NAJDZIWNIEJSZE I (NIEKIEDY)
NAJBRUTALNIEJSZE PRZYPADKI
GWAŁTÓW W HISTORII
III
GWAŁTY W CESARSKIM PAŁACU
40 r.
Cz. II
GERMANIK
26 maja 17 r. Gajusz Klaudiusz Druzus Cezar Germanik odbył wspaniały triumf w Rzymie, wzbudzając wielkie emocje także tym, że za nim w drugim rydwanie jechały wszystkie jego dzieci, co wywoływało wybuchy radości zgromadzonych Rzymian. Tyberiusz zdawał sobie sprawę, że pozostawienie Germanika w Rzymie może okazać się dla niego bardzo niebezpieczne, dlatego wkrótce po triumfie wyznaczył mu nową misję. Teraz miał się udać na wschód, do Syrii, aby stłumić pojawiające się tam żołnierskie niezadowolenie. Tyberiusz prawdopodobnie celowo wyznaczył Germanika na głównodowodzącego Armią Wschodu (Orientu) i kontrolera namiestników tamtejszych prowincji, jednocześnie namiestnikiem Syrii wyznaczył Gnejusza Pizona, który znany był ze swej niechęci do Germanika i z gwałtownego charakteru. Tak więc rodzina Gajusza Juliusza Cezara (Kaliguli) po zaledwie kilku miesiącach przebywania w Rzymie, znów szykowała się do kolejnej podróży. Podróż do Syrii na cesarskim okręcie, nie mogła też przebiegać łagodnie, bowiem ani Germanik z Pizonem, ani też Agrypina z żoną Pizona - Plancyną, nie mogli dojść do porozumienia. W trakcie podróży (styczeń lub luty 18 r.) zatrzymano się na krótko na Lesbos, gdzie Agrypina urodziła swoje szóste (a w rzeczywistości dziewiąte, bowiem trójka dzieci zmarła w niemowlęctwie i dzieciństwie) dziecko, córkę - Julię Liwillę. Po czym ruszono w dalszą drogę. Już w Syrii konflikt Germanika z Pizonem przybrał jeszcze ostrzejszą formę.
Pizon starał się przeszkadzać i torpedować wszelkie przedsięwzięcia Germanika (prawdopodobnie czynił tak na polecenie cezara Tyberiusza), choć i w Syrii udało się Germanikowi odnieść kilka sukcesów. Pierwszym było zawarcie przymierza między Rzymem a Królestwem Partów, najpotężniejszym państwem za Eufratem, z którym ze zmiennym szczęściem walczyli już Marek Licyniusz Krassus (to ten, który pokonał Spartakusa i ostatecznie zakończył jego powstanie w 71 r. p.n.e. Poniósł klęskę i znalazł śmierć w bitwie z Partami pod Carrhae w 53 r. p.n.e. i to śmierć okrutną, wlano mu bowiem do gardła roztopione złoto) czy Marek Antoniusz (wyprawa 36 r. p.n.e. do Armenii także zakończyła się klęską a Antoniusz o mały włos nie podzielił losu Krassusa). Juliusz Cezar także planował wielką wojnę z Partami i powtórzenie sukcesu Aleksandra Wielkiego, ale... nie zdążył, Brutus, Kasjusz i inni zamachowcy byli szybsi. W 20 r. p.n.e. Oktawian August odniósł duży sukces polityczny, odzyskując od Partów wszystkie znaki legionowe i jeszcze żyjących jeńców rzymskich z armii Krassusa (wówczas zamienionych przez Partów w niewolników). Był to ogromny sukces, choć nie militarny a dyplomatyczny. Teraz, w 37 lat później Germanik odnowił sojusz z Partami i tym samym zabezpieczył wschodnią granicę przed ich atakami (18 r.). W 19 r. aby lepiej przyjrzeć się działaniom tamtejszego namiestnika, Germanik udał się do Egiptu. Krok ten jednak jeszcze bardziej oddalił Germanika od Tyberiusza, bowiem przed wyjazdem nie poprosił on o cesarską zgodę (a była ona konieczna, bowiem jeszcze August po podboju Egiptu i śmierci królowej Kleopatry VII w 30 r. p.n.e. wprowadził zakaz wstępu do Egiptu dla członków stanu senatorskiego bez osobistego zezwolenia cesarza, a chciał tym samym podkreślić wyjątkowy status Egiptu w ramach rzymskich prowincji). Pizon słał jedną skargę za drugą do cesarza na postępowanie Germanika, a ich konfrontacja zaczęła przybierać znamiona wzajemnej nienawiści.
KATASTROFALNA WYPRAWA MARKA ANTONIUSZA DO ARMENII W ROKU 36 p.n.e.
(W TYM TEŻ ROKU GAJUSZ JULIUSZ CEZAR OKTAWIAN POKONAŁ W BITWIE MORSKIEJ POD NAULOCHOS SEKSTIUSZA POMPEJUSZA - SYNA POMPEJUSZA WIELKIEGO, KTÓRY Z SYCYLII, SARDYNII I KORSYKI UCZYNIŁ SOBIE PIRACKIE PAŃSTEWKO, A SAM OGŁOSIŁ SIĘ NOWYM NEPTUNEM.
Chociaż tak na dobrą sprawę pod Naulochos zwyciężył Marek Agryppa, przyjaciel, druh a potem zięć Oktawiana Augusta)
Tak więc, gdy na przełomie września i października 19 r. Germanik ciężko zaniemógł, jak pisze Swetoniusz: "W Rzymie na pierwszą wiadomość o chorobie ludność, jakby rażona piorunem, pogrążyła się w smutku, oczekując następnych nowin. Nagle, już wieczorem, rozeszła się pogłoska, nie wiadomo za czyją sprawą, że wreszcie nastąpiła poprawa. Tłumy z pochodniami i ofiarnymi zwierzętami co tchu, bezładnie ruszyły na Kapitol i omal nie wyważono wrót świątyni, aby co prędzej złożyć z radością dziękczynne ofiary. Tyberiusza ze snu obudziły okrzyki obywateli radujących się po całym mieście, wyśpiewujących: Rzym ocalony, ojczyzna także, Germanik zdrów" (Germanik był bardzo popularny i bardzo lubiany wśród rzymskiego ludu, który widział go jako jedynego następcę Oktawiana Augusta, natomiast jego wuj - cesarz Tyberiusz, nie był lubiany wśród zwykłych Rzymian). Poprawa jego stanu zdrowia, jeśli rzeczywiście nastąpiła, była zwodnicza - Gajusz Klaudiusz Druzus Cezar Germanik (jak oficjalnie brzmiało jego imię), zmarł 10 października 19 r. w wieku zaledwie 33 lat. Jak dalej pisze Swetoniusz: "Gdy wreszcie została ogłoszona oficjalnie wiadomość o jego zgonie, nie można było ukoić powszechnej żałości ani żadnymi słowami pociechy, ani żadnymi obwieszczeniami. Trwała ona jeszcze przez całe święta miesiąca grudnia. Chwałę zmarłego i żal po nim pomnożyła groza nadchodzących czasów". Agrypina długo rozpaczała przy zwłokach męża i prawie siłą musiano ją odciągnąć, aby Germanika złożyć na marach i ciało podpalić.
Teraz ta kobieta, będąca wnuczką Oktawiana Augusta (która za młodu, zwiedzając wraz z matką cieśninę Akcjum, śmiała się na jej słowa, że właśnie tutaj jeden dziadek z drugim dziadkiem walczyli na śmierć i życie o pierwszeństwo w państwie - chodziło oczywiście o bitwę morską pod Akcjum z 31 r. p.n.e. w której to Oktawian August ostatecznie pokonał Marka Antoniusza, który przegrał bitwę w dużej mierze na własne życzenie, opuszczając walczących żołnierzy i płynąc za odpływającym okrętem królowej Kleopatry - w tym momencie należałoby przytoczyć słowa z "Orestesa" Eurypidesa: "Kobiety zawsze bywały przeszkodą dla mężczyzn, los ich wikłając i niszcząc", oraz satyry Semonidesa: "Że los jednak nas łączy, nie wiemy. Bo Zeus kobietę głównym złem uczynił. Niestarganymi nas spętał więzami"), pozostała sama z dziećmi. Ale była ona potomkinią sławnych mężów i wzbierała w niej złość. Postanowiła więc poświęcić życie aby ukarać nie tylko bezpośrednich sprawców śmierci jej męża, za których uważała Pizona i jego żonę Plancynę, ale również doprowadzić do upadku Tyberiusza - głównego, jej zdaniem winowajcy śmierci Germanika. I choć (ponoć) sam Germanik przed śmiercią poprosił żonę aby nie szukała zemsty, w tej jednej, jedynej sprawie nie zamierzała słuchać ukochanego męża. Zaraz po skremowaniu jego zwłok, wyruszyła w drogę do Rzymu, podjąć batalię o wyjaśnienie tej śmierci i ukaranie wszystkich winowajców. Wraz z nią w drogę ruszyły również jej dzieci, w tym 7-letni Gajusz Kaligula.
OBAJ DZIADKOWIE AGRYPINY - GAJUSZ JULIUSZ CEZAR OKTAWIAN I MAREK ANTONIUSZ - ODZNACZALI SIĘ ZUPEŁNIE INNYMI CHARAKTERAMI
Po spaleniu ciała Germanika na głównym placu w Antiochii - stolicy rzymskiej prowincji Syrii, Agrypina zebrała jego prochy i wsiadłszy na statek, skierowała się w stronę Rzymu, aby tam walczyć o sprawiedliwość i domagać się ukarania tych, których podejrzewała o otrucie swego męża (czyli właśnie namiestnika Gnejusza Kalpurniusza Pizona i jego żony Plancyny). Podróż przebiegała wzdłuż brzegów Syrii i Azji Mniejszej w kierunku Grecji, dłuższy odpoczynek (kilkudniowy) zaplanowano jedynie na Korkirze - greckiej wyspie leżącej na Morzu Jońskim, po czym okręt Agrypiny ruszył w kierunku portu Brundyzjum w Italii. Tam ją i jej dzieci powitały prawdziwe tłumy, gdyż wieść o śmierci Germanika rozeszła się momentalnie po Imperium, powodując wśród wielu prawdziwą rozpacz. W Brundyzjum witając Agrypinę, płakali (według Tacyta) zarówno mężczyźni jak i kobiety, gdy ta niosła urnę z prochami uwielbianego Germanika. Potem miał miejsce niezwykły żywy marsz do Rzymu. Jego niezwykłość wzięła się stąd, że Agrypina w towarzystwie tłumów, odbywała go pieszo z Brundyzjum do Rzymu, niosąc w rękach urnę z prochami swego męża (w tym czasie jej dzieci zostały odeskortowane przez żołnierzy w pojazdach do stolicy, nie musiały więc uczestniczyć w tym morderczym marszu). Agrypinie wielokrotnie brakowało sił, więc urządzano dłuższe postoje - była to niewątpliwie pokutna procesja, która jednocześnie mogła okazać się bardzo niebezpieczna dla władającego Imperium Tyberiusza (z czego ten z pewnością zdawał sobie sprawę, bowiem po Rzymie już rozeszły się plotki że Pizon zamordował Germanika z polecenia cesarza i jego matki Liwii Druzylli).
AGRYPINA Z PROCHAMI GERMANIKA
W PORCIE BRUNDYZJUM
Na spotkanie z Agrypiną stawili się więc na drodze jej marszu nowo wybrani konsulowie roku 20 (Agrypina przybyła do Italii w styczniu roku 20) - Marek Waleriusz Messala Barbatus i Marek Aureliusz Kotta oraz brat zmarłego Germanika - Klaudiusz (przyszły cesarz) i syn cesarza Tyberiusza - Druzus Juliusz Cezar. Trasa marszu była jednak tak męcząca, że Agrypina dała się przekonać już w drugim dniu marszu aby oddała urnę z prochami Germanika żołnierzom, którzy również pieszo zanieśliby ją do Rzymu (żołnierze mogli się zmieniać). Widząc że może nie dać sobie rady, Agrypina przystała na tę prośbę. Potem, gdy żałobna procesja dotarła już do Rzymu, odbyła się ceremonia pogrzebowa (urnę z prochami Germanika złożono w Mauzoleum Augusta leżącym przy Via Lata, drodze prowadzącej na północ bezpośrednio z Forum Romanum, przez Saepta Julia - wielkim budynku wzniesionym pierwotnie przez Marka Agryppę - również dziadka Agrypiny, mającym służyć jako miejsce obrad Senatu, szybko jednak przemianowanym do zupełnie innego celu - w Saepta Julia szkolono i oklaskiwano walki gladiatorów w czasie, gdy nie odbywały się żadne publiczne igrzyska w cyrkach i amfiteatrach. Następnie droga wiodła wzdłuż Portyku Argonautów - czyli taki starożytny mega supermarket, gdzie można było dostać każdy towar, od najdelikatniejszych tkanin i najróżniejszych aromatycznych pachnideł, po najpiękniejszych niewolników specjalnie sprowadzanych dla majętnej klienteli. Następnie mijano marmurowy Ołtarz Pokoju - wzniesiony przez Augusta w 9 r. p.n.e., mający utwierdzić powszechny pokój panujący w Imperium - Pax Romana i tuż nad brzegiem Tybru dochodzono do Mauzoleum Augusta).
W pogrzebie Germanika nie uczestniczył jednak cesarz Tyberiusz ani jego matka Liwia Druzylla, co wzbudziło szczególny gniew wśród ludu. Tłumy żegnające prochy Germanika i nazywające Agrypinę "Ozdobą Ojczyzny", "Prawowitą krwią Augusta" czy "Dawnych obyczajów wzorem" musiały powodować niezadowolenie Tyberiusza, szczególnie gdy modlono się również o to, aby potomstwo Germanika i Agrypiny bogowie raczyli zachować w zdrowiu i długim życiu, tak, aby przeżyło wszystkich swych wrogów (w domyśle wskazywano właśnie na Tyberiusza). Na nieszczęście Rzymian owe modły zostały wysłuchane w osobie Gajusza Kaliguli czy jego siostry - Agrypiny Młodszej, niezwykle ambitnej kobiety, której odsunięcie od władzy w 55 r. i zamordowanie jej przez syna cesarza Nerona w 59 r. zostało uznane powszechnie za... dobry znak dla Imperium (np. wychowawca Nerona - filozof Lucjusz Anneusz Seneka stwierdził że śmierć tej kobiety przyniesie dla państwa więcej dobrego niż złego), ale na razie nie wyprzedzajmy faktów. Agrypina Starsza zaczęła teraz przyjmować w swej willi na Palatynie licznych przyjaciół męża, aby z nimi rozmawiać nad następnymi krokami, które pragnęła podjąć. Powszechnie wiadomym było że to cesarz Tyberiusz był najbardziej wrogi Germanikowi, ale tego akurat nie można było oficjalnie przyznać, dlatego postanowiono uderzyć w wykonawców, za których uważano Pizona i jego żonę. Wielu przyjaciół Germanika zapewniało wdowę o swojej pomocy, deklarując że wytoczą mu publiczny proces o morderstwo przed Senatem. Swoje poparcie w kwestii wyjaśnienia tej sprawy zadeklarowała sędziwa już, ale otoczona powszechnym szacunkiem obywateli - Liwia Druzylla, żona Augusta i matka Tyberiusza. Ta 77-letnia kobieta (wciąż cieszyła się w miarę dobrym zdrowiem, choć miała już problemy z samodzielnym chodzeniem) także odwiedzała Agrypinę w jej domu.
Liwia była bodajże najbogatszą Rzymianką swoich czasów, jej majątek bowiem był ogromny i obejmował posiadłości rozsiane po wielu ziemiach Imperium (wielu z nich Liwia nigdy nie odwiedziła w ciągu swego długiego życia), samych osobistych niewolników w Rzymie miała ok. 1000 (były to w dużej części podarki od wdzięcznych senatorów lub miast Imperium, którym dopomogła, wstawiając się za nimi u Augusta). Była też uważana we wschodnich prowincjach za uosobienie bogini Kybele i bogini Izydy, zresztą jeszcze za życia modlono się do niej niczym do bogini, a wielu senatorów zawdzięczało jej karierę i majątki (jak choćby Serwiusz Sulpicjusza Galba, późniejszy cesarz - w roku 69, obalony przez Wespazjana - który przez całe swe życie wielbił pamięć o Liwii, gdyż dzięki jej zapiskom mógł stać się najmajętniejszym z Rzymian, jednakże kruczki prawne jej syna pozbawiły go zapisanego przez nią ogromnego majątku 500 milionów sestercji). Ona również zapewniała Agrypinę o swej pomocy i wsparciu. Nic więc dziwnego, że przyparty do muru (co prawda nie było żadnych dowodów że to właśnie Tyberiusz zlecił morderstwo, ale istniały ku temu pewne poszlaki) Tyberiusz zlecił oficjalne śledztwo w tej sprawie. Zawezwał też z Syrii Gnejusza Kaplurniusza Pizona i jego żonę Plancynę. Ci stawili się w Rzymie w świetnych nastrojach, pewni swego (albo byli tak pewni swojej niewinności, albo też tak ufni w gwarancje bezpieczeństwa Tyberiusza). Jakież też musiało być zdziwienie Pizona, gdy został on publicznie przed Senatem oskarżony o morderstwo Germanika i debatowano teraz nad wyrokiem. Wszyscy byli zgodni - śmierć za śmierć. Pizon poprosił o audiencję u Tyberiusza, ale odmówiono mu tego. Cesarz zaś przysłał mu list, w którym zachęcał go do honorowego kroku, jakim miałoby być samobójstwo. Sprawy zaszły bowiem tak daleko że afera ze śmiercią Germanika mogła podważyć prawa Tyberiusza do władzy, dlatego też należało dać opinii publicznej kozłów ofiarnych. Byli nimi Pizon i jego żona - oni musieli zginąć, aby sprawa mogła ucichnąć. Tak też się stało, Pizon został zmuszony do samobójstwa (podciął sobie żyły), Plancyna zaś otrzymała przebaczenie, w zamian za co miała za wszystko obarczyć swego męża. Tak też uczyniła, ocaliwszy życie oczerniła za wszystko Pizona (choć wcześniej deklarowała że podąży w jego ślady i też popełni samobójstwo).
Agrypina mogła triumfować, wrogowie jej i jej męża zostali ukarani - nie żyli lub też zostali upokorzeni (zabroniono też Plancynie i każdej innej kobiecie opłakiwać Pizona czy też nosić żałobne stroje), ale za prawdziwego sprawcę śmierci uważała ona Tyberiusza i postanowiła szkodzić mu gdzie tylko się da. Kolejne lata upływały w spokoju, choć teraz to Agrypina odwiedzała sędziwą już Liwię w jej willi. Ta zaś zapewne dawała jej dobre rady odnośnie pogodzenia się jej z Tyberiuszem, przytaczając jej opowieści ze swojej młodości, z czasów gdy poznała Augusta, dziadka Agrypiny. Zapewniała ją że siła kobiet nie tkwi w nienawiści czy wojowniczości, ale właśnie w uległości. Być może Liwia wypowiadała te oto słowa: "Zajmowałam się sprawami państwowymi, ale tylko wtedy gdy August mnie o to poprosił i zechciał mi się z nich zwierzyć. Byliśmy bardzo szczęśliwi do ostatnich lat jego życia, a zawdzięczaliśmy to mojej uległości. Wierz mi Agrypino, więcej siły jest w kobiecej słodyczy i uległości niźli w gwałtowności i nienawiści jakie nosimy w swym sercu". Kolejny etap aktywności politycznej Agrypiny był związany ze śmiercią Druzusa Juliusza Cezara (zwanego również Druzusem Kastorem), syna Tyberiusza, który został otruty z polecenia wszechwładnego prefekta pretorianów - Lucjusza Eljusza Sejana w roku 23. Odtąd rozpoczęła się zażarta konfrontacja jej i Sejana, która doprowadzi ją i dwóch jej synów do śmierci. Ocalały zaś Gajusz Kaligula, da potem wszystkim do mocno do wiwatu.
PIERWSZE SPOTKANIE OKTAWIANA I LIWII DRUZYLLI
(Pobrali się w 39 r. p.n.e.)
i W OSTATNICH LATACH ICH DŁUGIEGO ŻYCIA
CDN.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz