję, tworzącą od "pękniętej strony" formę kulistą (to jest naturalny proces, ponieważ wszystkie ciała niebieskie, posiadające półpłynną koegzystencję, zawsze dążą do formy kulistej). Ale najciekawsze jest to, co stało się z pozostałymi na planecie Gadami, które przeżyły katastrofę.

Pod wpływem dużego promieniowania i erupcji wulkanicznych, cała dotychczasowa gadzia cywilizacja przestała istnieć. Ci spośród Reptilian, którzy przeżyli, musieli początkowo schronić się pod ziemię, by uniknąć śmierci, w wyniku promieniowania, lub spłonięcia. Wyszli stamtąd znacznie odmienieni. Cała ich dotychczasowa cywilizacja, kultura, religia i filozofia przestały istnieć, lub straciły dla nich znaczenie. Gady na Tiamat, cofnęły się do swego pierwotnego rozwoju, wychodząc ze swych kryjówek, ulokowanych głęboko pod ziemią, byli już innymi istotami. Pozbawionymi w większości inteligentnych odruchów, a zorientowanymi tylko na fizyczne przetrwanie, zaczęli napadać i zjadać się wzajemnie. Ich kształt, również ulegał (w wyniku późniejszej ewolucji), znacznym zmianom. Tak oto ok. 252 milionów lat temu, rozpoczęła się na Ziemi...era dinozaurów. Czas ten, jest nazywany w przekazach chennelingowych - czasem "Upadku Gadów".




CDN.

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. XV

KOLONIZACJA TIAMAT - Cz. II



Okręty Federacji Galaktycznej nad TIAMAT




Z biegiem czasu (po kilku tysiącach lat wspólnego życia), Ludzie-Walenie zaczęli coraz bardziej przypominać współczesnych ludzi, (choć wiele jeszcze im brakowało do wyglądu dzisiejszego człowieka).

Ludzie-Delfiny (można je nazwać w skrócie Pra-Ludźmi) i Gady żyły tymczasem obok siebie, wzajemnie sobie pomagając. Pra-Ludzie zajęli się uprawą rolnictwa i hodowlą zwierząt, zaś nadwyżki żywności oddawali Gadom. Ci, w zamian za jedzenie, przekazali Pra-Ludziom, technologie, która dopomogła im w pracy na roli. Gady dbały o bezpieczeństwo i pomagały w ulepszaniu życia Pra-Ludzi, a ci ofiarowywali im mięso zabitych zwierząt i wyhodowane przez siebie płody ziemi. Dodatkowo rasa ludzkich waleni, wytworzyła silną duchowość, która oddziaływała także na gadzich mieszkańców Tiamat. Cały czas, Duchowi Opiekunowie planety, zsyłali na Gady pozytywną energie, co diametralnie zmieniło ich zachowanie.

Niektóre Gady, porzucały swą dotychczasową filozofię religijną, mówiącą o stworzeniu ich na obraz i podobieństwo Wielkiego Kreatora, który oddał im cały Wszechświat w niepodzielne panowanie. Ich filozofia zakładała początkowo zdominowanie Wszechświata i narzucenie innym (głownie Galaktycznym Ludziom), swej woli, poprzez zamianę ich w całkowicie posłuszne służebne istoty, pozbawione swej woli i wykonujące polecenia gadzich panów. Gdyby to się nie powiodło - należało zniszczyć wszystkich i wszystko, co tylko podważałoby tę teorię. Harmonia i wzajemna współpraca, jaka zapanowała na Tiamat, pomiędzy tak różnymi rasami, spowodowała że zarówno Pra-Ludzie jak i Gady zaczęły nawet łączyć się w pary, spółkować ze sobą i płodzić mieszane rasowo, hybrydowe potomstwo. Gady zaczęły rozwijać duchowość (przy pomocy ludzkich waleni), było to niewątpliwie jedno z najtrudniejszych osiągnięć, do jakich dążyli, gdyż Gady nie potrafią odczuwać współczucia.

Długa praca Ludzkich-Waleni (i Duchowych Opiekunów Tiamat), spowodowała że duża cześć przedstawicieli gadziej rasy, całkowicie pozbyła się swych agresywnych nawyków. Zaczęto rozwijać wspólną kulturę, powstawały wspólne dzieła sztuki w nauce i dziedzinach artystycznych. Obie grupy, całkowicie przestały odczuwać do siebie jakąkolwiek nienawiść, lęk, czy strach - żyli i tworzyli razem. Gady dopuściły także ludzkich waleni, do swej międzygwiezdnej technologii, dzięki czemu ci zaczęli też tworzyć pojazdy międzygwiezdne, choć ich wyprawy w przestrzeń kosmiczną, były dość rzadkie, a jeśli już to ograniczały się tylko do naszego Systemu Słonecznego. Pamięć tamtych wspólnych czasów przetrwała... do dnia dzisiejszego.

W 1944 r., kupiec Waldemar Jurslut, odnalazł u podnóża gór El Toro w Maksyku, w stanie Guanajuato, w pobliżu miasteczka Acambaro, obrobione płyty kamienne i ceramiczną figurkę. Figurka przedstawiała bardzo dziwne wizerunki. Jakieś zbliżone do ludzkich postaci, przebywały w gronie istot o "dinozaurowatych" kształtach. Na jednym z wizerunków ludzka kobieta, tuli w ramionach i karmi własną piersią maleńkie "gadzie stworzonko", na innym ludzkie postacie przebywają razem w gronie postaci o gadzich kształtach - bawią się, biesiadują, podróżują. Rząd Meksyku zajął się badaniem tych płyt i ceramiki, dopiero w 1954r. Na początku badań, meksykańscy naukowcy twierdzili że mają do czynienia z autentycznym dziełem, sprzed znanej nam rachuby pojawienia się na Ziemi człowieka (a głosi ona że pierwsze hominidy pojawiły się na Ziemi ok. 2 500 000 lat temu). Gdy nagle, po trzech tygodniach prac badawczych, stwierdzili nieoczekiwanie że...to falsyfikat.

Zagadnieniem tym, zainteresował się już w 1955r., amerykański profesor antropologii z uniwersytetu w New Hampshire, który przyjechał do Meksyku i rozpoczął prace badawcze nad owymi odkopanymi "artefaktami", oraz dalsze prace u podnóża gór El Toro. Jego prace badawcze trwały długo, zakończył je po 18 latach, w 1973r., wydając książkę "Tajemnice Acambaro", w której stwierdził że odkopane przedmioty pochodzą, co najmniej sprzed...250 milionów lat temu. Wyniki jego badań, nie pasowały jednak do oficjalnej nauki, mówiącej że człowiek pochodzi od małpy i zaczął ewoluować ok. 2 500 tys. lat temu., dlatego też żadne szanujące się pismo naukowe świata, nie napisze o tym nawet drobnym druczkiem - swoją drogą, komuś zależy, by ludzie myśleli że człowiek ma zaledwie 2 miliony lat, tak jak kiedyś zależało by twierdzić że świat powstał w ciągu sześciu dni i ma nie więcej jak...6 tys lat, oraz że Ziemia stanowi centrum Wszechświata. Dziś już wiemy że to nie była prawda, ile czasu zajmie nam odkrycie prawdy o naszych najstarszych korzeniach?

Czas pokoju i współpracy trwał bardzo długo prawie 8 milionów lat i wkrótce miał się zakończyć. A stało się tak za sprawą Gadów, ale nie tych z Tiamat. Wieści o harmonijnej współpracy obu ras na Tiamat, dotarły do Federacji Galaktycznej, a za nią do innych światów, zasiedlonych przez ludzkich kolonistów. Ale nie tylko ludzkich, wieści te dotarły także do systemów gwiezdnych Oriona, Bellatrix i Sagittariusa - wywołały tam...przerażenie. Na Aln zebrała się wspólna Rada Dinoidów i Reptoidów, która miała powziąć decyzję, co czynić dalej. Szczególnie przerażała ich myśl, że ich gadzi współplemieńcy, mogli dopuścić się takiej zbrodni, przeciwko ich własnej naturze, religii i filozofii, że dopomogli ludzkim waleniom, w ich szybszej ewolucji. To dla Gadów zebranych na Aln, była prawdziwa zbrodnia, godząca w ich genetyczny byt we Wszechświecie. Należało coś z tym zrobić, postanowiono więc, wysłać w rejon Tiamat okręt zwiadowczy, który miał nawiązać kontakt z Gadami na planecie. To co zobaczyli zszokowało ich.

Gdy odnaleźli wspólną gadzio-ludzką cywilizację na Tiamat, nie próbowali nawet nawiązywać kontaktu z Gadami z planety, powrócili na Aln i zdali relację - która Radę Gadoidów wprawiła w jeszcze większe przerażenie. Wezwali oni na Aln, przedstawicieli swych pobratymców z Tiamat i zarzucili im że złamali wszystkie prawa, mit stworzenia i filozofię życia Gadoidów, wywyższając istoty "ras niższych". Rada przypomniała Gadom z Tiamat, że tylko ona ma prawo decydować, czy jakieś gatunki powinny zostać ocalone, a jeśli tak, to powinny pozostawać pod kontrolą, ściśle sterowane i całkowicie podległe reptiliańskiej władzy. Nakazali im natychmiastowe zerwanie wszelkich więzów z Pra-Ludźmi i powrót do zasad reptiliańskiej wiary. Ludziom z Tiamat pozwolono żyć, ale odtąd mieli zostać zamienieni w niewolników i ściśle kontrolowani. Co ciekawe Gady z Tiamat...odrzuciły nakaz reptiliańskiej Rady i powróciły na swoją planetę, nie zamierzając gnębić ludzi, ni zamieniać ich w niewolników. 8 milionów lat wspólnego życia przeważyło szalę na stronę zgody i wzajemnej pomocy.

Reptilianie nie zamierzali jednak odpuścić i pozwolić swym pobratymcom tworzyć cywilizację wraz z "niższą ludzką rasą". Skoro oficjalne namowy i groźby niewiele dały, Rada Aln postanowiła uciec się do podstępu. Gadoidy z innych systemów gwiezdnych, zaczęły teraz dość często odwiedzać Tiamat, oficjalnie by utrzymywać kontakt z ich pobratymcami, realnie zaś, by mi wmawiać że "siedzą na beczce prochu", czyli że Pra-Ludzie szykują się do wojny i zamierzają wymordować wszystkie Gady, by samemu opanować całą planetę. Początkowo Gady z Tiamat, nie dawały im wiary, ale tamci czynili to w sposób konsekwentny i ciągły, przez...10 000 lat. Jednak nie poprzestano na tym. Reptilianie z Aln, przewieźli na Tiamat kilku ludzkich niewolników (potomków bojowników o wolność z Czarnej Ligii Oriona) i pozwolili im zamieszkać na Tiamat. Gadoidy dobrze wiedziały, jaką niechęcią pałają do nich niewolni ludzie z Aln. Pozwalając im osiedlić się na Tiamat, wśród Pra-Ludzi, jednocześnie kształtowali negatywną opinię o Gadach wśród ludzkich waleni. Wzajemna niechęć coraz bardziej rosła.

Wreszcie (po upływie ok. 10 tys. lat, od czasu pierwszych prób nakłonienia Gadów z Tiamat, do porzucenia Pra-Ludzi), reptiliańscy mieszkańcy planety, zgodzili się zniszczyć ludzi. Zamierzano do tego celu użyć broni bakteriologicznej i psychologicznej, która spowodowałaby w stosunkowo krótkim czasie śmierć wszystkich przedstawicieli ludzkich waleni. Jednocześnie broń ta, pozostawiłaby w stanie nienaruszonym domostwa i wszelkie inne materialne wytwory ludzkiej cywilizacji. Gady pragnęły jedynie pozbyć się ludzi, nie zamierzali bombardować i niszczyć niczego innego, co mogłoby im później przydać się do dalszego życia na planecie - tym bardziej że obawiano się całkowitego zniszczenia całej planety, która potem mogła okazać się niezdolna do zamieszkania. Reptiliańska Rada zabroniła jednocześnie wszystkim Reptiodom i Dinoidom, ustawiania się w roli opiekunów innych galaktycznych form życia we Wszechświecie, a szczególnie Galaktycznych Ludzi, bez jej zgody.

Pra-Ludzie, dzięki rozwiniętej telepatii i innym paranormalnym zdolnościom wybranych ludzkich jednostek, upewnili się w zamiarach Gadów i postanowili się ratować. Dzięki Gadom, nabyli już umiejętność podróży międzygwiezdnych, postanowili teraz z tego skorzystać, choć Wszechświat, wciąż jeszcze budził w nich przerażenie. Dlatego też, jedynie pewna część ludzkich waleni, zdecydowała się opuścić Tiamat i przenieść się na inne planety, o podobnej atmosferze. Wybrano niezasiedlone dotąd, systemy gwiezdne Pegazusa i Cetusa. Odlecieli nim doszło do ataku, a ich celem było zasiedlenie i kolonizacja tamtych światów. Reszta pozostała na Tiamat i przygotowywała się do nieuniknionego ataku. Ich przywódcy znaleźli sposób, jak przetrwać pogrom - postanowiono ponownie...powrócić do oceanu. Tak jak kiedyś, przed 8 milionami lat, ich przodkowie wyszli na suchy ląd, tak teraz postanowiono ponownie "wejść do wody". Aby to osiągnąć, należało przystosować swe organizmy do życia pod wodą - czyli genetycznie udoskonalić. Był to proces dość długi i zaczął się na długo nim Gady z Tiamat powzięły myśl o fizycznej eliminacji swych ludzkich towarzyszy. Łącznie trwał ok. 2 milionów lat.

Pra-Ludzie nie ograniczali się tylko do tych kroków (ucieczki z planety w przestrzeń kosmiczną, lub zejścia do oceanu). Prosili również Federację Galaktyczną, by ta pomogła im powstrzymać atak Reptilian - Federacja zgodziła się pomóc i wysłała w rejon Tiamat swoją jednostkę bojową, czyli okręt gwiezdny Nibiru. Jej celem było...zniszczenie wszystkich Gadów na Tiamat. Konflikt który rozpoczął się na tej planecie, stanie się casus beli wybuchu II Wielkiej Wojny Galaktycznej.


CDN.

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. XIV

ROZWÓJ "GADZIEGO" IMPERIUM KOLONIZACJA TIAMAT


Flota Reptilian nad Aln  
(wizja artysty)




Wraz z zakończeniem I Wielkiej Wojny Galaktycznej, która notabene skończyła się względnym remisem, ze wskazaniem na Reptilian, rozpoczął się czas Wielkiej Kolonizacji Wszechświata (o ludzkiej kolonizacji systemu gwiezdnego Syriusza, Plejad już pisałem, natomiast o kolonizacji planety Tiaoouba, napiszę w kolejnych postach). Lecz "Galaktyczna Ludzkość", nie była jedyną która rozpoczęła konsekwentną kolonizację nowych światów, Gady też nie pozostawały w tyle. Zniszczenie podczas I Wojny Galaktycznej Avalonu - jedynej "gadziej" bazy w konstelacji Syriusza, zostało szybko zrekompensowane, poprzez opanowanie wszystkich planet systemu Oriona (próba zasiedlenia Aln, skończyła się dla ludzkich kolonistów z Syriusza, tragicznie. Wszyscy oni zostali obróceni w niewolników i musieli służyć swym reptiliańskim władcom. Próba buntu, jakim było powstanie "Czarnej Ligii Oriona", trwające dziesięciolecia - zakończyło się totalną klęską i powrotem do kajdan niewoli. Jedyną szansą dla Ludzkich niewolników z Aln, była pomoc Federacji Galaktycznej, która...wcale się do nowego konfliktu z Reptilianami nie paliła).

Następnie Gady opanowały i skolonizowały cały system gwiezdny Bellatrix, lecz największym i najważniejszym ich przedsięwzięciem kolonizatorskim było zajęcie i zasiedlenie galaktyki Sagittariusa. To była najdalej wysunięta "gadzia" kolonia, ze wszystkich, jakie posiadali Reptilianie, nie oznaczało to jednak, że zamierzają na tym poprzestać. Wkrótce więc opanowały one pierwszą planetę z małego Układu Słonecznego, która otrzymała następnie nazwę - Tiamat. Tiamat powinna być dla nas szczególnie ważną planetą, gdyż z jej pozostałości...powstanie potem nasza Ziemia. Reptilianie wylądowali na Tiamat około 260 milionów lat temu, były to dwie "gadzie grupy, które sądziły, że są pierwszymi mieszkańcami nowego świata - jednak w chwili ich lądowania Tiamat była już planetą, na której istniało życie. Planeta więc była już wówczas zasiedlona, ale...nie przez "Galaktyczną Ludzkość". Nim jednak przejdę do wyjaśnienia całego procesu, jaki przeszła Tiamat, od chwili "dotarcia" do naszego Układu Słonecznego, aż po zajęcie przez Reptilian, kilka słów wyjaśnienia.

Do tej pory opisywałem i prezentowałem poszczególne ludzkie rasy, lub plemiona zasiedlone przez różne ludzkie systemy polityczne, zjednoczone w Federacji Galaktycznej. Ten podział, to rozdrobnienie "Ludzkości", na poszczególne planety i niekiedy zwalczające się wzajemnie światy - dotyczyło także Reptilian. Gadoidy nie stanowiły bowiem jakiegoś jednego zjednoczonego ludu, nie tworzył też jednego scentralizowanego imperium. Gady były tak samo podzielone na poszczególne "szczepy", "kolonie" i "plemiona" , jak Galaktyczni Ludzie - nigdy nie stworzyli jednego silnego i zjednoczonego imperium. Wzajemnie też, poszczególne gadzie "frakcje" i plemiona walczyły ze sobą o lepsze miejsca dla kolonizacji i zasiedlenia, o bogatsze światy pod przyszłą eksploatację (podobnie jak i Ludzie). Tak też się stało, gdy 260 milionów lat temu, prawie jednocześnie na Tiamat wylądowały dwie grupy Reptilian - Dinoidy z Bellatrix i Oriona, oraz Reptoidy z Sagittariusa, rozpoczęła się bratobójcza walka o prawo do nowej planety.

Nim jednak doszło do pierwszej kolonizacji Tiamat, należy wyjaśnić, jak to się stało że Tiamat/Ziemia "przywędrowała" do naszego Układu Słonecznego? Badania naukowe, przeprowadzone na naszej planecie, sugerują iż jakieś 750 milionów lat temu nastąpiło gwałtowne ochłodzenie. Całą naszą planetę, miała wówczas pokryć duża warstwa lodu, o grubości 1 kilometra. Według naukowców, wówczas zaczęło się tzw.: "Drugie Globalne Ochłodzenie Planety" (ta teoria znana jest też jako teoria "Drugiej Śnieżki"). Jak jednak do tego doszło? (dlaczego drugiej - zaraz wyjaśnię) Tutaj już są bardzo liczne hipotezy. W tym przypadku można się posłużyć (ja tak robię)...chennelingami. O co mianowicie chodzi? Nasz Układ Słoneczny, nie jest pierwotnym układem dla naszej Matki - Ziemi, ta planeta "przywędrowała" tutaj z innego układu gwiezdnego, którym była...galaktyka Syriusza. Początkowo Tiamat nie nadawała się pod zasiedlenie, gdyż była planetą gazową. Po zniszczeniu przez Reptilian Syriusza B, i eksplozji-implozji, która temu towarzyszyła, cały układ gwiezdny Syriusza uległ zmianie - planety pozmieniały swoje orbity, bądź w ogóle z nich wypadły. Tak też się właśnie stało z Tiamat.

Planeta, która została wyrwana ze swojej naturalnej orbity i która dotąd swobodnie krążyła wokół słońca w układzie Syriusza, oddalając się od jego promieni, natychmiast ulegała wychłodzeniu i zamarzała. Stąd właśnie znany w naszej nauce "efekt śnieżki", czyli gwałtowne wychłodzenie planety. Tiamat rozpoczęła więc "zimną" podróż w przestrzeni kosmicznej. Jednocześnie przez cały ten czas była "bombardowana", zarówno przez najróżniejsze meteoryty i głazy, jak i przez szkodliwe kosmiczne promieniowanie - była więc planetą niezdatną do życia. Tak sobie podróżując po Kosmosie, "przyciągała" także do swej orbity przelatujące blisko, mniejsze planety i satelity, które stały się jej księżycami - łącznie było ich 10 różnej wielkości. Do naszego Układu Słonecznego, Tiamat przybyła ok. 580 milionów lat temu. Nim jednak została "ściągnięta" przez nasze Słońce i zaczęła krążyć wokół niego, sama "ściągnęła" właśnie w tym czasie, ostatni 11 swój księżyc - zwany Kingu. Kingu to nasz stary, jedyny księżyc, który oświetla nam nocą cały nieboskłon. Ten nasz księżyc, który stał się po latach symbolem romantycznych schadzek kochanków i niejednokrotnie "opiekunem" ich intymnych tajemnic. Kingu, nie był jednak wówczas tak blisko Ziemi/Tiamat, jak jest obecnie, był ostatnim jej satelitą, ale... jako jedyny przetrwał do naszych czasów.

Ale ów "efekt śnieżki", nie był wcale (jak twierdzą naukowcy), pierwszym w dziejach naszej planety. Do pierwszego takiego zjawiska, miało dojść wcześniej bo jakieś 2 miliardy 300 milionów lat temu. Co wówczas się wydarzyło? Na ten temat przekazy chennelingowe milczą, można jednak spekulować, iż układ gwiezdny Syriusza...także nie był pierwszym, do którego dotarła Ziemia. Najprawdopodobniej, odbyła ona wówczas taki sam "spacer" przez Wszechświat, jak w tym opisywanym przeze mnie. Oznaczałoby to, że nasza Ziemia to...prawdziwa kosmiczna podróżniczka. Jeśli zaś znamy mniej więcej czas, kiedy rozpoczęło się wychładzanie planety, możemy ustalić (tak prowizorycznie), że zniszczenie Syriusza B mogło mieć miejsce właśnie ok. 750 milionów lat temu (pod koniec I Wojny Galaktycznej). Oczywiście planeta przez cały ten czas pozostawała niezasiedlona. Życie zaczęło kształtować się w pierwotnych formach bakterii, jeszcze w czasie podróży gwiezdnej (a było to efektem owego stałego "bombardowania" Tiamat, przez najróżniejsze odłamki, które mogły spowodować zaistnienie pierwotnego życia).

Prawdziwy "wysyp" wszelkiego rodzaju zwierząt, miał miejsce już po dobrym "ogrzaniu" planety przez nasze Słońce - jakieś 544 miliony lat temu. Naukowcy nazywają ten okres "Rewolucją Kambryjską", lub też "Big Bangiem Ewolucji Zwierząt". To właśnie wówczas pojawiły się pierwsze morskie stworzenia, które nabyły możliwość budowania twardych skorupek, oraz dalsza ich ewolucja. Dokonała się ona w przeciągu błyskawicznego (jak na rozwój i ewolucję takich gatunków), czasu - zaledwie 10 milionów lat. Dlatego też, ten okres nazwany został przez naukowców "Rewolucją, lub Eksplozją Kambryjską". Jak jednak do tego doszło? Tu znów nieodzowne są chennelingi.

Początkowo Założyciele (eteryczne emanacje Boga - twórcy naszego Wszechświata, o których pisałem w pierwszych postach), postanowili przeznaczyć tę planetę na rozwój na niej jedynie duchowych form, nie zaś form fizycznych. Oddano opiekę nad planetę, Eterycznym Syrianom (tym którzy, zakończyli swój cykl inkarnacyjny w konstelacji Syriusza). Kiedy te energie świadomości zaczęły się "opiekować" planetą, i "doglądać" rozwoju pierwszych bakteryjnych form życia - z czasem (niektórzy z nich), ponownie zapragnęli "fizyczności". Zaczęli inkarnować w pierwsze prymitywne organizmy, które szybko dzięki temu ewoluowały. Nadal były to jednak pierwotne formy owadzie, rybie i zwierzęce, lecz z czasem (ok. 350 milionów lat temu), pojawiły się pierwsze ssaki. Dusze Eterycznych Syrian inkarnowały w ciałach tych stworzeń i przechodziły kolejny cykl rozwojowy. Zapragnęli "fizyczności", więc nie można im było tego odmówić. Każda bowiem istota we Wszechświecie (bez znaczenia fizyczna czy duchowa), posiada coś, co można określić "Kodem Wolnej Woli". Ci z Eterycznych Syrian, którzy nie "zeszli w fizyczność", nadal opiekowali się planetą, zgodnie z prośbą Założycieli.

Rozwój kolejnych organizmów następował coraz szybciej, ewolucja tworzyła coraz to doskonalsze "zwierzęce okazy", i wtedy właśnie, właśnie wtedy...pojawiły się Gady. 260 milionów lat temu obie grupy Reptilian (Reptoidzi i Dinoidzi), wylądowały na Tiamat i od razu rozpoczęły między sobą walkę o opanowanie planety. Zarówno pierwsza, jak i druga grupa Gadów, twierdziła że ma wyłączne prawo do tego świata. Obie grupy różniły się nie tylko pochodzeniem i " miejscem zamieszkania" (Dinoidy były z systemów Oriona i Bellatrix, zaś Reptoidy z systemu Sagittariusa), ale także pod względem wyglądu fizycznego. Dinoidy osiągały do 3 metrów wysokości. Posiadały wyprostowaną, dwunożną budowę ciała, zakończone pazurami czteropalczaste stopy i ręce. Odznaczały się też brakiem ogona (posiadały jedynie szczątkowy ogon), twarze ich były duże z zielonymi, żółtymi bądź czarnymi oczami. Nie posiadały nosa, jedynie dwie maleńkie dziurki na "pysku" - zaś ich zęby, podobne były do zębów rekina. Odznaczały się barwną kolorystyką ciała: czerwona, zieloną, czarną, brązową a nawet niebieską (odznaczają się także ponadprzeciętną inteligencją i są mistrzami w "naukach ścisłych").

Ale jest i inna grupa Dinoidów, wywodząca się z Oriona (ta podana przeze mnie wyżej, ma więcej wspólnego z systemem gwiezdnym Ballatrix). Posiadają oni skórę, całą pokrytą łuskami oraz ręce i stopy o sześciu posiadających błonę, palcach zakończonych pazurami. Mają ogon, zakończony czymś w rodzaju strzałki, oczy są z reguły koloru czarnego lub brązowego, a na głowie mają coś na kształt rogów, choć są to jedynie ich kostne grzebienie. Kolor ich skóry również jest ciemniejszy, głownie czarny, czerwony i brązowy. To właśnie Dinoidy z Oriona, stały się najpopularniejszym przykładem znanych na Ziemi negatywnych istot. To właśnie oni stali się synonimami biblijnych diabłów, głównie ze względu na owe "rogi" na ich głowach. Ich filozofia religijna sugeruje że to właśnie oni zostali stworzeni przez Wielkiego Kreatora Wszechświata, na jego obraz i podobieństwo, dlatego też uważają się za panów całego Wszechświata.

Reptilianie z Sagittariusa, czyli Reptoidzi, także posiadają ogon, jak gady z Oriona, choć jest on znacznie krótszy, ale nie aż tak krótki jak Dinoidów z Bellatrix. Kształt ich twarzy przypomina pysk krokodyla, zęby maja łagodniejszy kształt, oczy są zbliżone do ludzkich, podobnie jak i uszy (które posiadają, jako jedyne ze wszystkich Gadoidów). Są najwięksi i najsilniejsi ze swej rasy, choć mniej inteligentni niż Dinoidy. Tak więc gdy zaczęła się owa walka pomiędzy dwiema grupami Reptilian o panowanie nad Tiamat, nie trwała ona długo i szybko ją zakończono. A powodem tego stanu rzeczy, było skierowanie gadziej agresji przeciwko zwierzęcym istotom zamieszkującym Tiamat. W krótkim czasie uśmiercono wiele pierwotnych gatunków i rozpoczęto zakładanie wspólnych gadzich baz na planecie. Z pogromu ocalały jedynie mniejsze ssaki, ptaki i ryby. W oceanie (piszę "ocean", nie "oceany", gdyż wówczas istniał tylko jeden kontynent ziemski i reszta okalających go wód), przetrwały również walenie, co jest niezwykle ważne dla przyszłości rasy ludzkiej na Ziemi.

Widząc do czego jest zdolna gadzia rasa, Eteryczni Syrianie, którzy z polecenia Założycieli mieli czuwać i opiekować się planetą, postanowili nie dopuścić więcej do tak krwawej masakry. Zaczęli poddawać Reptilian swoistej "kuracji", polegającej na przesyłaniu im emanacji energii Miłości i Współczucia. Celem "Eterycznych Opiekunów Planety", było pozbawienie Gadoidów agresji, oraz otwarcie się ich na pozytywne doznania. "Kuracja" była długa - trwała bowiem łącznie (bez przerwy), aż 8 milionów lat, choć już po pewnym czasie (kilku tysiącach lat), jej stosowania, widać było pierwsze efekty. Agresywny i wojowniczy charakter Reptilian zaczął się zmieniać i tak gdy pierwsze jeszcze delfinowate ssaki, zaczęły wychodzić z oceanu na ląd, Reptilianie nie tylko ich nie atakowali, ale nawet łaskawie pozwolili im się dalej rozwijać na powierzchni planety. Początkowo te delfinowate ssaki posiadały jeszcze w większości cechy zwierzęce, choć też i zbliżone do ludzkich kończyny.

Gady zaczęły oswajać te ssaki i trzymać niczym "domowe zwierzątka". Cały czas poddawani byli przez Eterycznych Opiekunów "kuracji" energii Miłości (gdyby bowiem tego zaprzestano - Gady ponownie wybiłyby całą planetę). Z czasem (po kilkuset tysiącach lat owej "kuracji"), zaczęli odczuwać współczucie wobec innych istot (wcześniej uczucie zupełnie Gadom nieznane), powzięli też niezwykłą decyzję - mianowicie postanowili przyspieszyć genetycznie rozwój rasy humanoidalnych waleni, poprzez ofiarowanie im lepszego kodu DNA. Chodziło o przekształcenie zwierzęcych jeszcze istot w humanoidalnych, inteligentnych współmieszkańców planety, którzy zasiedlaliby ją wraz z Gadoidami. w tym celu Reptilianie zrobili coś, co było wcześniej prawie niespotykane (jeśli już to bardzo rzadko), wśród Gadziej rasy. Mianowicie zwrócili się do Federacji Galaktycznej, a konkretnie do Lirian, czyli "Galaktycznych Ludzi" z systemu gwiezdnego Liry, stworzonych przez lwich Felinian, o przysłanie im ich kodu genetycznego DNA, w celu przyspieszenia rozwoju delfinowatych ssaków.

Taki kod otrzymali, a pochodził on z najlepszej linii liriańskiej , pamiętającej jeszcze ich stary świat Avyon w systemie gwiezdnym Liry (zniszczony przez Gady w czasie I Wielkiej Wojny Galaktycznej) - była to linia Ameliusa, która charakteryzowała się wysokim wzrostem tamtejszych Galaktycznych Ludzi, niebieskimi oczami, jasnym kolorem skóry i ciemnymi włosami. Gady same, z własnej woli dążyły do zrównania owych zwierzęcych waleni ze sobą (choć z drugiej strony, gdyby nie działanie Eterycznych Opiekunów - nigdy by tego nie uczynili). Wreszcie udało im się stworzyć inteligentną, bardziej przypominającą człowieka istotę, posługującą się mową artykułowaną, a nie tylko zwierzęcymi dźwiękami. Nowa istota, mierzyła ok. 2 metrów wysokości, posiadała dwunożną, wyprostowaną budowę ciała - lecz na tym podobieństwa z Galaktycznymi Ludźmi kończyły się. Całe ciało, tego nowego stworzenia pokrywała gruba sierść. Palce miał zakończone pazurami, ręce zaś były trochę dłuższe od nóg. Najdziwniejsza jednak była jego twarz. Próba przeformowania delfiniego pyska, na kształt ludzkiej twarzy, powiodła się jedynie połowicznie - wyszła z tego duża, okrągła twarz, podobna do...pyska konia.


CDN.

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. XIII

PRZEKSZTAŁCENIE PLANETY NIBIRU W POTĘŻNY OKRĘT WOJENNY I ROLA TEJ JEDNOSTKI W PLANACH FEDERACJI GALAKTYCZNEJ





Przybliżona trajektoria orbity Nibiru we Wszechświecie...




Nibiru (jak już wcześniej pisałem), była planetą, która została wyrzucona w przestrzeń kosmiczną, za sprawą zniszczenia przez gadów Syriusza B i wytworzeniu się potężnej eksplozji/implozji której siła spowodowała zmianę trajektorii orbit, lub wyrzucenie w przestrzeń planet i gwiazd w konstelacji Syriusza (los Nibiru podzieliła także planeta Tiamat, która w konsekwencji dotarła do naszego systemu słonecznego. Tiamat powinna być nam szczególnie bliska, gdyż po jej rozerwaniu - które także opiszę - z jednego jej "kawałka" uformuje się potem nasza Ziemia). Nibiru, po tysiącach lat błąkania się we Wszechświecie, dotarła wreszcie w okolice Plejad. Było to już po "przebudzeniu" Plejadian/Avyończyków, więc ci postanowili początkowo zasiedlić ów nowy obiekt. Jednak Rada Federacji miała co do niej inne plany (Avyon od czasu swego "przebudzenia" przyłączył się do organizacji).

Rada postanowiła bowiem przemienić planetę na potężny gwiazdolot, który w swym założeniu strzegłby porządku i bezpieczeństwa w całym Wszechświecie (miało to miejsce -licząc ziemską rachubą czasu, około miliona lat temu). Zadanie to powierzono Avyończykom, choć inni członkowie Federacji także uczestniczyli w tym zadaniu. Nibiru stała się okrętem gwiezdnym, poprzez wydrążenie w jej wnętrzu ogromnych kanałów, w których stworzono warunki do życia dla przedstawicieli różnych ras. Planeta/okręt została zabezpieczona dodatkowo metalowym pokryciem i polem siłowym, chroniącym przed promieniowaniem kosmicznym.

Nibiru została zorganizowana nie tylko jako okręt wojenny Federacji, ale także jako miejsce do życia i pracy tych którzy zechcą się osiedlić w jej wnętrzu. dla nich także utworzono sztuczne słońce w samym środku nowego gwiazdolotu. Była samowystarczalna, gdyż uprawiano na niej (w jej wnętrzu), wszelkie warzywa, owoce i zboża. Planeta miała czerwoną barwę z jasno-żółtawym odcieniem. A po modyfikacji i przekształceniu w jednostkę bojową, jej pole siłowe zaczęło przyciągać gwiezdny pył, co powodowało iż planeta błyszczała jak żółto - złota gwiazda. Planeta zawsze posuwała się po jednakowej orbicie, która była ogromnie długa i przebiegała przez kilka systemów gwiezdnych. Pojawiała się także w naszym Układzie Słonecznym, zawsze co 3600 lat. Była doskonale znana Egipcjanom, którzy nazywali ją "Błyszczącą Gwiazdą Przejścia".

A jak wyglądała sama planeta? Po przebudowie planeta/okręt otrzymała dwa różnej wielkości pierścienie, które wytwarzały pole siłowe. Pierścienie te obracały się jednocześnie dokoła w przeciwnych sobie kierunkach, a także raz w górę, raz w dół. Pierścienie nie tylko wytwarzały pole siłowe, ale także były rodzajem silnika, dzięki którym planeta mogła przyspieszyć, zwolnić, zahamować, a także wykonać manewr skrętu (choć wciąż trzymała się swej orbity). Na planecie stworzono warunki odpowiednie dla praktycznie każdej rasy, od ludzi począwszy poprzez gady, na androidach, istotach owadopodobnych i morskich skończywszy. Zaczęły się tam tworzyć wręcz osobne cywilizacje poszczególnych ras, które nie zamierzały już wracać do swych pierwotnych światów, związując się na stałe z Nibiru.

Nibiru była okrętem wielowymiarowym, co znaczy że np. w naszym Układzie Słonecznym i naszej trójwymiarowej częstotliwości mogła się pojawiać i znika, przechodząc do częstotliwości czterowymiarowej. Nad wszystkim czuwała Rada Federacji, która oczywiście wydawała rozkazy wszystkim jednostkom bojowym Federacji, w tym także Nibiru (Nibiru była trochę podobna do owej "Gwiazdy Śmierci" z "Gwiezdnych Wojen", zniszczonej przez Sojusz Rebeliantów z Luke'm Skywalkerem na czele).


...Oraz trajektoria Nibiru w naszej Galaktyce





Cele jednostki bojowej NIBIRU
(wyznaczone przez Federację Galaktyczną)


Po pierwsze utrzymanie pokoju we Wszechświecie. W tym celu jej przedstawiciele mieli uprawnienia do negocjowania pokoju, oraz prewencyjnego ataku, w przypadku nasilenia się działań zbrojnych.

Możliwość genetycznego tworzenia nowych ras (hybrydowych krzyżówek), które mogłyby spowodować zakończenie działań wojennych w najbardziej wojowniczych rejonach Wszechświata. Były tez i inne działania, polegające na "dekodowaniu DNA" i "oczyszczeniu emocjonalnym najbardziej wojowniczych istot.

Na Nibiru miały też miejsce przygotowania przedstawicieli różnych ras i ich światów, do przyłączenia się do Federacji Galaktycznej. I tu były rozgraniczone zadania, gdyż były dwie grupy, do których można by zaliczyć potencjalnych kandydatów. Pierwszą to byli "Gwiezdni Potomkowie", którzy otrzymywali porady jakie zadania należy spełnić i jaki poziom świadomości należy osiągnąć, by wstąpić do Federacji (do "Gwiezdnych Potomków" należymy także my - Ziemianie). Druga grupą byli "Wstępujący", którzy byli już "uświadomieni" co do swego pochodzenia, jednak jeszcze nie gotowi by zjednoczyć się z organizacją. Otrzymywali wiec "wsparcie misyjne", czyli pomocników którzy pomagali w przygotowaniach danej rasy.

Ostatnim zadaniem planety/okrętu było przygotowanie poszczególnych światów na wejście na wyższy poziom gęstości (np. z trzeciej częstotliwości na czwartą, w którą obecnie wkraczają Ziemianie).

Dziś jednak Nibiru nie jest już tym samym, czym była wcześniej - dziś to pusta planeta, niezamieszkała, stanowiąca zagrożenie dla planet znajdujących się w pobliżu trajektorii jej orbity, gdyż przyciąga masę kosmicznych śmieci, skał i meteorytów. Może być (jeśli pojawi się w naszym Układzie Słonecznym), bardzo niebezpieczna dla naszego istnienia. Dlaczego Nibiru nie jest już tym, czym była kiedyś? Na to pytanie odpowiem w kolejnych postach, powiem tylko iż powodem takiego stanu rzeczy był wybuch II Wielkiej Wojny Galaktycznej.


NIBIRU - na czele floty Federacji Galaktycznej




CDN.

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...