CYWILIZACJA GOR
Należy pamiętać, że wszystko o czym tutaj piszę wydarzyło się jeszcze przed stworzeniem Adama i Ewy w rajskim ogrodzie Eden, czyli innymi słowy przed wszystkimi wydarzeniami zawartymi w biblijnej "Księdze Genesis". Dotarłem już do ok. 500 000 r. p.n.e., a jeszcze nie powstał ów Adam o którym pisze Biblia, jako o "Ojcu całej ludzkości". Rzeczywiście, ok. 500 000 lat temu nie istniał jeszcze nie tylko Adam i Ewa, lecz nawet ów ogród Eden, który miał być biblijnym rajem. Istniało natomiast inne, bardzo rozwinięte społeczeństwo, stworzone przez galaktycznych przybyszy z innych systemów gwiezdnych - zwane cywilizacją miast-państw GOR. Goreanie byli zlepkiem gwiezdnych przybyszy z różnych (zamieszkałych przez Galaktyczną Ludzkość) galaktyk, jednak najwięcej było tam Lirian i Syrian. Terenem na którym rozwinęła się cywilizacja Gor, była dzisiejsza Antarktyda (wówczas zielona wyspa, pełna drzew, kwiatów i bogactwa wszelkiej innej fauny i flory). Najpotężniejszym z ośrodków Gor, było miasto-państwo AR, założone przez liriańskich osadników. Ono to stworzyło prawdziwe imperium, wchłaniając i podporządkowując sobie inne ośrodki miejskie. AR było stolicą północnego imperium GOR (dzisiejszy rejon Antarktydy idący od Oceanu Atlantyckiego, aż do dzisiejszego Morza Weddella). Stolicą południowego imperium (założonego przez kolonistów z Syriusza), było miasto-państwo Thuria (od Bieguna Południowego do Morza Rossa). Oba te wielkie ośrodki polityczne z biegiem czasu podporządkowały sobie inne miasta-państwa, tworząc dwa wielkie imperia: północne i południowe.
O ile te dwa imperia nie wykraczały terytorialnie poza obszar dzisiejszej Antarktydy, o tyle ich wpływ polityczny, militarny i kulturowy obejmował cały ówczesny kontynent Lamar. Wszystkie inne ludzkie społeczeństwa (nawet te leżące daleko od granic obu imperiów) były całkowicie zdominowane kulturowo przez cywilizację goreańską. A cywilizacja ta opierała się głownie na potędze morskiej i monumentalnej architekturze miast. Po początkowym okresie pokoju, nastąpił czas wojen pomiędzy państwami-miastami, który doprowadził do powstania owych dwóch imperiów - na północy: Imperium Aryjskiego, a na południu: Thuryjskiego. Społeczeństwa te były jeszcze bardziej spolaryzowane niż dzisiaj - dzieliły się bowiem na kasty władców, wojowników, rzemieślników (wśród nich był też podział na odpowiednie zawody), ludzi wolnych zawodów, aż po niewolników. Przejście z jednego stanu do drugiego było w społeczeństwie GOR prawie niemożliwe. Ktoś, kto rodził się władcą, umierał jako władca - kto zaś niewolnikiem, aż do śmierci wiódł żywot niewolnika (zdarzały się wszakże wyjątki od tej zasady - ale to jest jedyne o czym mogę napisać, gdyż nic więcej na ten temat nie wiem). Dochodziło również do buntów niewolniczych (głównie w czasie wojen toczonych pomiędzy państwami). Po jednym z takich buntów, zbiegli niewolnicy z Imperium AR założyli miasto-państwo Kar, które stało się potem (aż do likwidacji przez siły zbrojne Imperium AR) schronieniem złoczyńców, morderców i wszystkich innych zbiegłych niewolników. Kar - (było rządzone przez różnych rzezimieszków, którzy ogłosili się władcami), rozpoczęło pirackie rajdy na inne miasta Imperium AR.
Jak już wspomniałem, zarówno AR jak i Thuria (oraz inne ośrodki miejskie cywilizacji goreańskiej), pełne były monumentalnych budowli, posągów i pomników, wznoszonych przez kolejnych władców, by utrwalić pamięć potomnych o ich zasługach (dziś te wszystkie dawne miasta i ta cała monumentalna zabudowa, znajdują się głęboko pod pokrywą śnieżną Antarktydy). Oba te wielkie imperia często (ze zmiennym szczęściem) toczyły za sobą wojny o dominację nad całą Ziemią. Cywilizacja GOR istniała krótko, gdyż "tylko" 50 000 lat. Jej upadek związany był z... misją dokowania księżyca na orbicie Ziemi (450 000 lat temu), co spowodowało znów ogromne powodzie, trzęsienia ziemi i pożary, które zniszczyły i pogrzebały dawne osiągnięcia tamtej cywilizacji.
MALDEK - MALONA
Drugie życie planety
Z chwilą zniszczenia Maldeka przez planetę-okręt Nibiru (ok. 1 240 000 lat temu) i eksterminacją wszystkich Gadoidów w tym świecie, zakończyło się reptiliańskie panowanie w naszym Układzie Słonecznym. Natomiast sama planeta Maldek została tak zniszczona, że przez bardzo długi czas nie nadawała się do ponownego zasiedlenia, zresztą zwycięska Federacja Galaktyczna nie zamierzała początkowo jej zasiedlać. Zmieniło się to dopiero ok. 900 000 lat temu, gdy postanowiono wreszcie spróbować odbudować życie na tej "gadziej" planecie. Pierwszymi ludzkimi kolonistami byli Plejadianie, którzy początkowo wykorzystywali ten nieprzystępny świat, jako obóz karny dla przestępców ze swego świata. Potem, dołączyli także Lirianie i Syrianie. Planeta wciąż była bardzo poturbowana, brakowało na niej zarówno wody jak i tlenu. Dlatego też pierwszym zadaniem przed jakim stanęła Federacja Galaktyczna, było odkażenie, oraz zaszczepienie na planecie niezbędnej do życia fauny i flory. Praca ta była niezwykle długa i uciążliwa, lecz po kilkudziesięciu tysiącach lat proces ten został uwieńczony sukcesem. Pomimo odnowienia i odbudowania planety, Maldekowi wciąż daleko było do raju, jakim w owym czasie wydawała się Ziemia. Maldek był zalesiony i nawodniony w niewielu miejscach, ogromne zaś połacie planety były zupełnie nie nadające się do zasiedlenia - (były to kamieniste, lub w najlepszym wypadku piaszczyste pustkowia, w dużej mierze wciąż radioaktywne i niebezpieczne).
Mimo to na planecie powstała wspólna plejadiańsko-liriańsko-syriańska cywilizacja, znacznie górująca nad tą "ziemską", która w tym samym czasie rozwijała się na naszej planecie (głównie wokół miast-państw cywilizacji GOR), pod względem techniczno-cywilizacyjnym. Lirianie, Plejadianie i Syrianie nie byli jedynymi z ludzkich kolonistów, którzy zamieszkali na odnowionym Maldeku. Na tę planetę zaczęli ściągać i inni ochotnicy z bardzo różnych systemów galaktycznych. Mimo to, trzy wyżej wymienione ludzkie rasy - zdominowały planetę w sposób całkowity. Byli oni białego koloru skóry (rasy), lecz prócz nich były i inne rasy - czarna, żółta i czerwona. Linia liriańska (w tym również i plejadiańsko-syriańska) cechuje się właśnie białym kolorem skóry. Cechy te występują u tych przedstawicieli Galaktycznej Ludzkości, którzy zamieszkiwali miejsca (planety) z mniej intensywnym promieniowaniem słonecznym, lub byli pod stałą ochroną podwójnego firmamentu wodnego. Rasa Biała (nazwijmy ją umownie "liriańską") cechowała się znacznie większą od innych energią życia, wytrwałością i konsekwencją w działaniu, lecz jednocześnie o wiele większym także okrucieństwem i żądzą władzy. Maldek nie był jednak przyjemną do życia planetą, gdyż tylko przez pewien krótki czas - ok. 40 dni (gdy zbliżył się po swej eliptycznej orbicie na podobną Marsowi odległość do Słońca), panował na tej planecie upalny klimat, przez pozostały czas roku planeta zamarzała (woda była tylko w bryłach lodu, aż do czasu ponownego odmrożenia na okres ponad miesiąca).
Nowi ludzcy koloniści nazwali tę planetę Maloną (by zdjąć z niej ciążące na niej odium "gadziej historii"), ale tak naprawdę zwano ją bardzo różnie - Milona, Kantek, Khyber, Astera czy Lucyfer (ta ostatnia nazwa miała wybitnie negatywną konotację i przypominała o jej dawnych, wrogich ludziom - gadzich mieszkańcach). Planeta była prawie w całości pokryta skałami, pustyniami i lodem. Nie było ani mórz, ani oceanów (po zagładzie planety Tiamat, większą część dawnego oceanu Planety-Matki przejęła Ziemia, zaś te wody, które początkowo pozostały na Maldeku, zostały wyrzucone w kosmos, tworząc komety). Na planecie (wysiłkiem Federacji Galaktycznej) udało się utworzyć koryta rzek i jezior, lecz wszystkie te wodne zbiorniki przez większość roku były pokryte lodem, a odmarzały jedynie na krótki "wakacyjny" czas ok. 40 dni). Dlatego też miasta, jakie pobudowano na powierzchni planety, były niewielkie - prawdziwe metropolie pobudowano bowiem pod powierzchnią Malony. Ludzkość mieszkała głównie pod ziemią, a na powierzchnię wychodzono w porze "odmrażania" planety, by cieszyć się krótkim okresem słonecznego blasku. Lasy, pola i użytki rolne były w mniejszości, zresztą przez większość czasu pokrywała je gruba warstwa śniegu i lodu, więc i tak nie nadawały się pod uprawy. Żywność wytwarzano w sposób sztuczny, w laboratoriach pod powierzchnią planety. Tam też przez większość czasu tętniło całe życie Malony.
Malona (Maldek) nie była jednak szczęśliwą planetą. Po kilkuset tysiącleciach trudnego życia na planecie, jej naukowcy odkryli, że planeta nie tylko zamarza od zewnątrz, lecz także wyziębia się od środka, a to oznaczało niemożność utrzymania na jej powierzchni (czy nawet pod jej powierzchnią) jakiegokolwiek życia. Stworzono zatem hybrydowe podziemne słońce, które jednak nie spełniło pokładanych w nim oczekiwań - dlatego też poszukiwano innej drogi ratunku. Skontaktowano się więc z Federacją Galaktyczną i poproszono ich o pomoc w ocaleniu Malony. Federacja przekazała im ogromne kryształy, które swą niewyczerpującą się mocą generowały energię o sile bomby atomowej i mogły stale ogrzewać określone partie sal i pomieszczeń. Jednak w tym samym czasie naukowcy z Malony otrzymali jeszcze inną pomoc. Udzielili jej Felinianie (Lwi -Ludzie), podarowując im technologię przetwarzania (za pomocą owych kryształów otrzymanych od Federacji Galaktycznej) energii kosmicznej, która jednak mogła stać się nie tylko źródłem światła i ciepła, lecz także potężną bronią. Broń ta była tak straszliwa, że jej wykorzystanie mogło nie tylko doprowadzić do zagłady wszelkiego życia na planecie, lecz również do rozłupania na maleńkie kawałki samej Malony. Dlatego też dostęp do kryształów był możliwy jedynie dla wybranych (naukowców i przywódców danych ośrodków), one zaś same znalazły się we wnętrzach specjalnie zbudowanych w tym celu piramid, nad którymi pieczę sprawował ogromny Sfinks (postać leżącego lwa - wzniesiony na pamiątkę udzielonej im przez Felinian pomocy).
Niestety, świadomość posiadania tak potężnej broni, działała w sposób pobudzający myśli (i żądzę władzy) niektórych polityków. Wkrótce wytworzyły się na planecie dwa główne ośrodki polityczne - Karna i Vadur, które zaczęły ze sobą konkurować o dominację nad całą Maloną. Te dwa megamiasta rywalizowały ze sobą na każdym polu - np. w eksploracji kosmosu i zakładaniu nowych kolonii. Zaczęli od kolonizacji najpierw własnych trzech księżyców, potem innych, w naszym Układzie Słonecznym, aż w końcu zapragnęli podbijać nowe planety i stworzyć własne imperia galaktyczne. Skolonizowali na przykład (ekspedycja z Karny) jeden z księżyców Marsa - Fobos (uczynili to pomimo sprzeciwu samych Marsjan), tworząc na powierzchni Fobosa swą bazę militarną. 489 000 lat temu grupa z Vadur, zajęła Chowtę (nasz księżyc, który po klęsce Gadów znajdował się na niestabilnej orbicie i był opuszczony). Zaś grupa z Karny zasiedliła odległą planetę Hebra (która potem stanie się ojczyzną ziemskiego "Narodu Wybranego" - Hebrajczyków). Należy od razu zaznaczyć, że zarówno sama kolonizacja jak i przywództwo w obu wielkich megamiastach na Malonie - należało do rasy białej. Trzy pozostałe rasy były raczej dodatkiem i nie pełniły ważnych funkcji publicznych. Rywalizacja w podboju kosmosu szybko też przerodziła się w rywalizację polityczno-militarną na samej Malonie. Wkrótce potem wybuchła wojna, która toczona była ze zmiennym szczęściem, lecz żadne z megamiast nie sięgnęło po broń z "Kryształów Mocy" - (jak je nazywano). Jednak, wraz z przedłużaniem się konfliktu, co ambitniejsi politycy zaczęli prawić o potrzebie radykalnych działań, by zakończyć owe krwawe zmagania wojenne. Społeczeństwo Malony było jednak czujne - ci, którzy tak prawili, bardzo szybko tracili swoją pozycję lub byli obalani.
Co więc doprowadziło do katastrofy planety? Planeta-okręt Nibiru! Pojawiła się bowiem w naszym Układzie Słonecznym ok. 80 000 lat temu, wlekąc za sobą inne (mniejsze) ciała niebieskie, oraz ogromną ilości kosmicznego gruzu. Jej pojawienie się bardzo negatywnie wpłynęło na wszelkie życie w naszej Galaktyce, ale najbardziej zostały poszkodowane dwie planety - Mars i właśnie Malona. Mars odczuł to w sposób szczególny - zginęła większość ludzkiej populacji planety (szczęśliwcy którzy przeżyli, ukryli się w starych schronach i tunelach, pamiętających czasy III Wojny z Gadami), Malona zaś w mniejszym stopniu, lecz także odczuła piętno powrotu Nibiru do naszej Galaktyki. A cóż takiego się stało? Nibiru - ciągnąc za sobą kosmiczny gruz - spowodowała zmianę orbit tych dwóch planet (Malona po prostu zamieniła się z Marsem miejscami). Co prawda na Malonie nie zginęła tak duża ludzka populacja, jak na Marsie, lecz zniszczenia były potworne, a co za tym idzie upadek obyczajów i ogólne zniechęcenie. Gdy częściowo odbudowano swe miasta, konflikt Karny i Vadur wybuchł z nową siłą. Teraz jednak mieszkańcy obu tych wielkich ośrodków pragnęli czym prędzej zakończyć walkę. O zagładzie przesądził jednak przypadek. Ok. 75 000 lat temu na pozycje Karny został nakierowany pocisk termonuklearny (nie został on jednak wysłany przez Vadurian, lecz uruchomił się z powodu wadliwych zabezpieczeń). Teraz Karnianie - pod wpływem szoku i zniszczeń (o wiele mniejszych niż przy użyciu kryształów), postanowili raz na zawsze rozprawić się z przeciwnikiem. Dobrano się do Kryształów Mocy, wysyłając ową energię w stronę przeciwnika. Podobnie postąpili Vadurianie.
Powstało piekło!
Powierzchnia Malony pod wpływem owej energii zamieniła się w stan plazmatyczny - planeta upodobniła się do Słońca. Ogień rozlał się po całej powierzchni planety, rozgrzewając ją do nieprawdopodobnych temperatur. Następnie planeta po prostu eksplodowała, zamieniając się w kosmiczny gruz (dołączył on do już istniejącego po zagładzie Tiamat pasa asteroidów, a inne jego części stały się później księżycami Saturna i Jowisza). Trauma, jakiej doznali mieszkańcy zniszczonej Malony, była tak wielka, że nawet po utracie fizycznych ciał ich dusze nie mogły otrząsnąć się z tego stanu. Pod wpływem owej traumy, dusze Malonian znalazły się w sferze, która charakteryzowała się niezwykle silną wibracją strachu. Nie można było im pomóc, gdyż same odrzucały jakąkolwiek pomoc ze strony swych Przewodników i innych Bratnich Dusz. Pragnęły tylko jednego - ponownie wracać w podobne miejsca, by raz jeszcze ginąć w ten sam sposób - w żarze ognia. Żaden z ich Przewodników Duchowych nie potrafił przyjść im z pomocą i przynieść ukojenia, gdyż same tego nie pragnęły. Dopiero Założycielom po jakimś czasie (czas w Świecie Dusz nie istnieje) udało się wreszcie rozwiązać ów trapiący te dusze węzeł strachu i pomóc im powrócić do swych Duchowych Grup i na normalną inkarnacyjną drogę, pozbawioną owej traumy. Pomocne w tym duchowym uzdrowieniu było cofnięcie się w rozwoju i przyjęcie ciał niezbyt rozgarniętych jeszcze... hominidów (m.in.: ziemskich Lulusów, czyli np. Homo Erectus czy Homo Neandertalis).
Nie wszyscy Malonianie jednak zginęli w zagładzie swojej planety. Część mieszkała i żyła już na stworzonych wcześniej koloniach. Części też udało się uciec jeszcze przed zagładą planety. Część zaś osiedliła się na Marsie (gdzie nie przyjęto ich zbyt gościnnie, ze względu na wcześniejszą zbrojną okupację marsjanskiego księżyca - Fobosa). Dodatkowo zagłada Malony odbiła się równie negatywnie na samym Marsie, niszcząc ostatecznie jego (już szczątkową) atmosferę. Część Malonian (jeszcze przed zagładą) osiedliła się na powierzchni okrętu-planety Nibiru (gdy pojawił się w naszym Układzie Słonecznym ok. 80 000 lat temu, doprowadzając do zmiany orbit Marsa i Malony). Była to już druga "grupa" Malonian, która osiedliła się na pokładzie Nibiru. Znacznie wcześniej - ok. 500 000 lat temu uczyniła tak pierwsza grupa osadników z Malony. I to właśnie ci "pierwsi" Malonianie z Nibiru - będą później stwórcami pierwszej pary ludzkiej - Adama (Lilith) i Ewy w "ogrodzie" Eden.
CDN.




