WYŚWIETLENIA

24 stycznia 2026

ANTYCZNE OPOWIEŚCI - Cz. I

PROSTYTUTKA, KTÓRA STAŁA SIĘ
JEDNĄ Z NAJSŁAWNIEJSZYCH
KOBIECYCH AKTOREK W DZIEJACH




LIKORIS


Urodziła się w 69 r. p.n.e. (albo coś koło tego roku, jednak wszystko wskazuje, że raczej był to albo 70, albo też 69 r. p.n.e. - ani wcześniej, ani później), czyli w zaledwie dwa lata po stłumieniu największego w dziejach Italii i Imperium Rzymskiego - Powstania niewolników pod wodzą Spartakusa. Narodziła się w domu rzymskiego ekwity Publiusza Volumniusa Eutrapelusa. Ekwici - to była jedna z dwóch głównych klas społecznych starożytnego Rzymu (można by ją nazwać klasą rycersko-szlachecą i nowobogacką). Starszą i cieszącą się większym poważaniem od klasy społecznej ekwitów - była nobilitas, czyli arystokracja senatorska, złożona z wielkich rodów patrycjuszowskich i plebejskich (co ciekawe, funkcja Trybuna Ludowego była zagwarantowana jedynie dla plebejuszy - a ponieważ aby zostać wybranym na to stanowisko należało posiadać duży majątek - by opłacić wyborców - wiadomym jest że jedynie najbogatsze rody plebejskie dostąpić mogły tego zaszczytu. A było o co się bić, bowiem urząd Trybuna Ludu był specyficzny w całym prawodawstwie rzymskim i zupełnie niezależny, nawet od konsulatu. Trybuni Ludowi dodatkowo - jako jedyni urzędnicy - byli nietykalni, innymi słowy mieli prawo do osobistej ochrony - tego nie posiadali nawet konsulowie, czyli tacy dzisiejsi prezydenci państwa - była to więc ogromna władza).  

Likoris, bo właśnie takie imię otrzymała, była jednak niewolnicą. Wychowywała się więc w domu swego pana i od najmłodszych lat uwielbiała śpiew i taniec. Śpiewała pięknie, tańczyła jeszcze lepiej, dlatego też gdy skończyła 12-lat jej właściciel (skuszony przyszłym zarobkiem) posłał ją do szkoły mimów (teatr mimiczny był jedynym miejscem, gdzie mogły grywać starożytne aktorki, był bowiem połączony z tańcem i częstokroć publicznym striptizem na scenie. W sztukach ambitniejszych, odnoszących się do komedii czy tragedii antycznych twórców - aktorami mogli być jedynie mężczyźni). W szkole tej (ze względu na swój wdzięk i urodę) otrzymała przezwisko - "Kytheris", od nazwy greckiej wyspy - Cytery (dziś Kithira), na której narodziła się bogini Wenus. Gdy skończyła 14 rok życia, rozpoczęła swe pierwsze, publiczne występy na scenie.

Jej zadanie polegało na rozbawieniu widza i dostarczeniu mu prostej i szybkiej rozrywki, dlatego też na scenie teatru nie tylko tańczyła i śpiewała, ale też stroiła śmieszne miny, mówiła dowcipne gagi, odtwarzała śmieszne historyjki, częstokroć o podłożu seksualnym, po prostu wykonywała to, co wcześniej wyczytał jej lektor. Musiała opisać swym ciałem słowa, które on wypowiadał, takie jak te na przykład: "Chodź ze mną do łaźni, a dam ci zaznać przyjemności cyników". Dziewczyna musiała więc (odtwarzając ową scenę) rozebrać się do naga (często grała w jednej, luźnej tunice, którą łatwo było zrzucić) i ku radości gapiów, udać ową "przyjemność cyników". Pieniądze które na tym zarobiła, w całości oddawała swemu panu, czyli Volumniusowi Eutrapelusowi, ale dochody z przedstawień teatralnych były jedynie częścią środków, którymi ona pomnażała majątek swego właściciela. Po skończonym przedstawieniu częstokroć musiała jeszcze oddawać się za pieniądze tym, którzy zapłacili za noc z jej towarzystwem. Niekiedy te wymagania nie ograniczały się jedynie do zwykłego stosunku seksualnego, lecz także do swoistej "randki", która nawet trwała kilkanaście godzin.




Ale jej właściciel był zadowolony, szczególnie po występie który odbył się, gdy miała jeszcze czternaście lat (55 r. p.n.e.), na festiwalu ku czci bogini Flory. Wszystkie uczestniczące w niej dziewczęta, prócz tańców i striptizu, musiały następnie oddać się publicznie każdemu, kto tego zapragnął (oczywiście za pieniądze). Festiwal ów przyniósł Volumniusowi ogromne profity i do tego stopnia, że po zakończonym przedstawieniu, pragnąc się odwdzięczyć Likoris za jej poświęcenie, Volumnius wyzwolił ją. W wieku czternastu lat dziewczyna była wolna, jednak prócz owej wolności, nie posiadała nic innego. Pozostała więc w domu swego pana, już nie jako niewolnica, a wolna kobieta (choć nadal całkowicie zależna do swego pana, który teraz stał się jej protektorem). Przyjęła też nowe imię - Volumnia na cześć swego patrona. Nie zmieniła jednak swej profesji i nadal występowała na deskach teatru mimicznego, teraz jednak otrzymując połowę wypłacanej jej gaży. Miała wielu kochanków którzy ją utrzymywali, jednak ona zawsze część tych pieniędzy oddawała Volumniusowi. 




Tak też trwał ów swoisty patronat aż do chwili gdy nie skończyła 21-ego roku życia. Wówczas to Cezar - w pogoni za Pompejuszem - opuścił Rzym i Italię i skierował się do Grecji. Władzę w Rzymie powierzył zaś w ręce Marka Antoniusza. Bardzo szybko młoda i piękna aktorka wpadła mu w oko. "Wpadła w oko" to zdecydowanie za mało powiedziane, po prostu Antoniusz zakochał się w niej na zabój (drugi raz w ten właśnie sposób pokocha dopiero Kleopatrę). Początkowo "zamawiał" ją sobie na każdą noc (by ubiec ewentualnych konkurentów), z czasem jednak zapragnął by zamieszkała w jego willi, jako nieoficjalna małżonka. Dziewczyna oczywiście przyjęła zaproszenie (zresztą trudno jej było odmówić w sytuacji gdy Antoniusz podarował jej sporą posiadłość ziemską w Kampanii). Żyli ze sobą jak mąż z żoną, a dodatkowo Antoniusz zabierał ją na wszystkie oficjalne spotkania do domów szlachetnie urodzonych nobilów, gdzie tamci (aby go nie urazić, gdyż prócz problemów alkoholowych miał też wybuchowy charakter i szybko wpadał w złość) musieli traktować ją jak jedną z możnych rzymskich matron.

Pragnął też Antoniusz oficjalnie ją poślubić, ale wielu przyjaciół i stronników Cezara odradzało mu ten krok. Polityk, który chciał w Rzymie coś znaczyć i dostąpić nowych godności i władzy, musiał cieszyć się opinią szlachetnego męża stanu i oddanego patrioty. Mógł oczywiście posiadać całe tabuny kochanek (a nawet powinien je posiadać, gdyż świadczyło to też na jego korzyść - i podkreślało jego męskość oraz witalność), ale jego żona i rodzina musiały być bez zarzutu. Musiały opierać się na rzymskiej cnocie i poważaniu, bowiem Rzymianie - choćby nawet publicznie śmiali się z przywar swych przywódców (np. właśnie podczas wystąpień teatru mimicznego), to wymagali od nich przede wszystkim albo arystokratycznego pochodzenia rodu, albo też (w przypadku homo novus) męstwa i ponadprzeciętnej inteligencji. Dlatego też żaden krzykacz polityczny nie zdobyłby poparcia plebsu, jeśli nie uzyskałby wsparcia możnych rodów (taki właśnie był rzymski system sprawowania władzy, którego wymagali od swych przywódców sami Rzymianie). Antoniusz wiedział że jeśli poślubił by prostytutkę (którą miało wielu mężczyzn przed nim) i uczynił z niej swą małżonkę, straciłby poważanie ludu i znacznie osłabiłby wpływy, jakie w społeczeństwie rzymskim zdobył Cezar. Musiał więc zrezygnować z ożenku.




Zresztą wkrótce Antoniusz musiał też definitywnie zakończyć ten nieformalny związek. W 47 r. p.n.e. Cezar oficjalnie nakazał mu by oddalił dziewczynę. Tak właśnie się stało, po prawie półtora roku wspólnego życia (posiadali nawet wspólną lektykę, a Antoniusz nigdy nie wybierał się w podróż bez towarzystwa Likoris). Zresztą do Antoniusza też zaczęły docierać plotki o tym, jak jest przezywany przez lud, co tylko potęgowało jego gniew. A lud zwał go mianowicie "Chłopcem Kyteris" - czyli Kyteriusem. Zerwali więc, ale Likoris i tak na tym zyskała. Prócz bowiem biżuterii i sukien jakie jej kupował, stała się właścicielką dużego majątku ziemskiego i sporej liczby własnych niewolników. Wkrótce potem weszła znów w dość korzystny związek (choć nie tak bardzo jak poprzedni), trwający także dwa lata (do 44 r. p.n.e.), z Markiem Juniuszem Brutusem, tym który przeszedł do historii jako jeden z zabójców Cezara, choć ten zawsze traktował go jak swego syna (Brutus wychowywał się w domu Cezara i w dziecięcych latach często bawił się z jego córką - Julią).




Po ucieczce Brutusa i Gajusza Kasjusza na Wschód (do Grecji), Likoris została na kilka miesięcy kochanką Marka Tulliusza Cycerona i pozostała nią do jego śmierci 7 grudnia 43 r. p.n.e. W tym czasie zdobyła ona już spory majątek, ale wciąż poszukiwała jakiegoś protektora, który pomógłby jej utrzymać to, co już zdobyła. A nie było to łatwe, bowiem po październiku 42 r. p.n.e. dwóch z jej dotychczasowych "sponsorów" już nie żyło (Cyceron i Brutus), a trzeci - Antoniusz przebywał w Egipcie, w objęciach nowej kochanki, królowej Kleopatry. Likoris postanowiła więc wrócić do kariery teatralno-wokalnej, gdzie ponownie zaczęła święcić triumfy (jej wokalna interpretacja klasycznych wierszy Wergiliusza poruszała wszystkich, nawet jej wrogów). Eutrapelus - właściciel lokalnego teatru, wciąż poszukiwał dla niej sponsorów z bliskiego centrum władzy, nowej elity politycznej (cezarian). Trwało to latami, a Likoris wciąż nie miała stałego "patrona". Dodatkowym minusem było to, że stawała się coraz starsza i coraz trudniej było jej zdobyć wymarzonego protektora.

W końcu, w wieku prawie 40 lat, udało jej się nawiązać romans z Gajuszem Korneliuszem Gallusem, nowo mianowanym pierwszym prefektem, nowej rzymskiej prowincji - Egiptu (a prywatnie przyjacielem Oktawiana Augusta - pierwszego princepsa Imperium Romanum). Gallus naprawdę się w niej zakochał, lecz ona traktowała go jedynie jako źródło swego utrzymania. Potem w swych utworach (Korneliusz Gallus był dodatkowo sławnym poetą) żalił się na jej oziębłość w stosunku do jego osoby i na to, że pragnęła jedynie jego pieniędzy oraz bliskości władzy. Wyjechała z nim do Egiptu i przez cztery lata była jego kochanką oraz utrzymanką, a on pragnął by została jego żoną. Wreszcie, gdy w 26 r. p.n.e. Gallus został oskarżony o nadużycia i odwołany z funkcji prefekta (potem w Rzymie popełni samobójstwo z rozpaczy), Likoris znalazła pocieszenie w ramionach jednego z oficerów stacjonujących w Egipcie. Nie był on bogaty ani majętny, nie był też wpływowy, ale... to właśnie jego pokochała. Po powrocie do Rzymu wyszła za niego za mąż i odtąd zamieszkali razem w podarowanym jej przez Antoniusza majątku ziemskim w Kampanii. Ponoć tam żyli szczęśliwie i nawet doczekali się dzieci. Jak to się przedziwnie wikłają ludzkie losy.
 





CDN.
 

HUMOR POSTERUNKOWEGO... - Cz. I

CZYLI KILKA ZABAWNYCH FRAZ,
WYPOWIEDZIANYCH PRZEZ
POSTERUNKOWEGO Z SERIALU:
"RODZINA ZASTĘPCZA"




 Serial "Rodzina zastępcza" (który był emitowany w telewizji Polsat w latach 1999-2009) był jednym z moich ulubionych współczesnych seriali, których jednak nie jest zbyt dużo. Porównując tamten serial z emitowanym znacznie później serialem "Rodzinka.pl" widać jak bardzo zmieniły się oczekiwania i wartości widzów, albo raczej twórców takich oto sitcomów (choć nie przeczę, były również i tam zabawne momenty 😄, jak choćby ten:)


"JAKBY WAS TAK UBRAĆ W STROJE KĄPIELOWE I WYSMAROWAĆ OLIWKĄ, TO MOŻE JEDNO Z MOICH MARZEŃ BY SIĘ DZISIAJ SPEŁNIŁO"



I może jeszcze ten:




Poza tym to współczesnych polskich seriali według mnie (również tych komediowych) nie da się oglądać. Chlubnym wyjątkiem jest jedynie serial 1670 który rzeczywiście ma wiele zabawnych momentów, jak choćby takie:




"POSUŃ SIĘ!" - DO KRÓLA 😂
(To rozwaliło system, niczego śmieszniejszego chyba dawno nie słyszałem)





Ale wracając do serialu "Rodzina zastępcza", opowiada on o warszawskiej rodzinie Kwiatkowskich; ojcu urodziny inżynierze Jacku (granego przez niesamowitego Piotra Fronczewskiego), jego małżonce malarce Annie (wspaniała Gabriela Kownacka) i ich dzieciach: najstarszej córce Majce (Monice Mrozowskiej), synowi Filipowi (Sergiusz Żymełka), oraz trójce adoptowanych dzieci: romskim chłopcu o imieniu Romek (Aleksander Ihnatowicz), pochodzącej z Mongolii Zosi (Misheel Jargalsaikhan), oraz mulatce Elizie (Aleksandra Szwed). Do tego dochodzą jeszcze sąsiedzi państwa Kwiatkowskich, czyli rodzina Kossoniów: Andrzej "Jędrula" (Tomasz Dedek) producent filmowy i jego żona Alicja "Alutka" (Joanna Trzepiecińska) artystka o duszy melancholijno-poetycznej. Inni bohaterowie pojawiają się mniej lub bardziej incydentalnie. Główna narracja tego serialu wydaje się jednak skupiać na postaci posterunkowego (Jarosław Boberek), który jest dość fajdłapowatym, ciągle potrzebującym pieniędzy (czasami z tego powodu wynajmującym się w roli ochroniarza domu państwa Kossoniów), a jednocześnie podejrzewającym Jędrulę o prowadzenie lewych interesów. Tak to z grubsza wygląda. Dziś jednak chciałbym (głównie z tego co zapamiętałem) zaprezentować jeden z odcinków, zatytułowany:


KOMPUTER




Posterunkowy zjawia się w domu Kwiatkowskich z takim oto pytaniem:


"PANI ANIU PRZENIESIENIE MI SIĘ SZYKUJE DO ELITARNEJ JEDNOSTKI"

"GRATULUJĘ"

"NIBY TAK - KAWY SIĘ MOŻE NAPIJĘ, CO? 🤭 - ALE Z DRUGIEJ STRONY TO KŁOPOT JEST"

"JAKI KŁOPOT?"

"CHCĄ POWOŁAĆ DZIELNICOWE ODDZIAŁY POLICJI KOMPUTEROWEJ (...) CHODZI O TO, ŻEBY TYCH HAKERÓW WSZYSTKICH WYŁAPAĆ (...) I MNIE PRZYDZIELILI DO TYCH HAKERÓW (...) I MÓWILI ŻEBY DUŻO W DOMU ĆWICZYĆ - A ĆWICZYĆ TO JA MOGĘ WIE PANI - HANTLAMI W DOMU, BO JA NIE MAM KOMPUTERA 😄. I POMYŚLAŁEM SOBIE ŻE PAŃSTWO BY MI POMOGLI?"

"NIE JEST TO TAKI GŁUPI POMYSŁ, BO DZIECI AKURAT MAJĄ SZLABAN (...) PAN SOBIE PRZENIESIE TEN KOMPUTER DO DAWNEGO POKOJU MAJKI I BĘDZIE PAN SOBIE TAM ĆWICZYŁ I DZIECIOM NIE PRZESZKADZAŁ W LEKCJACH"

"PANI TO JEST WSPANIAŁY CZŁOWIEK... TO ZNACZY KOBIETA"

"ALE TO SIĘ NIE WYKLUCZA, WIE PAN?"




Romek zauważa zniknięcie komputera z pokoju chłopców


"MAMO, KOMPUTER KTOŚ NAM ZABRAŁ!"

"KOMPUTER ZOSTAŁ PRZENIESIONY DO POKOJU MAJKI. PAN POSTERUNKOWY ĆWICZY, WY I TAK MACIE SZLABAN WIĘC JEST WAM NIEPOTRZEBNY" 

"ALE PAN POSTERUNKOWY NIE MA POJĘCIA O KOMPUTERACH, WSZYSTKO NAM ZNISZCZY"

"TO JUŻ JEST PO NASZYM KOMPUTERZE"




"I JAK PANU POSZŁO PANIE POSTERUNKOWY?"

"LEDWO NA OCZY WIDZĘ NORMALNIE"

"NIE DZIWIĘ SIĘ, SIEDZIAŁ PAN PIĘĆ GODZIN"

"ALE JUŻ PRAWIE ROZGRYZŁEM SKURCZYBYKA, TYLKO JESZCZE SPRAWĘ DO ROMKA MAM, POZWÓL NA MOMENT"

"COŚ SIĘ STAŁO? COŚ PAN POPSUŁ?"

"NIE, CO TY, JA OSTROŻNY JESTEM. TYLKO ŻEBYŚ MI JESZCZE POKAZAŁ GDZIE GO SIĘ WŁĄCZA" 😂




Posterunkowy spotyka w kuchni Kwiatkowskich siedzącego tam Jędrulę Kossonia i zapytuje go:


O, PANIE JĘDRULA, CO TAK PO CIEMKU SIEDZIMY, UKRYWAMY SIĘ?"

"NIE PAŃSKI INTERES"

"MÓJ CZY NIE MÓJ TO SIĘ JESZCZE OKAŻE. CO TAM, JAKIŚ PAN ZDENERWOWANY DZIWNIE, JAKIEŚ KŁOPOTY W PRACY?"

"PANIE, JA PANU BARDZO GRZECZNIE RADZĘ, IDŹ PAN STĄD!" 🤭

"I DENERWUJEMY SIĘ JESZCZE BARDZIEJ, ZNACZY TRAFIŁEM"




Posterunkowy udaje się więc do domu Kossoniów aby znaleźć jakiś dowód przestępczej działalności Jędruli:


"TO JA, PANI ALUTKO, DOBRY WIECZÓR"

"MĘŻA NIE MA W DOMU, NIE WIEM GDZIE JEST"

"COŚ NERWOWY OSTATNIO, NIE? WIDAĆ MA JAKIEŚ SWOJE POWODY. PANI ALUTKO, A PAN JĘDRULA TO GDZIE MA KOMPUTER (...) MOŻNA OBEJRZEĆ? A GDZIE GO SIĘ WŁĄCZA?"

"A SKĄD JA MAM WIEDZIEĆ?"

"KRYJEMY MĘŻA, ROZUMIEM" 🥳

"SĄDZĘ ŻE JĘDRULA BY WOLAŁ ŻEBY PAN NIE MAJSTROWAŁ PRZY JEGO KOMPUTERZE"

"PEWNIE ŻE BY WOLAŁ, KAŻDY W JEGO SYTUACJI BY WOLAŁ. 😂 TO JA JUŻ BĘDĘ LECIAŁ, DOBRANOC (...) BAZA, BAZA TU ORZEŁ, MAM GO!"

"KOGO?"

"JAK TO KOGO - HAKERA, DAWAJCIE EKIPĘ, TYLKO MIGIEM"




Posterunkowy przyprowadza antyterrorystów do domu państwa kwiatkowskich, gdzie akurat przy piwku siedzą sobie Jacek i Jędrula:


"TO ON JEST TEN HAKER, PROSZĘ JAKIE DYSKI U NIEGO ZNALAZŁEM"

"PANIE POSTERUNKOWY, MOMENT, CO PAN JUŻ DO KOŃCA ZWARIOWAŁ?"

"TAK? PROSZĘ BARDZO - "ŚMIERTELNY WIRUS 1", "ŚMIERTELNY WIRUS 2". JA ZWARIOWAŁEM? CO TO JEST?"

"JAK TO CO TO JEST? TO SĄ SCENARIUSZE NOWEGO SERIALU TELEWIZYJNEGO. WEŹ PAN TO SOBIE WSADŹ... W KOMPUTER I SPRAWDŹ"

"TY NAS WEZWAŁEŚ I NAWET NIE SPRAWDZIŁEŚ CO JEST NA DYSKU?" 😀







Kolejny odcinek pod tytułem: 


PIES POLICYJNY




Posterunkowy ponownie (jak zawsze zresztą) zjawiła się rano w mieszkaniu państwa kwiatkowskich, aby napić się  kawy:


"DZIEŃ DOBRY PANI ANIU"

"DZIEŃ DOBRY, A CO PAN TAKI ZADOWOLONY, AWANS PAN DOSTAŁ?"

"AWANS, JESZCZE NIE, ALE TO JEST TYLKO KWESTIA CZASU W TEJ CHWILI PANI ANIU (...) PANI WIE CO TO SĄ PSY POLICYJNE? (...) TO JEST NAJLEPSZE POŁĄCZENIE PRZYJACIELA Z PŁATNYM ZABÓJCĄ. W SZCZYTNIE JEST TAKA SPECJALNA SZKOŁA DLA POLICYJNYCH PSÓW"

"TO TAM GDZIE JURANDOWI ZE SPYCHOWA JĘZYK OBCIĘLI"

"NIE WIEM, BO TO CHYBA NIE MY PROWADZILIŚMY TĘ SPRAWĘ" 😂 (...) MY WŁAŚNIE DOSTALIŚMY TAKIEGO PSA, JEDEN Z POLICJANTÓW BĘDZIE CHODZIŁ Z NIM NA OBCHODY, PANI ZGADNIE KTO? (...) JA, OCZYWIŚCIE ŻE JA, ZGŁOSIŁEM SIĘ NA OCHOTNIKA"




Posterunkowy prosi o radę Filipa - młodszego syna Kwiatkowskich, aby wytłumaczył mu zachowanie psów:


"WSZYSTKIE PSY TO SĄ ZWIERZĘTA STADNE"

"TYLKO ŻE ON JEST JEDEN, KOMENDANT CHCIAŁ DWA, ALE MU NIE PRZYZNALI"

"TO PAN MA BYĆ JEGO STADEM!"

"AHA, ŻE NIBY JA I ON TO STADO"

"KAŻDE STADO POTRZEBUJE OSOBNIKA ALFA. WIE PAN CO TO JEST OSOBNIK ALFA?"

"TA... NIE!"

"OSOBNIK ALFA TO JEST ZAZWYCZAJ SAMIEC KTÓRY DOMINUJE W STADZIE, PROWADZI JE I W NIM RZĄDZI"

"I ŻE JA MAM BYĆ TYM ALFĄ?"

"WŁAŚNIE CHODZI O TO, ŻEBY TO PAN BYŁ, A NIE PIES. JEŻELI TO PIES PANA ZDOMINUJE, TO BĘDZIE PO HERBACIE. OSOBNIK ALFA ZAWSZE PIERWSZY WCHODZI DO POMIESZCZENIA I ZAJMUJE NAJLEPSZE MIEJSCE W DOMU. NA PRZYKŁAD PAN JE PIERWSZY, A PIES DOPIERO WTEDY, KIEDY PAN SIĘ NAJE I OSOBNIK ALFA DOSTAJE NAJLEPSZE KĄSKI"

"PRZYJEMNIE BYĆ TAKIM ALFĄ. LEŻY MI TO, SUPER!"




Po pewnym czasie: 


"PRZYWIEŹLI GO"

"KOGO?"

"DIABŁA. TEN PIES SIĘ TAK NAZYWA - DIABEŁ. PANI ANIU, CO JA PRZESZEDŁEM W OSTATNIM CZASIE, TO TEGO SIĘ NIE DA SŁOWAMI OPISAĆ. JAK TYLKO STANĄŁEM PRZY TYM JEGO BOKSIE, TO SIĘ NATYCHMIAST RZUCIŁ I MYŚLAŁEM ŻE ZĘBAMI SIATKĘ PRZEGRYZIE. JA CHWILĘ POCZEKAŁEM, ON SIĘ USPOKOIŁ, JA PACIERZ SKOŃCZYŁEM 😂 I WCHODZĘ. JA NIE WIEDZIAŁEM ŻE PIES MOŻE MIEĆ TAKIE KŁY?"

"I CO?"

"CHWILĘ POSTAŁEM, MYŚLĘ SOBIE JAK DŁUGO MOŻNA ŻYCIE NARAŻAĆ 😂🤭 SZYBKO SIĘ ODWRÓCIŁEM I DO WYJŚCIA, TYLKO MI SIĘ Z TYCH NERWÓW POMYLIŁO W KTÓRĄ STRONĘ SIĘ DRZWI OTWIERA. SZAMOCZĘ SIĘ Z TYMI DRZWIAMI I KRZYCZĘ - "KOLEDZY, RATUNKU!" 😂 i TO GO TAK ROZJUSZYŁO, A JA AKURAT ODWRÓCONY BYŁEM, BO SIATKĘ, SIATKĘ ODGINAŁEM ŻEBY SIĘ WYDOSTAĆ 😅 I ON MI DZIURĘ W SPODNIACH OD MUNDURU WIELKOŚCI PIĘŚCI WYGRYZŁ"

"A PANA TEŻ POGRYZŁ?"

"MNIE TYLKO DWA SZWY NA POGOTOWIU ZAŁOŻYLI"

"TO CHYBA ODDACIE TEGO PSA, SKORO TAKI GROŹNY?"

"WŁAŚNIE CHODZI O TO ŻE NIE, BO JAK JA Z TYMI DRZWIAMI SIĘ MOCOWAŁEM, KOMENDANT JAK NA TO PATRZYŁ TO TAKIEGO ATAKU ŚMIECHU DOSTAŁ, ŻE POWIEDZIAŁ ŻE ZA ŻADNE PIENIĄDZE Z TAKIEGO CYRKU NIE ZREZYGNUJE" 👏




Ponownie posterunkowy udaje się do Filipa: 


"JA NIE WIEM CO PANU PORADZIĆ, PAN PO PROSTU NIE MA RĘKI DO PSÓW"

"JAK JESZCZE RAZ WEJDĘ DO TEJ JEGO KLATKI TO W OGÓLE NIE BĘDĘ MIAŁ RĘKI, ŻADNEJ 😊 WSZYSTKO MI SKUBANIEC ODGRYZIE"

(...)

 "W STADZIE JEST USTALONA HIERARCHIA, JEŚLI TAKI ALFA WARKNIE, TO RESZTA KŁADZIE SIĘ NA PLECACH I ON ICH WTEDY NIE RUSZY"

"W TEJ SYTUACJI TO JA JUŻ MAM KOMPLETNIE PRZEGWIZDANE, NIC TYLKO SOBIE PRZYŁOŻYĆ PISTOLET DO GŁOWY (...) NA JEGO OCZACH TRZEBA SOBIE W ŁEB PALNĄĆ, ŻEBY SKUBANIEC NIE MIAŁ SATYSFAKCJI ŻE TO ON MNIE ZAGRYZIE"




Po jakimś czasie posterunkowy ponownie przychodzi do domu Kwiatkowskich i udaje się do Filipa:


"SŁUCHAJ, TO DZIAŁA!"

"CO?"

"WYCZAIŁEM MOMENT KIEDY NIE BYŁO NIKOGO, ODBEZPIECZYŁEM BROŃ I MYŚLĘ SOBIE: "ALBO ON, ALBO JA" I WSZEDŁEM. ALE JAK WSZEDŁEM TO ON TAK NA MNIE WARKNĄŁ ŻE MI BROŃ SIĘ WYMSKNĘŁA Z RĘKI I WYPADŁA POZA KLATKĘ. STOJĘ TAM SAM, A TA BESTIA GAPI SIĘ NA MNIE I... OLŚNIŁO MNIE. ZEBRAŁEM SIĘ NA ODWAGĘ I BUCH NA PLECY"

"JEGO NA PLECY?"

"ZGŁUPIAŁEŚ? SAM SIĘ PRZEWRÓCIŁEM 😋 NORMALNIE ZGŁUPIAŁ. PODSZEDŁ DO MNIE, POWĄCHAŁ MNIE I PARĘ RAZY ŁAPĄ PACNĄŁ, TO JA ZACZĄŁEM SKOMLEĆ. ZGŁUPIAŁ DO RESZTY 😅 POLIZAŁ MNIE I POSZEDŁ. NIC MI NIE ZROBIŁ, NAWET MNIE NIE DRASNĄŁ. CO? PRZECIEŻ ZNALAZŁEM SPOSÓB"

"NIBY TAK, ALE WIE PAN, JAK PAN BĘDZIE Z NIM CHODZIŁ NA TE PATROLE, TO CO? CO CHWILA BĘDZIE PAN MUSIAŁ NA PLECACH LĄDOWAĆ? 😁




Ostatecznie posterunkowy znalazł rozwiązanie tej patowej sytuacji i spotykając Jacka Kwiatkowskiego mówi prosto z mostu:


"CO ZA DZIEŃ - DIABEŁ WYRWAŁ SIĘ Z KLATKI!"

"JAK TO DIABEŁ WYRWAŁ SIĘ Z KLATKI - PAN SIĘ DOBRZE CZUJE PANIE POSTERUNKOWY?"

(...)

"TO BYŁO TAK. RANO KOMENDANT MÓWI - DOSYĆ TEGO ODWLEKANIA I ŻE MAM Z TYM DIABŁEM IŚĆ NA PATROL. ALE JAK IŚĆ Z DIABŁEM NA PATROL, PRZECIEŻ TO JEST CZYSTE SAMOBÓJSTWO. 😂 WIĘC JA OTWORZYŁEM WSZYSTKIE ZASUWY Z JEGO KLATKI I CZEKAM. A AKURAT ODPRAWA BYŁA. JAK TEN PIES WPADŁ NA KOMISARIAT, Z DYŻURKI TO WIÓRY ZOSTAŁY. CHŁOPCY PRZEZ OKNA UCIEKALI, A W TAKIM JEDNOOSOBOWYM KIBLU TO SIĘ SZEŚCIU SCHOWAŁO. 👍 KOMENDANT WSKOCZYŁ NA BIURKO I TRACH, TRACH, TRACH - CAŁY MAGAZYNEK W NIEGO WYŁADOWAŁ 😂 ALE NAWET NIE TRAFIŁ BO W TAKICH NERWACH BYŁ"

"A PAN?"

"JA? JA TO NA NIEGO TAKĄ METODĘ MAM, ZRESZTĄ FILIP WIE, ALE KOMENDANTA JAK MAGAZYNEK ZMIENIAŁ TO ZŁAPAŁ ZA NOGĘ, NA PODŁOGĘ I DO GARDŁA KŁY"

"JAK TO, TO PIES ZAGRYZŁ KOMENDANTA WAM?" 😅

"NIE! WŁAŚNIE NIE, BO JA WRZASNĄŁEM ŻEBY SKOWYCZEĆ ZACZĄŁ. TAK SKOWYTAŁ ŻE AŻ NA ULICY BYŁO SŁYCHAĆ 😊 I DIABEŁ GO PUŚCIŁ"

"A JAK Z POWROTEM ZAMKNĘLIŚCIE GO DO KLATKI?"

"NORMALNIE! POLEŻELIŚMY Z KOMENDANTEM TRZY GODZINY NA PLECACH, 😂🤭 A W TYM CZASIE CHŁOPCY CO W KIBELKU ZAMKNIĘCI BYLI, WEZWALI POMOC I PRZYJECHALI CI ZE SZCZYTNA I GO ZABRALI"

"I CO, KOMENDANT NIC PANU ZA TO NIE ZROBIŁ"

"NAWET CHCIAŁ, ALE MU ŻYCIE URATOWAŁEM. POZA TYM ZAJĘTY BYŁ, BO JAK DIABEŁ ŚCIĄGAŁ GO Z BIURKA TO ZJADŁ MU PARĘ GUZIKÓW Z MUNDURU I CI ZE SZCZYTNA BALI SIĘ ŻE MU TO ZASZKODZI. A TAKI POLICYJNY PIES TO MAJĄTEK KOSZTUJE, MAJĄTEK - KOMENDANT BY SIĘ DO KOŃCA ŻYCIA NIE WYPŁACIŁ" 🤭








CDN.
 

23 stycznia 2026

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. XXXI

STWORZENIE
ADAMA i EWY
cz. I




Ok. 480 000 lat temu - na Ziemi rozkwitała potężna cywilizacja GOR (istniejąca na obszarach dzisiejszej Antarktydy), która swymi wpływami rozciągała się na cały ówczesny kontynent Lamar (wówczas już podzielony na kilka części). W tym samym czasie rozwijała się na nowo cywilizacja marsjańska i wenusjańska w naszym Układzie Słonecznym, zaś na planecie Malona trwała zaciekła rywalizacja kolonialna dwóch potężnych ośrodków politycznych - Karny i Vadur. W tym też czasie na Ziemi wylądowała grupa Malonian, będąca częścią załogi planety-okrętu Nibiru, wysłana z misją odnalezienia, wydobycia i przewiezienia złota w celu naprawy uszkodzonego (w wyniku III Wielkiej Wojny z Gadami) pola siłowego planety Nibiru. W tym okresie dowództwo nad Nibiru przeszło właśnie w ręce "grupy z Malony", a pierwszym jej przywódcą (pochodzącym z tamtej planety) był Alalu - który wcześniej władał Karną. Został on wypędzony z tego megamiasta i z samej planety Malona za nawoływanie do radykalnego rozprawienia się z wrogiem Karny - Vadurem, za pomocą Kryształów Mocy (ofiarowanych wcześniej Malonianom przez Felinian - o czym pisałem w poprzedniej części). Wraz ze swymi zwolennikami (i rodziną), schronił się na okręcie Nibiru. Tutaj udało mu się z czasem zdobyć przywództwo nad całym tym planetarnym gwiazdolotem (w kolejnych częściach opiszę jak do tego doszło). Po jego śmierci władzę nad Nibiru przejął jego syn - Anu (w mitologii sumeryjskiej był on królem wszystkich bogów i władcą nieba). Anu, wraz ze swymi synami - Eą (w mitologii sumeryjskiej stwórca człowieka, bóg mądrości i słodkiej wody) oraz Enlilem (sumeryjski bóg powietrza) w poszukiwaniu złota, które miało posłużyć do odbudowania uszkodzonego pola siłowego Nibiru (pole to zostało uszkodzone w trakcie walki z Chowtą, w czasie ostatniej wojny z Gadami), wylądował na planecie Ziemia.

Pierworodnym synem Anu i ewentualnym następcą był Enlil, wywodzący się z czysto plejadiańskiej (aryjskiej) linii Ameliusa. Dlatego też to właśnie Enlil został przywódcą grupy Nibiruan/Malonian, która udała się na Ziemię w poszukiwaniu złotego kruszcu. Ea zaś był mieszańcem, pochodził bowiem ze związku Anu z kobietą gadziej rasy z planety-okrętu Nibiru (pisałem już wcześniej, że jeszcze przed wybuchem III Wojny z Gadami, część Reptilian pragnących utrzymać pokój - została zmuszona do ucieczki z galaktyki Oriona (Bellatrix) i schroniła się właśnie na Nibiru). To właśnie owa gadzia przedstawicielka tamtej (przyjaznej ludziom) grupy nibiruańskich Reptilian - została drugą małżonką Anu (wywodzącego się z plejadiańskiej linii Ameliusa). Zwała się Dramina i pochodziła z królewskiego rodu Oriona (Bellatrix). Oczywiście kontakt seksualny i tradycyjne zapłodnienie Galaktycznego Człowieka i Gada nie był możliwy ze względów anatomicznych, jednak to nie tak narodził się Ea. Stało się to za sprawą zapłodnienia komórki jajowej Draminy spermą Anu w drodze laboratoryjnej. Prócz dwóch synów, Anu miał także córkę - Ninhursag (ze związku z... Felinianką, czyli Lwią-Kobietą z królewskiej linii Avyonu). Ci Nibiruanie przybyli w dwóch grupach. Najpierw jedna (50 osobowa) grupa pod przywództwem Enlila, miała za zadanie przede wszystkim odnaleźć pokłady złota. Gdy to się udało - przybyła druga, główna grupa pod wodzą samego Anu - 600 osób. Główną bazą Nibiruan (zwanych również od nazwiska Anu - Anunnakami), stał się założony przez nich port kosmiczny, zwany - E.DIN.






Miedzy braćmi często dochodziło do kłótni, gdyż co prawda Enlil był pierworodnym synem Anu, to jednak Ea nie zgadzał się na bycie "tym drugim" i również pragnął władzy. Ojciec, by pogodzić synów, Enlilowi nadał tytuł: "Pana Rozkazu" (czyli dowódcy bazy w Edenie, a co za tym idzie pana całej Ziemi), jednak Ea otrzymał tytuł EN.KI ("Pan Ziemi") i władzę nad całą Afryką. Od tej chwili Ea będzie zwał się Enki (potomstwo Enkiego będzie panowało na Ziemi i będzie on założycielem tzw.: "Boskiej Linii Władców", zapoczątkowanej przez dwóch jego synów - Marduka i Ningiszzida - w starożytnym Egipcie znano ich pod imionami Re i Thot). Oczywiście Ziemia była w tym czasie zasiedlona przez inne grupy liriańsko-plejadiańskich kolonistów. Istniało też potężne społeczeństwo GOR (podzielone na dwa zwalczające się miasta-państwa AR i Thurię), które zdominowało ówczesny kontynent Lamar. Nie są do końca znane motywy, jakimi kierował się Anu, na którego rozkaz ok. 450 000 lat temu rozpoczęto dokowanie naszego Księżyca (Chowty) na orbicie okołoziemskiej. Zapewne musiał dobrze zdawać sobie sprawę jakie to pociągnie za sobą skutki, w postaci tornad, powodzi i trzęsień ziemi? Czy uczynił to celowo, by doprowadzić do zguby cywilizację GOR? Na to pytanie channelingi nie odpowiadają, ale można założyć że był to jeden z jego celów (choć zapewne nie najważniejszy), po to by przekazać całą władzę nad planetą w ręce swych synów. Bardziej prawdopodobne mogły być jednak motywy technologiczno-komunikacyjne (z Chowty łatwiej było dostarczać złoto na Nibiru).

Już po zniszczeniu GOR (ok. 445 000 lat temu), Anu oddał władzę nad terenem rzeki Indus swej ulubionej prawnuczce (a wnuczce Enlila) - Innanie, zwanej też później Isztar (sumeryjska bogini księżyca i wojny). Ok. 415 000 lat temu (trzeba bowiem pamiętać że życie tych istot było znacznie dłuższe niż może nam się wydawać, żyli bowiem mniej więcej od 400 000 do 500 000 lat. Teraz porównajmy to z naszą "znaną" cywilizacją, która liczy sobie zaledwie 5 700 lat, bo przecież wcześniej to tylko jaskiniowcy i ludy łowców zbieraczy - prawda? 🤔) przybyła z planety Nibiru do EDENU córka Anu - Ninhursag, która stanęła na czele Służby Medycznej Nibiruan w owej bazie gwiezdnej. W tym czasie trwały ciężkie prace nad wydobyciem pokładów złota z morskiej wody (którego jednak uzyskiwana ilość nie wystarczała do całkowitej naprawy uszkodzonego pola siłowego planety Nibiru, a co za tym idzie - istoty zamieszkujące ów okręt cierpiały z powodu wpływu kosmicznego promieniowania i umierały w męczarniach. Złoto było więc niezbędne dla uratowania tego potężnego gwiazdolotu). Postanowiono więc poszukać nowych złotonośnych terenów. Tutaj wsławił się Enki, który udał się do swojego "królestwa" (Afryki), by tam założyć drugą bazę Nibiruan, zwaną AB.ZU. Tam co prawda odnalazł złoto, jednak już na wstępie pojawił się problem jego wydobycia, gdyż znajdowało się ono głęboko pod powierzchnią ziemi. Enki, (który w przeciwieństwie do swego brata - wojownika i wodza) był naukowcem i zajmował się zarówno rozwojem technologii molekularnych jak i inżynierią genetyczną, teraz, zdając sobie sprawę że los Nibiru zależy od jego pracy, udało mu się opracować technikę wydobywania tego kruszcu z głębokich partii ziemi. Tym samym zyskał uznanie swego ojca - Anu, nienawiść brata Enlila i... podziw jego żony - Ninlil (która wkrótce potem została kochanką Enki'ego). Z ABZU transportowano złoty kruszec do nowo utworzonej bazy Nibiruan w mezopotamskim Bad Tabira .Stamtąd zaś dalej gwiazdolotami był przesyłany na Księżyc-Chowtę (gdzie założono bazę o nazwie IGGI), a potem już w kierunku Nibiru.





Prócz nowych technologii wydobywczych, w "wolnych chwilach" zajmował się Enki przyglądaniem się (stworzonym jeszcze przez dawne liriańsko-plejadiańskie misje) pierwotnym hominidom, jak na przykład: Homo Erectus. Zastanawiał się czy można by je trochę genetycznie ulepszyć. Pomagała mu w tej pracy Ninlil, która... opuściła Enlila (i EDEN) a zamieszkała z Enkim w ABZU. Wkrótce EDEN został otoczony przez szereg nowych miast zakładanych przez Nibiruan na całym obszarze Mezopotamii (Międzyrzecza) w obrębie dwóch wielkich rzek - Tygrysu i Eufratu.

Ze wszystkich gwiezdnych cywilizacji które powstawały i rozwijały się na Ziemi - począwszy od bakaratiniańskiej cywilizacji Hyperborei, a skończywszy na potężnej cywilizacji I i II Imperium Atlantydy - nie przetrwało nic (a przynajmniej my nie mamy dostępu do tego, co na ten temat odkryto). Do dziś przetrwała tylko jedna, jedyna linia gwiezdnych podróżników z Liry - linia Adama i Ewy, a w zasadzie linia Ameliusa. Ale opierała się ona tylko na jednej gałęzi rodowej, rodu Alalu - pierwszego przywódcy okrętu Nibiru, pochodzącego z planety Malona (dawniejszego gadziego Maldeka). To właśnie ten ród stworzył tzw.: "Boską Linię Władców", którzy (począwszy od Marduka - pierworodnego syna Enkiego), władali naszą planetą najpierw jako "Bogowie", a potem (po "zbezczeszczeniu" królewskiej krwi poprzez małżeństwa z "tubylcami") - "Synowie Bogów" (egipscy faraonowie, jak również władcy miast-państw Sumeru, Mezopotamii, Akadu i innych - tytułowali się właśnie w taki sposób, a pochodzenie władzy królewskiej od Bogów/Boga, stało się synonimem legalności władzy monarchów od starożytności, poprzez średniowiecze i renesans aż do naszych czasów). Linia rodowa Alalu zawierała w sobie kod genetyczny zarówno Lirian, Plejadian, królewskiego domu Avyon (Felinian), jak również części zbuntowanego królewskiego domu Aln (Gady z Nibiru). Również i ludzki genotyp zawiera w sobie tą mieszankę genów (także i gadzich). Choć jeśli o nich chodzi, to po klęsce w III Wojnie Galaktycznej i zniszczeniu Oriona oraz Bellatrix, ród królewski Aln utracił władzę i przestał istnieć (przetrwali jedynie ci, którzy schronili się wcześniej na Nibiru). Po zakończeniu wojny władzę objęła nowa gadzia dynastia - ród królewski Draco (z systemu gwiezdnego Alpha Draconis), który zmienił dotychczasową koncepcję otwartej walki zbrojnej z Galaktyczną Ludzkością, na walkę zakulisową, tajną, działającą z ukrycia. Zdawali sobie oni bowiem doskonale sprawę, że trzymanie się koncepcji twardej konfrontacji, a co za tym idzie nowej wojny z Ludzkością, w przypadku ponownej klęski oznaczać może całkowitą eliminację gadziego pierwiastka we Wszechświecie. "Wojna podjazdowa" była co prawda wolniejsza i mogła wyrządzić jedynie niewielkie - lokalne szkody, lecz w przypadku dobrego i konsekwentnego przygotowania, mogła okazać się o wiele skuteczniejsza niż konflikt militarny. Gady z Alpha Draconis wybitnie przysłużyły się powstaniu konfliktów na linii Lira-Vega (i to już po "stworzeniu" Adama i Ewy w Edenie), czy Rigel vs. Procjon (Rigelianie to... mityczni bogowie nordyccy, jak Odyn, Thor czy Freja - jeszcze do nich wrócę). Reptilianie doskonale zdawali sobie bowiem sprawę, że zjednoczona Ludzkość jest śmiertelnie niebezpieczna i trudna do pokonania, ale Ludzkość podzielona i skonfliktowana ze sobą - stanowi już dla nich o wiele łatwiejszy cel.


"Pięć było tych miast. Ośmiu królów panowało przez 241 200 lat"

Fragment sumeryjskiej "Listy Królów"


Tak więc ok. 400 000 lat temu były dwie wielkie bazy-miasta Malonian z Nibiru na Ziemi - pierwsza, najważniejsza i największa to oczywiście EDEN, rządzony przez Enlila (baza ta została założona w rejonie dzisiejszych wielkich rzek Mezopotamii - Eufratu i Tygrysu). Drugą bazą Nibiruan było afrykańskie ABZU, kierowane przez Enkiego. Potem, powstały jeszcze trzy dodatkowe miasta-bazy (wszystkie trzy w rejonie mezopotamskiego międzyrzecza), dwa z nich założył Enlil - Sippar - główna baza obserwacyjno-bojowa na Ziemi, oraz Nippur - centrum kontrolne dostaw złota na księżycową bazę IGGI. Trzecie miasto założyła Ninhursag (siostra Enlila i Enkiego), a zwało się Shuruppak (tam też przeniesiono z EDENU dotychczasowe centrum medyczne Nibiruan). Shuruppak było miastem-bazą kierowaną właśnie przez Ninhursag (potem stało się głównym w Mezopotamii miejscem kultu tej "bogini"). Odtąd na Ziemi było już pięć wielkich miast "bogów" z Nibiru. Należy jednak od razu wyjaśnić że nazwa "E.DIN" (EDEN), nie odnosiła się jedynie do pierwszej bazy Nibiruan na Ziemi, lecz tą nazwą określano wszystkie inne cztery wielkie miasta-bazy. EDEN - to był cały mezopotamski obszar kontrolowany przez przybyszów z Nibiru (a konkretnie Enlila). Wokół tych miast zasadzono wspaniałe drzewa i kwiaty (sprowadzane w formie nasion z Nibiru i modyfikowane już w Edenie). Sprowadzono również wiele gatunków zwierząt i ptactwa, by urozmaicić i ubogacić ten region. Eden był przepięknym miejscem w którym nowoczesność obcowała z naturą. Tam też powstał pierwszy człowiek, nasz praojciec - Adam.




Przez 200 000 lat EDEN rozwijał się i rozkwitał w sposób dynamiczny (wciąż ulepszany i modyfikowany). Lecz około 250 000 lat temu stan ten uległ zmianie. Doszło wówczas do wielkiego buntu Nibiruan przeciwko swojej elicie rządzącej (ród Alalu), którzy zmuszali ich do ciężkiej fizycznej pracy w kopalniach złota, przy wydobywaniu tego kruszcu na powierzchnię. Robotnicy z Nibiru mieli już dość wysokich temperatur, duchoty i brudu jakie panowały w kopalniach. Zbuntowali się więc, a ich bunt szybko objął swym zasięgiem cały obszar EDENU. Nawet Enlil dostał się w ręce buntowników jako zakładnik. I tutaj w sposób szczególny zadziałał Enki, który nie tylko nie wykorzystał nadarzającej się okazji na pozbycie brata (i konkurenta do władzy), nie tylko nie podburzał buntowników do dalszych działań w tym kierunku - lecz... załagodził sprawę, przekonując, że ich postulaty zostaną przedstawione na Wielkim Zgromadzeniu, gdzie będzie dążył do zmiany obecnego, uciążliwego dla wielu, systemu wydobywania złota. Dzięki takiemu podejściu, udało mu się uwolnić brata z rąk buntowników. Następnie zwołano Wielkie Zgromadzenie Nibiruan. Enlil zażądał jednak by na owo zgromadzenie przybył również ich ojciec - Anu, który przebywał wówczas w księżycowej bazie IGGI. Tak też się stało, po czym Enlil zaproponował krwawe rozprawienie się z buntownikami i zmuszenie ich do ponownej pracy w kopalniach. Anu jednak odmówił, pytając syna: "Czego ty od nich żądasz? Ich praca jest ciężka a ich krzywdy wielkie i niedola ciężka. A ty chcesz ich jeszcze za to karać?", po czym wysunął pomysł znalezienia innego niż dotychczasowe, sposobu wydobywania złota.
 
I na to właśnie czekał Enki, który już od dłuższego czasu pracował nad znalezieniem innego rozwiązania tego problemu. Enki wówczas rzekł: "Tak ojcze, jest inny sposób na otrzymywanie złota z kopalni - UCZYŃMY SOBIE ADAMU, NA NASZ OBRAZ, PODOBNEGO NAM" (Księga Rodzaju 1:26, gdzie słowo "Adamu", zastąpione jest słowem "Człowiek"). Ten pomysł bardzo spodobał się Nibiruanom i im dłużej debatowali, tym dłużej dochodzili do przekonania że to właśnie byłoby najlepszym wyjściem z sytuacji - stworzenie sobie prymitywnego niewolnika, zdolnego wykonywać ciężką pracę fizyczną, ale niekoniecznie rozgarniętego w innych kwestiach. Ale jednocześnie zachodzono w głowę, w jaki sposób da się stworzyć takiego prymitywnego robotnika i nikt nie potrafił tego wyjaśnić. Znów znaleziono się w punkcie wyjścia. Anu zapytał się więc Enkiego, w jaki sposób udałoby się "utworzyć" kogoś takiego, na co ten odpowiedział: "Takie stworzenie już istnieje, jest jednak bardzo prymitywne i niegotowe do czekających je zadań. Aby je udoskonalić, przyobleczmy je w nasze (boskie) atrybuty". Osiągnięto więc... Elohim (co po sumeryjsku znaczyło: zgoda, porozumienie), a Enkiego wyznaczono do roli... ojca-stworzyciela nowego (boskiego - czyli gwiezdnego), gatunku ludzi.



POWSTANIE PIERWSZEGO
Lu-Lu




Co prawda to Enki został wybrany przez Wielkie Zgromadzenie - "Ojcem- Stworzycielem" nowego gatunku ludzi, lecz sam zapewne niewiele by zdziałał. Najważniejszą osobą w tym projekcie (który nosił nazwę: "PROJEKT POCZĄTEK"), była bez wątpienia Ninhursag - siostra Enkiego i Enlila. To ona właśnie (jako szefowa służby medycznej Nibiruan) była niezwykle biegła w dziedzinie genetyki. Ninhursag, córka Felinianki (Lwiej-Kobiety) o imieniu Rayshondra (która została trzecią żoną Anu), włożyła największy wkład w powstanie nowej ludzkiej rasy - ADAMU (przy czym "Adamu" nie oznaczało tu imienia konkretnego człowieka, lecz było ogólną nazwą całego nowo powstałego gatunku ludzi). Słowo "Adamah" w języku sumeryjskim oznaczało "Ziemię". Zatem "Adamu" - znaczyło po prostu - "ziemianina" (pisanego z małej litery, gdyż nie chodziło o mieszkańca danej planety, a po prostu robotnika pracującego w ziemi, na roli). Używano też innej formy na określenie nowego gatunku. Mówiono jeszcze "Damu" - co znaczyło: "Ten z krwi" (czyli z gliny, z mułu). Było jeszcze trzecie określenie, które chyba najlepiej pasowało do nowej rasy ludzi - "LuLu" - czyli po prostu mieszaniec (samo słowo "LU" w języku sumeryjskim oznaczało niewolnika). Enki przygotował pierwsze stworzenie, które najlepiej (według niego) nadawało się do napełnienia "Boską Esencją" (o której wspomina Biblia). Był to, stworzony znacznie wcześniej (pisałem już o tym w poprzednich tematach) na polecenie Pleji (córki Asaela z planety Erra), władczyni Plejadian, hominida o współczesnej nam dziś nazwie "Homo Erectus". 

Enki już wcześniej zauważył że te "dwunożne ssaki" różnią się od całej reszty zwierząt, chociażby większą inteligencją (reagują na komendy), oraz są niezwykle przyjazne dla Nibiruan (i bardzo łatwe do oswojenia). W swej afrykańskiej bazie - ABZU, Enki trzymał wielu "oswojonych" Homoerectusów, których traktował jak służbę lub niezwykłą ozdobę natury). Enki poprosił więc swą siostrę, by ta przybyła do ABZU i obejrzała sobie to "stworzenie". Gdy ona przybyła, spytała się Enkiego, jak chce by ta istota wyglądała, oraz czy ma uczynić jego los dobrym czy złym. Enki odparł: "Uczyńmy go na Nasze podobieństwo i obdarzmy Naszą Esencją Życia". Ninhursag, Enki, Ninlil i kilku innych Nibiruan zabrało się więc do pracy w ABZU, ale to Ninhursag (zwana także w skrócie Nin lub Ninti - potem otrzyma jeszcze jedno imię - "Mammi" - co znaczyło w języku sumeryjskim "Najwspanialsza z Matek"), kierowała całym procesem stworzenia. 




To ona kazała "domieszać glinę" (na starożytnych sumeryjskich tabliczkach, opisujących moment stworzenia człowieka, to określenie jest opisane jako: "TI.IT" - czyli "To z czego wykluwa się życie"). Należy sobie zadać pytanie - czym była tak naprawdę owa "glina?" TI.IT było określeniem służącym opisaniu narodzin, dawania życia - wylęgania się nowego życia. TI.IT było więc sumeryjskim opisem narodzin z... jajka. Tak też się stało i tym właśnie była ta biblijna glina i proch ziemi - jajkiem. Pobrano komórkę jajową od uśpionej samicy Homoerectusa, a następnie umieszczono ją w specjalnej probówce. Teraz należało tylko zdobyć..."Esencję Życia". Tego zadania też podjęła się Ninhursag, która uwiodła młodego Nibiruanina, zapraszając go do relaksującej kąpieli w jednym z basenów ABZU. Tam pobrała od niego..."SZIRU". Sziru było właśnie ową Esencją Życia, którą "natchnięto" komórkę jajową samicy małpoluda. Oczywiście nietrudno domyślić się czym było owe Sziru? To po prostu nasienie, sperma. Potrzebowano Sziru, potrzebowano tych "Boskich Genów" by odmienić małpoluda (posługującego się jedynie krótkimi dźwięcznymi pomrukami), by stworzyć nową rasę ludzi. Homoerectus był bowiem ciemnoskóry, w większości owłosiony, nieduży i mało bystry. Nibiruanie (z Malony) odznaczali się zaś jasną jak słońce skórą (całkowicie pozbawioną zarostu, nie licząc niewielkiego owłosienia twarzy u mężczyzn), blond-złocistymi włosami (ciemniejszy kolor był rzadki), oraz niebieskimi lub zielonymi oczyma.




Ale nie tylko Sziru pobrała Ninhursag, podczas miłosnej przygody z "młodym bogiem" (Nibiruaninem) w czasie relaksującej kąpieli. Wzięła od niego również "TE.E.MA". Innymi słowy skaleczyła go sztyletem i pobrała od niego krople jego krwi. Krew była równie potrzebna jak Sziru, gdyż to z niej właśnie miano wyodrębnić coś, co potem Sumerowie określali jako TE.E.MA - osobowość, indywidualność każdej istoty (tak zwali to starożytni Sumerowie, my dziś wiemy że chodziło o geny). Gdy zebrano wszystkie potrzebne "składniki", można było rozpocząć cały proces "stwarzania". Nim jednak do tego doszło (jak podają sumeryjskie źródła - głównie "Atra Hasis"), Ninhursag dokładnie obmyła ręce, nim dotknęła "gliny" (komórki jajowej). Nastąpił proces "zmieszania gliny"(zapłodnienia in-vitro), ze wszystkimi ekstraktami i esencjami. Odbywało się to w specjalnym laboratorium Enkiego w ABZU (później przez Sumerów zwanego "SHI.IM.TI" (czyli - "Dom, gdzie tchnienie życia jest zaczerpywane"). Potem zapłodnioną komórkę jajową umieszczono w specjalnej formie (ułatwiającej cały proces). Po pewnym czasie jajo miało być na powrót implantowane do macicy, ale... nie samicy małpoluda, od której je pobrano, lecz Nibiruanki. Tylko w ten sposób cały proces mógł się zakończyć sukcesem, choć jednocześnie było to bardzo niebezpieczne przedsięwzięcie, gdyż mogło się ono zakończyć śmiercią Nibiruanki i klęską całego procesu.

Ninhursag zgłosiła się na ochotniczkę do tego przedsięwzięcia, na co nie wyraził zgody Enki (w obawie o jej życie i zdrowie). Enki obawiał się przede wszystkim powikłań porodowych, oraz tego by... nie narodził się potwór, który byłby zbyt duży by przejść przez macicę jego siostry. Zabronił więc siostrze udziału w tym niebezpiecznym eksperymencie, a że to właśnie jego Wielkie Zgromadzenie obdarzyło rolą "Ojca-Stworzyciela", oraz że był przywódcą bazy ABZU - do niego to należało ostatnie słowo. Potrzebowano jednak ochotniczki nibiruańskiego pochodzenia. Enki zaproponował by to zadanie wykonała... jego kochanka, a żona Enlila - Ninlil (dziwne, akurat o jej zdrowie i życie niespecjalnie się troszczył 🧐). Nie czekając też na jej zgodę, obwieścił o tym wszystkim pozostałym Nibiruanom i stwierdził że: "Nilnil zgodziła się" wziąć udział w tym eksperymencie. Kobieta nie miała więc żadnego wyjścia. Tak się też stało. Ninhurtsag opiekowała się całym procesem ciąży Ninlil. Ciąża upływała spokojnie, lecz w dziesiątym miesiącu zaczęły się pierwsze powikłania. Wkrótce okazało się, że nie uda się Ninlil donosić tej ciąży do końca. Ninlil cały czas przebywała pod obserwacją medyczną, gdy więc odeszły jej wody, okazało się że naturalny poród jest niemożliwy (dziecko nie mogło przecisnąć się przez macicę Nibiruanki, a każda taka próba sprawiała jej ogromny ból). Niewiele się zastanawiając, Ninhursag dokonała czegoś, co starożytne sumeryjskie tabliczki z pismem klinowym, nazwały: "uczynieniem otwarcia" (innymi słowy przeprowadziła cesarskie cięcie).


STWORZYŁAM!


 To okrzyk, jaki (wg. sumeryjskiego Atra Hasis) miała wydać z siebie Ninhursag, podnosząc do góry dziecko zrodzone przez Ninlil. Dziecko było płci męskiej (wcześniej zaplanowano właśnie taką płeć, gdyż chodziło o silnego mężczyznę, robotnika, górnika, rolnika). Tak narodził się pierwszy ADAMU. Był synem zarówno samicy Homoerectusa, młodego "boga" (Nibiruanina o nieznanym imieniu, od którego Ninhursag pobrała Sziru i krew), oraz Ninlil - nibiruańskiej kobiety ("bogini"). Było więc co najmniej trzech jego bezpośrednich rodziców, dwoma dalszymi byli Ninhursag i Enki. Trzeba jednak od razu z góry zaznaczyć, aby nie było żadnych nieścisłości - że człowiek, którego zrodziła Ninlil i nad którego stworzeniem czuwali Enki i Ninhursag... nie był biblijnym Adamem. Dziecko, które się wówczas narodziło, było po prostu bardzo inteligentne, ale przejawiało wciąż wiele cech zwierzęcych. Potrafiło już jednak porozumiewać się mową artykułowaną, lecz było bezpłodne, nie mogło się samo rozmnażać. To nie był jeszcze ów biblijny Adam, twórca naszej genetycznej linii ludzkiej (rodu Ameliusa). Prawdziwy Adam narodzi się ponad 150 000 lat po narodzinach dziecka Ninlil (dokładnie 48 700 lat temu, a jego narodziny będą... wyjątkowe), zaś pierwszy człowiek z rodu Adama (już tego z Edenu), otrzyma bezpośrednią władzę z rąk "bogów" dopiero w 3 700 r. p.n.e. Będzie to Alulim, władca sumeryjskiego miasta-państwa Eridu (ale nim do tego dojdę upłynie sporo czasu). 


STWORZENIE PIERWSZEGO - ADAMU
ENKI implementuje NINLIL komórkę jajową samicy małpoluda
WIZJA ARTYSTY



CDN.

22 stycznia 2026

NIEWOLNICY DO ZADAŃ SPECJALNYCH - Cz. VI

CZYLI JAKIE BYŁY NAJWIĘKSZE
OŚRODKI HANDLU NIEWOLNIKAMI W
STAROŻYTNOŚCI I W ŚREDNIOWIECZU,
ORAZ SKĄD I Z JAKICH 
WARSTW SPOŁECZNYCH NAJCZĘŚCIEJ
POCHODZILI KANDYDACI 
NA NIEWOLNIKÓW





ANTYCZNA GRECJA 
I ŚWIAT HELLENISTYCZNY
(V wiek p.n.e. - II w. p.n.e.)
Cz. VI



ALEKSANDRIA
STOLICA ŚWIATA 
(NIEWOLNICZEGO) ZAMIESZKAŁEGO
(III - I wiek p.n.e.)
Cz. II




Paidarion (paidaria) - czyli niewolnicy (jak ich potocznie - w prywatnych listach lub w rachunkowości - nazywano w Egipcie Ptolemeuszy. Z reguły zaś do niewolników zwracano się po imieniu lub używając słowa: "παῖς" - "pais" - "ty", lub też pieszczotliwie: "παιδῖσκη" - "paidiski" - "dzieciaczki". Znacznie rzadziej i tylko w oficjalnych dokumentach tytułowano ich "doulos" i "andrapodon" - czyli "niewolnik" lub "człowiek". Ponieważ forma "paidarion" - "młodzieniec/niewolnik", była powszechna, to właśnie nią będę się posługiwał), wykorzystywani byli do wielu ciężkich prac związanych z funkcjonowaniem egipskiej gospodarki i handlem. Do prac polowych najczęściej używano Syryjczyków. Byli oni najczęstszą grupą wśród niewolników egipskich których przeznaczano do pracy na roli i obsługi winnic (inną dość liczną grupą byli zaś... rodzimi Egipcjanie, którzy jako robotnicy sezonowi zaciągali się do takich prac, pobierając jednocześnie dzienne lub miesięczne wynagrodzenie - nazywano ich "ergatai" lub "somata" - w zależności od umowy na którą się zgodzili i wypłacanego wynagrodzenia). Innych niewolników kierowano do wypasania owiec lub do prac w zakładach rzemieślniczych, pozostali zaś stanowili tzw.: "personel domowy" (przy czym, jeśli właściciel posiadał kilkunastu niewolników, to z reguły większość z nich kierował do prac polowych lub rzemieślniczych, np. jeśli niejaki Laptines z III wieku p.n.e. posiadał 13 niewolników o imionach greckich i 3 o imionach egipskich - nie oznaczało to że byli to Grecy czy Egipcjanie, gdyż właściciel mógł dowolnie nazwać swych niewolników - to 12 z nich przeznaczał do prac poza domem, a tylko czterech do służby w domu).

W domach przeważały kobiety-niewolnice (choć w ogólnej liczbie niewolnic zawsze było mniej niż niewolników). Kobiety przeznaczano też do pracy w szwalniach (największe manufaktury tekstylne w Egipcie istniały w Memfis). Powstał też specjalny podatek od posiadania niewolnika, ale z reguły był on symboliczny i tak od 263 r. p.n.e. (gdy po raz pierwszy wprowadził go Ptolemeusz II Filadelfos) wynosił on 3 obole rocznie i został zmniejszony ok. 245 r. p.n.e. do 1,5 obola (za niewolnika bez względu na jego płeć). Co 14 lat odbywały się powszechne spisy ludności w Egipcie Ptolemeuszy (obejmujące również niewolników) i na tej podstawie ustalano kwotę na kolejne 14 lat. Wśród niewolników była też oczywiście odpowiednia hierarchia a to oznaczało że kontrola pracy odbywała się także za pośrednictwem samych niewolników (w 257 r. p.n.e. Zenon, który zaopatrywał w niewolników greckich i egipskich wytwórców, napisał skargę na postępowanie niejakiego Apolloniosa, który miał ukarać chłostą za jakieś przewinienie krawca Iollasa - sprowadzonego przez Zenona. O winie Iollasa natomiast poinformowała Apolloniosa pewna kobieta o imieniu Bria - która była jego niewolnicą - jest bowiem tam wymieniona jako "paidaria". Ona również kontrolowała dostawę materiału i rozdzielała go pomiędzy innych niewolników, poza tym towarzyszyła jej też niejaka Kasja - druga nadzorczyni). Zaufani niewolnicy byli też często wysyłani po odbiór materiału (jak choćby niejaka Sfragis, która skarży się w podaniu z roku 258 p.n.e. iż skradziona wełna, jaka padła łupem rabusiów - została odnaleziona i ona w imieniu swego pana prosi Leontiskosa - dowódcę oddziałów porządkowych tzw.: "phylaciti" - o zwrot wełny). W szwalniach pracowały w większości kobiety, przy pracach polowych mężczyźni (przy czym niewolnicy z tej gałęzi gospodarki byli w znacznej mniejszości, gdyż państwo wspierało tradycyjny model egipski, polegający na wykorzystywaniu do pracy w polu okolicznych chłopów lub - co też było dość rzadkie ale jednak występowało - wynajętych robotników sezonowych).




Mężczyźni pracowali również przy produkcji cegieł i w wielu innych zakładach rzemieślniczych oraz dominowali w handlu a także jako posłańcy listów i podarków od pana. Wszelkie prace związane z ciężką pracą fizyczną poza domem (jak np. produkcja smoły) zarezerwowane były dla męskich niewolników, natomiast dom obsługiwany był w większości przez niewolnice (czasem tylko męski personel stanowili np. kucharz, woźnica czy masażysta). Zajęcia domowe dla kobiet podzielone były zaś następująco - przygotowywanie posiłków (np. mielenie ziarna, skubanie kurcząt, pieczenie chleba, przyrządzanie potraw) oraz obsługę pana domu, jego rodziny i gości. Niewolnice również przędą i sporządzają odzież, oraz zajmują się praniem. Istnieją też niewolnice które umilają czas swym właścicielom graniem na różnych instrumentach (jak choćby niejaka Satyra, należąca do wspomnianego wyżej Apollodorosa, która gra na kitarze i jest ulubienicą swego pana - należąc do kategorii uprzywilejowanych, czyli takich niewolników którzy nie musieli ciężko pracować). Poza tym w zamożnych domach były i tancerki i aktorzy. Czasem zdarzało się też przekazywanie niewolników do pracy w zamian za długi (czas i efekty pracy niewolnika należącego do dłużnika - poświęcany wierzycielowi - stanowił formę spłaty długu). Ciekawe są również testamenty, w których właściciele przekazują w spadku swych niewolników. I tak niejaki Peisias z Licji (zamieszkały w Aleksandrii), osoba żyjąca w III wieku p.n.e. - przekazuje swemu synowi prócz okazałej posiadłości w Aleksandrii i domu w osadzie Boubastos, także syryjskich niewolników o imionach: Dionizios, Eutychos, Absila (i jej córkę) Eirene. Swojej żonie zaś ofiarowuje także syryjską niewolnicę o imieniu - Lybission. Inny bogacz - Filon (zmarły w latach 50-tych III wieku p.n.e.), zapisuje żonie i córce swój dom i pole a także dwie niewolnice - Partenios i Myrinę, kilku niewolników oraz pewnego wolnego człowieka, odpracowującego niewolę za długi




Zakupy w mieście również z reguły wykonywali niewolnicy płci męskiej (przy czym w zamożnych domach było nawet i tak - co wyśmiewa Teofrast w "Charakterach" - iż wysyłano dwóch niewolników, jednego aby sprawdził ceny i drugiego, który dopiero robił zakupy. Dzięki temu sprawdzono czy niewolnik nie oszukuje, nie zawyża cen i części pieniędzy nie bierze dla siebie). Zdarzało się też że właściciele wysyłali niewolnice, aby te wykarmiały dzieci w domach w których matki nie miały pokarmu (inkasując za to oczywiście odpowiednią kwotę). W wielu (szczególnie zamożnych) domach, życie niewolników było nie tylko znośne, ale i nawet całkiem wygodne a ich status niewiele tylko różnił się od statusu członków rodziny (np. w liście niejakiego Menona z II wieku p.n.e. wymienia on pozdrowienia dla swego brata Hermokratesa i pisze: "Mam nadzieję, że jesteś zdrów. My również czujemy się dobrze, zarówno ja, jak i Afrodisia, nasza rodzina, jak i niewolnica ze swoją rodziną" (sam fakt że niewolnica została wymieniona w tekście oznacza, iż jej pozycja była bardzo dobra i w zasadzie niewiele mniejsza od pozycji małżonki owego Menona, co może też sugerować że być może była ona jego kochanką). Relacje na linii pan-niewolnik stawały się często tak silne, że mogły uratować życie, jak choćby w przypadku opisanym przez Herondasa w jego "Mimach", w którym stosunek miłości matczynej zamożnej kobiety o imieniu Bitynna do jej niewolnicy (traktowanej jak córka) Kydilli, ratuje życie niejakiemu Gastronowi - niewolnikowi Bitynny, który jest też jej kochankiem. Gastron zdradza swą panią z jedną z niewolnic, za co ona każe go biczować (wymierzając karę 2000 batów - czyli realnie skazując go na śmierć) oraz napiętnować rozgrzanym żelazem. Wówczas w obronie Gastrona staje właśnie Kydilla, która prosi Bitynnę o łaskę dla tego niewolnika i... otrzymuje ją, ratując mu jednocześnie życie. 




Zdarzały się też związki małżeńskie pomiędzy panami a niewolnicami lub paniami i niewolnikami. Małżeństwo jednak samo w sobie nie oznaczało wyzwolenia, lecz przekazanie niewolnikowi pewnej własności, której on był tylko posiadaczem (bowiem w normalnej sytuacji każda własność należąca do niewolnika i tak była własnością jego właściciela). Poza tym taki niewolnik odpowiadał osobiście wobec prawa za każdy popełniony przez siebie czyn, przy czym niewolnicy którzy weszli w związki małżeńskie z wolnymi ludźmi, nie byli (z reguły) poddawani torturom podczas przesłuchań przy składaniu zeznań (bowiem zeznanie niewolnika przeciwko człowiekowi wolnemu nie miało żadnej wartości, jeśli wcześniej nie został on poddany torturom by wykluczyć kłamstwo i ocenić prawdomówność). Natomiast potomstwo zrodzone z takich związków stawało się wolne i przejmowało status rodzica wolnego (zarówno mężczyzny jak i kobiety). Poza tym jeśli niewolnik zranił osobę wolną - według prawa otrzymywał 100 batów, chyba że jego właściciel zgodził się finansowo zadośćuczynić pokrzywdzonemu. To tyle jeśli idzie o Aleksandrię i Egipt "greckich papirusów", przejdźmy zatem teraz na małą, grecką wysepkę Delos - która od lat 60-tych II wieku p.n.e. stała się jednym z największych centrów niewolniczych i stanowiła prawdziwą konkurencję dla Aleksandrii oraz potem dla rynków sycylijskich i południowo-italskich.




CDN.

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...