FEDERACJA GALAKTYCZNA
CZYLI
"STRAŻ WSZECHŚWIATA"
PLANETY - RADY - FRAKCJE
Cz. II
KONFEDERACJA
PLEJAD
Na temat Plejadian i ich stosunku do nas - Ziemian, pisałem już dość dużo w poprzednich tematach. Warto teraz przede wszystkim dodać, że Plejadianie byli tymi, którzy brali udział w najważniejszych wydarzeniach dziejących się na naszej planecie od czasów zagłady dinozaurów i nawet jeśli w danym momencie nie grali pierwszych skrzypiec, to zawsze byli obecni w cieniu, w drugim albo trzecim szeregu - zawsze. W przekazach Plejadian dominuje wciąż jeden główny aspekt, związany z ludzkością i Ziemią, mianowicie w channelingach podkreślają że my jesteśmy nimi w przeszłości... a raczej, że to oni są nami w przyszłości. Jak już wcześniej pisałem ukształtowanie i warunki naturalne głównej planety systemu gwiezdnego Plejad - Erry, jest prawie dokładnie takie samo jak naszej Ziemi. Poza tym sami Plejadianie także swym wyglądem bardzo przypominają Ziemian. Plejadianie (o czym już pisałem) pochodzą bezpośrednio z Liry. Są więc jednymi z pierwszych kolonistów zasiedlających inne galaktyki, pochodzących bezpośrednio z kolebki Ludzkości - z planety Avyon. Ta bliskość (przede wszystkim bliskość genetyczna, jako że Plejadianie brali udział w "spłodzeniu" biblijnego Adama i przekazali mu swoje geny) powoduje że czują się za nas... odpowiedzialni. Wzbudza to pewną irytację w Radzie Federacji Galaktycznej (szczególnie we frakcji Andromedan, choć i tam są wyjątki - np. Syrianie, Arkturianie), mimo to przekazy Plejadian nastawione są na informowanie i ostrzeganie ludzkości przed ewentualnymi niebezpieczeństwami, jakie możemy popełnić w przyszłości.
Jednym z takich ostrzeżeń jest przekaz dotyczący... "Królestwa Maszyn". Pod hasłem "Królestwo Maszyn" kryje się ostrzeżenie mówiące o nie uleganiu opinii że maszyny są w stanie uczynić wszystko lepiej, dokładniej i sprawniej niż ludzie. Plejadianie mówią, że przed wiekami oni popełnili ten sam błąd, ufając w nieskończoną potęgę maszyn i czynili wszystko by było ich jak najwięcej w każdej dziedzinie życia. Maszyny (nanoroboty) załatwiały najpotrzebniejsze sprawy, zajmowały się operacjami w szpitalach, załatwiały najpilniejsze kwestie - i w ogóle tworzono i rozbudowywano je z myślą o tym, by służyć Ludzkości. Mówią że my jesteśmy dopiero na początku tej drogi, a oni pragną byśmy nie powielali (nieświadomie oczywiście) błędów, które sami popełnili. Nie mają jednak prawa nam niczego zabronić - każda istota (czy grupa istot, ras i planet) ma swoją określoną ścieżkę rozwoju po której kroczy. Nie powinno się (wręcz nie wolno) ich z tej ścieżki zawracać, nawet jeśli wiedzie ona ku katastrofie. Takie jest Prawo Wszechświata. Jedyne co można, to dawać pewne wskazówki, typu: "Masz dwie drogi do wyboru, pójdziesz w lewo to będzie tak, pójdziesz w prawo tak - decyzja należy do ciebie".
PLEJADIANIN
Plejadianie mówią że ludzkość zachłystuje się wszelkimi nowinkami technologicznymi, nie bacząc na to, jakie to niesie ze sobą zagrożenia. Pierwszym z nich jest (o czym otwarcie mówią w channelingach Plejadianie) zastępowanie człowieka przez maszyny w takich podstawowych obowiązkach jak np. parzenie kawy, sprzątanie, pranie, gotowanie, wkrótce (za odpowiednią kwotę oczywiście) będzie można kupić sobie takiego domowego robota, który wyręczy nas w tych podstawowych, uciążliwych pracach. Ludzie będą zachwyceni, zadowoleni i szczęśliwi. Potem pojawią się roboty pracujące w sex-biznesie (już są), oraz zastępujące ludzi w takich zawodach jak prostytutka, tancerka erotyczna etc. etc. Te roboty będą piękne i będą przypominały ludzi (rzeczywiście wyglądają jak ludzie, chociaż ja osobiście nigdy bym z czegoś takiego nie skorzystał -jakoś to mnie totalnie odrzuca). Potem przyjdzie kolej na fabryki i zakłady produkcyjne, które w całości zostaną zautomatyzowane. Ludzie stracą pracę, nie będzie już tak wesoło. Do wielu rodzin zawita widmo bankructwa i biedy. Z czasem ludzie mogą powierzyć swe bezpieczeństwo robotom (np. pod szczytnym celem ochrony ludzkiego życia, już są mechanizmy wszczepiane robotom, które uniemożliwiają im skrzywdzenie człowieka, ale te mechanizmy łatwo oszukać. Wystarczy wmówić takiej maszynie że ona nie krzywdzi człowieka, tylko się z nim bawi i wtedy jest rzeczywiście zdolna nawet połamać mu ręce, nogi albo nawet... zabić), które będą pracowały w służbach porządkowych czy w wojsku.
PLANETA ERRA
"STOLICA" PLEJAD
(Wizja artysty na podstawie przekazów)
Pojawi się ogromne rozwarstwienie społeczne (już dawno się pojawiło), powstaną nowe, całkowicie zautomatyzowane megamiasta, gdzie jednak będą mogli zamieszkać tylko niektórzy. Reszta będzie żyła w slumsach, na obrzeżach dawnych miast, teraz podupadających i popadających w ruinę. Te "slumsy" będą patrolowane przez oddziały robotów, które najmniejszy przejaw niezadowolenia będą uważały za oznakę wrogości i... je eliminowały, czyli zabijały. Ci ludzie będą określani mianem "bandytów", czyhających na bezpieczeństwo tych, którzy żyją sobie wygodnie w megamiastach. Żywność będzie w 100% modyfikowana genetycznie, a za hodowanie roślin i warzyw metodą tradycyjną, będą nakładane poważne kary finansowe. Powstanie "naturalne" podziemie, gdzie ludzie będą wymieniali się wyhodowanymi w nielegalnych szklarniach warzywami i owocami. Ludzie będą trzymani w ryzach, a posłuży do tego obawa przed utratą tych miejsc pracy, które jeszcze się ostaną, gdyż utrata pracy (i brak pozwolenia na podjęcie następnej), będzie oznaczała śmierć głodową dla całej rodziny i wyprowadzkę poza megacentrum. Oczywiście ludzie już do tego czasu zostaną zaczipowani i nie będzie potrzeby używania ani pieniędzy ani nawet kart kredytowych, po prostu za każdy produkt zapłacimy swoim czipem (czy to na nadgarstku czy na skroni, czy nawet skanowana będzie siatkówka oka). Gdy jednak stracimy pracę, czip zostanie wyłączony - nic już nie kupimy - ergo, bez wsparcia z zewnątrz umrzemy z głodu.
Powstaną getta dla ubogiej ludności która będzie pilnowana i trzymana w ryzach przez roboty-androidy, przypominające ludzi. Wreszcie przeludnienie planety będzie tak wielkie, że przywódcy Ziemi podejmą decyzję o rozpoczęciu kolonizacji innych planet i systemów gwiezdnych (tutaj się akurat pomylili, populacja Ziemi spada, a nie rośnie i to nawet tych krajów, które paradoksalnie na razie jeszcze przeżywają baby-bum). Plejadianie mówią jednak wyraźnie: "Uważajcie jednak, nikt was tam nie chce". Twierdzą że również Rada Federacji niezbyt interesuje się naszym losem i że oni są jednymi z nielicznych istot, które pragną byśmy przetrwali (na pytanie "dlaczego", wypowiedziane podczas jednego z channelingów, padła ta sama odpowiedź: "Jesteście nami z przeszłości"). "Nikt was tam nie chce" - twierdzą jednak z całą stanowczością i mówią że pierwsze problemy napotkamy już, gdy zechcemy skolonizować choćby "nasz" stary księżyc - Chowtę (swoją drogą to ciekawe że przy obecnej technologii nie podejmowane są ponowne próby dotarcia na księżyc - bardzo dziwne. Zresztą trudno się temu dziwić, skoro my nawet do końca nie poznaliśmy co znajduje się na dnie naszych oceanów - podobno Ludzkość odkryła zaledwie 10% zawartości ziemskich oceanów - niesamowite). Księżyc pełni bowiem funkcję bazy tranzytowej na Ziemię i jest wykorzystywany przez różne rasy. Plejadianie twierdzą też, że nasza kolonizacja może spowodować wybuch konfliktu zbrojnego, który może doprowadzić do ataku na Ziemię którejś z ras. Obecnie taki scenariusz nie wchodzi w rachubę (tak twierdzą), ale nie wiadomo co ludzie z Ziemi są w stanie w przyszłości uczynić, by taki scenariusz stał się faktem.
Twierdzą też, że (ewentualne) zagrożenie najazdem nie grozi nam bynajmniej ze strony członków Federacji Galaktycznej, a już na pewno nie ze strony ras Galaktycznej Ludzkości. Co prawda nie mamy wśród tych istot zbyt "dobrej opinii", jednak nikt ani w Radzie Andromedy, ani Konfederacji Plejad, ani Radzie TJehooba - ani też w Radzie Zendary - najpotężniejszych ugrupowań w łonie Federacji Galaktycznej, nie podjąłby się takiego ataku, nawet jeśli rozpoczęlibyśmy kolonizację innych światów. Zagrożenie może przyjść przede wszystkim ze strony innych istot - głównie oczywiście Reptilian, ale także Insektoidów i im podobnych.
JEDNA Z INSEKTOIDALNYCH RAS
WYSTĘPUJĄCYCH WE WSZECHŚWIECIE
(Choć jak twierdzą w swych przekazach Plejadianie,
ta akurat rasa Insektoidów - "Modliszkowcy"
jest raczej nam przychylna)
Oczywiście wyżej przedstawiony scenariusz nie musi się wydarzyć. Według Plejadian - po to właśnie nas ostrzegają, bo pragną by się nie wydarzył (chodzi tutaj o rozwój tzw.: "Królestwa Maszyn" oraz o postępującą degradację planety Ziemia i nas samych jako ludzi). Co się zaś tyczy przyszłej kolonizacji, to twierdzą że o wiele łatwiej będzie zaakceptować ten fakt członkom Federacji Galaktycznej, gdy ludzkość nie będzie prowadzona przez dyktatorskich przywódców (lub określone grupy, narzucające swą wizję całej ludzkości), a odbędzie się to na zasadzie zrównoważonego rozwoju, do którego dawno temu Plejadianie i inni (np.: TJehooba) dołożyli swą cegiełkę. Twierdzą że dawno temu wskazali nam drogę rozwoju, którą powinniśmy kroczyć - wysyłając do nas swego posłańca (TJehoobanina - Jimmanuela), którego tutaj znamy pod imieniem Jezusa Chrystusa, a który miał na celu odnowienie ducha ludzkości i "podniesienie wibracji Ziemi" w pożądanym przez te istoty kierunku. To co zrobili, nie do końca było zgodne z Prawem Wszechświata, ale stało się. Na tamtym etapie rozwoju ludzkość była jeszcze zbyt prymitywna pod względem duchowym i (jak twierdzą Plejadianie) gdyby tego nie uczynili - jeszcze długo (być może po dziś dzień) nie otworzylibyśmy się na sprawy uniwersalnej duchowości.
Konfederacja Plejad liczy 53 wielkie systemy gwiezdne i ok. 500 pomniejszych planet. Nie dysponuję jednak wykazem poszczególnych światów wchodzących w skład Konfederacji Plejad. Konfederacja Plejad zwana jest również (szczególnie przez samych jej członków) - "Wielkim Białym Braterstwem", co najprawdopodobniej odnosi się nie do koloru skóry poszczególnych mieszkańców danych światów, lecz do "świetlistego" celu, jakim jest ochrona i zapewnienie bezpieczeństwa we Wszechświecie. W skład Konfederacji wchodzą bowiem również i rasy, które są jedynie zbliżone swym wyglądem do istot humanoidalnych. Wszystkie jednak (lub ogromna większość z nich, gdyż są również wyjątki od tej reguły) można by określić mianem "Sojuszników Ludzkości". Według przekazu Plejadian z 1977 roku, którzy opowiadają (dość powściągliwie jednak) o swojej Konfederacji, dominuje przekaz: "Nie zawsze rzeczy, które widzicie jako czarne, są takowymi i nie zawsze rzeczy które widzicie jako białe są takowymi. Jesteśmy tutaj i dopomożemy, ale wasz los jest i pozostanie tylko w waszych rękach. Taki jest ciężar wolności we Wszechświecie".
Dalszy przekaz dotyczy kwestii przebudzenia Ludzkości z Ziemi i otwarcia się zarówno na uniwersalną duchowość, jak i na zrozumienie swojej roli i swojego miejsca we Wszechświecie. W ludziach ma tkwić ogromny potencjał, który jednak nie jest przez nas wykorzystywany - jest uśpiony. Zyskują tylko jednostki, te, które bardziej potrafią wykorzystywać drzemiące w nas możliwości. Dzięki czemu powstał tak bardzo niesprawiedliwy podział bogactwa na planecie, w którym zaledwie 1% ludzkości - kontroluje 99% bogactw tej planety. Dzieje się tak głównie dlatego, że ta grupka ludzi, którzy owinęli sobie innych wokół palca i stali się nowymi panami pozostałej Ludzkości - wykorzystuje do maksimum potęgę własnego umysłu - który jest (co prócz Plejadian potwierdzają także Kasjopejanie) niezgłębionym źródłem wszelakich możliwości. Umysł bowiem jest drogą, która może zaprowadzić nas do świetlanej przyszłości, lub nijakiej teraźniejszości - trzeba tylko znaleźć do niego odpowiedni klucz. Oczywiście jest też i drugi powód (jaki wymieniają Plejadianie), który umożliwił tym ludziom zdobycie takiej potęgi, wpływów i znaczenia - tym powodem są... geny. Większość z nich jest bowiem w jakimś tam stopniu spokrewniona (gdyż nie wszyscy ludzie na Ziemi pochodzą z tego rodu) z dawnymi stwórcami Adama, Lilith i Ewy w "rajskim ogrodzie" Eden, czyli Nibiruanami, uciekinierami z Malony - z rodem Anu, Enkiego i Enlila.
To właśnie owi Nibiruanie byli twórcami systemu społeczno-politycznego, który oparty był na hierarchicznej "piramidzie" władzy, w której bezpośredni potomkowie Kaina - stawiani są na czele tej piramidy jako "rasa panów" (gdy przejdziemy do pierwszych dynastii starożytnego Egiptu i Sumeru, pokażę związki pierwszych władców - często mitycznych - z owymi "bogami" z dawnej Malony. A przecież struktura władzy jaka przetrwała zarówno w Egipcie jak i w krajach Bliskiego Wschodu, w ogromnej mierze opierała się na czystości krwi królewskiej. Faraonowie przecież żenili się ze swoimi siostrami, a sam Juliusz Cezar miał o Kleopatrze powiedzieć że jest potomkinią "dynastii kazirodców"). Nie na darmo około roku 3 700 p.n.e. "bóg" Ninurta (syn Enlila, bratanek Enkiego i wnuk Anu), przekazał po raz pierwszy tron ziemskiego państwa w ręce "adamowego" (a raczej kainowego) potomka - Alulima. Jednak władzę otrzymał on jedynie nad dawnym terenem bazy w Edenie, czyli w rejonie dwóch wielkich rzek - Tygrysu i Eufratu (dawna Mezopotamia, dzisiejszy Irak). W Egipcie nadal rządzili jeszcze wówczas "bogowie" (oczywiście z rodu Enkiego i Enlila), podobnie było w Indiach. W Egipcie dopiero ok. 3110 roku p.n.e., ostatni "bóg" zrzekł się tronu na korzyść pierwszego kainowego potomka - i uczynił go władcą kraju piramid. Z utratą władzy przez "bogów" nie godził się natomiast Marduk (syn Enkiego) i ok. 2024 roku p.n.e. spróbował odzyskać władzę na terenie Lewantu i Mezopotamii. Wówczas (na polecenie Nibiruan), Abraham (tak, ów biblijny Abraham), zdetonował dwa potężne ładunki nuklearne w miastach, będących bazami zwolenników Marduka - w Sodomie i Gomorze, niwecząc jego plany w zarodku. Po tej dacie "bogowie" z Nibiru już całkowicie wycofali się z Ziemi i odtąd osobiście nie ingerowali w sprawy dziejące się na naszej planecie. Nie musieli - zostawili tu swe "adamowe rodzeństwo", pochodzące z kainowych lędźwi. Oni już zadbali, by ród Adapy i Ewy nie utracił władzy - i tak jest po dziś dzień. Przynajmniej według samych Plejadian.
Późniejsze systemy polityczno-społeczne państw "znanej nam już" starożytności, zawsze będą opierały się na niesprawiedliwości społecznej. Na potężnej elicie (kaście) władzy i całej reszcie bezwolnego społeczeństwa. Oczywiście nie zawsze szło tak gładko - częstokroć dochodziło do buntów społecznych i prób obalenia tego - "narzuconego przez bogów" - ustroju (władcy, a szczególnie ci z odległej starożytności - twierdzili że albo sami są bogami, albo że jedynie władają w imieniu tychże bogów). Bogów jednak nie było - potomstwo Kaina przetrwało po dziś dzień, dostosowując się do zmieniających się obyczajów i praktyk. Zawsze jednak wypływało na górę. Według Plejadian, Ludzkość na Ziemi jest konglomeratem najróżniejszych genetycznych konfiguracji dawnych ras zasiedlających naszą Planetę. Począwszy od czarnych i żółtych Bakaratinian (których genów już praktycznie nie ma na Ziemi, gdyż wymieszali się z późniejszymi kolonistami), po czerwonoskórych Aremonian i białych Plejadian oraz Lirian. Dlatego też wciąż powtarzają: "Wy jesteście Nami z naszej przeszłości". Nad wszystkim (a w zasadzie to nad prawie wszystkim, gdyż ten system nie jest szczelny) dominuje władza potomków nibiruańskich kolonistów - uciekinierów z Malony (dawnego gadziego Maldeka).
OBRAZ POKAZUJĄCY
SAMOZAGŁADĘ MALDEKA
SYN CZŁOWIECZY
"...On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. (...) I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca"
Fragment modlitwy tzw.: Creda Nicejsko-Konstantynopolitańskiego
Jezus Chrystus zapowiedział swoim uczniom że powróci po raz drugi na Ziemię. Od tego czasu Ludzkość oczekuje nadejścia Mesjasza, który zbawi świat i dopomoże wszystkim ludziom "Dobrej Woli" (niektórzy wypatrują tego "mesjasza" w stworzeniu "Wielkiego Izraela" i budowie trzeciej Świątyni Jerozolimskiej). Mimo to Jezus nie nadchodzi - dlaczego? Dlaczego Jezus nie przychodzi, skoro obiecał że wróci i położy kres całemu złu i niesprawiedliwości świata? Odpowiedź na to pytanie zawarta jest częściowo w channelingach. Podczas rozmów z istotami, które określają siebie jako Plejadianie (nigdy bowiem nie ma pewności czy ci, którzy mówią że są tymi, za których się podają, są rzeczywiście nimi) i mówią że: "My jesteśmy Nimi z przyszłości", pada odpowiedź dlaczego IMMANUEL ponownie nie przychodzi na Ziemię. SANANDA (bo tak też nazywają Jezusa Plejadianie) nie przychodzi ponownie na Ziemię, gdyż Ludzkość na tej planecie jeszcze niedojrzała do Jego ponownego przyjścia. Zresztą "Ponowne Przyjście" o którym mówił Jezus - nie dotyczy tylko Jego samego, a... całej galaktycznej społeczności (tzw.: "Sojuszników Ludzkości"). Jezus nie przychodzi, gdyż ludzie na Ziemi nie są jeszcze gotowi na Jego nadejście. Niewiele zmieniliśmy się od czasów, gdy Immanuel chodził po Ziemi. Zostały oczywiście od tego czasu poczynione ogromne zmiany, szczególnie pod względem mentalności i otwartości na duchowe przeżycia, lecz jest to wybitnie niewystarczające, byśmy pojęli prawdziwą rolę Jezusa Chrystusa w "zbawieniu" Ludzkości.
Wielu z nas bowiem nie jest w stanie zaakceptować faktu, że wokół nas, wokół naszej planety (a także na niej samej) istnieją potężne cywilizacje - inne rasy, klany i organizacje. Niektóre z nich są nam nieprzyjazne, inne (ogromna większość) zupełnie obojętne na nasz los. Jest też tak zwana grupa "Sojuszników Ludzkości" w której skład wchodzą m.in.: Plejadianie, TJehooba, Kasjopejanie, Syrianie (A), Arkturianie i kilka innych ras. Wbrew pozorom, do tej "frakcji" (mam tutaj na myśli ową frakcję "Sojuszników Ludzkości", łączącą wiele różnych ludzkich ras we Wszechświecie, oraz różniące się frakcje w Radzie Federacji Galaktycznej. Bowiem nie wszystkie ludzkie rasy w danych frakcjach - na przykład właśnie w Konfederacji Plejad - są nam przyjazne), nie należy tak zwana "Grupa z Malony", czyli stwórcy pierwszego człowieka na Ziemi - biblijnego Adama i Ewy. Nibiruanie z Malony (będę jeszcze sporo o nich pisał, m.in.: o dalszych losach Kaina i wydarzeniach, które doprowadziły do "odejścia bogów" i pozostawienia biegu spraw na Ziemi w rękach kainowego potomstwa) w żadnym bowiem razie nie pragną naszego oświecenia. Wręcz przeciwnie - aby łatwiej zapanować nad tym konglomeratem kosmicznych ras z Liry, Plejad, Malony (nie mam tu na myśli rodu Enkiego i Enlila), Aremo, Bakaratini etc. etc. (tych związków było znacznie więcej, gdyż ras, które zasiedlały ziemię po zakończeniu III Wielkiej Wojny Galaktycznej, od ok. 900 000 r. p.n.e. było bardzo wiele - nie wszystkie tutaj wymieniłem i opisałem - gdyż nie o wszystkich wiem), które ukształtowały się w dzisiejsze cztery główne ziemskie rasy - Białą, Czarną, Żółtą i Czerwoną - należy trzymać je na stosunkowo niskim poziomie rozwoju, przy czym - ktoś musi tym wszystkim "kierować".
Tym wszystkim od wieków "kieruje" więc ziemskie potomstwo Nibiruan z Malony (ród Adama i Ewy). Czy nie zastanawiało Was nigdy, dlaczego to właśnie stworzenie Adama i Ewy zostało opisane w Biblii i przedstawione jako "prawda objawiona" co do całego rodzaju ludzkiego? Dlaczego nie przedstawiono "innych" możliwych początków człowieka (a ostały się takie, chociażby w mitach niektórych plemion czy nawet państw - jak na przykład Indoeuropejczyków, a szczególnie Hellenów - którzy byli rebeliantami z II Imperium Atlantydy - oczywiście nie byli to ci klasyczni Hellenowie o których wiemy z historii. Była to tak pokaźna grupa, że władcy Atlantydy zdecydowali się umieścić ich na wygnaniu w rejonie dzisiejszej Hellady, czyli Grecji. Tam potem powstała cywilizacja, która różniła się znacznie od cywilizacji sumeryjskiej, akadyjskiej, asyryjskiej, egipskiej, syryjskiej, czy nawet anatolijskiej - opiszę ten temat w kolejnych częściach). Tak więc "ród panujący" z Nibiru/Malony, uczynił swoją rodową genealogię - genealogią początków rasy ludzkiej jako takiej (ja również stosowałem taką wykładnię w poprzednich częściach, gdyż nie chciałem za bardzo wybiegać przed szereg, a poza tym świadomość biblijnego początku Adama i Ewy jest w nas dosyć silnie zakorzeniona), dzięki czemu ludzie ucząc się o biblijnych początkach rodzaju ludzkiego - uczą się jednocześnie o początkach rodu Adama i otrzymują przekaz, że... Bóg oddał im (Adamowi i Ewie) Ziemię w niepodzielne władanie. Trochę to przypomina Koreę Północną, gdzie uczy się dzieci w szkołach historii dynastii Kimów i opowiada niestworzone rzeczy na temat ich "niebiańskiego poczęcia".
Dlaczego więc Jezus nie przychodzi ponownie na Ziemię? Dlatego że nie ma dokąd przyjść. Ludzkość wciąż jest niczym te północnokoreańskie dzieci, które potrafią z pamięci recytować historię rodziny Kim Ir-Sena, natomiast nie mają pojęcia o otaczającym ich dookoła prawdziwym świecie (myślę że nawet nie potrafiliby się w nim odnaleźć, gdyby nawet, jakimś zrządzeniem losu - udało im się opuścić ten "kimowski" obóz śmierci). Podobnie My - Ludzie. Potrafimy czytać Biblię i opowiadać sobie o naszym "stworzeniu". Potrafimy przytaczać biblijne przypowieści Jezusa Chrystusa - lecz... nie pojmujemy ich głębi, sensu, znaczenia. Żyjemy na Ziemi niczym w ogromnej Korei Północnej, nieświadomi otaczającego nas dokoła Wszech(Świata), pełnego najróżniejszego życia (szans, a jednocześnie niebezpieczeństw). Do kogo wiec ma wrócić Jezus? Do ludzi którzy nadal nie są świadomi swoich korzeni i roli jaka przypadła Ziemi w kosmicznym planie Wszechświata (a to wszystko było w naukach Jezusa Chrystusa). My nadal nie jesteśmy gotowi na Jego przyjście, bo cóż byśmy uczynili gdyby przyszedł tak, jak przyjść zapowiedział (a wystarczy wczytać się w to, co jest zapisane w Biblii, by nie było żadnych ku temu wątpliwości) na czele... okrętów Konfederacji Plejad i Rady TJehooba. Cóż by się wówczas stało? Na Ziemi wybuchłaby powszechna panika, ludzie by się wzajemnie tratowali, zabijali, byleby tylko uciec jak najdalej od "obcych" (a rządy też by nas pewnie nieustannie straszyły "obcymi", po to tylko, żeby zwiększyć swoją kontrolę nad nami tak, jak to było chociażby w przypadku covid-19. Czy większość z nas uświadomiła sobie chociażby ten fakt, że gdyby nie wybuch wojny rosyjsko-ukraińskiej w lutym 2022 r. to już dzisiaj byśmy mieli wprowadzone paszporty covidowe i byśmy nie mogli podróżować {głównie latać samolotami, ale myślę że i w transporcie publicznym też by były ograniczenia} bez uaktualnienia naszego obecnego stanu zdrowia - czy też raczej stanu szczepień?). Dlatego nie nadszedł jeszcze dla Ludzkości z Ziemi czas, na ponowne przyjście Mesjasza.
Napisałem "Konfederacji Plejad i Rady TJehooba" - dlaczego tak? Dlatego, że te dwie frakcje bardzo ściśle ze sobą współpracują (szczególnie jeśli chodzi o nas - Ziemian). Misja "Syna Człowieczego", nie została wykonana tylko przez samego Jezusa Chrystusa. Było ich dwóch: TJehoobanin - Immanuel (zwany również Sananda), który wykonał najważniejsze zadanie - narodziny na Ziemi, nauki, przypowieści, cuda, potem oskarżenie, proces i śmierć na krzyżu - to wszystko było od początku do końca Z-A-P-L-A-N-O-W-A-N-E (i Chrystus o tym wiedział, ale rodząc się na Ziemi, w ludzkim ciele, miał też swoje własne obawy i gdy modlił się w ogrodzie Getsemani, tak naprawdę kontaktował się z tymi, którzy wcześniej zaplanowali jak Jego los ma się zakończyć, i pytał się czy mogą oni oddalić od Niego ten "kielich męki"). A kim była ta druga postać? To Plejadianin (dowódca floty ochraniającej Ziemię, o której pisałem w poprzednich tematach) - ASZTAR. Sojusz plejadiańsko-tjehoobański i ich wspólna praca nad podniesieniem wibracji Ziemian i przygotowaniem ich na wejście w nowy cykl świadomości, który jest związany przede wszystkim z otwarciem na sprawy uniwersalnej duchowości - najdobitniej ukazują właśnie te dwie postaci.
To tyle jeśli chodzi o samą KONFEDERACJĘ PLEJAD.
W kolejnej części przejdę już do:
RADY TJEHOOBA
CDN.









