WYŚWIETLENIA

26 kwietnia 2026

PIŁSUDSKI & HITLER - CZYLI WOJNA PREWENCYJNA Z NIEMCAMI 1933 r. - Cz. II

UDERZYĆ PÓKI CZAS!





AKT I
"NIEMIECKA POLSKA" 
(1916 - 1918)
Cz. I




 18 kwietnia 1933 r. późnym wieczorem Marszałek Józef Piłsudski powrócił do swojego gabinetu w budynku Głównego Inspektoratu Sił Zbrojnych, mieszczącego się przy Alejach Ujazdowskich 1/3 w Warszawie (obecnie w tym budynku znajduje się kancelaria premiera Rzeczpospolitej). Wracał właśnie ze spotkania z prezydentem Ignacym Mościckim, a w dłoni dzierżył dokument zatytułowany: "Na wypadek wojny z Niemcami". W gabinecie Marszałka znajdował się jego adiutant kapitan Mieczysław Lepecki, który na widok Marszałka stanął na baczność. Piłsudski podszedł do niego i wręczył mu ów dokument który trzymał w dłoniach, mówiąc: "Drogie dziecko, przepisz to na maszynie". Kapitan Lepecki wziął do ręki żółtawy brulion, na którym odręcznie zapisane było ręką Piłsudskiego: "Na wypadek wojny z Niemcami" i dalej: "Rząd obrony i jedności narodowej", a jeszcze niżej opinia prezydenta Mościckiego: "Zgadzam się, I. Mościcki". Kapitan Lepecki, przepisując tekst zawarty w owym dokumencie, w pewnym momencie zapytał się Marszałka: "Czy Hitler ma zamiar nas napaść?", na co Piłsudski odparł: "Nawet gdybyśmy my na niego napadli, to też byłaby obrona". Trzy dni później (21 kwietnia) w Wilnie Marszałek urządził wielką defiladę wojskową, mającą być wstępem do przyszłej inwazji na hitlerowskie już wówczas Niemcy. Sprawa bowiem zaczynała być bardzo niebezpieczna, szczególnie od chwili gdy 30 stycznia 1933 r. prezydent Rzeszy Paul von Hindenburg powołał Adolfa Hitlera na stanowisko kanclerza Rzeszy Niemieckiej. Potem wydarzenia potoczyły się już lawinowo, 4 lutego na mocy rozporządzeń prezydenta Rzeszy o "Ochronie narodu niemieckiego" zawieszono podstawowe prawa konstytucyjne, 28 lutego zaś (kilkanaście godzin po pożarze Reichstagu, który nastąpił w nocy z 27 na 28 lutego) ogłoszono w Niemczech stan wyjątkowy ustawą o "Ochronie narodu i państwa" (wówczas też do więzień - a potem do pierwszego w Niemczech obozu koncentracyjnego w Dachau - zaczęli masowo napływać komuniści, socjaliści i wszyscy, których zwycięzcy naziści uważali za swoich wrogów lub tylko przeciwników politycznych). Tak więc w ciągu zaledwie miesiąca od zdobycia władzy kanclerskiej, Adolf Hitler stał się realnie dyktatorem. 


"NAWET GDYBYŚMY MY NA NIEGO NAPADLI, TO TEŻ BYŁABY OBRONA!"



Teraz kolejne ustawy wprowadzane były już lawinowo. 3 marca 1933 r. odbyły się w Niemczech ostatnie już przed wybuchem II Wojny Światowej wybory parlamentarne. Co prawda NSDAP zdobyła w nich większość, ale nie większość umożliwiającą samodzielne rządzenie (jedynie 288 mandatów na 647 posłów wchodzących w skład Reichstagu), jednak ponieważ rząd Hitlera był rządem koalicyjnym, mieli oni umowę z DNVP (Niemiecką Narodową Partią Ludową), której przedstawiciel - Hugenberg był ministrem gospodarki Rzeszy (DNVP zdobyła 52 mandaty), a także z DStP (Niemiecką Partią Państwową), której przedstawiciel - Saldte był ministrem pracy DStP zdobyła 5 mandatów). Dzięki temu koalicyjny rząd Adolfa Hitlera posiadał większość w parlamencie Rzeszy (po drugiej stronie była SPD - Socialdemokratyczna Partia Niemiec, która zdobyła 120 mandatów; partia Centrum - 73 mandaty, BVP - Bawarska Partia Ludowa, zdobyła 19 mandatów; DVP - Niemiecka Partia Ludowa byłego kanclerza i ministra spraw zagranicznych Rzeszy Gustawa Stresemanna, która poniosła totalną klęskę zdobywając tylko 2 mandaty; swoją reprezentację wprowadzili jeszcze wówczas komuniści - KPD zdobywając 81 mandatów; oraz kilka nic nieznaczących partyjek, które łącznie zdobyły 7 mandatów. Mimo tych wyborów już 21 marca Adolf Hitler w poczdamskim kościele garnizonowym ogłosił "pozbawienie władzy parlamentu" (potem naziści czcili ten dzień jako "Dzień Poczdamu"). Już 23 marca weszła ustawa o "Likwidacji nędzy narodu i państwa", która realnie była ustawą o pełnomocnictwach, przenoszących władzę ustawodawczą na egzekutywę, którą ujednolicono na mocy ustawy o "Odnowieniu stanu urzędniczego" z 7 kwietnia 1933 r. - która realnie była usunięciem z pracy niepożądanych politycznie oraz "niearyjskich" urzędników (głównie Żydów). 31 marca weszła w życie "Tymczasowa ustawa o ujednoliceniu krajów i Rzeszy" i od tego momentu można już mówić o jednych Niemczech, gdyż do tej pory nie istniał nawet niemiecki paszport (paszporty były wystawiane przez poszczególne kraje Rzeszy, pierwszy paszport Rzeszy Niemieckiej wprowadzony został w roku 1934), została ta ustawa uzupełniona 7 kwietnia 1933 r. drugą ustawą o "Ujednoliceniu krajów i Rzeszy", na mocy której wprowadzono namiestników (wywodzących się oczywiście z NSDAP) którzy mianowali rządy krajowe. W maju roku 1933 zlikwidowano i rozwiązano oficjalnie wszystkie inne partie polityczne i związki zawodowe poza NSDAP i DAF (Niemiecki Front Pracy), która od 1 grudnia staje się jedyną partią polityczną w Niemczech.




Oczywiście temu wszystkiemu towarzyszyły represje polityczne, zamykanie przeciwników politycznych, usuwanie ludzi z pracy za pochodzenie i za poglądy, stworzono pierwszy niemiecki obóz koncentracyjny w Dachau - gdzie bez wyroku sądu skazywano ludzi na długoletnie kary ciężkiego więzienia. Każdy przeciwnik Adolfa Hitlera i nazistów w ogóle, nie miał od tej chwili łatwego życia w Niemczech a z każdym kolejnym dniem, każdym kolejnym tygodniem i miesiącem życie w Niemczech stawało się coraz bardziej nie do zniesienia (oczywiście dla ludzi którzy nie byli zbytnio zaangażowani politycznie, zdobycie władzy przez nazistów nie było złe, tym bardziej że gospodarka dosyć szybko ruszyła z miejsca, bezrobocie zaczęło spadać, pojawiły się nowe inwestycje, zaczęto budować drogi i autostrady, stan bezpieczeństwa i czystości niemieckich miast znacznie się poprawił i oczywiście... pociągi zaczęły przychodzić na czas, a zresztą bardzo szybko nie było już innego wyjścia niż tylko popierać Hitlera, tym bardziej że przyszłość rysowała się w jasnych barwach dla Niemiec. Notabene chciałbym tutaj dodać, jak bardzo przekorny może być los. Gdy bowiem w maju roku 1913 młody, 24-letni Adolf Hitler opuścił Wiedeń i po raz pierwszy przyjechał do Niemiec, do Monachium, aby tam złożyć papiery na Bawarskiej Akademii Sztuk Pięknych - okazało się że życie miało dla niego zupełnie inny scenariusz. Nie dostał się wówczas do akademii {ja przyznam się szczerze że może nie znam się tak bardzo na sztuce, ale widziałem szkice Hitlera z końca lat 30-tych, gdy był już kanclerzem Rzeszy; głównie te dotyczące królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków. Te szkice powstały zapewne w roku 1938 lub 1939 wkrótce po bajce Disneya o tym samym tytule. I przyznać się muszę że mnie się te szkice spodobały, praktycznie nie różniły się one niczym od oryginału. Ale powtarzam, może ja nie znam się na sztuce tak, jak owi profesorowie z Bawarskiej Akademii Sztuk pięknych. W każdym razie niedostanie się Hitlera na wydział sztuk pięknych i nie otrzymanie stypendium, oznaczało dla niego katastrofę życiową. Pieniądze które otrzymywał od matki szybko się skończyły, w końcu kolejne przelewy przestały przychodzić i Hitler wylądował w przytułku dla bezdomnych. Notabene to też jest ciekawe, że pomimo tego faktu że nie miał co jeść i gdzie spać, nie podjął się żadnej pracy zarobkowej, która nie była zbieżna z jego wykształceniem lub zamiłowaniem. Wolał więc siedzieć wśród bezdomnych, niż zarobić trochę pieniędzy żeby móc przynajmniej jakoś funkcjonować. W każdym razie zdarzało się też że Hitler - niczym zwykły menel - sypiał latem na ławkach w parku monachijskim. I dopiero gdy 1 sierpnia 1914 r. Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji, jego życie się zmieniło. Ta wojna ocaliła go przed śmiercią głodową, zamarznięciem itd. szybko zgłosił się do wojska i służył w armii naprawdę dzielnie. Dzisiaj, gdy czyta się opinie że Hitler był "szczurem tyłowym" i że wolał chować się z tyłu niż walczyć na pierwszej linii, to te opinie są... gówno warte, jedyne dobre co można powiedzieć o Hitlerze to to, że sukinsyn się naprawdę nie bał, on się angażował w najgorsze akcje bojowe i nie wykazywał strachu. Został kurierem przenoszącym rozkazy pomiędzy jednostkami, a służba jako kurier była jedną z najgorszych i najbardziej śmiercionośnych, gdyż bardzo łatwo można było natknąć się na snajpera, dostać rykoszetem, lub wpaść na minę. A Hitler się nie bał, wykonywał rozkazy praktycznie bez strachu, zresztą trudno się temu dziwić, wojna ocaliła mu życie i o ile inni żołnierze mieli swoje żony, matki, rodziny, o tyle Hitler nie miał do czego wracać. W cywilu tamto życie było niewarte funta kłaków, tutaj zaś przynajmniej mógł się wykazać. Dlatego też gdy został poważnie ranny w roku 1918 i gdy trafił do szpitala, nim doszedł do zdrowia wojna dobiegła końca - 11 listopada 1918 r. a Hitler wrócił do swojego marnego, cywilnego żywota. Potem zdobył pozycję w DAP przemianowując ją na NSDAP, a w roku 1940 po zwycięstwie nad Francją - stał się realnie... bogiem dla Niemców. Zresztą - co ciekawe - Hitler jeździł w otwartym samochodzie w czasie wojny z Polską we wrześniu 1939 i tam też się nie, bał choć oczywiście miał ochronę. Często było jednak tak że rankiem przez dane ziemie przechodził szwadron polskich ułanów, a po południu tą trasą jechał Hitler. Wystarczył jeden strzał, rykoszet i byłoby po wszystkim. A ten sukinsyn się nie bał. Wspominam o tym tylko jako o przewrotności ludzkiego losu, jak bowiem z menela bez grosza przy dłuższy można stać się bogiem, a potem wszystko stracić i wylądować w rynsztoku historii. Niesamowite są ludzkie nasze losy).


BUNT STENNESSA 
(31 III - 2 IV 1931)



Zdobyciem władzy przez nazistów w Niemczech zagrożeni byli również... byli naziści, którzy do tego czasu zostali wykluczeni z partii, jak choćby Walter Stennes - zagorzały zwolennik nazizmu, szef SA (Sturmabteilung), który w dniach 31 marca 2 kwietnia 1931 r. zorganizował wewnętrzny bunt w partii nazistowskiej, będący sprzeciwem wobec nierównego traktowania wszystkich członków i używania bojówek SA przez Hitlera tylko do zabezpieczania nazistowskich wieców i rozbijania wieców przeciwników politycznych, podczas gdy członkowie partii opływali w dostatki, Stennes twierdził że towarzysze z brygad szturmowych nie mają często dobrych butów. Bunt Stennessa został szybko stłumiony, on sam wydalony z partii, a gdy Hitler został kanclerzem, zmuszony do wyjazdu z Niemiec (udał się wówczas wraz z małżonką do Chin, gdzie był doradcą wojskowym w Czang Kaj-szeka). Stennes wrócił do Niemiec w roku 1949 i starał się nawet o papiery "ofiary reżimu nazistowskiego" (chociaż sam był zdeklarowanym nazistą i tylko przez kaprys losu został wykluczony całego tego systemu), ale ich ostatecznie nie uzyskał. Wielu innych Niemców musiało wówczas też opuścić kraj i udać się na emigrację - głównie do Francji lub USA (wówczas też przeniosła się do Stanów Zjednoczonych cała ta marksistowska zgraja ze szkoły frankfurckiej, czyli Instytutu Badań Społecznych założonego we Frankfurcie nad Menem w roku 1923, po nieudanym "eksporcie" komunizmu przez Armię Czerwoną na Zachód w roku 1920 gdy bolszewicy i inna komunistyczna swołocz rozbili sobie wówczas zęby o rodzącą się Polskę i Jej Armię stworzoną przez Józefa Piłsudskiego. Wówczas postanowiono zająć się problemem jak w pokojowy sposób przeprowadzić rewolucję komunistyczną, której nie udało się przeprowadzić w sposób militarny. I ci wszyscy ludzie, te Horkheimery, Marcuse, Adorno i inne Frommy znalazły ciepłe posadzki na amerykańskich uczelniach, a potem po roku 1945 wróciły do Europy i zaczęły tutaj powoli budować zjednoczoną Europę (oczywiście nie od razu ten projekt był komunistyczny, ale takowym się stał i dzisiaj rządzi nim neokomunistyczna banda z von der Leyen na czele, która realnie ma się za nadludzi, a nas wszystkich, obywateli Europy traktuje jak bydło którym się rozporządza i którego się nawet nie pyta o zdanie, sprowadzając niekontrolowane masy muzułmańskich najeźdźców w ramach mieszanki genetycznej opracowanej jeszcze w latach 20-tych XX wieku przez Coudenhove-Kalergi i organizując nam życie pod sztandarami dewiacji zoofilno-pedofilno-lgbtowskich. Wybaczcie moje uniesienie ale inaczej tego nie można było nazwać, zresztą sam projekt Wspólnoty Europejskiej również ma (może nie komunistyczne, ale) nazistowskie korzenie. Pierwszy taki projekt został opracowany w roku 1942 pod kierownictwem prezesa Banku Rzeszy Hjalmara Schacht'a i miał być podstawą nowej nazistowskiej Europy. Ostatecznie Niemcom nie udało się tego projektu stworzyć drogą militarną, dlatego również (i niestety) przy wsparciu Amerykanów - wrócono do tego po wojnie a pierwszym przewodniczącym Wspólnot Europejskich stworzonych w roku 1958, był były zdeklarowany nazista Walter Hallstein. Zresztą o innych "ojcach założycielach" Europy spod znaku "chrześcijańskiej jedności" - jak chcą niektórzy prawicowcy (czy pseudo-prawicowcy), twierdzący że pierwotnie była to piękna idea budowana w ramach chrześcijańskiej wspólnoty - gówno prawda, ludzie którzy się deklarowali chrześcijanami, a których dzisiaj wiele partii prawicowych wynosi na sztandary jako przeciwwagę dla tego marksistowskiego bydła spod znaku Spineliego i jego manifestu z Ventotene z 1941 r. albo nie wiedzą o czym mówią, albo wiedzą i właśnie dlatego to mówią - sam nie wiem co gorsze. O takich ojcach założycielach też mogę wiele napisać - wielkie "chrześcijany" którym z klap garniturów wystawał zbezczeszczony krzyż - nazistowska swastyka).




Tak więc Adolf Hitler, który przejmował po kolei władzę dyktatorską w Niemczech (a czynił to konsekwentnie krok po kroku i nie napotykał na tej drodze żadnych przeszkód), postanowił również wykazać się w polityce zagranicznej. Już od początku rządów Adolfa Hitlera w Niemczech, stan relacji polsko-niemieckich był diametralnie zły (czyli nie zmieniło się nic w porównaniu z okresem wcześniejszym, z tym tylko że teraz istniało większe prawdopodobieństwo wybuchu wojny polsko-niemieckiej). Już 17 lutego 1933 r. polski poseł w Niemczech - Alfred Wysocki stwierdził, że Polska i Niemcy znajdują się obecnie "w przededniu wojny", że nie widać oznak poprawy i że winę za to ponosi strona niemiecka, próbująca rozpętać konflikt wojenny (stało się tak po rozmowie Wysockiego z kierownikiem Departamentu Wschodniego niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Richardem Meyerem, po którym Wysocki przedstawił nawet prywatną opinię, iż: "Ów wzbogacony Żyd {czyli Meyer}, udający niemieckiego patriotę, a teraz nawet hitlerowca, działa mi na nerwy, tak że, o ile mogę, unikam bliższych z nim stosunków". Meyer został zwolniony z niemieckiego MSZ we wrześniu 1936 r. co wiceminister Jan Szembek uznał za spory sukces polskiej dyplomacji, gdyż określił Meyera jako "wielkiego naszego wroga"). Natomiast 12 lutego 1933 r. w londyńskiej gazecie "The Sunday Express" ukazał się wywiad z Hitlerem (Hitler tego wywiadu udzielił 6 lutego przedstawicielom "Daily Mail", ale ostatecznie tekst ukazał się w "The Sunday Express"), w którym ten wypowiedział się za koniecznością zwrotu Niemcom tzw. "polskiego korytarza" czyli ziem Pomorza Gdańskiego, zajętych przez gen. Józefa Hallera w styczniu-lutym 1920 r. (10 lutego 1920 r. doszło do "zaślubin Polski z morzem") i przyłączonych do odradzającej się Rzeczypospolitej. Wówczas ruszyła lawina. 15 lutego 1933 r. w Sejmie minister spraw zagranicznych Józef Beck w przejrzystej aluzyjnej mowie stwierdził, że "jak dotąd nikomu jeszcze nie udało się zmienić granic za pomocą słów", innymi słowy, że albo będzie wojna, albo Hitler się ośmieszy. Wkrótce po tej mowie, władze Wolnego Miasta Gdańska zerwały polsko-gdańskie porozumienie z roku 1923 (na mocy którego Polska uzyskiwała specjalne uprawnienia w Gdańsku łącznie z prawem do reprezentowania tego miasta na arenie międzynarodowej). W Warszawie natychmiast powstało wrażenie, że Berlin będzie chciał przeprowadzić w Wolnym Mieście zamach stanu, a następnie włączyć Gdańsk do Rzeszy. 4 marca Hitler przyleciał samolotem do Gdańska (na tutejszy wiec NSDAP), gdzie sugerował że Gdańsk jest "niemiecki od wieków". Odpowiedzi na tą jawną prowokację 6 marca polski garnizon na Westerplatte w Gdańsku został wzmocniony kolejnymi posiłkami, a Marszałek Piłsudski zmobilizował również jedną dywizję graniczną z Wolnym Miastem Gdańskiem. Wtedy rozpoczął się jazgot niemieckiej prasy, a tytuły takie jak: "Polska wiecznie łamiącą układy", "Wschodnie państwo rozbójnicze", "Bezczelny zamach" nie należały do rzadkości. 




21 kwietnia 1933 r. zorganizowano w Wilnie wspaniałą defiladę wojskową, którą osobiście odbierał Marszałek Piłsudski. Wszystko szło w kierunku zbliżającej się wojny prewencyjnej, która będzie miała na celu nie tylko obalenie reżimu nazistowskiego w Niemczech, ale przede wszystkim unieszkodliwienie Niemiec jako potencjalnego agresora, w sytuacji gdy za parę lat czeka Polskę konfrontacja ze Związkiem Sowieckim, bo to, że Armia Czerwona ruszy na Zachód, było pewne jak to, że po nocy przychodzi dzień. Teraz walka toczyła się tylko o to, żeby totalnie zneutralizować wroga na Zachodzie jakim bezwzględnie były Niemcy i uczynić się niezdolnym do akcji militarnej w sytuacji, gdy czeka Polskę wojna na Wschodzie. Wówczas w tę wojenną atmosferę włączyła się także prasa polska (głównie zaś piłsudczykowska), i na przykład w "Gazecie Polskiej" cytowany już przeze mnie kiedyś pułkownik Ignacy Matuszewski (do którego ja osobiście odczuwam ogromny szacunek), napisał artykuł, w którym znalazły się słowa że "o ziemiach zachodnich Polska może i będzie rozmawiać, ale jedynie głosem swoich dział" i nikt nie zmusi Polski do oddania przynależnych Jej, odwiecznie polskich ziem, bo takie jest widzimisię polityków z Zachodu. Doszło też do kilku demonstracji anty-niemieckich w Polsce, a niemieckie poselstwo w Warszawie musiało być całą dobę chronione przez policję. Wojna, i to szybka wojna w celu usunięcia niebezpieczeństwa na Zachodzie w sytuacji gdy czeka nas konflikt ze wschodnią, czerwoną jak krew (w której lubiła się pławić) bolszewicką barbarią, musiał dojść do skutku. Ale nim do tego przyjdę, chciałbym opowiedzieć jak to się stało że konflikt polsko-niemiecki przybrał na takiej sile w latach 20-tych i dlaczego ostatecznie Piłsudski dążył do wojny prewencyjnej roku 1933? Co wiedział że wkrótce nastąpi? A wiedział! O tym już w kolejnej części, gdzie przejdziemy do początku "niemieckiej Polski", która ostatecznie okazała się niewypałem. 




CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

PIŁSUDSKI & HITLER - CZYLI WOJNA PREWENCYJNA Z NIEMCAMI 1933 r. - Cz. II

UDERZYĆ PÓKI CZAS! AKT I " NIEMIECKA POLSKA "   (1916 - 1918) Cz. I  18 kwietnia 1933 r. późnym wieczorem Marszałek Józef Piłsudsk...