WYŚWIETLENIA

28 maja 2026

WALKA Z KOMUNISTAMI W PRZEDWOJENNEJ POLSCE - Cz. VIII

CZYLI GDZIE CHOWAŁY SIĘ "SZCZURY"





KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI
(CZYLI DZIAŁALNOŚĆ MOSKIEWSKIEJ EKSPOZYTURY W POLSCE)
Cz. VIII



 Wiosna roku 1923, to był czas coraz intensywniej projektowanej nowej rewolucji i nowej wojny polsko-sowieckiej. Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Partii bolszewickiej planowało w tym roku wybuch rewolucji komunistycznej w Niemczech, a co za tym idzie wsparcie tej rewolucji - czyli atak na Polskę. W tym celu potrzebna była Rosji sowieckiej destabilizacja (szczególnie) wschodnich regionów państwa polskiego. Organizowano więc specjalne grupy bojowe, które miały przenikać na terytorium Polski i prowadzić tam akcje dywersyjne. Do aktywniejszych z nich należały grupy dowodzone przez Stanisława Aleksiejewicza Waupszasowa (Wajpszaca) i Kiryła Prokifijewicza Orłowskiego. Celem tych akcji sabotażowych (a raczej terrorystycznych) miało być przygotowanie gruntu pod wystąpienia powstańcze, gdyż w planach Moskwy było wywołanie ogólnonarodowego powstania Białorusinów, Żydów, Litwinów i Ukraińców przeciwko państwu polskiemu. Cel minimum owych akcji zakładał ostatecznie przyłączenie wschodnich ziem Rzeczpospolitej do Związku Sowieckiego (czyli Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi), natomiast cel maksimum zakładał przeniesienie wystąpień rewolucyjnych na teren całej Polski i ostateczne wciągnięcie nas w orbitę wpływów sowieckich. Takie były założenia, teraz pozostawało tylko wprowadzić je w czyn.

Z początkiem maja "Ilustrowany Kurier Codzienny" donosił: "Rosya, Niemcy, Litwa i Czechy spiskują przeciwko Polsce (...) musimy zgodni i zjednoczeni stać z bronią u nogi". Wkrótce gazety zaczęły krzyczeć takimi oto nagłówkami: "Agenci komunistyczni w Krakowie", "Bandy znów uderzyły pod Lwowem", "Niemiecka prowokacja na Śląsku". W atmosferze tej niepewności i niestabilności (szczególnie na Wschodzie) zaczęły pojawiać się w Sejmie propozycje stworzenia siły, mającej zabezpieczyć wschodnie granice Rzeczpospolitej - choć na razie były one jeszcze w powijakach. Natomiast wielu posłów wygłaszało dosyć ostre przemowy sejmowe, jak choćby poseł ludowców - Jan Brodacki, który perorował: "Pienią się w bezsilnej złości Niemcy - wtórują im bolszewicy, Ukraińcy i Białorusini, chcą zagarnąć owe wyspy ziemi polskiej na wschodzie, a Polaków tam z dawien dawna osiadłych wygnać precz za Bug i za San. Żydzi podnieśli wrzask na cały świat, że Polacy śmią głośno oddychać i kichnąć się u siebie nie wstydzą. Różne krety i turkucie podjadki żyją na tej naszej polskiej grzędzie, mimo że mamy wolną i niepodległą Polskę, Polski nie przybywa, ale wciąż ubywa, zalewa ją fala obca, podmywa i podrywa brzegi". Poseł ksiądz Kazimierz Lutosławski wprowadził również pod obrady Sejmu projekt ustawy, wprowadzającej numerus clausus na wyższych uczelniach polskich, zakładający ograniczenie liczby studentów obcego pochodzenia (historia lubi się powtarzać 😉). Projekt ten został zaakceptowany i dobrze przyjęty w zachodnich regionach Polski, ale 21 kwietnia 1923 r. podczas komisji oświatowej odrzuciły go uczelnie Warszawy, Krakowa i Wilna. Twierdzono bowiem, że nadreprezentacja studentów (głównie) pochodzenia żydowskiego bierze się stąd, że Żydzi mają lepsze "materyalne uposażenie". Należy więc zorganizować pomoc dla dzieci robotników, chłopów i inteligencji pracującej, aby im umożliwić naukę na wyższych uczelniach, natomiast nie wprowadzać ograniczeń w liczbie studentów, bo to niczemu nie służy. Ksiądz Lutosławski nie był zadowolony z tego typu wyjaśnień i stwierdził że odrzucenie jego projektu ustawy przez wschodnie uczelnie, wzięło się właśnie z nadreprezentacji tam żywiołu niepolskiego.

Tego samego 21 kwietnia 1923 r. w godzinach wieczornych, ogromny huk zbudził mieszkańców kamienicy przy ulicy Studenckiej w Krakowie. Bomba wybuchła w bramie budynku należącego do profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego Władysława Natansona (pochodzenia żydowskiego). Tego naukowca specjalizującego się w optyce, teorii kinetycznej gazów i teorii elektronów oraz promieniowania, natomiast zupełnie nie interesowały go walki polityczne. W zasadzie można powiedzieć że nie popierał on żadnej ze stron politycznego sporu, skupiając się głównie na nauce. Bomba zaś zniszczyła elewację, cokół kamienny i potężne dębowe drzwi. Nikt co prawda nie zginął, ale wokół mnóstwo było szkła z powybijanych szyb z sąsiednich kamienic (gdyż wybuch bomby zniszczył szyby nawet w filii pobliskiego urzędu pocztowego). Natansona ocaliły drugie żelazne drzwi bramy, które znajdowały się w wewnętrznej sieni budynku. Zaalarmowany wybuchem (i mieszkający w sąsiedniej kamienicy) prezydent miasta Krakowa - Jan Kanty Fedorowicz, natychmiast pośpieszył z pomocą. Wcześniej zaś próbował powiadomić komendanta miejskiej policji, ale ten nie odbierał telefonu. W ogóle policja bardzo opieszale zbierała się do przybycia na miejsce zdarzenia (miejsca tego przez dłuższy czas pilnowało tylko dwóch stójkowych). Ostatecznie sprawcy nie odnaleziono, ale stworzyło to też okazję do snucia podejrzeń na temat przyczyn owego zamachu. W krakowskich kawiarniach (przy małej czarnej, albo czymś mocniejszym) opowiadano sobie różne niestworzone historie. Twierdzono że zamachu dokonali żydowscy faszyści, gdyż profesor Natanson miał popierać wprowadzenie numerus clausus. Inni twierdzili że to byli polscy faszyści, gdyż profesor nie popierał wprowadzenia numerus clausus (i jedni i drudzy mieli rację, gdyż prof. Władysław Natanson nigdy nie wypowiadał się w tym temacie, co znów dawało okazję do snucia najróżniejszych podejrzeń). Twierdzono też że celem miał być sam prezydent miasta, a zamachu dokonać mieli jego polityczni przeciwnicy (bomba była bowiem całkiem widoczna, zamachowiec nie pokusił się nawet o ukrycie jej lub owinięcie w cokolwiek). Twierdzono też że była to zemsta mieszkańców miasta, gdyż prezydent zamiast polewać ulicę wodą, to kazał je skraplać jakimś specyfikiem, który miał niezbyt przyjemną woń. Najróżniejszym spiskowym teoriom nie było końca (najbardziej zabawną teorią spiskową była ta, iż zamachu dokonali szklarze, bowiem w wyniku wybuchu mieli pełne ręce roboty). Wkrótce miało się okazać, że nie była to ostatnia bomba która wybuchła w grodzie Kraka. 

27 kwietnia Sejm uchwalił ustawę o Trybunale Stanu, powołując tę instytucję do polskiego porządku prawno-publicznego.

2 maja 1923 r. do Polski przybył marszałek Francji - Ferdynand Foch. Prasa oczywiście rozpisywała się jakiego to Polska ma sojusznika na Zachodzie, gdyż przyjazd tego bohatera Francji, jednego z symboli zwycięstwa Ententy w I Wojnie Światowej, był doniosłym wydarzeniem. Należy jednak pamiętać że Foch nie był zwolennikiem podpisanej 19 lutego 1921 r. w Paryżu polsko-francuskiej umowy sojuszniczej, która miała na celu udzielenie sobie wzajemnej pomocy w sytuacji agresji Niemiec na jedno z tych dwóch państw. Ferdynand Foch twierdził bowiem że pakt ów związuje ręce Francji i nie służy jej interesom, ale gdy sytuacja Francji zaczęła się pogarszać, gdy konflikt niemiecko-francuski potężniał w Zagłębiu Ruhry, sojusz ten mógł się przydać i dlatego rząd francuski zlecił Foch'owi misję wyjazdu do Polski w celu przestawienia polskich planów obronnych z Rosji sowieckiej na Niemcy. Foch spotkał się oczywiście z szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego Marszałkiem Józefem Piłsudskim i starał się go namówić na przyjęcie francuskiego planu obronnego z roku 1918, polegającego na wojnie pozycyjnej z Niemcami. Piłsudski stwierdził iż nie wierzy że Niemcy w ciągu kolejnych lat mogą stanowić realne zagrożenie dla Polski czy Francji, natomiast Rosja sowiecka takie zagrożenie bezwzględnie stwarza. Dodał również że francuski plan wojny pozycyjnej nie może być zastosowany na wielkich obszarach polskiego Wschodu, gdzie może być prowadzona jedynie wojna szybka, manewrowa. Ostatecznie więc uzgodniono jedynie podstawy na wypadek ewentualnej wojny z Niemcami i koordynacji wspólnych wysiłków wojennych. Poza tym Ferdynand Foch został też mianowany marszałkiem Polski i 4 maja wrócił do swojego kraju.

6 maja o godzinie 21:30 wybuchła w Krakowie druga bomba. Eksplozja nastąpiła na krakowskim Kazimierzu, w hotelu należącym do Abraham Majer Keller, na drugim piętrze, przed pokojem w którym wówczas nikt nie przebywał. Na pierwszym zaś piętrze znajdował się lokal wynajmowany przez socjalistyczny Bund - czyli organizację żydowską nawołującą do nie asymilowania się Żydów z polską kulturą i podkreślania na każdym kroku swej odrębności. Nie wiadomo dlaczego ktoś podłożył ładunek wybuchowy pod drzwi pokoju w którym nikt nie przebywał, a nie umieścił go na pierwszym piętrze, pod drzwiami lokalu zajmowanego przez członków Bundu. W każdym razie i w tym ataku nikt nie zginął, natomiast policja prowadząc śledztwo, zrobiła dokładną rewizję w owym hotelu i znaleziono tam najróżniejsze broszury komunistyczne, oraz inne treści o charakterze antypaństwowym. Kilka osób zostało aresztowanych.

17 maja podpisano w Warszawie porozumienie polityczne pomiędzy przedstawicielami Polskiego Stronnictwa Ludowego "Piast", Związku Ludowo-Narodowego i Chrześcijańskiej Demokracji, powołującego większość sejmową złożoną z partii prawicowych (rozmowy w tej sprawie toczyły się od lutego 1923 r. w pałacyku w Lanckoronie, stąd też pakt ów nazwano lanckorońskim). Pakt owych partii przewidywał iż samorząd powinien odzwierciedlać narodowy charakter kraju, a rząd tworzyć winni jedynie Polacy. Poza tym zakładano wzmocnienie polonizacji Kresów Wschodnich, zwiększenie roli Kościoła w państwie, wprowadzenie rozdziału liczby miejsc w szkolnictwie według stosunku ludności w państwie i przyśpieszenie parcelacji majątków rolnych.

Dwa dni wcześniej, bowiem 15 maja w Krakowie doszło do wybuchu trzeciej bomby. Tym razem celem ataku była redakcja "Nowego Dziennika" (polskojęzycznej gazety żydowskiej). Co prawda lokal został zdemolowany w wyniku wybuchu, ale i tym razem nikt nie zginął, gdyż pracownicy redakcji wyszli z budynku na kilka minut przed wybuchem owej bomby. Nie wiadomo co miały znaczyć owe ataki? Wygląda jednak na to, że temu, który ich dokonywał, nie zależało na ofiarach śmiertelnych, a jedynie na demonstracji lub zastraszeniu. W każdym razie wybuch trzeciej bomby w Krakowie mocno przeraził mieszkańców. 18 maja z Warszawy przybyło do Krakowa dwóch oficerów śledczych, którzy mieli wesprzeć miejscową policję w prowadzeniu dochodzenia w sprawie wykrycia sprawców owych ataków. Minister spraw wewnętrznych obiecał 3 miliony marek polskich za pomoc w ujęciu sprawców (potem podniósł tę kwotę do 5 milionów). Niewiele to jednak dało, choć aresztowano czterech działaczy Młodzieży Wszechpolskiej, ale z braku dowodów musiano ich wypuścić. Ostatecznie policja nie znalazła sprawcy owych wybuchów.

19 maja bomba wybuchła tym razem w Łodzi, w zakładzie wyrobów masarskich przy ulicy Głównej 26 (dziś aleja Józefa Piłsudskiego). Wybuch nastąpił również w nocy, po zamknięciu zakładu i również w tym przypadku nikt nie zginął - chociaż lokal został poważnie zniszczony. W tym przypadku także nie wiadomo co było celem zamachowców i jaki mieli w tym swój interes. Bez wątpienia jednak jak dotąd ofiar śmiertelnych nie było.

Ostatecznie zamachowcy uderzyli w samej Warszawie, gdzie 23 maja o 20:40 w lokalu "Kurjera Polskiego" i "Rzeczpospolitej" przy ul. Szpitalnej 12 wybuchła kolejna bomba. Po raz kolejny lokale zostały zniszczone, szyby w całym budynku i okolicznych domach wypadły, ale ofiar śmiertelnych ponownie nie było. Zastanawiano się dlaczego tym razem zamachowcy uderzyli w gazety, które reprezentowały prawicowo-narodowy światopogląd. Potem się okazało że była jeszcze jedna bomba, podłożona przy ul. Zgody 5, w lokalu "Gazety Warszawskiej" i "Głosu Porannego 2 grosze". Ta jednak nie wybuchła, gdyż skutecznie uniemożliwił to woźny, który odnalazł bombę w budynku i zgasił lont. Kilka dni później do redakcji popularnego IKC-a (czyli Ilustrowanego Kuriera Codziennego - bodajże największej i najpopularniejszej gazety w międzywojennej Polsce, której główna siedziba mieściła się w Krakowie w tamtejszym Pałacu Prasy, a założycielem owej gazety był Marian Dąbrowski który stworzył prawdziwe Imperium IKC-A - wychodziło pięć wydań dziennie w samym Krakowie, a także w 12 innych oddziałach w Polsce: Warszawa, Bydgoszcz, Toruń, Gdynia, Łódź, Lwów, Wilno, Poznań, Katowice, Sosnowiec, Zakopane i Nowy Sącz, były też oczywiście prenumeraty zagraniczne), tak więc do redakcji IKC-A dostarczono anonim o następującej treści: "Hukiem bomb chcemy obudzić ginące społeczeństwo nasze, które nie dostrzega strasznego żydostwa komunistycznego. Zaczynamy straszliwą obronę. W razie wrogiego przeciw nam wystąpienia i wyjścia poza kronikarskie przedstawienie sprawy, będziemy zmuszeni obrócić broń naszą przeciw wam". Dalej twierdzono że sprawcy owych zamachów nie są związani z żadną partią polityczną, ale popierają wprowadzenie numerus clausus na uczelniach wyższych i że jeśli ukażą się artykuły ich szkalujące, wówczas użyją swej broni przeciwko redakcjom (gdyż takie anonimy wysłane zostały nie tylko do IKC-A ale również do kilku innych gazet, w tym do konserwatywnego "Czasu", pps-owskiego "Naprzód", czy demokratycznej "Nowej Reformy". Gazety oczywiście w większości zignorowały owe ostrzeżenia i opublikowały treść anonimów na swoich łamach.


KRAKOWSKIE IMPERIUM
MARIANA DĄBROWSKIEGO 



Obawiano się jednak że za owymi atakami może kryć się agentura sowiecka lub niemiecka, która podszywa się pod zwolenników wprowadzenia numerus clausus. W owym 1923 r. dowódca Okręgu V Korpusu w Krakowie gen. Józef Czikiel stwierdził: "Państwo nasze jest obecnie zalane szpiegami, zwłaszcza niemieckimi i bolszewickimi. Państwa te wiadomości zdobyte o Polsce i naszej armii wzajemnie sobie komunikują". 

Rzeczywiście, Niemcy i Rosja sowiecka nawiązały kontakty na długo przed podpisaniem układu w Rapallo (16 kwietnia 1922 r.). Jeszcze w 1918 r. w Niemczech przebywał Karol Radek. Ten zrusyfikowany polski Żyd miał początkowo za zadanie wesprzeć rewolucję komunistyczną w Niemczech, a po jej upadku miał nawiązać kontakty z kołami wojskowymi Republiki Weimarskiej. Spotkał się nawet z gen. Seecktem - szefem sztabu Reichswehry, gdzie dyskutowano nad ewentualną współpracą tej formacji z Armią Czerwoną - oczywiście przeciwko Polsce. Co prawda Radek został aresztowany przez niemiecką policję w lutym 1919 r. ale jak sam pisał, stosunek niemieckich władz więzienia do jego osoby zmieniał się - od surowego do uprzejmego. Ostatecznie został zwolniony i mieszkał krótko w domu barona Eugena von Reibnitza, z którym snuł plany o podziale Polski. Od końca 1919 r. w Berlinie przebywał współpracownik Lwa Trockiego - Wiktor Kopp. Jako półoficjalny reprezentant rządu sowieckiego, nawiązywał kontakty z przedstawicielami niemieckiego biznesu zbrojeniowego, by zachęcić ich do produkcji broni w Rosji sowieckiej. Nawiązał też współpracę z radcą niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych - Ago von Maltzanem, z którym dywagował na temat: "możliwości skonstruowania wspólnej kombinacji zwalczania Polski". 7 kwietnia 1921 r. w swym raporcie do Trockiego Kopp informował iż lotnicze zakłady "Albatrosa" zamierzają produkować w Rosji samoloty, przedsiębiorstwo Bloehm-Voss okręty podwodne, a Krupp amunicję. Latem 1921 r. na prośbę Kopp'a do Rosji sowieckiej przybyła delegacja pod przewodnictwem majora dr. Oskara Rittera von Niedermayera (ps. "Neumann"), zaufanego człowieka gen. Seeckta. Miała ona zbadać warunki produkcji niemieckiej broni w Rosji, ale po wizycie w kolejnych zakładach i zapoznaniu się ze złym stanem oraz zacofaniem owych fabryk, stwierdzono że na razie jest to niemożliwe. W końcu września 1921 r. do Berlina wysłany został sekretarz do spraw handlu zagranicznego Leonid Krassin, który spotkał się z pułkownikiem Otto von Hasse w mieszkaniu majora Kurta von Schleichera przy Mathaeikirchstrasse. Powołano wówczas stowarzyszenie "Gefu" - organizację nadrzędną wobec wszystkich niemieckich przedsiębiorstw znajdujących się na terenie Rosji sowieckiej, które to miały doprowadzić do modernizacji sowieckich zakładów. 8 grudnia 1921 r. sowiecka delegacja spotkała się samym gen. Seeckt'em (ten był niechętny owemu spotkaniu, jako że zdawał sobie sprawę że jest obserwowany zarówno przez Francuzów jak i Brytyjczyków). Sowieci proponowali Niemcom sojusz i wspólne działania na zaplanowany na wiosnę 1922 r. atak na Polskę. Seeckt odmówił, twierdząc że taki atak wplątał by Niemcy w wojnę z Francją i Czechosłowacją. Ale już w kwietniu 1922 r. uzyskał on od rządu niemieckiego 150 mln. marek dla konsorcjum Junkersa na rozpoczęcie budowy samolotów w Rosji sowieckiej. Od dalszych etapach współpracy niemiecko-sowieckiej informował będę w kolejnych częściach tej serii. 

24 maja 1923 r. do Polski dotarł pierwszy transport rękopisów wywiezionych do Rosji po roku 1772 i pierwszym rozbiorze Rzeczpospolitej. Rosja sowiecka miała zwrócić te skarby polskiej kultury na mocy traktatu ryskiego, podpisanego w marcu 1921 r. po zakończeniu Wojny polsko-bolszewickiej.

A tymczasem 19 maja wspierani przez Francję secesjoniści nadreńscy, zamierzali proklamować autonomiczną Republikę Nadreńską w Trewirze (do owych secesjonistów należał również późniejszy kanclerz powojennych Niemiec - Konrad Adenauer). Jednak policja niemiecka udaremniła ową próbę. Była to dopiero pierwsza próba, kolejne nastąpią już wkrótce.

26 maja w Le Mans we Francji rusza pierwszy 25-godzinny wyścig samochodowy. Zwycięski wóz marki "Chanard et Walcker" osiąga szybkość 92 km/h i pokonuje 2209 km.




Tego dnia upada też rząd gen. Władysława Sikorskiego. Rząd gen. Sikorskiego został obalony podczas debaty nad budżetem, stosunkiem głosów 279 do 117. Prezydent Stanisław Wojciechowski dwa dni później (28 maja) powierzył misję stworzenia nowego rządu Wincentemu Witosowi. 11 dni wcześniej przewodniczący PSL "Piast" spotkał się w Lanckoronie (w rezydencji senatora Ludwika Hemmerlinga z "Piasta". Potem jednak wywiązał się ostry spór - szczególnie na łamach prasy - pomiędzy lewicą a prawicą właśnie o owego Hemmerlinga. Lewica zarzucała prawicy, że ta mając na sztandarach hasła antyżydowskie, jednocześnie dochodzi do władzy przy pomocy Żyda Hemmerlinga, który w czasie I Wojny Światowej będąc w USA miał prowadzić akcję na rzecz Niemiec) z przedstawicielami Związku Ludowo-Narodowego i Chrześcijańskiej Demokracji, który łącznie dawał im przewagę w Sejmie stosunkiem 239 na 444 głosy. Do obalenia rządu Sikorskiego przyłączyły się jednak jeszcze inne ugrupowania (w tym dwóch komunistów z KPRP którzy zawsze głosowali przeciwko stabilizacji w Polsce), ale w dniu w którym sformował się rząd Wincentego Witosa "pakt lanckoroński" osłabił się poprzez secesję 14 posłów z Janem Dąbskim na czele, którzy wystąpili z PSL "Piast" i utworzyli własne koło sejmowe PSL "Jedność Ludowa". Tak więc teraz przewaga sejmowa nowego rządu liczyła jedynie 225 posłów. W każdym razie 28 maja 1923 r. powstał niesławny potem rząd Chjeno-Piasta, którego reaktywacja w maju 1926 r. doprowadziła do sprzeciwu Marszałka Józefa Piłsudskiego i zamachu majowego.

Od razu też zarysował się konflikt nowego rządu z Marszałkiem, szczególnie gdy ministrem spraw wojskowych został gen. Stanisław Szeptycki. Piłsudski już 30 maja złożył dymisję ze stanowiska szefa Sztabu Generalnego (którą piastował od grudnia 1922 r.) i poprosił o zwolnienie go z wojska, po czym wyjechał do Sulejówka (do "Milusina") i na trzy lata wycofał się z życia politycznego i wojskowego kraju. Potem okaże się że od czerwca 1923 r. wywiad sowiecki planował zorganizowanie zamachu na Piłsudskiego, którego celem było oskarżenie o to Narodowej Demokracji. Bolszewiccy zamachowcy mieli być przebrani za członków organizacji prawicowych po to, aby doprowadzić do fermentu politycznego w Polsce, a nawet wybuchu wojny domowej, która ułatwiła by Armii Czerwonej interwencję oraz kolejny marsz na Zachód. Piłsudski zapewne obawiał się takiego scenariusza, gdyż zawsze sypiał z rewolwerem pod poduszką (te nawyki pozostały mu jeszcze z czasów konspiracji i walki z rosyjskim zaborcą w Polskiej Partii Socjalistycznej - Frakcji Rewolucyjnej). Ów już przygotowywany zamach nie doszedł ostatecznie do skutku, gdyż na najwyższym szczeblu w Moskwie zablokował go sam szef bezpieki - Feliks Dzierżyński ("Wspaniałym kumplem był dla nas Felek"). Należy tutaj też zaznaczyć że rodziny Dzierżyńskich i Piłsudskich znały się dobrze, a nawet były ze sobą w pewnym stopniu spokrewnione. Trzeba jednak powiedzieć jasno i otwarcie że jeżeli Sowieci (czy ktokolwiek inny) planowali zabić Marszałka, to w zasadzie nie mieliby z tym wiele trudności. Piłsudski bowiem praktycznie nie korzystał z ochrony. W późniejszym okresie, gdy był już szefem Głównego Inspektoratu Sił Zbrojnych, to często wychodził na miasto i chodził sobie swobodnie ulicami bez żadnej ochrony. Natomiast oczywiście ochronę miał, a żołnierz który miał Go chronić, musiał przede wszystkim dobrze się kamuflować, gdyż gdyby Piłsudski zobaczył że chodzi on za Nim, to by po prostu dostał - że tak powiem - opr. Jednocześnie Marszałek w kieszeni swego płaszcza zawsze miał odbezpieczony rewolwer, mimo to gdyby ktokolwiek chciał zorganizować akcję zamordowania Go, to nie miałby z tym większych kłopotów.




My tutaj mówimy o bolszewikach, Sowietach, ewentualnie "polskich" komunistach, lecz okazuje się że Piłsudski był również inwigilowany przez nowy rząd Wincentego Witosa. Gdy bowiem w 1924 r. ministrem spraw wojskowych został gen. Władysław Sikorski, ujawnił on, iż na jesieni 1923 r. II Oddział Sztabu Generalnego za czasów Stanisława Szeptyckiego rozpoczął inwigilację Jego osoby. Porucznik Stanisław Błoński, referent II Oddziału ujawnił, że jego szef - major Eugeniusz Pieczonka polecił mu w październiku 1923 r. inwigilować Marszałka Piłsudskiego. Poinformować o tym miał również kilku wyższych stopniem oficerów. Potem doszło do procesu, gdyż gen. Stanisław Haller wytoczył Błońskiemu sprawę sądową za złożenie fałszywego meldunku. 21 marca 1924 r. jako świadek zeznania składał sam Piłsudski i stwierdził: "Istotnie byłem inwigilowany, o ile to pojęcie inwigilacji oznacza obserwację mojej osoby, zarówno w Sulejówku, gdzie mieszkałem, jak też moje wprawne oko, które mam wyrobione z przeszłych doświadczeń, stwierdzało to i w innych miejscach". Piłsudski dodał również o podsłuchu jaki miał na telefonie: "Jedna stacja rembertowska, która była połączona z moim mieszkaniem, miała nakaz podsłuchiwania". Ostatecznie 19 listopada 1924 r. dochodzenie umorzono, gdy prokuratura wojskowa wycofała oskarżenie porucznika Błońskiego.


CDN.

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXIX

FILARY SPOŁECZNEGO 
ROZWOJU LUDZKOŚCI 
I METODY PATOLOGIZACJI 
NA PRZESTRZENI WIEKÓW





TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI:
Cz. XXVI



SŁOWIANIE I CELTOWIE
Cz. XXVI



PIERWSZE EUROPEJSKIE CYWILIZACJE
SŁOWIANIE
(POLITYCZNY UPADEK FILISTEI - DOMINACJA IZRAELA I JUDY)
(ok. 925 r. p.n.e. - 738 r. p.n.e.)
Cz. IV



FILISTEA
CZASY UPADKU
(ok. 925 r. p.n.e. - 738 r. p.n.e.)
Cz. IV



EGIPSKI ARMAGEDDON
(925 r. p.n.e.)
Cz. IV


BOSKA MAŁŻONKA AMONA-RE



Nowy "libijski" faraon z plemienia Meszwesz - Szeszonk I sprawował swą władzę z miasta Bubastis (poświęconego kociej bogini Bastet), ale jednocześnie zdawał sobie sprawę, że objęcie kluczowych stanowisk przez jego rodzinę byłoby niepełne, gdyby ograniczył się jedynie do męskich członków swego rodu. Dlatego też swoją córkę (nieznanego imienia) mianował Boską Małżonką Amona-Re (jak pisałem już we wcześniejszych częściach, kobietom znacznie łatwiej było gromadzić w swoich rękach ziemie w Egipcie - która to, jak zresztą w każdym okresie historycznym, była podstawą władzy i siły danego rodu - jednocześnie Szeszonk kontynuował ten proces, który za XXXIII Dynastii już otwarcie doprowadzi do całkowitego sfeminizowania kultu boga Amona, tworząc niezależną strukturę Boskich Małżonek Amona-Re). Wzrost potęgi militarnej Egiptu szybko też został dostrzeżony, szczególnie przez książąt Syro-Palestyny, a co za tym idzie, zmienił się też ich stosunek do kraju faraonów. Jak już pisałem w poprzednich częściach, był taki okres w którym Egipcjan przestano się obawiać, a wysyłani tam posłowie i kupcy często byli zmuszani do przepłacania za tak bardzo potrzebne w Kraju nad Nilem drewno. Nic jednak nie jest wieczne i z chwilą objęcia władzy przez Szeszonka (a w zasadzie to już od czasów Pinedżema I i Psusennesa I), pozycja Egiptu zarówno na Wschodzie, jak i na Południu (w Nubii) znacznie wzrosła. Jednym z głównych tego przejawów było zawarcie umowy handlowej z Byblos - tradycyjnym egipskim emporium handlowym, leżącym w kraju Fenitów (dzisiejszy Liban). Byblos niegdyś (od czasów Totmesa III Wielkiego, czyli od połowy XV wieku p.n.e.) należał do Egiptu. Potem jednak (w czasach kryzysu egipskiej państwowości i rewolucji religijnej faraona Echnatona - czyli od połowy wieku XIV p.n.e.) Byblos odzyskało suwerenność, która jednak nie trwała długo (zaledwie cztery/pięć dekad), potem miasto znów wróciło pod kontrolę Egiptu i stan taki trwał w zasadzie do końca rządów Ramzesa III. Następnie zaś za Ramessydów z XX Dynastii ponownie Byblos wybił się na niepodległość i stan taki utrzymał się właśnie do czasów o których opowiadam. 


BYBLOS
(MIASTO BALAAT-GEBALA)



Czasy egipskie były jednak dość dobrze wspominane przez mieszkańców miasta, jako że pojawiła się silna potrzeba aby ponownie nawiązać dobre stosunki z krajem faraonów. I tak właśnie się stało wkrótce po wstąpieniu na tron Szeszonka I (ok. 943 r. p.n.e.), gdy w Byblos władał król Abibaal. Miasto zawarło więc traktat handlowy z Egiptem, który był nie tylko wyrazem odrodzenia egipskiego handlu na tych ziemiach, ale przede wszystkim jawnym dowodem na to, że Egipt ponownie odzyskuje swoje polityczne wpływy w regionie Syro-Palestyny, a Byblos jest tylko pierwszym ku temu przyczółkiem. Układ ten był bez wątpienia korzystny dla Egiptu, ale również musiał być korzystny dla samego Byblos, inaczej posąg Szeszonka nie zostałby umieszczony w największej świątyni miasta, poświęconej Balaat-Gebalowi. W jakiś czas potem nastąpiły jeszcze inne wydarzenia, które bardziej wzmocniły pozycję Egiptu w tym regionie. Ok. 930 r. p.n.e. w Jerozolimie zmarł Salomon - władca plemion Izraela. Nowym królem został syn zmarłego władcy - Roboam. Nie był to jednak ktoś, kto miałby siłę i determinację swego ojca i dziada, a co za tym idzie, nie był dobrze przyjęty przez dziesięć północnych plemion Izraela (panował jedynie nad dwoma - plemieniem Judy i Beniamina). Teraz do Sychem zjechali się przedstawiciele dziesięciu plemion północnych, którzy w ostrych słowach zaczęli domagać się zniesienia podatków i likwidacji obowiązku pracy przymusowej (wprowadzonej jeszcze w czasach Dawida). Roboam nie chciał nawet słyszeć o tych żądaniach i nakazał wszystkim plemionom podporządkować się jego władzy, a żeby zademonstrować że nie rzuca słów na wiatr, wysłał na północ swoje wojsko z zamiarem krwawego stłumienia jakiegokolwiek buntu. Ten jawnie nieprzyjacielski krok doprowadził do tego, że na kolejnym zjeździe w Sychem przedstawiciele dziesięciu plemion wypowiedzieli posłuszeństwo domowi Dawida, wybierając na króla przywódcę buntowników - Jeroboama, syna Nebata (ok. 927 r. p.n.e.).




Jeroboam wywodził się z plemienia Efraima i w ostatnich latach panowania Salomona został wyznaczony jako nadzorca do pilnowania robotników skierowanych do prac przymusowych. Zapewne jednak stanowisko to niezbyt mu odpowiadało, gdyż zbuntował się przeciwko władcy i aby uniknąć kary, uciekł do Egiptu. Na dworze Szeszonka w Bubastis zyskał wsparcie, ale egipski władca nie zamierzał jeszcze interweniować zbrojnie w Palestynie. Zniechęcony postawą Egipcjan (gdyż zapewne liczył że pomogą mu oni obalić Salomona albo już Roboama) wrócił do kraju i stał się jednym z najzagorzalszych przeciwników władzy królewskiej sprawowanej z Jerozolimy, a ostatecznie wybrany został w Sychem na nowego króla Izraela - poparło go w tym dziesięć plemion północnych. Izrael pod każdym względem był potężniejszy i bogatszy od Judy. Miał czterokrotnie więcej ludności, dostęp do morza i żyzne pola uprawne, a poza tym nie był zewsząd otoczony nieprzyjacielskimi krajami, jak to miało miejsce w przypadku Judy (której np. dostęp do morza blokowany był przez Filistynów, czyli Kraj Nadmorski). Utrata północnych ziem była więc potężnym ciosem dla Roboama i jego skarbu. Nowy król północy za swoją stolicę obrał Sychem, które to miasto znacznie rozbudował. Kazał też tam wznieść dla siebie pałac królewski (archeolodzy odkopali w tym miejscu pozostałości magazynu i dużej sali pałacowej - kazamaty - wzniesionej właśnie w drugiej połowie X wieku p.n.e). Sychem jednak było w dużej mierze wielkim placem budowy i od razu nie nadawało się na siedzibę władcy dziesięciu plemion Izraela. Jeroboam przeniósł się więc na północny-wschód, do Tircy (Tell el-Far'ah), miasta leżącego na płaskowyżu, zewsząd otoczonego górami (podejście do miasta możliwe było więc tylko z jednej strony, co znacznie ułatwiało obronę). Tirca nie była jednak częścią plemion Izraela, 
a zamieszkana była w większości przez lokalną ludność kananejską. Biorąc ten fakt pod uwagę jak również i to, że Jeroboam kierował się starodawną nauką jachwiczną, twierdzącą że prawo do władzy mają wszyscy ci, których przymioty charakteru i umysłu na to pozwalają (a nie tylko urodzenie), wiedział dobrze że jego kraj potrzebuje nowej tymczasowej stolicy, gdyż Tirca była za mało "hebrajska". Rozpoczął więc budowę (w tej samej okolicy) nowego miasta o nazwie Penuel - które miało być miastem żydowskim.




Co prawda Izrael dominował nad Judą w sensie militarnym i ekonomicznym, to jednak pod względem religijnym i kulturowym był zmuszony uznać pierwszeństwo Jerozolimy. Jeroboam postanowił jednak zerwać wszelkie kontakty z tym miastem, a to oznaczało również zakaz pielgrzymek do Świątyni Salomona w Jerozolimie. Nie było to łatwe zadanie, ponieważ Świątynia Salomona uważana była za miejsce pobytu samego Jahwe (gdzie przecież znajdowała się Arka Przymierza), dlatego też należało czym prędzej stworzyć swoisty substytut tamtej świątyni. Jeroboam nakazał więc wskrzesić dawne, przed-monarchiczne sanktuarium w Betel (o którym to pisałem w poprzednich częściach), ale żeby do tego przekonać własnych poddanych, należało przede wszystkim rozprawić się z wewnętrzną opozycją, która wciąż pozostawała wierna domowi Dawida. Zaczęło się więc wielkie prześladowanie i wypędzenia lewitów, na których to miejsce powołano nowych kapłanów, całkowicie wiernych Królestwu Północnemu. Nowością w tym wszystkim było również i to, że Jeroboam wyznaczał na stanowiska kapłańskie nie tylko ludzi wywodzących się z rodów kapłańskich czy możnych, ale przede wszystkim tych z ludu, którzy otrzymawszy takie stanowisko z rąk królewskich, byli mu bardziej przychylni, niż ci, którzy wierzyli iż i tak odziedziczyć mieli je ze względu na urodzenie. Poza tym oprócz sanktuarium w Betel na południu swego państwa, Jeroboam starał się stworzyć drugie sanktuarium, w kraju Danitów na północy (Danici - plemię spokrewnione z Filistynami - o których też już pisałem w poprzednich częściach, w tym czasie zdążyło się już zhebrajzować). Był to dalekowzroczny krok natury politycznej, gdyż Jeroboam - zdając sobie sprawę z rozpadu dawnego królestwa Izraela i czynników które do tego doprowadziły (przede wszystkim wywyższanie się Judyjczyków nad pozostałe plemiona), starał się uniknąć podobnego błędu w budowanym przez siebie kraju, a wiedząc o różnicach panujących pomiędzy plemieniem Efraima a chociażby Danitami (czy plemieniem Manassesa) nie chciał tworzyć jednego ośrodka kultowego, które byłoby zdominowane właśnie przez jego rodzime plemię. To było podstawą stworzenia sanktuarium u podnóża góry Hermon w kraju Danitów (w pobliżu jednego ze świętych źródeł Jordanu). Kapłani stamtąd twierdzili że pochodzą od samego Mojżesza, zaś kapłani z Betel, że pochodzą od Aarona - jego brata - co się wzajemnie uzupełniało i służyło nowej monarchii. I taki właśnie był cel Jeroboama.

Oczywiście - jak łatwo się domyśleć - kapłani Świątyni Jerozolimskiej nie uznawali obydwu ośrodków kultowych północy twierdząc, że są to pogańskie świątynie Kananejczyków (zapewne właśnie wtedy dopiero rys religijny wiary mojżeszowej nabrał wybitnie egoistycznego charakteru, przeciwstawiając się wszelkim innym obcym kultom). Powód tego stanu rzeczy był jednak bardzo przyziemny i można go łatwo nazwać. Po prostu Świątyni Jerozolimskiej odebrano dużą część dotychczasowych dochodów z pielgrzymek które się tutaj odbywały, a złoto i srebro zaczęło teraz płynąć zarówno do Betel, jak i do sanktuarium leżącego u stóp góry Hermon. To bez wątpienia musiało budzić frustrację kapłanów Świątyni Jerozolimskiej, a Jeroboam był odtąd na południu uważany za wyrzutka i odszczepieńca. Zniesmaczenie kapłanów budziły również złote cielce, które Jeroboam kazał wznieść przy świątyni w Betel i w kraju Danitów (jako symbol trwałej obecności Jahwe, tak jak gryfy Arki Przymierza również pełniły to samo zadanie dla ludzi o zbyt materialistycznym światopoglądzie religijnym, którzy potrzebowali zewnętrznych oznak obecności Boga). Dla Judejczyków były to bałwochwalcze pozostałości religii kananejskiej i tak właśnie zostały przedstawione (w Księdze Wyjścia mamy kilka ustępów mówiących o bożkach i złotych cielcach w Betel i w kraju Dan). Wzbierający na sile konflikt religijny pomiędzy Południem a Północną nagle został przerwany hekatombą, która nadeszła z zewnątrz. A była nią wielka inwazja faraona Szeszonka I na Filistę i Judę, podjęta w 925 r. p.n.e.


INWAZJA




Nie wiadomo co skłoniło faraona Szeszonka do inwazji na Palestynę właśnie w tym czasie, skoro kilka lat wcześniej odmówił tego samego Jeroboamowi. Wydaje się jednak że wyczekiwał on stosownej chwili i uznał że takowa właśnie teraz nadeszła. 


GAZA

 Z tym miastem mam problem. Bez wątpienia jest to pierwszy ośrodek filistyńskiego Pentapolis, jaki stanął na drodze armii Szeszonka idącej na Palestynę, ale doprawdy nie wiem czy miasto to zostało zdobyte przez Egipcjan, czy też im się poddało. Nie dysponuję bowiem żadnymi opracowaniami archeologicznymi, ani podobnymi badaniami, które mogłyby cokolwiek na ten temat powiedzieć (chociaż w Księdze Machabejskiej jest informacja, że Jonatan syn Dawida - zdobył Gazę, co można interpretować iż jest to późniejsza opowieść, stworzona ku pokrzepieniu serc, prezentująca wydarzenia nie z czasów Dawida czy Salomona - do których raczej dojść nie mogło z różnych względów, o których pisałem już w poprzednich częściach - ale właśnie z czasów inwazji Szeszonka I - 1 Mch 11,60-62) - dlatego też na tym w zasadzie zakończę informacją, że miasto to - jako pierwsze - zajął egipski władca podczas swej inwazji z 925 r. p.n.e.


ASZKELON

 Podobna sytuacja, jak ta wymieniona wyżej. Zupełnie brak jakichkolwiek informacji na temat Aszkelonu z tego okresu. Należy jednak uznać że Egipcjanie to miasto musieli zdobyć (lub musiało się im poddać), gdyż dalej poszli na Aszdod, a droga między Gazą a Aszdod wiedzie właśnie przez Aszkelon. Niestety jednak nie dysponuję żadnymi więcej informacjami na temat tego miasta.




ASZDOD

 Wielki ośrodek kulturowy Filistei, a jednocześnie pierwsze potwierdzone miasto, które zostało zdobyte przez Egipcjan pod wodzą Szeszonka I. Nie świadczą o tym jednak opisy historyczne, a archeologia, która w takich sprawach bywa niezawodna. W wyniku najnowszych badań okazało się, że miasto to przeżyło potworną zmianę swych dziejów i jeśli dotąd odnajdywano zabudowania miejskie w Aszdod w odległości 7 ha od centrum kultowego, to w drugiej połowie X wieku p.n.e liczba zabudowań spada zaledwie do 1 hektara. Czyli coś musiało się wydarzyć, coś gwałtownego i niespodziewanego - jak choćby właśnie inwazja Egipcjan. Miasto to jednak nie zostało całkowicie zniszczone, bo już w następnym wieku (w czasie pełnej politycznej dominacji Izraela) będzie ono odbudowane i wróci do poprzedniej świetności.


BAALAT 

 Filistyńska twierdza, leżąca na północ od Doliny Sefata i na zachód od Ekronu. Zdobyta przez Egipcjan.


EKRON

 Zdobyte i spalone! Badania archeologiczne potwierdzają znaczny spadek wielkości miasta z 24 hektarów w połowie X wieku p.n.e. do zaledwie czterech hektarów w IX wieku p.n.e. Należy jeszcze dodać, że przed inwazją Egipcjan, Ekron bez wątpienia był najpotężniejszym ośrodkiem militarnym i politycznym całej Filistei.


GEZER

 Bez najmniejszej wątpliwości zdobyte przez Egipcjan, o czym dowiadujemy się jeszcze w czasach panowania Salomona - co jest ewidentną nadinterpretacją lub pomieszaniem wydarzeń autorów w późniejszych wiekach spisujących Biblię (o czym zresztą pisałem już wcześniej). Warto jednak ten fragment przytoczyć, aby uzmysłowić sobie do czego wówczas doszło: "Faraon mianowicie, król egipski, wyruszył i zdobył Gezer spalił je ogniem, a Kananejczyków zamieszkujących to miasto wytracił" (1Krl 9-16). Już w tym momencie cała Filistea została zniszczona lub podporządkowana Egiptowi (oczywiście owa kontrola nie będzie stała, ponieważ Szeszonk zawróci do swego kraju, nie pozostawiając w Palestynie żadnych oddziałów wojskowych).


GAT

 Miasto ocalało, ponieważ Egipcjanie poszli trasą północną przez Baalat i Gezer, a nie południową przez Gat i Bet-Szemesz. Jedno z najważniejszych miast Szefeli, z końcem X wieku p.n.e. liczyło jakieś 16 hektarów, w połowie wieku następnego już 24 hektary, a pod koniec IX wieku p.n.e. aż 40 hektarów.


JEROZOLIMA

 Po opanowaniu Filistei, zwycięski faraon skierował się teraz przeciwko Judzie i jej największej twierdzy - Jerozolimie. Miasto nie zostało zdobyte tylko dlatego, że Roboam poddał się i wydał Egipcjanom wszystkie skarby zgromadzone w Świątyni Jerozolimskiej (poza Arką Przymierza), oraz całe srebro Salomona.


BET-CHORON

 Południowa twierdza należąca do królestwa Izraela, tuż nad granicą z Judą. Zdobyta została bez wątpienia podobnie jak Gezer, o czym informuje nas Księga Kronik (2 Krn 8,5) - z tym że znów jest tam problem z datowaniem i upadek tej twierdzy umiejscowiony jest w czasach Salomona. Oczywiście Egipcjanie nie mogli zdobyć Bet-Choron w czasach Salomona, bo musieliby przejść co najmniej przez kilka miast Filistei i Szefeli (nie mówiąc już o miastach Judy), dlatego jedyną możliwością jest umiejscowienie tego wydarzenia właśnie w czasach inwazji Szeszonka. Miasto Bet-Choron przed egipską inwazją należało do kapłanów lewitów z rodu Kehata, wrogich Jeroboamowi.


SYCHEM

 Istnieje przypuszczenie, że inwazja Szeszonka na Palestynę została podjęta pod wpływem ponownych działań dyplomatycznych Jeroboama, który tym samym chciał pogrążyć swego południowego przeciwnika z Judy. Jeśli to prawda, to Jeroboam się przeliczył, ponieważ po szybkiej i łatwej kampanii w Filistei i Judei, Egipcjanie wkroczyli w granice Izraela, a tam po krótkiej walce padło Sychem. Jeroboam zdążył uciec za Jordan do Beth-Szan, niewiele mu to jednak pomogło.


BETH-SZAN

 Izraelska twierdza zdobyta przez Egipcjan, gdzie do niewoli dostał się sam król Izraela - Jeroboam.


MEGIDDO 

 To miasto-twierdza ocalało tylko dlatego, że tutaj faraon Szeszonk zarządził odwrót (było to też najdalsze miejsce do którego dotarli Egipcjanie podczas tej kampanii). Tam też Jeroboam wykupił się z niewoli, składając Szeszonkowi hołd i uznając go za swego protektora (jednocześnie zapłacił mu tyle srebra, ile tamten zażądał, ściągając je ze wszystkich okolicznych miast i wiosek w swoim królestwie). Egipcjanie zawrócili ponieważ Szeszonk otrzymał informację o buncie jaki wybuchł w Egipcie pod jego nieobecność (w bunt ten zaangażowani byli kapłani Delty niechętni Libijczykom, których uważali za najeźdźców i barbarzyńców).


Kampania palestyńska zakończyła się dla Egiptu wielkim sukcesem. Zdobyto ogromne łupy (majątek zgromadzony wówczas przez Szeszonka, pozwoliłby jego potomkom utrzymać się bez konieczności pobierania dodatkowych danin od Egipcjan, co tylko świadczy o tym, że było to ogromne bogactwo). Na reliefie stworzonym w tym celu w świątyni Amona w Karnaku, przedstawiono 156 palestyńskich jeńców, z których każdy reprezentował jedno zdobyte miasto. Pozwoliło to też Szeszonkowi uruchomić ambitne projekty budowlane i ponownie otworzyć kamieniołomy w Gebel (924 r p.n.e.). W tym zaś czasie znacznie zmieniła się dotychczasowa panorama polityczna Palestyny, a dotychczasowi władcy stali się nagle... sługami swych lenników.


EGIPSKIE ŚWIĘTO ŚWIĄTYŃ



CDN.

26 maja 2026

ANTYCZNE OPOWIEŚCI - Cz. II

 ŻYCIE SOKRATESA





"NA HERĘ, TEODOTO, PIĘKNY TO MAJĄTEK! STADKO PRZYJACIÓŁ TO COŚ ZNACZNIE LEPSZEGO OD KRÓW, KÓZ LUB OWIEC"

Tymi to słowy Sokrates podsumował odpowiedź sławnej ateńskiej hetery - Teodoty, która na pytanie z czego żyje, odpowiedziała że z pomocy ludzi "przyjaźnie do niej ustosunkowanych", którzy po prostu mają gest i ofiarowują jej swoje pieniądze. Stwierdzenie Sokratesa było w pewnym sensie komiczne, gdyż Teodota znana była w Atenach ze swej profesji.






ŚWIAT DZIECIŃSTWA I MŁODOŚCI
SOKRATESA
Cz. I



Najsławniejszy filozof świata, swoisty "ojciec filozofii" (który jednak paradoksalnie nie pozostawił po sobie żadnych dzieł pisanych, a wszystko co o nim wiadomo, wiadomo od jego uczniów) - Sokrates, przyszedł na świat w 469 r. p.n.e. w Atenach. Jego ojciec - Sofroniskos był kamieniarzem i rzeźbiarzem (potem, gdy Sokrates ukończył już wiek męski, pomagał ojcu w pracy i wykonał nawet kilka mniej sławnych rzeźb), matka zaś - Fainarete, pracowała jako położna. Sofroniskos był znanym i szanowanym człowiekiem w swoim demie (gminie) Alopeke, dzięki swej pracy dorobił się też sporego majątku, który następnie odziedziczył Sokrates (majątek ten musiał być doprawdy imponujący, skoro pozwolił młodemu Sokratesowi do końca życia nie podejmować już żadnej pracy zarobkowej, w tym również kamieniarstwa, które Sokrates zarzucił zaraz po śmierci ojca. A przecież nie mając żadnych innych dochodów, był w stanie z pozostawionych mu środków utrzymać żonę i troje dzieci).

Sokrates urodził się i dorastał w czasach wojen grecko-perskich, oraz w okresie kształtowania się i umacniania potęgi Związku Morskiego na czele którego stały właśnie Ateny - rodzinne miasto i ojczyzna Sokratesa. Już bowiem w zaledwie trzy lata po jego narodzinach (ok. 466 r. p.n.e.) jeden z najzdolniejszych ateńskich strategów (a do tego ogromny bogacz) - Kimon (syn Miltiadesa - zwycięzcy Persów spod Maratonu z roku 490 p.n.e.) rozgromił lądowo morskie siły inwazyjne Persów u ujścia rzeki Eurymedont w południowej Azji Mniejszej. Był to doprawdy helleński majstersztyk operacyjno-strategiczny, gdy Grecy - po wysadzeniu morskiego desantu w Pamfilii - rozbili zarówno perską flotę inwazyjną (która miała przeprawić nową armię Króla Królów Kserksesa I do Grecji centralnej, w tym głównie do Attyki), jaki całą zgromadzoną tam armię perską (ponoć Kserkses na wieść o utracie tej armii poważnie się rozchorował i zmarł w kilka miesięcy później, w sierpniu 465 r. p.n.e.). W prawie piętnaście lat po zwycięskich dla Greków bitwach pod Platejami (479 r. p.n.e.) i Salaminą (480 r. p.n.e.), po zdobyciu i spaleniu Aten, perski władca, król Kserkses po raz drugi w czasie swego panowania postanowił podporządkować sobie buńczuczną Helladę. W Pamfilii (dzisiejsza południowo-zachodnia Turcja) zgromadził on ogromną armię i flotę, złożoną z 350 okrętów wojennych. Dowódcami tych sił Kserkses mianował dwóch wodzów Ariomandesa i Titraustesa, armią lądową dowodził zaś Ferendates. Kimon, na czele 300 okrętów Związku Morskiego (w tym 200 wystawionych przez Ateny) podpłynął do ujścia rzeki Eurymedont z zamiarem zaatakowania tych sił. Wodzowie perscy zwlekali jednak z przyjęciem bitwy, gdyż spodziewali się posiłków wysłanych z Cypru (80 okrętów). Kimon, zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa połączenia sił, uderzył na perskie okręty z całą swą mocą i dzięki lepszemu usprawnieniu ateńskich trier (dodano np. szersze pokładniki umożliwiające hoplitom przechodzenie z parapetu na parapet, a nie stanie w jednym miejscu, jak było to na okrętach typu fenickiego czy egipskiego, które używali Persowie, dodatkowo okręty greckie były szybsze i znacznie zwrotniejsze), odniósł zdecydowane zwycięstwo (Persowie nie rozwinęli nawet szyku wojennego, okręty zaczęły na siebie wpadać i kierowały się w stronę brzegu, gdzie topili lub przechwytywali je Grecy, większość jednak sama roztrzaskała się o skały, lub wpadła na mielizny). Grecy zdobyli i zatopili łącznie ponad 200 okrętów. Następnie dokonano desantu i rozpoczęła się bitwa lądowa. Persowie walczyli tu ofiarnie i z determinacją, ale w końcu musieli ustąpić pola helleńskim hoplitom, którzy zdobyli perski obóz. 


MAPA AZJI MNIEJSZEJ Z CZASÓW RZYMSKICH (I - II wiek), 
MIMO TO DOKŁADNIE POKAZUJE UMIEJSCOWIENIE ZARÓWNO PAMFILI JAK I SAMEJ RZEKI EUROMEDONT





Perska armia przestała istnieć, lecz Kimon musiał jeszcze uporać się z cypryjską eskadrą, wysłaną na pomoc tym pierwszym. Gdy tego dokonał, całkowicie zlikwidował zagrożenie Grecji płynące ze strony Persji. Kserkses był załamany, ponoć zgodził się na haniebny pokój (podyktowany mu przez Kimona), w którym deklarował że jego armia i flota będzie się trzymać z dala od Morza Egejskiego. Pokój Kimona (potwierdzony potem w spisie Kraterosa) uczynił z niego swoistego "Zbawcę Hellady" i "Nowego Heraklesa", stał się natychmiast najpopularniejszym i najbardziej wpływowym politykiem nie tylko w samych Atenach, ale i w całej Grecji. Gdy powrócił do miasta, przywiózł z wojny takie łupy, że dzięki nim odbudowano południowy mur Akropolu ateńskiego (zniszczony w czasie inwazji i spalenia Aten przez Persów w 480 r. p.n.e.). Ale na tym nie koniec. To właśnie z owych łupów wojennych, które Kimon przywiózł po zwycięstwie nad Eurymedontem, sfinansowano budowę Plant na Agorze (sławnego miejsca wypoczynku Ateńczyków), odnowiono brudny rynek Akademosa - na którym zawsze pełno było nieczystości (po powrocie Ateńczyków do miasta w 479 r. p.n.e. i ponownej jego odbudowie, rynek Akademosa był właśnie tym miejscem, gdzie składowano wszelki żwir, gruz i inne nieczystości z innych obszarów miasta), czyniąc z niego nawodniony gaj, z licznymi strumieniami, ocienionymi chodnikami i kwietnymi alejami - nowy plac Akademosa stanowił dumę miasta i w czasach Peryklesa tylko najstarsi mieszkańcy pamiętali jeszcze, że pierwotnie było tu wielkie wysypisko śmieci.


RYNEK AKADEMOSA (ZWANY RÓWNIEŻ GAJEM AKADEMOSA, W KTÓRYM PLATON ZAŁOŻYŁ SWOJĄ SŁAWNĄ AKADEMIĘ) MIEŚCIŁ SIĘ ZA MURAMI MIASTA W PÓŁNOCNO-ZACHODNIEJ JEGO CZĘŚCI
(Nazwa tego bloga również odnosi się do tego właśnie miejsca)



Nie było zatem w Atenach polityka równie popularnego co Kimon, oczywiście prócz... wielkiego Temistoklesa, pogromcy Persów spod Salaminy i odnowiciela ateńskich murów obronnych. Ci dwaj wielcy mężowie rozpoczęli trwającą kilka lat walkę polityczną o zdobycie władzy nad miastem i poparcia jego obywateli. Oczywiście konflikt ten nie odnosił się jedynie do kwestii osobowości jednego czy drugiego polityka, lecz miał znacznie poważniejsze oblicze. Mianowicie zwycięstwo Kimona lub Temistoklesa mogło zaważyć na ustroju politycznym, na jaki ostatecznie zdecydują się Ateńczycy. Temistokles stał bowiem na czele stronnictwa demokratycznego (i anty-spartańskiego), natomiast Kimon był zwolennikiem sojuszu z Lacedemonem wymierzonego w Persję. Dodatkowo opowiadał się za wprowadzeniem ustroju oligarchicznego (czyli rządów nielicznych, najmajętniejszych obywateli miasta, sam zresztą posiadał olbrzymi majątek, którym - co należy przyznać - ochoczo dzielił się z najuboższymi mieszkańcami Aten - szczególnie jego ogrody były miejscem publicznym i dostępnym dla wszystkich obywateli). 


KIMON



Najpierw Kimonowi udało się pozbyć z ateńskiej polityki Arystydesa Sprawiedliwego, który, choć początkowo wrogi Temistoklesowi (Arystydes był twórcą Związku Morskiego, do którego zawarcia doszło w Byzantion na przełomie 478/477 r. p.n.e. Słynął też - a może przede wszystkim - ze swojej niesamowitej uczciwości, przez co właśnie nadano mu przydomek "Sprawiedliwy"), potem wsparł go w walce z Kimonem, ale już w roku 477 p.n.e. ostatecznie Arystydes Sprawiedliwy wycofał się z życia politycznego Aten i skupił jedynie na sprawach Związku Morskiego. Teraz przyszła pora na ostatnie starcie tych dwóch wielkich osobowości o ostateczny kształt ateńskiej polityki w przyszłości. A zmagano się dosłownie we wszystkich dziedzinach, nawet takich jak... podejście do historii. A czego dotyczył spór? Ot, choćby prostego pytania, kiedy w Atenach dobiegła końca tyrania Pizystratydów (braci Hippiasza i Hipparcha - synów Pizystrata, którzy rządzili miastem po śmierci ojca w latach 527 - 510 p.n.e.). Temistokles opowiadał się za rokiem 514 p.n.e. gdy doszło do zamachu na życie obu braci, podczas którego stracił je młodszy i łagodniejszy z braci (mniej dążący do władzy) - Hipparch. Jego zabójcy Harmodios i Aristogejton (obaj zabici - Harmodios w dniu zamachu, zaś Aristogejton po torturach z ręki samego Hippiasza), byli dla Temistoklesa przykładem męstwa i cnót obywatelskich (poświecenia się dla dobra wolności i demokratycznych swobód - i już nieważne było to, że obaj zamachowcy nie uczynili tego dla wprowadzenia demokracji, lecz z pobudek osobistych - Hippiasz miał wykorzystać i upokorzyć siostrę Harmodiosa, a zresztą byli oni członkami arystokracji i jeśli już, to dążyli do przywrócenia oligarchatu - który nazywano "ustrojem przodków". Potem, w czasach demokracji i Peryklesa uczniowie w ateńskich szkołach na pamięć recytowali wiersz, jak to z nożem w ręku będą bronić demokracji, niczym... Harmodios i Aristogejton - zresztą obaj byli kochankami. No cóż, historia lubi płatać figle, szczególnie tym, którzy jej nie znają). 


"TYRANOBÓJCY"
(HARMODIOS i ARISTOGEJTON)



Dlatego też w 476 r. p.n.e. na Akropolu ustawiono nowe posągi obu zamachowców (stare w 480 r. p.n.e. zostały zabrane przez Persów i powrócą ponownie do Aten dopiero ok. 330/329 r. p.n.e.), sfinansowane przez Temistoklesa. Natomiast Kimon twierdził (i miał rację) że ostateczny upadek władzy Pizystratydów miał miejsce dopiero w 510 r. p.n.e. (oczywiście zrozumiałym jest, że Grecy nie liczyli lat w taki sposób jak my je liczymy współcześnie). Wówczas to (511 r. p.n.e.) ateński ród Alkmeonidów (a konkretnie Klejstenes, członek tego rodu) poprosił o pomoc w obaleniu tyranii - Lacedemończyków. W 510 r. p.n.e. król Sparty - Kleomenes I ruszył na Attykę z wielką armią i wsparty przez Alkmeonidów, zdobył Akropol (na którym bronił się Hippiasz). Hippiasz został wygnany i udał się do Persji. Potem raz jeszcze powrócił do Attyki na czele perskich wojsk Datysa i Artafarnesa w dwadzieścia lat później (490 r. p.n.e.) i wziął udział w bitwie pod Maratonem (po stronie Persów), w którym to starciu najprawdopodobniej stracił życie. Kimon opowiadał się za tą wersją, gdyż sam poślubił członkinię rodu Alkmeonidów - Izodykę (miał z nią syna Tessalosa). Poza tym Kimon odznaczał się pro-spartańskim usposobieniem nawet w życiu prywatnym (swego pierworodnego syna, którego miał z pierwszą żoną, nazwał - Lakedajmoniosem - "Spartańczykiem").

Innym polem wzajemnego konfliktu pomiędzy Kimonem a Temistoklesem, był spór o pierwszeństwo w szeregu dwóch najsłynniejszych bitew, w wyniku których Ateńczycy rozgromili Persów. Kimon twierdził że największą wiktorią ateńską była bitwa pod Maratonem (Ateńczykami dowodził w tej bitwie sławny Miltiades - ojciec Kimona), natomiast Temistokles utrzymywał że była to bitwa pod Salaminą, w wyniku której ateńska flota (oczywiście pod wodzą Temistoklesa) rozgromiła potężną flotę Persów. Konkurowano na jeszcze innych polach. Temistokles np. chwalił się że to dzięki niemu Ateny ponownie otoczone zostały solidnymi murami (po bitwie pod Platejami i wygnaniu Persów z Hellady w 479 r. p.n.e. Spartanie nie chcieli aby greckie miasta odbudowywały swoje mury obronne, twierdząc że w przypadku kolejnego zagrożenia ze strony Persji, Grecy z całej Hellady będą mogli schronić się na Peloponezie, do którego dostępu broni niewielki górski przesmyk zwany korynckim, tym samym podkreślając swoją dominację w całej Grecji. Temistokles jednak wprowadził Spartan w błąd, deklarując im że mury ateńskie nie pozostaną odbudowane - zgodnie z ich życzeniem, jednocześnie polecił współobywatelom szybką ich odbudowę i wzmocnienie. Gdy wszystko wyszło na jaw, Ateny posiadały już solidne umocnienia i tym samym rzuciły Sparcie rękawicę w konfrontacji o dominację nad całą Helladą. W ślad za Atenami poszły i inne greckie polis, odbudowując swoje własne mury obronne).


TEMISTOKLES 



Natomiast Kimon chełpił się, że to on sprowadził do miasta kości sławnego greckiego mitologicznego herosa - Tezeusza, gdy w 475 r. p.n.e. zdobył wyspę Skyros (na której to miały znajdować się pogrzebane kości herosa). "Tezeusza" (a raczej jakieś odgrzebane kości nieznanego nieszczęśnika) z wielką pompą sprowadzono wówczas do Aten i złożono w nowo wybudowanym przybytku świątynnym - Tezejonie (wzniesionym oczywiście z prywatnych funduszy Kimona). Rywalizowano też o to, który z owych polityków wzniósł więcej budowli użyteczności publicznej i który bardziej przypodobał się ludowi. Kimon zbudował nie tylko Tezejon i wspomniane już wcześniej Planty na Agorze oraz plac Akademosa, lecz również mury Akropolu, Stoa Poikile ("Malowany Portyk") na Agorze, który to pokryty został malowidłami przedstawiającymi największe bitwy w historii Aten i Grecji (były tam ukazane: zdobycie Troi, bitwa Tezeusza z Amazonkami, bitwa pod Ojnoe i bitwa pod Maratonem), poza tym Portyk służył również celom handlowym i był dogodnym schronieniem przed deszczem. Temistokles skromniej (zresztą nie dysponował takim majątkiem jak Kimon), prócz murów obronnych Aten, wzniósł świątynię Artemidy Arystobule ("Najlepszej Rady").

Tak więc lata 70-te V wieku p.n.e. upływały w Atenach w cieniu konfliktu Kimona i Temistoklesa. Początkowo (od 480/479 r. p.n.e.) górę miał Temistokles, gdyż Kimon (młodszy od niego o prawie 15 lat) w latach swej młodości (a szczególnie pomiędzy pierwszym - 490 r. p.n.e. a drugim - 480 r. p.n.e. najazdem Persów na Grecję) prowadził dość hulaszczy tryb życia. Miał wówczas dwadzieścia jeden lat i już przejawiał słabość do dwóch rzeczy - alkoholu i kobiet. Zresztą w jego domu (który odziedziczył po śmierci ojca w 489 r. p.n.e.) pełno było różnych kobiet, od niewolnic (Miltiades był członkiem wpływowego i majętnego rodu Filaidów, który brał swój początek od Fileusa, syna Ajaksa Wielkiego, który według Homera wziął udział w wyprawie przeciw Troi), po hetery i zwykłe nałożnice. Zresztą w tym czasie Kimon był też podejrzewany o kazirodczy związek ze swą młodszą siostrą - Elpiniką, słynną z urody, którą potem wydał za mąż za Kalliasa. Pierwszą stałą kochanką Kimona miała zaś zostać niejaka Asteria z Salaminy, potem była Mnestra, która stała się jego pierwszą żoną i wreszcie Izodyka, którą poślubił po rozstaniu z Mnestrą.




Pomimo tych swoich słabości, Kimon potrafił w chwilach zagrożenia odzyskiwać trzeźwość umysłu i gdy w 480 r. p.n.e. Temistokles wezwał Ateńczyków by porzucili swe miasto i schronili się na Salaminie, deklarując że główna bitwa tej wojny nie odbędzie się na lądzie, lecz na morzu, Kimon jako pierwszy w świątyni Ateny na Akropolu złożył swój pas i uprząż konny, deklarując Temistoklesowi swe wsparcie i tym samym pokazując że walka na lądzie nie ma sensu i należy się przesiąść na okręty. W tym czasie Kimon miał już 30 lat. Zresztą rok 480 p.n.e. jest początkiem wielkiej kariery Kimona, od tego bowiem czasu będzie już tylko zdobywać kolejne godności i zaszczyty. Kimon był doskonałym żołnierzem i dowódcą (odznaczył się po raz pierwszy w bitwie pod Salaminą). Mężny, wysoki o bujnych i gęstych włosach, imponował zarówno innym mężczyznom jak i przede wszystkim kobietom. 


MŁODY KIMON SKŁADA W ŚWIĄTYNI ATENY NA AKROPOLU SWÓJ PAS I UPRZĄŻ KONNY
(Tym samym przekonuje resztę Ateńczyków że walka na lądzie nie ma sensu i trzeba przenieść się na Salaminę) 
480 r. p.n.e.



Szybko zdobył poparcie samego Arystydesa Sprawiedliwego (Ateńczycy zwali go też "najbardziej honorowym człowiekiem w mieście") i razem występowali politycznie przeciwko Temistoklesowi. Kimon zaprzyjaźnił się też z głównodowodzącym połączonymi siłami greckich polis, spartańskim wodzem - Pauzaniaszem. Wkrótce potem jednak Pauzaniasz został oskarżony o potajemne knowania z Persami (miał jakoby poślubić perską księżniczkę), oraz ciążyła nad nim ujma, jakiej się dopuścił w zdobytym przez niego w 478 r. p.n.e. Byzantion (tam bowiem wymusił na rodzicach przysłanie mu w nocy jako nałożnicy, ich córki - Kleoniki. Dziewczyna przyszła do jego komnaty gdy akurat spał i pogaszone były wszystkie świece. Kierując się w stronę łoża, potknęła się o świecznik, który wylądował na podłodze. Pauzaniasz, nagle rozbudzony, myśląc że to zamachowiec dybiący na jego życie, dobył miecza i wbił go w ciało owej nieszczęsnej Kleoniki. Potem bardzo to przeżywał, nawet wywoływał ducha tej dziewczyny, chcąc się dowiedzieć jak może odkupić swój czyn. W każdym razie dalsze dzieje Pauzaniasza nie są zbyt radosne (ostatecznie został zamurowany żywcem w jednej ze świątyń ok. 470 r. p.n.e.).


GRECKA FALANGA POD TERMOPILAMI 
(480 r. p.n.e.)



Arystydes natomiast doprowadził (pod Byzantion, gdzie doszło do pierwszej "konferencji" greckich polis) na przełomie 478/477 r. p.n.e. do zjednoczenia wielu greckich mniejszych i większych miast-państw na obszarze Morza Egejskiego, tworząc tzw.: Związek Morski. Ów Związek Morski (zwany też Delijskim, gdyż na wyspie Delos znajdował się związkowy skarbiec, potem zaś w 454/453 r. p.n.e. przeniesiony został na stałe do Aten) stanie się następnie podstawą stworzenia ateńskiego mini-imperium na wschodnim obszarze Morza Śródziemnego. Tak więc około 477 r. p.n.e. trzech było w Atenach najpopularniejszych mężów - Temistokles, Arystydes i Kimon. Arystydes piastował stanowisko sekretarza Związku Morskiego, a poza tym słynął w całym mieście ze swojej uczciwości i ofiarności ojczyźnie (wygnany sądem skorupkowym na 10 lat banicji w 482 r. p.n.e., powrócił do zagrożonej ojczyzny w dwa lata później i wziął udział w bitwie pod Salaminą u boku swego dawniejszego przeciwnika politycznego - Temistoklesa), a poza tym przestała go interesować walka o władzę w mieście.

Dlatego też na placu politycznego boju pozostało już tylko dwóch wielkich przeciwników - Temistokles i Kimon. Temistokles ustępował Kimonowi wielkością i znaczeniem rodu, pochodził bowiem z demu Frear, a jego ojciec - Neokles nie był nikim znanym, ni majętnym. Po matce miał jeszcze gorsze pochodzenie, była ona bowiem Traczynką, czyli nie tylko że nie Atenką, ale nawet nie Greczynką, po prostu kobietą z ludu Traków - barbarzyńców, jak określali ich Grecy. Jednak od roku 482 p.n.e. a już szczególnie od 480 p.n.e. stał się Temistokles niewątpliwie najpopularniejszym politykiem w Atenach i w całej Helladzie. Miał wówczas prawie 45 lat i wreszcie dostąpił zaszczytów, których tak zazdrościł dziesięć lat wcześniej Miltiadesowi, po jego zwycięstwie po Maratonem (ponoć nie mógł wówczas jeść i spać, a zapytany o przyczynę tego stanu rzeczy, odparł: "Miltiades i jego sława". Bardzo denerwowała go wówczas popularność Miltiadesa wśród ludu i to, że był na ustach praktycznie wszystkich obywateli. 




Od zwycięstwa pod Salaminą, Temistokles też już tylko zyskiwał na popularności. Jak już wspominałem w 476 r. p.n.e. ustawił nowe posągi Harmodiosa i Aristogejtona na Akropolu. W tym samym roku, w sierpniu, wziął udział w Igrzyskach Olimpijskich, gdzie został powitany jak bohater i "Zbawca Hellady" poprzez owację na stojąco. W tym też roku poeta Frynich wystawił w teatrze ateńskim swoją sztukę: "Fenicjanki", w której to wychwalał pod niebiosa cnoty Temistoklesa. Szybko jednak Temistokles roztrwonił to swoje poparcie - szczególnie wśród Greków z innych polis - gdy na czele ateńskiej floty podpływał do miast związkowych (Związku Morskiego), domagając się... kasy na zakup nowych okrętów wojennych do dalszej wojny z Persją. Mieszkańcom wyspy Andros - którzy nie mieli z czego zapłacić corocznego datku na Związek - powiedział że wiedzie ze sobą dwie boginie: Radę i Siłę, na co przedstawiciel miasta Andros odpowiedział że u nich też mieszkają dwie boginie: Nędza i Niedostatek i to one zabraniają mieszkańcom miasta dawać mu pieniądze. Mieszkańcy Andros mieli dużo odwagi by odpowiedzieć w taki sposób, wiedziano bowiem co spotkało najpierw Sestos (opanowane przez Arystydesa jeszcze w 478 r. p.n.e.), a potem Eion, Skyros, Karystos i Naksos (które również nie chciały płacić). Eion zdobył Kimon w 476 r. p.n.e., podobnie zresztą jak i Skyros w 475 r. p.n.e. (skąd potem przywiózł do Aten odgrzebane "kości herosa Tezeusza"), jak i następnie Karystos (473 r. p.n.e.) oraz Naksos (gdzie na przełomie 473/472 r. p.n.e. wybuchło prawdziwe powstanie anty-ateńskie i anty-związkowe). Tak oto zwycięskie Ateny pod władzą tych dwóch mężów stanu - "Obrońców i Zbawców Hellady", traktowały inne greckie polis - niczym zależnych od siebie poddanych, a to był dopiero wstęp, swoje prawdziwe oblicze pokażą dumne Ateny dopiero w latach 50-tych, 40-tych i 30-tych V wieku, gdy zamienią pozostałe, wolne przecież polis, w część składową ateńskiego Imperium egejskiego.




Tak więc, nim Sokrates przyszedł na świat, ateńską politykę zdominowały te dwie wielkie osobowości.


CDN.

25 maja 2026

WŁADYSŁAW IV I PLANY WIELKIEJ WOJNY Z IMPERIUM OSMAŃSKIM - Cz. XV

CZYLI JAK TO KRÓL
RZECZYPOSPOLITEJ WŁADYSŁAW IV
PLANOWAŁ ODBUDOWAĆ DAWNE
CHRZEŚCIJAŃSKIE PAŃSTWO
W KONSTANTYNOPOLU





1645 - (48)
RZECZPOSPOLITA
Cz. VI


FLAGA RZECZYPOSPOLITEJ W CZASACH PANOWANIA DYNASTII WAZÓW 
(1587-1668)



 Tymczasem król Władysław postanowił pobudzić do działania Kozaków, obiecując im wielkie łupy z wyprawy na Krym i przeciw Osmanom, jak i poszerzenie rejestru. Rejestr kozacki powstał w 1572 r. jeszcze za życia króla Zygmunta II Augusta, już po powstaniu Rzeczpospolitej Obojga Narodów i wcieleniu ziem Ukrainy do Korony (Polski) w 1569 r. Pierwszy rejestr na polecenie króla stworzył hetman polny koronny i wojewoda ruski - Jerzy Jazłowiecki i obejmował on tylko 300 Kozaków (w zamian za wypłacany przez państwo żołd, mieli oni strzec południowo-wschodnich kresów Rzeczypospolitej). Stanowili oni swoisty zakon, skupiający jedynie samych mężczyzn (na Siczy, założonej w 1562 r. na Wyspie Klasztornej na Porohach na Dnieprze, nie było bowiem żadnych kobiet). Na Sicz uciekali ci, którzy chcieli się uwolnić spod władzy pana i przestać odrabiać pańszczyznę na polu jak chłopi. I choć na Siczy nie rodziły się żadne dzieci (z wiadomych przyczyn), to jednak Kozaków przybywało tam w miarę, jak posuwała się do przodu kolonizacja południowo-wschodniej Ukrainy. Dzikie Pola, które jeszcze w początkach XVI wieku obejmowały ogromne obszary pomiędzy ziemiami Chanatu Krymskiego a Podolem, Kijowem aż do granic Wielkiej Ordy Mongolskiej, zostały skrupulatnie zasiedlone w drugiej połowie XVI wieku, wraz z napływem tam polskiej szlachty i magnaterii. Zaczęto karczować wielkie knieje, użyźniać ziemię, powstawały miasta, wsie, folwarki, futory i tam gdzie jeszcze przed kilku laty wałęsali się nomadowie, zaczęło kwitnąć nowe, miejskie i wiejskie osiadłe życie. Czerkasy były bowiem do 1569 r. ostatnim miastem-twierdzą w której mieszkali ludzie na południowo-wschodnich kresach wielkiego państwa polsko-litewskiego. W 1589 roku założony został Czehryń, wcześniej, bo już w 1579 r. hetman Jan Zamojski założył Szarogród, następnie powstały Kryłów i Krzemieńczuk, oraz wielkie latyfundia magnackie (głównie należące do Kalinowskich, Ostrogskich i Wiśniowieckich) których posiadłości wielokrotnie przewyższały obszary... włoskich czy niemieckich elektoratów, księstw i królestw.




Polski pług wbijał się w ukraińską ziemię, powodując iż stawała się ona urodzajna (a ziemia na Zaporożu i Dzikich Polach była bardzo urodzajna, znacznie bardziej niż na innych terenach Ukrainy, ze względu na licznie tam występujące czarnoziemy). Problem polegał jednak na tym, że aby dany majątek mógł prosperować, musiała być tam zatrudniona znaczna siła robocza, złożona głównie (choć nie jedynie) z ludności ruskiej. Dodatkowo stosowano dość nieuczciwe cenniki, gdy na przykład poddany Rusin wydawał swoją córkę za mąż, musiał zapłacić za to swemu panu, na którego ziemi pracował - 6 groszy, natomiast polscy poddani byli zupełnie zwolnieni z tego podatku, dodatkowo ruscy popi musieli płacić panom po 1 złoty rocznie za możliwość odprawiania kultu (księża katoliccy byli zwolnieni z tego podatku), dodatkowo (ci spośród popów, którzy nie zapłacili) tracili swoje świątynie, które polscy panowie często oddawali... Żydom na miejsca ich kultu (którzy - podobnie jak Polacy - też byli zwolnieni z wszelkich opłat), co tym bardziej powodowało niechęć ludności ruskiej do Żydów, którzy zaś swego oparcia znowu szukali wśród polskich panów. Nic więc dziwnego że wielu chłopów ruskich po prostu uciekało na Sicz, gdzie w tej "męskiej braci" żyli wolni, choć bez kobiet (dlatego tak licznie wyprawiali się grabić wybrzeża Morza Czarnego, bo tam prócz łupów mogli zdobyć kobiety). W 1590 r. Sejm ogłosił nowy rejestr, w którym kategorycznie zabroniono ludności ruskiej (i polskiej, bo Polacy też uchodzili na Sicz) uciekać na Sicz, a ci, którzy już się tam znajdowali, mieli przejść pod komendę mianowanego przez króla hetmana zaporoskiego (atamana), który miałby: "przysięgę czynili nam i Rzeczpospolitej". Zakazano również Kozakom - bez zgody Sejmu - dokonywać łupieżczych napadów na sąsiednie kraje. Konstytucja sejmowa roku 1590 oczywiście nie zapobiegła ucieczkom na Sicz, ale stworzyła wśród ludności ruskiej swoistą arystokrację (Kozacy rejestrowi), którzy sami siebie nazywali łycarami (rycerzami) i strzegli granic Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej, uważając się za lepszych od całej reszty nierejestrowej hołoty kozackiej (czerni).




Między innymi z tego powodu już w 1591 r. wybuchł pierwszy bunt kozacki na Ukrainie, zwany powstaniem Kosińskiego. Ale ten, jak i późniejsze powstania (1594-96, 1625, 1630, 1635, 1637 i 1638) kończyły się klęskami Kozaków. Ostatnie powstanie z 1638 r. pod wodzą Jacko Ostranicy i Andruszko Huni, zakończyło się klęską pod Żołninem i nad Dnieprem, co spowodowało zmniejszenie dotychczasowego rejestru (który z 8000 zmniejszono do 6000), a także zapowiedziano że starszym nie może być Kozak, tylko mianowany przez Sejm polski szlachcic. Poza tym powołano funkcję komisarza, który miał czuwać nad przestrzeganiem tej konstytucji (został nim Mikołaj Zaćwilichowski, który rezydował w Trechtymirowie). Zaraz po wydaniu tego prawa ci, spośród Kozaków, którzy zostali wykreśleni z listy rejestrowej, mieli zostać obróceni w chłopów. Tak więc panowie szlachta kazali im teraz orać w polu, dwór zamiatać, koni i psów doglądać oraz palić w piecach. Nierejestrowi utracili też wszystkie futory, łąki i młyny jakie dotąd posiadali, musieli też płacić czynsz swoim panom, nie mogli się żenić z córkami mieszczan a jedynie z ruskimi chłopkami. Za każde zaś nieposłuszeństwo karano ich wtrącaniem do lochów i obcinaniem wąsów. Te praktyki rodziły na Ukrainie wśród ludności ruskiej niechęć do "Lachów", którzy bogacili się i opływali w dostatki na krzywdzie Kozaków i ludności ruskiej. Teraz zaś, gdy rodziły się królewskie plany wielkiej wojny z bisurmanami, Kozacy uznali że oto nadarza się możliwość poprawy ich doli, zdobycia sławy, łupów i wyrwania się ze stanu chłopskiego. Król bowiem planował zwiększenie rejestru do 12 000 i nakazał zbudowanie 60 czajek, co powodowało wielką radość na Ukrainie, a Kozacy śpiewali na cześć króla, iż: "Z Lachiw by, jak z ridnymi bratami żyły i Tatariw wojuwały".




W maju 1646 r. do Warszawy na Sejm przybyli więc w tej sprawie atamani zaporoscy - Iwan Barabasz (zwany Barabaszenko), Iwan Iliasz (zwany Eliaszeńsko), Nostoreńsko oraz pisarz zaporoski Bohdan Chmielnicki. Rozmowa króla z nimi przebiegała w ścisłej tajemnicy i odbywała się nocą na Zamku Królewskim. O czym rozmawiali, nie wiadomo, choć w liście posła weneckiego Tiepola do Senatu i doży weneckiego z sierpnia 1646 r. można przeczytać, iż król sam mu się pochwalił że sprowadził Kozaków do Warszawy i dał im pieniądze (ponoć aż 18 000 złotych) i wydał odpowiednie rozkazy i przywileje (jeden dotyczący zbrojenia się Kozaków, a drugi zwiększający rejestr z 6000 do 12 000). W maju 1646 r. (jeszcze przed przybyciem Kozaków) król zwołał Senat na obrady. Chciał bowiem ujrzeć ilu zdoła zebrać sojuszników do planów przyszłej wojny z Tatarami i Osmanami. Udało mu się pozyskać do sprawy dwóch nowych hetmanów, wręczając im (ponoć jednego dnia - 18 kwietnia) buławy po wakujących urzędach hetmana wielkiego koronnego i hetmana wielkiego litewskiego. Hetmanem koronnym został wojewoda płocki i hetman polny - Janusz Kiszka, zaś hetmanem litewskim książę Janusz Radziwiłł, podkomorzy litewski (bez wątpienia król, wręczając im buławy, kazał im jednocześnie przysiąść iż będą wspierali plany wojny tureckiej, co zapewne uczynili). Mimo to na zwołanej radzie senackiej wiele było głosów sprzeciwu, nawet wśród ludzi, którzy wiele łask zawdzięczali królewskiej hojności, jak choćby Jakub Sobieski (ojciec przyszłego króla i pogromcy Turków spod Wiednia - Jana III Sobieskiego), który został kasztelanem krakowskim, oraz Jeremi Wiśniowiecki, wojewoda ruski. Najgłośniej jednak protestował Stanisław Lubomirski, który był obrażony na króla, bo ten co prawda powierzył mu najpierw kasztelaństwo krakowskie, ale Lubomirski odrzucił je gdy król odmówił nadania starostwa krakowskiego dla jego syna - Jerzego. Teraz najgłośniej optował przeciwko królewskim planom wojny tureckiej. Król musiał opanować wzburzenie Senatu, deklarując że niczego tajemnego bez zgody panów i Sejmu nie planuje i że zamyśla jedynie wyprawę na Przekop, o której to już wcześniej napominał posłów. Dzięki temu uspokoił nieco senatorów.




A tymczasem w Konstantynopolu sułtan Ibrahim jakby popadał w coraz większą paranoję. W czerwcu 1645 r. wyjechał do Edirne za namową dwóch ludzi, swego hodży (który przywrócił mu "moc męską" - o którym to pisałem we wcześniejszych częściach) oraz pewnej kobiety, nie należącej do jego haremu, o imieniu - Sekerpare, która zbiła ogromny majątek na doradzaniu władcy (ku rozpaczy sułtanki Kosem). Potem kazał zabić swego admirała - Jusufa Paszę, który zdobył dla niego silnie umocnioną kreteńską twierdzę Chanię i powrócił do Konstantynopola na leża zimowe. Sułtan oskarżył go o wzięcie łapówki, gdyż miał zdobyć całą Kretę a nie samą Chanię i nakazał mu w styczniu 1646 r. wyruszyć z flotą na Kretę i nie wracać puki jej nie podbije. Jusuf odmówił, zarzekając się że flota nie jest gotowa, poza tym w zimie nie jest możliwe zdobycie Krety, gdyż brakuje wioślarzy do galer. Gdy władca zagroził jego egzekucją, ten gotów był zrezygnować z funkcji admirała i prosić o to, by władca wybrał innego, który podoła zimowej ekspedycji na Kretę, ale Ibrahim się uparł. Ponieważ Jusuf wciąż nie widział możliwości wypłynięcia na morze w zimie, sułtan kazał go ściąć. Następnie sułtan wpadł na pomysł, by wszystkie swoje siostry uczynić... służącymi swoich haremowych niewolnic, co było ogromnym upokorzeniem dla kobiet z rodziny Osmanów i rzeczą dotąd niespotykaną w dziejach Imperium Osmańskiego. W haremie bowiem istniała od zawsze pewna niezmienna hierarchia ważności, która mówiła że za najważniejszą kobietę haremu uważa się matkę sułtana, następnie jego córkę bądź córki, potem siostrę bądź siostry, następnie główną żonę, potem drugą, trzecią i czwartą żonę, następnie główną nałożnicę, potem pozostałe nałożnice, a na końcu wszystkie haremowe niewolnice. Uczynienie z sułtańskich sióstr służących jego nałożnic - które same były niewolnicami - były potwornym upokorzeniem dla tych kobiet. 


RODZINA SUŁTANA BYŁA NIETYKALNA, CO OZNACZAŁO ŻE NAWET JEGO SIÓSTR - KTÓRE WYCHODZIŁY ZA MAŻ ZA POMNIEJSZYCH WIELMOŻÓW - NIE MOŻNA BYŁO OBRAZIĆ, NIE MÓWIĄC JUŻ O ZDRADZIE MAŁŻEŃSKIEJ Z INNYMI KOBIETAMI. DLATEGO TEŻ TO, CO UCZYNIŁ W 1541 r. WIELKI WEZYR LUTFI PASZA, KTÓRY PODCZAS SPRZECZKI UDERZYŁ SWĄ ŻONĘ - SUŁTANKĘ SAH, SIOSTRĘ SULEJMANA WSPANIAŁEGO - W TWARZ, KWALIFIKOWAŁO GO NIE TYLKO DO NATYCHMIASTOWEJ EGZEKUCJI, ALE TAKŻE DO KARY TORTUR. OCALIŁ ŻYCIE TYLKO DLATEGO ŻE SUŁTANKA SAH WSTAWIŁA SIĘ ZA NIM ZE WZGLĘDU NA DZIECI, JAKIE Z NIM MIAŁA. NIC WIĘC DZIWNEGO ŻE SIOSTRY IBRAHIMA MUSIAŁY CZUĆ SIĘ DO GŁĘBI UPOKORZONE, MUSZĄC SŁUŻYĆ JAKO SŁUŻĄCE JEGO NAŁOŻNICOM



Dlatego też Ayse, Fatma, Hanzade i Burnaz odmówiły Ibrahimowi podporządkowania się jego nałożnicom, co spowodowało że ten odebrał im cały dobytek, całą biżuterię i uwięził pod strażą (nie miały tam żadnych przywilejów, a były całkowicie kontrolowane). Gdy zaczął ograniczać im posiłki, interweniowała sama Kosem, ale to tylko jeszcze bardziej rozgniewało Ibrahima, który miał zagrozić że matkę też uwięzi. Wreszcie, pozbawione wszystkich przywilejów do jakich były przyzwyczajone, zgodziły się podporządkować woli swego brata i tak oto sułtanki-siostry panującego władcy stały się służącymi jego haremowych niewolnic (gdy np. Turhan czy Humasah szły do łaźni, sułtanki miały iść za nimi niosąc wodę i mydło, po czym namydlały je i polewały wodą. Musiały też kroczyć za nałożnicami, gdy te opuszczały pałac, co było dodatkowym upokorzeniem). Sułtan przyozdabiał sobie brodę perłami i oddawał przyjemnościom łoża ze swymi odaliskami, zupełnie zaniedbując sprawy państwa, nad którymi pieczę musieli mieć wielcy wezyrowie. Do Konstantynopola dochodziły wieści o "wojennej gorączce" panującej na polskim dworze (głównie od hospodara mołdawskiego, który korespondował z wielu polskimi panami, potem donosząc o tym na dwór sułtański, ale również poprzez szpiegów ormiańskich i greckich). Co prawda w liście z 24 marca 1646 r. kanclerz wielki koronny - Jerzy Ossoliński zapewniał Turków że "Rzeczpospolita o zaczepce nie myśli", jednocześnie jednak żądał, by sułtan powściągnął Tatarów od napadów rabunkowych na południowo-wschodnie kresy Rzeczypospolitej (choć od stycznia 1644 r. i wielkiego zwycięstwa hetmana wielkiego Koniecpolskiego pod Ochmatowem, do takiego najazdu nie doszło). Wkrótce przyszły listy od sułtana i od chana tatarskiego, w których obaj deklarowali chęć zachowania pokoju. 


SUŁTANKA MATKA BYŁA NAJWAŻNIEJSZĄ KOBIETĄ W HAREMIE, ZARAZ PO NIEJ BYŁY CÓRKI SUŁTANA I JEGO SIOSTRY



Król był jednak zdeterminowany i wojna już była postanowiona. Dojdzie do niej, choćby wbrew Sejmowi i panom szlachcie - tak zamyślał sobie król, nic nie mogło już teraz przeszkodzić jego planom. Tak więc na przełomie kwietnia i maja 1646 r. zaszła widoczna zmiana w postępowaniu króla. Dotąd bowiem monarcha starał się realizować swój cel w oparciu o prawo i stany Rzeczpospolitej, starał się przekonywać, nagradzać, prosić a niekiedy nawet nakazywać. Wszystko to jednak posiadało jakieś ramy prawno-ustrojowe. Z końcem kwietnia, po nieudanej debacie senackiej, król porzucił plany uzyskania zgody szlachty co do tej wojny. Był zdeterminowany stworzyć nawet odpowiednio zainscenizowane casus belli, aby tylko swój plan wprowadzić w życie. Pierwotnym terminem rozpoczęcia wojny był koniec kwietnia 1646 r. ale ponieważ ta data okazała się niemożliwa do zrealizowania, król postanowił w maju pójść już na całość.




CDN.

NULLA POTESTAS NISI A DEO - Cz. XXXIX

FILARY SPOŁECZNEGO  ROZWOJU LUDZKOŚCI  I METODY PATOLOGIZACJI  NA PRZESTRZENI WIEKÓW TWÓRCY EUROPEJSKICH CYWILIZACJI: Cz. XXXVI SŁOWIANIE I ...