Strony

STRONY

09 sierpnia 2026

SUŁTANAT KOBIET - Cz. XIV

HAREMY (WYBRANYCH) WŁADCÓW 
Z DYNASTII OSMANÓW
OD MEHMEDA II ZDOBYWCY 
DO ABDUL HAMIDA II





SERAJ 
MEHMEDA II ZDOBYWCY
Cz. X


MEHMED II
(Jako nastolatek) 




PIERWSZE PANOWANIE
(1444 - 1446)
Cz. IX



 Po powrocie z wyprawy wojennej przeciwko chrześcijanom (zakończonej zwycięstwem pod Warną - 10 listopada 1444 r.) sułtan Murad II zdecydował się ostatecznie ustąpić z tronu i wycofać do Manisy (zagwarantowawszy sobie jako dożywocie terytoria Mentese, Saruhan i Aydin), by tam w spokojnej, idyllicznej atmosferze czytać Koran i odpoczywać. W tym czasie na tronie Imperium Osmanów miał zasiąść jego 12-letni syn Mehmed II, co nie podobało się wielkiemu wezyrowi Halilowi paszy (który uważał że młody książę jest nieroztropny i ulega podszeptom złych języków, a także niezbyt konsekwentnie przestrzega zasad Koranu), jednak decyzja sułtana była ostateczna. Opuścił on więc Adrianopol i kierując się w stronę Manisy - po dotarciu na azjatycki brzeg - przybył do Brusy, dawnej stolicy Imperium Osmanów, gdzie znajdowały się trumny jego przodków oraz dzieci i wnucząt (przede wszystkim znajdowała się tam trumna jego ukochanego pierworodnego syna Alaeddina Alego Celebiego oraz jego dwóch synków - zamordowanych latem roku poprzedniego w Manisie, książę Ali miał wówczas zaledwie 18 lat). Również w Brusie sułtan Murad dopilnował prac nad ufundowanym przez siebie meczetem, oraz wyraził publicznie pragnienie, by po śmierci spocząć tu, u boku swych przodków, a następnie udał się w dalszą drogę do Manisy. Tymczasem w Adrianopolu młody Mehmed II przygotowywał się do najważniejszej roli swego życia, czyli nauczenia się jak być sułtanem. Ojciec, ustępując z tronu, jednocześnie zagwarantował dalsze utrzymanie stanowisk przez wszystkich ludzi, którzy zostali powołani za jego rządów, łącznie z wielkim wezyrem Halilem paszą, wielkim muftim Adrianopola oraz mułłą armii. W styczniu 1445 r. rozesłano do wszystkich władców krajów muzułmańskich sąsiadujących z Imperium Osmanów (w Azji Mniejszej) orędzie nowego sułtana, informujące o chęci utrzymania dobrosąsiedzkich stosunków ze wszystkimi wyznawcami Allaha. Zaczęto bić też nowe monety z imieniem nowego sułtana i 848 rokiem hidżry (kwiecień 1444 - kwiecień 1445). Tak zaczęło się nowe panowanie młodego władcy.

Tymczasem na Węgrzech, po śmierci w bitwie pod Warną Władysława I (III) Jagiellończyka, nowym królem automatycznie został (koronowany już wcześniej bo wkrótce po swych narodzinach w 1440 r.) zaledwie pięcioletni Władysław V Habsburg (zwany Pogrobowcem), syn panującego krótko (1437-1439) króla Węgier Albrechta II Habsburga i jego małżonki "przyrodzonej pani Węgier (jak ją zwano w dekrecie koronacyjnym Albrechta II) Elżbiety Luksemburskiej. Oczywiście małoletni monarcha nie mógł osobiście sprawować władzy (jako że był jeszcze dzieckiem, a poza tym przebywał w Wiedniu u swego opiekuna, króla rzymskiego i księcia Styrii, Karyntii i Karnioli - Fryderyka III Habsburga), dlatego też powołano specjalną radę królewską, złożoną z siedmiu magnatów w skład której wszedł również Jan Hunyady. Teraz rozpoczęły się pertraktacje z Fryderykiem III nie tylko nad datą wysłania na Węgry jego podopiecznego (czyli Władysława Pogrobowca), ale również nad zwrotem węgierskiej korony św. Stefana (wywiezionej jeszcze w 1440 r. przez Elżbietę Luksemburską do Wiednia). Już wiosną 1445 r. na zjeździe ogólnokrajowym węgierscy magnaci i szlachta uznali swym królem Władysława V Pogrobowca, ale jego przyjazd do kraju wciąż był niepewny, jako że negocjacje z Fryderykiem III przedłużały się. Natomiast wokół Jana Hunyady'ego zaczęła gromadzić się szczególnie średnia i drobna szlachta węgierska a także przedstawiciele miast węgierskich, których celem była konsolidacja władzy centralnej i przygotowanie kraju do nadchodzących wyzwań międzynarodowych (w tym oczywiście rozbudowa wojska). Oczywiście najważniejszym celem było nie tylko odzyskanie korony św. Stefana i przyjazd nowego króla na Węgry, ale przede wszystkim zrzeczenie się opieki nad nim przez Fryderyka III, na co ten w żaden sposób nie chciał się zgodzić i stąd pertraktacje trwały tak długo, a przecież obawa najazdu tureckiego nie minęła, a po Warnie jeszcze bardziej się zaostrzyła, dlatego trzeba było czym prędzej uporządkować wewnętrzne sprawy w kraju, sprowadzić króla i stworzyć silną armię.




A tymczasem nieco na północ od krajów Korony św. Stefana, bowiem w Krakowie wciąż oczekiwano powrotu króla Władysława Jagiellończyka, licząc na to, że skoro nie odnaleziono jego ciała na polu bitwy, to jednak przeżył tę katastrofę i wkrótce powróci do swego Królestwa. Problemów bowiem nie brakowało. Od 1440 r trwał spór mazowiecko-litewski o Podlasie, gdy w tymże roku zajął je książę Bolesław IV Warszawski. Natychmiast też zaprowadzono tam prawo polskie i sądownictwo ziemskie (księgi ziemskie drohickie rozpoczynają się wraz z rokiem 1441). Aby nie dopuścić do otwartej wojny mazowiecko-litewskiej (która niechybnie musiałaby przerodzić się w wojnę polsko-litewską) we wrześniu 1441 r. na zjazd do Parczowa (który rozpoczął się w listopadzie tego roku) udało się kilku panów polskich, starając się pogodzić zwaśnione strony. Bezskutecznie jednak, niczego bowiem nie osiągnięto a otwarta wojna litewsko-mazowiecka - a co za tym idzie zerwanie Unii polsko-litewskiej - było jak najbardziej realne. Teraz zarówno Mazowsze jak i Litwa zaczęli szukać sojuszników, kierując swój wzrok głównie na północ, ku ziemiom Zakonu Krzyżackiego, do którego obie strony zwracały się z prośbą o wsparcie militarne. Strona polska starała się gasić wzburzone emocje obu stron, ale niewiele w tym temacie osiągnięto, tym bardziej że do wojny z Mazowszem dążyli wielcy panowie litewscy, szczególnie zaś wielki magnat Jan Gasztoud, który posiadał ogromne dobra tykocińskie na Podlasiu i zależało mu na ponownym włączeniu tej ziemi do Litwy. Walki rozpoczęły się już w 1443 r. (chociaż były to głównie bardzo ograniczone podjazdy, przypominające bardziej napady rabunkowe niż realne działania zbrojne). Ponieważ apele Polaków o zaprzestanie działań wojennych trafiały w próżnię i obie strony były na nie głuche, ostatecznie w sierpniu 1444 r. na zjeździe w Piotrkowie (wcześniej uzyskując na to zgodę, a wręcz rozkaz króla Władysława III Jagiellończyka) miano wypowiedzieć otwarcie wojnę Wielkiemu Księstwu Litewskiemu w obronie Mazowsza. Panowie polscy nie zgodzili się jednak wówczas na wypowiedzenie wojny Litwie (i to pomimo faktu że zagony litewskie - przy wsparciu oddziałów tatarskich - najechały Podole i Ruś, które to ziemie należały do Korony Królestwa Polskiego). Wyjaśniono to faktem iż Litwa jest: "włączona do ciała Królestwa Polskiego", a oni sprzeciwiali się rozlewowi krwi: "przeciw wnetrznościom naszym". Jednocześnie biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki pisał w liście do wielkiego księcia Kazimierza Jagiellończyka (brata króla Władysława III) aby nie dzielił Unii, aby nie rozrywał ciała "które w jedno się ze sobą zrosło", radził też aby wstrzymać działania zbrojne do czasu powrotu króla z Węgier. Na to jednak Litwini nie chcieli się zgodzić, a ponieważ Mazowszanie nie uzyskali wsparcia ani ze strony Polski ani ze strony Zakonu Krzyżackiego, przeto musieli zgodzić się ostatecznie na oddanie Podlasia Litwie (październik 1444 r.) w zamian za 6000 kop groszy praskich odszkodowania. Utrata Podlasia przez Mazowsze spowodowała spory exodus wcześniej zasiedlającą tę ziemię drobnej szlachty polskiej i to pomimo faktu że książę Kazimierz utrzymał prawo polskie na Podlasiu (co oznaczało że Podlasie w strukturach Wielkiego Księstwa Litewskiego było jedynym obszarem, które miało specjalne prawa i przywileje).




Teraz zaś, po klęsce warneńskiej i śmierci króla Władysława (przynajmniej tej oficjalnej, bo ciała monarchy nie znaleziono) pomimo faktu iż wierzono w szczęśliwy powrót ocalałego króla do kraju, tak naprawdę musiano szybko pomyśleć nad jego następstwem (kraj nie mógł bowiem pozostać bez monarchy, a realnie w Polsce panowało bezkrólewie od roku 1440, czyli od chwili gdy Władysław III udał się na Węgry). Zresztą Władysław III tak naprawdę w kraju rządził bardzo krótko, wstąpił bowiem na tron w roku 1434 po śmierci swego ojca Władysława II Jagiełły, mając wówczas zaledwie lat 10. Do roku 1438 realnie panował pod kuratelą szlachty, a szczególnie biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego, wkrótce po uzyskaniu pełnoletności wyjechał zaś na Węgry i tak zakończyły się jego rządy w Królestwie Polskim. Po jego wyjeździe z kraju realne rządy nad dzielnicami objęli dwaj ludzie, jako mianowani gubernatorzy. Byli to kasztelan i starosta krakowski Jan z Czyżowa - który objął zarząd nad Małopolską i Rusią, oraz wojewoda łęczycki Wojciech Malski - sprawujący władzę nad Wielkopolską. Pełnili oni funkcje sędziowskie, kontrolowali zasoby skarbca królewskiego i pobierali podatki. Z chwilą zaś śmierci króla (i tracenia nadziei na jego powrót do kraju), należało czym prędzej wybrać nowego monarchę i w tym właśnie w celu zjechali się możni panowie do Sieradza - 23 kwietnia 1445 r. Początkowo doszło do niepewności czy warto wybierać króla, czy też dalej czekać na powrót Władysława, ostatecznie jednak zaważyła opinia biskupa Oleśnickiego, że nowym królem należy obrać wielkiego księcia Litwy - Kazimierza Jagiellończyka (młodszego od Władysława o trzy lata). Oleśnicki twierdził że nawet jeśli teraz wybiorą Kazimierza, a potem cały i zdrowy zjawi się Władysław, to i tak prawa Kazimierza nie zostaną w niczym uszczuplone, natomiast Królestwo odzyska starszy brat. Sprawa następstwa tronu nie była jednak taka prosta, dlatego też postanowiono oficjalnie nie komunikować Kazimierzowi obrania go na króla, a jedynie zaprosić go na kolejny zjazd, który miał się odbyć w sierpniu tego roku i uzyskać na nim jego opinię co do potencjalnej zgody następstwa tronu po jego bracie. Kazimierz jednak nie wyraził swej zgody od razu, przeciągał ją przez kolejne dwa lata, a było to spowodowane różnymi problemami, jakimi wówczas żyło Wielkie Księstwo Litewskie, których nie mógł od tak porzucić.




Od 1442 r trwała bowiem wojna Litwy z Moskwą, w wyniku której Moskwa zdobyła Kozielsk, Wereję, Kaługę i Możajsk, ale głównodowodzący siłami Wielkiego Księstwa - Stanisław Kiszka złupił pogranicze moskiewskie (rejon Werei), po czym zawarto rozejm. W Wielkim Księstwie Moskiewskim też nie działo się dobrze, trwała bowiem wojna domowa pomiędzy wielkim księciem Wasylem II a Szemiaką, mimo to pod koniec 1444 r. Moskwa zerwała rozejm i najechała Wiaźmę. W odpowiedzi zimą 1444 na 1445 r. ruszyła wyprawa Stanisława Kiszki na Moskwę, w wyniku której odzyskano wszystkie twierdze utracone w roku 1442 (a jeńców moskiewskich zdobytych w czasie tych walk, wysłano do Smoleńska, gdzie wówczas przebywał Kazimierz Jagiellończyk). Wcześniej Moskwa starała się doprowadzić do rozbicia Wielkiego Księstwa Litewskiego, namawiając Michała Zygmuntowicza (kuzyna zarówno Władysława jak i Kazimierza Jagiellończyków) do oderwania się od władztwa wileńskiego i stworzenia własnego niezależnego Wielkiego księstwa z ziem sobie podległych (w 1442 r. Kazimierz nadał Zygmuntowi we władanie Starodub w Siewierzu, Suraż, Briańsk i Bielsk na Podlasiu, Kleck na Rusi oraz Kiejdany na Żmudzi). W roku 1443 Zygmunt dodatkowo zdobył opanował Nowogród, Putywl, Radochoszcz i Kijów, ale wojska litewskie przystąpiły do kontrofensywy i odebrały mu wszystkie ziemie do końca roku 1444. W roku 1445 doszło jeszcze do kilku niewielkich starć na pograniczu litewsko-moskiewskim i walki w zasadzie w tym roku się zakończyły, pokój zawarto zaś w 1449 r. i gwarantował on status quo posiadanych dotąd ziem oraz nienaruszalność terytorialną obu państw. Mimo jednak zakończenia walk zbrojnych Kazimierz nie mógł otwarcie przyjąć polskiej korony, gdyż uniemożliwiały mu to wewnętrzne układy w Wielkim Księstwie, a jako argument przeciwko swemu wyborowi na króla Polski podał, iż za wcześniej jeszcze na wybór monarchy, gdyż jego brat na pewno żyje i wkrótce powróci do kraju, (on bowiem święcie wierzy że dobry Bóg pozwoli jego bratu powrócić, więc jego wybór byłby tylko niegodnym krokiem przeciwko braterskiej miłości).




A tymczasem po zrzeczeniu się tronu sułtańskiego przez Murada II, jego chrześcijańska małżonka Mara Branković poprosiła Muradem II o możliwość opuszczenia Adrianopola i powrotu do swojej rodzinnej Serbii, którą ponownie (od niedawna) władał jej ojciec despotes Jerzy Branković. Sułtan jednak odmówił, twierdząc że Mara jest i pozostanie jego żoną i jego wyjazd do manicy nie ma z tym nic wspólnego. W każdym razie Mara prowadziła intensywną korespondencję ze swym ojcem, choć stosunki panujące w rodzinie Brankovićów były podobne do... kłębowiska żmij i jedynie centralna postać Jerzego stabilizowała wewnętrzne emocje różnych przedstawicieli tego rodu. Najstarszym synem i następcą swego ojca był Grzegorzem (niegdyś uwięzionym przez sułtana Murada i oślepionym wraz z innym bratem - Stefanem). Grzegorz co prawda dążył do pokoju i utrzymania dobrych stosunków z Osmanami (czego też pragnęła Mara), ale nie mógł się pogodzić ze swoim nieszczęściem, które dyskwalifikowało go w objęciu władzy w Despotacie Serbii (niewidomy władca nie mógł bowiem panować nad krajem, gdyż jego ułomność była zbyt duża I widoczna, aby można było się na to zgodzić). Natomiast następcą Jerzego Brankovicia na stolcu despoty miał teraz zostać jego najmłodszy syn - Lazar Branković (jedyny który nie został oślepiony), który dążył do konfrontacji z Imperium Osmańskim. Dodatkowo Jerzy Branković postanowił ożenić Lazara z Heleną Paleolog, córką Tomasza Paleologa (jednego z trzech braci despotów Morei, rodzonych braci cesarza bizantyjskiego Jana VIII), którzy znani byli z wielkiej nienawiści do Turków. Do tego ślubu dojdzie w październiku 1446 r. ona (czyli Helena) miała wówczas lat 15, on (Lazar) 25. Ponieważ jednak Murad nie zgodził się nam wyjazd Mary z Adrianopola, musiała ona tam przebywać jeszcze przez kolejne sześć lat, aż do śmierci swego małżonka (1451 r.). A tymczasem Mehmed II rozpoczął swoje rządy jako sułtan i musiał zmierzyć się z wieloma nowymi problemami politycznymi, które nagle spadły na owego 13-latka.




CDN.

HISTORIA ŻYCIA - WSZECHŚWIATA - WSZELKIEJ CYWILIZACJI - Cz. LIX

II IMPERIUM ATLANTYDY 
Cz. VIII





OKRES IMPERIALNY
i WIELKIE PODBOJE
25 000 r. p.n.e. - 12 500 r. p.n.e.
Cz. IV






DRUGA WOJNA ATLANTÓW 
Z IMPERIUM UJGHUR
(ok. 18 000 r. p.n.e.)



 Biali Ujghurowie - mieszkańcy Imperium o tej samej nazwie, byli ludźmi dość spokojnymi i pokojowo nastawionymi do całej reszty powstających u ich granic nowych państw i imperiów. Żyli w rodzinach o silnej pozycji ojca jako głowy rodu, lecz kobiety miały tam o wiele więcej do powiedzenia, niż w II Imperium Atlantydy pod rządami sekty "Synów Beliala". Ich kraj podzielony był na dziesięć prowincji, każda pod rządami lokalnego rządcy, który miał obowiązek na kontrolowanym przez siebie terytorium dbać o bezpieczeństwo obywateli, rozwój sieci dróg i formowanie lokalnych jednostek wojskowych. Taki rządca prowincjonalny musiał również zapewnić swym mieszkańcom codzienne minimalne wyżywienie (tak ponoć było w miastach). Rolnictwo stało na wysokim poziomie, o czym świadczy staroirańskie słowo "Arianin" (lub "Arian"), które znaczyło tyle co: "Oracz". Armia Ujghurów nie była liczna, ok. 18 000 r. p.n.e. (czyli na początku drugiego konfliktu z Atlantami), liczyła 100 000 żołnierzy, podzielonych jeszcze pomiędzy dziesięć prowincji Imperium. Za to ich flota była dość silna. 

Byli ludźmi pobożnymi i wyznawali wiarę w jednego uniwersalnego Boga Stwórcę wszechrzeczy. Ich świątynie jednak bardzo przypominały dawne świątynie kapłanów "Jednego Prawa" z I Imperium Atlantydy, gdyż centralnym ich punktem był wielki płomień, zwany "AGNI". Był to więc w dużej mierze kult solarny, podobny "Jednemu Prawu". Ludność gromadziła się rankiem w świątyniach, by obejrzeć swoisty rytuał rozpalenia ognia. W czasie tej ceremonii kapłanom towarzyszył chór, który wyśpiewywał pieśni religijne i pochwalne ku czci Boga Stwórcy, który stworzył wszelką żywą istotę i pozwolił jej się cieszyć ciepłem i światłem płynącym od "Agni" (utożsamiano to też ze słońcem). Gdy kapłan rozpalił już specjalnie przygotowaną paletę na której płonął ogień, uderzał kilka razy laską w podłogę, aby przepędzić nią mrok i chłód. 

Na początku wojny z Atlantami Imperium Ujghur rządził cesarz Martus. Atlantydą rządził wówczas król Kling, który był synem poprzedniego władcy Atlantydy z III dynastii - króla Armana i księżniczki pochodzącej właśnie z Imperium Ujghur - Namest. Gdy Kling wstąpił na tron Atlantydy (ok. 18 000 r. p.n.e.), uznał, że po matce (która była królewską córką) ma również prawo do tronu Ujghurów. Tym bardziej że od dłuższego czasu Imperium Ujghur przeżywało poważny kryzys wewnętrzny. Rozpoczął się on już ok. 27 000 r. p.n.e. i towarzyszyły mu jakieś do końca niewyjaśnione klęski żywiołowe, a co za tym idzie ruina gospodarcza wielu mieszkańców Imperium. Postanowili oni wówczas poszukać szczęścia gdzie indziej, a w swych eskapadach dotarli do Ameryki Północnej (którą przeszli całą z północy na południe) i wkroczyli do Ameryki Południowej, by potem przedostać się na Atlantydę (pisałem o tym w części mówiącej o cywilizacjach amerykańskich). 


FLOTA INWAZYJNA ATLANTÓW 



Po tym pierwszym kryzysie gospodarczym na Imperium Ujghurów spadł atak Atlantów, rozpoczynający I Wojnę z Imperium Ujghur (ok. 25 000 r. p.n.e.), zakończony utratą Europy i wycofaniem się Ujghurów do Azji. Teraz Kling rozpoczynał II Wojne, która miała się skończyć upadkiem państwowości Ujghurów i ich rozdzieleniem. Część pozostała na zamieszkiwanych dawniej terenach, lecz utraciła dawną technologię i wiodła żywot prymitywnych nomadów. Część przeszła do Europy, zakładając tam aryjskie państwa, część weszła do Iranu a część zeszła do podziemnych miast Agharty, gdzie wiedli życie takie, jak dawniej, z tym tylko że teraz już nie wychodzili na zewnątrz (w obawie przez odkryciem Agharty przez Atlantów). 

Teraz potężna flota inwazyjna Atlantów wysadziła desant na terenach dzisiejszej Syrii (która nie należała do Ujghurów) i maszerowała na północny-wschód w kierunku Kara-Koty - stolicy Imperium. Walki był intensywne (channelingi nie opisują ich przebiegu), ale przewaga technologiczna Atlantów, wzmocnionych Kryształami Mocy - generującymi energię kilkakrotnie większą od siły obu bomb atomowych które spadły w 1945 r. na Hiroszimę i Nagasaki, spowodowała, że Ujghurzy cofali się na całym froncie walki. Tak oto armia Klinga zbliżyła się do Kara-Koty, gdzie umocnił się cesarz Martus wraz z niedobitkami swej armii. Walki o Kara-Kotę były bardzo krwawe i długie, Ujghurzy bowiem doskonale się bronili i podejmowali ataki ofensywne na pozycje Atlantów. Wreszcie Kling stracił nadzieję na opanowanie miasta, nakazał więc zniszczyć je za pomocą Kryształów - i tak też się stało. Miasto zostało zniszczone taką ilością energii nuklearnej, że nie tylko ono zniknęło, lecz i cała okoliczna flora i fauna. Tereny, na których niegdyś stała potężna stolica Ujghurów - dziś oblewają piaski pustyni Gobi, która powstała po zniszczeniu miasta i okolicznych terenów. Ruiny zaś tego, czym niegyś była Kara-Kota, są zakopane głęboko pod powierzchnią tych piasków.




W 1804 r. ruiny Kara-Koty miała odnaleźć grupa brytyjskich badaczy, którzy na podstawie mapy otrzymanej w jednym z tybetańskich klasztorów, szukali miasta pod zwałami piasku i kamieni. Mieli się dokopać na głębokość 15 metrów, lecz dalszych prac musieli zaniechać z powodu braku dalszych funduszy. Natrafili jednak na pewne ruiny i dziwne napisy. Potem, jeszcze w XIX wieku prace na tym terenie kontynuowali Rosjanie, pod przewodnictwem niejakiego Kozłowa. Ponoć on też miał dokopać się na sporą głębokość i odkrył pozostałości murów dawnych budynków które zostały stopione pod niewyobrażalnie wielkim ciśnieniem, którego to nie wytworzyłoby nic, co on znał ze swoich czasów. Tak zakończyła się historia pierwszego azjatyckiego Imperium Białej (aryjskiej), ludności, pochodzącej niegdyś z Atlantydy (I Imperium). 



WIELKA MIGRACJA BIAŁEJ LUDNOŚCI 
z IMPERIUM UJGHUR
(ok. 18 000 r. p.n.e.)




Po całkowitym zniszczeniem azjatyckiego Imperium Ujghurów przed zwycięskich Atlantów, ci pierwsi ratowali się na dwa sposoby - uciekając do podziemnych miast Agharty (wzniesionych ok. 32 500 r. p.n.e. przez ich dawnego władcę - cesarza Murasa i jego córkę, wówczas już małżonkę króla Atlasa I z Atlantydy - Karyatide), lub też uciekając na wyludnione i nieprzystępne tereny, powstałe w wyniku działań zbrojnych (użycia ładunków nuklearnych Kryształów Mocy), jak choćby Pustynia Gobi, która powstała właśnie po tej wojnie. Życie na tych spalonych terenach nie było jednak możliwe, dlatego też grupy Ujgurów rozpoczęły II wielką migrację kontynentalną (pierwsza miała miejsce ok. 27 000 r. p.n.e. i dotyczyła głównie kontynentu amerykańskiego). Jedni w swych pochodach udali się do niezasiedlonej, ani też nie kontrolowanej przez Atlantów Europy, tworząc tam społeczeństwa słowiańsko-celtycko-nordyckie. Inni zaś, w poszukiwaniu lepszego życia skierowali się na południe, do Ionii, na Kaukaz i do Iranu. Ci, którzy dotarli do Ionii (Hellady) połączyli się z lokalnymi buntownikami z Atlantydy i współtworzyli późniejsze społeczeństwo Hellenów. Największa tragedia spotkała jednak tych, którzy weszli na ziemie zasiedlone przez Czarnoskórych Amazirów. 



CZARNOSKÓRE SPOŁECZEŃSTWO
DZISIEJSZEGO
IRANU, TURKMENISTANU i KAUKAZU




 Dzisiejsze ziemie Iranu, Turkmenistanu i Kaukazu, ok. 50 000 r. p.n.e. zasiedlone zostały przez potomków dawnego społeczeństwa Czarnoskórych Bakaratinian z kontynentu Hyperborei, zniszczonego przez Reptilian na początku III Wielkiej Wojny Galaktycznej (ok. 1 320 000 lat temu). Nie ma zbyt wielu informacji na ich temat, jednak z początku nie wytworzyli żadnych większych struktur państwowych - żyli po prostu w plemionach na dość niskiej stopie rozwoju cywilizacyjnego. Zmieniło się to ok. 35 000 r. p.n.e. gdy wojownicze plemię Amazirów podporządkowało swej władzy lokalne Czarnoskóre plemiona i narzuciło im swą polityczno-administracyjną zwierzchność. Społeczeństwo Amazirów, to bodajże jedyny taki przykład przedhistorycznego, silnego, scentralizowanego ośrodka państwowego, zasiedlonego przez Czarnoskórych mieszkańców, które było zdolne do ekspansji i narzucania innym ludom swej władzy - po zagładzie cywilizacji hyperboreańskiej. Channelingi nie mówią nic o jakimkolwiek innym państwie, które doszłoby do tej wielkości (od granicy z Imperium Ujghur na północy - Kaukaz i dzisiejszy Turkmenistan oraz Uzbekistan, tereny kontrolowane przez Nibiruan z Edenu na zachodzie, Imperium Nagów na wschodzie po rejon irańskiego wybrzeża morskiego). Channelingi już nie wspominają o drugim tak wielkim Imperium, zasiedlonym przez Czarnoskórych mieszkańców i zdolnym do ekspansji militarnej w omawianym przeze mnie okresie.

Zjednoczycielem wszystkich Czarnoskórych ludów z rejonu dzisiejszego Iranu, miał być niejaki - MASAS, murzyn, który miał (po matce, białej kobiecie pochodzącej z Imperium Ujghur) lekko jasną karnację (był prawdopodobnie mulatem?). Założył on stolicę przyszłego imperium - HAZARTĘ (prawdopodobnie na terenach zachodniego lub północno-zachodniego Iranu). Jego następcy sukcesywnie rozszerzali granice państwa, aż doszli do granic z innymi (które wymieniłem wyżej) Imperiami. Społeczeństwo to było zmilitaryzowanym mini-mocarstwem a ich wojownicy zakładali do walki pancerze, przypominające późniejsze zbroje rycerskie. Stolica - Hazarta, wzniesiona była na wzgórzu i przypominała wielki, cyklopiczny gród (inne miasta budowane były na tej samej zasadzie z zastosowaniem techniki fortyfikacyjno-obronnej). Każdy obywatel Imperium był zaznajamiany z bronią i wojaczką od najmłodszych lat. W szkołach uczono taktyki kamuflażu i działań podjazdowych, choć preferowano starcia bezpośrednie, zresztą społeczeństwo Amazirów odznaczało się wielką odwagą i bitnością. Nie wiadomo nic na temat religijności tego ludu, ani też innych (nie wojskowych) osiągnięć plemienia. Wiadomo tylko że mieli wysokie czoła, duże czarne oczy, gęste brwi, spiczaste nosy, szerokie usta oraz grube, czarne włosy. Wiadomo jeszcze że ich kobiety, miały odznaczać się szczególną urodą.



AMAZIROWIE ZNIEWALAJĄ ARIÓW



 Według channelingów, Biali przybysze długo przedzierali się przez gęste lasy, pełne niebezpiecznych zwierząt, pustynie spowite w słońcu, oraz rzeki, które należało przekraczać budując tratwy zdolne przewieźć sporą grupę ludzi. Grupom tym mieli przewodzić najodważniejsi z mężów, którzy wybrani zostali wodzami swoich wędrownych społeczeństw. Owi mężczyźni zaś (w doborze kierunku podróży i miejsc przyszłego osiedlenia) korzystali z pomocy jasnowidzących kobiet. W taki właśnie sposób przedzierali się przez niebezpieczne tereny, wiodąc ze sobą psy i renifery. Byli to ludzie jasno i rudowłosi o niebieskich oczach. Gdy więc z terenów dzisiejszego Turkmenistanu weszli na ziemie Iranu, napotkali na swej drodze dobrze zorganizowane społeczeństwo Amazirów, które ich zaatakowało. Pierwszy atak został odparty, jednak Amazirowie przewyższali Białych przybyszy zarówno pod względem uzbrojenia jak i wyszkolenia bojowego. Biali nie mieli praktycznie żadnej innej broni, poza prowizorycznymi łukami, włóczniami i tzw.: bronią białą (którą to robili sami, jako broń służąca do polowań na dzikie zwierzęta i do zdobywania pokarmu dla wspólnoty). Bardzo szybko więc zostali okrążeni i zmuszeni do poddania się. Od tej chwili zaczęła się ich niewola, trwająca prawie 3000 lat.

Amazirowie pozbawili ich wszelkiej własności, a także odbierali dzieci rodzicom lub rozdzielali ze sobą małżonków, sprzedając ich na targach swych miast jako niewolników. Traktowano ich w sposób okrutny, mężczyzn kierując głównie do ciężkich prac nad budową umocnień ziemnych ich miast i fortec, kobiety zaś przeznaczając do służby domowej lub do "publicznych domów rozrywki". Wszystkich niewolników znakowano rozpalonym żelazem, a większość traktowano gorzej niż zwierzęta. Ich niewola miała trwać ok. 3000 lat (czyli mniej więcej przez trzy ówczesne pokolenia). W tym też czasie narodził się tajny (podziemny) język Białej, zniewolonej ludności, który otrzyma później nazwę - Runów. Biali uczyli się przez trzy pokolenia, obserwowali swych Czarnych panów i czekali sposobności do zrzucenia jarzma niewoli. Ponieważ Biała rasa jest niezwykle uzdolniona (ta opinia nie jest moja, pochodzi z przekazów channelingowych), bardzo szybko opanowali technologię, którą posiadali ich właściciele. Stworzono nie tylko tajny język, lecz także potajemnie przygotowywano broń i szkolono się do walk z Czarnymi Władcami. Czekano teraz już tylko na kogoś, kto poderwie zniewolonych do walki z ich okrutnymi panami i poprowadzi ich do zwycięstwa.  



INWAZJA RAMA
(ok. 15 000 r. p.n.e.)




 Przez prawie 3000 lat Biała, aryjska ludność rozrosła się do niespotykanych rozmiarów. Ich liczebność zaczęła przewyższać wszystkie skupiska Amazirów na terenie Iranu. To tam właśnie narodził się też późniejszy Wielki Prawodawca Ariów, pogromca Amazirów i zdobywca Iranu oraz okolicznych terytoriów (gdzie stworzy państwo zdominowane przez Białą ludność) - RAM. Jego potomek - RAM II, ok 8243 r. p.n.e. zniszczy Imperium Nagów, zajmując Indie i tworząc tam Białą społeczność (Czerwonoskórych Nagów, tak jak wcześniej Czarnoskórych Amazirów po udanym powstaniu Rama I, zmieniono w niewolników. Dawni władcy staną się więc potem sługami swych niewolników - ale do Indii Nagów jeszcze powrócimy). Życie Ramy I było dość bujne, przyszedł na świat (jak wszyscy Biali na tych terenach) w rodzinie niewolniczej i przez pierwsze lata wiódł żywot oznakowanego niewolnika lokalnego amazirskiego satrapy. Podejmował się kilku prób nieudanych ucieczek, za co musiał nosić żelazną obręcz na szyi oraz miał łańcuchami skrępowane nogi. Nie wiadomo w jaki sposób udało mu się uciec, wiadomo jedynie że córka (bądź żona) lokalnego władcy, była oczarowana jego umiejętnościami i podziwiała jego odwagę (być może to właśnie ona dopomogła mu w ucieczce, ale na ten temat nie ma żadnych informacji). W każdym razie Ram uciekł od swego pana i udało mu się wydostać z Imperium Amazirów na ziemie północy.

Tam zaprzyjaźnił się z plemionami Białych koczowników (którzy po upadku Imperium Ujghur żyli w dość marnych warunkach) którzy też byli prześladowani, najeżdżani i brutalnie pacyfikowani przez Amazirów. Nie sprawiło mu więc większej trudności namówienie ich do walki z ich Czarnymi ciemiężycielami, zresztą nie tylko ich namówił. Także wiele szczepów równie prymitywnych Żółtych potomków dawnych Żółtoskórych Bakaratinian, którzy po upadku Imperium Ujghur odzyskali wolność (Biali-Aryjczycy z Imperium traktowali Żółtoskórych mieszkańców terenów Azji jak niewolników - pisałem już o tym w temacie o Imperium Ujghur), teraz zaś też byli najeżdżani przez swych Czarnych pobratymców. Tak więc Ram zmobilizował pod swymi rozkazami potężną armię, złożoną z wielu zjednoczonych plemion Białych i Żółtych mieszkańców Azji (począwszy od terenów dzisiejszej Syberii). Nim jednak zjednoczył je w jedną całość, wcześniej udał się na poszukiwanie podziemnych miast Agharty, o których słyszał od mieszkańców tamtych plemion. Opowiadali oni, że w podziemnych miastach zachowała się w swej niezmienionej formie cała cywilizacja Imperium Ujghur, wraz z ogromną technologią tamtego państwa. Było tylko jedno ale - nie wiedziano gdzie dokładnie mieściła się Agharta i jak można było się tam dostać (tym bardziej że mieszkańcy Agharty nie wychodzili na zewnątrz).

Ram jednak odnalazł drogę wiodącą do tego miejsca i dotarł do miast Agharty (o samej cywilizacji i technologii Agharty opowiem w innym temacie), posiadł tam wiedzę techniczną i zdobył broń, potrzebną w walce z Amazirami. Broń, jakiej ci Czarni mieszkańcy Iranu nie posiadali, ani nawet nie wiedzieli o jej istnieniu. Wsparty siłą zjednoczonych plemion i broni z Agharty, ruszył na Iran. Już pierwsze starcia z Amazirami upewniły go w przekonaniu, że nie mają oni najmniejszych szans w walce z tą technologią (oraz z masami najezdniczych i wrogich im plemion). Bardzo szybko wybuchły też lokalne powstania Białych niewolników, co jeszcze bardziej ułatwiło zadanie Ramowi. Czarni przegrywali i cofali się na całym froncie. Ostatnia padła ich stolica (którą uważali za nie do zdobycia) - Hazarta. Po jej utracie Amazirowie złożyli broń i uznali swą przegraną. Tylko że teraz Ram postanowił stworzyć w Iranie państwo nowego typu, z dominującą Białą ludnością, jako "rasą panów", natomiast dotychczasowych Czarnoskórych władców - zmienił w niewolników. Wzniósł tam nową stolicę Białej ludności i wprowadził nowe prawa - ale o tym w kolejnej części.


CDN.