WYŚWIETLENIA

21 marca 2026

SUŁTANAT KOBIET - Cz. VIII

HAREMY (WYBRANYCH) WŁADCÓW 
Z DYNASTII OSMANÓW
OD MEHMEDA II ZDOBYWCY 
DO ABDUL HAMIDA II





SERAJ 
MEHMEDA II ZDOBYWCY
Cz. IV


MURAD II




PIERWSZE PANOWANIE
(1444 - 1446)
Cz. III



 Pierwsze lata jakie upłynęły młodemu Mehmedowi Celebiemu (synowi sułtana Murada II i bohaterowi tej części serii "Sułtanatu kobiet") w Amasyi, nie należały do łatwych dla jego nauczycieli i wychowawców, a wręcz przeciwnie - przyprawiały ich o ból głowy. Mehmed był krnąbrnym i nieposłusznym dzieckiem, nie chciał się uczyć, nie chciał czytać i spędzać czas na zgłębianiu tajemnic Koranu, wolał się bawić i łobuzować w otoczeniu swej mamy Stelli i opiekunki Daje. A to powodowało, że w wieku lat dziesięciu bardzo słabo czytał, nie znał też Koranu, niewiele również interesowały go sprawy związane z zarządem prowincji Amasyi (którą głównie zajmował się były niewolnik sułtana Murada II - Chyzyr pasza). Sułtan co jakiś czas zmieniał synowi nauczycieli, ale niewiele to pomagało, chłopiec był bowiem niezwykle oporny jeśli chodzi o przyswajanie wiedzy. Nauczyć go nie potrafił poczciwy Chyzyr Celebi i musiał ustąpić miejsca innym, którzy mieli jeszcze mniej doświadczenia od niego i również tracili swe nauczycielskie stanowiska. Mehmed był łobuziarskim chłopcem i uspokajał się głównie w otoczeniu swej mamy, a szczególnie swej piastunki Daje. Sułtana oczywiście bardzo niepokoił brak postępów w wykształceniu swego syna, ale Murad to nie Mehmeda widział w roli swego następcy. Za takiego bowiem uważany był przez ojca Alaeddin Ali Celebi (od 1437 r namiestnik prowincji Manisy), młodzieniec 7 lat starszy od Mehmeda. Ali bardzo ładnie grał na instrumentach muzycznych i ojciec lubił spędzać z nim czas wolny (zabierał go też na wyprawy wojenne, aby zaznajamiać go z trudną sztuką panowania i dowodzenia armią), oczywiście jeśli w tym czasie nie przebywał w haremie, lub też w pałacu swej chrześcijańskiej małżonki -Mary). Dlatego też łobuziarskie zachowanie drugiego syna i jego niechęć do nauki Koranu, traktował Murad z przymrużeniem oka (choć oczywiście martwił się brakiem postępów w jego nauce, o czym świadczy fakt że zmienił mu w czasie jego pobytu w Amasyi - czyli do roku 1443 - aż czterech nauczycieli, żaden z nich nie potrafił jednak poskromić buntowniczego charakteru chłopca), jako że Mehmed i tak nie miał zostać sułtanem.

A tymczasem po nieudanej wyprawie wojennej przeciwko Węgrom w roku 1438 (o czym pisałem w poprzedniej części), sułtan postanowił ukarać tych, których uznał za winnych porażki, poprzez nieadekwatne wsparcie udzielone jego armii. Było dwóch winnych których sułtan postanowił ukarać, jednym z nich był hospodar wołoski Wlad Diabeł (Wlad Dracula - jego przydomek wziął się stąd, że postępował on niezwykle okrutnie wobec wszystkich swoich wrogów, nie tylko tych osobistych, ale również tych, którzy mieli nieszczęście stać się jego jeńcami. Najczęściej nabijał ich na pal, delektując się przy tym ich cierpieniem i konaniem. Lubił też w tym czasie spożywać posiłek, przez co potem narodziła się legenda, jakoby pijał krew swoich ofiar, a stąd bardzo szybko stał się symbolem znanego nam po dziś dzień wampira, hrabiego Drakuli). Ten przybył na wezwanie sułtana do Adrianopola i został wtrącony do lochu. Drugim winnym miał być ojciec Mary - despota Serbii Jerzy Branković (syn Vuka Brańkowicia zwanego "Wilkiem", przez co Jerzego nazywano "Synem wilka"). Mara miała jednak wyjątkową pozycję jaką ofiarował jej sułtan, nie tylko mogła pozostać przy swojej chrześcijańskiej wierze, ale również nie weszła do haremu Murada, natomiast pozostała w swoim własnym pałacu - który ofiarował i opłacał jej małżonek. To właśnie ona listownie ostrzegła swego ojca, aby w żadnym razie nie przyjeżdżał do Adrianopola, gdyż tu zostanie uwięziony. I tak też się stało, Jerzy Brańkowić pozostał w Smederewie. Sułtan jednak nie zamierzał puścić mu tego płazem, i już wiosną roku następnego (1439) wyruszył przeciwko despotatowi i stanął pod miastem-twierdzą Smederewem (dawną Semendrią). Trzy miesiące trwała bohaterska obrona twierdzy, którą dowodził syn Jerzego Brańkowicia, brat Mary i zięć sułtana Murada II - Grzegorz, mając do pomocy sławnego wodza Tomasza Kantakuzena. Despota - Jerzy Brańkowić starał się w tym czasie zorganizować odsiecz dla oblężonego przez Turków miasta, a tym samym pozyskać jakieś zewnętrzne wsparcie. Nikt jednak w Europie nie zamierzał przyjść na pomoc osamotnionej Serbii (nawet najbardziej zagrożone ponownym tureckim atakiem Węgry).




Europa miała w tym czasie zupełnie inne problemy, związane z kwestią Unii, jaka miała wreszcie (po prawie 400 latach - do oficjalnego zerwania doszło w 1054 r.) zasypać podziały pomiędzy Kościołem rzymskim a konstantynopolitańskim (czyli zachodnim i wschodnim). Rozmowy na temat zawarcia unii Kościołów zaczęły się w roku 1433 (choć temat był dużo starszy i często powracał w oficjalnych deklaracjach jednej i drugiej strony). Rozmowy toczyły się raz w Rzymie, raz w Bazylei a raz w Konstantynopolu i ostatecznie stanowisko papiestwa było takie, że wszelka pomoc z Zachodu dla rozpadającego się Cesarstwa Bizantyjskiego (w zasadzie były to już skrawki, niewielkie obszary wokół samego Konstantynopola i Selembrii - gdzie władał cesarz Jan VIII z dynastii Paleologów, oraz Peloponez, czyli despotat Morei - którą to zarządzało trzech braci Jana: 1) Teodor - znakomity matematyk, który miał w swoim życiu okres porzucenia tego wszystkiego i wstąpienia do klasztoru i to pomimo tego, że był już żonaty z włoską księżniczką Cleope Malatestą, która dla niego zmieniła wyznanie, czym mocno rozwścieczyła papieża Marcina V. Ostatecznie postanowił Teodor pozostać u władzy despotatu Morei - pewnie po to, aby zrobić na złość swemu młodszemu bratu... 2) Konstantynowi - który miał chrapkę na rządy na Peloponezie i przez to często wszczynał konflikty się ze swym bratem. 3) Najmłodszym z braci którzy władali Moreą był Tomasz), możliwa będzie dopiero wówczas, jeśli dojdzie do Unii Kościołów i Konstantynopol podporządkowuje się Rzymowi. Władcy rozpadającego się (niegdyś potężnego) Cesarstwa Wschodniego nie mieli wyjścia, i musieli zgodzić się na wszystkie narzucone im warunki, gdyż dookoła otaczali ich Turcy Osmańscy sułtana Murada II. W sprawie Unii (ale również w sprawie zniszczenia husytyzmu - jako herezji, doprowadzenia do powszechnej zgody chrześcijańskich władców w Europie, oraz reformy Kościoła) nowy papież Eugeniusz IV zwołał sobór powszechny do Bazylei (grudzień 1431 r.). W kolejnych latach trwały podchody i przepychanki pomiędzy papieżem a przedstawicielami wysłanymi na sobór z różnych krajów. Ostatecznie (w międzyczasie w 1434 r papież został wypędzony z Rzymu i Lacjum po rewolcie ludowej i mógł powrócić do Wiecznego Miasta dopiero po 9 latach) Eugeniusz IV (we wrześniu 1437 r.) rozwiązał sobór w Bazylei i przyniósł go do Ferrary (styczeń 1438 r.) a następnie do Florencji (styczeń 1439 r.). Właśnie wówczas (24 listopada 1437 r.) cesarz Jan VIII Paleolog opuścił Konstantynopol i udał się na sobór w Ferrarze (chociaż większość kardynałów pozostała w Bazylei, a nawet wytoczono tam papieżowi proces i oficjalnie odwołano z pontyfikatu - ale nie wchodźmy teraz w te szczegóły).




Jan VIII jechał teraz na Zachód z lepszymi nadziejami, niż czynił to jego ojciec Manuel II, który również odbył taką podróż po Europie w latach 1399-1402  (miała ona doprowadzić do zorganizowania pomocy dla zalewanego morzem islamu Cesarstwa Bizantyjskiego, a realnie niczego nie osiągnęła, może poza pięknymi słówkami, owacyjnymi powitaniami i hucznymi ucztami, wydawanymi na cześć Manuela). Po zmianie lokalizacji obrad soboru z Ferrary na Florencję, ostatecznie - po długich dysputach - udało się doprowadzić do zawarcia Unii Kościołów (6 lipca 1439 r.). Tekst dokumentu sporządzony został zarówno po łacinie jak i po grecku, papież uzyskał prymat (choć nie było to oficjalnie zanotowane w tekście dokumentu), Grecy mogli nadal odprawiać swoje obrządki, ale wszystkie kwestie sporne miały zostać rozstrzygnięte na korzyść Rzymu. Jan VIII sądził że po tej deklaracji (i tak naprawdę ustępstwach z jego strony na rzecz podporządkowania się Rzymowi), uzyska wreszcie wyczekiwane wsparcie rycerstwa Zachodu przeciwko Turkom Osmańskim. W czasie podpisywania Unii Kościołów, wojska Murada II wciąż oblegały Smederewo, które - nie uzyskasz żadnego wsparcia - musiało ostatecznie skapitulować (18 sierpnia 1439 r.). Tysiące mieszkańców tego miasta poszło do tureckiej niewoli, w tym dwaj synowie despoty Brańkowicia (i bracia Mary) Grzegorz oraz Stefan. Szli oni teraz w pochodzie triumfalnym sułtana Murada II, a sułtańska małżonka musiała się temu przyglądać z oddali. Murad wprowadził również ograniczenia w jej prywatnym życiu. Nie mogła więc odtąd opuszczać nie tylko swego pałacu, ale nawet wyjść do pałacowego ogrodu bez jego wiedzy, a już kategorycznie nie miała prawa spotkać się ze swymi braćmi - którzy przebywali w sułtańskiej niewoli. A tymczasem obudzili się Węgrzy. Nowy król Węgier (wybrany po śmierci sędziwego Zygmunta Luksemburskiego, który zmarł w grudniu 1437 r. - o czym pisałem w poprzedniej części) Albert Habsburg, postanowił odbić Serbię z rąk Turków (której namiestnikiem sułtan wyznaczył Ishak bega), lecz jego kampania była żałosnym zbiegiem pomyłek i niekompetencji.  Ostatecznie - niczego nie osiągnąwszy - Węgrzy wycofali się z Serbii, a w drodze powrotnej król Albert zmarł na krwawą biegunkę (27 października 1439 r.). Despota Jerzy Brańkowić utrzymał się jedynie w południowej Serbii w rejonie miejscowości Novo Brdo (gdzie były kopalnie złota, zarządzane przez obywateli bogatej kupieckiej Raguzy na wybrzeżu Adriatyckim, natomiast jako górnicy pracowali tam głównie Niemcy, szczególnie Sasi).




Zachęcony tym sukcesem sułtan Murad postanowił ponownie uderzyć, tym razem przeciwko Węgrom - którzy tak nieudolnie, ale jednak próbowali przyjść z pomocą despocie Serbii Jerzemu Brankoviciowi (który w tym czasie - wraz ze swym młodszym synem Łazarzem - schronił się na Węgrzech i wspierał królową wdowę Elżbietę Luksemburską w planach wniesienia na tron jej dopiero co narodzonego syna Władysława {zwanego - ze względu na narodziny po śmierci ojca, czyli króla Alberta - "Pogrobowcem"}). W kwietniu 1440 r. sułtan Murad wraz ze swą armią stanął pod wielką twierdzą - Belgradem, leżącą nad Dunajem i będącą realnie "bramą do Węgier". Jej upadek oznaczałby realne zagrożenie niepodległości Węgier, a z całą pewnością cykliczne najazdy tureckich wojowników konnych, którzy pustoszyliby południowe i środkowe Węgry praktycznie bezkarnie, biorąc liczny jasyr i powodując ogromne zniszczenia - niczym Tatarzy krymscy. W tym czasie trwał jednak podchody o to, kto zostanie królem Węgier. Większość wielkich magnatów węgierskich i niemiecka szlachta wspierała Habsburgów i Luksemburgów (czyli Elżbietę i Władysława Pogrobowca), natomiast będąca w ogromnej większości drobna szlachta węgierska, przy wsparciu wielkiego magnata Jana Hunyadiego - opowiedziała się za kandydatem polskim do Korony Świętego Stefana. Owym kandydatem był 16-letni król Polski - Władysław III Jagiellończyk. Węgry w tym czasie potrzebowały wodza, potrzebowały mężczyznę na króla, nie chłopca i niemowlę, a już na pewno nie kobietę. Ale skoro nie było lepszych kandydatów, postanowili zdecydować się na chłopca, i wybrano na króla Władysława III. 21 maja 1440 r Władysław III (na czele sił węgierskich i polskich) wjechał do Budy, a 17 czerwca został koronowany na króla Węgier. 29 czerwca Sejm węgierski obalił niemowlę - Władysława V Pogrobowca i oficjalnie uznał Władysława (zwanego przez Węgrów Ulaszlo) za nowego króla (królowa wdowa Elżbieta utrzymała się jedynie na północy i zachodzie kraju, głównie zaś przebywała pod opieką Czecha Jiskry z Brandysa, który skutecznie odciął Władysławowi III kontakt z jego polskim Królestwem).




A tymczasem sułtan Murad osobiście dowodził oblężeniem Belgradu i w towarzystwie swego wodza Ali bega (brata Ishak bega - zarządcy Serbii) otoczył miasto wałem umocnień z których miotano na potężne mury belgradzkiej twierdzy głazy, kamienie i kule z katapult i armat, licząc na jej szybkie zdobycie. W tym samym czasie tureckie zagony konne zapuszczały się na Węgry i Siedmiogród, pustosząc te tereny aż po rzekę Cisę. Belgrad był jednak potężną twierdzą i pomimo faktu że na Dunaju w tym czasie pływało ponad 100 tureckich okrętów (które również od strony rzeki blokowały miasto), nie udało się Turkom zdobyć tej twierdzy i we wrześniu 1440 r. (po pięciomiesięcznym oblężeniu) sułtan Murad musiał zarządzić odwrót i powrócić do Adrianopola. Tymczasem król Władysław III (I Ulaszlo - jak oficjalnie tytułują go Węgrzy, czyli Władysław I) zaczął urządzać się w Budzie. Odebrał majętności wszystkim stronnikom Elżbiety i Władysława Pogrobowca, a przede wszystkim odebrał pałac despocie Serbii Jerzemu Brankoviciowi (który pierwotnie snuł nawet plany wyniesienia swego syna Łazarza do tytuł króla Węgier, ale nie uzyskał poparcia i wsparł Elżbietę). Musiał on opuścić Węgry i uczynił to w otoczeniu jedynie setki najbliższych stronników którzy mu zostali, oraz w towarzystwie swojej żony Ireny i syna Łazarza. Udał się teraz do Raguzy - tam szukają szczęścia na odzyskanie swego serbskiego despotatu. Tymczasem w Koronie trwały przygotowania do udzielenia pomocy Węgrom w celu zażegnania kolejnego tureckiego ataku na te ziemie. Oczywiście nie wszystko rycerstwo ziemi polskiej było chętne tej wyprawie, im dalej od granicy węgierskiej, tym mniejsza chęć na udanie się w tamte rejony, dlatego też jedynie szlachta ziemi małopolskiej uchwaliła na sejmiku nowy podatek z którego zwolnieni mieli być tylko ci, którzy osobiście wyruszą na wojnę węgierską - takich jednak w Małopolsce mimo wszystko nie brakowało (natomiast Wielkopolska i Kujawy, o Litwie nie wspominając, miała na to wszystko - mówiąc kolokwialnie "wywalone").




Ale i na Litwie zaszły w tym czasie duże zmiany. Jeszcze przed opuszczeniem Polski, Władysław III dostał wiadomość o zamordowaniu na zamku w Trokach dotychczasowego wielkiego księcia litewskiego Zygmunta Kiejstutowicza (rodzonego brata Witolda i kuzyna Władysława Jagiełły). Był on wielkim księciem od 1432 r. ale o ile Świdrygiełło (rodzony brat Jagiełły - wcześniejszy wielki książę - był warchołem i pijakiem, o tyle Zygmunt realnie był jeszcze  okrutnikiem, a Władysław Jagiełło nie miał o nim dobrego zdania {okrutnie mordował wszystkich którzy przeciwko niemu występowali, nawet jeśli była to tylko opozycja polityczna}). Kombinował (podobnie jak Świdrygiełło) aby tylko zerwać Unię z Polską i w tym celu szukał wsparcia, a to u cesarza w Wiedniu, a to u Krzyżaków a to znów u Tatarów, los jednak zmuszał go do ponownego podporządkowania się Unii (łącznie, w czasie swoich ośmiu lat rządów zawarł aż pięć nowych Unii z Polską, co pokazuje częstotliwość ich zrywania, ostatnia zawarta w roku 1439). Jego okrutne rządy, nietolerowanie jakiejkolwiek opozycji, a także próby jawne próby zerwania Unii doprowadziły do tego, że przeciwko niemu utworzył się spisek lokalnych możnowładców litewskich (wsparcie dla Unii wśród Litwinów było duże, o czym informował Krzyżaków jeden z posłów, wysłanych do Malborka przez Zygmunta). Ostatecznie 20 marca 1440 r. dwaj bracia Iwan i Aleksander Czartoryscy na zamku w Trokach zabili wielkiego księcia Zygmunta Kiejstutowicza. Nowym wielkim księciem pragnął teraz ogłosić się syn Zygmunta - Michał, ale jego kandydatura nie spotkała się z poparciem możnych litewskich. Inni postulowali powrót Świdrygiełły (6 czerwca Czartoryscy zawarli z nim układ), który na wieść o śmierci Zygmunta opuścił Wołoszczyznę (gdzie przebywał po swoim wygnaniu w 1432 r.) i już w przygranicznym Tłumaczu złożył przysięgę wierności królowi polskiemu. Biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki i panowie małopolscy widzieli zaś Litwę jako część Korony, deklarując że tak właśnie miało być w pierwotnym układzie zawartym w Krewie w 1385 r. i do tego chcieli powrócić. Tutaj jednak szybko zadziałała królowa matka Zofia Holszańska (Sonka), która namówiła swego najmłodszego syna 13-letniego Kazimierza, aby udał się na Litwę. Tak więc w maju 1440 r. (zaledwie miesiąc po pożegnaniu w Czorsztynie starszego syna Władysława, który udawał się po koronę Węgier) Sonka żegnała drugiego syna. Kazimierz zdobył poparcie głównie krewniaków swej matki czyli rody Holszańskich i Druckich a także potężnego magnata Jana Gasztołda. Kazimierz pierwotnie przybył na Litwę jako namiestnik swego królewskiego brata Władysława, ale 29 czerwca 1440 r. został on wyniesiony w Wilnie na wielkiego księcia Litwy i stał się realnie niezależnym władcą (choć oficjalnie podległym królowi Polski i Węgier).




Po udanej obronie Belgradu, Węgrzy przez kolejne dwa lata głównie skupiali się na konflikcie wewnętrznym pomiędzy królem Władysławem a Elżbietą i jej synem. Trwały tam niewielkie walki podjazdowe, ogólnie rzecz biorąc starano się poskromić konkurenta, ale ani jednej ani drugiej stronie się to nie udawało (chociaż stroną dominującą była ta wspierająca Władysława III, który zasiadał w stołecznej Budzie). Tymczasem w Koronie sprawami państwa realnie kierował biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki, zaś królowa Sonka (po "obdarowaniu" swych synów tronami trzech państw) realnie wycofała się z życia politycznego i udała do swoich dóbr oprawnych. Biskup Oleśnicki powrócił z Węgier do kraju już w sierpniu 1440 r. Tutaj zastała go wiadomość o przyznaniu mu przez papieża Eugeniusza IV kapelusza kardynalskiego. Oleśnicki w sporze papieża z soborem (i wybranym tam antypapieżem) zajmował stanowisko neutralne, ale teraz postanowił stanąć po stronie soboru i odrzucił ofiarowane mu przez papieża stanowisko kardynała (jako pierwszemu Polakowi notabene). Wkrótce potem przyjął to samo stanowisko z rąk antypapieża Feliksa V. A tymczasem po nowym 1441 roku wybuchła w Adrianopolu afera związana z faktem, że dwaj jeńcy sułtana (a bracia sułtanki Mary) Grzegorz i Stefan potajemnie kontaktowali się ze swym ojcem Jerzym Brankoviciem. Sułtan wpadł w złość i nakazał obu braci oślepić, ale wówczas o łaskę dla braci poprosiła Mara. Co z tego wyszło i na ile jej się to udało, opowiem w kolejnej części.




CDN.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

HENRYK VIII I JEGO ŻONY - Cz. X

  OD KATARZYNY ARAGOŃSKIEJ  DO KATARZYNY PARR KATARZYNA ARAGOŃSKA (Czyli hiszpańskie noce)  Cz. VIII DZIECIŃSTWO KRÓLOWEJ KATARZYNY Cz. VII ...