OSTATNIA WOJNA
HELLEŃSKIEGO ŚWIATA
EGIPT PTOLEMEUSZY
(RETROSPEKCJA)
Cz. XVII
Po śmierci tyrana Gelona (478 r. p.n.e.), jego brat i następca Hieron wyprawił mu wspaniały pogrzeb w Syrakuzach i to wbrew ostatniej woli samego Gelona, który prosił brata aby ten pochował go skromnie, tak, jak nakazywało prawo, które wcześniej sam wprowadził. Hieron jednak miał inne plany, doskonale bowiem zdawał sobie sprawę że to, iż Dejnomenidzi ogłosili się królami i panami Syrakuz czy Geli, nie ma tak naprawdę większego znaczenia. Owszem lud mógł ich ogłosić swymi władcami, mógł im przyznać wiele przywilejów i tytułów ale to nie zmieniało faktu, że synowie Dejnomenesa (czyli Gelon i Hieron, a także Polyzelos i Trazybulos), byli po prostu uzurpatorami, którzy władzę swoją zdobyli podstępem i siłą. Dlatego też uroczysty pogrzeb Gelona miał mieszkańcom Syrakuz uświadomić, że Dejnomenidzi to szlachetny ród władców. Dlatego też Hieron ufundował bratu bogaty grobowiec (na który zrzucili się również mieszkańcy Syrakuz) i nadał mu tytuł herosa (za zwycięstwo odniesione w bitwie z Kartagińczykami pod Himerą z 480 r. p.n.e.). Na początku swoich rządów musiał też Hieron rozwiązać kilka niezwykle istotnych spraw, związanych z rozdzieleniem obowiązków wśród pozostałych braci, oraz uporządkowaniem kwestii spadkowej. Na władcę Geli (w której sam dotąd władał) wyznaczył Hieron swego młodszego brata - Polyzelosa - którego nie znosił i którego chciał jak najszybciej pozbyć się z Syrakuz. Sam ogłosił się opiekunem małoletniego synka Gelona (o nieznanym imieniu) zaś jego matkę, a żonę swego zmarłego brata - Demarete, wydał za Polyzelosa i odesłał do Geli. Polyzelos przystał na to małżeństwo, choć wielokrotnie dawał też bratu do zrozumienia, że czuje się lepszym od niego (chełpił się na przykład że jest najlepszy w powożeniu rydwanem) i to właśnie tak bardzo irytowało Hierona, szczególnie że tamten miał rację (w czasie 76 Igrzysk Olimpijskich w 476 r. p.n.e Polyzelos odniósł zwycięstwo w wyścigach rydwanów i wówczas to ufundował w świątyni Apollina w Delfach rzeźbę woźnicy (zapewne wraz z końmi, ale te się nie zachowały) która przetrwała do naszych czasów z napisem "Polyzelos - pan Geli" (po kilku latach inskrypcja ta została usunięta i zastąpiona inną).
Bez wątpienia Polyzelos działał Hieronowi na nerwy, dlatego też, gdy tylko nadarzyła się, okazja postanowił w ogóle pozbyć się go z Sycylii. A taką okazją było pojawienie się w Syrakuzach posłów z italskiego miasta Kroton (477 r p.n.e.), leżącego nad Zatoką Tarencką, którzy przybyli tam aby prosić Hierona o pomoc przy odbudowie miasta Sybaris (tego samego miasta, które Krotonidzi zniszczyli trzydzieści trzy lata wcześniej - o czym już wspominałem). Hieron polecił więc Polyzelosowi aby ten udał się do Krotonu na czele najemników i wziął udział w odbudowie Sybaris. I tutaj pojawiają się rozbieżne relacje co do tego, jak postąpił Polyzelos. Według bowiem Timajosa, Polyzelos udał się do Sybaris, wziął udział w odbudowie miasta a następnie - obawiając się że brat zechce pozbawić go życia - zbiegł do Akragas, do władającego tym polis starego tyrana Terona (któremu notabene obiecał rękę swej nowo narodzonej z małżeństwa z Demarete córki). Druga zaś wersja (Diodora) mówi, że Polyzelos w ogóle odmówił wyjazdu do Sybaris i wówczas uciekł do Akragas - nie wiadomo która wersja jest prawdziwa, ale nie zmienia to faktu, że Polyzelos zbiegł to Terona, a to oznaczało że między Syrakuzami a Akragas (dotychczasowymi sojusznikami i beneficjentami zwycięstwa pod Himerą) mogła teraz wybuchnąć wojna. I rzeczywiście obie strony zaczęły szykować się do wojny, aż wreszcie w drugiej połowie 477 r. p.n.e. Teron zebrał swe wojsko i ruszył na Syrakuzy. Do walki jednak nie doszło gdyż zapobiegł jej poeta Simonides, nawołując obie strony do opamiętania i pogodzenia się. Dzięki jego mediacji trzej mężowie - Hieron, Teron i Polyzelos spotkali się i zawarli pokój. Hieron pozwolił Polyzelosowi wrócić do Geli i oddał cały zachód Sycylii pod władzę Terona, samemu zaś biorąc sobie cały wschód i południe.
Rok 476 p.n.e. bogaty był w wydarzenia, i tak Teron zaczął umacniać swoje wpływy na zachodzie i uderzył na Punijczyków z Motye oraz wspierających ich Elymów z Segesty. W bitwie pod Motye pokonał Punijczyków oraz ich sprzymierzeńców i zmusił te dwa miasta do uznania jego dominacji. Bitwa ta była jednak raczej tylko "wypadkiem przy pracy" niż konsekwentną polityką pro-wojenną i nie pociągnęła za sobą większego konfliktu między Grekami i innymi fenickimi emporiami na Sycylii, nie mówiąc już o ponownym konflikcie z Kartaginą (notabene w samej Kart Hadaszt zapewne również nie chciano kolejnej wojennej rozróby z Grekami na Sycylii i z tego też powodu ok. 479/478 r. p.n.e. wygnano z Miasta bogini Tanit Giskona, syna poległego pod Himerą króla Hamilkara, a stało się tak zapewne z tego powodu, iż obawiano się że Giskon będzie chciał pomścić śmierć ojca i wciągnąć Kartaginę w nową wojnę z Grekami. Wygnany Giskon znalazł schronienie w greckim Selinuncie na Sycylii), gdyż obie strony do takiego konfliktu nie dążyły. Kartagińczyków jednak niepokoił wzrost pozycji Terona na Sycylii, a szczególnie dążenie do uzależnienia od niego zachodnich punickich emporiów, mimo to pozostawali bierni. Natomiast Hieron starał się utrzymać swoją strefę wpływów poprzez dyplomację i pośrednictwo. Otóż w owym 476 r. p.n.e. tyran Anaksilas z Messany (główny autor dawnego przymierza północnego, obecnie zaś sojusznik Hierona) postanowił podporządkować sobie miasto Lokroi Epizefrygijskie leżące w południowej Italii. Lokry Epizefrygijskie były niezwykle pięknym miastem (założonym ok. 710 r. p.n.e. przez kolonistów z Lokrydy w Grecji właściwej - a konkretnie Ozolów, czyli zachodnich Lokrów i częściowo Lacedemończyków), a jeszcze piękniejsi byli ludzie, którzy tam mieszkali (nie na darmo Platon nazwa Lokroi - "kwiatem Italii", biorąc pod uwagę urodę tamtejszych mieszkańców).
Było to też jedno z pierwszych miast w greckim świecie, w którym spisane zostały prawa, a najsławniejszym lokryjskim prawodawcą był niejaki Zeleukos (Seleukos) żyjący w VII wieku p.n.e. on to wprowadził zasadę, że każdy prawodawca który z zaproponuje zmianę obowiązującego prawa, powinien to uczynić z pętlą zawieszoną na szyi, aby móc zostać powieszonym, jeśli jego poprawka nie wejdzie w życie (wyobraźcie sobie jakby to wyglądało dzisiaj 🤭). Kodeks lokryjski co prawda wyraźnie faworyzował arystokrację (jak zawsze), ale jednak Zeleukos działał ku pojednaniu wszystkich stanów i grup ludności. Bardzo surowo kodeks lokryjski karał np. cudzołóstwo, obwiniony tracił wówczas oczy, które wypalano mu ogniem (gdy pewnego razu syn Zeleukosa został również oskarżony o fizyczne obcowanie z mężatką i skazany na oślepienie, ojciec poprosił sąd aby wypalić mu tylko jedno oko, drugie zaś odebrać jemu samemu. Poświęcił więc jedno swoje oko dla syna, który złamał uchwalone przez Zeleukosa prawo). Ponieważ Lokry Epizefrygijskie były sprzymierzone ze Spartą i Syrakuzami (sojusz ze Spartą w tym okresie o którym piszę już dawno wygasł) Hieron namówił Anaksilasa do zaniechania tego kroku i poprzestania na kontrolowaniu samego miasta Rhegion, a co za tym idzie całej Cieśniny Messeńskiej. Sam zaś Hieron dążył do etnicznej zmiany we wschodniej Sycylii i nakazał jońskim mieszkańcom Naksos oraz Katany opuścić swoje miasta i przenieść się do Leontinoi i tam zamieszkać na stałe wraz z ludnością miejscową. Następnie sprowadził do Katany i Naksos 1000 kolonistów z miast doryckich, 5000 najemników z Peloponezu i 5000 kolonistów z Syrakuz (476 r. p.n.e.). Przy tej okazji zmienił nazwę miasta Naksos na Etna, jako że w okolicy tego miasta znajdował się wulkan pod tą właśnie nazwą. Hieron szykował bowiem Naksos i Katanę jako dziedzictwo dla swego syna - Dejnomenesa, który był jeszcze zbyt młody aby objąć tam władzę.
Nie można było jednak tego powiedzieć o Trasydajosie, synu Terona z Akragas, który władał wówczas zdobytą Himerą i tak bardzo dał we znaki mieszkańcom miasta, że ci poprosili Hierona, aby ten usunął go z rządów nad miastem. Hieron jednak - będąc lojalnym wobec Terona - powiadomił go o planach mieszkańców miasta, a Teron przeprowadził tam czystkę, zabijając najbardziej aktywnych przeciwników polityki swego syna i sprowadzając do jońskiej Himery doryckich kolonistów (476 r. p.n.e.), tym samym spacyfikował sytuację - przynajmniej na razie. Ale spokoju nie było i konflikty rodziły się jak nie z jednej to z drugiej strony. Na przykład Anakilas ufortyfikował wybrzeże Cieśniny Messeńskiej i zabronił przepływać tam okrętom etruskim, co bardzo szybko doprowadziło do ich konfliktu z Grekami. Powodem takiej decyzji Anaksilasa był napad Etrusków na greckie miasto w środkowej Italii - Kyme - leżące na północny zachód od Neapolis (to właśnie w Kyme znajdowała się wyrocznia kapłanki boga Apollina zwanej Sybillą, której zwoje potem zostały przeniesione do Rzymu - o legendarnym zjawieniu się Sybilli w Rzymie w czasach króla Tarkwiniusza Pysznego pisałem w poprzednich częściach, teraz tylko dodam że słowo "Sybilla" nie jest imieniem własnym, a nazwą wywodzącą się od starogreckiego "sibylla" - czyli prorokini {podobnie jak pytia delficka}. Owa prorokini zamieszkiwała jaskinię w pobliżu Kyme "o stu otworach, z której każda wydawała głos". Jaskinia ta, to wydrążone w skale wulkanicznej przejście o długości 131 m. biegnące równolegle do zbocza wzgórza. Została ona ponownie odnaleziona w maju 1932 r. przez Amadeo Maiuri i od tej pory stanowi swoistą ciekawostkę archeologiczno-turystyczną. Co się zaś tyczy sybilli, to nazwę tę nosiło kilka kobiet, których historia zanotowała właściwe imiona, a były to: Amalteia, Demofila, Deifoba, Herofila i Taraksandra. Ponieważ jedno z proroctw Sybilli miało głosić przyjście na świat "Zbawiciela Ludzkości", przeto Michał Anioł umieścił jej wizerunek w Kaplicy Sykstyńskiej obok popiersi proroków Starego Testamentu. Według Wergiliusza ta Sybilla, która przybyła do Tarkwiniusza Pysznego ofiarowując mu zwoje bożych przepowiedni, zwała się Deifowa i była córką Glaukosa. Według legendy Sybilla miała poprosić Apollina o łaskę i nabrawszy ręką garść piasku prosiła go by dał jej tyle urodzin, ile ziaren piasku trzyma w ręku. Bóg spełnił jej życzenie i żyła tysiąc lat, ale zapomniała poprosić Boga o wieczną młodość, przez co zawsze w literaturze i sztuce ukazywana jest jako stara, pomarszczona kobieta. Nie mogąc jednak znieść swojej starczej brzydoty, ponownie ubłagała Boga aby ją od tego wybawił i ten sprawił że z każdym kolejnym rokiem Sybilla malała, aż ostatecznie zniknęła i pozostał po niej tylko głos, który miał - według legendy - trwać po kres czasu).
Tak więc Kymejczycy poprosili o pomoc Hierona, a ten wysłał im swoją flotę w celu wsparcia przed atakiem Etrusków. W tym czasie Etruskowie zawarli sojusz z Kartagińczykami (podobnie jak to było sześćdziesiąt lat wcześniej gdy pod Alalią floty etruska i kartagińska rozbiły grecką i zmusiły Fokejczyków do ucieczki z tego korsykańskiego polis). Tym razem było jednak inaczej, flota Hierona (wsparta posiłkami Anaksilasa) rozbiła połączone floty etruską i kartagińską (wydaje się jednak że Kartagińczycy nie zawarli z Etruskami oficjalnego sojuszu, a raczej po prostu wysłali kilka korabi jako wsparcie bez podpisywania przymierza, tym bardziej że po tej bitwie stosunki grecko-kartagińskie nie uległy pogorszeniu) uwalniając miasto Kyme z oblężenia (474 r. p.n.e.). Część zdobytych wówczas łupów złożono w świątyni Apollina w Delfach. Hieron osadził też syrakuzańskich kolonistów na wyspie Pithekusaj leżącej nieopodal Kyme (Rzymianie zwali ją Enaria), lecz ci wkrótce potem uciekli, przerażeni trzęsieniem ziemi. Warto też dodać, że w tym czasie Rzymianie nie uczestniczyli w tych wielkich zmaganiach pomiędzy Grekami, Kartagińczykami czy Etruskami. Żyli swoim życiem drewnianej pipidówy, która niedawno bo zaledwie 35 lat wcześniej zrzuciła etruską dominację i wprowadziła system rządów republikańskich. W 477 r. p.n.e. Rzymianie (a raczej Fabiusze, gdyż ten ród toczył walkę) ponieśli klęskę w bitwie pod Kremerą na wojnie z etruskimi Wejami (polec miało 306 Fabiuszy, a przeżył tylko Kwintus Fabiusz Vibulanus, który jako chłopiec pozostał w Rzymie. Wydaje się jednak że była to tylko jedna z gałęzi rodu Fabiuszy, gdyż ród ten w późniejszych wiekach bardzo się rozrósł i jest mało prawdopodobne aby jego protoplastą był tylko Kwintus Vibulanus). W każdym razie zwycięstwo pod Kyme ocaliło wówczas Rzym, gdyż Etruskowie nie mogli wykorzystać swego zwycięstwa spod Kremery i w 474 r. p.n.e. zgodzili się na kompromisowy pokój zawarty w Miastem Wilczycy na 40 lat.
A tymczasem mijały kolejne lata. W 472 r. p.n.e. zmarł stary już tyran Akragas - Teron (notabene pod koniec życia żonaty z kilkuletnią córką Polyzelosa z Geli). Teraz jego syn - Trasydajos objął po nim władzę i postanowił zerwać stary sojusz z Hieronem. Obie strony zaczęły intensywnie przygotowywać się do wojny, ale pierwszy ruch wykonał Hieron, który wyprzedził atak Trasydajosa i w 471 r. p.n.e. zaatakował Akragas. Rozbił wojska syna Terona i zajął miasto (po obu stronach poległo ok. 6000 hoplitów). Trasydajos zbiegł zaś do Megary w Grecji, gdzie został skazany na śmierć. W tym samym mniej więcej czasie zmarł również Aneksilas z Messany (472 lub 471 r. p.n.e.). Pozostawił po sobie dwóch małoletnich synów, powierzając ich opiekę regentowi Mykytosowi, który założył kolonię w Pyksos na zachodnim wybrzeżu Italii. Po zwycięstwie nad Trasydajosem, Hieron zdobył całkowitą dominację na Sycylii od wschodu po zachód (Akragas i Himera otrzymały nowe ustroje i jak pisze Diodor z Halikarnasu - prawdopodobnie była to demokracja). Teraz Hieron zapragnął zdobyć również Messanę i Rhegion, a aby ten cel urzeczywistnić, wystąpił w obronie prawa do sprawowania władzy przez synów zmarłego Anaksilasa i przeciwko Mykytosowi, który ponoć dążył do przejęcia pełni władzy. W 470 r. p.n.e. obalił on Mykytosa i skazał na wygnanie, ale nie wszystko poszło po jego myśli, gdyż okazało się że synowie Anaksilasa bardzo przywiązali się do Mykytosa i mało że nie zamierzali odbierać mu regencji, ale wręcz poprosili go aby wrócił i ponownie objął władzę. Ten jednak, urażony wygnaniem, odmówił powrotu i resztę życia spędził w Tegei w Grecji, otoczony powszechnym szacunkiem i poważaniem (ludzie mają to do siebie że gonią za sławą, władzą i pieniędzmi, ale przecież nie ma chyba nic piękniejszego niż spokojne życie wśród ludzi, którzy nas szanują). Dzięki temu pełną opiekę nad synami Anaksilasa i kontrolę nad Cieśniną Messeńską przejął Hieron. Sam też umieścił swego syna Dejnomedesa w Naksos/Etnie (470 r. p.n.e.), powierzając nad nim opiekę ojcu Demarete - Chromiosowi. Objęcie władzy w Etnie przez Dejnomedesa miało być wielkim świętem i tak też zostało przedstawione, Hieron nie szczędził pieniędzy aby uświetnić tę uroczystość. Pindar (który jako nadworny propagandysta Hierona żył w Syrakuzach dostatnio, opłacany złotem w zamian za pochwalne elegie ku czci swego patrona) skomponował wówczas swą "I odę pytyjską", a Ajschylos wystawił tragedię "Kobiety z Etny" (niestety zaginiona), a Hieron sprowadzał na dwór swego syna jeszcze wielu innych poetów i twórców jak Simonidesa, Bakchylidesa, Epicharmosa czy Formosa. Wszystko bowiem miało uświetnić dynastię Dejnomenidów i sprawić, aby uznano ten ród za prawdziwie królewski.
Wszystko układało się doprawdy znakomicie, gdyż Hieron w ciągu zaledwie dekady po objęciu władzy w Syrakuzach zdołał realnie podporządkować sobie całą Sycylię a jego wpływy sięgały nawet po miasto Kyme w środkowej Italii. Umieścił swego syna u władzy dwóch miast: Etny i Katany, jednocześnie dając do zrozumienia że widzi go jako swego następcę. I rzeczywiście, problem następcy był niezwykle istotny, gdyż Hieron już od kilku lat cierpiał na poważne schorzenia które utrudniały mu sprawne poruszanie się. Bóle, na które cierpiał, stawały się z biegiem czasu nie do zniesienia a lekarze załamywali ręce. Ostatecznie w 467 r. p.n.e. Hieron po raz ostatni zamknął oczy - przebywając na dworze swego syna w Etnie. Dejnomedes był jednak za młody aby objąć po ojcu następstwo, tak więc władzę przejął teraz najmłodszy z czterech braci Dejnomenidów - Trazybulos (nie wiadomo czy w tym czasie żył jeszcze Polyzelos z Geli, prawdopodobnie nie, bo historycy o nim milczą). O ile wcześniej mieszkańcy miast nad którymi panował Hieron narzekali na szpiegów których wspierał tyran (niestety takie to już jest zjawisko, że większość władców którzy zdobywają władzę i nawet wychodzą ze szlachetnych pobudek, potem wcześniej czy później sami zamieniają się we własne przeciwieństwa, a to wszystko po to, żeby zachować, utrzymać i przekazać dalej swą władzę członkom własnej rodziny lub stronnikom, a tak naprawdę to chodzi przecież tylko i wyłącznie o zapewnienie sobie zarówno bogactwa i wygodnego życia, jak i wpływu na innych ludzi - bo władza jest nieprawdopodobnie silnym narkotykiem który uzależnia i trudno mu się przeciwstawić), to teraz, pod rządami najmłodszego z Dejnomenidów życie Greków z Sycylii stało się prawdziwym koszmarem.
CDN.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz