WYŚWIETLENIA

19 grudnia 2025

POLSKA IDEA IMPERIALNA - Cz. I

BROSZURA WYDANA w 1938 r.
POD EGIDĄ "POLITYKI"




Jej autorami byli Adolf Maria Bocheński - pisarz i publicysta,jeden z najświetniejszych umysłów Międzywojnia (opracował zagadnienia polityki zagranicznej), Aleksander Bocheński, Stanisław Skwarczyński i Kazimierz Studentowicz. Broszura pod nazwą "Polska idea imperialna", wydana we wrześniu 1938 r., obejmowała szereg zagadnień związanych z polityką międzynarodową, polityką rolną, kwestią mniejszości narodowych oraz kwestiami związanymi z wyborem najlepszego ustroju politycznego dla Polski. Szczególnie ciekawe są też zagadnienia Adolfa Bocheńskiego, odnośnie polityki jaką powinna uprawiać Polska w stosunku do Berlina i Moskwy. Tytuł owej broszury nawiązuje do koncepcji mocarstwowych, do których dążyły elity tamtej Polski, a to oznacza że będzie również odniesienie do kolonii jakie Polska w tamtym czasie chciała zdobyć w (Afryce lub Ameryce Południowej). Oczywiście koncepcja Polski mocarstwowej była tematem dość złożonym i opierała się na kilku filarach. Jednym z nich była wizja federacyjna Józefa Piłsudskiego z lat 1919-1920 która upadła wraz z podpisaniem pokoju z Sowietami w Rydze w marcu 1921 r. Drugim filarem była koncepcja Międzymorza, czyli związku państw Europy Środkowej zjednoczonych pod polskim przewodem (jednak na zasadzie "Primus inter pares") w celu wspierania wspólnych interesów tej części Europy. Trzecim filarem była właśnie koncepcja kolonialna, czyli dążenie do zdobycia przez Polskę kolonii zamorskich i rozpoczęcia polskiej emigracji na te nowe ziemie.






Czwartym filarem była koncepcja uczynienia z Wojska Polskiego realnego filaru bezpieczeństwa dla całego regionu (budżet przeznaczony wówczas na Armię dochodził do... 30% wydatków, w dzisiejszych czasach rzecz wprost nie do pomyślenia gdy większość państw NATO nie jest w stanie wydać dwóch procent swego budżetu na własne armie), a poza tym pozycja żołnierza i oficera w polskim społeczeństwie była wówczas bardzo wysoka i bardzo ceniona, a wojsko było chlubą całego narodu, było emanacją nie tylko siły państwa ale również przetrwania narodu (również silny szacunek do wojska był wówczas wyznawany w Niemczech, gdzie odrodzenie Wehrmachtu było uważane za zbawienne dla niemieckiego narodu, ale w przeciwieństwie do Polaków Niemcy po utracie armii na polach bitew, byli w zasadzie skazani na łup zwycięzców, natomiast my poza armią mieliśmy również doświadczenia powstańcze, czego przykładem był fakt że z chwilą ustania walk w październiku 1939 r. natychmiast zaczęły się tworzyć podwaliny armii podziemnej). Piątym filarem była koncepcja Prometeizmu i roli Polski jako swoistego Herkulesa, który doprowadzi narody żyjące pod rosyjskim i sowieckim jarzmem (Ukraina, Białoruś, narody Kaukazu, Kazachstan) z powrotem do wolności. Do tego dochodziły jeszcze kwestie związane z bezpieczeństwem europejskim w oparciu o Ligę Narodów (mało popularne), oraz koncepcje bezpieczeństwa tworzone przez obóz narodowy (Narodową Demokrację). 





A jak to wyglądało w broszurze z 1938 r.? Oto odpowiedź:



POLSKA IDEA IMPERIALNA
(1938)




I
ZAŁOŻENIA IDEOWE


W dążeniu do możliwie pełnego zaspokojenia swych potrzeb duchowych i fizycznych, łączy się człowiek w organizacje polityczne, gospodarcze i religijno-kulturalne. Nie ma jednak organizacji bez hierarchii i związanej z nią zależności jednych osób od drugich. Rozluźnianie więzów hierarchicznych jest związane z upadkiem organizacji i utratą związanych z nią korzyści. Nie może istnieć państwo bez silnego rządu, kościół bez dogmatów, przedsiębiorstwo bez indywidualnej inicjatywy i odpowiedzialności. Źródłem rozluźnienia organizacyjnego może być jednakże nie tylko niechęć jednostek do poddania się koniecznym rygorom organizacyjnym, ale również nadużycia władzy.

Nie może istnieć państwo bez silnego rządu. Jednym z zasadniczych celów państwa jest zapewnienie społeczeństwu bezpieczeństwa przed gwałtem fizycznym zarówno na zewnątrz, jaki w stosunkach wewnętrznych. Jednostka rezygnuje z cząstki swej wolności żeby tą drogą uzyskać w rezultacie jeszcze większą wolność. Cel zostaje jednak w samym zarodku zniweczony, gdy jednostki sprawujące władzę polityczną, zaczynają jej nadużywać, ograniczając wolność jednostek ponad istotne potrzeby państwa, a nawet wbrew oczywistym tego państwa interesom. Dlatego też równolegle z utworzeniem silnej hierarchii rządowej, muszą istnieć dostateczne gwarancje chroniące wolność jednostki przed niczym nieuzasadnionymi ograniczeniami ze strony tego rządu.

Główną podstawą wzrostu bogactwa społecznego jest podział pracy oraz gromadzenie przez jednostki cieszące się specjalnymi uzdolnieniami większych kapitałów umożliwiających im zakładanie i prowadzenie przedsiębiorstw. Poddanie się jednak rygorom systemu kapitalistycznego ma sens, jak długo przedsiębiorca zużywa rosnące w jego rękach zyski nie na cele luksusowej konsumpcji, lecz na wciąż nowe inwestycje produkujące artykuły pierwszej potrzeby dla szerokich mas ludności i zapewniające tym masom odpowiednie źródło zatrudnienia. Tą drogą dokonuje przedsiębiorca ponownej, społecznie sprawiedliwej repartycji nierównomiernie narastających zysków. System indywidualnej przedsiębiorczości traci jednak sens, gdy przedsiębiorca traktuje swój kapitał nie jako złożony w jego ręce depozyt społeczny, leczy jako swą wyłączną własność, z którą ma prawo postępować w sposób zupełnie dowolny. Dlatego też równolegle z władzą gospodarczą przedsiębiorców muszą istnieć gwarancje chroniące społeczeństwo przed nadużyciem tej władzy.


POCZĄTEK lat 90-tych XX wieku
DZIKI KAPITALIZM W POLSCE



Bez silnego rządu nie można sobie wyobrazić sprężystej i zdolnej do trwania organizacji politycznej. Bez indywidualnej inicjatywy i odpowiedzialności nie ma mowy o sprawnej organizacji gospodarczej. Zupełnie inaczej przedstawia się jednak sprawa z gwarancjami, mającymi na celu ochronę jednostki przed nadużyciami władzy politycznej i gospodarczej. System tych gwarancji jest zmienny w zależności od miejsca, czasu oraz tradycji narodowych. Jak sobie ten system wyobrażamy w konkretnych warunkach życia polskiego, nad tym będziemy się zastanawiali w dalszych rozdziałach. W tej chwili pragniemy tylko zwrócić uwagę na okoliczność o decydującym znaczeniu, a mianowicie, że jakikolwiek system gwarancji byśmy sobie wyobrazili, to nie będzie on funkcjonował i w końcu zwyrodnieje, jeżeli nie będzie przepojony światopoglądem zdolnym do utrzymania tego systemu w położeniu równowagi. (Otóż to, każdy system czy to polityczny czy gospodarczy czy jakikolwiek inny wcześniej czy później się zdegeneruje, jeśli zostanie pozbawiony możliwości kooptacji ludzi i inicjatyw, nie należących pierwotnie do partycypującej w jego zyskach elity, natomiast dzięki swojej inteligencji i własnej ciężkiej pracy, przewyższających osiągnięcia owych elit).

Najbardziej istotną cechą dzielącą różnego rodzaju światopoglądy jest ich stosunek do władzy posiadanej przez człowieka nad swym otoczeniem. Cóż pomogą jakiekolwiek gwarancje praw obywatelskich w społeczeństwie przepojonym światopoglądem bizantyjskim, a zatem światopoglądem nie usiłującym w ogóle przeciwstawić się nadużyciom władzy, lecz wpajającym od setek lat zasadę uległego poddania się wszelkim tej władzy kaprysom. W jakiej mierze mogą usunąć wyzysk społeczny ograniczenia inicjatywy gospodarczej jednostek w społeczeństwie przepojonym światopoglądem, który tak czy owak spycha zaspokajanie potrzeb jednostek na szary koniec swych zainteresowań. Martwymi są wszelkie gwarancje przeciwko nadużyciom władzy, za którymi nie stoi idea gwarancje te ożywiająca; idea wytryskująca z tradycji i kultury narodu; idea działająca nie przymusem fizycznym lub materialnym, lecz sprawująca straż nad duszą każdego człowieka i zmuszająca go do odpowiedniego postępowania.

W nicości wszelkich gwarancji przeciwko nadużyciom siły politycznej i gospodarczej, gwarancji nie popartych wielką ideą moralną, wyraża się prymat ducha nad materią. Dlatego też najwyższą ze wszystkich form władzy jest władza moralna. Panowanie określonych idei moralnych decyduje w ostatnim rzędzie o sposobie sprawowania władzy politycznej i gospodarczej jednych ludzi nad drugimi. Stąd najgroźniejszym objawem, jaki może wystąpić w społeczeństwie, jest wypaczenie tych idei moralnych, od których zawisło funkcjonowanie całokształtu ustroju społecznego. Ideami tymi są poglądy na cele życiowe jednostki oraz narodu, do którego jednostka ta należy.

Istnieją jednostki i obozy myślące i działające w Polsce tak, jakby się Ona dopiero wczoraj narodziła, nie bacząc, że posiadamy przecież za sobą tysiącletnią kulturę narodową i że kultura ta jest na wskroś katolicką. Nie wynika stąd, ażeby na kulturze tej nie tworzyły się obce naleciałości, od których należy ją czyścić, jak również ażeby nie podlegała ona schorzeniom, głębokim nawet i bardzo niebezpiecznym. Oznacza jednak, że pragnąc odrodzić polski ruch narodowy nie trzeba tworzyć niczego na nowo, lecz tylko sięgnąć do jego czystych form, zupełnie jasno naszymi dziejami określonych.

Katolickość naszej kultury narodowej decyduje o jej zachodnim charakterze odwracając nas zdecydowanie od kultury Wschodu. W stwierdzeniu, że nasza kultura narodowa jest na wskroś katolicką tkwi jednocześnie całkowita odpowiedź na pytanie światopoglądowe. Szczere stanięcie na gruncie katolicko-narodowym nie pozostawia miejsca na dalsze dyskusje co do przeciwstawności czy też zgodności celów ludzkich interesów jednostki i społeczeństwa, narodu i państwa, czy też w końcu państwa i ludzkości.

Nauka katolicka i tym samym katolicki ruch narodowy stawia bezkompromisowo rozwój osobowości ludzkiej na czele wszelkich celów ludzkich. Nauka katolicka określa równocześnie najwyższe prawo jednostki do rozwoju swej osobowości w sposób harmonizujący to prawo z celami wszelkiego rodzaju zbiorowości ludzkich, obojętnie czy to będzie rodzina, naród, państwo czy też w końcu ludzkość cała. Katolicki światopogląd rozwiązuje wszelkie sprzeczności uznając w człowieku istotę nieśmiertelną, stworzoną na obraz i podobieństwo Boga, której celem jest stałe dążenie do doskonałości. Budzi on w człowieku sumienie i zmusza do unikania wszystkiego co by to sumienie gwałciło. Tępi wyrachowany egoizm będący płodem ograniczonego rozumu ludzkiego; hartuje wolę w walce z własnymi ułomnościami; tworzy jednym słowem najdoskonalszy z punktu widzenia społecznego typ człowieka, człowieka, który sprawując jakąkolwiek władzę, posiada wewnętrzne hamulce przeciwko jej nadużywaniu; podlegając zaś władzy nie ścierpi obojętnie jej nadużyć, albowiem rodzą one w nim bunt moralny, pobudzający do oporu przeciwko tym nadużyciom; w oporze tym dodaje mu w końcu niespożyte zasoby odwagi i energii działania, wskazując zwalczanie wszelkiego zła jako najwyższy cel życiowy i najprostszą drogę do doskonałości.

Katolicki światopogląd wyłącza sprzeczność celów jednostki i społeczeństwa, ponieważ nakazuje w każdej kolizji stawiać wyżej cele społeczne, poczynając od rodziny a na ludzkości skończywszy. Podobnie jak stawia on rozwój osobowości ludzkiej jako cel najwyższy, tak samo uznaje on prawo każdego narodu do własnego życia państwowego względnie nakazuje narodowi w państwie panującemu szanować obce mu mniejszości. Katolicki światopogląd sprzeczny jest tym samym nie tylko z wszelkim egoizmem prywatnym, ale i z egoizmem narodowym, i przyznając narodowi prawo do własnego państwa, nie uznaje rozszerzenia własnej państwowości kosztem obcych narodów. Przeciwnie, pojmuje własną państwowość jako narzędzie narodowe w podnoszeniu nie tylko bytu własnego, ale i bytu całej ludzkości.




W tym położeniu geograficznym co Polska, może istnieć tylko naród wielki, mocarstwowy, o własnej odrębnej kulturze, promieniującej potężnie na zewnątrz i zdolnej do stworzenia wału ochronnego przeciwko naporowi idącemu równocześnie ze Wschodu i z Zachodu (dokładnie, w naszym regionie Europy nie może istnieć inne państwo, jak tylko duże i silne, wiedzieli o tym twórcy Unii z Litwą z 1385 r., wiedział o tym również Marszałek Piłsudski, który mówił otwarcie "Albo Polska będzie wielka, albo nie będzie jej wcale - stany pośrednie są tymczasowe"). Dzieje wskazują, że Polska tego rodzaju odrębną kulturę stworzyć potrafiła. Odrębność i atrakcyjność polskiej kultury narodowej polegała właśnie na urzeczywistnianiu nie tylko w prywatnym życiu jednostek, lecz i w działaniu politycznym państwa ideałów chrześcijańskich. Pod tym względem wyprzedziła Polska cały Zachód Europy. Nie ogniem i żelazem, ale tolerancję religijną i narodową budowała Polska swą potęgę na Wschodzie Europy, sięgając od Bałtyku po Morze Czarne. Zupełnie inaczej wyglądałyby dzieje tej części świata, gdyby niestety polska kultura narodowa nie zaczęła ulegać degeneracji, która w końcu doprowadziła państwo do zguby.

Wspomnieliśmy już, że najgroźniejszym objawem, jaki może wystąpić w społeczeństwie, jest wypaczenie tych idei moralnych, od których zawisło funkcjonowanie całokształtu ustroju społecznego. Jednym z najbardziej tragicznych przykładów tej wielkiej prawdy stały się losy państwa polskiego. Od chwili bowiem kiedy Polska zaczęła się sprzeniewierzać swej misji dziejowej na Wschodzie Europy, na skutek zwyrodnienia idei narodowej i katolickiej w społeczeństwie, zaczął się jej upadek. Odrzucane przez nacjonalizm poglądy słabości, bierności, egoizmu i bezwładu, zostały z biegiem czasu najbezwstydniej wyzwolone właśnie w nacjonalistycznych formach i pozorach. Z nadmiaru troski o wolność szlachecką doprowadzono do poniewierki władzy królewskiej. Przywiązanie do ziemi ojczystej i pracy na niej zaczęto wyrażać w pogardzie dla innych stanów oraz przez uporczywe odmawianie wszelkich praw do tej ziemi chłopom. Oddanie idei katolickiej posunięto do ciasnej bigoterii i niewyrozumiałości dla obcych przekonań religijnych. Na naszą korzyść trzeba tylko przyznać, że objawy degeneracji kulturalnej nie posunęły się w Polsce tak daleko, jak w wielu innych krajach. Fatalne jej następstwa były w znacznej mierze wynikiem naszego specyficznego położenia pomiędzy dwoma stale rosnącymi w potęgę imperiami. Tak samo długa agonia państwa polskiego świadczy o spoistości jego pierwotnych więzadeł oraz sile atrakcyjnej jego zasadniczych cech kulturalnych.




W długiej walce o niepodległość musiał naród polski przejść proces oczyszczający jego kulturę od czynników rozkładu. 
Szereg pokoleń musiało pędzić swe życie w rozpamiętywaniu błędów swych ojców, aż w końcu obecnie żyjącemu pokoleniu było dane doczekać się spełnienia marzeń o wolnym bycie państwowym (jakże szybko bo przecież już dzieci tych, którzy tak radośnie szli w kierunku utrzymania stanu rozkładu Rzeczpospolitej XVIII-wiecznej, którzy w Targowicy widzieli obronę Polskiej praworządności, potem, gdy już polski nie było na mapach, ich dzieci a szczególnie wnuki, rzucili się w wir wojen i powstań aby odrodzić tę dawną Polskę, do której upadku niewątpliwie przyczynili się ich ojcowie i dziadowie). Odzyskanie najdroższego dobra narodowego, jakim jest własne państwo, jak gdyby zamknęło epokę heroizmu narodowego. Ale jest to złudzenie. Pod pozorną szarzyzną codziennego życia biją siły nowe, młode, niespożyte, który dawny ideał odzyskania niepodległości potrafią zastąpić ideałem utrwalenia bytu i rozszerzenia potęgi Rzeczypospolitej. Jesteśmy skazani na wielkość i albo wielkość tę zdobędziemy lub się w niwecz obrócimy.


OSTATNIE MIESIĄCE POWSTANIA STYCZNIOWEGO 1863-1864 

(Ci ludzie wówczas przegrali, ale z ich poświęcenia i krwi narodzili się mściciele polskiej sprawy, którzy od 1914 r. walczyli o Niepodległą i ostatecznie wywalczyli Ją w roku 1918, a w 1920 zadali klęskę sowieckiej Armii Czerwonej, ratując Europę od czerwonego Mordoru i jednocześnie ugruntowując istnienie Polski Niepodległej)



Musimy dlatego być narodem imperialnym, prężnym inicjatywą i wolą ekspansji. Tak jak niegdyś stoją przed nami nieograniczone wprost możliwości. Ale Imperium Polskie może powstać w tym punkcie geograficznym, w którym nas Opatrzność postawiła, tylko pod warunkiem nadania mu absolutnie odmiennego charakteru od dwu sąsiadujących z nami imperiów. Tak jak przed setkami lat zaczniemy rosnąć w siłę i znaczenie, kiedy wrócimy do czystej krynicy naszej kultury narodowej; kultury wnoszącej do atmosfery przepojonej pruską butą i rosyjskim barbarzyństwem świeży powiew wielkiego posłannictwa dziejowego; posłannictwa polegającego na ułożeniu współżycia ludów Europy środkowo-wschodniej na podstawach chrześcijańskiej kultury narodowej. Musimy podjąć naszą dawną misję historyczną w odmiennych wprawdzie warunkach i wymagających odmiennych form politycznych, ale opierających się na tych samych założeniach ideowych i kierując się duchem tej samej tolerancji narodowej i religijnej. Nasze wielkie posłannictwo dziejowe rozbiło się już raz w przeszłości na skutek nieumiejętności do zorganizowania siły zdolnej do odparcia obcego najazdu. Błędu tego po raz drugi nam powtórzyć nie wolno.

(Dlatego też w II Rzeczypospolitej wojsko stało się emanacją Narodu, było uważane za siłę państwa i naturalnych praw Narodu do życia i do istnienia zgodnie z własną wolą; nic więc dziwnego że wojsko było bardzo liczne i do lat trzydziestych XX wieku zajmowało czwartą pozycję w Europie i siódmą na Świecie pod względem liczby dywizji. Zupełnie inaczej było w czasach Wielkiej Rzeczpospolitej, gdy wojsko było nieliczne, gdyż szlachta niechętnie płaciła na jego pobór i wyposażenie; czyniła to tylko wówczas, gdy zachodziła jakaś istotna potrzeba wojenna - zagrożenie najazdem lub chęć odzyskania utraconych ziem. W XVIII wieku doszło zaś do takiej patologii i paraliżu państwa, że wojska praktycznie nie było w ogóle a sejm nie był w stanie uchwalać praw dotyczących całego kraju, gdyż liberum veto blokowało wszelkie tego typu zamierzenia. Ustawy wprowadzano tylko na sejmikach, gdzie veto nie obowiązywało, ale dotyczyło to tylko danej ziemi lub ewentualnie województwa, czyli mieliśmy do czynienia z powrotem do rozbicia dzielnicowego; zaś obrady sejmu ochraniało wojsko rosyjskie a posłowie niby niepodległego kraju... przysięgali wierność carycy Katarzyny II. Jeśli to nie była patologia to doprawdy nie wiem co mogłoby nią być. Aby uniknąć więc tych samych błędów II Rzeczpospolitą zbudowano na odmiennych fundamentach, na idei niepodległego bytu utożsamianego z wybudzeniem Narodu z 50-letniego letargu {lata 1864-1914 były bowiem powolną próbą rusyfikacji Polski częściowo niestety udaną o czym świadczyła niechęć ludności Kongresówki wobec wkraczających z Galicji Legunów} i z ogromną daniną krwi, jaką Naród ów zapłacił najpierw służąc w Legionach a następnie w odtworzonym po 1918 r. w Wojsku Polskim i w wojnie z bolszewikami o przetrwanie).






Tylko w umiejętnym pogodzeniu ideałów katolickiej kultury narodowej z potęgą ramienia potrafimy stworzyć niezwyciężony wał, w oparciu o który mniejsze względnie młodsze narody tej części świata, w której żyjemy, znajdą warunki bezpiecznego bytowania. Najgłębiej zrozumiał i najgenialniej w życie zaczął wdrażać idę tę Józef Piłsudski. Dlatego też po zrealizowaniu pierwszego celu swego życia, jakim było odzyskanie niepodległości, cały swój geniusz poświęcił stworzeniu tych dwu absolutnie nieodzownych warunków bytowania i ekspansji: ładu wewnątrz kraju oraz siły na zewnątrz. W realizacji tych dwu zadań dbał jednak o to, aby równocześnie zachowane zostały warunki rozwoju dla wszystkich wartościowych elementów naszej kultury narodowej. Swe dyktatorskie stanowisko wykorzystywał tylko o tyle, o ile to było koniecznym dla rzucenia nowych fundamentów pod budowę państwa, działając poza tym w granicach prawa i odwołując się do honoru narodu. Przykładem swym uczył, że państwem nie może rządzić niczyj kaprys ani też żądza zemsty, ale honor i prawo. Tę świętą spuściznę musimy podjąć w zbiorowym wysiłku po Nim dziś, kiedy Go już nie stało między nami. Z rzuconego Jego ręką ziarna musi wzrosnąć wspaniałe drzewo odrodzonego polskiego nacjonalizmu, zdolnego zbudować nowe Polskie Imperium (Marszałek Józef Piłsudski nigdy nie był nacjonalistą i daleko mu było do takich stwierdzeń, aczkolwiek rozumiem że słowo: "odrodzony polski nacjonalizm" zostało użyte tutaj w innym kontekście niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Piłsudski zaś był reprezentantem idei dawnej Rzeczpospolitej, w której łączono w sobie wiele elementów narodowych aby powstał jeden element państwowy: Rzeczpospolitanin). Imperium niosące ludom z nami sąsiadującym wolność i braterstwo w miejsce ucisku i strachu.




W tym też celu Polska musi mieć silną armię stojącą z dala od rozgrywek politycznych oraz niezależną politykę zagraniczną - niezależną zarówno od przetargów partyjnych jak i od zakusów obcych potęg. Siłę zaś wewnętrzną może Polsce zapewnić jedynie realizacja następujących haseł:

  1. Etyki katolickiej w życiu publicznym i prywatnym.
  2. Dopuszczenia najszerszych mas ludowych do współudziału w ustawodawstwie i kontroli rządu, przy jednoczesnym zachowaniu silnej i sprężystej władzy wykonawczej.
  3. Tępienia egoizmów klasowych. Polityka gospodarcza winna zmierzać do unarodowienia i pełnego wyzyskania wszystkich sił produkcyjnych Polski, w szczególności wszystkich zdolnych do pracy rąk ludzkich oraz usunięcia rażących różnic społecznych. Zadanie to nie jest możliwe do spełnienia bez ingerencji państwa, zmierzającej do podporządkowania tak ujętej polityce wszystkich partykularnych grup interesów.
  4. Zgodnego współżycia z mniejszościami słowiańskimi.
  5. Stopniowego usuwania nadwyżki mniejszości żydowskiej bez pogromów (temu chociażby celowi służył program odrodzenia państwowości żydowskiej w Palestynie - wówczas zdominowanej przez ludność arabską i kontrolowanej przez Brytyjczyków. Strona Polska w latach 30-tych mocno naciskała na Brytyjczyków, aby ci zezwolili ludności żydowskiej na przybywanie do Palestyny i tworzyli dla niej autonomiczne sektory w których tamci mogliby kultywować swoją tradycję i religię. Wspierano również tworzenie żydowskich organizacji paramilitarnych, jak choćby Betaru Władimira Żabotyńskiego, który był sformowany dokładnie na kształt Legionów Piłsudskiego {wysyłano do Palestyny również ogromne ilości uzbrojenia, jeszcze we wrześniu 1939 r. w Warszawie były magazyny wyładowane bronią, która miała zostać wysłana do Palestyny, aby wesprzeć tamtejsze żydowskie bojówki}. Poza tym polsko-żydowska komisja w 1937 r szukała dogodnego miejsca pod ewentualną przyszłą kolonizację żydowską i na ten cel wybrano Madagaskar, który wówczas należał do Francji. Nie udało się jednak doprowadzić do masowej emigracji Żydów ani do Palestyny ani na Madagaskar przed 1939 r. {Żydzi nie chcieli wówczas wyjeżdżać ani z Polski ani z Europy}, a szkoda, bo gdyby to się udało, to nie doszłoby do Holokaustu i potwornych niemieckich zbrodni na ludności żydowskiej).

CDN.

DZIŚ NAM POTRZEBA NOWEJ SANACJI!

POTRZEBA JAK DIABLI




Być może takie hasło mocno zniesmaczy (łagodnie mówiąc) wszelkiej maści libków, komuchów starej i nowej daty, oraz zwolenników dmowszczyzny (czy też jej korwinowsko-braunowskiej odnogi), ale tak, tak właśnie uważam - dziś potrzebujemy silnej partii a raczej silnego stronnictwa kilku partii sanacyjnych, partii reformy i naprawy kraju oraz wykorzystania naszego położenia geopolitycznego i strategicznego w obecnej wojennej sytuacji na naszej wschodniej granicy. Oczywiście są to jak na razie pobożne życzenia, gdyż niczego takiego na politycznym horyzoncie nie widać, a PiS, który jak dotąd pełnił funkcję "naprawiacza" kraju, okazał się co najwyżej (i to w najlepszym tego słowa znaczeniu) grupą rekonstrukcyjną Sanacji (chociaż ja osobiście uważam że to jest bardziej jej parodia). Po Prawie i Sprawiedliwości już niczego szczególnego się nie spodziewam (to znaczy żadnych konkretnych i zdecydowanych reform, aczkolwiek biorąc pod uwagę konkurencję polityczną tej partii, to tutaj w zasadzie nie ma o czym rozmawiać, gdyż obecne "stronnictwo rządzące" - czyli mówiąc prosto, totalna folksdojczeria {mniejsza lub większa} nie nadaje się nawet na to żeby zasiadać w Sejmie w roli opozycji, a co dopiero rządzić krajem. Co zaś się tyczy obu Konfederacji, to też mam co do tego bardzo sceptyczne zdanie). Jest to jednak sytuacja wybitnie toksyczna, nie może być bowiem tak, aby partia rządząca nie miała dla siebie żadnej pozytywnej alternatywy, w postaci silnej partii opozycyjnej. Nie totalnej a kontrolnej, nie zapatrzonej na obce stolice, a słuchającej głosu obywateli (obywateli, a nie fanatyków, w tym ludzi pełnych nienawiści - co częstokroć można spotkać na różnych forach). Niestety jak na razie takiej politycznej alternatywy nie ma (oczywiście ja nie postrzegam ani PiS-u ani obu Konfederacji jako mniejszego zła w porównaniu z tym, co jest obecnie u władzy, natomiast trzeba pamiętać że PiS z tym kierownictwem które ma obecnie, niczego więcej nie osiągnie i jeśli Jarosław Kaczyńskiemu realnie zależy na przyszłości Polski, to musi powiedzieć sobie jasno - jego czas się skończył i tyle, podobnie jest w Konfederacji Mentzena który dla mnie jest pomyłką, wolałbym aby tą partię kierował Krzysztof Bosak, natomiast co się tyczy Grzegorza Brauna to mówcie co chcecie, ale dla mnie on jest influencerem politycznym a nie politykiem i realnie nie dąży do jakiejkolwiek zmiany, tylko do pajacowania i przyciągania młodych ludzi, dla których polityka to właśnie takie performersy) i nie widać aby w najbliższej przyszłości miało się coś takiego objawić. A silna partia sanacyjna jest bardzo potrzebna. Tym bardziej teraz, kiedy naprawdę mamy swoje 5 minut.

I przyznam się szczerze że los dał nam duży atut w postaci obecnego prezydenta Karola Nawrockiego (co do którego niekiedy miałem różne pretensje - jak choćby wtedy, gdy przedłużył dotychczasowe przywileje dla Ukraińców w Polsce - ale z czasem okazało się że kierowałem się zbyt pochopnymi opiniami, często emocjonalnymi, co bardzo nie służy politycznej logice). Uważam że ten człowiek - jako jedyny - obecnie w Polsce jest w stanie zjednoczyć cały obóz patriotyczny i stanąć na jego czele jako nieformalny lider. Celem musi być bowiem totalna naprawa państwa polskiego, a usunięcie z Pałacu Prezydenckiego tego żałosnego mebla, tego stołu "bez kantów", symbolu III RP żałosnego polskojęzycznego państewka, które z Polską miało tyle wspólnego, co wyrób czekoladopodobny z czekoladą - jest pierwszym jawnym czynem ku temu poczynionym (a liczą się tylko i wyłącznie czy, gdyż nawet najpiękniejsze słowa są niczym, jeśli nie pójdę za nimi zdecydowane działania). Bardzo bym chciał również, aby pan prezydent Karol Nawrocki stał pierwszym prezydentem odrodzonej Polski (czy Ją nazwiemy IV RP czy ją nazwiemy jakąś inaczej, to już semantyka, ale to musi być silne państwo Narodu Polskiego, odwołujące się do najlepszych tradycji II Rzeczpospolitej i do sławetnych tradycji Wielkiej Rzeczpospolitej, czerpiące z niej wzorce, ale przede wszystkim budujące swoją własną przyszłość na świecie), do tego jednak potrzebna jest zmiana konstytucji i wprowadzenie systemu prezydenckiego. Uważam nawet że byłaby szansa aby ponownie przyjąć Konstytucję z roku 1935, oczywiście należałoby wprowadzić tam pewne niewielkie zmiany, które są niezbędne z racji minionych 90 lat) i wreszcie odesłać w polityczny niezbyt tę żałosną "konstytucję Kwaśniewskiego" z 1997 r. która jest zbiorem tak niepełnych i często ze sobą sprzecznych zapisów, że mogła powstać tylko w państwie słabym, państwie tworzonym przez układy postkomunistów i postsolidaruchów (ale oczywiście tylko tych nomenklaturowych, którzy w Magdalence pili wódkę z komuchami, a potem się z nimi dogadywali przy okrągłym stole naszym kosztem) którym wzajemnie to odpowiadało.






Musimy zmienić kraj dla naszej przyszłości, spowodować aby zniknęła mentalność niewolnicza, która obecnie jest dominująca wśród tzw "polskiej elity" (polskiej?). Jeżeli bowiem nie uwierzymy że coś możemy uczynić, to choćbyśmy podjęli się takiej pracy, nie będzie żadnego efektu, lub zgoła żałosny (tak jak żałosna teraz wydaje się cała ta III RP). Słyszałem kiedyś o pewnym bokserze, który był niezwykle silny, wysoki i potrafił wygrywać wiele walk przez nokaut, ale miał jedną wadę - był bardzo słaby psychicznie i gdy przed walką jego trener (albo ktokolwiek z jego otoczenia) powiedział mu, że jego przeciwnik jest nie do pokonania, to ów bokser (chociaż był od tamtego silniejszy) taką walkę przegrywał. Przegrywał, ponieważ przegrał ją już wcześniej w swojej głowie, jeszcze przed wyjściem na ring. Dlatego mentalność niewolnicza, mentalność niemocy jest tak paraliżująca, a często zaraźliwa i mamy tego liczne przypadki w historii. Już przecież Mojżesz po wyjściu z Egiptu, 40 lat krążyć miał po pustyni Synaj - po co, w jakim celu? Odpowiedź jest prosta - aby wymarło pokolenie pamiętające niewolę, aby ci ludzie nie weszli do Kanaanu, gdyż opanowanie tej ziemi przez ludzi wychowanych w niewoli, byłoby praktycznie niemożliwe, gdyż oni ugięliby się przed wieloma problemami i trudami które niewątpliwie czekały tam Izraelitów - i to nim jeszcze realnie mieliby możliwość się z nimi zmierzyć, gdyż oni na samą myśl o tych problemach woleliby się ukorzyć, i podporządkować niż podjąć walkę o przyszłość swoją i swoich dzieci. Lenin miał jedno dobre powiedzenie, które niewątpliwie jest ponadczasowe: "Kadry decydują o wszystkim!", tak, nie ma bowiem możliwości stworzyć wielkiego i wspaniałego gmachu z ludźmi, którzy realnie w to nie wierzą, którzy zgodzą się z każdą prowizorką, byle tylko mieć "święty spokój". Ja tak nie potrafię, ja tak nie umiem; i nie jest to jednocześnie zarzut do wszystkich tych, którzy mają inne zdanie. Każdy bowiem jest inny, ale czy to znaczy że ja mam się godzić na prowizorkę, czy to znaczy że mam się godzić na istnienie III RP, państwa powstałego na zasadzie tzw transformacji ustrojowej, utworzonego przez dotychczasową komunistyczną nomenklaturę partyjną i "wybrańców" z Solidarności (notabene ci ludzie byli potomkami komunistów zainstalowanych tutaj po roku 1944-45 którzy przybyli na sowieckich tankach, często mieli oni również korzenie żydowskie, co powodowało że ich dzieci nie mogły wykształcić się na polskich patriotów. Czasem sobie robię takie porównanie i zestawiam ze sobą rodzinę Witolda Pileckiego i rodzinę Adama Michnika. A potem porównuję sobie II Rzeczpospolitą z obecnym polskojęzycznym państewkiem - kadry decydują o wszystkim!)






 III Rzeczpospolita jest dla mnie swoistą hybrydą, ciałem obcym - które wykluło się z narzuconego nam miotu z okresu komunizmu - rządzona przez (jak to powiedział Stefan Ossendowski) "szubrawców i świnie". To właśnie korzenie rodzinne i świadomość utraty dotychczasowych wpływów oraz odepchnięcie od koryta władzy, stanowi dla tych ludzi - którzy na zewnątrz szukają wsparcia przeciwko własnemu narodowi - determinację i chęć do dalszego wypróżniania się na własny kraj (załóżmy bowiem że to jest również i ich kraj, chociaż pewnie bliżej im jest do jakiejś ponadnarodowej i ponadpaństwowej "wspólnoty ludów" w stylu Związku Sowieckiego czy obecnie Unii Europejskiej, która stać się ma jednorodnym państwem totalitarnym). Już Stefan Żeromski powiedział o Polakach - którzy w 1920 r. wraz z Armią Czerwoną szli na podbój własnego kraju: "Kto na ziemię ojczystą, chociażby grzeszną i złą, wroga odwiecznego naprowadził, zdeptał ją, splądrował, spalił, złupił rękoma cudzoziemskiego żołdactwa, ten się wyzuł z ojczyzny. Nie może ona być dla niego już nigdy domem, ni miejscem spoczynku. Na ziemi polskiej nie ma dla tych ludzi już ani tyle miejsca, ile zajmą stopy człowieka, ani tyle, ile zajmie mogiła". I to nie są słowa odnoszące się do historii, to są słowa jak najbardziej aktualne, dotyczące ludzi i spraw nam współczesnych, gdyż sytuacja jest analogiczna do tej, która była sto lat temu. Teraz i wówczas pojawiły się swoiste czerwie (nie przepadam za tymi owadzimi odniesieniami, aczkolwiek są one w tym znaczeniu niezwykle trafne), które za pomocą innych, obcych sił, pragną/eły stłamsić nasze siły i chęci twórcze całego narodu. Żeromski pisał że: "Trzeba ruszyć z posad Polskę starą, strupieszałą, gnijącą w jadach, którymi ją nasycili najeźdźcy" i można słowa te odnieść w całości do czasów nam współczesnych. Gdyby bowiem wrogowie Polski zostawili nas w spokoju i pozwolili się rozwijać, bardzo szybko pokazalibyśmy całej Europie i Światu naszą siłę, a nasza rozpędzona gospodarka stanowiłaby poważną przeszkodę dla gospodarek innych krajów (w tym Niemiec i Francji). Zauważmy bowiem kiedy nas atakowano, czy wtedy, gdy byliśmy słabi i nic nie mogliśmy uczynić, czy też wtedy jak zaczynaliśmy wybijać się na lokalne a nawet regionalne mocarstwo? Dlaczego atak na Polskę nastąpił w 1939 r. gdy opracowano śmiałe plany rozwoju gospodarczego do 1954 r., gdy powstał Centralny Okręg Przemysłowy a port w Gdyni stał się największym i najnowocześniejszym portem na Bałtyku, gdy Polska wysłała największy na świecie balon stratosferyczny (1938 r.), a jego zniszczenie związane było z działaniami sąsiednich wywiadów. Dlaczego Polskę zaatakowano po 1791 r. gdy opracowaliśmy pierwszą w Europie, nowoczesną Konstytucję (i drugą na świecie po amerykańskiej) i gdy Rzeczpospolita zaczęła wychodzić z marazmu, w jakim trwała od początku XVIII wieku? Dlaczego dziś próbuje się Polskę przywoływać do porządku i ustawiać w roli (jak to lubi podkreślać Targowica:) "prymusa" którym dotąd byliśmy w Unii? Ponieważ tak postanowiono przy "okrągłym stole" który teraz właśnie jest wynoszony z Pałacu Prezydenckiego i jako mebel trafia do Muzeum Historii Polski.


"JAKIE SĄ SZANSE, IŻ WOJENNA INICJATYWA REMOCARSTWOWIENIA RZECZYPOSPOLITEJ MOGŁABY SIĘ POWIEŚĆ? PRIMO: DZIEJOWE FATUM, KTÓRE OD DAWNA SPRAWIA, ŻE POLAKOM UDAJĄ SIĘ RZECZY NAJWIĘKSZE. RAFAŁ ZIEMKIEWICZ PRZYPOMNIAŁ W STYCZNIU 2012 (NA ŁAMACH "RZECZYPOSPOLITEJ"), O PEWNYM MIĘDZYNARODOWYM SPOTKANIU PREZYDENTA KACZYŃSKIEGO. PRZYWÓDCY EUROPEJSCY, CHCĄC TAM WYRAZIĆ ŻYCZLIWOŚĆ WOBEC POLSKI, UZNALI, ŻE NAJLEPIEJ TO ZROBIĄ DEKLARUJĄC WSPÓŁCZUCIE WOBEC POLSKICH DZIEJÓW, PEŁNYCH TRAGEDII I KLĘSK. "KACZOR" WYSŁUCHAŁ TEGO SPOKOJNIE, PO CZYM ZROBIŁ LEKKO ZDZIWIONĄ MINĘ I ODPARŁ: "ALEŻ, PROSZĘ PAŃSTWA, NASZA HISTORIA JEST TAKA, ŻE WPIERW ZATRZYMALIŚMY NA KILKASET LAT EKSPANSJĘ NIEMCÓW KU WSCHODOWI, PÓŹNIEJ PARCIE ISLAMU KU ZACHODOWI, A WRESZCIE MARSZ REWOLUCJI BOLSZEWICKIEJ. W MIĘDZYCZASIE STWORZYLIŚMY PIERWSZĄ EUROPEJSKĄ REPUBLIKĘ Z OBIERALNYM, ODPOWIEDZIALNYM PRZED PRAWEM WŁADCĄ, I Z ZASADĄ RÓWNOUPRAWNIENIA RELIGII, A KIEDY PRZYSZEDŁ XX WIEK, PIERWSI STAWILIŚMY OPÓR HITLEROWI, ZMUSZAJĄC ZACHÓD, BY ROZPRAWI SIĘ Z HITLEROWSKĄ RZESZĄ. ROZPRAWIENIE SIĘ Z SOWIETAMI ZOSTAŁO WSZCZĘTE PRZEZ POLSKĄ "SOLIDARNOŚĆ". JASNO WIDAĆ, ŻE KRAJ, KTÓRY STWORZYŁ SILNE FUNDAMENTY UPADKU DWÓCH NAJWIĘKSZYCH TOTALITARNYCH SYSTEMÓW XX STULECIA - MOŻE WSZYSTKO, ŻADNE WYZWANIA MU NIESTRASZNE". 

WALDEMAR ŁYSIAK

HENRYK VIII I JEGO ŻONY - Cz. X

  OD KATARZYNY ARAGOŃSKIEJ  DO KATARZYNY PARR KATARZYNA ARAGOŃSKA (Czyli hiszpańskie noce)  Cz. VIII DZIECIŃSTWO KRÓLOWEJ KATARZYNY Cz. VII ...