I IMPERIUM ATLANTYDY
HISTORIA WYSPY
Od czasu gdy Atlantyda została zasiedlona przez ludzkich kolonistów (pochodzących z różnych planet), ok. 900 000 lat temu, tworzących trzy główne ludy (dwie czerwono-żółte rasy: Praturańczycy - pochodzący z planety TURAN, Prasemici z planety SEMNA, oraz czerwonoskóra rasa Rmoahalów z planety Rmoah), podzielono pomiędzy nich całą wyspę. I tak cały środek i południowy-wschód kontynentu - zajęli Praturańczycy, którzy zbudowali ogromne miasto portowe (i stolicę Atlantydy) - CERNE. Prasemici zasiedlili północ wyspy, zaś Rmoahalowie pozostały pas zachodniego wybrzeża, ciągnący się od północy ku południowi. Pomiędzy tymi ludami dochodziło do częstych walk o dominację nad wyspą. Z tych zmagań początkowo zwycięsko wyszli Praturańczycy, którzy po długich i męczących walkach z Prasemitami i Rmoahalami, narzucili im swą luźną zwierzchność. Jednak ok. 200 000 lat temu, Ziemię nawiedził potężny kataklizm, który spowodował pęknięcie wyspy i jej podział na dwie duże części - RUTĘ i DATJĘ. Potężną stolicę Praturańczyków - Cerne, pochłonęły wówczas wody oceanu, a sam ten lud utracił swą dominującą pozycję na wyspie. Doszło wówczas do pierwszej inwazji z zewnątrz, gdy zjednoczony lud Akadyjczyków (potomkowie dawnych Bakaratinian z rasy Żółtej), przepłynęli kanał oddzielający Atlantydę od Lemurii (Cesarstwo MU) i wylądowali na ziemiach zamieszkiwanych dotąd przez Prasemitów.
Rozpoczęła się długa "Wojna Osiedleńcza", która zakończyła się podbiciem Prasemitów (a następnie resztek Praturańczyków i Rmoahalów), oraz narzuceniem wyspom tworzącym Atlantydę (na ponad 100 000 lat), akadyjskiego panowania. Ok . 100 000 lat temu, zwierzchność tę zrzucili Rmoahalowie, którzy stali się odtąd nowymi panami Ruty i Datji. Rmoahalowie wprowadzili okrutne rządy o charakterze wojskowym. Zamienili w niewolników wszystkie dotychczasowe ludy i rasy zamieszkujące Atlantydę (w tym również przybyłych Akadyjczyków). Władcy tego ludu mieli nieograniczoną władzę nad mieniem i życiem swych poddanych. Był to krwawy reżim wojskowy, który trwał (ok. 20 000 lat) do czasu Wielkiego Potopu z 80 000 r. p.n.e. Ta katastrofa, jeszcze bardziej zmieniła oblicze wyspy. Datja rozpadła się na dwie mniejsze wyspy - ARYAN i OG, lecz Ruta ostała się w całości, co pozwoliło Rmoahalom odbudować swoje państwo. Ok. 70 000 lat temu Atlantyda stała się miejscem inwazji czerwonoskórych Aremonian z MU, tworzących dwa główne plemiona - Tlawatlów i Tolteków. Rozpoczęła się kolejna wojna o zdobycie Atlantydy, która zakończy się całkowitym zwycięstwem Aremonian, co powoduje że teraz Rmoahalowie staną się niewolnikami nowych panów. Ci z Rmoahalów, którym udało się uciec z wyspy, osiedlili się na innych kontynentach na wschód i północ od Atlantydy. Niektórzy z nich skrzyżowali się z Aremonianami (dawnymi Czarnymi kolonistami z Bakaratini), dając początek niektórym dzisiejszym rasom afrykańskim. Wraz ze zdobyciem władzy przez Tlawatlów i Tolteków - narodziło się I IMPERIUM ATLANTYDY.
Tlawatlowie i Toltekowie stworzyli wspólną kulturę. Tlawatlowie osiedlili się na terenach górskich i na niektórych mniejszych wyspach, zaś Toltekowie (których było znacznie więcej) zajęli pozostałą część kontynentu atlantydzkiego. Przez pierwsze 20 000 lat Atlantyda pozostawała kolonią Imperium MU, lecz ta zależność była wręcz symboliczna, a Atlantyda stała się w pełni suwerennym Imperium, jedynie poprzez wzgląd na dawne pokrewieństwo i szacunek do Wyspy-Matki MU, uznającą jej zwierzchnictwo w formie czysto symbolicznej. Tak więc od ok. 70 000 r. p.n.e. rozpoczyna się tzw.: "Złoty Okres Królestwa Atlantydy". Założono też wówczas nową, majestatyczną stolicę, którą nazwano ATLANTYDĄ (dała ona nazwę całej wyspie Poseidii).
Należy też wyraźnie rozgraniczyć I i II Imperium Atlantydy. Chociażby dlatego, że pierwsze Imperium stworzyli aremoniańscy koloniści z MU (czerwonoskórzy Toltekowie i Tlawatlowie), zaś II Imperium założą maloniańscy rozbitkowie (biała, niezwykle agresywna rasa Malonian, spokrewniona - oczywiście na zasadzie wspólnej ojczyzny pochodzenia a nie więzów krwi - z Nibiruanami z EDENU i ABZU - Anu, Enkim, Enlilem, Mardukiem, Ninurtą, Adamem, Lilith, Ewą, Kainem i Ablem). Ok. 50 000 lat temu podbili oni Atlantydę, zmuszając czerwonoskórych Tolteków do ucieczki na kontynent amerykański (gdzie zaczęła się ich druga historia - wraz z założeniem Teotihuacan - na terenach dzisiejszego Meksyku, rozpoczynając okres tzw.: "akceptowalnej przez naukę historii antycznej"). Biali koloniści z Malony nie czuli żadnych związków z dawną wyspą MU, dlatego też bardzo szybko zerwali z nią wszelkie więzy, a nawet rozpoczęli wojny, które zakończą się klęską Aremonian i zatopieniem kontynentu MU (ok. 25 000 lat temu). Władcy II Imperium Atlantydy - będą nosili tytuł "Synów Beliala" - ale... na razie nie wybiegajmy nadmiernie w przyszłość.
RZĄD I SPOŁECZEŃSTWO
ATLANTYDA - STOLICA POSEIDII
(Wizja artysty)
Nim przejdę do omówienia stosunków społeczno-politycznych, panujących w I Imperium Atlantydy (stworzonym przez czerwonoskórych najeźdźców z MU), należy też kilka słów powiedzieć o ustrojach ras i ludów żyjących na Atlantydzie, przed przybyciem Tolteków i Tlawatlów z MU. Tak więc pierwszym ludem, który zbudował tutaj większą cywilizację - był lud czerwono-żółtej rasy Praturańczyków. Zbudowali oni potężną stolicę (i największe miasto portowe północy) - CERNE. Prowadziło ono wytężoną współpracę handlową z innymi wielkimi ówczesnymi ośrodkami politycznymi (głównie z goreańskimi miastami- państwami, leżącymi na terenach obecnej Antarktydy - AR i TURIĄ). Praturańczycy narzucili też swą władzę innym ówczesnym ludom na Atlantydzie - Prasemitom i Rmoahalom. Jak jednak wyglądały ich rządy i czym się charakteryzowały? Wprowadzono tam ustrój, który można z całą pewnością porównać do znanego nam komunizmu. Państwem rządziła Rada, która stała na czele jedynej organizacji istniejącej w tym społeczeństwie, której podlegało wszystko i wszyscy dookoła. Państwo (rozumiane jako Rada=Partia) stawało się jedyną wyrocznią dla obywateli. Rodzice nie byli opiekunami swych dzieci. Zaraz po urodzeniu należało oddać dziecko na wychowanie państwu ("Partii"). Dzieci nie były informowane kim byli ich rodzice - jedynym rodzicem pozostawało dla nich Państwo i stojąca na jego czele Rada. Zakazano wyznawania jakichkolwiek kultów, jakiejkolwiek religii, a tych, którzy tego nie przestrzegali - czekały srogie kary i szykany społeczne.
Małżeństwa były koligacone przez państwo (partyjnie), a tych którzy ośmielali się łamać te procedury, skazywano na publiczną banicję (co w konsekwencji oznaczało wyrok śmierci, gdyż jedynym dostarczycielem dóbr wszelakich było państwo. Zajmowało się ono również podziałem żywności wśród obywateli - publiczne codzienne rozdawnictwo niewielkich porcji, pozwalających jedynie na przeżycie. Wrócimy do tego stanu rzeczy, jeśli pozwolimy sobie odebrać gotówkę i wprowadzić jedynie pieniądz cyfrowy - wówczas staniemy się totalnymi niewolnikami państwa oraz elit, które ten system narzucają. Przykład społeczeństwa Praturańczyków pokazuje jeszcze jeden ciekawy aspekt, a mianowicie to, że historia co jakiś czas się powtarza. Zresztą czas to jest elipsa i co jakiś czas zawraca - ale... nie pora teraz na takie rozważania, w każdym razie można jedynie dodać, że jeśli ludzie żyliby kilkadziesiąt, czy nawet choćby kilka tysięcy lat, to... umarli by z nudów, bo wszystko wciąż się powtarza). Tych, których Rada uznała za "wrogów ludu" - nie karmiono, skazywano ich więc na śmierć głodową, lub dostosowanie się do praw i zwyczajów państwa i "partii" rządzącej. Panowała powszechna podejrzliwość i donosicielstwo, gdyż za takie "zasługi" można było otrzymać od Państwa "upominki" w postaci zwiększonych dziennych racji żywnościowych, lub innych przydatnych dóbr, które nie były możliwe do zdobycia inną drogą, niż poprzez państwowe rozdawnictwo. Człowiek stał się wrogiem drugiego człowieka. Czekano na sposobność by udowodnić swą przydatność dla społeczeństwa i donieść Radzie o zasłyszanych najmniejszych przejawach krytyki wobec niej. Taki ustrój był nie do zniesienia dla większości społeczeństwa, która wreszcie podjęła otwartą walkę z Radą i ok. 200 000 lat temu pokonała ją, jednocześnie zmieniając ustrój ("Oni" zawsze przegrywają, we wszystkich okresach historii, ale jednocześnie co jakiś czas próbują ponownie z kontrolą i podporządkowaniem ludzkości, a poza tym straty jakie wyrządzają są niestety równie wielkie dla społeczeństw Matki Gai - na której wszyscy żyjemy). Odtąd na czele państwa miały stać osoby bezpośrednio wybierane przez lud, a małżeństwo i rodzina odzyskały swoje miejsce w społeczeństwie. Niestety, zmiany jakie zapoczątkowała ta rebelia, nie trwały długo. Wkrótce nadeszła wielka katastrofa (ok. 200 000 lat temu), która zniszczyła miasto-stolicę Cerne i zdziesiątkowała samych Praturańczyków.
Prasemici nigdy nie stworzyli jednego organizmu politycznego. Byli podzieleni na szereg mniejszych plemion, wzajemnie się zwalczających i niszczących, na których czele stali wodzowie plemienni. Podobne do nich społeczeństwo stworzyli czerwonoskórzy Rmoahalowie, którzy już potrafili narzucić innym swoją władzę. Wreszcie (ok. 100 000 lat temu) ich ustrój z plemiennego, przerodził się w bezwzględną dyktaturę lokalnych władców, którzy teraz stali się bezwzględnymi królami i panami życia i śmierci swych poddanych. Był to niezwykle wojowniczy i agresywny ustrój - król był bogiem na ziemi dla swych poddanych, jego słowo było prawem dla wszystkich. Najmniejsza krytyka jego posunięć oznaczała natychmiastową śmierć (i to często śmierć w męczarniach). Panowaniu Rmoahalów nad wyspą kres położyła zarówno katastrofa z ok. 80 000 r. p.n.e., jak i najazd Aremonian z MU (ok. 70 000 lat temu). Ci drudzy, po krwawej wojnie zdobywczej opanowali całą Atlantydę i zamienili niedawnych panów wyspy w nowych niewolników. Stworzyli też nowy ustrój społeczno-polityczny, który był połączeniem lenna państwowego i politycznej niezależności.
Na czele państwa stał więc Cesarz (lecz był to Cesarz z MU). Natomiast bezpośrednio samą wyspą w jego imieniu władał król Atlantydy (z rasy Tolteków). Cesarz (rezydujący w stolicy MU - Savanasie) był (przynajmniej w formie symbolicznej) właścicielem wszystkiego na wyspie. W jego imieniu władzę nad całą Atlantydą sprawował król (który był realnie całkowicie niezależny od cesarza z MU). Jego władza była dziedziczna (jedynym przejawem zależności był wymóg zatwierdzenia każdego kolejnego władcy przez Imperatora z Savanasy). Król rezydował w majestatycznej stolicy Imperium - w ATLANTYDZIE. Kraj podzielony był na prowincje, którymi zarządzali albo wicekrólowie, albo też rady współobywateli (każda prowincja miała swoje odrębne prawa "stanowe"). Władza króla Atlantydy (podobnie jak cesarza z MU) była niewielka i ograniczała się głownie do roli symbolicznej. Realną władzę mieli natomiast wicekrólowie i rady prowincji. Wicekról jednak był mianowany przez króla i to przed nim odpowiadał za to, czego dokonał podczas swych rządów nad prowincją. Rady prowincji były zaś wybierane przez lokalnych obywateli w wyborach bezpośrednich, lecz je również musiał zatwierdzić król. Zarówno wicekrólowie jak i rady prowincji, musiały zadbać o wszystkie kluczowe sprawy lokalnej społeczności (np: pełne magazyny zboża i wszelakiej żywności na wypadek nieurodzaju lub klęsk naturalnych, rozwój nowych osiedli miejskich i wiejskich, a także bezpieczeństwo współobywateli).
PAŁAC KRÓLEWSKI
W PIERWSZEJ STREFIE (DZIELNICY)
MIASTA ATLANTYDY
(Wizja artysty)
Każdy obywatel danej prowincji był chroniony przez prawo. Środki budżetowe danej prowincji musiały być na tyle duże, by wystarczały na zapewnienie współobywatelom (w tym starcom, chorym i niedołężnym) godziwego życia, dlatego też, jeśli wicekról lub rada prowincji nie radziły sobie z tym zadaniem, sprawą zajmował się osobiście król, dymisjonując wszystkich i przeznaczając środki z budżetu państwowego do czasu wybrania (lub mianowania) nowych władz prowincji. Król miał prawo także ukarać (nawet śmiercią), krnąbrnych, opieszałych, leniwych i... nazbyt ambitnych wicekrólów lub członków rady. Część środków zgromadzonych przez wicekrólów i rady, przeznaczana była dla monarchy, który z tych środków musiał finansować armię, pocztę, urzędników i budowę nowych dróg (te cztery elementy finansował król, resztę zaś władcy danych prowincji). Król, musiał również (ze środków które do niego spływały z prowincji) wydzielić część, którą wysyłał do Savanasy, do Cesarza z MU (jako symbol jego szacunku wobec Wyspy-Matki). Każdy obywatel Atlantydy po ukończeniu odpowiedniego wieku, był zwalniany z wszelkich opłat, oraz przyznawana mu była dożywotnia "renta", zapewniająca utrzymanie na starość (środki na to pochodziły oczywiście z budżetu prowincji, co świadczy że musiały one być bogate - nie na darmo więc mówi się o tym okresie "Złote Czasy" lub "Złoty Wiek Atlantydy").
Na wyspie panowało niewolnictwo. Niewolnikami były poprzednio zamieszkujące Atlantydę rasy Praturańczyków, Prasemitów, Rmoahalów i Akadyjczyków (czyli głównie czerwonoskóre, lub czerwono-żółte rasy, jedynie rasa Akadyjczyków - pochodziła od Żółtych z planety Bakaratini). Mimo to, niewolnicy też byli chronieni przez prawo. Nie wolno było obywatelowi niewolnika zabić. Jeśli był z niego niezadowolony, mógł odsprzedać go państwu. Państwo zaś wykorzystywało niewolników do prac rolnych, budowlanych oraz jako służbę pałacową. Obywatel więc mógł karać swego niewolnika, ale tylko w taki sposób, by nie spowodować jego zgonu. Często też król brał w opiekę pewną grupę niewolników, obdarzając ich wolnością i nadając prawa polityczne obywateli Imperium. Na wyspie żyły więc wówczas (I Imperium) obok siebie trzy główne rasy ludzkie: dominująca i rządząca rasa Czerwona (tzw.: indiańska), również rządząca (choć nieliczna) Czarna rasa (tzw: "murzyńska" - wywodząca się z mieszkańców MU, pochodzących od dawnych kolonistów z Bakaratini, którym zostały nadane prawa obywateli Imperium MU), oraz niewolnicze rasy: Żółta (Akadyjczyków pochodzących od dawnych mieszkańców z planety Bakaratini - zbliżona swym wyglądem do dzisiejszych Azjatów), Czerwona rasa Rmoahalów oraz żółto-czerwone rasy Praturańczyków i Prasemitów. Nie było wówczas natomiast na wyspie rasy Białej. Zmieni się to wraz z najazdem Białych (aryjskich) agresorów z Malony, którzy przybędą na Atlantydę i zmienią oblicze całej wyspy (ok. 50 000 lat temu). Tymczasem (nim dokona się ów podbój i Biali zmienią owe panujące dotąd stosunki społeczno-polityczne), kilka słów należy również powiedzieć o prawach kobiet w I Imperium Atlantydy.
Kobiety w czasach istnienia I Imperium Atlantydy - były traktowane na równi z mężczyznami. Często jednak to one przeważały i dominowały w niektórych "zawodach" (jak choćby stan kapłański na Atlantydzie, gdzie kobiety stanowiły jakieś 70 % wszystkich kapłanów - ale o tym później). Co ciekawe, w społeczeństwie I Imperium Atlantydy istniało zarówno wielożeństwo jak i wielomęstwo, co oznacza że dany mężczyzna mógł mieć po kilka żon jednocześnie, a każda z nich też mogła mieć wielu innych mężów. Ciekawe jest to, iż poligamia była popularna głownie wśród warstw niższych społeczeństwa Atlantydy, gdy natomiast ród królewski jak i arystokracja dworska preferowały monogamię. Pomimo istnienia poligamii nie istniały haremy, gdyż małżonkowie byli wobec siebie równi pod każdym względem. Zarówno kobiety jak i mężczyźni nie mieli pretensji o inne żony czy mężów, gdyż miłość do jednego mężczyzny czy jednej kobiety łączyła je (ich), aniżeli dzieliła. Kobiety wykonywały (prawie) te same zajęcia i role co mężczyźni, w tym - służyły w armii i policjach prowincjonalnych (policję finansowały prowincje, a nie rząd centralny). Po inwazji Malonian wszystko na Atlantydzie zostanie zmienione. Odtąd kobiety nie będą mogły nie tylko służyć w armii, lecz również pełnić funkcji kapłańskich - zresztą, wyznania też ulegną zmianie.
RELIGIA I WIARA
I IMPERIUM ATLANTYDY
SALA "BIAŁEGO KAMIENIA" -
I IMPERIUM ATLANTYDY
(Wizja artysty)
Tak jak już wcześniej wspomniałem, kobiety przeważały wśród kasty kapłańskiej I Imperium Atlantydy, ale nie dodałem że to one również (najczęściej, choć nie zawsze) pełniły funkcje "Strażniczek Białego Kamienia", będącego symbolem siły i potęgi Słońca. Biały Kamień był zewsząd otoczony barwnymi krzewami i kwiatami (sam również nimi porastał). Dookoła niego znajdował się sztuczny staw, lub basen, gdzie kapłanki codziennie dokonywały swych ablucji. Jednak Biały Kamień nie był czczony jako bóg - był symbolem boskiej mocy, witalności i potęgi stwarzania - "Życiodajnej Siły Słońca". Świątynie Słońca (w którym był zgromadzony ów symbol - czyli Biały Kamień) były budowane we wszystkich miastach i wsiach Imperium Atlantydy. Były one monumentalne. Częściowo przypominały greckie świątynie o strzelistych kolumnadach z olbrzymimi salami wewnętrznymi (gromadzącymi wiernych) i wielkim ołtarzem Słońca (wykonanym ze złota). Ołtarz Słońca mieścił się w sali sąsiadującej z "Salą Białego Kamienia". O ile "Sala Słońca" - była odpowiednikiem narodzin i życia, jego siły i potęgi, o tyle "Sala Białego Kamienia" - wyrażała potrzebę harmonii i spokoju, oraz zjednoczenia się duszy z Wyższą Jaźnią (pomimo "kultu Słońca" powszechna była wiara w reinkarnację dusz). Pierwszą salą opiekowali się kapłani (choć to kapłanki strzegły umieszczonego tam "wiecznego Ognia"), zaś Białym Kamieniem zajmowały się wyłącznie (lub przede wszystkim) kapłanki.
Świątynie były naprawdę monumentalne i znacznie przewyższały wszystko, co dotąd znamy z architektury starożytnych Greków. Miały wspaniałe, strzeliste wieże, których szczyty ginęły w chmurach, olbrzymie sale i krużganki (mogące pomieścić nawet i kilkadziesiąt tysięcy ludzi), oraz niesamowite kopulaste dachy. Świątynie były jednocześnie domami wszystkich zajmujących się nimi kapłanów. Każda świątynia posiadała też wieżę, która pełniła funkcję obserwatorium astrologicznego i... komunikacji międzygalaktycznej). Były w tych świątyniach ogromne fontanny i baseny (były baseny z zimną, ciepłą i gorącą wodą), gdzie dokonywano codziennych ablucji przed przystąpieniem do modłów lub pieśni (woda była codziennie zmieniana dzięki uniwersalnej sieci wodociągowej). Sale tonęły wręcz w kwiatach. Zieleń zresztą - prócz błękitu wód basenów i fontann - sąsiadowała ze złotem okalającym całą świątynię, tworząc nieziemski widok (szczególnie gdy pierwsze promienie słońca, wpadały przez otwierany codziennie rano otwór w dachu świątyni). Były też i inne sale (o innych kolorach), które sąsiadowały z tymi dwiema głównymi - lecz i tamte też zatopione były w zieleni najróżnorodniejszych drzew i kwiatów (to umiłowanie natury czerwonoskórzy Atlanci przenieśli ze swej pierwszej ojczyzny - MU). W niektórych salach dawała się wyczuć woń kadzideł, inne (o specjalnym brzmieniu akustycznym) przeznaczano na pomieszczenia dla chóru kapłanek i kapłanów śpiewających pieśni. W salach bardzo dużo było też ogromnych posągów i pomników, przedstawiających dawnych królów, kapłanów lub bohaterów (choć to był już znacznie późniejszy zwyczaj, w pierwotnych świątyniach Atlantydy - z czasów najazdu Aremonian - nie wznoszono pomników ani posągów, uważając to za bałwochwalstwo).
Nowo narodzone niemowlęta ich rodzice przyprowadzali do świątyni, by odbyły tam rodzaj inicjacji, podobny do dzisiejszego chrztu. Takie niemowlę kapłanka (lub kapłan) brała na ręce, a następnie wchodziła z nim do basenu. Potem puszczała je do wody i przez jakiś czas pozwalała pływać. Następnie znów brała go na ręce i odprowadzała w kierunku rodziców. Ów obrzęd symbolizował nie tylko zbliżenie się do natury, lecz także pokazywał, że nic nie jest stałe na tym świecie. Zawsze coś się kończy i coś zaczyna. Tym samym życie nie stanowi końca świadomości, lecz jest jedynie jego niewielką częścią. Religia Atlantów opierała się na wierze w długi cykl samodoskonalenia, który zostanie zakończony, gdy dusza stanie się subtelną światłością i powróci do swej pierwotnej formy, wtapiając się w Źródło Przedwieczne. Śmierć nie stanowiła więc powodu do żalu. Wiedziano że daną osobę należy odpowiednio pożegnać, lecz nie wylewano łez - zdając sobie sprawę że i tak nie wrócą one tej osobie życia, a świadomość reinkarnacji pozwalała nawet radować się z zakończenia przez zmarłego - pewnego etapu na jego drodze samodoskonalenia i zjednoczenia z "Przedwiecznym Źródłem".
SALA SŁOŃCA - Z PŁONĄCYM WIECZNYM OGNIEM
(Wizja artysty)
NA ZAKOŃCZENIE CIEKAWY SKECZ Z ATLANTYDĄ W TLE 😉
CDN.







Lukasie drogi, często na blogu przewijał się temat Ojca Pio i przekazywanej przez niego wiedzy. Jeden człowiek ośmielał drugiego do wyznań i tak się zebrało trochę odważnych. Ale po kolei. Wiesiu Matuch często wspominał, że miał nakaz czytania nauk wschodu dotyczących reinkarnacji i jogi. Tak zaprzyjaźnił się z Kubą Koryckim, który 4 lata temu zaczął prowadzić kanał Joga w Świetle Miłości. Pewnego dnia Pan Kuba zamieścił tam wyznanie człowieka, który twierdził, że przed obecnym wcieleniem zażyczył sobie pamiętać wszystkie swoje życia (tych filmów w sumie jest 9):
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=ZQr-CVkovQA&t=82s
Ta osoba wtedy chciała być anonimowa. Wczoraj znów na niego trafiłam! Nazywa się Robert Kraszewski:
https://www.youtube.com/watch?v=Nr1wsVWuF3Q
Wystarczyło kilka minut filmu i już było wiadomo, że to on!
Miłego oglądania!
Pozdrawiam Wszystkich, Justyna
Dziękuję, bardzo pouczające - lubię odszukiwać takich właśnie ludzi.
Usuń