WYŚWIETLENIA

13 sierpnia 2026

ZEMSTA NA WROGACH! - Cz. I

CZY ZEMSTA JEST ROZKOSZĄ BOGÓW?





Dziś chciałbym odpowiedzieć na pytanie - które zawarte jest w tytule, czyli czy zemsta się opłaca i czy ma w ogóle sens? Oczywiście pytanie samo w sobie byłoby bez sensu, jeśli nie podałbym przykładu, który zainspirował mnie do podjęcia się tego tematu. Dlatego też na początku chciałbym opowiedzieć pewną historię, a dopiero potem wyciągnąć wnioski, które się za nią kryją. Głównym bohaterem tej opowieści będzie postać dość odległa historycznie, ale która mi się przypomniała i postanowiłem wykorzystać ją właśnie jako przykład do takowego tematu. Mianowicie więc bohaterem tej opowieści będzie cesarz rzymski (kejzar - czyli grecka wymowa rzymskiego słowa "cezar") Justynian II Rinotmetos (Ῥινότμητος) - czyli "Podcięty nos" (z racji tego że stracił ów organ, gdy wrogowie postanowili go obalić - co było w tamtym czasie naturalną praktyką stosowaną wobec obalonych władców, których z jakichś względów nie zamordowano, ponieważ takie oszpecenie automatycznie dyskwalifikowało z dalszego pełnienia najwyższej władzy w państwie. Problem polegał tylko na tym, że ci, którzy dopuścili się na nim takiego czynu, postąpili gorzej niż gdyby go zabili, bowiem nie docenili jego determinacji, żądzy panowania i odzyskania władzy, a przede wszystkim niepohamowanej żądzy zemsty). Oczywiście można się domyśleć że Justynian II realnie nie był cesarzem rzymskim, a zastosowałem takie określenie ponieważ tak właśnie o sobie wówczas myśleli ci, których potem historycy nazwali Bizantyjczykami. A ów panował w Konstantynopolu w końcu VII i na początku VIII wieku naszej ery. Wydaje mi się on bardzo ciekawym przykładem do omówienia tematu zemsty, zatem zapraszam do lektury życia człowieka, który temu zagadnieniu poświęcił wszystkie swoje plany i myśli.



JUSTYNIAN II RINOTMETOS
(668-711)
Cz. I





RODZINA
(608-668)
Cz. I


Bohater naszej opowieści przyszedł na świat w drugiej połowie (lub zapewne pod koniec) 668 roku. Wywodził się z dynastii Heraklijskiej, założonej przez jego pra-pradziada Herakliusza w 610 r. W tym czasie Imperium odnowione przez Justyniana I Wielkiego przeżywało poważny kryzys. Italia, choć odzyskana w ciągu ciężkiej, dwudziestoletniej wojny z Ostrogotami (535-554), została jednak tak zniszczona i wyludniona, że już w 568 r. uległa naporowi kolejnych barbarzyńców - Longobardów, którzy zajęli całą północ i dużą część środkowych Włoch. Południowa Hiszpania (zdobyta na Wizygotach w latach 552-554) w kolejnych latach również była tracona (w 584 r. padła Kordoba, największe miasto i punkt oparcia Bizantyjczyków w Hiszpanii, ostatni punkt oporu na południu padł w 624 r.). Egipt i Afryka były wówczas bez wątpienia najbogatszymi prowincjami Imperium Rzymskiego (albo raczej tego, co pozostało z dawnego Imperium Romanum), lecz i tam walki z Maurami powodowały duże straty. Poza tym oczywiście ciągłe wojny na wschodzie z Persami, oraz napór plemion słowiańskich i Awarów przez Dunaj na Bałkany, to wszystko razem wzięte powodowało konieczność utrzymywania ogromnej armii i stałych podatków. Najgorszy bez wątpienia był najazd Słowian na Bałkany, jako że walka z innymi ludami mimo wszystko ograniczała się do walki o kresy (nawet wojna z Longobardami w Italii nie była tak ważna dla Imperium, jak utrzymanie Bałkanów przed słowiańską nawałą). Słowianie bowiem zaczęli osiedlać się na Bałkanach na stałe i nawet jeśli przyjmowali protekcję cesarską, to w większości przypadków była ona czysto iluzoryczna. Do tego dochodził też konflikt o przewodnictwo pomiędzy cesarzem a senatem i pomiędzy cesarzem a ludem (dążącym do odzyskania dawnych wolności). Rosły antagonizmy społeczne i religijne oraz walki frakcji cyrkowych (głównie Zielonych i Niebieskich). W armii również dyscyplina była bardzo rozluźniona, czego powodem były nieustanne wojny, jak również częste zaległości w wypłacie żołdu. Wszystko to razem wzięte było istną beczką prochu, niezbędną stała się potrzeba szybkich reform, jeśli cała struktura państwowa nie miała się rozpaść.






W listopadzie 602 r. obalony został cesarz Maurycjusz - ostatni przedstawiciel dynastii Justynianów, a wojsko cesarzem okrzyknęło prostego żołnierza o imieniu Fokas. Dopuszczać się on miał wielu aktów okrucieństwa (np. najpierw kazał pojmanemu cesarzowi Maurycjuszowi przyglądać się kaźni jego synów, a następnie kazał ściąć i jego samego. Ich ciała wrzucono do morza, a głowy wystawiono na pośmiewisko na widok publiczny). Najstarszy syn Maurycjusza - Teodozjusz zapewne by się uratował, bo ojciec wysłał go z misją dyplomatyczną do szacha perskiego Chosroesa II (który sam zawdzięczał Maurycjuszowi tron, odzyskany w 591 r. i uważał się za dłużnika - a symbolicznie również i syna - obalonego teraz cesarza bizantyjskiego). Teodozjusz jednak zawrócił - na własną zgubę - bo wkrótce potem został pochwycony przez żołnierzy wiernych Fokasowi i również ścięty. Jednak upadek Maurycjusza i zamordowanie jego synów, oraz późniejsze rządy terroru jakie rozpętał Fokas, dały powód Chosroesowi do rozpoczęcia nowej wojny z Rzymianami (Bizantyjczykami), która wybuchła w tym samym 602 roku. Rządy Fokasa były agonią dawnego Wschodniego państwa cezarów. Nie tylko bowiem Persowie na wschodzie, ale teraz również i Słowianie na Bałkanach robili co chcieli. W 605 r. Persowie zdobyli twierdzę Dara, co pozwoliło im w kolejnych latach wlać się do Syrii i Kapadocji, a w 609 r. jeden ich oddział dotarł nawet do Chalcedonu nad Morzem Marmara (nieopodal Konstantynopola). Poza tym dochodziło do prześladowań Żydów, monofizytów i tak naprawdę jedyne wsparcie jakie uzyskał Fokas w czasie swego krótkiego, ośmioletniego panowania, płynęło z Rzymu, od tamtejszych papieży (a szczególnie Grzegorza Wielkiego). W 607 r. Fokas odebrał biskupowi Konstantynopola tytuł patriarchy ekumenicznego (czyli całego Kościoła Chrystusowego), czego od dawna domagali się biskupi rzymscy. Z tego też powodu w Rzymie na Forum Romanum w 608 r. wystawiono Fokasowi pomnik (istniejącą do dziś tzw. Kolumnę Fokasa).




W tym właśnie czasie w Afryce doszło do buntu na którego czele stanął tamtejszy namiestnik - Herakliusz zwany Starszym. Był on wodzem, który walczył w czasie wojny dwudziestoletniej z Persami (572-591), potem przebywał jakiś czas w Armenii i ostatecznie z rąk cesarza Maurycjusza uzyskał namiestnictwo Afryki (w 598 r. Przybył tam jednak dopiero w 600 r. Przez ten czas zaś władzę tymczasową sprawował tam biskup Innocenty), bogatej krainy pełnej zboża i wspaniałych zabytków. W 608 r. Herakliusz Starszy - wraz ze swym synem Herakliuszem, wypowiedzieli posłuszeństwo Fokasowi i rozpoczęli walkę o władzę nad Imperium. Najpierw w Egipcie (którego podbój trwał mniej więcej dwa lata - Aleksandria padła z końcem 609 r.), a następnie we wrześniu 610 r. Herakliusz Młodszy wyruszył na wyprawę do Konstantynopola i już 3 października zajął miasto. Dwa dni później pochwycony Fokas - wraz z doradcami - stanął przed obliczem nowego cesarza na Hipodromie. Ten zapytał go: "To ty, potworze, panowałeś tak podle?!", na co uzyskał odpowiedź: "A ty potrafisz rządzić lepiej?" Po tych słowach Herakliusz oddał Fokasa w ręce ludu, który go spalił. Spalono tam wówczas również sztandar frakcji Niebieskich (należącą do jednej z czterech frakcji woźniców rydwanów na Hipodromie - Zieloni, Niebiescy, Czerwoni i Biali - którzy w tym czasie realnie stali się tak silni jak mafia i tak też działali, atakując swoich przeciwników również w ich domach i np. zrzucając z okien kobiety, dzieci czy starców), którzy wspierali Fokasa (notabene to nie oni wynieśli go do władzy, tylko Zieloni, ale potem nastąpiła zmiana stron i Zieloni stali się jego wrogami, a Niebiescy stronnikami). Nowy cesarz był w sile wieku, miał 36 lat gdy zdobył władzę. Był średniego wzrostu i odznaczał się krępą budową ciała i był ponoć przystojny. Miał jasne włosy, niebieskie oczy i gęstą brodę. Był sprawny fizycznie i miał otwarty umysł (zapewne część owego opisu jest nieco przesadzona - gdyż powstała w czasach panowania dynastii, którą on założył - aczkolwiek tylko część, biorąc pod uwagę fakt, że Herakliusz realnie ocalił Imperium przed zagładą). Stanęło przed nim nie lada zadanie, musiał bowiem uporać się z agresją Persów na Wschodzie, Słowian i Awarów na Bałkanach, oraz z upadkiem dawnego systemu sprawowania władzy. Jego zaś ojciec - Herakliusz Starszy zmarł w Kartaginie wkrótce po otrzymaniu wiadomości o objęciu władzy przez syna.


KONSTANTYNOPOL



Początkowo Herakliusz zastanawiał się czy w ogóle nie przenieść stolicy do Kartaginy, bowiem stan państwa był katastrofalny, a niebezpieczeństwo ataku - czy to Słowian czy Persów - na Konstantynopol coraz bardziej realne. W przeciągu pierwszej dekady od objęcia przez niego władzy, Słowianie zlikwidowali bizantyjskie panowanie w Dalmacji (niszcząc Salone w 614 r.) i dotarli aż do Grecji, aż na Peloponez - gdzie też zaczęli się osiedlać. Takie miasta jak: Singidunum (Belgrad), Viminacium (Kostolacz), Naisus (Nisz) czy Sardyka (Sofia) zaczęły coraz bardziej nabierać słowiańskiego charakteru, a kolejne słowiańskie fale, jedna po drugiej, zaczęły po sobie napływać. Na froncie wschodnim początkowo Herakliusz odniósł pewne sukcesy (611/612 r.) ale szybko je zaprzepaszczono po klęsce pod Antiochią (613 r.), po której to Persowie weszli do Syrii zajmując Damaszek, Tars i Armenię, a w 614 r. zdobyli (po trzydniowym oblężeniu) Jerozolimę. Przez kolejne trzy dni miasto było wydane na pastwę zwycięskich Persów, a kościół Grobu Świętego (wzniesiony jeszcze przez Konstantyna Wielkiego w IV wieku) został spalony. Persowie zabrali stamtąd istniejący jeszcze fragment (dość duży jak na tamte czasy) Krzyża Świętego (zwanego też "Prawdziwym Krzyżem" bowiem na nim miał skonać Jezus Chrystus) i wywieźli go do Ktezyfontu. W mieście dużą pomoc Persom udzieliła miejscowa społeczność żydowska, która aktywnie wspomagała najeźdźców, a potem zajmowała się chwytaniem w niewolę i sprzedawaniem Persom zniewolonych przez siebie chrześcijan. Dochodziło wówczas do prawdziwych tragedii, jak rozdzielano żony od mężów, albo dzieci od rodziców (trzeba jednak powiedzieć że Żydzi uczynili to z zemsty, gdyż przez lata byli traktowani jak ludzie drugiej kategorii, a za możliwość wyznawania swej wiary musieli płacić specjalny podatek - podobny do tego, jaki potem wprowadzą muzułmanie dla wszystkich nie-muzułmanów). Od 615 r. rozpoczął się perski podbój Azji Mniejszej, a ich zagony operowały non stop na wybrzeżu Morza Marmara. W latach 617-619 trwał podbój Egiptu. Sukcesy jakie odnosili wówczas Persowie mogły powodować, iż zaczęto głośno mówić nad odrodzeniem dawnej monarchii Achmenidów, którą próbował wskrzesić założyciel perskiego rodu Sasanidów - Ardaszir, na początku lat 30-tych III wieku, ale mu się to wówczas nie udało, a i później Persowie tylko na krótko zajmowali czy to Syrię czy Kapadocję.


CHOSROES II



Herakliusz przez pierwszą dekadę swoich rządów musiał wykrzesać wiele energii i mądrości, aby utrzymać i odnowić Imperium. Wprowadził reformy administracyjne, zastępując dotychczasowy podział na prowincje (choć prowincje nadal zostały) systemem temów - czyli wielkich ośrodków wojskowych, obejmujących swym obszarem kilka prowincji. Tamtejsi rolnicy otrzymywali na własność działki ziemi z prawem dziedziczenia ich na swych potomków, w zamian zobowiązywali się do służby wojskowej i ochrony tej ziemi (było to nawiązanie do dawnego systemu rzymskich limes, na którym również osiedlano żołnierzy zwanych limitanei - zobowiązanych do służby wojskowej na danym obszarze). Wychodzono bowiem z dosyć oczywistego założenia, że żołnierz o wiele chętniej będzie chciał walczyć za swój własny majątek i swoją rodzinę, niż za jakieś odległe i nieznane mu, a często wrogie ziemie. Przeprowadzono również głęboką reformę administracji cesarskiej, likwidując m.in. funkcje prefekta pretorium, a wprowadzając w jego miejsce kilka innych, pomniejszych z dość jasno sprecyzowanymi kompetencjami. W 619 r. Herakliusz zawarł ostatecznie pokój z Awarami i zaczął sprowadzać część Słowian do Anatolii (osiedlając ich tam i obdarowując ziemią). To wszystko spowodowało, że zebrawszy siły na Wielkanoc dnia 5 kwietnia 622 r. po wysłuchaniu mszy świętej w kościele Hagia Sophia w Konstantynopolu, Herakliusz wyruszył na Persów. Na jesieni tego roku pokonał w bitwie we wschodniej Anatolii perskiego wodza Szahrbaraza, uwalniając tym samym całą Azję Mniejszą od perskiej okupacji. Ubezpieczając pokój na zachodzie (i wysyłając nowych zakładników wraz z daniną do Ringu - miasta obozu i siedziby chagana Awarów ) w 623 r. po otrzymaniu oszczerczego listu od Chosroesa II (który ubliżał w nim religii chrześcijańskiej i samemu Herakliuszowi), cesarz ruszył na Armenię, gdzie zdobył miasto Ganzak - pierwotną siedzibę Ardaszira w Armenii i jeden z symboli religii zaratusztriańskiej, gdzie zniszczył tamtejszą Świątynię Ognia w odwecie za spalenie kościoła Grobu Świętego w Jerozolimie.




W 626 r. Persowie rozpoczęli kontrofensywę i ponownie zajęli Azję Mniejszą dochodząc pod mury Konstantynopola. Tak się złożyło że również Awarowie i Słowianie rozpoczęli oblężenie tego miasta od zachodu i wydawało się że jego upadek jest przesądzony. Herakliusza nie było wówczas w stolicy (przebywał w odległej Lazyce na Kaukazie) a obroną dowodził generał Bonus, przyrodni brat Herakliusza - Teodor, oraz patriarcha Sergiusz, który organizował uroczyste procesje, wygłaszał płomienne kazania i organizował modły w kościołach. Ostatecznie o wyniku obrony zadecydowało zwycięstwo bizantyjskiej floty nad flotą słowiańską (wówczas jeszcze nie wynaleziono owego sławnego Ognia Greckiego, którym marynarze rzymscy będą się posługiwali w obronie Konstantynopola podczas pierwszego oblężenia tego miasta przez Arabów pół wieku później). Zwycięstwo na morzu było tylko preludium do zwycięstwa na lądzie nad Awarami, a gdy ci wycofali się spod miasta, Persowie również ustąpili i Konstantynopol przetrwał.
Potem Teodor rozbił jeszcze jedną armię perską w tym samym roku (kolejna wycofała się do Syrii). W 627 r. Herakliusz rozpoczął wielką ofensywę w granice samej Persji, a w grudniu tego roku zadał Persom największą klęskę w tej wojnie w bitwie pod Niniwą, która realnie kończyła wojnę całkowitym zwycięstwem Rzymian/Bizantyjczyków. W styczniu 628 r. cesarz zdobył Dastagert - ulubioną letnią rezydencję Chosroesa (z której tamten uciekł). Wkrótce potem perski szach został obalony i zamordowany a władzę objął jego syn - Kawad-Sziraz, który natychmiast zawarł pokój z Herakliuszem (wiosna 628 r.). Tak oto kończyła się 26-letnia krwawa wojna, która osłabiła oba Imperia (a jak wiadomo - gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta). Do Imperium Rzymskiego/Bizantyjskiego wracały wszystkie wcześniej utracone ziemie: Egipt, Syria, Palestyna, rzymska Mezopotamia i Armenia. Kawad-Sziraz oddał również Herakliuszowi Prawdziwy Krzyż wcześniej wywieziony do Ktezyfontu. Tak oto po pięciu latach nieobecności cesarz wracał do swej stolicy w glorii wielkiego zwycięstwa, witany przez patriarchię Sergiusza i cały lud Konstantynopola kwiatami i girlandami. Na Wielkanoc 630 r. Herakliusz odwiedził Jerozolimę, gdzie przywrócił na miejsce Prawdziwy Krzyż.




"NIE ZDEJMĘ KRZYŻA Z MOJEJ ŚCIANY, 
ZA ŻADNE SKARBY ŚWIATA, 
BO NA NIM JEZUS UKOCHANY
GRZESZNIKÓW Z NIEBEM BRATA.
NIE ZDEJMĘ KRZYŻA Z MEGO SERCA, 
CHOĆBY MI UMRZEĆ TRZEBA, 
CHOĆBY MI GROZIŁ KAT MORDERCA, 
BO KRZYŻ TO KLUCZ DO NIEBA"



Tak oto zarówno Awarowie jak i Persowie zostali pobici i upokorzeni i wydawało się że już nic nie może zagrozić potędze Imperium Rzymskiego rządzonego z Konstantynopola. Ale o tym nie wiedział pewien arabski kupiec, imieniem Mahomet, który w tym czasie zyskał już sporą liczbą zwolenników, a wcześniej natchniony przez "boga" (opiszę jak do tego doszło, opierając się na tych channelingach, które jeszcze posiadam w temacie: "Historia Życia, Wszechświata Wszelkiej Cywilizacji", oraz podam prawdopodobieństwo kim, lub też czym był ów "bóg" który natchnął Mahometa, oraz w jak brutalny sposób to zrobił, iż Mahomet ledwo owe "natchnienie" przeżył - zresztą jest to opisane w Koranie, co Allah zrobił z Mahometem, ja tylko podam czym prawdopodobnie był ów Allah). A jak mówi przysłowie: "Jeśli coś jest niemożliwe do zrobienia, to trzeba znaleźć kogoś kto o tym nie wie, przyjdzie i to zrobi". I takim kimś był właśnie Mahomet i jego zwolennicy.




CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...