WYŚWIETLENIA

15 marca 2026

HENRYK VIII I JEGO ŻONY - Cz. IX

OD KATARZYNY ARAGOŃSKIEJ 
DO KATARZYNY PARR





KATARZYNA ARAGOŃSKA
(Czyli hiszpańskie noce) 
Cz. VII





DZIECIŃSTWO KRÓLOWEJ KATARZYNY
Cz. VI


 Pierwszą zbrojną akcję przeciw Grenadzie przedsięwziął markiz Kadyksu - Rodrigo Ponce de Leõn, które postanowił zdobyć twierdzę Alhamę, leżącą w bogatym, rolniczym centrum Emiratu Grenady, na drodze pomiędzy Grenadą a Malagą. Atak nastąpił nocą (podobnie jak wcześniej muzułmański atak emira Abu al-Hasana Alego na Zaharę w grudniu 1481 r.) dnia 27 lutego 1482 r. Szturm był szybki i zdecydowany, miasto padło szybko a Kastylijczycy (a raczej Andaluzyjczycy) zabili w walce 800 muzułmanów i wzięli do niewoli 3000 (głównie kobiet i dzieci), a na wieży twierdzy ustawili wielki krzyż. Upadek Alhamy był szokiem dla muzułmanów z Grenady, gdyż twierdza ta była kluczową w łańcuchu otaczających Grenadę twierdz i zwano ją "Oczami Grenady", gdyż posterunki Alhamy ostrzegały mieszkańców stolicy Emiratu przed kastylijskimi zagonami. Rozmiaru przerażenia i wściekłości muzułmanów dopełnił również fakt, że ciała zabitych wojowników Emiratu zwycięzcy Hiszpanie wyrzucali za mury i zostawiali tak na pastwę psów i innych zwierząt. Emir Abu al-Hasan Ali gdy tylko dowiedział się o upadku Alhamy i tym co tam uczyniono wyznawcom Allaha, wpadł w taką wściekłość, że kazał zabić posłańców, którzy mu tę wieść przynieśli. W Grenadzie natychmiast ogłoszono mobilizację w celu odzyskania tej kluczowej twierdzy i pomszczenia hańby, jaką prawowiernym uczyniły Giaury (było to muzułmańskie pogardliwe określenie wyznawców chrześcijaństwa, szczególnie popularne właśnie w Hiszpanii). Tymczasem do spędzających zimę na południu kraju w Medina del Campo Izabeli i Ferdynanda (ze względu na niewielkie środki, jakie w styczniu 1482 r. uchwaliły Kortezy na wojnę z Maurami, para królewska zmuszona była również do znacznych oszczędności, a to oznaczało pożegnanie się z częścią służby, czym zajęła się właśnie królowa, odsyłając wiele dziewcząt ze swego dworu), przybyli niespodziewani goście. Byli to posłańcy wysłani przez Boabdila - syna emira al-Hasana, którzy oczekiwali wsparcia dla swego pana od królowej i króla w celu obalenia dotychczasowego emira i zainstalowania w Grenadzie Boabdila. Ferdynand podjął się tych rozmów i trwały one przez jakiś czas, a tymczasem emir al-Hasan wyruszył aby odzyskać utraconą niedawno twierdzę.




Przybywszy pod mury Alhamy doznał szoku, gdy ujrzał rozkładające się ciała wojowników islamu, które były zjadane przez błąkające się po okolicy, wygłodniałe psy i wilki. Była to hańba nie do wyobrażenia, jako że islamie pies jest zwierzęciem nieczystym (ponoć pies miał ugryźć Mahometa i przez to właśnie stał się nieczysty 🦮), a tutaj dodatkowo ciała zabitych wojowników były zjadane przez te zwierzęta. Furia w jaką wpadł emir (i inni muzułmanie), spowodowała że  odzyskanie tej twierdzy i ukaranie "niewiernych", stał się teraz jego obsesją. Kolejne szturmy były jednak powstrzymywane przez obrońców, lecz jednocześnie kończyła im się zarówno żywność jak i przede wszystkim zapasy wody, a to oznaczało że bez szybkiej odsieczy długo nie wytrzymają. Udało im się wysłać posłańca z twierdzy, który miał dotrzeć do pary królewskiej i poinformować ich o ciężkim położeniu obrońców Alhamy oraz o szybkiej odsieczy, gdyż w przeciwnym razie triumf odniesiony na początku tego roku zostanie zaprzepaszczony. Tymczasem para królewska w połowie kwietnia 1482 r. przeniosła się do Kordoby, tam też przybył posłaniec z oblężonej Alhamy. Ferdynand natychmiast zorganizował wojsko, osobiście dowodząc odsieczą, królowa zaś zajęła się - jak zwykle - szukaniem oszczędności i organizowaniem aprowizacji dla owej armii (w tym czasie była już w zaawansowanej ciąży i lada tydzień miała urodzić). Po wyjeździe małżonka z Kordoby - na czele wojsk idących z odsieczą Alhamie, królowa spędzała dnie bardzo pracowicie. Rano ubawszy się w luźne kaftany (takie, jakie nosiły z reguły wieśniaczki, aby się tak bardzo nie pocić podczas pracy) udawała się na spacer po ogrodzie alkazaru Cordoby, następnie spożywała śniadanie i od tego czasu praktycznie aż do wieczora (z krótką przerwą na wieczorny posiłek) pracowała nad organizacją nowych funduszy dla wojska. Było to niezwykle męczące zajęcie, tym bardziej że królowa spodziewała się iż zacznie rodzić lada dzień. Nie ona jedna zaangażowała się we wsparcie walczących mężczyzn pod Alhamą, drugą taką "wilczycą" była małżonka markiza Kadyksu - zamkniętego teraz z resztą swych żołnierzy w twierdzy oblężonej przez Maurów, niczym sardynki w puszce - która osobiście udała się do księcia Medina Sidonia - osobistego wroga i jej małżonka (obaj panowie mocno się poróżnili, ponoć nawet dali sobie po pysku, a nawet doszło między nimi do walki orężnej), prosząc go, by również dołączył do owej odsieczy i pomógł jej małżonkowi wyjść cało z tej zawieruchy. Medina Sidonia (który pałał do markiza Kadyksu żywą nienawiścią) zareagował natychmiast, szybko zorganizował oddział - na czele którego stanął i ruszył pod Alhamę, gdzie połączył się z armią królewską.

Muzułmanie bardzo szybko doszli do wniosku, że nie zdołają zwyciężyć tej batalii i nie zdobędą Alhamy w sytuacji szybkiej królewskiej odsieczy. Emir al-Hasan zarządził więc odwrót (ale jednocześnie przysiągł na Allaha że powróci tutaj i pomści śmierć prawowiernych). Nim wojska królewskie przybyły pod oblężoną twierdzę, obóz Maurów został zwinięty, a oni wycofali się czym prędzej ku Grenadzie. Radość jaka zapanowała w Alhamie na widok królewskiego sztandaru była nie do opisania, tym bardziej że żołnierze w twierdzy umierali już częściej z pragnienia i głodu, niż od mieczy i dział atakujących Maurów. Ukoronowaniem tego sukcesu była zaś zgoda, jaką tam wówczas zawarli ze sobą książę Medina Sidonia i markiz Kadyksu, podając sobie ręce (tak oto małżonka Rodrigo Ponce de Leõn, zmniejszyła liczbę wrogów swego męża o jednego potężnego księcia). Tymczasem al-Hasan był niezadowolony. Wiedział że gdyby nie ta odsiecz, zdobyłby twierdzę i ukarał wszystkich chrześcijan którzy się tam znajdowali, ale jego myśli bardzo szybko musiały pójść w zupełnie innym kierunku. Oto bowiem dotarła do niego wiadomość, że w czasie gdy on walczył pod Alhamą dla Allaha, jego syn Boabdil ogłosił się nowym emirem Muhammadem XII. Wiedział że nie ma po co wracać teraz do Grenady, a jego siły były zbyt słabe, aby móc podjąć szturm na to dobrze umocnione i zaopatrzone miasto. Nie mając innego wyjścia, wycofał się do Malagi (której notabene burmistrzem był jego brat Az-Zagal Waleczny) i tam przygotowywał się do powrotu na tron Emiratu, organizując wojsko. Ferdynand tymczasem powrócił do Kordoby i para królewska była w jak najlepszych nastrojach, podbudowanych nie tylko odsieczą Alhamy, ale również zdobyciem Otranto - które padło we wrześniu 1481 r. (Otranto - miasto leżące w południowo-wschodnich Włoszech, zostało zdobyte przez Turków Osmańskich w sierpniu 1480 r. ale bardzo szybko papież Sykstus IV ogłosił wyprawę w celu jego odzyskania, na którą odpowiedział król Neapolu Ferdynand I a posiłki przysłał również król Węgier Maciej I Korwin. Otranto zostało odzyskane po 13 miesiącach tureckich w nim rządów). To wszystko napawało nadzieją na skuteczne zakończenie wojny Emiratem Grenady.




Tymczasem 28 czerwca 1482 r. podczas obrad Rady Królewskiej królowa dostała skurczy porodowych, a wkrótce potem odeszły jej wody. Ferdynand przyniósł ją do łoża i następnie rozpoczął się niezwykle ciężki poród, który trwał dokładnie 24 godziny. 29 czerwca wyczerpana totalnie królowa powiła dziewczynkę (było to już trzecie dziecko jej i Ferdynanda, w tym druga dziewczynka. Oczywiście nie licząc syna, którego królowa poroniła w maju 1475 r. jadąc konno na środku polnej drogi, do tego w strugach rzęsistego deszczu - o czym pisałem w poprzednich częściach). Ale szybko okazało się że narodziny dziewczynki to nie koniec, królowa miała w łonie również drugie dziecko, bliźniaka. Niestety, była totalnie wyczerpana narodzinami córki i ta druga córka (z częściowo zdeformowaną twarzą) urodziła się martwa. Królowa bardzo rozpaczała, tym bardziej że narodziny martwego dziecka - bez ochrzczenia go przed śmiercią - oznaczało w mentalności ludzi tamtego czasu, iż trafi ono do Czyśćca a nie do Raju. Żywo modliła się za jej duszą, aby jednak dziewczynka mogła dostąpić nieba, często też płakała z tego powodu, jednak królowa musiała szybko wrócić do siebie, tym bardziej że wciąż trwała wojna i była ona potrzebna swemu małżonkowi w tym, co jej wychodziło naprawdę dobrze, czyli organizowaniu zaplecza dla armii. Ferdynand teraz planował zdobycie Loji - twierdzy leżącej w pobliżu zarówno Alhamy jak i Grenady. Narodzoną córeczkę nazwano Maria, ale powrót królowej do jej codziennych obowiązków nieco się wydłużał i gdy w w połowie lipca 1482 r. na czele 11-tysięcznej armii Ferdynand ponownie opuszczał Kordobę, królowa wciąż jeszcze leżała w łożu. Jej powrót do pełni zdrowia zajął nieco więcej czasu, ale gdy tylko królowa wstała z łoża i ponownie mogła spacerować po ogrodzie, codziennie modliła się za duszę swej zmarłej córeczki w ogromnej katedrze Kordoby - która pierwotnie zbudowana była jako meczet, a następnie zamieniona na chrześcijańską katedrę po zdobyciu Kordoby przez Kastylijczyków w roku 1236 (notabene przed jej wzniesieniem w tym miejscu, stał tam kościół wizygocki pod wezwaniem Świętego Wincentego, a jeszcze wcześniej w tym miejscu stała rzymska świątynia ku czci Apolla i Artemidy - pięknie to pokazuje ową zmianę religijną na przestrzeni dziejów).

Oblężenie twierdzy Loja szło Hiszpanom znacznie gorzej, niż wcześniejsze kampanie. Teren był górzysty i bardzo ciężki, ale wojska królewskie były dobrej myśli, sytuacja mogła działać na ich korzyść, zresztą podobnie było w Alhamie, gdy zdobywał ją markiz Kadyksu. Niestety, Hiszpanie tutaj całkowicie przeszacowali. Wkrótce bowiem na wzgórzach Albohacen zjawiły się wojska kadiego Ali Atara, który zepchnął Kastylijczyków do wąwozu, gdzie wywiązała się niezwykle krwawa bitwa (nie pierwsza i nie ostatnia, zresztą jak pisał kronikarz Zurita: "Wojna była tak dzika i okrutna, że nie znalazłoby się ani jedno miejsce w królestwie, którego by nie wykrwawiła - śmierć ponosili i zwycięzcy i pokonani". Padło wielu zabitych i rannych wśród Kastylijczyków, w tym wśród samych grandów. Zginął trafiony dwiema strzałami (w tym jedną zatrutą) wielki mistrz Zakonu Calatrawa - Rodrigo Tellez Girõn, a głowy pokonanych Kastylijczyków Maurowie przyczepiali sobie do siodeł (jazda Ali Atara była niezwykle szybka i skuteczna). Poważnie ranni zostali także hrabia Haro i hrabia Tendili, ale przede wszystkim zagrożony został sam król, któremu życie uratował właśnie markiz Kadyksu Rodrigo Ponce de Leõn. Bitwa była przegrana, Hiszpanie musieli się wycofać spod Loji i poszarpanymi sztandarami, często ranni dotarli do Kordoby. Okazało się że ta wojna nie będzie łatwym i szybkim spacerkiem - jak się pierwotnie wydawało. Maurowie z Grenady wciąż jeszcze dysponowali znaczną siłą i żeby ich stamtąd wypędzić, trzeba było jeszcze więcej wysiłku, a przede wszystkim jeszcze więcej pieniędzy. Klęska pod Loją była dla pary królewskiej katastrofą (tym bardziej że żeby zebrać i weekwipować armię, królowa wyprzedawała nawet własne suknie), a teraz cała artyleria i sprzęt oblężniczy został utracony. Królowa co prawda nie czyniła mężowi wyrzutów (tak jak po jego powrocie do Tordesillas po klęsce pod Toro w lipcu 1475 r.), ale nie była zadowolona (prawdopodobnie fakt, iż Izabela tak źle potraktowała Ferdynanda po jego powrocie do Tordesillas w tamtym czasie, był powodem ostrej kłótni małżeńskiej, gdyż Ferdynand zarzucił jej - takie są przypuszczenia historyków - iż nie będąc na miejscu, wymagała od niego nadludzkich poświęceń i że pewnie bardziej ucieszyłaby się z jego śmierci niż z powrotu).




W marcu 1483 r. grandowie Andaluzji postanowili pomścić klęskę pod Loja i zdobyć Malagę, duży port morski który zaopatrywał bezpośrednio Grenadę. Przygotowywano się do tego jakby jechano na bal, możni jechali we wspaniałych strojach bogato zdobionych, zaprzęgnięto kupców i wiele wozów na których miano załadować zdobyte w Maladze łupy - wszyscy byli pewni łatwego i szybkiego zwycięstwa. Palono i niszczono głównie wioski, sądząc że to będzie przedsmak przyszłego triumfu, ale pycha zawsze kroczy przed upadkiem i gdy te oddziały przechodziły przez wąwóz Axarquii na drodze idącej ku Maladze, na jego wzniesieniach już czekali muzułmanie, którzy zasypali Andaluzyjczyków gradem strzał i kamieni, jednocześnie odcinając im drogę ucieczki. To była masakra, prawdziwa rzeź. Grandowie ginęli we krwi, ochlapując nią swe piękne stroje, w jakich wyruszyli na tę kampanię. Zginęło tam 800 jeźdźców a 1500 wzięto w niewolę (Andaluzyjczycy byli tak przerażeni tym, co ich spotkało, że poddawali się nawet kobietom). Wyprawa była katastrofą, a jedynym który się jej sprzeciwiał, był markiz Kadyksu Rodrigo Ponce de Leõn (jemu udało się przeżyć i ujść cało, ale w tej bitwie zginęli dwaj jego bracia Diego i Beltrán). Gdy wieści o owej kolejnej klęsce dotarły do Izabeli, przebywała ona wówczas w Madrycie (natomiast Ferdynand musiał się udać do Galicji, by rozwiązać tam jakiś poważny spór, a poza tym naglące sprawy czekały w jego Królestwie w Aragonii - nie był w stanie się rozdwoić, a wszędzie wymagano jego obecności). Królową te wieści znów podłamały (była ona bowiem osobą która nie godziła się na niepotrzebne śmierci wśród swoich poddanych a szczególnie ludzi z jej otoczenia, a wojna niestety niesie za sobą straty i jeśli chce się zwyciężyć trzeba myśleć do przodu, a nie do tyłu). Gdy przed Bożym Narodzeniem 1482 r. Ferdynand przybył do Madrytu, para królewska tam właśnie spędziła święta, oczekując że następny rok będzie znacznie lepszy jeśli chodzi o toczącą się wojnę z Maurami.




A tymczasem emir al-Hasan postanowił ostatecznie rozprawić się ze swym zdradzieckim synem Boabdilem/Muhammadem XII, który odebrał mu władzę w Grenadzie. Do buntu przeciwko ojcu namówiła Boabdila jego matka, małżonka al-Hasana i pierwsza kobieta w jego haremie - Aisza. Była ona córką emira Grenady Muhammada IX i kuzynką swego małżonka al-Hasana, stąd była nie tylko muzułmanką z urodzenia, ale również członkinią panującej dynastii Nasrydów. Kochała swojego małżonka i on kochał ją, wzajemnie się też uzupełniali a on dopuszczał ją do wielu spraw związanych z zrządzeniem państwem. Niestety, al-Hasan zafascynował się jedną z niewolnic, sprowadzoną do jego haremu z miasteczka Martos nieopodal Jaen - Isabel de Solis. Była ona córką burmistrza Martos, uprowadzona w niewolę, trafiła do haremu emira i bardzo szybko wpadła mu w oko. Od tego czasu spędzał on noce tylko w jej towarzystwie, całkowicie pomijając Aiszę (i inne kobiety z haremu). Gdy Isabel przeszła na islam i przyjęła imię Zoraja, a następnie urodziła emirowi dwoje dzieci, stała się poważnym zagrożeniem dla przyszłości syna Aiszy. Ponieważ Aisza była muzułmanką z urodzenia i szlachetną damą rodu Nasrydów, jej pozycja była znacznie większa niż Isabel/Zoraji, miała też wiele sług którymi mogła dysponować. Wydała więc na dziewczynę wyrok, pragnąc ją uśmiercić, ale próba jej zabójstwa, jakiej dopuścili się ludzie z jej otoczenia, gdy Zoraja zażywała relaksu w saunie, nie udała się. Potem Aisza próbowała uśmiercić dzieci Zoraji, co również okazało się nieskuteczne. Ostatecznie więc w zemście na swym małżonku namówiła syna, aby się zbuntował przeciwko ojcu i odebrał mu władzę w Emiracie. Teraz jednak wzmocniony nowymi oddziałami emir al-Hasan w towarzystwie swego brata Az-Zagala, szykował się do odzyskania tego, co i jak twierdził należało mu się z woli Allaha i przykładnego ukarania zarówno swego syna jak i jego matki.




CDN.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

HENRYK VIII I JEGO ŻONY - Cz. X

  OD KATARZYNY ARAGOŃSKIEJ  DO KATARZYNY PARR KATARZYNA ARAGOŃSKA (Czyli hiszpańskie noce)  Cz. VIII DZIECIŃSTWO KRÓLOWEJ KATARZYNY Cz. VII ...