WYŚWIETLENIA

15 kwietnia 2026

DOMINATORKI - Cz. X

CZYLI RZECZ O ZNANYCH
I NIEZNANYCH KOBIETACH W HISTORII,
KTÓRE POTRAFIŁY 
RÓŻNYMI SPOSOBAMI OWINĄĆ SOBIE
MĘŻCZYZN WOKÓŁ PALCA





DOMINATORKI STAROŻYTNEGO EGIPTU
Cz. X






TEJE
KRÓLOWA-LWICA 
Cz. III


Pierwsza dekada rządów faraona Nebmaatre Amenhotepa III i królowej Teje przebiegała na nieustannych podróżach, inspekcjach i kampaniach wojennych (główna kampania wojenna w Nubii - prowadzona w pierwszych latach panowania młodego władcy). Ok. 1378 r. p.n.e. para królewska na stałe już osiadła w Tebach, a raczej po drugiej - północno-wschodniej - części Stubramnych Teb, czyli w Malgatcie (nieopodal zespołu świątynnego Totmesa III w Medinet Habu). Tam właśnie Amenhotep III nakazał wznieść dla siebie i swej rodziny wygodny pałac, oraz wykopać sztuczne jezioro, po którym można by było pływać łodzią. Tam też przyszły na świat kolejne dzieci pary królewskiej. Wielkim świętem były narodziny syna, czyli królewskiego następcy tronu, który otrzymał imię - Totmes. Wkrótce potem narodziła się najstarsza z córek - księżniczka Sitamun. Narodziny Iset - drugiej córki, również były powodem do radości, gdyż ze względu na częste zgony niemowląt, każde dziecko które tylko przeżyło okres niemowlęctwa (szczególnie zaś chłopcy - jako naturalni następcy tronu - kontynuatorzy dzieła Boskiego Stworzenia Świata i utrzymania w nim porządku i sprawiedliwości) było na wagę złota. Oczywiście przez pierwsze kilkanaście miesięcy (a nawet kilka lat) rodzice starali się zbytnio nie przywiązywać do dziecka, jako że ciężej by było im potem przeżywać jego stratę, dlatego też niemowlęta i małe dzieci wychowywały się pod okiem mamek i opiekunów. Dopiero po ok. piątym roku życia dziecka rodzice (szczególnie matki) coraz częściej spędzali z nimi czas (dzieci odstawiano od piersi mamek z reguły w trzecim roku życia, choć czasem karmiono je mlekiem aż do wieku pięciu lat, aby nabrały większej odporności, gdyż zbyt szybkie odstawienie od piersi w ówczesnych warunkach często oznaczało po prostu śmierć dziecka). Nie wiadomo jaką matką była królowa Teje (biorąc pod uwagę jej posągi o zimnym obliczu z nieco azjatyckimi kształtami twarzy - choć Azjatką nie była), zapewne jednak bardzo kochała swe dzieci i radowała się z faktu, że przetrwali oni w zdrowiu pierwsze lata życia.
 
Bez wątpienia pierwszym świętem, w jakim wzięła udział para królewska - po powrocie do Teb - było święto Opet, które odbywało się co roku w drugim miesiącu pory wylewów Nilu (pora wylewów trwała od połowy lipca do połowy grudnia, czyli drugi miesiąc to byłby sierpień). Trwało ono 11 dni, a z tej okazji faraon (wraz ze swą Wielką Małżonką Królewską) udawał się do zespołu świątynnego w Medinet Habu - gdzie gromadził się okoliczny lud (głównie mieszkańcy królewskich Teb), aby okazać mu swe boskie oblicze. Podczas tego święta para królewska wyjątkowo blisko podchodziła do poddanych, ofiarowując im najróżniejsze dary (ciasta, bochenki chleba, dzbany piwa). Jednak owe rozdawnictwo było ostatnim elementem całego święta, które rozpoczynało się w wielkiej świątyni Amona-Re w Karnaku (Ipet-Sut), po czym w niezwykle uroczystej procesji "Świętej Rodziny z Teb" (przedstawiającej bogów: Amona-Re, jego małżonkę boginię Mut i ich syna - Chonsu) para królewska, idąc na czele owej procesji (jednak tuż za świętymi posągami bogów) wzdłuż brzegów Nilu, dochodziła do Świątyni Amona-Re w Luksorze (jednej z dwóch dzielnic z której składały się królewskie Teby. Luksor był jednak bardziej zurbanizowany i zamieszkiwało go znacznie więcej ludzi, niż całkowicie podporządkowany klerowi Amona - Karnak). Po drodze zatrzymywano się na sześciu stacjach procesyjnych w rozbudowanych za czasów Hatszepsut dziedzińcach świątynnych. Następnie, u pierwszego pylonu świątyni Amona-Re w Luksorze, czekały barki, którymi "Święta Rodzina z Teb" miała przepłynąć na drugi brzeg Nilu (każdy wizerunek boga umieszczony został na innej barce). Zaś na czwartej i ostatniej barce płynęła rodzina królewska w otoczeniu swego dworu (zaś pozostała ludność przepływała Nil na splecionych przez siebie, prowizorycznych tratwach. Swoją drogą była to niebezpieczna przeprawa ze względu na czyhające w wodach krokodyle i hipopotamy). Barki następnie holowali na brzeg grupy mężczyzn, wywodzących się spośród dworskich dostojników (oni wcześniej płynęli na małych łodziach, ciągnących i eskortujących "Święte Barki"). Potem procesja szła po "Ziemi Amona", prosto do świątyni Medinet Habu, gdzie lud mógł zgłaszać swe prośby do bogów, jak i do królewskiego Ka (w rozumieniu Starożytnych Egipcjan, królewskie Ka było duszą stanowiącą część boskiej istoty, wspólnej zarówno dla samych bogów jak i królewskich przodków faraona). Tam też następowało (po 11 dniach) zakończenie procesji i rozdawnictwo darów spożywczych.




W świątyni Amona-Re w Luksorze faraon przemieniał się w "boską istotę" (w otoczeniu kapłanów recytujących modlitwy i magiczne formułki, oraz w smugach dymu z kadzideł) i odtąd stawał się już bogiem na kolejny rok (do następnego święta Opet), a tym samym przestawał być człowiekiem i (w świadomości ludu) był w stanie spełniać błagalne prośby swych poddanych. Było to niezwykle ważne wydarzenie dla władzy z punktu widzenia ideologiczno-propagandowego, gdyż wyrabiało w poddanych przekonanie o boskim złączeniu panującego władcy z bogiem, a tym samym utrzymaniu porządku świata i ładu społecznego oraz oddaleniu chaosu (wierzono że aby słońce mogło codziennie wzejść, potrzebny jest władca połączony z bogiem, który to właśnie zapewni, dając światu jasność i ciepło). Dlatego też w dziejach Egiptu tak rzadko spotyka się jakiekolwiek spiski czy próby obalania panujących władców (jedynie w epokach wielkich niepokojów społecznych i wstrząsów politycznych). Jak bowiem można obalić władcę, który zjednoczony jest z bogiem za sprawą swego Ka? Przecież w takiej sytuacji duch i intelekt władcy równał się (w rozumieniu Egipcjan) duchowi i inteligencji samego bóstwa. Oczywiście dane dynastie mogły wymrzeć, ale zawsze musiał objawić się jakiś nowy król (choćby nawet pochodził z innego kraju i w nim rezydował), dzięki któremu każdego ranka wzejdzie słońce, a życiodajny Nil zapewni przetrwanie zarówno ludziom jak i zwierzętom. Gdyby bowiem zabrakło władcy (jak sądzono) zapanowałby powszechny chaos a świat uległby rozpadowi, przeto w niespokojnych czasach, gdy nie można było szybko wyłonić nowego władcy, kontynuowano panowanie poprzedniego - nawet jeśli ten zbiegł lub już nie żył. Było to niezwykle ważne dla utrzymania ładu i porządku społecznego (a jednocześnie dla podkreślenia dotychczasowej władzy egipskiego kleru). Koronacja nowego faraona (szczególnie zaś takiego, który nie był związany z poprzednią dynastią więzami pokrewieństwa) z reguły odbywała się podczas święta Opet, przy czym łączono koronację ze zjednoczeniem Ka nowego władcy z samym bogiem, aby tym samym zapewnić mu trwałe i spokojne panowanie.




Ok. 1377 r. p.n.e. (w jedenastym roku panowania Amenhotepa III) młody faraon (miał wówczas zapewne ok. 18 lat) postanowił ponownie się ożenić. Oczywiście królowa Teje (która z pewnością była rówieśnicą swego męża, lub też o rok/dwa od niego starsza) pozostawała najważniejszą żoną, ale z przyczyn politycznych król musiał ponownie się ożenić, bowiem od czasów jego dziada Aacheperure Amenhotepa II, panował sojusz polityczny z dotychczasowym wrogiem Egiptu (i sprawcą wszelkich anty-egipskich buntów w Syro-Palestynie) królestwem Mitanni. Sojusz ten, zawarty po raz pierwszy ok. 1417 r. p.n.e., przetrwał w nienaruszonym stanie do czasu Amenhotepa III. Jednak teraz, po czterdziestu latach pojawiła się dodatkowa okoliczność, która jeszcze mocniej pchała ku sobie Mitanni i Egipt. Tą okolicznością było coraz bardziej agresywne anatolijskie królestwo Hetytów, którym władał wówczas król - Tuadhalijia II, który wstąpił na tron w Hattuszan (stolicy państwa Hetytów) ok. 1380 r. p.n.e. (z chronologią władców królestwa Hetytów mam spory problem, a to dlatego że brak jest spisów królów lub dokumentów datowanych przy pomocy lat rządu poszczególnych monarchów tego państwa. Hetycka chronologia bowiem opiera się prawie w całości na synchronizmach z sąsiadującymi krajami i jedynie daty panowania króla Mursilisa II {1321-1297} mogą być poświadczone dowodami astronomicznymi). Królestwo Hetytów od ok. 1550 r. p.n.e. (czyli od czasów panowania króla Ammuny) przeżywało okres upadku politycznego, wewnętrznych wstrząsów i szybko zmieniających się władców na tronie w Hattuszan. Jednak wraz z objęciem tronu przez Tuadhaliję II ten stan rzeczy zaczął się zmieniać (jeszcze nie na tyle, aby realnie zagroził on pozycji Mitanni w regionie, tak stanie się dopiero za czasów syna Tuadhaliji Suppiluliumy I który obejmie tron ok. 1357 r. p.n.e.). Mimo to  król Szuttarna II postanowił ponownie zacieśnić stosunki z Egiptem, a najlepszym sposobem takiego sojuszu było małżeństwo, czyli wydanie córki mitannijskiego władcy za młodego faraona (bowiem egipskich księżniczek nie wydawano za mąż za obcych władców, jak również w dyplomacji nie stosowano egipskich hieroglifów - uważając to pismo za przeznaczone jedynie dla Egipcjan i posiadające przez to magiczne właściwości, niegodne poznania obcym, azjatyckim "barbarzyńcom").




Dawno w Mitanni zapomniano ów nieszczęsny rok, gdy po zwycięstwie na "jałowym wzgórzu" pod Haleb (1447 r. p.n.e.) faraon Totmes III Wielki rozpoczął ekspansję w głąb Mitanni. Od tego czasu minęło już siedemdziesiąt lat, czterdzieści lat temu zawarto pierwszy pokój z Egiptem a od dwudziestu lat panował nieprzerwany sojusz. W Egipcie wyrosło już drugie pokolenie, które nie pamiętało działań wojennych prowadzonych w Naharinie. Jeszcze ojciec Amenhotepa III - Totmes IV musiał wysyłać aż sześć poselstw na dwór do Waszszuganni, zanim władca Mitanni - król Artatama I wyraził zgodę na ożenek swej córki Mutemwei z faraonem, teraz - ze względu na zagrożenie hetyckie - poszło to znacznie szybciej. Na tronie Mitanni panował wówczas (1377 r. p.n.e.) król Szuttarna II (syn Artatamy) i bardzo szybko wyraził on zgodę na poślubienie przez Amenhotepa jednej ze swoich córek - Giluhipy (było to więc do pewnego stopnia małżeństwo kazirodcze, jako że matka Amenhotepa III - Mutemweia, była siostrą Szuttarny i ciotką Giluhipy - nowej małżonki jej syna). Młoda księżniczka z Nahariny przybyła więc do Egiptu aby poznać swego męża. Małżeństwo zostało zawarte w Pałacu Królewskim w Malgatcie, a nowa królewska małżonka weszła do haremu władcy, w którym oprócz innych dziewcząt, były też jego siostry i córki. Najważniejszą zaś kobietą bez wątpienia była Wielka Małżonka Królewska - Teje, która od początku traktowała małżeństwo Amenhotepa z Giluhipą jako związek polityczny. Nie wiadomo jednak dokładnie jakie były relacje pomiędzy obiema paniami, gdyż żadne tego typu dokumenty nie zostały spisane (Egipcjan nie interesowały relacje "dam haremowych", tym bardziej że harem egipski był miejscem dość swobodnym, gdzie kobiety mogły spotykać się ze swą rodziną, a nawet przyjmować niespokrewnionych z nimi gości). Zapewne więc pozycja królowej Teje w żaden sposób nie została uszczuplona nowym związkiem jej męża.




Nim jednak przejdę do dalszych dziejów panowania Amenhotepa III i królowej Teje, chciałbym na moment opowiedzieć historię innej haremowej damy faraona, babilońskiej księżniczki Telik-ha Ventiu, która również została królewską małżonką (tak jak Giluhipa), a także zaprzyjaźniła się z samą Wielką Małżonką Królewską Teje. Kim była owa dama i jak to się stało, że ponownie dała o sobie znać? Informacje o niej wypłynęły poprzez jasnowidzące medium o pseudonimie Rosemary w 1931 r. Rosemary była do 1928 r. nauczycielką w jednej ze szkół w mieście Blackpool w północno-zachodniej Anglii i nosiła imię Ivy. W 1931 r. po wejściu w głęboki stan, zaczęła nagle przemawiać w jakimś obcym, nieznanym języku, który to nagrano na taśmę i poddano następnie analizie. Okazało się że język którym posługiwała się Ivy (a raczej Rosemary), jest już obecnie wymarłym językiem staroegipskim (jego autentyczność potwierdził egiptolog - Howard Hulme). Podczas rozmowy z medium (które wówczas mówiło już głosem kobiety z innej epoki), zapytano o imię tej, która przybyła. Przedstawiła się jako księżniczka Telik-ha Ventiu - żona faraona Nebmare Amenhotepa (czyli Amenhotepa III - starożytni Egipcjanie do opisania swych władców nie używali bowiem cyfr przy nazwisku konkretnego króla, lecz posługiwali się jego indywidualnym przed-imieniem, w przypadku Amenhotepa było to imię - Nebmare, jego syn Amenhotep IV Echnaton nosił początkowo imię Nefercheprure. Cyfry przy imionach kolejnych władców to jest dopiero grecki wynalazek). Dopiero po kilku takich seansach, księżniczka Ventiu podała też swoje prawdziwe (duchowe) imię, jakiego używa na "Tamtym Świecie". Brzmiało ono - Nona.




Księżniczka Telik-ha Ventiu urodziła się ok. 1390 r. p.n.e. Nie była Egipcjanką lecz Babilonką, córką jednego z lokalnych władców Babelu. Jej ojciec został zamordowany w wyniku walk wewnętrznych o władzę nad państwem, a wówczas Telik-ha Ventiu trafiła do Egiptu. Prawdopodobnie (piszę prawdopodobnie, gdyż ona sama nie mówi o konkretnej dacie swego przybycia do kraju faraonów, natomiast ja kalkuluję po swojemu, obliczając czas od ewentualnej rebelii która miała miejsce w Babilonie - a były to bardzo niespokojne czasy, zwłaszcza w Mezopotamii - i w której wyniku życie stracił "król Babelu" imieniem - Kurigalzu I) młoda dziewczyna (najprawdopodobniej była wówczas w wieku ok. 15 lat lub nieco starsza - choć to też moje domysły, gdyż Nona o tym nie wspomina) pojawiła się w stolicy Egiptu - Królewskich Tebach ok. 1374 r. p.n.e. (wówczas to miał miejsce ów zamach stanu w Babilonie i zamordowanie króla Kurigalzu I, syna poprzedniego władcy Kadaszmana-Harbe I przez uzurpatora, który stał się kolejnym władcą Babilonu - Kadaszmanem-Enlilem I). Tak więc (najprawdopodobniej) około roku 1374 p.n.e. młoda Telik-ha Ventiu trafiła do haremu faraona Amenhotepa III. Stało się to oczywiście na prośbę jej ojca (o czym już w swych przekazach opowiada Nona), który spodziewając się zamachu i śmierci, zadbał o to, by jego córka została jedną z kobiet/żon faraona Amenhotepa (wcześniej wysłał w tej sprawie do egipskiego władcy list, z prośbą o przyjęcie jego córki w poczet jego konkubin, twierdząc że jeśli pozostanie w swoim kraju, to czeka ją tam śmierć). Amenhotep wyraził na to zgodę i tak młoda Telik-ha Ventiu trafiła do jego haremu. Nona opowiada że początkowo bardzo polubiła główną małżonkę króla Amenhotepa, królową Teje, która wzięła ją i inne nowo przybyłe do haremu dziewczyny pod swoją opiekę (tak naprawdę nie była też od nich o wiele starsza, może z 5-7 lat). Dbała o nie i pilnowała by niczego im nie zabrakło. Nona stwierdziła (za pomocą Rosemary) w jednej ze swych sesji (a trwały one przez kilka lat, począwszy od 31 sierpnia 1931 r.) że bardzo królową pokochała (nie przypuszczała jeszcze wtedy, że w kilka lat później stanie się jej konkurentką w łożu faraona, oraz że... zginie właśnie z jej rozkazu).

Jak Nona opisuje Teję? Nie mówi nic o jej wieku (królowa w 1374 r. p.n.e. musiała mieć ok. 25 lat), lecz mówi że była "bardzo burzliwą duszą" i że jej cechy charakteru bardziej przybliżały ją do mężczyzn niż do kobiet. Była energiczna i przebojowa, była przeciwieństwem swego męża - Amenhotepa III, o którym Nona wspomina, że nasze dzisiejsze o nim wyobrażenia są zbyt idealistyczne. Tak naprawdę był to człowiek o dość chwiejnym, a nawet uległym charakterze, przeżywającym wszystkie losowe niepowodzenia dość mocno i ulegającym swej przebojowej i dominującej małżonce (dużo też chorował - jak twierdzi Nona, szczególnie w ostatnich latach jej życia). Teje miała ogromny wpływ na faraona, Nona twierdzi że sami kapłani Amona-Re obawiali się jej wpływów na władcę. Posiadała też specjalne prawa i przywileje, oraz mogła samodzielnie decydować w niektórych sprawach, a tych jej rozkazów, nie mógł cofnąć nawet sam władca. Nona (wówczas jako księżniczka Ventiu), została oficjalnie naturalizowana przez Teję i stała się jej przybraną córką. "Królowa była bardzo niebezpiecznym wrogiem" - jak twierdziła Nona, myślała bowiem jak mężczyzna, wojownik i król, a nie jak kobieta. Przewidywała wiele spraw do przodu i potrafiła szybko podejmować decyzje, czego nie można było powiedzieć o Amenhotepie III. Nona opowiadała także, że królowa Teje przychodziła często osobiście do jej komnaty po to, by wypytać ją jak jej minął dzień i jak spędzała swój wolny czas. Ponoć na dworze wszyscy się jej bali, gdyż wiedzieli że ma ogromny wpływ na władcę i że tak naprawdę to ona rządzi państwem. Jej kaprysy stawały się oficjalnym prawem, a ponieważ ściśle przestrzegała zasad dworskiej etykiety - wszystko i wszyscy musieli się temu podporządkować, każdy błąd miał być bowiem karany. Gdy przyjmowała posłów, lub gdy podejmowała decyzje, czyniła to zawsze jak prawdziwa bogini, przystrojona w drogie suknie i klejnoty, z kobiecą koroną na głowie, otoczona stojącymi wokół niej niewolnikami (którzy stali lub siedzieli u jej stóp). Nona, jako Telik-ha Ventiu, stwierdziła że nie lubiła tak sztywnej dworskiej etykiety, choć szczerze kochała swoją protektorkę za dobroć, jaką względem niej okazywała.




Królowa Teje wybrała swą podopieczną, naturalizowaną córkę - Telik-ha Ventiu, by wstąpiła do świątyni Amona-Re, jako "Panna Świątynna" (był to odpowiednik mniej więcej dzisiejszych sióstr zakonnych). Być może chciała się jej pozbyć z pałacu i haremu, gdy dziewczyna zaczęła zwracać swoją osobą uwagę jej męża. Tak też się stało, a księżniczka Ventiu, poznała tam niejaką Volę (pochodzącą ze szlachetnej egipskiej rodziny), obie dziewczyny bardzo mocno się zaprzyjaźniły. O czasie spędzonym jako "Panna Świątynna" również dość szczegółowo podczas swych seansów opowiadała Nona: "Moje ręce są nagie do ramion, mam na sobie bladą szatę z muślinu skrzyżowaną i złożoną na piersi (...) Mam też prostą bieliznę od szyi do moich stóp, ściśle dopasowaną do ciała. Zewnętrzna suknia jest zagięta z przodu w talii i zwisa. Mam sandały na nogach, bransolety na ramionach (...) Moje włosy są grube, nie związane i zwisają mi prosto do ramion (...) malowane brwi, pełne usta i malowane oczy: to jest moje własne ja" - tak się zaczyna opowieść Nony (ustami Rosemary) z jej ostatniego życia w Starożytnym Egipcie, jako "Panny Świątynnej" w Świątyni Amona-Re w Karnaku. O tym jak wyglądało życie Telik-ha Ventiu jako Panny Świątynnej, opowiem w kolejnej części.




CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

HENRYK VIII I JEGO ŻONY - Cz. X

  OD KATARZYNY ARAGOŃSKIEJ  DO KATARZYNY PARR KATARZYNA ARAGOŃSKA (Czyli hiszpańskie noce)  Cz. VIII DZIECIŃSTWO KRÓLOWEJ KATARZYNY Cz. VII ...