WYŚWIETLENIA

02 maja 2026

DOMINATORKI - Cz. XI

CZYLI RZECZ O ZNANYCH
I NIEZNANYCH KOBIETACH W HISTORII,
KTÓRE POTRAFIŁY 
RÓŻNYMI SPOSOBAMI OWINĄĆ SOBIE
MĘŻCZYZN WOKÓŁ PALCA





DOMINATORKI STAROŻYTNEGO EGIPTU
Cz. XI






TEJE
KRÓLOWA-LWICA 
Cz. IV



 Oto dalsza relacja Nony, przytoczona przez brytyjską medium o pseudonimie Rosemary w roku 1931 (była nią nauczycielka o imieniu Ivy z miasta Blackpool w północno-zachodniej Anglii, która nagle wpadła w trans i zaczęła mówić dziwnym, niezrozumiałym językiem, który ostatecznie postanowiono nagrać na taśmę magnetofonową. Okazało się że jest to dawno wymarły dialekt staroegipski - jego prawdziwość potwierdził brytyjski historyk i archeolog - Howard Hulme). Nona (poprzez Rosemary) opowiadała m.in. o swoim życiu jako Telik-ha Ventiu w Świątyni Ipet Sut w Karnaku, gdzie pełniła obowiązki "panny świątynnej", a dokąd trafiła na życzenie swej protektorki i przyjaciółki królowej Teje. Jak twierdziła Nona/Rosemary - poranek w Świątyni zaczynał się pobudką od kapłana, który śpiewał pieśń ku czci boga, zwaną "Hymnem Porannym". Następnie dziewczęta musiały się ubrać i przystąpić do ceremonii oczyszczenia. Ceremonia ta dotyczyła nie tylko ich samych, ale wszystkich kapłanów Świątyni z samym arcykapłanem na czele. Co prawda dziewczętom (pannom świątynnym) nie wolno było wchodzić do "Świętego Świętych", czyli umieszczonego w głębi Świątyni sanktuarium, w którym było swoiste tabernakulum, skrywające samego boga (innymi słowy - posąg boga był zamykany na noc do specjalnego pomieszczenia, podobnego do szafy z otwieranymi przednimi drzwiami, stojącym na czymś, co mogłoby przypominać... sanie). Wejść do "Świętego Świętych" mógł jedynie arcykapłan (niekiedy w towarzystwie dwóch wyższego rzędu kapłanów) oraz sam faraon. Nikt inny, ani kapłani niższego rzędu, ani też panny świątynne nigdy nie mogły przekroczyć progu tego zakazanego pomieszczenia. 

Mimo to codziennie rano należało się oczyścić. Najpierw czynił to arcykapłan, wchodząc do "Świętego Jeziora", leżącego tuż przy samej Świątyni (poziom wody w tym jeziorze zmieniał się wraz z odpływami i przypływami Nilu, z których to wód był zaopatrywany), potem kolejni kapłani (oczywiście według hierarchii), a na samym końcu panny świątynne. Po kąpieli odbywała się ceremonia "Przyjęcia Boga", czyli wejścia do "Świętego Świętych". Tam kapłan/kapłani łamali pieczęć (co dzień nową), wyjmowali śruby zabezpieczające drzwi do tabernakulum i wyjmowali "boga" na zewnątrz. Po oczyszczeniu kapłanów, należało teraz dokładnie obmyć sam posąg, namaścić olejkami a całe pomieszczenie dodatkowo oczyścić kadzidłem. Następnie posąg był ubierany w piękne szaty (zawiązywane nad jego głową). Gdy posąg był już odpowiednio obmyty, wyperfumowany i ubrany, można było przystąpić do składania "bogu" ofiar. Był to jednocześnie posiłek "boga" oraz kapłana/kapłanów (a w rzeczywistości samego kapłana, który modląc się, spożywał przygotowane wcześniej dla bóstwa produkty. To, co nie zostało zjedzone przez kapłana, oddawano całej reszcie pomniejszych duchownych i panien świątynnych. Najważniejszymi dniami były święta poświęcone Amonowi-Re (oczywiście na dobrą sprawę każde poszczególne miasto w Egipcie mogło czcić swego lokalnego boga i z reguły święto bóstwa lokalnego było najważniejszym dniem w roku dla danej lokalnej społeczności, jednak szczególnie uroczyście świętowano w dwóch najważniejszych miastach Egiptu - w Memfis (Delta) i w Tebach (Górny Egipt). W Memfis najważniejszym świętem było to na cześć boga Apisa (symbolizowanego przez byka, którego wyprowadzano w uroczystej procesji na ulice). Byk miał swoją dokładną datę urodzin, które również obchodzono uroczyście. Był to specjalnie wybrany byk, który po odnalezieniu (musiał spełniać pewne określone cechy fizyczne) żył - on jego matka - od tej pory na koszt państwa do swej naturalnej śmierci (zabicie bowiem uosobienia samego boga byłoby świętokradztwem), opiekowano się nim i modlono się do niego. Po śmierci zaś, balsamowano go i grzebano w specjalnie dla niego wzniesionym grobowcu, a następnie rozpoczynano poszukiwania nowego byka, spełniającego określone "boskie" warunki. Natomiast najważniejszym bóstwem Teb był właśnie Amon, połączony z bogiem-stwórcą Re w swoisty duet Amona-Re.

Co ciekawe świąt w Starożytnym Egipcie było dość sporo, ale zdarzały się i takie, które nie były obchodzone nawet i przez kilka dziesięcioleci (a nawet kilka pokoleń). Do takich świąt należało choćby "Święto Dżed". Było ono poświęcone Ozyrysowi - czyli bogu życia, śmierci i... zmartwychwstania, a jego symbolem był leżący na ziemi wielki słup zwany Dżed. Każdy faraon, jeśli tylko zdołał osiągnąć trzydziesty rok swego panowania, urządzał Święto Dżed, które polegało na podniesieniu owego słupa (za linę) do góry. Jeśli tego dokonał (a starano się aby dokonał, czyli po prostu pomagano mu w tym, gdyż w przeciwnym razie jego rządy utraciłyby boskie poparcie, a to oznaczałoby konieczność jego usunięcia, co w historii Egiptu się nie zdarzyło), zyskiwał sobie (i krajowi) przychylność boga Ozyrysa i odbudowywał własną (oraz kraju) witalność (zresztą ów słup miał w pewnym sensie kształt falliczny i takowy symbolizował). Kolejne Święto Dżed organizowano już w dziesięć a czasem w pięć lat po pierwszym, następne zaś (jeśli tylko władca tego dożył) to nawet co dwa lata. Innymi słowy, jeśli po trzydziestu latach swego panowania faraon był zdolny "podnieść słup" (a musiał być zdolny, bo nie było innej opcji, jeśli sam władca nie chciał marnie skończyć), to oznaczało dalsze pomyślne czasy dla kraju.




Podczas jednej z takich uroczystości na cześć Amona-Re, Telik-ha Ventiu jako panna świątynna (nie było to jednak święto Dżed) miała okazję ponownie zobaczyć Amenhotepa III. Nie wiadomo dokładnie w jaki sposób rozpoczął się ich romans (bo o tym Nona/Rosemary nie mówi), natomiast ciekawe są te fragmenty, w których opowiada ona o tym, że w świątyniach używano także oświetlenia... elektrycznego: "Nasi mędrcy w Egipcie mieli wiedzę, która byłaby cenna i dzisiaj (...) Pojmowali elementy lepiej niż dzisiejsi naukowcy. Starożytni adepci używali elektryczności prosto z powietrza" - jak miała rzec Nona/Rosemary (prawdopodobnie chodzi o coś, co można by nazwać generatorem elektrycznym, ładowanym np. podczas wyładowań atmosferycznych, słyszałem już wcześniej o takich urządzeniach w Starożytnym Egipcie i powiem więcej, większość świątyń w Starożytnym Egipcie - a z pewnością te najważniejsze - oświetlane były energią elektryczną, a nie światłem pochodni. Wiedzę tę posiadali kapłani - a pochodziła ona zapewne jeszcze z pradawnych czasów, z okresu kiedy w kraju nad Nilem o nazwie aranka przebywali Czerwonoskórzy Atlanci, wygnani ze swej wyspy przez sektę "Synów Beliala". To właśnie wśród egipskich kapłanów przetrwała dawna wiedza "Jednego Prawa". To kapłani byli nie tylko astronomami i elektrykami, ale również lekarzami i tak naprawdę to oni rządzili Egiptem, o czym niejednokrotnie mógł się przekonać każdy kolejny faraon. To oni posiadali umiejętność pisma i to oni uczyli jego podstaw w egipskich szkołach, to wreszcie kapłani posiadali wiedzę na temat gwiazd a nawet kosmosu i oczywiście wiedzieli czym jest zaćmienie słońca i w ten sposób kontrolowali całą resztę poddanych. Dziś mamy to samo, tylko że dziś kapłani nazywają się naukowcami i mówią nam że "planeta się spali" jeśli nie będziemy wdrażać tych wszystkich klimatycznych bzdur, które służą tylko nabiciu kabzy określonym grupom cwaniaków. Gdzie jest Greta Thunberg - ikona klimatystów? Aaa przepraszam, Greta już jest na cenzurowanym, bo skrytykowała zbrodnie popełniane przez Izrael w Strefie Gazy i w Libanie. To właśnie pokazuje jak pewne kukiełki stawia nam się przed oczami, a potem je usuwa jakby nigdy nic, gdy tylko przestaną być potrzebne. Ale interesy, pieniądze i władza są niezmienne).




Według tego co dalej opowiada Nona, to właśnie Telik-ha Ventiu (jako pierwsza?) zaczęła przekonywać monarchę do wprowadzenia pewnych religijnych modyfikacji. Zaproponowała bowiem odejście od skomplikowanej i monotonnej procedury ofiarnej i zastąpienie jej znacznie prostszą formą bezpośredniego wielbienia Boga przez wszystkich kapłanów (mężczyzn i kobiety), nawet miała przygotować ułożoną przez siebie modlitwę ku czci boga. Władca prawdopodobnie zezwolił jej na te modyfikacje (dziś wiadomo że w czasach Amenhotepa III znacznie rozrósł się - szczególnie na królewskim dworze i w warstwach egipskiej elity - kult solarny Atona, który zaczął zdobywać zwolenników także wśród warstw niższych i stał się potem, za panowania syna i następcy Amenhotepa III - Nefercheprure Amenhotepa IV, zwanego następnie Echnatonem, głównym zagrożeniem dla starych kultów, gwiazda solarna Aton - się głównym religijnym konkurentem Amona-Re). Według tego co opowiada Nona, to właśnie Telik-ha Ventiu, zapomniana małżonka (król miał bowiem wkrótce ją poślubić) Amenhotepa III, była prekursorką tej nowej religii (dzisiaj oczywiście nie jesteśmy w stanie tego udowodnić, ani to potwierdzić, ani temu zaprzeczyć). Ale wiedziała ona że nowa wiara jest zupełnie obca ludowi i  kapłanom, którzy praktykowali skomplikowane praktyki religijne, jakie ona poznała, służąc w Świątyni Amona-Re (po ślubie z królem przestała pełnić tę funkcję i ponownie weszła do królewskiego haremu. Zapewne to właśnie wtedy jej protektorka i przyjaciółka wszechwładna królowa Teje stała się jej śmiertelnym wrogiem), mówi o tym słowami Nony/Rosemary: "Nowa religia nie urodziła się w Egipcie. To przyszło z ziemi dalej na wschód, a powstała w jednym z odludnych miejsc, gdzie gromadzą się razem gorliwe dusze. Niektórzy mówili nam, że Zbawiciel lub Mesjasz rozpoczął głoszenie tej wiary, ale świat nie był gotowy na tę wiedzę. Duchowa prawda nie może się zakorzenić, dopóki ludzie nie są gotowi by ją otrzymać".

Projekt nowej modlitwy i pewnego usprawnienia skostniałej formy egipskiej kultowości, narobił młodej dziewczynie sporo wrogów, głównie wśród kapłanów, z samym arcykapłanem Amona-Re na czele. Ale to nie wszystko. Z chwilą bowiem gdy Telik-ha Ventiu zyskała swą osobą zainteresowanie króla i trafiła do jego haremu jako jedna z małżonek, zrobiła sobie wroga w przychylnej jej dotąd - królowej Teje. Opowiedziała się ona bowiem po stronie kapłanów i za utrzymaniem dotychczasowej kultowości, jednocześnie wypowiadając bezwzględną walkę swej rywalce. Odtąd obie kobiety rozpoczęły szaleńczą konkurencję o łoże, serce, politykę i władzę nad Amenhotepem III i całym Egiptem. Według relacji Nony/Telik-ha Ventiu, faraon Amenhotep III był człowiekiem o spokojnej, ugodowej naturze (mówiła o nim: "Był znacznie piękniejszą duszą niż pokazują historyczne zapisy"), to jednak spowodowało, że został całkowicie zdominowany przez królową Teję (Nona/ Rosemary opisywała ją następująco: "Była bardziej mężczyzną niż kobietą (...) Kapłani bali się jej władzy nad faraonem, ponieważ miała na niego znaczący wpływ. On był zmęczonym człowiekiem i znajdował pocieszenie w tym, co mu mówiła"). Jednocześnie Nona wyraża się o Teje dość pozytywnie, twierdząc że królowa zaopiekowała się nią w pierwszym okresie, tuż po jej przybyciu do Egiptu ("Byłam młoda, ale ją kochałam. Była dla mnie taka dobra. Adoptowała mnie i oficjalnie uczyniła ze mnie swoje dziecko. W ten sposób stałam się naturalizowaną Egipcjanką. Jako królowa miała pewne prawa, których nawet faraon nie mógł znieść"), podkreśla jednak że jej stosunek zaczął się zmieniać i że była bardzo niebezpieczną kobietą, której lepiej było nie wchodzić w drogę ("Królowa była niebezpiecznym wrogiem. Była surową duszą i nie lubiła Egipcjan (...) miała silną, surową, daleką osobowość. Miała umysł bardziej podobny do mężczyzny niż do kobiety"). Dalej Nona twierdzi że królowa Teje była żądna władzy ("Królowa miała obsesję na punkcie pragnienia dominacji (...) dominująca kobieta o silnej fizycznej aurze, która sprawiała, że byłam przy niej zmęczona i pozbawiona wszelkiej siły"), lecz w kwestii religii należała do zwolenników tradycji i nie chciała oraz nie tolerowała żadnych syryjskich, mezopotamskich czy mitannijskich nowinek ("Bała się Nowej Religii. Nienawidziła niczego nowego i trzymała się starych rytuałów. Nawet na dworze nie miała nowych pomysłów"). 


AMENHOTEP III

(Rządy tego władcy {ok. 1388-1351 r. p.n.e.} to okres wewnętrznego spokoju, wielkiego dobrobytu - dzięki łupom i daninom nagromadzonym przez poprzednich faraonów - i wytchnienia od kolejnych buntów zarówno w Syro-Palestynie jak i w Nubii. Jednak wewnętrzny konflikt kapłanów Amona-Re i nowego kultu solarnego Atona doprowadzi państwo do wewnętrznego rozbicia i upadku jego międzynarodowej pozycji)



Nona oskarża również królową o doprowadzenie do załamania się państwa, jakie nastąpiło za czasów rządów jej syna - Nefercheperure Amenhotepa IV (Echnatona) i twierdzi że gdyby tylko udało się usunąć królową, historia Egiptu z pewnością potoczyłaby się zupełnie inaczej ("Nadal twierdzę, że gdyby moc królowej została usunięta i gdyby młody Ak-he-na-ton został otoczony zwolennikami, dalsza historia Egiptu byłaby inna, nie sądzę też by imperium upadło"). Nona twierdzi, że ona (jako Telik-ha Ventiu) doradzała królowi Amenhotepowi III aby przyjął i zaakceptował przynajmniej część obcych kultów, szczególnie tych babilońskich lub syryjskich i twierdzi że gdyby tak się stało i gdyby młody Amenhotep IV uzyskał ojcowskie wsparcie oraz pomoc, z pewnością udałoby się nie tylko doprowadzić do reformy religijnej w kraju faraonów, ale również i utrzymać Imperium w całości. Tak mówiła o młodym następcy tronu Amenhotepie IV, który do historii przeszedł jako Echnaton - twórca nowej egipskiej religii kultu solarnego bóstwa Atona ("Był mądry, sprytny, łagodny i delikatny i tylko brakowało mu odwagi, ale był sam, został opuszczony"). Nona przypisuje sobie decydującą rolę w zmianie postrzegania przez Egipcjan obcych kultów, choć wydaje się że była to raczej swoista dynamika tamtej epoki i spowodowały ją nie tylko wielkie podboje, ale również małżeństwa władców Egiptu (jak również członków egipskiej elity wojskowej i administracyjnej) z kobietami pochodzącymi z innych ludów (w czasach XVIII Dynastii - choć nie tylko - Egipcjanie coraz chętniej brali sobie za żony Syryjki, Libijki lub Babilonki, rzadziej zaś czarnoskóre Nubijki, a było to podyktowane twierdzeniem iż kobiety obcych ziem są dużo bardziej uległe i kobiece, niż wyemancypowane Egipcjanki. Niektórzy mężczyźni brali sobie nawet dwie żony: Egipcjankę i na przykład Syryjkę - jak to choćby zostało przedstawione na steli nagrobnej, znajdującej się w Muzeum Joseph Dechelette w Roannie, której autor kazał umieścić swoje dwie żony: Azjatkę o imieniu Senebheka oraz Egipcjankę, przy czym ta pierwsza stoi i nazywana jest "ukochaną", zaś ta druga klęczy i nie ma nawet imienia). Amenhotep III obawiał się jeszcze umieszczania posągów obcych bóstw w swym pałacu w Malkacie (po drugiej stronie Nilu, naprzeciwko królewskich Teb - dokąd się przeniósł zapewne z obawy przed ciągłym wzrokiem kapłanów), choć on już bardziej wolał solarny kult starego boga z Heliopolis - Re-Harachtesa, niż oficjalne tebańskie bóstwo - Amona-Re.




Natomiast potęga królowej Teje opierała się na starym kulcie (ojciec królowej - Juja, nosił tytuł: "Boskiego Ojca" i był kapłanem boga Mina [tego ze sterczącym fallusem], zaś jej matka - Czuja, była: "Przełożoną w haremie Mina" - gdzie też poznała swego męża - i należała do elity egipskich dam. A poza tym brat królowej - Aanen piastował stanowisko Drugiego Proroka Amona-Re w Karnaku i był jednocześnie "Wielkim Widzącym" w Heliopolis, czyli był na szczycie hierarchii kapłańskiej). Z tego co twierdzi Nona, królowej Teje obawiali się nawet wszechpotężni kapłani Amona-Re (królowa zaś, dzięki swemu bratu, kontrolowała oba skłócone ze sobą ośrodki - tebański ośrodek kultu Amona i heliopolitański ośrodek solarny Atuma), a ponieważ Aanen był kapłanem z Heliopolis, więc i na dworze można było spotkać symbole solarne, które królowa zapewne popierała (stąd dzisiejsi historycy przypisują jej duże zasługi w zaprowadzeniu w Egipcie aryjskich kultów solarnych, choć z tego co twierdzi Nona/Rosemary, królowa była raczej wroga wszelkim nowinkom religijnym, a w szczególności zaś tym, które nie pochodziły z Egiptu). Teje lubiła pokazywać się dostojnikom i ludowi (np. podczas publicznych świąt) jako wcielenie bożej sprawiedliwości, ładu i porządku - bogini Ma'at, a także jako bogini nieba, Wielka Matka Hathor (co ciekawe bogini ta nosi na głowie "Oko Słoneczne" - czyli boską siłę kosmiczną, którą utożsamiano z siłą kobiecości i symbolu tego z pewnością używała także królowa Teye. Ale co ciekawe, został on potem przeniesiony do solarnego kultu Atona, który wprowadził jej syn - Amenhotep IV / Echnaton. Stąd zapewne owe przesłanki popierania przez królową nie-egipskich kultów - jak dziś uważają współcześni historycy). 




Nona/Rosemary w relacji z 4 maja 1936 r. opisuje jak wyglądała jej posługa w przybytku Amona-Re: "W każdej dłoni trzymam rodzaj lampy z postumentem o długości około metra. Ma szeroki kształt spodka, z białym płomieniem wychodzącym z góry. Są one przeznaczone do wpasowania w gniazda z metalowym pierścieniem, jedna po każdej stronie kurtyny, która ukrywa środkowe drzwi na końcu dużej sali. Jest to wejście do ukrytego sanktuarium, z zaokrąglonymi schodami prowadzącymi do centrum. Światła miały powstrzymać złe duchy, a kadzidło służyło zachowaniu czystości samego sanktuarium. Wewnątrz znajduje się ołtarz, pośrodku którego pali się wieczny, niebieski płomień, bardzo mały, ale wydaje się że wychodzi on z kamienia. Nigdy nie gaśnie, a jednak nigdy nie jest pielęgnowany. Nie zastanawiam się, czy to było jakieś mineralne światło, ponieważ był to blady, zielononiebieski, zimny płomień, który nie migotał - nie większy niż światło świecy i zdawało się, że wychodzi z małego otworu w kamieniu. Istniało pewne znaczenie między tym płomieniem a wolą boga, do którego kierowano modły. Kiedy bóg odrzucił prośbę, lub milczał, płomień nie dawał białego światła, ale kiedy prośba została spełniona, płomień odpowiednio to pokazał". Jej służba polegała na uczestniczeniu w odbywających się trzy razy dziennie, specjalnych rytuałach, polegających na obudzeniu boga (co czyniła jedynie Boska Małżonka Amona-Re w towarzystwie arcykapłana lub samego króla, reszta zaś kapłanów - i oczywiście panny świątynne - nie mieli wstępu do "Świętego Świętych", czyli miejsca gdzie przechowywano posąg boga. Do jej zadań należało zaś przygotowanie porannych perfum dla boga, przygotowanie posiłku, oraz okadzanie całej trasy, jaką Boska Małżonka (w tym przypadku sama królowa Teje) i arcykapłan przemierzali w kierunku świętego pomieszczenia. Wieczorem sytuacja się powtarzała gdy bóg udawał się na spoczynek. Należało więc powtórzyć całą ceremonię raz jeszcze, przygotować kolację i oczyścić trasę pochodu. Arcykapłan zaś zamykał posąg boga do pozłacanej skrzyni, zakładał plomby (które rano łamał) i dopiero wówczas kapłani także mogli położyć się spać.

Nona opisuje również święto ku czci Amona-Re, jakie odbywało się raz do roku, a jego kulminacją była wielka procesja posuwająca się zarówno po Nilu jak i wokół brzegu: "Najważniejszy festiwal roku (...) Wielki faraon jest w tej procesji. Widzę byki z długimi, gładkimi rogami i girlandami z kwiatów. Niosę puchar w służbie bogu. (...) Na jednym z naszych świąt, które odbywały się raz do roku, procesja przebiegała wzdłuż Alei Sfinksów z jednej strony, a potem z powrotem do świątyni. Procesja zatrzymywała się u każdego z kamiennych zwierząt i my musiałyśmy dotknąć ich gałązkami palmowymi. Zwierzęta nie były czczone. Chodziło o to, że każdego roku konsekrowano je na nowo jako strażników świątyni. A moja służba miała przypominać o ich opiece i modlitwie, tak, by żadne złe duchy nie przyszły i nie zyskały wstępu do świątyni". Wpływ jaki Telik-ha Ventiu zyskała na Amenhotepa III i to co planowała uczynić, ostatecznie doprowadziło ją do zguby, gdyż królowa Teje nie zamierzała tolerować konkurentki zarówno w łożu swego męża, jak i w polityce religijnej - którą uważała za swoją własną domenę. Nona/Rosemary nie wyjaśnia jak doszło do śmierci Telik-ha Ventiu. W każdym razie owa (już wówczas) kobieta została utopiona w Nilu wraz ze swą świątynną przyjaciółką Volą (notabene według przekazu Nony, kolejnym wcieleniem Voli była właśnie Rosemary). Tak zakończyło się jej życie w tamtym czasie i tak też urywa się ten przekaz. Nie wiadomo kiedy Telik-ha Ventiu została zamordowana. Wiadomo natomiast że syn i następca Amenhotepa oraz królowej Teje - książę Echnaton porzucił dotychczasowe kulty swego kraju i całkowicie przyjął huryckie kulty solarne. Ale nim do tego doszło, wydarzyło się jeszcze kilka innych spraw w Egipcie i jego politycznym otoczeniu.


CDN.


DZIŚ DZIEŃ FLAGI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKI, TAK WIĘC CZEŚĆ ODDAJĘ ŚWIĘTYM BARWOM MOJEJ OJCZYZNY





DOMINATORKI - Cz. XI

CZYLI RZECZ O ZNANYCH I NIEZNANYCH KOBIETACH W HISTORII, KTÓRE POTRAFIŁY  RÓŻNYMI SPOSOBAMI OWINĄĆ SOBIE MĘŻCZYZN WOKÓŁ PALCA DOMINATORKI ST...