HAREMY (WYBRANYCH) WŁADCÓW
Z DYNASTII OSMANÓW
OD MEHMEDA II ZDOBYWCY
DO ABDUL HAMIDA II
SERAJ
MEHMEDA II ZDOBYWCY
Cz. V
JAN HUNYADI
PIERWSZE PANOWANIE
(1444 - 1446)
Cz. IV
Gdy wiadomość o jawnym złamaniu woli sułtana i utrzymaniu tajnej korespondencji synów despoty Serbii Jerzego Brankovicia - Grzegorza i Stefana ze swym ojcem, dotarła do Murada II ten wpadł w gniew. Nakazał zakuć obu swych szwagrów (byli oni bowiem braćmi chrześcijańskiej małżonki sułtana - sułtanki Mary) w kajdany i wtrącić do lochu (miało to miejsce akurat w święto Wielkiej Nocy - 16 kwietnia 1441 r.). Od tej pory ich los pozostawał niepewny, a sułtan nie zdecydował co z nimi dalej uczynić. Ostatecznie wyrok w ich sprawie zapadł 8 maja 1441 r. gdy sułtan Murad zdecydował że obaj mają zostać oślepieni (nie chciał ich zabijać, gdyż byli braćmi jego małżonki i jego szwagrami, byłoby to więc mimo wszystko przelanie krwi rodziny sułtańskiej). Gdy tylko dowiedziała się o tym sułtanka Mara, natychmiast udała się do pałacu swego małżonka (mieszkała bowiem w oddzielnym pawilonie - oddanym bezpośrednio do jej użytku, a nie w haremie władcy), aby prosić go o darowanie winy i jej braciom. Mara miała duży wpływ na sułtana Murada, najwidoczniej miał on do niej słabość. Już sam fakt że pozwolił jej zachować dotychczasową wiarę i zamieszkać z dala od haremu, pokazywał jak bardzo jej ufał i jak ją cenił (oczywiście gdy tylko wychodziła poza obręb swego pawilonu, musiała ubierać się jak typowa muzułmanka i zakrywać całe ciało wraz z twarzą, podobnie było w pałacu sułtana). Sułtan zgodził się więc przebaczyć obu nieszczęsnym synom Jerzego Brankovicia i wysłał gońca do kata, aby wstrzymał wykonywanie wyroku. Niestety, goniec dotarł za późno, obaj bracia Mary zostali już bowiem oślepieni, co wywołało rozpacz sułtanki i gniew sułtana. Aby więc łagodzić jej żal, nakazał teraz... oślepić kata, który wcześniej oślepił jego szwagrów (kat nie był tutaj niczemu winien, rozkaz sułtański był jasny i nie podlegający dyskusji, ale ponieważ został zmieniony a goniec dotarł za późno, wyrok został wykonany. Sułtan jednak nie mógł pozwolić sobie na podważanie jego rozkazów, nawet jeśli zmienił je w ostatniej chwili, a poza tym chciał zapewne w jakiś sposób wynagrodzić ból sułtance Marze). Wieści o oślepieniu synów dotarły również do Raguzy, gdzie przebywał despota Jerzy Branković i wywołały również i jego rozpacz. Nie mogąc jednak namówić senatu Republiki św. Błażeja (jak nazywano bogatą wówczas Republikę Raguzy) do zbrojnej interwencji w Serbii i wystąpienia przeciwko Osmanom, postanowił opuścić to miasto i wrócić na Węgry. Nie mając wyjścia, musiał pogodzić się z nowym królem Węgier i Polski Władysławem III (na Węgrzech panował jako Władysław I). Upadł więc przed nim na kolana i ogłosił się jego lennikiem, aby tylko móc wraz z królem wziąć udział w wyprawie przeciwko Osmanom (liczył też na odzyskanie swego despotatu w Serbii).
Natomiast niechęć Raguzy do wystąpienia przeciwko Osmanom była zrozumiała. Ta Republika co prawda przeżywała wówczas okres swej świetności, utrzymując sporą flotę handlową i wojenną, a także prowadząc kontakty handlowe z wieloma krainami Morza śródziemnego (osmańskie zdobycze w Serbii i Bośni trochę Raguzańczykom jednak popsuły szyki), jednak sama w konfrontacji z potęgą Osmanów nie miała szans. Miasto to od 1205 r. znajdowało się pod zwierzchnictwem Wenecji (Republiki św. Marka), ale w roku 1358 przeszło pod zwierzchnictwo Węgier (wówczas na tronie Węgier panował Ludwik Wielki, znany nam również jako Ludwik Węgierski, król Polski w latach 1370-1382, który w naszych dziejach raczej nie zapisał się niczym szczególnym - większość czasu i tak spędzając w Budzie a nie w Krakowie - natomiast dla Węgrów ten monarcha był rzeczywiście wielkim władcą, tak jak dla nas Kazimierz Wielki, który zmarł właśnie w roku 1370 i był wujem Ludwika Węgierskiego)
KAZIMIERZ WIELKI
i MŁODY LUDWIK WIELKI
LUDWIK WIELKI WRAZ Z MATKĄ
ELŻBIETĄ ŁOKIETKÓWNĄ
(SIOSTRĄ KAZIMIERZA)
Wejście pod wpływy Węgier przyniosło Raguzie nowe kontrakty handlowe i wielkie bogactwo, ale miasto nie uczestniczyło w węgierskich wojnach z Osmanami, zachowując daleko pojętą neutralność. We wrześniu 1440 r. w Raguzie zjawił się podskarbi sułtana Murada II, żądając od władz miasta uiszczenia daniny, która zapobiegłaby ewentualnej osmańskiej interwencji przeciwko tej Republice. Senat miejski wówczas odrzucił to żądanie, a to pociągnęło za sobą poważne konsekwencje dla wszystkich obywateli, a przede wszystkim kupców z Raguzy. Wszyscy oni zostali natychmiast aresztowani i wtrąceni do lochów na ziemiach kontrolowanych przez Osmanów w tym również w Serbii (zarządzanej przez sułtańskiego namiestnika i Ishak Bega) oraz w Bośni (którą zarządzał sułtański lennik Stefan Vukčic). To, oraz pozbawienie możliwości handlu dla kupców Raguzy na ziemiach kontrolowanych przez Osmanów i ich wasali, spowodowało że senat miasta uległ i zgodził się na coroczny haracz dla sułtana w wysokości 1000 dukatów w srebrze (1441 r.).
A tymczasem król Władysław na Węgrzech szykował wielką wyprawę bałkańską przeciwko Osmanom, która miałaby zostać uświęcona przez papieża i wsparta również kontyngentami rycerstwa Zachodniej Europy (do tego ostatniego nie doszło, na Zachodzie bowiem zbyt dobrze pamiętano jeszcze wielką klęskę rycerstwa w bitwie z Turkami pod Nikopolis - 45 lat wcześniej). W 1441 r. Władysław I (III) mianował siedmiogrodzkiego magnata rumuńskiego pochodzenia Jana Hunyadiego - wojewodą Siedmiogrodu (w tym czasie ów magnat posiadał już swym ręku 28 zamków, 57 miast i osad oraz ponad 1000 wsi). Powierzenie tego stanowiska Hunyadiemu było najlepszą decyzją, jaką wówczas można było podjąć. Ów magnat dysponował bowiem znacznej wielkości prywatną armią, która była lepiej uzbrojona i wyszkolona niż węgierskie wojska banderyjne, a nawet niż wojska osmańskie (z janczarami na czele). W przeciwieństwie bowiem do innych węgierskich magnatów (którzy patrzyli tylko na wzrost potęgi własnego rodu i własną zasobność - notabene Węgry były takim papierkiem lakmusowym tego, co działo się potem w Rzeczpospolitej, a Hunyadi może być wzorem dla innych wielkich hetmanów czy choćby dla księcia jeremiego Wiśniowieckiego z czasów powstań kozackich. Mentalność bowiem i losy tych dwóch Królestw Węgier i Polski były do siebie bardzo podobne, oba były wielkimi mocarstwami w czasach świetności, oba też zostały rozebrane przez państwa ościenne - Węgry już w latach 20-tych XVI wieku, Polska dopiero z końcem wieku XVIII). Hunyadi nie żałował ani pieniędzy ani własnego zdrowia i wysiłku dla celów ocalenia ojczyzny. Potrafił również zaciągać do swej armii zarówno chłopów pańszczyźnianych (których zwalniał z pańszczyzny), a także heretyków (jak choćby czeskich husytów). Dzięki temu stworzył silną zawodową armię, która jeszcze w tym samym (1441) roku zadała klęskę namiestnikowi Serbii - Ishak Begowi w Semendrii. Była to zapowiedź tego, z czym Osmanowie mieli się zmierzyć w kolejnych latach.
W zimie 1441/42 oczywiście nie toczono działań wojennych, ale Hunyadi już przygotowywał się do wiosennej wyprawy roku następnego. Odniesione zwycięstwo wprawiło go w nieco pyszną postawę, uznającą iż sam jeden jest w stanie nie tylko odbić Serbię, ale również rozbić Osmanów w wielkiej bitwie, a być może nawet zdobyć Adrianopol. Gdy więc stopniały śniegi na wiosnę roku 1442, wyruszył z kolejną wyprawą za Dunaj (król Władysław w tym czasie toczył wciąż podjazdowe walki o władzę na Węgrzech z królową-wdową Elżbietą Luksemburską - występującą w obronie praw do korony Węgier dla swego małego synka - Władysława Pogrobowca. Wspierał ją w tej walce czeski rycerz i dowódca hufca husyckiego - Jiskra z Brandysa. Dlatego też Władysław I (III) nie mógł wówczas osobiście stanąć na czele wyprawy przeciwko Osmanom). Tak więc węgierska wyprawa ruszyła wiosną 1442 r. ale od początku była źle przygotowana i niezbyt liczna (zabrakło chociażby licznych kontyngentów chłopskich), gdyż Hunyadi liczył że los ponownie mu dopisze i tak jak rok wcześniej, pobije Osmanów oraz zapewne wyzwoli Serbię spod osmańskich okowów i zwróci serbską despoinę Jerzemu Brankoviciowi jako lennikowi Królestwa Węgier. Jednak - jak to się mówi - buta kroczy przed upadkiem i pod miejscowością Szentimre tym razem to (pokonany rok wcześniej) Ishak Beg wziął górę. Węgierskie (nieliczne) rycerstwo zostało rozgromione a sam Hunyadi musiał (wpław - czyli musiał zrzucić całą zbroję) uciekać przez granicę. Po tej bitwie wyciągnął lekcję na przyszłość, że nigdy nie można lekceważyć przeciwnika, chociażby wydawał się słaby i żałosny, a poza tym że węgierskie rycerstwo (bez wsparcia chłopów i mieszczan) nie stanowi realnej przeciwwagi dla Osmanów. Dlatego też zaraz po przybyciu do kraju wydał odezwę do chłopów i mieszczan ze swoich majątków aby wstępowali do armii, deklarując że w zamian otrzymają od niego różne zwolnienia i przywileje.
Teraz to Ishak Beg popełnił ten sam błąd, co wcześniej Hunyadi, pewny swego przekroczył Dunaj i wtargnął ze swą armią do Siedmiogrodu. Tutaj jednak czekała już na niego nowa armia Hunyadiego, sformowana zarówno z chłopów, mieszczan, rycerstwa oraz wspartą kontyngentami czeskich kacerzy. W krwawej bitwie pod Gulafehervar Hunyadi doszczętnie rozgromił siły Ishak Bega, a on sam ranny, musiał teraz uciekać przez Dunaj (sułtan po tej bitwie odebrał mu namiestnictwo nad Serbią). Murad II zły na niepowodzenia Turków w walkach z Węgrami, nakazał namiestnikowi Rumelii (czyli europejskich - bałkańskich - posiadłości Osmanów) Szahabeddinowi, zebrać wielką armię i latem wyruszyć na podbój Siedmiogrodu, a być może i całych Węgier. Ten zebrał pokaźną siłę - 80 000 żołnierzy i na ich czele ruszył w lipcu 1442 r. na podbój Siedmiogrodu. Dowiedziawszy się o tym Hunyadi postanowił wyprzedzić ów atak i również przekroczył Dunaj, wkraczając do Wołoszczyzny (czyli rdzenia ziem z których potem powstanie Rumunia). W bitwie nad rzeką Jałomicą dopadł znacznie liczniejsze siły Szahabeddina i... rozgromił je do nogi (w tej bitwie po raz pierwszy zastosował czeską taktykę wozów taborowych, chowając swych żołnierzy za nimi, a następnie przesuwając je tak, aby można było zarówno dokonywać szybkich wypadów jak i zaraz potem momentalnie chować się ponownie za nimi przed kontratakami wroga). Zwycięstwo pod Jałomicą pokazało Europie że Turków można pokonać w otwartej walce, że nie są niezwyciężeni i nie muszą wcale w przyszłości podbić Europy oraz zamienić jej w islamski kalifat. Jednocześnie też po tej bitwie sam Hunyadi zyskał wielką sławę i prócz ogromnego majątku który już posiadał, także wielkie wpływy polityczne.
W tym czasie, w którym Hunyadi zwyciężał pod Jałomicą, wielki koniuszy sułtana, sędziwy już Mesid Beg wtargnął do siedmiogrodu od strony Dobrudży i przystąpił do oblężenia twierdzy Sibiu. Tam dopadł go jednak inny wielki wódz Władysława I (III) - Mikołaj Ujlaky i doszczętnie rozbił. Trupy poległych osmańskich wojowników zaległy pola wokół twierdzy Sibiu, a sam Mesid Beg zginął podczas ucieczki wraz ze swym synem, zarąbany przez toporników Mikołaja Ujlaky. Po tych zwycięstwach sułtan Murad II zrozumiał że podbój Węgier, czy nawet Siedmiogrodu nie będzie tak prostym zadaniem, jak sądził do tej pory i że w ogóle zarówno on, jak i jego następcy będą mieli wiele problemów aby posunąć się dalej, zarówno ku północy jak i zachodowi. A tymczasem - po owych zwycięstwach (zarówno pod Jałomicą jak i pod Sibiu Węgrzy zdobyli ogromne łupy, jeńców i ponad 200 sztandarów tureckich) - na Węgrzech zaczęto rozmyślać o wielkiej wyprawie bałkańskiej w celu ostatecznego rozgromienia Osmanów i wyzwolenia tamtejszych ludów spod ich jarzma. Tylko że aby to przedsięwziąć, należy mieć spokój wewnętrzny w kraju, a tam wciąż toczyły się walki z królową wdową Elżbietą i jej pomagierem Jiskrą z Brandysa - władającym Słowacją. Ponieważ nie można było ich ostatecznie pokonać, należało się z nimi jakoś porozumieć, ale póki żyła królowa Elżbieta, nie było to łatwe. Los jednak uśmiechnął się do Władysława Jagiellończyka w Wigilię Bożego Narodzenia 1442 r. Tego bowiem dnia królowa wdowa Elżbieta Luksemburska wydała swe ostatnie tchnienie, kończąc swój ziemski żywot na tym łez padole. Teraz można było już łatwiej porozumieć się z Jiskrą z Brandysa, który w zamian za utrzymanie dotychczasowych przywilejów i władzy na Słowacji (mógł jak dotąd bić własną monetę, ściągać podatki od chłopów i miast na Słowacji, zarządzać kopalniami i kontrolować administrację), zgodził się ostatecznie podporządkować władzy Władysława I (III) Jagiellończyka.
Tymczasem końcówka roku 1442 i początek 1443 upłynął na Węgrzech w wielkim narodowym podnieceniu. Zdobyte na Turkach sztandary rozdzielono pomiędzy kościoły w kraju, wszędzie też nawoływano do świętej wojny przeciwko niewiernym Turkom, ostatniej już wojny z niewiernymi po której miał nastać wieczny "pokój między chrześcijany". Żywo i mocno za taką wojną optował papież Eugeniusz IV, który w celu zebrania funduszy na ową wyprawę, w 1442 r. wydał encyklikę w której nakazywał wszystkim kościołom, klasztorom i kościelnym beneficjom w Europie wypłacać dziesięciny. Aby dać dobry przykład, sam ze skarbu apostolskiego wypłacił na ową wyprawę 1/5 dochodów Stolicy Apostolskiej. Wystosował też wezwanie do wszystkich chrześcijańskich władców Europy, aby wzięli udział w nowej (a w zasadzie ostatniej już) krucjacie przeciwko niewiernym osmańskim Turkom. Niestety jednak, wezwanie to w całej Europie zostało kompletnie zlekceważone i jedynie - prócz samych Węgier - na papieskie wezwanie odpowiedziały jeszcze dwa kraje: Wołoszczyzna (w której w 1442 r. Hunyadi zainstalował na tańszym stolcu Bezaraba II - kuzyna dotychczasowego hospodara - Vlada Dracula, czyli Vlada Diabła, który został wezwany do Adrianopola i tam ponownie uwięziony przez sułtana Murada II) oraz Polska (głównie Małopolska, gdyż Wielkopolska, Mazowsze i ziemia kujawska - o Litwie nie wspominając - nie była chętna do uczestnictwa w tej "bałkańskiej kampanii"). Kto tylko mógł wypisywał się z tej wyprawy, jak choćby król rzymski Fryderyk III Habsburg (który władał również w Austrii jako książę pod imieniem Fryderyka V), twierdził on że nie może wziąć udziału w tej krucjacie, gdyż musi opiekować się 3-letnim zaledwie nowym królem Czech (choć oficjalnie zostanie on koronowany dopiero w roku 1453) Władysławem Pogrobowcem, którego jego opiece powierzyła zmarła niedawno Elżbieta Luksemburska. Królowie Francji - Karol VII i Anglii - Henryk VI, byli zajęci wzajemną walką ze sobą (toczoną jeszcze w ramach wojny stuletniej, w 1442 r. Francuzi zdobyli twierdzę Dieppe, tuż nad kanałem La Manche). Natomiast królowie Kastylii - Jan II i Aragonii - Alfons V, nie byli w ogóle zainteresowani wyprawą do odległej bałkańskiej krainy, na drugi koniec Morza Śródziemnego. Ale wszelkiej maści miłośnicy przygód, i najemnicy z Europy Zachodniej wzięli udział w tej kampanii, licząc na spore łupy po odniesionym zwycięstwie. Wszyscy spodziewali się ostatecznego (zwycięskiego) rezultatu w roku 1443.
SIEDMIOGRÓD, MOŁDAWIA I WOŁOSZCZYZNA
CDN.



