WYŚWIETLENIA

27 stycznia 2026

DOMINATORKI - Cz. VII

CZYLI RZECZ O ZNANYCH
I NIEZNANYCH KOBIETACH W HISTORII,
KTÓRE POTRAFIŁY 
RÓŻNYMI SPOSOBAMI OWINĄĆ SOBIE
MĘŻCZYZN WOKÓŁ PALCA





DOMINATORKI STAROŻYTNEGO EGIPTU
Cz. VII



"DYNASTIA KRÓLOWYCH"
Cz. VII




V
HATSZEPSUT
"KOBIETA-FARAON"
Cz. IV


Wyprawa do kraju Punt - zorganizowana przez Hatszepsut - była prawdziwą wyprawą do "Nowego Świata", wydarzeniem na skalę "odkrycia Ameryki" przez Kolumba. Doszło do niej ok. 1470 r. p.n.e., czyli w czwartym roku panowania Hatszepsut jako faraona i w dziewiątym roku objęcia przez nią regencji nad małoletnim Totmesem III (należy jednak pamiętać że Hatszepsut nie liczyła własnych lat panowania, a jedynie podporządkowała się chronologii panowania swego bratanka. Nie mogło zresztą być inaczej, już sam fakt że panowało jednocześnie dwóch monarchów - z czego tym dominującym była kobieta, która wcześniej pełniła jedynie funkcję regentki, czyli rzecz zupełnie niespotykana dla Egipcjan - był nienaturalny, a kalendarz egipski skupiał się na latach panowania następujących po sobie monarchów i miało to być zgodne z naturalnym porządkiem rzeczy, ustanowionym przez bogów. Dlatego też nie można było liczyć lat panowania obu monarchów i należało skupić się tylko na tym pierwszym). Był to również dziewiąty rok panowania Mencheperre Totmesa III, który miał wówczas około szesnastu lub siedemnastu lat. Wyprawa do Puntu przypada na czasy największego rozwoju Egiptu za czasów Hatszepsut i jednocześnie stanowi punkt kulminacyjny, bowiem po tej dacie zacznie się co prawda powolny, ale jednak konsekwentny spadek jej znaczenia aż do chwili, gdy Totmes sięgnie osobiście po koronę, obalając swą ciotkę i uznając ją za uzurpatorkę. Wyprawa do Puntu miała być ukoronowaniem jej panowania i jednocześnie miała wynieść ją do szeregu wielkich faraonów z przeszłości, którzy również wysyłali wyprawy handlowe do tej odległej krainy (leżącej najprawdopodobniej na ziemiach dzisiejszej Somalii). Ostatnim faraonem który wysłał wyprawę w tak odległe tereny był Cheperkare Senusret I (jego greckie imię brzmiało: Sesostris i panował w XX wieku p.n.e.) z XII Dynastii, a miało to miejsce prawie 500 lat wcześniej. Nie dziwi więc że owa trasa po tak długim przestoju została przez Egipcjan zapomniana.




Królowa zorganizowała całą akcję propagandową, mającą na celu rozgłosić swój zamiar po całym kraju i tym samym zyskać przychylność (zarówno kapłanów - elity administracyjnej i ludu) co do projektowanej wyprawy. Wspierający ją arcykapłan Świątyni Amona-Re w Tebach - Hapuseneb, stwierdził że Amon-Re sprzyja wyprawie i pragnie odnowienia dawnych szlaków handlowych, co spowodowało że królowa rozpoczęła zakrojone na dużą skalę przygotowania. W domach arystokratów oraz wśród ludu nikt nie mówił wówczas o niczym innym, jak właśnie o podróży do Puntu, a uczestnictwo w tej eskapadzie miało być wyrazem królewskiego zaszczytu. Na dowódcę wyprawy wyznaczyła Hatszepsut skarbnika Delty o imieniu - Nehesy (który podobnie jak Senenmut nie wywodził się z arystokracji, a był jednym z tzw.: "nowych ludzi" z otoczenia królowej). Rozpoczęto też przerzucanie okrętów znad Nilu na Morze Czerwone (w tym celu w Koptos rozebrano statki na części i następnie szlakiem Wadi Hammamat przetransportowano je do morza). Podróż trwała co najmniej kilkanaście miesięcy, ale powrót tych okrętów - obładowanych drzewami kadzidłowca, hebanu i innych rodzajów drzew, a także żywicą i mirrą (bardzo popularnym, acz trudno dostępnym w Egipcie towarem), był niezwykle pompatyczny. Przywieziono bowiem także kość słoniową a nawet dzikie zwierzęta (strusie, lamparty, tygrysy). Powrót tych okrętów był wielkim sukcesem Hatszepsut i to z dwóch powodów. Po pierwsze wpisała się ona w chlubną listę tych faraonów, którzy niegdyś takie wyprawy przeprowadzali (można by tu wymieniać od ostatniego do najwcześniejszego, byli to: Cheperkare Senusret I i jego ojciec Sehetepibre Amenemhat I z XII Dynastii, Sanchkare Mentuchotep II z XI Dynastii, Merire Pepi I z VI Dynastii czy Sahure z V Dynastii), a poza tym była jedyną kobietą w tym gronie. Po drugie, sukces wyprawy był jednocześnie potwierdzeniem jej władzy w oczach bogów, gdyż to właśnie oni wyrazili zgodę na tę ekspedycję - tym samym legitymizując władzę królowej Hatszepsut. Siedziała zatem na swym tronie - w otoczeniu wielmożów - i przyglądała się wyładowywanym z okrętów towarom (moment ten kazała potem umieścić na jednej ze ścian swej świątyni grobowej w Deir-el-Bahari).




Czuła zapewne że to jest jej czas, że odniosła niesamowity sukces i że bogowie, a szczególnie Amon-Re - jej boski ojciec (o którego świątynie szczególnie dbała) - są jej wyjątkowo przychylni. Nic dziwnego że potem wzięła udział w ceremonii dziękczynnej w świątyni Ipet-Sut, w której pojawiła się cała obleczona w mirrę i kadzidło (to znaczy była na całym ciele wysmarowana mirrą) na dowód obfitości tych towarów przywiezionych z Puntu. Drzewa kadzidlane zostały zasadzone nie tylko przy Świątyni Amona-Re w Karnaku, ale w wielu innych świątyniach Egiptu (np. w Heliopolis przy świątyni Atuma, w Busiris przy świątyni Ozyrysa czy w Behdet przy świątyni Horusa). To właśnie od rządów Hatszepsut ma miejsce - nieznane wcześniej - rozbudowanie kasty kapłańskiej do ogromnych rozmiarów, a arcykapłani Amona-Re stali się realnie udzielnymi książętami (podległymi jedynie samemu faraonowi) i zaczęli dysponować ogromnymi świątynnymi latyfundiami, bydłem oraz niewolnikami. To właśnie za jej czasów narodził się tradycyjny egipski system religijno-kastowy, a liczba kapłanów stale rosła (należy tutaj nadmienić że kariera kapłańska była jedynym sposobem wyrwania się synów chłopów ze wsi i zdobycia znaczenia przerastającego ich pozycję społeczną. Co prawda syn chłopa nie mógł oczywiście zostać arcykapłanem, ale spokojnie mógł osiągnąć stopień kapłana zwanego "it-neczer" - czyli "ojciec boży", który to był tożsamy z dzisiejszymi księżmi na plebaniach i w zasadzie zarządzał lokalną wsią. Dostępna dla nich była również funkcja "hem-neczer" czyli proroka, a był to trzeci kapłan po arcykapłanie. Rzadziej udawało im się objąć stanowisko drugiego kapłana, ale i to również było możliwe. Najwięcej jednak chłopskich synów pełniło rolę "czystych" - choć nazwa jest zwodnicza, gdyż kapłani ci składali bogu krwawe ofiary ze zwierząt i byli przy tym wciąż pobrudzeni ich krwią, przez co musieli się często myć - nawet kilka razy w ciągu dnia - i nie mogli spożywać posiłków wewnątrz świątyni, tylko poza nią. Poza tym wykonywali większość kapłańskich prac świątynnych, gdyż funkcja "czystych" była najniższym stopniem kapłańskim w hierarchii. Mimo to i tak była lepsza niż praca na roli, gdyż pozwalała przynajmniej zdobyć jakąś wiedzę, a przede wszystkim opanować umiejętność czytania i pisania). 

Rozwój hierarchii kapłańskiej był aż nadto widoczny i gdy jeszcze na początku panowania faraona Nebpehtire Ahmose I (założyciela XVIII Dynastii z której to właśnie pochodziła Hatszepsut) do obsługi Świątyni Amona-Re w Karnaku wystarczało zaledwie 30 kapłanów (prawie wszyscy, prócz arcykapłana i drugiego kapłana to byli kapłani czasowi - pełniący swą funkcję jedynie na wezwanie i w większości bezpłatnie), o tyle już za Usermatre Setepenre Ramzesa II Wielkiego (z XIX Dynastii) do obsługi tejże świątyni potrzeba było... ponad 28 700 kapłanów i pracowników cywilnych (w większości chłopów pracujący na potrzeby świątyni) - którzy już byli zatrudnieni w świątyni na stałe. Różnica zapewne mocno rzuca się w oczy - prawda? A przecież owa zmiana nastąpiła właśnie za rządów owej kobiety-faraona, królowej Hatszepsut. Po raz pierwszy wprowadziła ona także na dużą skalę nowych ludzi do polityki i do świątyń, zmuszając stare tebańskie rody do "posunięcia się" i nakazując im wzajemną współpracę (np. arcykapłan Hapuseneb - wywodzący się z arystokracji, otrzymał jako drugiego kapłana do świątyni Ipet-Sut w Karnaku, pochodzącego z ludu kapłana o imieniu Puyemre, którego wybrała właśnie królowa Hatszepsut. Potem Puyemre wszedł nawet do rodziny Hapuseneba, poślubiając jego córkę - świątynną adoratorkę Amona - Seniseneb). Największe jednak uznanie miał w oczach królowej jej osobisty architekt i nadzorca wydatków Pałacu oraz opiekun królewskiej córki Neferure - Senenmut, który z pewnością był częstym gościem w sypialni Hatszepsut. Jego znaczenie było tak wielkie, że wreszcie otrzymał tytuł: "Sędziego wrót do całego kraju" (innymi słowy, odtąd to on decydował kto miał prawo wejść do sali tronowej i kto był godny dostąpić łaski audiencji u królowej). Jednocześnie, choć Hatszepsut wywyższała Senenmuta, to dbała też aby zbytnio nie urósł w siłę i cześć jego kompetencji powierzyła wezyrowi Górnego Egiptu - Useramenowi (który również miał kontrolować finanse), a ponieważ owe kompetencje często wzajemnie na siebie nachodziły (zresztą trzecim kontrolerem finansów państwowych był jeszcze królewski skarbnik - Achmes Pen-Nechbet), to jeden i drugi wzajemnie się ograniczali i jednocześnie wiedząc że może to zostać przeciwko nim wykorzystane - skrupulatnie prowadzili wszelkie wydatki.




Mimo to majątek Senenmuta znacznie się rozrósł, a z ubogiego mieszczanina z Hermontis, zmienił się on w prawdziwego możnowładcę. Jego majątek był olbrzymi, miał dwa duże domy (jeden z Tebach, drugi w Armant), swoją prywatną barkę, którą podróżował po Nilu niczym król, oraz mnóstwo niewolników (zapewne często zdarzało się, że podróżował swą barką po Nilu, a w tym czasie jego niewolnice zbierały nenufary - obrazy takie były bowiem umieszczone w jego świątyni grobowej - którą królowa Hatszepsut łaskawie pozwoliła mu wybudować). Miał również kilka koni (a zwierzęta te wciąż jeszcze w Egipcie były nowością i kosztowały fortunę). Najważniejszą jednak funkcję, jaką sprawował u boku królowej - to było stanowisko jej osobistego architekta, któremu Hatszepsut powierzyła misję wybudowania jej majestatycznej świątyni grobowej w Dolinie Królów (w Deir el-Bahari). To była jego najważniejsza życiowa misja. Budowę tej świątyni rozpoczęto wkrótce po oficjalnej koronacji królowej (ok. 1474 r. p.n.e.) i trwała ona aż do jej obalenia i śmierci (ok. 1458 r. p.n.e.). Tak też mijały lata a młody faraon - Totmes III zmieniał się z chłopca w mężczyznę i sytuacja Hatszepsut zaczęła stopniowo się pogarszać. Była ona co prawda dominującym faraonem, ale tylko dlatego że młody Totmes był dzieckiem i w takiej relacji jej pozycja dawała jej naturalną przewagę. Problem jednak zaczął pojawiać się wówczas, gdy młody Totmes zmieniał się w dojrzałego mężczyznę, a wtedy już relacja kobieta-dziecko przestała obowiązywać, gdyż w konfrontacji z faraonem mężczyzną ona, jako kobieta była na z góry przegranej pozycji. Akceptacja przez wojsko i egipskie elity władzy kobiety jako faraona była możliwa dopóty, dopóki Totmes był małoletnim chłopcem, ale gdy zaczął zmieniać się w wojownika i władcę (ponoć osobiście powoził rydwanem i strzelał z łuku), dalsze rządy kobiety na tronie Egiptu przestały mieć jakąkolwiek podstawę, a stały się wręcz przeszkodą uniemożliwiającą zdobycie pełni władzy przez Totmesa. Myśli o tym zapewne trapiły Hatszepsut, a jest to o tyle pewne, że zaczęła wówczas... popełniać kuriozalne błędy. 

To że poddani zwracali się do niej jak do króla i jednocześnie kobiety, to jedno, ale fakt iż kazała się portretować na oficjalnych reliefach świątynnych w męskim stroju i z... odkrytą piersią (przy czym owe piersi zostały ukazane jako kobiece), świadczy o tym, że konsekwentnie chciała utrzymać swoją władzę, choć wiedziała że zaczyna ona jej się powoli wymykać z rąk. Ukazanie Hatszepsut jako mężczyzny z odkrytymi, kobiecymi (co prawda małymi, ale widocznie zaokrąglonymi) piersiami, było przejawem swoistej desperacji - gdyż z pewnością powodowało dezorientację a nawet oburzenie (i choć czasy XVIII Dynastii należały do dość liberalnych, gdzie w świątyniach umieszczano nawet publiczne uczty, pocałunki i wzajemne obejmowanie się par, zaś na wazach i ostrakonach prezentowano także najbardziej wymyślne stosunki seksualne - o tyle ukazanie w ten sposób władczyni, było co najmniej nieprzyzwoite). Ale bez wątpienia odkryte piersi Hatszepsut (ukazanej jako mężczyzny), były przejawem jej desperacji - gdyż bardzo chciała wciąż pokazywać się jako król, choć wszyscy oczywiście znali jej płeć, dlatego też nie mogła uciec od swej biologii - stąd wyszło tak, jak wyszło. Pozycja Hatszepsut jako króla w zasadzie już się wyczerpała, a jej władza od około 1465 r. p.n.e. zaczęła nieubłaganie słabnąć. Jednocześnie rosła pozycja Totmesa i było pewne że wkrótce przejmie on pełnię władzy, nie zważając przy tym na swą ciotkę. Tego z pewnością obawiała się królowa, zresztą w tym właśnie czasie następują duże zmiany w jej życiu, które zapewne były konsekwencją upadku jej pozycji.




Hatszepsut miała już prawie lat 40 i władała najpotężniejszym imperium w całym regionie Morza Śródziemnego. Egipt był też krajem bogatym i co roku z kopalń w Nubii przybywało złoto oraz miedź, z kopalń Górnego Egiptu napływały kamienie półszlachetne (takie jak ametyst, jaspis, karneol, granat), zaś z ulokowanych na Pustyni Wschodniej (nieopodal Synaju) kopalni Dolnego Egiptu, wydobywano alabaster, bazalt, dolomit, porfir i serpentyn, a z Synaju sprowadzano turkusy. Kwitł handel z Syro-Palestyną (gdzie zaopatrywano się głównie w drewno - tak potrzebne do budowy okrętów, a także srebro, konie, wino, oleje, rodzynki i oczywiście niewolników), z Cyprem (gdzie pozyskiwano chociażby sok z maku, bardzo potrzebny do produkcji lekarstw), z wyspami greckimi (wino, srebro i wyroby rzemiosła, jak choćby wazy), oraz z wnętrzem Afryki (skąd sprowadzano heban, czarne drewno, kość słoniową, kadzidło, mirrę, dzikie zwierzęta i strusie pióra). Handlowano również z odleglejszymi krajami, jak Babilonia czy Azja Mniejsza (gdzie wówczas dominowały plemiona Luwitów i Nessejczyków, czyli Hetytów). Wiedząc że kraj się rozwija pod jej rządami i umiejętnie podsycając monarchiczną propagandę, która przedstawiała ją na świątynnych wyobrażeniach jako młodego mężczyznę (z nieco bardziej widocznym kobiecym biustem), ostatecznie królowa Hatszepsut ogłosiła wielkie przygotowania do obchodów święta Sed (ok. 1465 r. p.n.e.). Do dziś nie wiadomo dlaczego tak uczyniła, gdyż należy pamiętać że święto Sed (a właściwie Heb-Sed), było również królewskim egzaminem z męskiej siły i witalności, a odbywało się bardzo rzadko, z reguły w trzydziestym roku panowania władcy (kolejne święta Sed odbywały się w dziesięć lat później, potem w pięć lat później, a potem już co roku, z tym że w historii Egiptu niewielu było faraonów którzy żyli na tyle długo, aby uczcić swoje trzydziestolecie, nie mówiąc już o kolejnych dekadach). Było to święto odrodzenia, sięgające jeszcze czasów Starego Państwa i skrupulatnie przestrzeganego co do kolejności obchodów.

Jak to się więc stało, że Hatszepsut, która przecież panowała od niecałych piętnastu lat (pięć lat jako regentka małoletniego Totmesa III i prawie dziesięć lat jako kobieta-faraon), ośmieliła się złamać tę tradycję i urządzić święto w czasie swego panowania? Z pewnością tu również zadziałała ta sama koncepcja, co w przypadku przedstawiania wizerunków królowej jako mężczyzny - czyli chęć podkreślenia że mimo swojej płci, jest tak samo godna sprawowania władzy jak mężczyzna i udowodni to właśnie podczas święta Heb-Sed. Było to konieczne, gdyż młody faraon Mencheperre Totmes (z którym dzieliła tron), jej bratanek, zdążył już osiągnąć wiek męski i był coraz bardziej uważany za jedynego i prawdziwego władcę, zaś samą Hatszepsut zaczęto postrzegać za swoistą  przeszkodę. Owszem, była potrzebna w czasach małoletności władcy, ale teraz, gdy przestał być już dzieckiem, jej rola dobiegła końca i powinna usunąć się w cień. Niestety, ambicja nie pozwalała jej tego uczynić i to właśnie ona pchnęła ją do udowodnienia swego znaczenia podczas święta Sed. Problem był tylko z datą, bowiem jak wytłumaczyć kapłanom tak wcześnie przeprowadzone święto odrodzenia? Królowa wpadła więc na ciekawy pomysł. Otóż zaliczyła do czasu swego panowania również i lata rządów swego męża - Aacheperenre Totmesa II, który panował przez około piętnaście lat (prawdopodobnie w latach: 1493-1479 p.n.e.). Zliczając więc jego lata, lata swej regencji i lata swych rządów jako faraona, uzyskiwała Hatszepsut okres lat (ok.) trzydziestu, co dawało jej podstawę do zorganizowania święta. Było to też pierwsze święto Heb-Sed od bardzo długiego czasu (prawdopodobnie ostatnie takie święto zorganizowano za rządów faraona Nebkaure Amenemhata II, ok. 1900 r. p.n.e. czyli ponad 430 lat wcześniej), nikt też z Egipcjan współczesnych królowej, nie pamiętał jak takie święto obchodzono, zatem kapłani musieli sięgać po bardzo stare zapiski na ten temat i uczyć się archaicznych inkantacji - wyśpiewywanych podczas tej uroczystości.




Oczywiście podczas święta Hatszepsut miał towarzyszyć w tych uroczystościach młody Totmes III. Oboje obchodzili bowiem to święto, gdyż panowali wspólnie i nie godziło się aby kobieta mogła odbyć uroczystość bez wsparcia jej męskiego odpowiednika. Święto Sed było też niezwykle ważne dla trwania samej monarchii, więc informacje o jego przeprowadzeniu rozgłaszano na kilka miesięcy wcześniej, tak, aby wszyscy nomarchowie i wyżsi urzędnicy królestwa mogli tego dnia przybyć do Teb. Jak już wspomniałem, święto Heb-Sed było odrodzeniem władzy królewskiej, tak więc należało do grona świąt rodzinnych, podczas których Wielka Małżonka Królewska w otoczeniu dzieci i haremu, towarzyszyła swemu małżonkowi w jego królewskich zadaniach, które miały zaświadczyć o sile i witalności faraona, oraz uzyskać akceptację bogów co do dalszych rządów na kolejną dekadę. W tym jednak przypadku do wzajemnej konfrontacji mieli stanąć dwaj faraonowie: ciotka i jej bratanek, kobieta i młody mężczyzna. Samo święto wyglądało następująco: król i królowa pojawiali się w świątyni (Ipet-Sut) w Karnaku, przystrojeni w krótkie, białe szaty. Siadali wówczas na tronach, a ich głowy przystrajano koronami Górnego i Dolnego Egiptu (na zmianę), co miało symbolizować ponowne wzięcie we władanie owych Dwóch Krajów. Oddawali też cześć ich boginiom (Wadżet [kobra] uosabiająca Deltę i Nechbet [sęp] będąca patronką Górnego Egiptu). Wówczas odbierali hołdy od nomarchów i innych dostojników królestwa (a także przedstawicieli podbitych ludów). Następnie przypatrywali się rytualnym tańcom wykonywanym przez młode dziewczęta (damy haremowe), najprawdopodobniej pochodzące ze szkoły znajdującej się przy świątyni księżycowego boga Chonsu w Karnaku. Potem przychodził czas na zaprezentowanie rytualnej walki młodych mężczyzn, po której zakończeniu król i królowa udali się do pozostałych świątyń bogów (w świątyni boga płodności Mina dokonywano uroczystości puryfikacji, czyli oczyszczenia - a polegało to na "usunięciu ziemskiej niedoskonałości" i przekształceniu się władcy, przynajmniej na kilka minut, w żywe bóstwo. Rytuał ten polegał na oblaniu faraona wodą - lub tylko skropieniu jego twarzy, jest bowiem mało prawdopodobne że rzeczywiście polewano władców wodą, tak jak to ukazują sceny świątynne w Karnaku - a następnie okadzeniu sanktuarium i przywołaniu Ozyrysa, Horusa i Amona-Re słowami: "Jestem tym, który się wznosi do bogów, ponieważ stałem się czysty").




CEREMONIA PURYFIKACJI KRÓLA PERSJI KAMBYZESA II 
(ok. 525/524 r. p.n.e.)



Po zakończeniu tej ceremonii król i królowa przebierali się w bardziej wygodne stroje i brali udział w rytualnych biegach, trzymając przy tym w ręku różne przedmioty (np. bicz, wiosło, rolkę papirusu, figurkę ibisa, wazę), a następnie przechodzono do głównej atrakcji całego święta, czyli podniesienia słupa Dżed - uosabiającego zmartwychwstałego Ozyrysa. Podniesienie tego kolorowego słupa wbrew pozorom nie było wcale łatwe, gdyż była to najczęściej wymyślnie rzeźbiona, granitowa kolumna i choć oczywiście w ustawieniu go do pionu pomagali swemu władcy dworzanie, to jednak unieść w powietrze musiał go sam faraon (ciągnąc za liny). Oczywiście za każdym razem władca ów słup podnosił (gdyby nie podniósł, byłby to dla ludu znak że bogowie nie są mu już przychylni, a przecież nie po to organizowano owe święto, aby udowodnić wszem i wobec że panujący już od trzydziestu lat władca - który zdążył udowodnić przez tyle lat że jest żywym bogiem - nie nadaje się do dalszego sprawowania władzy), zatem władca otrzymywał wsparcie od dworzan (wystarczyło aby jedynie uniósł go lekko do góry) i ostatecznie słup Dżed stawał do pionu - dając ludowi dowód że ich król jest silny, witalny i ma całkowite wsparcie Niebios. Ostatnim elementem uroczystości było strzelanie z łuku w kierunku czterech stron świata (jako symbol potęgi Egiptu i zmiażdżenia jego wrogów). Uroczystości te z pewnością nie były znacznie trudniejsze dla kobiety, niż np. dla starca (który też musiał wykazać się witalnością i siłą, jeśli chciał udowodnić że wciąż nadaje się na władcę) i Hatszepsut przeszła je tak, jak jej poprzednicy. Był to jednak dla niej ważny moment, bowiem tym samym udowadniała swą bliskość z bogami i oczywiście potwierdzała własne prawo do tronu. Nie ma też pewności czy dopiero po święcie Heb-Sed, czy też już znacznie wcześniej - kazała królowa rozgłaszać opowieść o swych boskich narodzinach, podczas których to sam bóg Amon-Re pod postacią jej ojca zbliżył się do jej matki i "uczynił z nią wszystko, co chciał". Ahmes następnie miała zajść w ciążę i urodzić "boskie dziecię" - przyszłego faraona Maatkare Hatszepsut. Oczywiście święto Sed było także okazją do wielkiego święta radości, które oczywiście było obficie skropione piwem i winem (ufundowanym przez samą królową). Radość poddanych (mimo że to nie oni decydowali o losach poszczególnych przedstawicieli panującej dynastii) zawsze była jak najbardziej pożądana przez egipskich władców.

Pragnieniem Hatszepsut było też, aby jej córka Neferure również objęła władzę królewską po jej śmierci (dlatego też wydała ją za mąż za młodego Totmesa III). Zapewne liczyła na to, że podobnie jak ona sama a wcześniej jej matka Ahmes, będzie Neferure realnie rządzić za plecami słabego faraona, który stanie się jedynie marionetką w jej rękach. Księżniczka piastowała już tytuły Boskiej Małżonki Amona-Re i Wielkiej Małżonki Królewskiej - co też dawało jej najwyższą pozycję wśród kobiet (wyłączając oczywiście samą Hatszepsut). Nie wiadomo jednak jaki stosunek miał Totmes do swej starszej o kilka lat małżonki? Nie wiadomo też czy darzył ją jakimś uczuciem i czy w ogóle odwiedzał ją w alkowie? Byli zresztą rodzeństwem (choć przez inne matki) i co prawda taki związek należał do egipskiej tradycji, to jednak pewnym jest że księżniczka Neferure nie została matką i nie urodziła Totmesowi żadnego potomka. Zresztą on częściej przebywał na północy kraju - w Memfis, w Heliopolis lub w twierdzy Perunefer (gdzie szkolił się na prawdziwego króla i wodza) i gdzie miał także swój harem. Natomiast Neferure przebywała u boku matki w królewskich Tebach, pełniąc odpowiedzialną funkcję Boskiej Małżonki Amona-Re w świątyni Ipet-Sut. Zatem owa królewska para zbyt często zapewne się nie spotykała i to też musiało niepokoić samą Hatszepsut (brak bowiem męskiego dziedzica zrodzonego z królewskiej krwi łączącej obie dynastie: Ahmesydów i Totmesydów - których ciągłość opierała się obecnie na linii żeńskiej - oznaczało zerwanie z tamtą tradycją i powołanie się jedynie na boczną linię władców zrodzonych z haremowych nałożnic). Rzeczywiście, jej obawy okazały się prawdziwe, gdyż po dojściu Totmesa III do pełni władzy (ok. 1458 r. p.n.e.) nakazał on zetrzeć na proch nie tylko stele i kartusze z pomników oraz wizerunków samej Hatszepsut, ale również... jej córki, a swej małżonki Neferure. To zapewne jest również odpowiedzią, jak w rzeczywistości układały się stosunki małżeńskie młodej pary (jednak w tym czasie księżniczka Neferure już nie żyła).




Oddająca się codziennym obrzędom "rozbudzenia boga" w świątyni Ipet-Sut (o czym pisałem w poprzednich częściach) i oddalona od swego małżonka księżniczka Neferure, musiała słuchać wieści nie tylko o jego wyczynach w powożeniu rydwanem i strzelaniu z łuku, ale również z wyczynów łóżkowych, jako że mniej więcej ok. 1465 r. p.n.e. narodził się pierwszy syn Totmesa III - Amenemhat, zrodzony z nałożnicy (należącej jednak do egipskiej elity) o imieniu Satiah. Wyglądało więc na to, że ród Hatszepsut nie przedłuży swego istnienia, tym bardziej że młody Totmes był coraz bardziej niezależny i królowa nie miała na niego już żadnego wpływu. Można jednak założyć że ostatecznie Totmes dał się przekonać do spędzenia z Neferure trochę czasu, czego wynikiem była jej ciąża. Od tej ciąży zależała przyszłość dynastii, gdyż nawet narodziny córki dawałyby gwarancję przedłużenia rodu (oczywiście gdyby dziecko przeżyło okres niemowlęctwa - co wcale nie było wówczas takie pewne) i można by ją było w przyszłości wydać za mąż za owego Amenemhata, tym samym oczekując kolejnego dziedzica. Niestety ciąża Neferure zakończyła się tragicznie (jest więcej niż pewne, choć nie ma na ten temat żadnych źródeł - ale też faraonowie nie umieszczali informacji o swych dzieciach, jeśli ci nie przeżyli okresu dzieciństwa - że księżniczka Neferure z jakiegoś względu poroniła tę ciążę lub urodziła martwe dziecko, a sama zmarła w jakiś czas potem). Neferure (którą już wówczas zwano: "Panią Obu Krajów" i "Panią Dolnego i Górnego Egiptu") zmarła w połogu (ok. 1465 r. p.n.e.). W chwili śmierci miała zapewne ok. 25 lat. Był to olbrzymi cios dla Hatszepsut, ponieważ wraz z córką odchodziły w niebyt wszelkie jej dotychczasowe plany. Wszystko się rozpadało, gdyż całe jej dotychczasowe poświęcenie i próby udowodnienia swej "męskości" i "boskości" były przecież rozpisane z myślą o przyszłości Neferure. Nie wiadomo też dlaczego królowa Hatszepsut - po śmierci córki - swą złość obróciła przeciw Senenmutowi (swemu dotychczasowemu kochankowi i budowniczemu jej świątyni grobowej - Dżeser Dżeseru w Deir el-Bahri). Być może wiedziała o czymś, o czym my nie mamy pojęcia (np. o romansie pomiędzy nimi - co wcale nie musiało być takie niedorzeczne, jako że Senenmut był przecież opiekunem księżniczki Neferure i również reprezentował jej interesy, a co ważniejsze - widywał ją znacznie częściej niż jej małżonek faraon Totmes III). W każdym razie ów ambitny i utalentowany architekt utracił w tym czasie królewskie względy (co się z nim dalej stało? - nie wiadomo, ale najprawdopodobniej królowa nie skazała go na śmierć, a jedynie na wygnanie).

Hatszepsut panowała jeszcze ponad pięć lat, do czasu gdy faraon Mencheperre Totmes III wyruszył ze swej twierdzy Perunefer na czele armii, aby przejąć pełnię władzy (ok. 1458 r. p.n.e.). Nie wiadomo tylko czy to był rzeczywisty zamach stanu Totmesa, czy też objęcie pełnej władzy już po śmierci jego ciotki. W każdym razie królowa Hatszepsut przeszła do historii nie tylko jako kobieta-faraon, autorka planu podróży do Puntu i ta, która odrodziła kontakty z tym krajem po prawie 500 latach. Hatszepsut znana jest również ze swej imponującej świątyni grobowej (Dżeser Dżeseru) w Deir el-Bahri. Prócz tego wzniosła pierwszy pylon na ceremonialnej alei północ-południe w Tebach, łączącej świątynię Ipet-Sut ze świątynią bogini Mut i z Luksorem (aleja ta otrzymała potem nazwę "Alei Sfinksów"), oraz kilka obelisków w Karnaku i w Luksorze. W Medinet Habu (na zachodnim brzebu Nilu w tzw.: "Mieście Umarłych") kazała wznieść sanktuarium dla ośmiu bóstw (cztery pary bogów). Wzniosła też świątynię bogini Mut "Pani Iszeru" w Karnaku (prace te dokończył już Totmes III). Poza tym stawiała mnóstwo kapliczek dla bogów i bogiń, utworzyła klasyczną egipską kastę kapłańską (przyznając kapłanom wiele przywilejów których wcześniej nie posiadali), a także rozbudowała Teby (czyniąc z tego miasta prawdziwą królewską siedzibę). Wspierała też Heliopolis - miasto, które Egipcjanie uważali za pierwsze jakie powstało po stworzeniu świata - i tamtejszych kapłanów. Można więc powiedzieć że królowa Hatszepsut, potomkini dwóch dynastii (Ahmesydów i Totmesydów), uczyniła więcej, niż jej ojciec i mąż razem wzięci. Była też ostatnią przedstawicielką "Dynastii Królowych", a po jej śmierci nie znalazła się już żadna silna i energiczna kobieta u władzy, aż do czasu panowania królowej Teye - małżonki faraona Nebmaatre Amenhotepa III (prawnuka Totmesa III Wielkiego) - która to będzie bohaterką kolejnej części naszej opowieści.




CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

HENRYK VIII I JEGO ŻONY - Cz. X

  OD KATARZYNY ARAGOŃSKIEJ  DO KATARZYNY PARR KATARZYNA ARAGOŃSKA (Czyli hiszpańskie noce)  Cz. VIII DZIECIŃSTWO KRÓLOWEJ KATARZYNY Cz. VII ...