CZYLI JAKIE BYŁY NAJWIĘKSZE
OŚRODKI HANDLU NIEWOLNIKAMI W
STAROŻYTNOŚCI I W ŚREDNIOWIECZU,
ORAZ SKĄD I Z JAKICH
WARSTW SPOŁECZNYCH NAJCZĘŚCIEJ
POCHODZILI KANDYDACI
NA NIEWOLNIKÓW
ANTYCZNA GRECJA
I ŚWIAT HELLENISTYCZNY
(V wiek p.n.e. - II w. p.n.e.)
Cz. III
RODOS
KRAINA RÓŻ, SŁOŃCA I... NIEWOLNIKÓW
(III - II wiek p.n.e.)
Cz. I
Postanowiłem pominąć takie ośrodki handlu niewolników jak wcześniej wymienione: Efez, Bizancjum czy Tanais; po pierwsze dlatego, iż na ten temat posiadam zaledwie szczątkowe informacje, a po drugie dlatego że te informacje i tak by się zdublowały przy opisywaniu Rodos, co do której posiadam już znacznie szersze źródła. Zresztą to tak naprawdę od czasów Rodos zaczyna się prawdziwy międzynarodowy handel niewolnikami, który całą swoją pełnię w starożytności osiągnie na Delos i ostatecznie w Rzymie. Wspomnieć jednak należy, że rynek niewolniczy w Efezie funkcjonował od V wieku p.n.e., mniej więcej po cofnięciu się Persji, po ostatecznym zwycięstwie Greków (Ateńczyków) pod wodzą Kimona w lądowo-morskiej bitwie nad Eurymedonem w 469 r. p.n.e. i trwał do ok. 387 r. p.n.e. gdy Efez (wraz z innymi greckimi polis) dostał się ponownie pod perskie jarzmo. W Bizancjum (Byzantion) i Tanais, rynek niewolniczy odżył na dobre dopiero w III wieku p.n.e., przy czym w Bizancjum handlowano niewolnikami znad Morza Czarnego, a w Tanais znad ziem Krymu i dzisiejszej południowej Ukrainy. Jednak to właśnie na Rodos zrodził się handel niewolniczy z prawdziwego zdarzenia. Jednak miasto Rodos założone zostało stosunkowo późno w porównaniu z wyżej wspomnianymi, bowiem dopiero w 408 r. p.n.e. z połączenia trzech miast: Ialysos, Lindos i Kamejros. Przed tą datą, sama wyspa Rodos nie odgrywała większego znaczenia - została podporządkowana perskiemu Imperium, brała też udział w anty-perskim buncie małoazjatyckim. Potem weszła w skład państw-członków ateńskiego Związku Morskiego, a jej znaczenie dla sprawy greckiej przez cały ten czas było niewielkie. Dopiero z chwilą politycznego zjednoczenia trzech miast wyspy, które postanowiły założyć jedno wspólne miasto na północno-wschodnim krańcu Rodos, odmieniło tę sytuację.
Po roku 408 p.n.e. zjednoczone polis zaczęły odgrywać coraz większą pozycję w greckim świecie, choć początkowo jeszcze przez kilka pierwszych dziesięcioleci wyspa Rodos wciąż była zabawką w rękach potężniejszych od niej mocarstw ościennych. W 387 r. p.n.e. ponownie utraciła polityczną wolność i została włączona do Persji (a konkretnie do perskiej satrapii karyjskiej). Pozostała pod perskim wpływem przez trzydzieści kolejnych lat, gdy w roku 357 p.n.e. zajął ją satrapa Karii (który jednak prowadził prawie niezależną od dworu perskiego politykę) Mauzolos. We władzy karyjskich satrapów (a w zasadzie niezależnych królów) Mauzolosa, jego małżonki Artemizji II i ostatecznie Idrieusa, pozostawała wyspa do 340 r. p.n.e. gdy ponownie zajęli ją Persowie. Ich panowanie jednak było krótkie, w 334 r. p.n.e. rzekę Grannik przekroczył Aleksander Macedoński, rozpoczynając podbój Imperium Perskiego. Wyspa uzyskała wolność już w kilka miesięcy później na przełomie 334 i 333 r. p.n.e. ale jej prawdziwy rozkwit zaczął się dopiero z początkiem III wieku p.n.e. Wówczas to, ta niezwykle słabo zaludniona wyspa (według spisu ludności z końca IV wieku p.n.e. na wyspie żyło tylko 24 000 mieszkańców - w tym kobiet i dzieci, z czego mężczyzn zdolnych do noszenia broni było zaledwie 6000). Mimo to Rodos właśnie z końcem IV wieku p.n.e. stała się nie tylko bardzo bogatą wyspą, ale również stworzyła silną flotę i ustrój, który zaczęto nazywać ustrojem "prawdziwie wolnych ludzi". Poza tym była prawdziwie ukwieconym rajem.
Od czasów starożytnych godłem Rodos stała się róża (rhodon), skąd nazwę wzięła dla siebie cała wyspa. Było to bowiem prawdziwie ukwiecone miejsce, pełne róż i słońca. Patronem wyspy zaś był bóg słońca Helios, na którego wolę - według legendy - Rodos wynurzyła się z morza. Rodos była więc wyspą kwiatów (głównie róż), słońca i... niewolników - były ich tam bowiem nieprzebrane masy. Jak już wyżej wspomniałem, mieszkańców z końcem IV wieku p.n.e. żyło tam zaledwie 24 000, ale niewolników mieszkało na wyspie trzy a nawet cztery razy więcej. Poza tym Rodos była centrum handlu i dystrybucji "żywego towaru" nie tylko w całym świecie greckim - jakże rozległym po podbojach Aleksandra Wielkiego, ale również w Italii i na Sycylii. Można więc sobie wyobrazić jak majętna musiała być tamtejsza społeczność zajmująca się handlem niewolnikami na tak wielkim obszarze? Ale co ciekawe, mimo tak dużej nadreprezentacji niewolników (znacznie większej niż w innych greckich polis), żyło się tamtejszym obywatelom bardzo spokojnie, nie było żadnych niewolniczych buntów, żadnych też niepokoi społecznych, jakże częstych na innych greckich ziemiach. Mało tego, niewolnicy na wyspie legalnie mogli posiadać broń (tylko w przypadku wojny i zagrożenia zewnętrznego) i nie byli z tego powodu prześladowani. Można wręcz rzec, że ludzie wolni i niewolnicy na Rodos wspólnie tworzyli siłę i dobrobyt Wyspy. Ustrój społeczny jaki Rodyjczycy posiadali, sami nazywali eunomią, czyli "dobrymi prawami", lub po prostu demokracją. Co prawda nie była to klasyczna demokracja, a raczej ustrój zbliżony do oligarchicznego, bowiem władzy nie sprawowało Zgromadzenie Ludu, tylko Rada, na której czele stało pięciu wybieranych na sześć miesięcy prytanów. Jeden z nich przez sześć miesięcy pełnił funkcję takiego swoistego prezydenta - czyli przywódcy Rady. Zaś wszystkie inne wyższe urzędy publiczne obsadzali jedynie członkowie wywodzący się z arystokratycznych rodów.
Mimo to, jak już wspomniałem, na wyspie nigdy nie doszło do żadnych rozruchów wewnętrznych czy buntów niewolniczych, a to z tego powodu że władze (złożone z arystokratów) zawsze dbały zarówno o swój lud, jak i o niewolników. Dzięki temu że wyspa była majętna (a swój majątek zbijała głównie na handlu niewolnikami) lud otrzymywał darmowe zboże. Poza tym istniały też specjalne podatki (zwane "liturgiami"), gdzie bogaci płacili pieniądze na utrzymanie uboższego ludu, a środki te były przeznaczane przez państwo na zakup żywności. O swoich obywateli dbano bardzo dobrze, niewolników również traktowano prawie tak, jak wolnych ludzi, ale jednocześnie Rodyjczycy żyli nieco z dala od spraw toczących się w całym greckim ojkumene (czyli "ziemi zamieszkałej") i poza handlem w zasadzie nic ich nie łączyło z innymi Hellenami. Ich gimnazjony były szkołami niedostępnymi dla dzieci obywateli innych polis. Cudzoziemcy co prawda przybywali na wyspę (zwabieni jej bogactwem), ale nie posiadali praw politycznych, ani też ich potomstwo nie było uważane za równe rdzennym Rodyjczykom. Rodyjczycy uważali swoją wyspę za dar bogów, swój ustrój za najlepszy i najsprawiedliwszy ze wszystkich i choć sami, nieliczni, potrafili zażarcie bronić swojej niezależności gdy tylko zaszła taka potrzeba. Powodem ich dumy, od której liczono prawdziwą niezależność wyspy, był rok 305 p.n.e. i atak na Rodos Demetriusza Poliorketesa (swój przydomek "Poliorketes" - "Zdobywca Miast", zyskał Demetriusz właśnie podczas ataku na Rodos). Pomimo wielu zwycięstw, oblężenie Rodos trwało cały rok i ostatecznie zakończyło się porażką Demetriusza, który został zmuszony do odwrotu. To właśnie ta determinacja, jaką wykazali Rodyjczycy w obronie swojego polis i swojej wyspy, dała im prawdziwą niepodległość i zapewniła przyszłe bogactwo.
DEMETERUSZ "ZDOBYWCA MIAST"
SYN ANTYGONA JEDNOOKIEGO
(Rodos jednak okazało się dla niego twardym orzechem do zgryzienia)
To była bitwa założycielska rodyjskiej potęgi, która zapewniła im panowanie i dobrobyt w całym świecie egejskim przez kolejne 150 lat. Posiadając sojusz militarny z Egiptem Ptolemeuszy (zawarty właśnie w owym 305 r. p.n.e.), Rodyjczycy przez kolejne dziesięciolecia żyli w pokoju, który konsumowali poprzez zamienienie wyspy w prawdziwy niewolniczy supermarket. Miasto Rodos, zbudowane jako rękojmia sojuszu trzech miast: Ialysos, Lindos i Kamejros, było miastem od początku sztucznie wyznaczonym. Zarówno kształt ulic jak i porty, wszystko to było wcześniej opracowane i sztucznie ukształtowane (czy mówiąc bardziej dokładnie planowo ukształtowane). Nie było tam żywiołowości, nie było przypadkowości, wszystko bowiem miało się opierać na wcześniej wyznaczonym planie rozwoju miasta. Dzięki temu ulice miejskie były dość przestronne (szczególnie te główne) i czyste, inaczej niż w innych greckich polis. Miasto podzielono na dwie główne, przecinające się aleje, biegnące pod kątem prostym. Wszystkie inne ulice miejskie były do nich równoległe. Miasto posiadało sieć kanalizacyjną i wodociągową, dzięki czemu zarówno nieczystości jak i woda były odprowadzane i doprowadzane do miejskich domostw. Arystokraci i ludzie ubożsi nie asymilowali się od siebie, często stawiając domy jeden przy drugim frontem do ulic, które to wszystkie bez wyjątku prowadziły do dwóch głównych alei, które same zaś wiodły na niezwykle piękny akropol, stojący wśród ukwieconych drzewek oliwnych. Na akropolu wzniesiono również trzy świątynie: Zeusowi, Atenie i Heliosowi. Schodząc z ukwieconych terasów (z których rozpościerał się wspaniały widok na wybrzeże) w kierunku morza, musiano obowiązkowo przejść przez sławną Deigmę, czyli... ów bazar handlowy z którego słynęła wyspa. Deigma była na tyle rozległa, że obejmowała praktycznie całą drogę do trzech miejskich, sztucznie utworzonych ogromną pracą i poświęceniem - portów, które posiadały ochronę zarówno przed morskimi falami (rozległe mola) jak i przed obcą flotą (łańcuch, którym można było zamknąć Port Mały, tym samym uniemożliwiając obcym okrętom wpłynięcie do jakiegokolwiek portu w stolicy. A były to porty: Mały, Wielki i Średni.
Między portami Małym i Wielkim wzniesiono piękną świątynię Artemidy, która dorównywała swym pięknem tej efezkiej (spalonej dla sławy przez Herostratesa w 356 r. p.n.e., był to też rok narodzin Aleksandra Wielkiego i gdy potem pytano się gdzie byli bogowie, gdy płonęła świątynia Artemidy w Efezie - zaliczana do siedmiu cudów starożytnego świata, odpowiadano: "Byli w Pelli, przy narodzinach Aleksandra"). Nieopodal tych portów stały również świątynie Dionizosa i Asklepiosa. Ale prawdziwą wizytówką miasta od roku 282 p.n.e. stał się niezwykły pomnik, stojący u wejścia do Portu Małego (będącego oknem na morze dla wszystkich portów miasta Rodos), zwany - Kolosem Rodyjskim. Był to (wielki na ponad 36 metrów) posąg boga Heliosa dłuta Charesa z Lindos, który powstał jako pomnik zwycięstwa po wypędzeniu najezdniczej armii Demetriusza Poliorketesa w 305 r. p.n.e. Budowę rozpoczęto w 294 r. p.n.e. i kontynuowano przez kolejne dwanaście lat. Pieniądze, potrzebne na sfinansowanie pomnika, wzięto ze sprzedaży porzuconych przez Demetriusza wokół Rodos machin oblężniczych, za które uzyskano kwotę 300 talentów. Pomnik był wzniesiony w taki sposób aby przetrwał lata (czyli jako wykonany z brązu, nie mógł przypominać częstego w późniejszej sztuce pomnika rozkraczonego Heliosa, pod którego stopami miały przepływać okręty. Nie było to możliwe, ponieważ brąz długo nie utrzymałby ciężaru posągu i szybko runął by do morza. Posąg więc raczej przypominał stojącego i osłaniającego się przed słońcem mężczyznę, trzymającego w dłoniach część własnej szaty, która to stanowiła tylną podpórkę całej konstrukcji). Mimo to, runął on po pięćdziesięciu pięciu latach od swego powstania, podczas trzęsienia ziemi na Rodos w 227 r. p.n.e. i odtąd leżał na wyspie połamany na części i nie odbudowany (Rodyjczycy zasłaniali się zakazem wyroczni delfickiej), jako swoista ciekawostka turystyczna, przez kolejne 880 lat, do czasu aż w 654 r. Arabowie zajęli Rodos. Rozbili oni posąg na części i jako obrazę Allaha, sprzedali na złom wędrownemu kupcowi z Emessy (tych rozbitych części było tak dużo, że musiało dźwigać je aż... 980 wielbłądów).
Poza samym Rodos - centrum politycznym i handlowym wyspy, istniały również trzy miasta sojusznicze, które wspólnie zbudowały rodyjską stolicę (czyli Ialysos, Lindos i Kamejros). Zacznijmy od pierwszego - Ialysos - miasto założone według legendy przez herosa Ialysosa (którego obraz namalował Protogenes z Rodos, mieszkający nieopodal miasta, tuż za murami miejskimi. Notabene, Demetriusz Poliorketes miał możliwość zaatakować miasto od strony na której stał dom Protogenesa, ale zabronił tam atakować, ponoć z powodu obawy o uszkodzenie słynnego obrazu Ialysosa, który Protagenes trzymał u siebie w domu. Protagenes zresztą, postawiony przed Demetriuszem, na jego pytanie czy nie obawia się przebywać tak daleko poza murami miasta, odparł iż nie obawia się, a to z tego powodu, iż wie że Demetriusz prowadzi wojnę z Rodyjczykami, ale nie ze sztuką. Ta odpowiedź tak bardzo spodobała się Demetriuszowi, że ten postawił nawet straż przed domem Protagenesa, by ten mógł w spokoju pracować. Po śmierci Protagenesa jego obrazy (jak choćby Ialysos czy Satyr wypoczywający) przeszły na własność miasta i pozostały na Rodos aż do czasów rzymskich. Ialysosa z Rodos wywiózł dopiero cesarz Neron i umieścił ów obraz w Świątyni Pokoju w Rzymie, gdzie spłonął on w czasie wielkiego pożaru Rzymu w 64 r.. Ialysos leżała z dala od morza, choć najbliżej stamtąd było do Rodos. Lindos zaś leżała na południowym-wschodzie od Ialysos i posiadała dwa porty morskie, a także sławną świątynię Ateny (która również przyciągała turystów i pielgrzymów). Kamejros zaś, ulokowane na przeciwległej, północnej stronie wyspy, przy morzu, słynęła głównie z obserwatorium astronomicznego Hipparcha na Atabyrionie.
Przejdźmy teraz jednak do tego, z czego słynęła sama Rodos, czyli z handlu niewolnikami w całym greckim świecie i przenieśmy się na Deigmę - czyli wielki rodyjski bazar do handlu niewolnikami.
ANTYCZNE RODOS
(W centrum miasta znajduje się Agora, na prawo od niej mieści się ów sławny bazar -Deigma. Akropol znajduje się w południowo-zachodniej części miasta, gdzie również mieści się stadion sportowy, świątynia Apollina i gimnazjon)
CDN.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz