CZYLI JAK TO KRÓL
RZECZYPOSPOLITEJ WŁADYSŁAW IV
PLANOWAŁ ODBUDOWAĆ DAWNE
CHRZEŚCIJAŃSKIE PAŃSTWO
W KONSTANTYNOPOLU
1645 r.
IMPERIUM OSMAŃSKIE
Cz. IV
Rok 1628 był to też pierwszy rok, w którym 16-letni Murad zademonstrował swoją niezależność od matki. Po pierwsze, ponownie (po ponad czterech latach) zaczął zapełniać harem młodymi kobietami, po drugie stawał się brutalny i nie znosił sprzeciwu (jak na swoje lata był silny fizycznie i często tę siłę demonstrował na swych dworzanach czy kobietach z haremu - pisałem już o jego rozrywce, polegającej na strzelaniu do nagich niewolnic, które zmuszał by nurkowały pod wodą, póki nie pozwoli im wypłynąć). Często przebierał się w strój zwykłego kupca i wraz ze swą strażą udawał się do miasta, aby obserwować ludzi. Jeśli spotkał pijaków, kazał ich bić, albo też bił ich osobiście - poza tym lubił jak się go bano. Dni więc spędzał na sprawach państwowych (jeszcze swoje decyzje konsultując z matką), oraz na eskapadach miejskich, podczas których bił i wrzucał do morza tych, których uznał za nieprzestrzegających zasad islamu. Noce zaś spędzał zupełnie inaczej, a mianowicie otaczał się poetami oraz muzykantami, z którymi rozmawiał o poezji i literaturze. Sam również pisał wiersze (pod pseudonimem Muradi). Podczas tych "wieczorków poetyckich" sułtan pił mnóstwo wina i tutaj już nakazy islamu mu nie przeszkadzały. Coraz częściej też podważał rozkazy sułtanki Kosem, która z każdym miesiącem traciła na niego wpływ. Wreszcie (jeszcze w 1628 r.) nakazał zamknąć w podobnym pomieszczeniu, w jakim siedział jego wuj Mustafa, bez okien i drzwi, swego młodszego brata - Ibrahima. Kosem prosiła go aby cofnął ów rozkaz, gdyż obawiała się że Ibrahim oszaleje w ciasnym pomieszczeniu, do którego nie wpada światło słoneczne, tym bardziej że był jeszcze młody, nie miał nawet 13 lat, ale Murad był bezwzględny. Stwierdził nawet że jeśli Ibrahim nie zostanie zamknięty w Simsirliku, będzie musiał zginąć. Kosem wówczas musiała ustąpić, choć co jakiś czas odwiedzała syna, rozmawiając z nim przez otwór w dachu (otwierany od zewnątrz).
Kosem uznała że otoczenie jej syna (które notabene sama mu wybrała), czyli jego towarzysze z którymi chadzał po mieście bijąc i napadając na podpitych ludzi, ma na niego zły wpływ. Brak kobiet w haremie (które wydała za mąż), uznała za jeden z powodów tego stanu rzeczy, dlatego też to ona właśnie namówiła syna, aby zaczął sobie sprowadzać niewolnice, pragnąc go oderwać od towarzystwa przyjaciół. Jednocześnie starała się nie odstępować swego kolejnego syna - Kasima, który stanowił dla Murada większe niebezpieczeństwo niż Ibrahim. Po raz pierwszy od uwięzienia Ibrahima obleciał ją strach, strach przed chłopcem, który jeszcze do niedawna przychodził do jej komnaty, bojąc się spać samemu, a teraz? Teraz siał postrach na ulicach stolicy i w każdej chwili mógł skazać na śmierć jej dwóch młodszych synów. Widziała jak zmieniał się jego charakter, jak ten młody człowiek, którego kochała, coraz częściej wpadał w gniew na najmniejszą choćby krytykę swoich postaw czy działań. Kosem zaczęła się go bać - dziwne to musi być uczucie, kochać kogoś i jednocześnie się go obawiać. A tymczasem Abazy Pasza wymordował lokalnych paszów i janczarów, po czym kazał wywiesić ich ciała na murach Erzurumu. Sułtan nie mógł znieść tak jawnie wymierzonego w niego policzka i pierwsze co uczynił, to zdjął z urzędu dotychczasowego wielkiego wezyra Damata Halila Paszę, oskarżając go o nieudolność (kwiecień 1628 r.) i na jego miejsce powołał Gazi Ekhema Paszę. Była to jego pierwsza nominacja, którą nie uzgodnił z matką. Kosem jednak nie zaprotestowała, wolała bowiem bardziej nie rozdrażniać syna.
Ambitny i pełen energii sułtan, zaczął przygotowywać też dwie nowe ofensywy. Jedna, pod wodzą wezyra Gazi Ekhema Paszy, miała zdobyć Erzurum i ukarać zbuntowanego Abazy Paszę, tak, aby pozostawić sobie wolną drogę do zdobycia Bagdadu. Druga ofensywa skierowana była w kierunku Chanatu Krymskiego, gdzie również źle się działo. Sułtan zawezwał do Konstantynopola Kantemira, po czym mianował go paszą Giumułu (posiadał już tytuł emira oraz bejlerbeja Oczakowa) i nakazał przygotować atak na Chanat. Jako wsparcie wysłał mu Husejna Paszę (morzem z ok. 90 galerami) oraz Kienaana Paszę (lądem z sipahami i pozostałymi janczarami, których nie zabrał ze sobą Ghazi Ekhem Pasza). Obie ofensywy okazały się zwycięskie. Zarówno Ghazi Pasza zmusił Abazy Paszę do kapitulacji w Erzurumie (listopad 1628 r.), choć w zamian musiał zagwarantować mu nietykalność i uzyskanie sułtańskiej łaski. W grudniu wielki wezyr przywiózł Abazy Paszę do stolicy, gdzie sułtan, pod wrażeniem jego odwagi, nie tylko darował mu życie, ale uczynił również gubernatorem Bośni. Natomiast osmańska flota i armia wysłana do Bakczysaraju, obaliła tamtejszego chana Mehmeda III i w jego miejsce powołała (na rozkaz sułtana) Dżenibeka Gireja. Mehmed III uciekł do Kaffy, gdzie również został pokonany i musiał się ratować ucieczką do Rzeczpospolitej, starając się przekonać króla do inwazji na Krym, w celu przywrócenia jego władzy. W grudniu 1628 r. sułtan Murad mógł o sobie powiedzieć że jest całkowitym zwycięzcą - poskromił bunt Abazy Paszy i wprowadził na tron Chanatu jeszcze bardziej od siebie zależnego władcę. Teraz jedyną osobą jaką zamierzał poskromić, była... jego matka.
Murad nie zamierzał się bowiem z nią dzielić władzą, nie chciał być popychadłem w ręku kobiet jak poprzedni władcy, dlatego też wkrótce (już w styczniu 1629 r.) uczynił jawny krok, który wymierzony był w Kosem. Niejaki Hasan Pasza należał do najbliższych zwolenników jego matki, dlatego też on właśnie stał się celem sułtana. Murad chciał przede wszystkim pokazać że to on jest prawdziwym panem Imperium i że nikt nie ma prawa decydować za niego, dlatego też jego uderzenie w Hasana Paszę było przemyślane i jednocześnie... haniebne. Murad bowiem nie zamierzał go zabijać, ale upokorzyć tak bardzo, by wszyscy widzieli kto tu rządzi. Dlatego też nakazał zdębiałemu paszy, aby rozwiódł się ze swoją młodą żoną. Sułtan miał prawo żądać od swych poddanych każdej ruchomej czy nieruchomej rzeczy, jaka wpadła mu w oko, ale małżeństwo było uświęcone powagą islamu i sułtan nie mógł pobożnemu muzułmaninowi zabrać żony, nawet jeśli ta mu się spodobała. Murad jednak (jak już wspomniałem) nie znosił sprzeciwu i jednocześnie traktował nakazy islamu bardzo wybiórczo. Dlatego też zażądał aby Hasan Pasza rozwiódł się z żoną. Ten, nie mając wyjścia, wykonał polecenie władcy, po czym Murad włączył dziewczynę do swego haremu, spędzając z nią noc i jednocześnie pokazując, że może wszystko. To był jawny policzek wymierzony w Kosem, tego nie mogła już darować, dlatego też udała się do syna, aby go zrugać za to świętokradztwo, ale nie przewidziała że Murad może nad sobą nie zapanować. Wpadł bowiem w taki gniew, że o mało co nie pobił swej matki, kazał też jej opuścić Pałac Sułtański i przenieść się do Starego Pałacu (jej wygnanie nie trwało długo, bowiem wkrótce cofnął swój rozkaz i pozwolił jej wrócić do haremu). W każdym razie udowodnił że to on jest panem Imperium i nie zamierza słuchać poleceń nikogo innego, a już na pewno żadnej kobiety, nawet gdy jest ona jego matką.
Kosem widziała że traci swój dawny wpływ na syna, dlatego starała się go nie drażnić i już nie krytykować jego posunięć. Urządziła nawet wielkie przyjęcie z okazji swego powrotu do haremu (1629 r.) na którym sułtan był gościem honorowym. Ofiarowała mu wówczas 12 arabskich koni, pragnąc aby niesnaski między nimi na zawsze ustąpiły. Sułtan przystał na tę propozycję, choć po uczcie zaniemógł. Czyżby trucizna? Okazało się że Murad po prostu się przejadł. Po kilku dniach doszedł do siebie, ale prowadził nieregularny tryb życia, pił dużo wina, jadł różności, poza tym bardzo mało sypiał. Rok 1630 nie przyniósł spokoju. W Chanacie znów wrzało (w listopadzie 1628 r. zbiegły z Krymu Mehmed III Girej i jego brat Szahin Girej ubłagali w Rzeczpospolitej pomoc militarną w celu obalenia Dżanibeka Gireja. Na Krym ruszyło 4000 Kozaków pod wodzą Hryćki Czarnego, którzy jednak szybko zawrócili do kraju po zdobyciu pod Perekopem ogromnych, liczących ponoć 5000 sztuk, stad koni. W roku następnym jednak ponownie Kozacy ruszyli na Krym, tym razem w sile 23 000 mołojców, wspartych 1500 Tatarów wiernych Mehmedowi III Girejowi. Pod Perekopem doszło do bitwy z siłami Dżenibeka Gireja i Kantemira, którego nazywano "Krwawym Mieczem". Bitwa ta o mało nie zakończyła się klęską Kozaków, gdy zdradzili ich Tatarzy Mehmed Gireja, którzy przeszli na stronę Dżanibeka. Udało się jednak odeprzeć atak tatarski, choć poległo wielu Kozaków, którzy musieli zawrócić. Ci, żądni pomsty, rzucili się z mieczami na Mehmeda III Gireja i zasiekli go na miejscu za ową zdradę, jego brat Szahin Girej uszedł w stepy, po czym przedostał się do Persji. Jeszcze w tym samym roku ruszyła wyprawa tatarska na Rzeczpospolitą, ale regimentarz Stefan Chmielecki rozbił ich w bitwach pod Kobylnicą i Ujściem).
W 1630 r. do Konstantynopola przybył poseł Rzeczypospolitej - niejaki Korycki, który wynegocjował z sułtanem kolejny układ (30 sierpnia), na mocy którego cofnięto znad granicy Tatarów Nogajskich i Budziackich (co było nie po myśli Kantemira, ale musiał się podporządkować), obaj monarchowie - król i sułtan, przysięgali też że będą powstrzymywali zarówno Kozaków jak i Tatarów od napadów rabunkowych. Jednocześnie potwierdzono usunięcie z hospodarstwa Mołdawii - Mirona Biernawskiego, Polaka, który w 1626 r. zdobył tamtejszy tron. Dla wspólnej zgody i pokoju postanowiono że Mołdawia wróci pod protektorat osmański. Tymczasem w haremie sprawy zaczęły się porządkować. Sułtanka Kosem rada była, iż jej syn więcej uwagi poświęca nowym niewolnicom z haremu, niż dawnym przyjaciołom, z którymi szwendał się po mieście prowokując rozróby. Na przełomie grudnia 1630 i stycznia 1631 r. w haremie doszło jednak do katastrofy. Jedna z niewolnic (prawdopodobnie z Wenecji) próbowała otruć sułtana Murada i choć dziewczyna została zmasakrowana, owa próba zamachu wprawiła go w taką furię i doprowadziła do takiego szaleństwa podejrzliwości, iż oskarżał o spisek praktycznie wszystkich, łącznie z własną matką. Mścił się i mordował, kazał np. wtrącić do lochu weneckich posłów (którzy wykupili się przed śmiercią bogatymi darami i złotem dla sułtana, choć w lochach byli bici i maltretowani, tak, iż po wyjściu na wolność prawie nie przypominali ludzi). Kazał też udusić kilka haremowych niewolnic, gdy spostrzegł że poszły do haremowego ogrodu wbrew jego woli. Matkę też podejrzewał o plany zamachu na swoje życie, ale ta ze łzami w oczach przysięgała mu że nigdy nie podniosłaby ręki na własne dziecko, obiecała że odtąd osobiście będzie kontrolować każdą niewolnicę, która uda się do sułtańskiego łoża.
Rok 1631 zaczął się więc niepomyślnie i niepomyślnie skończył. Nie tylko że doszło wówczas do nieudanej próby zamachu na sułtana Murada IV (styczeń 1631 r. - co spowodowało że ten przez pewien czas przestał odwiedzać harem, a jednocześnie zaczął wydawać nowe prawa i obostrzenia tyczące kobiet. I tak zakazał kobietom w Imperium chodzenia na targ, oraz pływania łodzią po Bosforze - te, które się nie podporządkowały, były topione), ale jednocześnie w grudniu doszło w Anatolii do kolejnego buntu janczarów, niezadowolonych z przedłużającej się wojny z Persją, w której nie było żadnych sukcesów. O ten stan rzeczy oskarżali oni wielkiego wezyra - Hafiza Ahmeda Paszę. W lutym 1632 r. zbuntowani janczarzy pojawili się w Konstantynopolu i domagali od sułtana głowy wielkiego wezyra. Ten, nie mogąc w żaden sposób ich ułagodzić, musiał spełnić owe żądanie (wezyr Hafiz Ahmed Pasza sam postanowił poświęcić się za sułtana i dynastię Osmanów, odprawił modlitwę, dokonał ablucji i wyszedł do janczarów na pewną śmierć. Ci zakłuli go sztyletami). Nowym wielkim wezyrem został mąż siostry Murada IV, sułtanki Gevher - Recep Pasza. Był to człowiek Kosem i Murad zapewne dobrze o tym wiedział, powierzając mu stery państwa. W marcu tego roku janczarzy ponownie podnieśli bunt. Teraz powodem był fakt, że po zamordowaniu Ahmeda Paszy nie otrzymali oni od sułtana pieniędzy, czego teraz konsekwentnie się domagali. Poza tym zażądali aby przy sułtanie obecni byli jego trzej bracia - Sulejman, Kasim i Ibrahim (którego z tej okazji wyciągnięto z Simsirliku). Zmusili też Murada IV do złożenia przysięgi, że nigdy nie uczyni krzywdy swym braciom (to samo musieli przyrzec mufti Konstantynopola i wielki wezyr Recep Pasza), po czym janczarzy otrzymali pieniądze, których żądali.
Murad IV poczuł się upokorzony. On, władca najpotężniejszego państwa na świecie (jak mniemał), musiał ukorzyć się przed zbuntowanym żołdactwem, którego nie był w stanie poskromić ani powagą swego urzędu, ani też groźbą czy prośbą. Nie zapomni im tego nigdy, a ta nienawiść będzie w nim wzrastać przez następne lata. Murad zacznie nawet podejrzewać, że to jego matka stała za owym buntem janczarów, dzięki któremu chciała zabezpieczyć na przyszłość bezpieczeństwo pozostałych synów. Tego było już za wiele, najpierw zamach na jego życie, a teraz to? Murad nie mógł tego darować płazem, to bowiem godziło w jego ambicję i godność. Postanowił pokazać matce że to on jest tu panem i władcą i że od jego woli zależy przyszłość nie tylko wszystkich poddanych Imperium, ale także całej sułtańskiej rodziny (tym bardziej że czytywał również "Rady dla królów" Muhammada Al-Ghazaliego - jednego z najwybitniejszych teologów islamu, który opisywał różnice pomiędzy kobietami a mężczyznami z punktu widzenia teologiczno-prawnego i stwierdzał że kobiety są przez Boga przeznaczone do poddaństwa i uległości, a za jedne z kar, jakimi Allah miał doświadczyć płeć piękną, wymieniał m.in.: menstruację i poród). Pierwsze więc uderzenie wyprowadził przeciwko wielkiemu wezyrowi - Recepowi Paszy. W maju 1632 r. wezwał go do Pałacu i w trakcie rozmowy kazał go zamordować (został ścięty). Nie była to pierwsza egzekucja, jaką dokonał mściwy sułtan, w kolejnych miesiącach dokonano prawdziwego "przewietrzenia" osmańskiej administracji, a sułtan skazywał na śmierć zarówno paszów, jak i zwykłych urzędników (za najdrobniejsze przewinienia). Tym samym chciał pokazać całemu światu że to on tu rządzi. Każde obrady Dywanu były pretekstem do kolejnych egzekucji (dlatego też wielu dostojników przed udaniem się na obrady, dokonywało przypisanych przez Koran ablucji, aby przygotować się na śmierć). Administracja została zastraszona, janczarzy także siedzieli cicho, a harem został całkowicie podporządkowany władcy.
Kosem realnie w maju 1632 r. utraciła całą polityczną władzę nad państwem. Odtąd sułtan robił co chciał i każdy drżał przed jego gniewem, ponownie też zamknął w Simsirliku, tym razem wszystkich swych braci Sulejmana, Kasima i Ibrahima. Nikt już nie śmiał się sprzeciwić porywczemu władcy. Nowy, 1633 r. zaczął się dość pomyślnie, gdyż jedna z haremowych niewolnic okazała się brzemienna i spodziewano się że wkrótce powije księcia - następcę tronu. W połowie lutego do Konstantynopola przybył poseł z Rzeczypospolitej - Trzebiński, sułtan polecił przyjąć posła nie wielkiemu wezyrowi - Mehmedowi Paszy, tylko gubernatorowi Bośni (oraz byłemu buntownikowi z Anatolii) Abazy Paszy. Polski poseł pragnął przedłużyć pokój z Osmanami na takich samych warunkach, jakie zawarto dokładnie sto lat wcześniej (1533 r.) pomiędzy królem Zygmuntem I Jagiellończykiem a sułtanem Sulejmanem Wspaniałym, ale Abazy Pasza odmówił zawarcia takiego układu. Stwierdził że Polacy po bitwie chocimskiej (1621 r.) zobowiązali się płacić coroczny wysoki haracz, którego nie uiszczano od ponad dekady i dopiero po wypłaceniu owej zaległej kwoty możliwy będzie pokój pomiędzy Rzeczpospolitą a Imperium Osmańskim. Trzebiński był zdumiony, stwierdził bowiem że nie tylko strona polska pod Chocimiem nie przystała na płacenie jakiegokolwiek haraczu, ale że wręcz te kwestie zostały już uregulowane podczas poselstwa Krzysztofa Zbaraskiego w 1623 r. Abazy Pasza jednak nakazał podliczenie rzekomych odsetek, które zebrały się na ogromną sumę i zadeklarował że wszelkie rozmowy pokojowe, mogą być prowadzone dopiero po zapłaceniu owej daniny. Sułtan Murad poparł Abazy Paszę i również zażądał wypłaty tych pieniędzy, co spowodowało że poseł Trzebiński musiał opuścić Konstantynopol bez podpisania traktatu pokojowego z Osmanami.
Notabene, traktat ten był bardzo na rękę Rzeczypospolitej, jako że "Moskwicin łamał przysięgę" rozpoczynając wojnę, zwaną wojną smoleńską (1632-1634). Car Rosji - Michał I Romanow na Soborze Ziemskim - 20 czerwca 1632 r. wypowiedział wojnę Rzeczypospolitej, której głównym teatrem było oblężenie Smoleńska (które rozpoczęło się 18 października). Car wywołał tę wojnę w celu pomszczenia upokorzenia z lat tzw.: "Wielkiej Smuty" i zajęcia Moskwy przez Polaków (1610-1612), a także w celu odzyskania korony carów rosyjskich, przetrzymywanej w skarbcu królewskim na Wawelu w Krakowie. Równie ważnym powodem było zmuszenie polskiego króla, aby przestał tytułować się carem Rosji (Władysław IV został wybrany carem jeszcze w 1610 r. - w wieku 15 lat - po zwycięstwie wojsk Rzeczypospolitej w bitwie pod Kłuszynem i zajęciu Moskwy prze Polaków i od tego czasu wciąż tytułował się carem, oraz królem Szwecji). 1 marca 1633 r. do Krakowa przybył poseł od chana Dżanibeka II Gireja - Ibrahim bej, który w imieniu swego władcy domagał się "upominków" w zamian za nękanie Rosji od południa. Żądał również wypłaty zaległych "upominków" z pięciu ostatnich lat. Tatarski poseł został zatrzymany w Krakowie, zaś do Bakczysaraju wyprawiono poselstwo, na czele którego stał - Sulejman Rabaj, polski Tatar, który na dworze chana miał zapewniać o chęci utrzymania pokoju. Dżanibek II przystał na pokój i dalszy sojusz, oraz obiecał dalej szarpać Rosję (w tymże roku na Moskwę wyprawił się syn chana - Mubarak Girej, który na czele ponad 40 000 Ordy spustoszył południe Rosji).
W sierpniu 1633 r. w pałacu w Kandilli, przyszło na świat dziecko sułtana Murada IV. Nie był to jednak chłopiec - jak oczekiwano, ale dziewczynka, co jednak nie zmieniło stosunku sułtana ani do dziecka ani jego małżonki (a jak już wspomniałem, sułtan słynął z okrucieństwa, np. pewnego razu kazał usunąć jajniki kilku swoim haremowym niewolnicom, bo te długo nie zachodziły w ciążę). Dziewczynka otrzymała imię - Ismihan Kaya, a jej narodziny zostały uczczone pokazem sztucznych ogni, fajerwerkami i wystrzałami armatnimi z okrętów stojących w stambulskim porcie. Matką dziewczynki była Huricehre Haseki, która po urodzeniu otrzymała prawo przeniesienia się na wyższe piętro haremu, tam gdzie przebywała chociażby sułtanka Kosem. Huricehre, która trafiła do haremu jako podarek dla sułtana Murada ok. 1628 r. i pochodziła ze szlachetnej gruzińskiej rodziny - Maczutadze, teraz stała się sułtańską faworytą (w 1633 r. miała 20 lat), oraz matką sułtańskiej córki. Nie była to jeszcze pozycja taka, jaką cieszyły się faworyty które urodziły synów, ale gwarantowała pewne bezpieczeństwo i wygodne życie (co ciekawe, Huricehre miała też siostrę, z którą razem przybyły do haremu - Lalezar, ale ta nie wzbudziła nigdy większych względów sułtana Murada i wreszcie została wydana za mąż za Kenana Paszę, gruzińskiego księcia). Sułtan ponoć przez pierwsze dni po narodzinach nie odstępował swej córki i jej matki, ale wkrótce doszło w stolicy do potwornej tragedii. Radość z narodzin sułtańskiej córki nie trwała długo, wkrótce zmącił ją pożar, który wybuchł w dzielnicy Cibali i bardzo szybko rozprzestrzenił się na prawie całe miasto. To była tragedia, domy waliły się w gruzy, ludzie uciekali w popłochu, ale wszędzie był ogień, wielu mieszkańców udusiło się dymem, nim w ogóle dosięgnął ich ogień. To była potworna tragedia i choć ogień nie doszedł pod mury sułtańskiego pałacu, również sposobiono się do jego ewakuacji.
Gdy pożar został wreszcie ugaszony, oczom ukazały się ogromne zniszczenia, oraz wielu poranionych, głodnych i spragnionych ludzi, którzy utracili dach nad głową. Ludzie spodziewali się pomocy ze strony sułtana, ale ten jedyne co uczynił to zakazał palenia tytoniu w mieście, twierdząc że to właśnie on był powodem zaprószenia ognia. Zamknięte zostały też wszystkie kawiarnie gdzie serwowano kawę. Wydano również nakaz, aby wszyscy ludzie po zmierzchu wychodzili na ulice z latarniami w ręku, a kto zostałby złapany bez latarni, lub palił fajkę lub też pił ukradkiem kawę, miał być na miejscu karany śmiercią. Tymczasem aby odwrócić uwagę od spraw wewnętrznych, sułtan wydał pozwolenie Tatarom do wojny z Rzeczpospolitą i jako głównodowodzącego mianował Abazy Paszę. Ten powierzył atak bejlerbejowi uzyjskiemu (Dijarbekir) - Murtezie Paszy. Już w kwietniu 1633 r. wyjechał sułtan do wojska, które stacjonowało w Adrianopolu. Murtezę wysłał sułtan nad granicę, zaś Abazy Paszę wezwał do Adrianopola, gdzie podejmował niezwykle wykwintnie przez prawie dwa miesiące, po czym nakazał wrócić nad granicę. W tym właśnie miesiącu do Adrianopola przybył zwiadowca - Szahin-Aga, który zameldował iż "Lahowie zajęci są wojną z Moskalami i gotowi poddać się z pokorą woli padyszacha". W takiej sytuacji sułtan polecił wpierw Tatarom naruszyć granicę i jako pierwszy, w nocy z 29 na 30 czerwca granicę na Dniestrze w pobliżu Chocimia przekroczył Kantemir, wódz Ordy Nogajskiej. Uderzył on na Podole, gdzie: "wielki plon ludzi, stad, bydeł zagarnąwszy" (jak pisał 5 lipca niejaki Golański, miejscowy poborca podatkowy), sposobił się do powrotu przez granicę.
Hetman Stanisław Koniecpolski przebywał wówczas w twierdzy w Barze i miał do dyspozycji 2500 jazdy (gdyż 25 000 żołnierzy walczyło na froncie moskiewskim pod Smoleńskiem). Dowiedziawszy się o tatarskim zagonie Kantemira, ruszył przeciw niemu i dopadł go już w Mołdawii, pod Sasowym Rogiem nad Prutem, gdzie doszło do bitwy (4 lipca 1633 r.). Tatarzy zostali doszczętnie rozbici (uwolniono cały jasyr) a sam Kantemir musiał ratować się ucieczką przez Prut i mało co nie utonął. Ale to była tylko straż przednia, główne siły osmańsko-tatarskie już szykowały się do kolejnego ataku. Hetman Koniecpolski cofnął się do Kamieńca Podolskiego, gdzie oczekiwał posiłków od panów polskich z Ukrainy i Podola. Zbierali się oni niemrawo, ale wreszcie ogółem dostarczyli 8000 wojska. Teraz dysponując prawie 11 000 żołnierzy, gotował się hetman na starcie z nadciągającym nieprzyjacielem, który 22 października ukazał się naprzeciw Kamieńca w sile 30 000 Turków, 15 000 Tatarów i 10 000 Wołochów (zarówno z Mołdawii jak i Wołoszczyzny). Tego samego dnia jeszcze rozpoczęto szturm na obwarowania Kamieńca, ale po utracie ok. 1000 ludzi, Abazy Pasza wysłał do Koniecpolskiego żądanie natychmiastowej kapitulacji, ale po otrzymaniu odmowy, nie ryzykował większych strat i jeszcze tego samego dnia wieczorem zarządził odwrót. Nie udało mu się też zdobyć mniejszych twierdz, jedynie (po 3-dniowym oblężeniu) poddał się zameczek Studzienna (swoją drogą 50 000 armia osmańska jedyne co zdobyła podczas tej wojny to... jeden zamek).
Abazy Pasza był przerażony, zdając sobie sprawę że sułtan za to niepowodzenie skaże go niechybnie na śmierć. Dlatego też postanowił nieco przechytrzyć los. Wyszukał wśród okolicznych chłopów ładną dziewczynę, kazał ją umalować i przebrać w piękne suknie, po czym wysłał ją do Adrianopola, do sułtana, twierdząc że jest to... córka hetmana Koniecpolskiego. Sułtan uwierzył i darował Abazy Paszy życie, dziewczynę zaś zabrał ze sobą do haremu. Z początkiem grudnia 1633 r. Murad IV powrócił do Konstantynopola, ale wkrótce udał się do Bursy (wcześniej w Izmicie mordując tamtejszego kadiego, gdyż doszły go słuchy iż gnębi on lud), wkrótce też (styczeń 1634 r.) kazał zamordować wielkiego muftiego Konstantynopola, gdyż ten głosił iż władca nie może w tak okrutny sposób sprawować swej władzy. Jego ciało zostało wrzucone na wóz do przewożenia siana i pochowane w piasku nad brzegiem morza, bez żadnych oznak religijnych. Sułtan robił co chciał, mordował kogo chciał i wynosił kogo chciał - nikt (nawet jego matka) nie śmiał mu się sprzeciwiać. W kwietniu 1634 r. sułtan powiedział polskiemu posłowi - Aleksandrowi Trzebińskiemu że "ogniem i mieczem przywiedzie ją (Rzeczpospolitą) do ostatniej zagłady", jeżeli haraczu i wytępienia Kozaków nie otrzyma. Na co poseł miał odpowiedzieć: "tylko podnieść bułat jest w twej mocy, zwycięstwo w mocy Boskiej", odmówił również podpisania jakichkolwiek warunków zapłaty wszelkiego haraczu. Murad IV wiedział już również o polskim zwycięstwie nad Moskwą pod Smoleńskiem, gdzie 1 marca poddał się z całą swą armią (ponad 34 000 żołnierzy) rosyjski wódz - Michaił Szein, który upadł przed królem Władysławem IV na kolana i oddał mu wszystkie sztandary i działa (132, z czego 21 ciężkich armat). Po powrocie do kraju, Michaił Szein został skazany przez cara Michała na śmierć za ową klęskę. 15 czerwca podpisano układ pokojowy polsko-rosyjski, na mocy którego król Władysław godził się zaprzestać używać tytulatury rosyjskiej, za co car wypłacił 200 000 rubli, zrzekł się na korzyść Rzeczypospolitej "po wieczne czasy" ziem Białorusi i Ukrainy a także Inflant, Estonii i Kurlandii.
Mimo to sułtan był zdecydowany na wojnę z Polską i 8 kwietnia 1634 r. opuścił Konstantynopol, udając się do Adrianopola, a 9 kwietnia oficjalnie wypowiedział Rzeczpospolitej wojnę. Miał jednak pecha, bowiem pod wrażeniem zwycięstwa nad Rosją, szlachta na sejmie (19 lipca-1 sierpnia) uchwaliła podatki na wojsko, które już kierowano ku Kamieńcowi Podolskiemu, potężnej twierdzy granicznej. W tym czasie najpierw do Wilna (gdzie król Władysław świętował zwycięstwo nad Rosją), a potem do Krakowa, wyprawiony został poseł turecki - Szahin-Aga, który widząc polskie przygotowania do wojny i urządzane mu przed oczami parady wojskowe, zakomunikował swemu władcy że wojna z Rzeczpospolitą, będącą "opitą zwycięstwem" nie jest najlepszym pomysłem i że należałoby się zastanowić nad poszukaniem pokojowego rozwiązania tej sytuacji. Wkrótce też okazało się że Abazy Pasza oszukał sułtana, przysyłając mu brankę, którą przedstawił jako córkę hetmana Koniecpolskiego, tym bardziej okazało się że... dziewczyna jest w ciąży a ojcem z pewnością nie był sułtan Murad. Tego było za wiele, Murad był wściekły a cały jego gniew skumulował się właśnie na owym Abazy Paszy. W sierpniu 1634 r. został on z rozkazu sułtana ścięty. Do wojny z Rzecząpospolitą nie doszło (ku rozpaczy króla Władysława) i we wrześniu sułtan podpisał pokój, który był zaakceptowaniem wszystkich polskich warunków. W hospodarstwach Mołdawii i Wołoszczyzny mieli panować Grecy (którzy jednocześnie będąc lennikami tureckimi, musieli być zatwierdzeni przez polski Sejm), obie strony przyrzekły trzymać krótko Tatarów jak i Kozaków i uniemożliwiać im ataki na ziemie drugiego, granica stabilizowała się na Dniestrze, a sułtan oficjalnie rezygnował z jakichkolwiek danin z polskiej strony.
CDN.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz